Legislator Case Law & Legislation
V KK 238/05 AI generated

V KK 238/05 · Sąd Najwyższy

Case Number V KK 238/05
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome postanowienie

Legislator summary

AI generated

października 2001 r. w J., działając w zamiarze pozbawienia życia Kazimierza S., z odległości nie większej niż 3 metry oddał do niego strzał z broni nadto następowym tzw. zespołem zmiażdżenia z objawami ostrej niewydolności nerek, skutkujących jego zgonem – tj. o czyn z art. 148 § 2 pkt. 4

Legislator headnote

AI generated

art. 25 § 1 k.k, art. 148 § 2 pkt 4 k.k, art. 156 § 3 k.k, art. 536 k.p.k, art. 433 § 2 k.p.k, art. 457 § 3 k.p.k; V KK 238/05 · Sąd Najwyższy: nadto następowym, tzw. zespołem zmiażdżenia z objawami ostrej niewydolności nerek, w następstwie którego w dniu 15 października 2001 r. Kazimierz S. zmarł – tj. od czynu wyczerpującego znamiona występku z art.

Keywords

AI generated
art. 25 § 1 k.k art. 148 § 2 pkt 4 k.k art. 156 § 3 k.k art. 536 k.p.k art. 433 § 2 k.p.k art. 457 § 3 k.p.k

Cited Legislation

AI generated
art. 25 § 1 k.k
Obrona konieczna (art. 25 § 1 k.k.) obejmuje nie tylko odpieranie zamachu w fazie jego realizacji, ale także stadium obiektywnie zaistniałego
art. 148 § 2 pkt 4 k.k
Sąd Najwyższy w sprawie Dariusza M., uniewinnionego od popełnienia czynu z art. 148 § 2 pkt 4 k.k.
art. 156 § 3 k.k
art. 536 k.p.k
zakreśla granice rozpoznania kasacji (art. 536 k.p.k.).
art. 433 § 2 k.p.k
powinności spoczywających na sądzie odwoławczym z mocy art. 433 § 2
art. 457 § 3 k.p.k
oraz art. 457 § 3 k.p.k., a więc przepisów obligujących do rozważenia
art. 118 § 1 k.p.k
Skarżący nie wysunął w kasacji zarzutu naruszenia tych przepisów, ale kierując się regułą określoną w art. 118 § 1 k.p.k., Sąd Najwyższy
art. 91 ust. 2 Konstytucji RP
bezpośrednio z mocy art. 91 ust. 2 Konstytucji RP, wypływa wniosek, że

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

POSTANOWIENIE Z DNIA 1 LUTEGO 2006 R.

V KK 238/05

Obrona konieczna (art. 25 § 1 k.k.) obejmuje nie tylko odpieranie zamachu w fazie jego realizacji, ale także stadium obiektywnie zaistniałego

bezpośredniego zagrożenia zamachem, jak również w wypadku jego nieuchronności, o ile nie zostanie podjęta natychmiastowa akcja obronna.

Przewodniczący: sędzia SN H. Gradzik (sprawozdawca).

Sędziowie SN: J. Dołhy, W. Płociennik.

Prokurator Prokuratury Krajowej: B. Drozdowska.

Sąd Najwyższy w sprawie Dariusza M., uniewinnionego od popełnienia czynu z art. 148 § 2 pkt 4 k.k. po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu 1 lutego 2006 r., kasacji wniesionej przez pełnomocnika

oskarżycieli posiłkowych Teresy i Ryszarda S. od wyroku Sądu Apelacyjnego w W. z dnia 22 grudnia 2004 r., utrzymującego w mocy wyrok Sądu

Okręgowego w W. z dnia 15 września 2004 r.,

o d d a l i ł kasację; (...)

