V KKN 349/00 · Sąd Najwyższy
Legislator summary
AI generatedII K (...) uznał D. S. za winnego tego, że w dniu 11 marca 1997 r. wspólnie i w porozumieniu z T. F. w zamiarze zaboru mienia, posługując się niebezpiecznym
Legislator headnote
AI generatedV KKN 349/00 · Sąd Najwyższy: II K (...) uznał D. S. za winnego tego, że w dniu 11 marca 1997 r. wspólnie i w porozumieniu z T. F. w zamiarze zaboru mienia, posługując się niebezpiecznym
Full text
Sygn. akt V KKN 349/2000
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 20 marca 2001 r.
Sąd Najwyższy w Warszawie - Izba Karna na rozprawie w składzie
następującym:
Przewodniczący: SSN
- Henryk Gradzik
Sędziowie: SN
- Halina Gordon – Krakowska (spr.)
SN
- Wiesław Kozielewicz
Protokolant: Michał Wierzbowski
przy udziale prokuratora Prokuratury Krajowej Józefa Gemry
po rozpoznaniu w dniu 20 marca 2001 r.
sprawy D. S.
skazanego z art. 280 § 2 kk i in.
z powodu kasacji, wniesionej przez obrońcę
od wyroku Sądu Apelacyjnego w (...)
z dnia 23 marca 2000 r., sygn. II AKa (...)
utrzymującego w mocy wyrok Sądu Okręgowego w Z.
z dnia 25 października 1999 r., sygn. II K (...)
uchyla zaskarżony wyrok oraz utrzymany nim w mocy wyrok
Sądu Okręgowego w Z. i sprawę D. S. przekazuje temu sądowi
do ponownego rozpoznania w pierwszej instancji.
UZASADNIENIE
Sąd Okręgowy w Z. wyrokiem z dnia 25 października 1999 r. w sprawie
II K (...) uznał D. S. za winnego tego, że w dniu 11 marca 1997 r. wspólnie i w
porozumieniu z T. F. w zamiarze zaboru mienia, posługując się niebezpiecznym
przedmiotem w postaci szklanej butelki i innym nieustalonym ostrym
narzędziem zadali rany cięte głowy oraz bijąc i kopiąc po głowie i klatce
piersiowej A. K. zabrali mu w celu przywłaszczenia pieniądze w kwocie 4 zł, a
spowodowane pobiciem obrażenia w konsekwencji doprowadziły do zgonu
pokrzywdzonego tj. popełnienia przestępstwa z art. 280 § 2 kk i art. 158 § 3 w
zw. z art. 11 § 2 kk i na podstawie art. 280 § 2 kk skazał D. S. na 10 lat
pozbawienia wolności, T. F. wymierzył Sąd osiem lat tej kary.
Od tego wyroku złożyli apelacje obrońcy oskarżonych.
Obrońca oskarżonego D. S. zarzucił:
- naruszenie art. 7 kpk z uwagi na sposób oceny przez Sąd I instancji
przeprowadzonych dowodów bez przedstawienia własnego przekonania, a
jedynie oparcie się głównie na stwierdzeniu przedstawionym przez
Prokuraturę Rejonową w akcie oskarżenia i poprzedniego składu
orzekającego
Sądu
Okręgowego
zaprezentowanym
w
uzasadnieniu
uchylonego wcześniej wyroku;
- błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, a mający
wpływ na treść orzeczenia przez przyjęcie, że D. S. dopuścił się zarzuconego
czynu, gdy tymczasem dowody w postaci odcisku dłoni osk. S.
pozostawione na szyjce butelki nie pozwalają w sposób niewątpliwy
stwierdzić jego winy.
Obrońca wniósł o uniewinnienie D. S.
Sąd Apelacyjny w (...) po rozpoznaniu w dniu 23 marca 2000 r. apelacji
obrońców, zaskarżony wyrok utrzymał w mocy.
