IX P 484/20 · Sąd powszechny
Legislator summary
AI generatedPowódka (...) Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w S. pozwem z 18 października 2019 r. wniosła o zasądzenie od pozwanego W. K. kwoty 2 920 zł wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia wniesienia pozwu oraz kosztami procesu. W uzasadnieniu wskazała, że pracownik bez istotnego powodu złożył pracodawcy oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia. Wskazane przez pozwanego przyczyny rozwiązania umowy są nieprawdziwe i zdaniem powódki są jedynie wyrazem jego subiektywnej oceny. Od ponad miesiąca poprzedzającego rozwiązanie umowy pozwany odmawiał wyjazdu w trasę, sugerując, że znalazł sobie inną pracę.
Legislator headnote
AI generatedart. 174 k.p, art. 300 k.p, art. 99 k.p.c; IX P 484/20 · Sąd powszechny: Powództwo, znajdujące podstawę prawną w art. 61 1 kodeksu pracy, okazało się w całości zasadne. Zgodnie z jego treścią w razie nieuzasadnionego rozwiązania przez pracownika umowy o pracę bez wypowiedzenia na podstawie art. 55 § 1 1 , pracodawcy przysługuje roszczenie o odszkodowanie. O odszkodowaniu orzeka sąd pracy. Przepis ten ma stanowić sankcję dla pracownika i jednocześnie zabezpieczać pracodawcę przed bezpodstawnym, nie znajdującym odpowiedniego uzasadnienia, natychmiastowym rozwiązaniem umowy przez pracownika, które stanowiłoby nadużycie tego uprawnienia.
Keywords
AI generatedCited Legislation
AI generatedCited Case Law
AI generatedRelated Decisions
AI generatedFull text
Sygn. akt IX P 484/20
UZASADNIENIE
Powódka (...) Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w S. pozwem z 18 października 2019 r. wniosła o zasądzenie od pozwanego W. K. kwoty 2 920 zł wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia wniesienia pozwu oraz kosztami procesu. W uzasadnieniu wskazała, że pracownik bez istotnego powodu złożył pracodawcy oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia. Wskazane przez pozwanego przyczyny rozwiązania umowy są nieprawdziwe i zdaniem powódki są jedynie wyrazem jego subiektywnej oceny. Od ponad miesiąca poprzedzającego rozwiązanie umowy pozwany odmawiał wyjazdu w trasę, sugerując, że znalazł sobie inną pracę.
Powódka powołała się przy tym na treść korespondencji elektronicznej. Z kolei zwrot kosztów dojazdu ze S. do L. wynika z treści umowy o pracę. Powódka nigdy nie zobowiązywała się do zwrotu kosztów przejazdu z miejsca zamieszkania pracowników. Nakazem zapłaty wydanym 27 listopada 2019 r. w postępowaniu upominawczym Sąd uwzględnił całość roszczenia. W sprzeciwie pozwany wniósł o oddalenie powództwa w całości i zasądzenie kosztów procesu. W uzasadnieniu podniósł, że przyczyną rozwiązania umowy o pracę był zwrot kosztów dojazdu do bazy pracodawcy w L. w zaniżonej kwocie.
Dojazd tam zajmował mu 8 godzin i przez to musiał ruszać w trasę samochodem ciężarowym bez odbycia stosownego odpoczynku przed wyjazdem. Natomiast inne formy dojazdu nie wchodziły w grę, ponieważ nie dawały możliwości zabrania ze sobą wszystkich rzeczy osobistych potrzebnych do odbycia podróży służbowej. Poza tym wskazał, że pracodawca nie zapewniał mu pracy i bez jego udziału wypełniał wnioski urlopowe lub rozpisywał mu urlop bezpłatny, na co on sam nie miał żadnego wpływu (sprzeciw k. 79-80). Sąd ustalił następujący stan faktyczny:
W. K. był zatrudniony w (...) Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w S. od 20 stycznia 2017 r., na podstawie umowy o pracę zawartej na okres próbny, a następnie umowy zawartej na czas określony do 31 grudnia 2019 roku, na stanowisku kierowcy samochodu ciężarowego w transporcie międzynarodowym, w pełnym wymiarze czasu pracy. Jako miejsce pracy w umowie oznaczono województwo (...). Zgodnie z załącznikiem nr 5 do umowy o pracę pracodawca zwraca pracownikowi koszty dojazdu do bazy w L. w Niemczech w wysokości 300 zł. Pracodawca wypłacał tę kwotę za każdy przejazd, co W.