UZASADNIENIE

Prokurator Rejonowy w S. oskarżył Dariusza M. o to, że w dniu 13

października 2001 r. w J., działając w zamiarze pozbawienia życia Kazimierza S., z odległości nie większej niż 3 metry oddał do niego strzał z broni

palnej – strzelby myśliwskiej Fair Marcheno kaliber 12/70 nabojem śrutowym, w wyniku czego doznał on rany postrzałowej prawego uda z wlotem

na tylnej powierzchni, licznymi kanałami drążącymi przez tkankę podskórną

i mięśnie do tylnej powierzchni kości udowej oraz obok niej, rozległymi

uszkodzeniami tkanek miękkich, naczyń żylnych i tętniczych oraz kości, a

nadto następowym tzw. zespołem zmiażdżenia z objawami ostrej niewydolności nerek, skutkujących jego zgonem – tj. o czyn z art. 148 § 2 pkt. 4

k.k.

Po rozpoznaniu sprawy Sąd Okręgowy w W. wyrokiem z dnia 15

września 2004 r., uniewinnił oskarżonego od czynu polegającego na tym,

że w wyżej wskazanym czasie i miejscu, działając w warunkach obrony koniecznej, odpierając bezpośredni, bezprawny zamach na zdrowie, życie i

mienie, przewidując możliwość ciężkiego uszkodzenia ciała i godząc się na

to, oddał do Kazimierza S. strzał z broni palnej – strzelby myśliwskiej z odległości nie większej niż 3 metry, nabojem śrutowym skoncentrowanym,

powodując u pokrzywdzonego ciężki uszczerbek na zdrowiu, realnie zagrażający jego życiu, w postaci rany postrzałowej prawego uda z wlotem

na tylnej powierzchni, licznymi kanałami drążącymi przez tkankę podskórną

i mięśnie do tylnej powierzchni kości udowej oraz obok niej, rozległymi

uszkodzeniami tkanek miękkich, naczyń żylnych i tętniczych oraz kości, a

nadto następowym, tzw. zespołem zmiażdżenia z objawami ostrej niewydolności nerek, w następstwie którego w dniu 15 października 2001 r. Kazimierz S. zmarł – tj. od czynu wyczerpującego znamiona występku z art.

156 § 3 k.k. w zw. z art. 25 § 1 k.k.

W apelacji od tego wyroku Prokurator Rejonowy zarzucił błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za jego podstawę i mający wpływ na jego

treść, polegający na bezzasadnym przyjęciu, że ze strony pokrzywdzonego

doszło do bezprawnego i bezpośredniego ataku na mienie i osobę oskarżonego, w następstwie czego podjął on obronę, poprzez oddanie do niego

strzału z broni myśliwskiej, co skutkowało uznaniem, iż oskarżony nie wyczerpał swoim zachowaniem znamion zarzuconego mu przestępstwa zabójstwa, a jedynie spowodowania ciężkiego uszkodzenia ciała, a w następstwie śmierci Kazimierza S., a nadto uznaniem, że oskarżony działał w warunkach obrony koniecznej, gdy prawidłowa ocena całokształtu materiału

dowodowego prowadzi do wniosku przeciwnego, iż oskarżony działał z

zamiarem ewentualnym zabójstwa i brak jest podstaw do przyjęcia, że jego

zachowanie mieściło się w granicach obrony koniecznej. Podnosząc ten

zarzut, apelujący wnosił o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie

sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd pierwszej instancji.

Apelację wniósł także pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych Teresy i

Ryszarda S. Zarzucił wyrokowi: 1) błąd w ustaleniach faktycznych, wyrażający się stwierdzeniem, jakoby Kazimierz S. i inne osoby uzbrojone w pałki

i rurki dokonały napaści na lokal stanowiący własność oskarżonego, powodując zagrożenie dla życia i zdrowia przebywających tam osób, a także

mienia oskarżonego, gdy zebrany materiał dowodowy w żaden sposób nie

potwierdza tak daleko idących wniosków, 2) obrazę przepisów prawa materialnego, tj. art. 25 § 1 k.k. przez przyjęcie, że oskarżony odpierał bezpośredni i bezprawny zamach na swoje i swojej rodziny dobra. W konkluzji

wniósł również o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy sądowi pierwszej

instancji do ponownego rozpoznania.