W uzasadnieniu wyroku Sąd Apelacyjny uznał apelację obrońcy za
„chybioną”, odwołał się do orzecznictwa Sądu Najwyższego, podzielił pogląd
Sądu Okręgowego, iż proces w stosunku do D. S. miał charakter poszlakowy,
uznał dokonany przez Sąd Okręgowy wybór wersji za trafny, odwołując się
również do tego, że autor apelacji nie wskazał innej, możliwej do przyjęcia
wersji, a skoro tak to ustalenia Sądu Okręgowego korzystają z ochrony
przewidzianej w art. 7 kpk i Sąd Apelacyjny nie może ich kwestionować.
Od tego wyroku wniósł kasację obrońca D. S. zarzucając:
- rażące naruszenie prawa, „w szczególności art. 4, 5 § 2 kpk poprzez takie
interpretowanie zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, że
naruszono podstawowe zasady procesu karnego”.
W uzasadnieniu skargi kasacyjnej jej autor uznając również, że sprawa
ma charakter poszlakowy stwierdził, że – w jego przekonaniu – naruszono
podstawowe zasady wyrażone w powołanych na wstępie kasacji przepisach.
Zdaniem autora można stwierdzić, iż Sądy obu instancji tak interpretowały
materiał dowodowy, by tylko wykazać obecność D. S. w miejscu i czasie
popełnienia przestępstwa.
Nawet gdyby przyjąć, że skazany tam był, to nie oznacza, że ślad jego
palca na butelce, którą zadano ciosy K. decyduje o przyjęciu, że zadał je właśnie
S. Zdaniem obrońcy „absolutnie do przyjęcia jest teza, że ciosy butelką zadawał
F. (ewentualny udział W.), zaś S. na chwilę przed tym zajściem trzymał w ręku
butelkę”.
Autor kasacji zaakcentował to, iż „sama obecność nie może decydować o
winie S., jeżeli nie wykaże się, że akceptował (chociażby) zachowanie F.”.
Zdaniem autora kasacji „oskarżony może wyjaśniać pokrętnie, nawet kłamać ale
to nie może oznaczać, że słuszność należy przyznać przeciwstawnej tezie”.
Zdaniem obrońcy „tak mogło być i jeżeli z punktu widzenia logiki taka teza jest
możliwa do przyjęcia, a brak jest dowodów bezpośrednio świadczących o
czynnym udziale w przestępstwie D. S., to nie należy posługiwać się tzw.
siódmym zmysłem lecz interpretować materiał dowodowy tak jak nakazuje
prawo – każda dowolność jest tutaj niewskazana i szkodliwa”.
Prokurator Apelacyjny w (...) – po zapoznaniu się z treścią kasacji
zawiadomił Sąd, że „nie upatruje potrzeby pisemnego ustosunkowania się do
podnoszonych w niej zarzutów”.
Prokurator Krajowy na rozprawie przed Sądem Najwyższym wniósł o
uwzględnienie kasacji, uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do
ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.
Rozstrzygając sprawę Sąd Najwyższy zważył, co następuje.
Kasacja jest zasadna.
Obrońca wprawdzie w bardzo lakoniczny sposób zaprezentował swoje
stanowisko niemniej jednak przedstawił pogląd wymagający poważnego i
wnikliwego potraktowania, a mianowicie możliwości istnienia w sprawie D. S.
innej – niż przyjął to Sąd Okręgowy, a w ślad za nim Sąd Apelacyjny – wersji
zdarzenia, czego sądy obu instancji z obrazą przepisów prawa procesowego
wskazanych w kasacji w należyty sposób nie rozważyły.
Jak wynika z motywów Sądu Okręgowego sprawcami rabunku i pobicia
za skutkiem śmiertelnym A. K. byli T. F. i D. S..
