Legislator Case Law & Legislation
SND 2/07 AI generated

SND 2/07 · Sąd Najwyższy

Case Number SND 2/07
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome postanowienie

Legislator summary

AI generated

odpowiedzialności karnej (art. 80 § 2b ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o umocowanie w treści art. 80 § 2b Prawa o ustroju sądów powszechnych, należy

Legislator headnote

AI generated

art. 231 § 1 k.k, art. 189 § 2 k.k, art. 11 § 2 k.k, art. 246 § 1 k.k, art. 540 § 1 pkt 2 k.p.k, art. 189 § 1 k.k; SND 2/07 · Sąd Najwyższy: odpowiedzialności karnej (art. 80 § 2b ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o umocowanie w treści art. 80 § 2b Prawa o ustroju sądów powszechnych, należy

Keywords

AI generated
art. 231 § 1 k.k art. 189 § 2 k.k art. 11 § 2 k.k art. 246 § 1 k.k art. 540 § 1 pkt 2 k.p.k art. 189 § 1 k.k

Cited Legislation

AI generated
art. 231 § 1 k.k
o przestępstwo z art. 231 § 1 k.k.
art. 189 § 2 k.k
tj. o przestępstwo z art. 231 § 1 k.k. i art. 189 § 2 k.k. przy zastosowaniu art. 11 § 2
art. 11 § 2 k.k
nr 10, s. 113 i nast., a w szczególności s.
art. 246 § 1 k.k
na subsydiarny charakter przepisu art. 246 § 1 k.k.
art. 540 § 1 pkt 2 k.p.k
(art. 540 § 1 pkt 2 k.p.k.), czyli na podstawie prawnej zwanej w orzecznictwie i
art. 189 § 1 k.k
tj. o przestępstwo z art. 231 § 1 k.k. i art. 189 § 2 k.k. przy zastosowaniu art. 11 § 2
art. 339 § 3 pkt 2 k.p.k
zm.) w związku z art. 339 § 3 pkt 2 k.p.k.
art. 437 k.p.k
427 § 1 i 2 i art. 437 k.p.k.

Cited Case Law

AI generated
IV KK 132/03
postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 czerwca 2003 r., IV KK 132/03, publ.
III KK 96/05
IV KK 93/07
w dniach od 14 do 16 lipca 1982 r.
II KK 184/05
POSTANOWIENIE Z DNIA 20 PAŹDZIERNIKA 2005 R.

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

POSTANOWIENIE Z DNIA 5 PAŹDZIERNIKA 2007 R.

SND 2/07

1. Prezes sądu dyscyplinarnego jest uprawniony do wydania zarządzenia o

odmowie przyjęcia wniosku o zezwolenie na pociągnięcie sędziego do

odpowiedzialności karnej (art. 80 § 2b ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o

ustroju sądów powszechnych) z uwagi na to, że wniosek ten jest „oczywiście

bezzasadny”, nie tylko mając na względzie oczywisty brak podstaw faktycznych

do wysuwania żądania dotyczącego uchylenia immunitetu, ale także kierując się

względami natury prawnej, które w jaskrawy sposób świadczą o tym, że

wszczęcie postępowania karnego przeciwko sędziemu byłoby bezprzedmiotowe.

2. Możliwość i zasadność wydania zarządzenia, które znajduje swoje

umocowanie w treści art. 80 § 2b Prawa o ustroju sądów powszechnych, należy

wiązać nie ze źródłami „oczywistej bezzasadności” wniosku, ale ze stopniem

nieracjonalności wystąpienia przez prokuratora o wydanie zezwolenia na

pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej.

Przewodniczący: sędzia SN Józef Iwulski.

Sędziowie

SN:

Przemysław

Kalinowski,

(sprawozdawca).

Stanisław

Zabłocki

S ą d N a j w y ż s z y – S ą d D y s c y p l i n a r n y na posiedzeniu z

udziałem Rzecznika Dyscyplinarnego Sądu Najwyższego, sędziego Sądu

Najwyższego w stanie spoczynku – Andrzeja Konopki oraz protokolanta po

rozpoznaniu zażalenia, wniesionego przez prokuratora Instytutu Pamięci Narodowej –

Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, na

zarządzenie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z dnia 26 lipca 2007 r., sygn. akt

SND 2/07, w przedmiocie odmowy przyjęcia – na podstawie art. 80 § 2b zd. 1 ustawy

z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz.