Po rozpoznaniu obu apelacji Sąd Apelacyjny w W. wyrokiem z dnia

22 grudnia 2004 r. utrzymał w mocy zaskarżony wyrok.

Od prawomocnego wyroku kasację wniósł pełnomocnik oskarżycieli

posiłkowych, Zarzut kasacyjny sformułował następująco: „zarzucam rażące

naruszenie prawa przez błędną interpretację zachowania się oskarżonego

Dariusza M., jako działającego w stanie obrony koniecznej, który rzekomo

odpierał bezpośredni zamach na mienie, zdrowie swoje, żony i gości lokalu, gdy w istocie – co wynika z ustaleń Sądów pierwszej i drugiej instancji –

w chwili oddawania strzału do Kazimierza S., zamachu z jego strony nie

było, a co najwyżej oskarżony mógł pod wpływem emocji błędnie przypuszczać o kontynuacji zamachu ze strony grupy osób.” Wskazując na powyższe autor kasacji wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu.

W odpowiedzi na kasację Prokurator Apelacyjny w W. i obrońcy

oskarżonego wnieśli zgodnie o jej oddalenie jako oczywiście bezzasadnej.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Wytykając prawomocnemu wyrokowi rażącą obrazę prawa, skarżący

nie wskazał w zarzucie kasacji przepisu, który miał być naruszony. Jest

jednak oczywiste, że chodzi tu o obrazę art. 25 § 1 k.k., normującego znamiona obrony koniecznej, jako kontratypu wyłączającego odpowiedzialność

karną. Dla uwyraźnienia raz jeszcze trzeba przytoczyć, że pełnomocnik

oskarżycieli posiłkowych dostrzega „błędną interpretację zachowania się

oskarżonego...który rzekomo odpierał bezpośredni zamach...gdy w istocie...w chwili oddawania strzału do Kazimierza S. zamachu z jego strony

nie było...”. Jak widać, autor kasacji upatruje nietrafnej subsumcji ustalonych okoliczności faktycznych pod znamię obrony koniecznej, zawierające

się w formule „odpiera bezpośredni, bezprawny zamach”. Tak zwerbalizowany zarzut, odwołujący się do jednego ze znamion obrony koniecznej,

zakreśla granice rozpoznania kasacji (art. 536 k.p.k.).

Przystępując do rozpoznania zarzutu należy zaakcentować, że pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych podniósł go już w apelacji. Sąd Apelacyjny, utrzymując w mocy wyrok sądu pierwszej instancji, obszernie wywiódł, dlaczego uznał ten zarzut za bezzasadny. Odrzucając w pierwszej

kolejności zarzuty błędu w ustaleniach faktycznych, zawarte w obu wspomnianych wyżej apelacjach, swoją akceptację rozstrzygnięcia uniewinniającego, przy uznaniu działania oskarżonego jako podjętego w obronie ko-

niecznej, odniósł do ustaleń faktycznych przyjętych przez sąd pierwszej

instancji.

Ponowne podniesienie przez skarżącego, tym razem w kasacji, tak

samo brzmiącego zarzutu obrazy art. 25 § 1 k.k., następuje w innych jednak warunkach procesowych. Pełnomocnik oskarżycieli przyznaje bowiem,

respektując ustawowe podstawy kasacji, że zarzut błędnych ustaleń faktycznych, wysunięty jako pierwszy w apelacji, nie może być już powtórzony

przy zaskarżeniu prawomocnego wyroku. W uzasadnieniu kasacji skarżący

deklaruje, że nie zamierza tych ustaleń podważać. Upatrując jednak w dalszym ciągu obrazę art. 25 § 1 k.k., tym razem w wyroku Sądu Apelacyjnego, utrzymuje, że doszło do niej przy kontroli instancyjnej wyroku. Z urzędu