K. kwotował. Dowód: umowa o pracę z załącznikami – k. 12-21, 23-33, potwierdzenia wypłat za przejazdy – k. 46-66 Dnia 4 września 2019 r. W. K. przesłał pracodawcy skan pisma o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia, jako przyczynę wskazując: przedmiotowe traktowanie, lekceważenie i ignorowanie, brak możliwości zapewnienia środków transportu dojazdu do miejscowości L. z miejsca zamieszkania. Pracodawca odpowiedział, że nie zgadza się z przyczynami rozwiązania umowy i wezwał pracownika do stawienia się w pracy. Dowód: pismo W.
K. z 4 września 2019 r. – k. 40, pismo pracodawcy z 6 września 2019 r. – k. 41 W. K. na ogół prowadził pojazd będąc w trasie przez cztery tygodnie, po czym miał tydzień wolnego. Okresy te były traktowane elastycznie, przy czym po zakończeniu cyklu jazdy dyspozytor Ł. G. umawiał się z W. K. na określony termin powrotu do jazdy. 30 lipca 2019 r. kończył się okres wolny i w związku z tym Ł. G. zapytał W. K. o jego gotowość do pracy, używając do tego celu komunikatora internetowego. Odpowiedź wskazała na brak gotowości.
Kolejne pytanie dotyczyło planowanego powrotu do pracy. Pracownik wskazał na 7 września 2019 r. 10 sierpnia 2019 r. Ł. G. napisał na komunikatorze, że ruszyła praca i potrzebuje pozwanego w pracy jak najszybciej w bazie w L.. W. K. odpowiedział: „ogarnąłem robotę na miejscu na pewno do końca miesiąca. Zobaczę, jak to wychodzi kasowo”. Kolejna wymiana zdań na komunikatorze nastąpiła 3 września 2019 r. Pozwany zapytany o powrót do pracy oświadczył, że nie ma takiej gotowości i zostaje w kraju. Następnie sprecyzował, że kończy swoją karierę w przewozach międzynarodowych.
Ł. G. odpowiedział, że pracownika obowiązuje okres wypowiedzenia i na ten czas będzie miał zaplanowaną pracę. Pozwany odpisał: „Nic nie planuj dla mnie, bo ja postanowiłem”. Po dwóch dniach – 5 września 2019 r. – przesłał skan oświadczenia o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia. Dowód: zeznania świadka Ł. G. – k. 134-136, zapis z komunikatora internetowego – k. 34-39 Zawierając umowę o pracę W. K. z góry wiedział, że cykl jazdy zestawem ciężarowym będzie się zaczynał i kończył w bazie pracodawcy w L. w Niemczech.
Początek trasy w S. występował wyjątkowo, np. w razie odbioru pojazdu z serwisu. Dowód: zeznania świadka Ł. G. – k. 134-136, przesłuchanie pozwanego – k. 178-181 (trakskrypcja – k. 188-209) W każdą sobotę ze S. do L. jechał bus podstawiony przez pracodawcę. Poza tym było dostępne połączenie kolejowe. W. K. nie chciał korzystać z tych form przejazdu. Wolał dojechać własnym samochodem, do którego mógł zapakować więcej rzeczy osobistych. Dowód: zeznania świadka Ł. G. – k. 134-136 Przez wskazane w treści rozwiązania umowy „lekceważenie i przedmiotowe traktowanie” W.