Sąd przyjął, że „D. S. uderzał A. K. butelką w głowę” (s. 1 uzasadnienia),
„... zadał szereg ciosów butelką w głowę ofiary powodując rozbicie butelki. Te
uderzenia były z kolei przyczyną urazu mózgu i utraty przytomności przez
ofiarę” (s. 9 uzasadnienia), i dalej „... stwierdzone obrażenia musiały powstać
na skutek wielokrotnych uderzeń, a tych dokonał D. S., którego rolę w
zdarzeniu T. F. ukrywa” (s. 9 uzasadnienia).
Drugą wersję przedstawił T. F. nieodmiennie twierdząc, że to tylko on był
sprawcą rabunku i pobicia A. K.
Sąd Okręgowy wersję przedstawioną przez T. F. odrzucił utrzymując, że
„w ocenie sądu T. F. biorąc całą odpowiedzialność za pobicie na siebie, ukrywa
faktyczną rolę w zdarzeniu, jaką odegrał D. S.. Podyktowane jest to
najprawdopodobniej presją ze strony rodziny i środowiska D. S.” (s. 5
uzasadnienia).
Sąd Apelacyjny podzielił stanowisko Sądu Okręgowego uznając, iż
„dowody pośrednie i poszlaki jakie istniały w przedmiotowej sprawie tworzyły
kolejne ogniwa łańcucha pozwalające na jego zamknięcie i wykluczenie innych
niż ustalona przez sąd wersji przebiegu zdarzenia” (s. 8, k. 879v).
To stwierdzenie Sąd Apelacyjny uzupełnia odwołaniem do opinii
biegłych: nadkomisarza Z. M., który stwierdził, „że butelka była trzymana
typowo do uderzenia, a nie można było z niej (trzymanej w ten sposób) pić,
wlewać do jakiegoś naczynia, również byłoby niewygodne niesienie jej w ten
sposób. Możliwe byłoby trzymanie jej w ten sposób, przy rzucie na dużą
odległość, ale już rzucający na niewielką odległość sprawca trzymałby ją w
innym miejscu (w połowie długości) bo tu znajduje się środek ciężkości i wtedy
rzut jest najwygodniejszy i najcelniejszy” (s. 12 uzasadnienia).
Odwołuje się też Sąd Apelacyjny do opinii biegłego specjalisty medycyny
sądowej H. G., który stwierdził w ustnej opinii, że „obrażenia w obrębie głowy
pokrzywdzonego pod postacią otarć skóry, podbiegnięć krwawych czoła,
twarzy mogły powstać od uderzeń butelką, a z całą pewnością nie od rzucenia
butelką ... butelka po winie nie mogła ulec rozbiciu na skutek rzucenia w głowę
pokrzywdzonego lecz na skutek wielokrotnego uderzania nią w głowę” (s. 12
uzasadnienia).
W konkluzji Sąd Apelacyjny stwierdził, że „dysponując takimi dowodami
pośrednimi sąd orzekający mógł odrzucić twierdzenia oskarżonego F., że on
rzucił butelką w głowę pokrzywdzonego i butelka się rozbiła.
Mógł natomiast poczynić niewątpliwe ustalenia, że butelką po winie
„(...)” uderzał pokrzywdzonego w głowę oskarżony D. S. i „na skutek tych
uderzeń butelka się rozbiła” (k. 882, s. 13 uzasadnienia).
Sąd Najwyższy dokonując kontroli kasacyjnej zaskarżonych wyroków,
analizy materiału dowodowego uznał, iż zarzuty kasacji są zasadne a sądy obu
instancji poczyniły powyższe ustalenia – co do czynnego udziału oskarżonego
D. S. w zdarzeniu w sposób uproszczony, dowolny, traktując materiał
dowodowy wybiórczo i niekorzystnie dla D. S., istotnie z naruszeniem
podstawowych zasad procedowania.
Na wstępie stwierdzić należy, że obecność w miejscu zdarzenia D. S.
została wykazana w sposób prawidłowy i w tym zakresie ustalenia Sądu
Okręgowego są trafne.