trzeba jednak zauważyć, że tak postrzegając uchybienie sądu odwoławczego, należało je integralnie wiązać w skardze kasacyjnej także z zarzutem obrazy przepisów prawa procesowego i wskazać na niedopełnienie

powinności spoczywających na sądzie odwoławczym z mocy art. 433 § 2

k.p.k. oraz art. 457 § 3 k.p.k., a więc przepisów obligujących do rozważenia

wszystkich wniosków i zarzutów podniesionych w środku odwoławczym

oraz określających wymogi prawidłowego uzasadnienia wyroku sądu odwoławczego. Skarżący nie wysunął w kasacji zarzutu naruszenia tych przepisów, ale kierując się regułą określoną w art. 118 § 1 k.p.k., Sąd Najwyższy

przystąpił do rozpoznania zarzutu obrazy art. 25 § 1 k.k., mając na uwadze,

że zaskarżono wyrok sądu odwoławczego, w którym zastosowanie tego

przepisu kontrolowano w uwarunkowaniach procesowych określonych właśnie w art. 433 § 2 i art. 457 § 3 k.p.k.

W postępowaniu kasacyjnym należało zatem odpowiedzieć na pytanie, czy sąd odwoławczy orzekł zasadnie, akceptując przyjęcie przez sąd

pierwszej instancji, że oskarżony, decydując się na oddanie strzału z broni

palnej, odpierał bezpośredni zamach zagrażający jego zdrowiu i życiu, ze

strony atakującego w grupie napastników Kazimierza S. Nieodzowne, w

związku z tym, jest przypomnienie niepodważanych w postępowaniu kasacyjnym nastepujących faktów.

Oskarżony, przebywając późnym wieczorem w swoim mieszkaniu,

został dwukrotnie, w bardzo krótkich odstępach czasu, powiadomiony telefonicznie, że do należącego do niego lokalu gastronomicznego wtargnęła

duża grupa młodych mężczyzn, którzy demolują lokal i biją znajdujących

się w nim ludzi. Jako pierwszy telefonował barman Paweł P., do którego

napastnicy w pierwszej kolejności zwrócili agresję, zmuszając do ucieczki

przez zaplecze lokalu. W dramatycznym tonie prosił oskarżonego o natychmiastową pomoc. Po chwili telefonował jeden z gości lokalu, potwierdzając relację poprzednika i ponawiając wezwanie o pomoc. Oskarżony

niezwłocznie podjął działanie. Polecił żonie powiadomienie policji, sam zaś

wybiegł z mieszkania, zabierając ze sobą posiadaną legalnie strzelbę myśliwską i trzy naboje. Przebiegając od strony zaplecza lokalu słyszał dźwięki tłuczonego szkła, co potwierdzało wiarygodność odebranych wcześniej

informacji. Barman P., który zdołał uciec z lokalu, zatrzymał się na placu

przed drzwiami wejściowymi. Gdy oskarżony dobiegł do tego miejsca, cała

grupa napastników wybiegała z lokalu. Na widok oskarżonego, trzymającego w rękach broń palną, tylko dwóch osobników z tej grupy skierowało się

do samochodów, którymi przyjechali. Pozostali natomiast zbliżali się do

oskarżonego, otaczając go jednocześnie. Uświadomiwszy sobie narastające zagrożenie, wynikające z tak znacznej przewagi liczebnej napastników,

z których niektórzy trzymali w rękach różne przedmioty, a także z ich zachowania znamionującego gotowość do konfrontacji, oskarżony wydał

okrzyk „na ziemię”. Odniosło to skutek tylko do jednego osobnika z grupy,

który zatrzymał się i kucnął. Pozostali natomiast, posuwając się nadal w

kierunku oskarżonego, otoczyli go. Gdy znaleźli się w bezpośredniej jego

bliskości, oskarżony, trzymając broń na wysokości biodra, prawą ręką na

kolbie, lewą podtrzymując lufę, oddał strzał w kierunku osób najbliżej się

znajdujących, na wysokość dolnych części ich ciała. Nabój trafił Kazimierza

S. w prawe udo.

Ważąc znaczenie tych faktów sąd pierwszej instancji stwierdził, że

świadczą one o tym, iż zamach grupy napastników na zdrowie ludzi i na

cudze mienie był kontynuowany także po wybiegnięciu z lokalu. Realizował

się on już w zmienionej sytuacji, a zwrócony został przeciwko oskarżonemu, zagrażając jego zdrowiu, a nawet życiu, jeśli wziąć pod uwagę realną