K. rozumiał zasady dojazdu do bazy w L., do której z własnego miejsca zamieszkania w S. w województwie (...) miał 700 kilometrów. Gdy dojeżdżał do bazy, od razu wsiadał do ciężarówki i wyjeżdżał bez odbycia przerwy. Gdy zgłosił ten problem, to uzyskał reakcję w postaci zgody na wyjazd ciężarówką kolejnego dnia, to jest w niedzielę, po odbyciu noclegu w bazie. Dowód: zeznania świadka Ł. G. – k. 134-136, przesłuchanie pozwanego – k. 178-181 (trakskrypcja – k. 188-209), zapis rozmowy na komunikatorze internetowym – k. 45 Okres wolny pomiędzy cyklami jazdy był przez obie strony traktowany jak urlop wypoczynkowy albo urlop bezpłatny.
W takim wypadku pracownik składał wniosek urlopowy albo wniosek o udzielenie urlopu bezpłatnego najpóźniej w chwili zakończenia wolnego i wyjazdu w nową trasę. Nie zdarzyło się, aby W. K. korzystał z urlopu bez złożenia wniosku. Dowód: zeznania świadka Ł. G. – k. 134-136, zeznania świadka R. S. złożone na piśmie – k. 245-247, przesłuchanie pozwanego – k. 178-181 (trakskrypcja – k. 188-209) Ekwiwalent za jeden miesiąc urlopu wypoczynkowego W. K. wynosi 2 920 zł. Niesporne, a nadto wyliczenie – k. 68
Sąd zważył, co następuje:
Powództwo, znajdujące podstawę prawną w art. 61 1 kodeksu pracy, okazało się w całości zasadne. Zgodnie z jego treścią w razie nieuzasadnionego rozwiązania przez pracownika umowy o pracę bez wypowiedzenia na podstawie art. 55 § 1 1 , pracodawcy przysługuje roszczenie o odszkodowanie. O odszkodowaniu orzeka sąd pracy. Przepis ten ma stanowić sankcję dla pracownika i jednocześnie zabezpieczać pracodawcę przed bezpodstawnym, nie znajdującym odpowiedniego uzasadnienia, natychmiastowym rozwiązaniem umowy przez pracownika, które stanowiłoby nadużycie tego uprawnienia.
Przywołany przepis sankcjonuje wyłącznie brak uzasadnionej przyczyny rozwiązania umowy o pracę w trybie art. 55 § 1 1 KP. Pracodawca nie może zatem domagać się zasądzenia odszkodowania za naruszenie przez pracownika przepisów o rozwiązywaniu umów o pracę w tym trybie, to jest z powodu niezachowania przez pracownika pisemnej formy oświadczenia woli o rozwiązaniu umowy o pracę (art. 30 § 3 i art. 55 § 2 KP), niepodania w nim konkretnej przyczyny rozwiązania (art. 55 § 2 KP) czy też złożenia przedmiotowego oświadczenia z naruszeniem terminu (art. 52 § 2 w zw. z art. 55 § 2 zd. 2 KP) – tak m.in.
Kodeks pracy. Komentarz, red. K. W., Legalis 2021. Odszkodowanie przysługuje pracodawcy tylko w razie niezasadnego rozwiązania umowy bez wypowiedzenia przez pracownika. Ocena zasadności rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia, czy też jej braku, który warunkuje przyznanie odszkodowania pracodawcy, zasadza się zatem na wykładni przepisu art. 55 § 1 1 k.p., zgodnie z którym pracownik może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia także wtedy, gdy pracodawca dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków wobec pracownika.
