Legislator Case Law & Legislation
V CZ 59/00 AI generated

V CZ 59/00 · Sąd Najwyższy

Case Number V CZ 59/00
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome postanowienie

Legislator summary

AI generated

nieusunięcia jej braków formalnych w wyznaczonym terminie (art. 3935 k.p.c.). sprawie biegu”. W uzasadnieniu zaś wskazano, że pełnomocnik dłużników otrzymał

Legislator headnote

AI generated

art. 3935 k.p.c, art. 130 § 1 k.p.c, art. 39319 k.p.c, art. 394 § 3 k.p.c, art. 395 § 2 k.p.c, art. 166 k.p.c; V CZ 59/00 · Sąd Najwyższy: 3935 k.p.c.). sprawie biegu”. W uzasadnieniu zaś wskazano, że pełnomocnik dłużników otrzymał

Keywords

AI generated
art. 3935 k.p.c art. 130 § 1 k.p.c art. 39319 k.p.c art. 394 § 3 k.p.c art. 395 § 2 k.p.c art. 166 k.p.c

Cited Legislation

AI generated
art. 3935 k.p.c
nieusunięcia jej braków formalnych w wyznaczonym terminie (art. 3935 k.p.c.).
art. 130 § 1 k.p.c
wykonał wezwanie sądu, jednak w terminie ustawowym z art. 130 § 1 k.p.c.
art. 39319 k.p.c
(art. 39319 k.p.c.). Już to mogłoby stanowić podstawę wymagania zawarcia w tym
art. 394 § 3 k.p.c
Wprawdzie także w art. 394 § 3 k.p.c.
art. 395 § 2 k.p.c
zażalenia na zarzutach, jednak – dopiero pośrednio – z treści art. 395 § 2 k.p.c.
art. 166 k.p.c
tego skutkami, przewidzianymi w art. 166 k.p.c.
art. 355 § 2 k.c
niezbędnej staranności w tym zakresie określa art. 355 § 2 k.c., wedle którego
art. 770 k.c
art. 770 k.c. W tym stanie rzeczy Sąd Wojewódzki pominął wnioskowane w

Cited Case Law

AI generated
III CZP 42/96
jeszcze w uchwale z dnia 30 maja 1996 r., III CZP 42/96 (OSNC 1996, nr 10, poz.
III CZP 18/92

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

Postanowienie z dnia 13 lipca 2000 r., V CZ 59/00

Braki formalne pisma zawierającego kasację powinny być uzupełnione w

terminie wyznaczonym przez przewodniczącego (termin sądowy).

Przewodniczący: Prezes SN Tadeusz Ereciński

Sędziowie SN: Filomena Barczewska, Krzysztof Kołakowski (sprawozdawca)

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 13 lipca 2000 r. na posiedzeniu

niejawnym sprawy z wniosku wierzycieli Jerzego S., Banku PKO S.A., Oddział w Ś.,

Starostwa Powiatowego w D., Janiny K., Krystyny P., Alfredy H., PUP U., spółki z

o.o. w D., Wiesława S., Władysława W., Gminnej Spółdzielni "Samopomoc

Chłopska" w D., Skarbu Państwa, Sądu Rejonowego w D. i Urzędu Skarbowego

w D., ZUS Inspektorat w D. przeciwko dłużnikom Wandzie J., Katarzynie J. i

Dawidowi J. o egzekucję z nieruchomości, na skutek zażalenia dłużników na

postanowienie Sądu Okręgowego w Świdnicy z dnia 17 marca 2000 r.,

postanowił oddalić zażalenie.

Uzasadnienie

Zaskarżonym postanowieniem Sąd Okręgowy odrzucił kasację wobec

nieusunięcia jej braków formalnych w wyznaczonym terminie (art. 3935 k.p.c.).

W zażaleniu na to postanowienie nie podniesiono jakichkolwiek zarzutów,

zamieszczając jedynie wniosek o uchylenie w całości tego postanowienia i „nadanie

sprawie biegu”. W uzasadnieniu zaś wskazano, że pełnomocnik dłużników otrzymał

wezwanie – nie, jak przyjął Sąd Okręgowy – w dniu 6 marca, a w dniu 7 marca.