Niewątpliwe jest również to, że na szyjce rozbitej butelki znalezionej w
pobliżu zwłok A. K. znajdowały się odciski palców D. S. (notatka z dnia 19
marca 1997 r. k. 67 t. I). Ta okoliczność jednak w powiązaniu z pierwszymi
wyjaśnieniami T. F., który przyznał, że na miejscu zdarzenia był obecny D. S.,
A. W. i M. Ż. (k. 49-50), S. jednak tylko stał i trzymał w ręku butelkę, nie dała
jednak podstaw nawet do przedstawienia zarzutu D. S. (postanowienie o
odmowie wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów k. 93 t. I).
W postępowaniu przygotowawczym zasadniczy zwrot w sprawie nastąpił
po nadesłaniu opinii z zakresu badań daktyloskopijnych (k. 116 i nast. t. I) i po
przesłuchaniu biegłych: eksperta daktyloskopii nadkomisarza Z. M., który
oświadczył „mogę z całą stanowczością stwierdzić, iż uchwyt butelki mógł
posłużyć do zadania uderzenia. Butelka nie była uchwycona typowo do picia
lecz typowo do uderzenia ... a plama koloru brunatno – czarnego została
naniesiona podczas rozbijania butelki”, oraz biegłego H., który stwierdził, że
mimo licznych obrażeń „w żadnym wypadku nie można rozstrzygnąć ilu było
sprawców zadających te obrażenia, choć z ilości rodzajów narzędzi, których
użyto wobec denata np. stłuczonej butelki, innego narzędzia ostrego, butów
można przypuszczać, że działał w przypadku zadawania obrażeń więcej niż
jeden sprawca” (k. 160 t. I).
Po
uzyskaniu
powyższych
opinii
D.
S. przedstawiono
zarzut
współudziału w zbrodni rozboju i pobicia ze skutkiem śmiertelnym A. K. (k.
164), a następnie oskarżono go o popełnienie tego czynu.
Sąd Okręgowy rozpoznając sprawę po raz pierwszy podzielił tok
rozumowania przedstawiony w akcie oskarżenia i powołując się na dowody w
postaci odcisków palców na szyjce butelki należących do D. S. i przedstawione
wyżej opinie biegłych, odrzucając wyjaśnienia F. uznał winę D. S. za
udowodnioną i w dniu 17 lutego 1999 r. wydał wyrok skazujący.
W wyniku apelacji obrońców Sąd Apelacyjny w (...) uchylił ten wyrok z
powodu rażącego naruszenia przepisów ustawy o postępowaniu w sprawach
nieletnich w odniesieniu do T. F. zaznaczając jednak, że skoro sprawstwo D. S.
jest pośrednio oparte na wyjaśnieniach T. F. i to tych złożonych 17 marca 1997
r. to należało przyjąć, iż i w tym przypadku naruszenie przepisów postępowania
miało wpływ na treść wyroku.
Przekazując sprawę T. F. i D. S. Prokuratorowi Rejonowemu w Ż. do
uzupełnienia postępowania przygotowawczego Sąd zaznaczył, że „rzeczą
prokuratora będzie weryfikacja i ocena materiału dowodowego zebranego
wobec D. S. i podjęcie decyzji merytorycznej” (k. 536).
Sąd Okręgowy ponownie rozpoznający sprawę co do udziału D. S.
poczynił ustalenia przytoczone wyżej nie dostrzegając tego, iż biegli
wypowiadają się w sposób mniej kategoryczny. Biegły H. stwierdził, że
obrażenia głowy denata takie jak „podbiegnięcia krwawe, stłuczenie głowy,
obrzęk mózgu mógł być spowodowany narzędziami tępokrawędziastymi i tu
nie da się wyróżnić zarówno uderzenia całą butelką jak i pokopania” (k.
701).