1070 ze zm.) w zw. z art. 8 § 1 ustawy z dnia 23 listopada 2002 r. o Sądzie

Najwyższym (Dz. U. Nr 240, poz. 2052 ze zm.), jako oczywiście bezzasadnego

wniosku prokuratora Instytutu Pamięci Narodowej – Oddziałowej Komisji Ścigania

Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu z dnia 13 lipca 2007 r., sygn. akt: (...), o

zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Najwyższego

w stanie spoczynku

p o s t a n o w i ł : u t r z y m a ć w m o c y zaskarżone z a r z ą d z e n i e .

Uzasadnienie

Wnioskiem złożonym do Sądu Najwyższego – Sądu Dyscyplinarnego w dniu 23

lipca 2007 r. prokurator Instytutu Pamięci Narodowej – Oddziałowej Komisji Ścigania

Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu domagał się wydania zezwolenia na

pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Najwyższego w stanie

spoczynku, „wobec istnienia uzasadnionego podejrzenia, iż :

I. W dniu 14 lipca 1982 r. w W., jako funkcjonariusz państwa komunistycznego,

będąc sędzią Sądu Najwyższego, działając wspólnie i w porozumieniu z

czterema ówczesnymi sędziami Sądu Najwyższego, w toku prowadzonego

postępowania przeciwko Marianowi J. i Ryszardowi S., sygn. akt (...),

dopuścił się zbrodni komunistycznej, polegającej na przekroczeniu uprawnień

i bezprawnym pozbawieniu wolności Mariana J. w ten sposób, że w dniu 14

lipca 1982 r. wydał wyrok, sygn. akt (...), o utrzymaniu w mocy wyroku Sądu

Wojewódzkiego z dnia 8 stycznia 1982 r., sygn. akt (...), (błędne określenie

istoty wyroku; powinno być „o oddaleniu rewizji nadzwyczajnej” – uwaga

SN) w sprawie Mariana J., pomimo tego, że czyn który zarzucano Marianowi

J., a określony w art. 46 ust. 1 i 2 dekretu z dnia 12 grudnia 1981 r. o stanie

wojennym (Dz. U. Nr 29, poz. 154), który stanowił podstawę jego skazania

przez Sąd Wojewódzki na karę 4 lat pozbawienia wolności, nie był przez

prawo zabroniony, przez co pozbawił bezprawnie wolności Mariana J. do

dnia 8 kwietnia 1983 r., które to zachowanie nosiło cechy represji politycznej

stosowanej wobec wyżej wymienionego za jego przynależność do NSZZ

„Solidarność” i było działaniem na jego szkodę,

tj. o przestępstwo z art. 231 § 1 k.k. i art. 189 § 2 k.k. przy zastosowaniu art. 11 § 2

k.k. w zw. z art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci

Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z

1998 r. Nr 155, poz. 1016 z późn. zm.).

II. W dniu 14 lipca 1982 r. w W., jako funkcjonariusz państwa komunistycznego,

będąc sędzią Sądu Najwyższego, działając wspólnie i w porozumieniu z

czterema ówczesnymi sędziami Sądu Najwyższego, w toku prowadzonego

postępowania przeciwko Marianowi J. i Ryszardowi S., sygn. akt (...),

dopuścił się zbrodni komunistycznej, polegającej na przekroczeniu uprawnień

i bezprawnym pozbawieniu wolności Ryszarda S. w ten sposób, że w dniu 14

lipca 1982 r. wydał wyrok, sygn. akt (...), o utrzymaniu w mocy wyroku Sądu

Wojewódzkiego z dnia 8 stycznia 1982 r., sygn. akt (...), w sprawie Ryszarda

S. (błędne określenie istoty wyroku; powinno być „o oddaleniu rewizji

nadzwyczajnej” – uwaga SN), pomimo tego, że czyn który zarzucano

Ryszardowi S., a określony w art. 46 ust. 1 i 2 dekretu z dnia 12 grudnia 1981

r. o stanie wojennym (Dz. U. Nr 29, poz. 154), który stanowił podstawę jego

skazania przez Sąd Wojewódzki na karę 4 lat pozbawienia wolności, nie był

przez prawo zabroniony, przez co pozbawił bezprawnie wolności Ryszarda S.