Wniósł więc o „wezwanie Urzędu Pocztowego... aby udzielił Sądowi informacji o

dacie doręczenia pisma pełnomocnikowi”. Stwierdzono także, że pełnomocnik ten

wykonał wezwanie sądu, jednak w terminie ustawowym z art. 130 § 1 k.p.c. „Termin

ten, co nie budzi wątpliwości w literaturze i orzecznictwie jest terminem sztywnym i

nie może być przez sąd skracany, ani wydłużany, dlatego wyznaczenie

pełnomocnikowi terminu pięciodniowego było bezskuteczne.”

Sąd Najwyższy oddalił to zażalenie na podstawie art. 385 w związku z art.

39319 k.p.c.

Wymaga przede wszystkim stwierdzenia, że skarżący nie powołał w zażaleniu

jakichkolwiek zarzutów, ograniczając się jedynie do wniosku i uzasadnienia. W

dotychczasowym unormowaniu zażalenia przysługującego do Sądu Najwyższego

znalazło się jedynie odesłanie do odpowiedniego stosowania przepisów o apelacji

(art. 39319 k.p.c.). Już to mogłoby stanowić podstawę wymagania zawarcia w tym

zażaleniu zarzutów, do których Sąd Najwyższy mógłby się odnosić. Uznając to

odesłanie za nieprzydatne (chociażby np. ze względu na termin wniesienia),

przyjęto, że brak możliwości stosowania przepisów o apelacji tworzy lukę prawną,

wymagającą wypełnienia przez odpowiednie stosowanie przepisów o zażaleniu.

Wprawdzie także w art. 394 § 3 k.p.c. nie zamieszczono wymagania oparcia

zażalenia na zarzutach, jednak – dopiero pośrednio – z treści art. 395 § 2 k.p.c.

wynika, że „zażalenie zarzuca”. Wskazanie to oznacza więc, w istocie, że to

skarżący – sporządzając zażalenie – ma obowiązek przedstawić zarzuty. Jeśli

zażalenie sporządza fachowy pełnomocnik strony wymagać należy, aby

w zarzutach tych wykazał, jakie, konkretnie wskazane przepisy prawa, zostały

naruszone przy wydawaniu zaskarżanego postanowienia.

W zażaleniu przyznano, że w wezwaniu skierowanym w wykonaniu

zarządzenia przewodniczącego wskazano wyraźnie, iż na uzupełnienie braków

wyznaczony jest termin pięciodniowy. Oznacza to, że bezpodstawne było założenie

skarżącego, iż przysługuje mu uprawnienie do własnej interpretacji konieczności

wykonania zarządzenia w tym terminie. Sąd Najwyższy potwierdził już w

postanowieniu z dnia 9 marca 2000 r., V CKN 374/00 (nie publ.), że wezwanie

przewodniczącego dokonane na podstawie art. 16 ust. 1 ustawy z dnia 13 czerwca

1967 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz.U. Nr 24, poz. 110 ze zm.),

nawet jeśli jest wadliwe, ale nie zostało zaskarżone na podstawie art. 22 tej ustawy,

wiąże stronę co do obowiązku uiszczenia opłaty i jej wysokości, a także

wyznaczonego terminu. Leżące u podstaw tego stanowiska założenie należy

podzielić i stwierdzić, że ma ono ogólniejsze znaczenie, a więc odnosi się i do tej

sprawy.

Jeżeli więc skarżący nie kwestionuje, że nie dopełnił wynikającej z wezwania

czynności w wyznaczonym mu terminie, to już z tego względu zażalenie jest

nieuzasadnione. Zaskarżone postanowienie odpowiada bowiem powołanemu

przepisowi art. 3935 k.p.c.

Obowiązek dowodzenia obciąża strony, a zatem nie nadaje się także do

uwzględnienia zawarty w zażaleniu wniosek o przeprowadzenie przez – bliżej

nieokreślony – Sąd dochodzenia dla ustalenia okoliczności, z której strona chce

wyprowadzić skutki prawne. Ponadto – co oczywiste – dowodem doręczenia pisma

sądowego w określonej dacie jest zamieszczenie jej na potwierdzeniu odbioru

zarówno przez odbierającego przesyłkę w kancelarii radcy prawnego, jak i przez

doręczyciela.