możliwość przejęcia broni palnej po obezwładnieniu oskarżonego. Uczestnikiem tego agresywnego zachowania był również Kazimierz S.

Trafność tych ocen potwierdził Sąd Apelacyjny. Uznał, po rozważeniu

zarzutów apelacyjnych, że uzasadnione było przyjęcie, iż oskarżony, oddając strzał z broni palnej, który ugodził Kazimierza S., odpierał bezpośredni,

bezprawny zamach dużej grupy osób, w tym także Kazimierza S. Potwierdzając trafność subsumcji faktów pod kwestionowane w apelacji znamię

obrony koniecznej, szczegółowo uzasadnił swoje stanowisko, wskazując

na konkretne przesłanki rozumowania.

Wysuwając w kasacji zarzut „błędnej interpretacji” zachowania się

oskarżonego jako zmierzającego do odparcia bezpośredniego zamachu,

skarżący nie przeciwstawił rozstrzygnięciu sądu odwoławczego żadnej merytorycznej kontrargumentacji. Powołując się natomiast na odczucie „głębokiej niesprawiedliwości” wyroku doznawane przez oskarżycieli posiłkowych, autor kasacji zawarł swoje sugestie w formie pytań: czy właściciel

lokalu gastronomicznego, nawet interweniując w czasie najścia większej

grupy chuliganów ma prawo użycia broni palnej, nie będąc sam atakowany, a tylko w celu przywrócenia spokoju, a także – czy można strzelać do

osób, które opuszczają lokal, wcześniej niezidentyfikowanych przez interweniującego?

Tak formułując pytania skarżący sprzeniewierza się jednak swojej

deklaracji niekwestionowania ustaleń faktycznych w sytuacji, gdy w kasacji

podnosi wyłącznie zarzut naruszenia przepisu prawa materialnego. Zadanie pytań oznacza bowiem nie tylko ignorowanie faktów ustalonych, ale

także, przywoływanie okoliczności, których w ogóle w sprawie nie ustalono.

Nie stwierdzono przecież w uzasadnieniu utrzymanego w mocy wyroku, że

oskarżony we wszystkich fazach zajścia działał wyłącznie w celu przywrócenia spokoju w lokalu i jego najbliższym otoczeniu. Ustalono natomiast, że

w krytycznym czasie, objętym zarzutem oskarżenia, odpierał on bezpośrednie, realne zagrożenie fizyczną agresją ze strony grupy mężczyzn, którzy go otoczyli, nie reagując na wezwanie do zatrzymania. Nie jest też

prawdą, że Kazimierz S. był dla oskarżonego niezidentyfikowaną osobą,

nieuczestniczącą w napaści, skoro ustalenia wskazują, że wraz z innymi

osobami, po wyjściu z lokalu zbliżał się do oskarżonego, nie bacząc na jego ostrzegające słowa, a w kulminacyjnym momencie znalazł się w bezpośredniej jego bliskości (od 1 do 3 m). Jego zachowanie było zatem takie,

jak innych osób w grupie, z wyjątkiem trzech, które powstrzymały się od

jednoznacznego ataku na oskarżonego.