do dnia 8 kwietnia 1983 r., które to zachowanie nosiło cechy represji

politycznej stosowanej wobec wyżej wymienionego za jego przynależność do

NSZZ „Solidarność” i było działaniem na jego szkodę,

tj. o przestępstwo z art. 231 § 1 k.k. i art. 189 § 2 k.k. przy zastosowaniu art. 11 § 2

k.k. w zw. z art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci

Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z

1998 r. Nr 155, poz. 1016 z późn. zm.)”.

Zarządzeniem wydanym w dniu 26 lipca 2007 r. Prezes Sądu Najwyższego Lech

Paprzycki, działając w zastępstwie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego – Prezesa

Sądu Dyscyplinarnego w sprawach dyscyplinarnych sędziów Sądu Najwyższego,

powołując za podstawę prawną swego rozstrzygnięcia art. 80 § 2b zd. 1 ustawy z dnia

27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz. 1070 ze

zm.) w zw. z art. 8 § 1 ustawy z dnia 23 listopada 2002 r. o Sądzie Najwyższym (Dz.

U. Nr 240, poz. 2052 ze zm.), odmówił przyjęcia wyżej wskazanego wniosku jako

oczywiście bezzasadnego.

Zasadniczą część motywacyjną swego rozstrzygnięcia, Prezes Sądu Najwyższego

– Prezes Sądu Dyscyplinarnego poprzedził stwierdzeniem, że prokurator IPN nie

podał daty czynu zarzucanego Marianowi J. i Ryszardowi S., którą to datę, istotną dla

jednego z wątków argumentacyjnych zarówno wniosku, jak i zażalenia, da się jednak

ustalić na podstawie treści aktu oskarżenia skierowanego do Sądu Wojewódzkiego

oraz wyroku tego Sądu.

W dalszej części uzasadnienia swego zarządzenia Prezes Sądu Najwyższego –

Sądu Dyscyplinarnego rozważył zagadnienie o czysto prawnym charakterze i

stwierdził, że niedopuszczalne jest stosowanie – tak jak postuluje to autor wniosku o

wydanie zezwolenia na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej – w tzw.

kumulatywnym zbiegu przepisów art. 231 § 1 k.k. oraz art. 189 § 2 k.k., a to z uwagi

na subsydiarny charakter przepisu art. 246 § 1 k.k. z 1969 r. (któremu odpowiada

przyjęty przez prokuratora IPN przepis art. 231 § 1 k.k. z 1997 r.). Konstatacja ta –

według zaskarżonego rozstrzygnięcia – nakazuje wyeliminować z pola dalszych

rozważań kwestię występowania dostatecznie uzasadnionego podejrzenia popełnienia

przez sędziego Sądu Najwyższego w stanie spoczynku przestępstw, w części

dotyczącej kwalifikacji prawnej z art. 231 § 1 k.k., czyniąc aktualnymi jedynie

rozważania co do przestępstw określonych w art. 189 § 2 k.k.

Przechodząc do istoty sprawy, Prezes Sądu Najwyższego – Prezes Sądu

Dyscyplinarnego wywiódł, że pismo, wskazujące na późniejsze niż dnia 14 grudnia

1981 r. ogłoszenie Dziennika Ustaw Nr 29, zawierającego m.in. dekret o stanie

wojennym, zostało skierowane przez Biuro Prawne Urzędu Rady Ministrów w dniu 9

kwietnia 1991 r. (Nr Pr. 147 – 67/91) do Biura Orzecznictwa Sądu Najwyższego, w

związku z czym dopiero po tej dacie dowód ten mógł stać się podstawą praktyki

orzeczniczej i dopiero od tejże daty mógł on stanowić podstawę do wzruszania

prawomocnych orzeczeń w wyniku rozpoznania nadzwyczajnych środków

zaskarżenia, w tym również w trybie wznawiania postępowań z tej przyczyny, iż po

wydaniu orzeczenia ujawniły się „nowe fakty lub dowody nie znane przedtem sądowi”