Pozwany złożył oświadczenie w tym zakresie, wskazując dwie przyczyny. W rozpatrywanej sprawie, jak i w innych sprawach dotyczących zasadności rozwiązania przez pracownika umowy o pracę bez wypowiedzenia, w pierwszej kolejności należy rozstrzygnąć, czy pracodawca naruszył podstawowy obowiązek (obowiązki) wobec pracownika, a dopiero pozytywna odpowiedź na to pytanie aktualizuje konieczność rozważenia, czy naruszenie pracodawcy miało charakter ciężki. Przy czym należy podkreślić, że użyty przez ustawodawcę w art. 55 § 1 1 k.p. zwrot „pracodawca dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków wobec pracownika” oznacza, że chodzi tu o naruszenie obowiązków wobec indywidualnie oznaczonej osoby, co uprawnia ją następnie do rozwiązania umowy w tym trybie, a nie wobec jakiegokolwiek innego pracownika.
Badając zasadność rozwiązania umowy o pracę nie mogły pozostać obojętne okoliczności towarzyszące złożeniu oświadczenia woli. Z zapisów korespondencji prowadzonej przez pozwanego z dyspozytorem Ł. G. poprzez komunikator internetowy wynika, że W. K. już w sierpniu 2019 roku znalazł sobie inne zatrudnienie. Pisał bowiem: „ogarnąłem robotę na miejscu. Zobaczę jak to wychodzi kasowo” oraz „Kończę karierę na międzynarodówce”. Z tego względu nie wykazywał już gotowości do pracy, a ostatecznie – wobec nacisków dyspozytora na powrót do pracy - postanowił rozwiązać umowę o prace bez wypowiedzenia, co w ocenie sądu miało służyć uniknięciu oczekiwania na upływ okresu wypowiedzenia i dać pozwanemu możliwość kontynuowania swojego nowego zatrudnienia.
Pozwany postanowił potraktować uprawnienie z art. 55 § 1(1) k.p. w sposób instrumentalny. Pracownik może rozwiązać umowę w tym trybie tylko w razie ciężkiego naruszenia obowiązków pracodawcy. Jest to szczególna forma ustania stosunku pracy, z której strona może skorzystać po rozważnym ustaleniu, że ma ku temu przesłanki. Nie chodzi tu bowiem o jakiekolwiek naruszenie obowiązków, ale ciężkie – zawinione w istotny sposób przez pracodawcę. Jedną z dwóch przyczyn rozwiązania umowy o pracę był brak możliwości zapewnienia środków transportu do miejscowości L. w Niemczech.
Pozwany – jak sam zeznał – już w chwili zatrudnienia u powódki wiedział, że każdorazowo będzie zaczynał i kończył cykl jazdy samochodem ciężarowej w bazie pracodawcy w tejże L.. Jednocześnie podpisał umowę o pracę, która zgodnie z załącznikiem nr 5 przewidziała kwotę 300 zł tytułem zwrotu kosztów dojazdu do L. i taką faktycznie naliczano pozwanemu. Pozwany twierdził, że to kwota zbyt niska, bo uwzględnia koszt dojazdu ze S. do L., a nie z miejsca jego zamieszkania. Jednocześnie świadek G. wiarygodnie zeznał, że pracodawca podstawiał każdą sobotę busa do L. oraz informował kierowców o możliwości podróży pociągiem.
Pozwany jednak odrzucał te propozycje, ponieważ tylko własnym samochodem mógł przywieźć tyle rzeczy osobistych, ile potrzebował do odbycia całej podróży służbowej. Zatem twierdzenie o braku zapewnienia transportu było nieprawdziwe. Natomiast rezygnacja ze środków transportu proponowanych przez pracodawcę była już decyzją samego pozwanego. W ocenie sądu pozwany nie był uprawniony do żądania od pracodawcy zwrotu kosztów dojazdu z miejsca swojego zamieszkania do bazy w L.. Wbrew twierdzeniom powoda powszechnie obowiązujące przepisy nie dają podstawy prawnej do żądania zwrotu kosztów dojazdu pracownika z miejsca zamieszkania do miejsca jego pracy.