Za nieporozumienie trzeba uznać uwagę wieńczącą wywód skarżącego, jakoby sądy rozpoznające sprawę nie zastanawiały się nad kwestiami wskazanymi w przytoczonych pytaniach. To prawda, że na pytania

sformułowane w kasacji nie udzieliły one odpowiedzi, ale przecież nie zachodziła ku temu potrzeba, skoro ustalone okoliczności nie dały podstaw

do przyjęcia, że oskarżony użył broni po to, by wymusić rozproszenie się

napastników i przywrócenie spokoju w otoczeniu lokalu, ani też, że strzelił

do Kazimierza S. dlatego, iż przypadkowo znalazł się on w jego bezpośredniej bliskości. Takie postrzeganie okoliczności faktycznych, pomijające

złożoność i ekstremalność sytuacji, w której oskarżony oddał strzał, wypływa jedynie z własnej uproszczonej interpretacji dowodów przez skarżącego

i rozmija się całkowicie z ustaleniami, na których oparto rozstrzygnięcie

merytoryczne. Zarzutu „błędnej interpretacji” zachowania się oskarżonego,

w kontekście znamion kontratypu określonego w art. 25 § 1 k.k., nie można

odnosić do wizji zdarzenia podsuniętej w kasacji przez pełnomocnika (działanie w celu rozproszenia grupy i przywrócenia spokoju, oddanie strzału w

kierunku Kazimierza S., jako osoby przypadkowo obecnej w grupie), lecz

wyłącznie do faktów odtworzonych przez sąd pierwszej instancji, zaaprobowanych w toku kontroli instancyjnej. Te właśnie fakty przekonały Sąd

Apelacyjny co do trafności rozstrzygnięcia, że inkryminowane oskarżonemu

działanie stanowiło odpieranie bezpośredniego zamachu realizowanego

przez grupę osób, w tym Kazimierza S. Przesłanką tej oceny było podzielenie stanowiska wyrażonego przez sąd pierwszej instancji, że zachowanie

tych osób polegało na kontynuowaniu agresywnych, dewastatorskich od

początku zajścia działań i skierowaniu ich w krytycznym czasie do oskarżonego w sposób jednoznacznie wskazujący, że będą one godzić co najmniej w jego zdrowie (mimo ostrzeżeń oskarżonego trzymającego broń,

zbliżanie się i otaczanie).

Jeśli w kasacji kwestionuje się aprobatę dla zastosowania art. 25 § 1

k.k. i podważa konkluzję, że inkryminowane działanie było odpieraniem

bezpośredniego zamachu, to odnosząc się do zarzutu kasacji należy

stwierdzić, że przy kontroli wyroku sądu pierwszej instancji Sąd Apelacyjny

nie naruszył tego przepisu. Wyrażając tą ocenę, uwzględniającą wymowę

ustalonych faktów, Sąd Najwyższy miał na uwadze, że wprawdzie do chwili

oddania strzału nie doszło jeszcze do fizycznego starcia się napastników z

oskarżonym, ani do próby wyrwania mu strzelby, ale bardzo szybko postępujący rozwój zajścia zapowiadał nieuchronne urzeczywistnienie się tych

zagrożeń w najbliższych chwilach. Oskarżony przeżywał stan narastającego zagrożenia, gdyż w bezpośrednim niebezpieczeństwie znalazło się jego

zdrowie, a nawet życie. Realna ochrona tych wartości wymagała działania

co najmniej narażającego te same dobra prawne napastników. O tym, czyje dobro w zaistniałej sytuacji zostanie ostatecznie naruszone, decydować

miało to, kto podejmie działanie wyprzedzające – napastnicy czy oskarżony. W takich właśnie warunkach ustawodawca przewidział ochronę prawną

osoby atakowanej, przyznając jej w art. 25 § 1 k.k., prawo odparcia bezpośredniego zamachu, nawet kosztem dobra napastnika. Należy podkreślić,

że nie jest warunkiem koniecznym podjęcia działania obronnego wyczekiwanie do chwili, aż napastnik przystąpi do realizacji zamachu. Taki wymóg

stawiałby napastnika w sytuacji korzystniejszej od ofiary, gdyż konieczność

jego wypełnienia udaremniałaby w wielu wypadkach skuteczność obrony, a

w rezultacie sprzeniewierzałaby się samym podstawom aksjologicznym, na

których opiera się kontratyp obrony koniecznej.