Jedynie więc ubocznie można dodać, że nietrafne jest także zapatrywanie

skarżącego, iż prawidłowym terminem na usunięcie braków formalnych kasacji jest

ustawowy termin wskazany w art. 130 § 1 zdanie pierwsze in fine k.p.c. Pominął

bowiem, że przepis ten mógłby znaleźć odpowiednie zastosowanie tylko wówczas,

gdyby nie było w tej mierze przepisów szczególnych (art. 39319 i 391 k.p.c. w

brzmieniu sprzed 1 lipca 2000 r.). Tymczasem w art. 3935 k.p.c. przewidziano

uzupełnianie braków kasacji – nie w terminie siedmiodniowym – a w terminie

wyznaczonym (podobnie także w art. 344 § 3 i art. 370 in fine k.p.c.). Termin ten ma

zatem obowiązek każdorazowo określić przewodniczący w sądzie drugiej instancji

w zarządzeniu nakazującym wezwanie o uzupełnienie braków. Oznacza to, że

termin ten nie jest terminem ustawowym, ale – sądowym (art. 164 w związku z art.

39319 i 391 k.p.c. w brzmieniu sprzed 1 lipca 2000 r.), ze wszystkimi odmiennymi

tego skutkami, przewidzianymi w art. 166 k.p.c.

Wyrok z dnia 18 lipca 2000 r., IV CKN 81/00

Komisant prowadzący handel używanymi samochodami może

skutecznie powołać się na umowne wyłączenie odpowiedzialności za wadę

prawną sprzedawanego samochodu wtedy, gdy sprawdzenie autentyczności

numerów i dokumentacji samochodu przyjmowanego do sprzedaży

komisowej odbyło się z zachowaniem staranności przewidzianej w art. 355 § 2

k.c.

Przewodniczący: Sędzia SN Zbigniew Strus

Sędziowie SN: Antoni Górski (sprawozdawca) Hubert Wrzeszcz

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 18 lipca 2000 r. na rozprawie sprawy z

powództwa Kaliny i Arnolda małżonków P. przeciwko Jarosławowi T. o zapłatę, na

skutek kasacji powodów od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Bydgoszczy z dnia 18

grudnia 1997 r.,

uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Okręgowemu w

Bydgoszczy do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania

kasacyjnego.

Uzasadnienie

Powodowie domagali się zasądzenia od pozwanego kwoty 12 400 zł tytułem

zwrotu ceny zakupionego w prowadzonym przez niego komisie używanego

samochodu fso polonez 1,5. Jak się bowiem okazało, pojazd ten pochodził z

kradzieży, został odebrany im przez policję i przekazany ubezpieczycielowi, który

wypłacił właścicielowi odszkodowanie.

Pozwany wnosił o oddalenie powództwa powołując się na to, że w sposób

wyraźny w umowie sprzedaży wyłączył swoją odpowiedzialność za wady prawne

samochodu (art. 770 zdanie pierwsze k.c.).

Sąd Rejonowy w Bydgoszczy wyrokiem z 20 listopada 1997 r. oddalił

powództwo. Uznał, że wyłączenie odpowiedzialności komisanta za wady prawne

sprzedawanego samochodu było skuteczne. Pozwany w tym zakresie dopełnił

należytej staranności, upewniając się telefonicznie w policji, że przyjmowany do

sprzedaży komisowej pojazd nie figuruje w wykazie samochodów skradzionych.

Zaproponował też powodom możliwość zbadania samochodu przez rzeczoznawcę

– na ich koszt, na co oni jednak nie wyrazili zgody. Dlatego też roszczenie

powodów, wynikające z tytułu rękojmi za wady prawne, podlegało oddaleniu jako

niezasadne. Jednocześnie Sąd odrzucił, jako nieudowodnione i bezpodstawne, ich

sugestie, że komisant współpracował z osobami, które zamieszane były w kradzież

i pośrednictwo w sprzedaży samochodu.

Apelacja powodów od tego orzeczenia została oddalona wyrokiem Sądu

Wojewódzkiego w Bydgoszczy z dnia 18 grudnia 1997 r.