Jedyną podstawą świadczenia wypłacanego W. K. był załącznik nr 5 do umowy o pracę Podstawy roszczenia nie można upatrywać w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 25 marca 2002 r. w sprawie warunków ustalania oraz sposobu dokonywania zwrotu kosztów używania do celów służbowych samochodów osobowych, motocykli i motorowerów niebędących własnością pracodawcy (Dz. U. Nr 27, poz. 271), bowiem w myśl § 1 ust. 1 rozporządzenia dotyczy ono zwrotu kosztów używania przez pracownika w celach służbowych samochodu osobowego, lecz jedynie do jazd lokalnych.
Natomiast zgodnie z § 1 ust. 2 rozporządzenia zwrot kosztów używania przez pracownika pojazdu do celów służbowych poza miejscowością, w której znajduje się siedziba pracodawcy, lub poza stałym miejscem pracy pracownika, określają przepisy w sprawie szczegółowych zasad ustalania oraz wysokości należności przysługujących pracownikowi z tytułu podróży służbowej. Dojazdy pozwanego z miejsca jego zamieszkania do bazy powódki w L. nie stanowiły jednak podróży służbowych. Otóż według art. 77(5) § 1 k.p. podróżą służbową jest wykonywanie na polecenie pracodawcy zadania służbowego poza miejscowością, w której znajduje się siedziba pracodawcy, lub poza stałym miejscem pracy.
W tym wypadku dojazdy powoda do L. nie stanowiły wykonywania zadania służbowego, a poza tym stałym miejscem pracy powoda był obszar Europy. Z kolei zawarta w art. 2 punkt 7 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców (tekst jedn.: (Dz.U. z 2019 r. poz. 1412) definicja podróży służbowej również wskazuje na wykonywanie, na polecenie pracodawcy: przewozu drogowego poza miejscowość, o której mowa w pkt 4 lit. a (siedzibę pracodawcy, na rzecz którego kierowca wykonuje swoje obowiązki, oraz inne miejsce prowadzenia działalności przez pracodawcę, w szczególności filie, przedstawicielstwa i oddziały), lub wyjazdu poza miejscowość, o której mowa w pkt 4 lit. a, w celu wykonania przewozu drogowego.
Dojazd z miejsca zamieszkania do stałego miejsca wykonywania pracy własnym samochodem nie stanowi wykonywania zadania służbowego, więc nie stanowi podróży służbowej. W stosunkach pracy z reguły nie uznaje się dojazdu do pracy ani za czas pracy (pozostawania w dyspozycji pracodawcy), ani za czas wykonywania zadania służbowego. Niemal każdy pracownik w polskim systemie prawa pracy, podejmując zatrudnienie w zakładzie pracy nie znajdującym się w miejscowości jego zamieszkania, musi liczyć się z tym, że będzie samodzielnie pokrywał koszty dojazdu, a pracodawca nie będzie zobowiązany do finansowania jego przejazdów.
Nie można dojazdu do bazy w Niemczech traktować jak wyjazdu w celu wykonania przewozu drogowego, bowiem w tej regulacji chodzi o taki przejazd, który jest elementem stosunku pracy, np. wtedy, gdy pracownik dojeżdża ciągnikiem do określonego miejsca, by tam podpiąć naczepę i dopiero wówczas rozpocząć przewóz drogowy. Trudno uznać ze element stosunku pracy dojazdy do stałego miejsca pracy z miejsca zamieszkania. Nie bez znaczenia pozostaje tu fakt, że powód wyjeżdżając do L., nie miał obowiązku stawiania się w (...) biurze.
Jechał do bazy wprost z miejsca zamieszkania. W wyroku Sądu Najwyższego z dnia 19 lutego 2007 r. (I PK 232/06, OSNP 2008/7-8/95) trafnie orzeczono, że czas prowadzenia pojazdu przez kierowcę jest czasem pracy od momentu wyjazdu z miejsca stałego postoju. Z materiału dowodowego, w tym przede wszystkich z zeznań przesłuchanych świadków wykonujących obowiązki kierowców wynikało, że od samego początku zatrudnienia każdy kierowca pozwanego wiedział, że cykl jazdy samochodu ciężarowego każdorazowo rozpoczyna się w L., gdzie znajduje się stały postój ciężarówek.