Znamię bezpośredniości zamachu trzeba zatem tak pojmować, by

zgodnie z intencją ustawy, ochrona osoby, w którą zamach jest wymierzony, była nie tylko prawnie gwarantowana, lecz zarazem efektywna, a przy

kolizji dóbr, by nie korzystało z priorytetu dobro napastnika kosztem dobra

osoby atakowanej. Przyjąć zatem należy, że prawo do obrony koniecznej

obejmuje nie tylko odpieranie bezprawnego zamachu w fazie jego realizacji, ale także w stadium obiektywnie zaistniałego bezpośredniego zagrożenia bezprawnym zamachem na dobro prawne. Nie wychodzi poza granice

obrony koniecznej udaremnienie spodziewanego aktu agresji, jeśli in concreto jawi się on jako nieuchronny w wypadku niepodjęcia natychmiastowej

akcji obronnej. Dlatego też, działa w granicach obrony koniecznej także

ten, kto uniemożliwia urzeczywistnienie bezprawnego zamachu, gdy napastnik zmierza bezpośrednio do jego realizacji. Rozpoznanie takiej sytuacji należy do sądu meriti, który dokonuje stosownych ocen na tle prawidłowo odtworzonych okoliczności faktycznych.

Przedstawione wyżej stanowisko jest spójne z ukształtowanym już

orzecznictwem Sądu Najwyższego dotyczącym wykładni pojęcia „zamachu” w aspekcie jego bezpośredniości. W wyroku z dnia 11 grudnia 1978 r.,

II KR 266/78, (OSNKW 1979, z. 6, poz. 65) wyrażono pogląd, że zamach

jest już bezpośredni, kiedy z zachowania napastnika w konkretnej sytuacji

jednoznacznie można wywnioskować, że przystępuje on do ataku na

określone dobro zindywidualizowane oraz, że istnieje wysoki stopień prawdopodobieństwa natychmiastowego ataku na dobro. W innych judykatach

wypowiadano bardziej ogólnie pogląd, że bezpośredniość zamachu zachodzi również wtedy, gdy istnieje wysoki stopień prawdopodobieństwa, iż zagrożone atakiem dobro zostanie zaatakowane w najbliższej chwili (np. wyrok z dnia 4 lutego 2002 r., V KKN 507/99, OSNKW 2002, z. 5-6, poz. 38).

Za miarodajne natomiast dla oceny realności bezpośredniego zamachu

uznawano w orzecznictwie zachowanie się osoby atakującej w całym przebiegu zdarzenia, a nie tylko w tym fragmencie, który odnosi się do momentu podjęcia akcji obronnej przez osobę zaatakowaną (wyrok z dnia 31 marca 1988 r., I KR 60/88, OSNKW 1988, z. 910, poz. 64). Wiążąc przytoczoną tezę z realiami niniejszej sprawy godzi się przypomnieć, że jak ustalono, przed podjęciem działań obronnych oskarżony uzyskał wiarygodne

informacje o gwałtownej napaści grupy osób, polegającej na biciu ludzi i

dewastowaniu lokalu. Wybiegając z domu miał więc świadomość, że atak

już trwa. Nie bez znaczenia w omawianej kwestii są i te wypowiedzi Sądu

Najwyższego, które wskazują, że bezpośredniość zamachu zachodzi także

wtedy, gdy po pierwszym ataku i krótkiej przerwie napastnik zmierza do

powtórzenia ataku, a istnieje wysoki stopień prawdopodobieństwa, że zamiar swój zrealizuje natychmiast lub w najbliższej chwili (wyrok z dnia 8 lutego 1985 r., IV KR 18/85, OSNKW 1985, z. 1112, poz. 92).

W świetle wszystkich powyższych uwag nie może ulegać wątpliwości,

że Sąd Apelacyjny zasadnie uznał, iż subsumcja odtworzonych faktów pod

znamiona działania w warunkach obrony koniecznej była uzasadniona.