Sąd ten podzielił ustalenia Sądu pierwszej instancji i jego oceny prawne

przyjętego stanu faktycznego. Odrzucił, jako bezpodstawne, wątpliwości powodów

co do sprecyzowania roli, w jakiej występował pozwany przy transakcji sprzedaży

samochodu – komisanta, czy też przedstawiciela lub pełnomocnika osoby

przekazującej samochód do sprzedaży, którą według dokumentacji miał być Hubert

J. Uznając, że strony łączyła umowa komisu, Sąd Wojewódzki zaakcentował

okoliczność, iż przerobienie numerów w sprzedawanym samochodzie zostało

dokonane w sposób profesjonalny, tak że przy oględzinach było ono niemożliwe do

ujawnienia. Według danych pochodzących z Prokuratury w Płocku, przebitki te

zostały wykryte dopiero po przeprowadzeniu badań specjalistycznych. Daje to

podstawę do zwolnienia pozwanego jako komisanta od odpowiedzialności za wady

prawne sprzedawanego pojazdu, także przy uwzględnieniu treści zdania drugiego

art. 770 k.c. W tym stanie rzeczy Sąd Wojewódzki pominął wnioskowane w

postępowaniu apelacyjnym przez stronę powodową dowody jako bezprzedmiotowe,

a jednocześnie spóźnione (art. 381 k.p.c.).

Wyrok Sądu Wojewódzkiego zaskarżyli powodowie kasacją opartą na obu

podstawach z art. 3931 k.p.c. W ramach podstawy prawnomaterialnej zarzucili

naruszenie art. 765 i 770 k.c. przez błędne uznanie, że pozwany jako komisant

dołożył należytej staranności i nie mógł dowiedzieć się o wadzie prawnej

sprzedawanego samochodu. Jednocześnie poddali w wątpliwość prawidłowość

kwalifikacji prawnej umowy stron jako umowy komisu. W ramach podstawy

naruszenia prawa procesowego powodowie zarzucili uchybienie przepisom art. 381

i 382 k.p.c. oraz art. 316 § 2 w związku z art. 391 k.p.c., polegające na dokonaniu

błędnych i jednocześnie nie dość stanowczych ustaleń oraz na bezpodstawnym

pominięciu zgłoszonych w postępowaniu apelacyjnym wniosków dowodowych. Z

tych względów wnosili o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do

ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Powodowie w kasacji powracają do dwóch kwestii, mimo że w sposób przekonujący

zostały one ustalone i wyjaśnione przez Sąd Wojewódzki. Pierwsza z nich dotyczy

kwalifikacji prawnej łączącej strony umowy. Już Sąd Rejonowy uznał za

bezpodstawne wątpliwości powodów, czy zawarta przez nich umowa była

sprzedażą komisową. Sąd ten w szczególności wskazał, że pozwany występował w

tej umowie w charakterze komisanta i „nie było żadnej osoby trzeciej, która mogłaby

ingerować w stosunki między stronami”. Tę ocenę prawną zaaprobował Sąd

Wojewódzki, trafnie wytykając powodom brak konsekwencji w ich stanowisku,

wyrażający się w tym, że z jednej strony występują oni z roszczeniem opartym na

umowie komisowej, a potem, w trakcie procesu, sami zaczynają podważać swoje

twierdzenia. W każdym razie, zgłoszenie tych wątpliwości także w skardze

kasacyjnej było bezskuteczne, co oznacza, że roszczenie powodów trafnie zostało

zakwalifikowane do rozpoznania w ramach przepisów regulujących umowę komisu.

Druga kwestia dotyczyła złej wiary pozwanego, a nawet podejrzeń powodów o

ewentualną zmowę czy współpracę pozwanego ze złodziejami lub paserem

samochodowym. Te sugestie powodów zostały przez Sądy odrzucone jako

nieudowodnione. W postępowaniu apelacyjnym powodowie złożyli wprawdzie

wnioski dowodowe, które miały wykazać, że w rzeczywistości samochód do

sprzedaży komisowej oddał świadek Henryk O., czemu on zeznając przed sądem

zaprzeczył, ale Sąd Wojewódzki trafnie przyjął, iż nawet gdyby uznać, że tak

w istocie było, to z tego faktu nie można jeszcze wyciągać wniosków co do

ewentualnej odpowiedzialności deliktowej pozwanego jako pomocnika złodzieja lub

pasera. Dlatego też ten wątek deliktowy w sprawie został słusznie pominięty jako

nieudowodniony i podnoszenie go w kasacji jest bezskuteczne.