Z kolei w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 16 października 2009 r. (I PK 89/09), a także w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 18 marca 1998 r., III ZP 20/97, OSNAPiUS 1998 nr 21, poz. 619 oraz wyroku z dnia 29 listopada 2006 r., II UK 101/06, OSNP 2008 nr 1-2, poz.
20) wskazano, że co do zasady, czas dojazdu pracownika do miejsca rozpoczęcia pracy (do miejsca wykonywania obowiązku wynikającego ze stosunku pracy) nie jest czasem pracy, nawet wówczas, gdy pracownik świadczy pracę w ramach zadaniowego czasu pracy. Zatem zapłata za dojazdy do stałego miejsca rozpoczynania pracy ma dla pracodawcy charakter fakultatywny. W tym wypadku strony umówiły się na kwotę 300 zł i taką pozwany faktycznie otrzymywał. Nie może być więc mowy o naruszeniu obowiązków pracodawcy w tym zakresie. Druga z przyczyn wskazywała na „przedmiotowe traktowanie, lekceważenie i ignorowanie”.
Są to zwroty ogólnikowe, które nie sposób odnieść do konkretnych uchybień. Pozwany podczas swojego przesłuchania sprecyzował, że rozumiał przez to „dojazd do firmy przez 700 kilometrów, a nieraz drugie 700 kilometrów pokonywało się od razu ciężarówką bez przerwy” (od 7 minuty 51 sekundy nagrania przesłuchania). Dopytany następnie, czy było coś jeszcze, odpowiedział przecząco. Już powyżej wskazano, że pracownik, który podejmuje pracę u odległego pracodawcy musi liczyć się z tym, że dojazd do pracy nie stanowi czasu pracy, ani podróży służbowej i nie podlega rekompensacie.
Jeżeli pozwany uznał, że musi dojeżdżać do bazy w L. własnym samochodem osobowym, a nie proponowanym przez pracodawcę busem lub pociągiem, to winien tak zaplanować podróż, aby po przybyciu na miejsce odpocząć przed wyjazdem samochodem ciężarowym. Niemniej z jego własnych zeznań wynika (począwszy od 8 minuty 51 sekundy), że zgłosił pracodawcy ten problem i w reakcji otrzymał zgodę na wyjazd w trasę w niedzielę, a więc po odbyciu noclegu na miejscu w bazie w L.. Pracodawca umożliwił odbycie odpoczynku i wyruszenie w trasę w odpowiednim stanie psychofizycznym.
Trudno więc stwierdzić, aby w tym wypadku naruszył swój obowiązek, a tym bardziej, że naruszenie było ciężkie. Niekonkretną i pojemną przyczynę rozwiązania umowy pozwany inaczej wyjaśniał w treści samego sprzeciwu od nakazu zapłaty. Decydujące znaczenie ma treść zeznań pozwanego, jednak nawet biorąc pod uwagę okoliczności wpisane do sprzeciwu – sąd także nie znalazł podstaw do stwierdzenia ciężkiego naruszenia obowiązków pracodawcy, które zdaniem pozwanego miało polegać na „nie zapewnianiu mu pracy i wypełnianiu bez jego udziału wniosków urlopowych lub rozpisywaniu mu urlopu bezpłatnego”.
W sytuacji, gdy pozwany prowadził pojazd w cyklach po 4 tygodnie, a następnie przez tydzień miał wolne – strony stosunku pracy musiały odpowiednio zakwalifikować ten tydzień. Mogły uznać to za wolne udzielone w zamian za pracę w godzinach nadliczbowych (art. 151 2 k.p.) albo w zamian za pracę w niedziele lub święto (art. 151 11 k.p.), czy też za urlop wypoczynkowy. Miały też możliwość (na wniosek pracownika) wskazania na urlop bezpłatny w trybie art. 174 k.p. Istotne jest przy tym, że urlop wypoczynkowy (co do zasady) oraz urlop bezpłatny jest udzielany na wniosek pracownika.