Istotnie, w ustalonych okolicznościach oskarżony mógł podjąć wobec Kazimierza S., jak również wobec innych osób z otaczającej go grupy, działanie radykalnie powstrzymujące ich agresję.

Pełnomocnik oskarżycieli nie kwestionował wprost, tj. w treści zarzutu

kasacyjnego, zasadności przyjęcia w prawomocnym wyroku, że zaistniały

wszystkie pozostałe znamiona obrony koniecznej określone w art. 25 § 1

k.k. Natomiast z uzasadnienia kasacji zdaje się wynikać, że nawet przy założeniu, iż oskarżony bronił się, przeciwdziałając napaści, skarżący podważa trafność uznania jego obrony za konieczną, ze względu na użycie broni

palnej. Podaje on w wątpliwość prawo do posłużenia się tak niebezpiecznym narzędziem, zdolnym do pozbawienia życia, nawet w sytuacji otoczenia przez grupę osób, zapowiadającego natychmiastowe przystąpienie do

fizycznego ataku („czy…miał bezwzględne prawo użycia broni palnej?”).

Odnosząc się do tego wątku kasacji trzeba stwierdzić, że obiekcje autora

kasacji są całkowicie bezzasadne. Z istoty obrony koniecznej wynika, że

ma ona charakter samoistny, a nie subsydiarny. Oznacza to, że odpieranie

zamachu kosztem dobra napastnika jest usprawiedliwione samą bezprawnością i bezpośredniością zamachu, a nie brakiem innego racjonalnego

sposobu uniknięcia zamachu. Konsekwencją samoistności obrony koniecznej jest także to, że w jej ramach można poświęcić dobro napastnika

o wyższej wartości, niż dobro bronione przed zamachem. Nie jest zatem

wyłączone posłużenie się w obronie koniecznej nawet bronią palną, jeśli

napastnik przystępuje do stosowania bezprawnej przemocy wobec jakiejkolwiek osoby.

Taka wykładnia art. 25 § 1 k.k. doznaje jednak wyjątku w warunkach,

o których mowa w art. 2 ust.2 lit. a Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw

Człowieka i Podstawowych Wolności. Z przepisu tego, obowiązującego

bezpośrednio z mocy art. 91 ust. 2 Konstytucji RP, wypływa wniosek, że

przy stosowaniu krajowej ustawy karnej, pozbawienie życia nie będzie

uznane za sprzeczne z prawem każdego człowieka do życia, tylko wtedy,

jeżeli nastąpi ono w rezultacie bezwzględnie koniecznego użycia siły w

obronie jakiejkolwiek osoby przed bezprawną przemocą. Tak więc, jeśli

odpieranie zamachu polega na umyślnym godzeniu w życie napastnika, to

taką obronę, zgodnie z przytoczonym standardem konwencyjnym, usprawiedliwia wyłącznie bezwzględna konieczność. Przyjmować należy, że

obrona konieczna ma w tych warunkach subsydiarny charakter. To zaś

oznacza, że brak innego racjonalnego sposobu uniknięcia zamachu musi

być wykazany, jeśli miałby usprawiedliwiać umyślne pozbawienie życia

działaniem w obronie koniecznej. Przedstawiona tu sytuacja hipotetyczna

nie wystąpiła jednak w niniejszej sprawie. Z ustaleń wynika bowiem, że

oskarżony nie godził umyślnie w życie Kazimierza S. Oddał strzał w dolne

części ciała, a skutek śmiertelny takiego działania pozostawał nawet poza

jego zamiarem ewentualnym. Skoro zatem działanie oskarżonego nie polegało na umyślnym godzeniu w życie napastnika, to przy jego ocenie

prawnej z punktu widzenia wymogów konieczności obrony w rozumieniu

art. 25 § 1 k.k., zasada samoistności prawa do obrony koniecznej musiała

być w pełni uwzględniona.

Z wszystkich tych motywów kasację oskarżycieli posiłkowych, jako

bezzasadną, należało oddalić. (...)