W tym stanie rzeczy podstawowym problemem w sprawie pozostaje

rozstrzygnięcie, czy pozwany jako komisant ponosi odpowiedzialność za wadę

prawną samochodu według art. 770 zdanie drugie k.c., a więc czy „z łatwością mógł

się o niej dowiedzieć”.

Zgodnie z treścią art. 765 k.c., komisant przyjmuje zlecenia prowadzenia

kupna lub sprzedaży rzeczy ruchomych w zakresie działalności swego

przedsiębiorstwa. W związku z tym miarę dopełnienia przez niego staranności przy

sprawdzaniu rzeczy przyjmowanych w komis należy wyprowadzać z treści art. 355

§ 2 k.p.c. Według tego przepisu, należytą staranność dłużnika w zakresie

prowadzonej przez niego działalności gospodarczej określa się przy uwzględnieniu

zawodowego charakteru tej działalności. Chodzi zatem o staranność wymaganą od

profesjonalisty (por. wyrok z dnia 24 czerwca 1997 r., II CKN 224/97, OSNC 1998,

nr 1, poz. 8, w którym Sąd Najwyższy uznał, że komisanta obowiązuje w świetle art.

770 zdanie 2 k.c. należyta staranność określona rodzajem prowadzonej działalności

gospodarczej).

Sąd Wojewódzki uznał, że pozwany dochował takiej staranności, gdyż

pracownik pozwanego sprawdzał przyjmowany do sprzedaży komisowej samochód

i nie zauważył żadnych śladów przerobienia numerów. Jak się potem okazało,

sfałszowanie ich można było ustalić dopiero po przeprowadzeniu wnikliwych badań.

Miarę staranności pozwanego w tym zakresie dopełniają w ocenie Sądu uzyskanie

informacji z Komendy Wojewódzkiej Policji w B., że przyjmowany do sprzedaży

komisowej samochód nie figuruje w wykazie pojazdów skradzionych oraz to, że

zaproponowano powodom sprawdzenie pojazdu przez rzeczoznawcę, jednakże ze

względu na to, że badanie miało się odbyć na ich koszt, nie przystali na to.

Trafność tych ocen budzi uzasadnione wątpliwości. W judykaturze ostatnich

lat daje się zaobserwować, aprobowaną w doktrynie, tendencję do zaostrzenia

wymogów wobec komisantów zajmujących się handlem samochodami. I tak, o ile

jeszcze w uchwale z dnia 30 maja 1996 r., III CZP 42/96 (OSNC 1996, nr 10, poz.

128) Sąd Najwyższy przyjął, że do odpowiedzialności komisanta nie ma

zastosowania art. 575 k.c., jeżeli na mocy art. 770 k.c. wyłączył on swoją

odpowiedzialność za wady sprzedawanej rzeczy, to w powołanym wyżej wyroku z

dnia 24 czerwca 1997 r. Sąd Najwyższy uznał, że, prowadząc komisową sprzedaż

używanych samochodów, komisant musi liczyć się ze zjawiskiem wprowadzenia do

obrotu pojazdów kradzionych i dlatego zobowiązany jest do dokładnego

sprawdzania numerów identyfikacyjnych oraz dokumentów przyjmowanego do

sprzedaży pojazdu. Z kolei, w uzasadnieniu wyroku z dnia 15 maja 1997 r., II CKN

168/97 (OSNC 1997, nr 10, poz. 158) Sąd Najwyższy przyjął, że komisant,

prowadząc komis samochodowy, powinien sam mieć wiedzę w zakresie badania

autentyczności numerów fabrycznych pojazdów, a w razie jej braku, zatrudniać w

tym celu profesjonalistów. Sąd Najwyższy w składzie rozpoznającym niniejszą

sprawę podziela ten kierunek wykładni art. 770 zdanie drugie k.c.

Warto w tym miejscu wskazać, że nagminność kradzieży samochodów stała

się podstawową przyczyną zaostrzenia przez sądy kryteriów dopełnienia dobrej

wiary u nabywcy używanych samochodów kupowanych na giełdzie. Zgodnie z

uchwałą składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 30 marca 1992 r., III

CZP 18/92 (OSNCP 1992, nr 9, poz. 144), której nadano moc zasady prawnej,

nabywca używanego samochodu powinien zachować stosownie do okoliczności

szczególną ostrożność w celu upewnienia się, czy samochód nie pochodzi z

kradzieży. Nałożenie zwiększonych wymagań w tym zakresie na zwykłego nabywcę

samochodu (konsumenta) uzasadnia tym bardziej zaostrzenie kryteriów wobec

komisantów – osób fizycznych i prawnych zajmujących się zawodowo handlem

samochodami. Trudno zatem zgodzić się z odmiennym, liberalnym podejściem,

jakie w tej kwestii przyjęły Sądy w niniejszej sprawie w stosunku do pozwanego.