W trakcie swojego przesłuchania pozwany przyznał jednak (od 26 minuty 45 sekundy), że nie zdarzało się, aby korzystał z urlopu bez wypełnienia wniosku. Z zeznań świadka Ł. G. wynika, że złożenie takiego wniosku czasami mogło nastąpić po zakończeniu okresu wolnego, zamiast przed jego rozpoczęciem. W ocenie sądu tego typu przewinienie – polegające na nieco tylko spóźnionym udokumentowaniu urlopu – nie stanowi ciężkiego naruszenia obowiązków pracodawcy w rozumieniu art. 55 § 1 1 k.p. i nie dawało pozwanemu podstawy do rozwiązania umowy w tym trybie.
Sąd nie uwzględnił ostatnich twierdzeń pozwanego, jakoby przyczyną rozwiązania umowy miał być stan techniczny pojazdu, czy nakaz jazdy bez użycia tachografu. Twierdzenia te – podniesione w ostatnim etapie procesu – nie tylko były spóźnione z punktu widzenia art. 480 3 § 2 k.p.c., ale także stanowiły próbę rozszerzenia przesłanek rozwiązania umowy o pracę, które z pewnością nie leżały w intencjach pozwanego w chwili składania tego oświadczenia, co wynika choćby z treści jego własnych zeznań. W rezultacie uwzględniono powództwo w całości.
Sąd stwierdził, że pracodawca nie naruszył w sposób ciężki swoich obowiązków. W takim przypadku pracownik nie jest uprawniony do natychmiastowego rozwiązania umowy o pracę, które stanowi dla każdego pracodawcy dużą niedogodność w organizacji pracy i zagrożenie dla jego interesów. Jeżeli pracownik nie jest zadowolony z warunków zatrudnienia, chce zmienić pracę, ale nie jest w stanie wykazać pracodawcy ciężkiego naruszenia jego obowiązków to służy mu wypowiedzenie – jako zwykły sposób ustania stosunku pracy. Rozwiązanie bez wypowiedzenia jest środkiem szczególnym, który musi być stosowany z rozmysłem i wyjątkowo.
Stosownie do art. 61 1 § 2 k.p. odszkodowanie przysługuje pracodawcy w wysokości wynagrodzenia za okres wypowiedzenia – tu 1-miesięczny. Odszkodowanie wyliczane jest według zasad jak dla ekwiwalentu za urlop zgodnie z § 2 ust. 1 pkt 4 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 29 maja 1996 r. w sprawie sposobu ustalania wynagrodzenia w okresie niewykonywania pracy oraz wynagrodzenia stanowiącego podstawę obliczania odszkodowań, odpraw, dodatków wyrównawczych do wynagrodzenia oraz innych należności przewidzianych w Kodeksie pracy (Dz.
U. Nr 62, poz. 289). Nie była sporna wysokość ekwiwalentu za 1 miesiąc urlopu pozwanego wynosząca 2 920 zł. Ustawowe odsetki za opóźnienie zasądzono na podstawie art. 481 § 1 kodeksu cywilnego w związku z art. 300 k.p. od dnia wniesienia pozwu – zgodnie z żądaniem powódki. Do wezwania do zapłaty, które w tym wypadku wskazuje na wymagalność roszczenia, doszło jeszcze przed tą datą. Rozstrzygnięcie w przedmiocie kosztów procesu oparto na art. 98 § 1 i 2 k.p.c. oraz art. 99 k.p.c. Wynika stąd obowiązek zwrotu kosztów procesu przeciwnikowi procesowemu przez stronę przegrywającą proces.
Na koszty procesu powódki złożyły się: 17 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa, 200 zł opłaty od pozwu oraz 675 zł kosztów zastępstwa procesowego, których wysokość wynika z § 9 ust. 1 pkt 2 w związku z § 2 pkt 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz.U. z 2015 r. poz. 1804). Łącznie to 892 zł. ZARZĄDZENIE 1. (...) 2. (...), 3. (...) 22.06.2022