Natomiast biegły M. oświadczył, że „uchwycenia szyjki przedmiotowej
butelki tak jak to stwierdził w opinii nie można kategorycznie i jednoznacznie
przypisać do określonej czynności. Nie może więc kategorycznie wykluczyć, że
taki sposób uchwycenia butelki mógł służyć innemu celowi niż uderzenie nią
innej osoby aczkolwiek należałoby to uznać, za zachowanie atypowe i mało
prawdopodobne”.
Sąd Okręgowy a w ślad za nim Sąd Apelacyjny odwołując się do tych
opinii biegłych nie dostrzegają, że najzupełniej uprawniony jest pogląd, że
poważne obrażenia głowy A. K. mogły powstać w wyniku pokopania, a opinię
biegłego M. co do uchwycenia szyjki butelki w taki sposób by pozostały na niej
ślady uchwytu jak w ekspertyzie daktyloskopijnej, można zastąpić prostym
sposobem tj. podnosząc butelkę z ziemi, wyjmując ją z kontenera stojącego na
ziemi spośród innych butelek, względnie niosąc ją.
Jeśli więc sądy obu instancji uznając, że sprawa ma charakter
poszlakowy, podzielając tok rozumowania prokuratora uznały za wystarczające
dowody winy odciski palców S. na szyjce butelki i powołane wyżej opinie
biegłych, to ich obowiązkiem była obiektywna ich ocena i rozważenie
wszystkich
wynikających
z
nich
możliwości
w
sposób
zgodny
z
doświadczeniem życiowym. Wybranie – przy ocenie opinii biegłych –
najbardziej niekorzystnego dla oskarżonego ich wariantu w rażący sposób
narusza przepis art. 7 kpk.
Przyjęcie więc przez sądy obu instancji, iż obrażenia głowy A. K.
powstały w wyniku wielokrotnego uderzenia butelką w głowę przez D. S., co
jest niewątpliwe, aż razi dowolnością.
Wbrew stanowisku Sądu Apelacyjnego istniejąca w sprawie druga wersja
przedstawiona przez oskarżonego F. nie została wnikliwie rozważona.
I tak T. F., nawet wówczas gdy mówił o obecności, nie udziale S. w
zdarzeniu zawsze twierdził, że S. zachowywał się biernie. Początkowo obciążał
św. A. N. twierdząc, że ten kopał pokrzywdzonego wraz z nim a „S. stał i
trzymał butelkę”.
W późniejszych wyjaśnieniach nawet wówczas, gdy zmienił je, twierdząc,
że S. nie było utrzymywał, że tylko on bił, kopał i uderzał butelką
pokrzywdzonego. Wyjaśniał tak wielokrotnie, również w czasie przesłuchania
przed Sądem rodzinnym.
Obowiązkiem więc Sądu Okręgowego było wnikliwe rozważenie tych
wyjaśnień w powiązaniu z cechami osobowości oskarżonego T. F.
wynikającymi z opinii biegłych psychiatrów i psychologa, którzy uznali, że
oskarżony „często podejmuje działania aspołeczne, przejawia agresję, jest
impulsywny i wybuchowy, drażliwy” (k. 238), i nie bez znaczenia może być
fakt obecności (w czasie zdarzenia) innych osób wśród których chciałby
dominować i pokazać oblicze „silnego człowieka” (opinia k. 239).
Odrzucenie wersji T. F. z tym tylko uzasadnieniem, że ukrywa on rolę S.
w zdarzeniu, co podyktowane jest najprawdopodobniej presją ze strony rodziny
i środowiska S. nie jest przekonywające i stanowi oczywiste uproszczenie.
W tym stanie rzeczy, uwzględniając kasację Sąd Najwyższy dostrzegając
konieczność
ponownej
rzetelnej
i
wnikliwej
oceny
dowodów
po
przeprowadzeniu postępowania w I instancji z zachowaniem obowiązujących
reguł procedowania, orzekł jak na wstępie.