Aprobata takiej praktyki oznacza w istocie przerzucenie ryzyka prowadzonej

działalności gospodarczej przez komisanta na konsumenta, co jest niesłuszne i

niedopuszczalne. (...) Dlatego komisant prowadzący handel używanymi

samochodami może skutecznie powołać się na dopuszczalną w świetle art. 770 k.c.

umowę wyłączenia odpowiedzialności za wadę prawną sprzedanego samochodu

wtedy, kiedy sprawdzenie autentyczności numerów i dokumentacji przyjętego do

sprzedaży komisowej samochodu odbyło się na poziomie profesjonalnym. Stopień

niezbędnej staranności w tym zakresie określa art. 355 § 2 k.c., wedle którego

należy oceniać spełnienie tych wymogów przez komisanta in concreto. Ogólnie

można jednak przyjąć, że komisant dopełni należytej staranności, kiedy sam, mając

odpowiednie kwalifikacje, sprawdzi samochód przed przyjęciem do sprzedaży

komisowej, lub też zleci przeprowadzenie tej czynności innej osobie fachowej.

Trzeba przy tym zachować w tych ocenach należyty umiar i realizm. Jeśli bowiem

wykrycie fałszerstwa byłoby możliwe dopiero w wyniku przeprowadzenia

specjalistycznych badań laboratoryjnych, to ich brak nie może obciążać komisanta,

gdyż nie sposób uznać wtedy, że o takiej wadzie komisant mógł się z łatwością

dowiedzieć (art. 770 zdanie drugie k.c.). Chodzi tu bowiem o „łatwość” dla

przeciętnego profesjonalisty, a nie o spełnienie wymogu badań wysoko

specjalistycznych.

Odnosząc powyższe rozważania do sprawy niniejszej, nie można zgodzić się

ze stanowiskiem Sądu Wojewódzkiego, że pozwany dopełnił wymagania

staranności komisanta przewidziane w art. 770 k.c. W szczególności nie sposób

uznać, że wystarczającym aktem tej staranności było zaproponowanie powodom

przez pozwanego możliwości skontrolowania pojazdu przez rzeczoznawcę, kontrola

fachowa powinna być bowiem rutynowym zabiegiem przed przyjęciem samochodu

do sprzedaży komisowej. W sprawie brakuje ustaleń i oceny, czy gdyby dokonano

takiego sprawdzenia, mogłoby ono ujawnić fakt przerobienia numerów fabrycznych

pojazdu. Sąd powołał się wprawdzie na stwierdzenie zawarte w uzasadnieniu

postanowienia prokuratora, że sfałszowanie tych numerów wykryto po

przeprowadzeniu badań specjalistycznych, nie wiadomo jednak, czy były one

konieczne do ujawnienia tych przeróbek, czy też, gdyby pojazd został

skontrolowany przed przyjęciem do komisu przez osobę fachową, mogłaby ona je

wówczas wykryć. Oznacza to, że zarzut naruszenia art. 770 zdanie drugie k.c. jest

uzasadniony.

Wątpliwe jest także zachowanie przez pozwanego drugiego z przyjętych przez

Sąd Wojewódzki kryteriów należytej staranności. Wedle ustaleń tego Sądu,

pozwany miał informować się w policji przed przyjęciem samochodu, czy nie

figuruje on na liście pojazdów skradzionych. Powodowie przedstawili jednak w

postępowaniu apelacyjnym pismo Komendy Wojewódzkiej w B. z dnia 17 czerwca

1997 r., negujące tę okoliczność. Wbrew obowiązkowi z art. 382 k.p.c., Sąd nie

rozważył tego dowodu, co niewątpliwie stanowi naruszenie wymienionego przepisu,

trafnie wytknięte w kasacji.

W tym stanie rzeczy Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok, przekazując

sprawę do ponownego rozpoznania (art. 39313 k.p.c.).