(art. 540 § 1 pkt 2 k.p.k.), czyli na podstawie prawnej zwanej w orzecznictwie i

piśmiennictwie jako tzw. propter nova. W konsekwencji, zwrócił uwagę na fakt, że

gdyby fakt antydatowania rzeczonego publikatora był znany sądom orzekającym w

latach 1981 – 1983, brak byłoby – w latach dziewięćdziesiątych i późniejszych –

podstaw do wzruszania wydanych w przeszłości orzeczeń we wskazanym trybie.

Prezes Sądu Najwyższego – Sądu Dyscyplinarnego stwierdził, że nie sposób zatem

przyjąć, aby sędzia – którego dotyczy wniosek – mógł posiadać, w chwili prowadzenia

przez siebie postępowania, świadomość antydatowania Dziennika Ustaw,

zawierającego treść dekretu o stanie wojennym. Bowiem dopiero w roku 1991, wraz z

notyfikowaniem Sądowi Najwyższemu pisma „Nr Pr. 147 – 67/91”, upadło

domniemanie prawne, że publikator ten został wydany (prawidłowo) w dniu 14

grudnia 1981 r.

W zaskarżonym zarządzeniu podkreślono ponadto, że wniosek prokuratora IPN

w sprawie zezwolenia na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej, w ogóle

nie zawiera rozważań dotyczących strony podmiotowej inkryminowanego

przestępstwa, co przy uwzględnieniu umyślnego charakteru występku z art. 189 § 1

k.k. oraz wcześniej poruszanych kwestii, przesądza o jego oczywistej bezzasadności.

Zażalenie na powyższe zarządzenie złożył Prokurator Instytutu Pamięci

Narodowej – Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu,

zaskarżając je w całości i zarzucając – na podstawie art. 438 pkt. 2 i 3 k.p.k. –

rozstrzygnięciu:

„I. obrazę przepisów postępowania mającą wpływ na treść orzeczenia , a to art.

80 § 2b ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U.

z 2001 r. Nr 98, poz. 1070 z późn. zm.) w związku z art. 339 § 3 pkt 2 k.p.k.

polegającą na przyjęciu oczywistej bezzasadności skierowania wniosku o zezwolenie

na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Najwyższego w stanie

spoczynku na podstawie dokonanej oceny wiarygodności dowodów przedstawionych

przez prokuratora na poparcie wniosku, podczas gdy ugruntowana linia orzecznictwa

wyraźnie wskazuje, iż ocena wiarygodności dowodów przedstawionych na poparcie

zarzutów nie może być dokonana w ramach wstępnej kontroli oskarżenia, a jedynie po

przeprowadzeniu pełnego postępowania;

II. błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia mający

wpływ na jego treść a polegający na bezpodstawnym przyjęciu, iż sędzia Sądu

Najwyższego w toku rozprawy, sygn. akt (...), nie dopuścił się naruszenia zasady lex

retro non agit pomimo, iż czyny będące przedmiotem tego postępowania, a których

mieli dopuścić się oskarżeni Marian J. i Ryszard S. miały miejsce w dniach 14 – 16

grudnia 1981 r., podczas gdy Dziennik Ustaw zawierający stanowiący podstawę ich

skazania dekret o stanie wojennym nosił datę 14 grudnia 1981 r., zaś opublikowany

został po dniu 16 grudnia 1981 r., przez co czyny stanowiące przestępstwa w świetle

treści art. 46 ust. 1 i 2 tegoż dekretu, popełnione w dniu 13 grudnia 1981 r.

(wewnętrzna sprzeczność twierdzeń; w tym samym zdaniu pierwotnie wskazano,

prawidłowo, jako datę czynu, 14 - 16 grudnia 1981 r. – uwaga SN) w żaden sposób nie

mogły być uznawane za zakazane przez prawo”.

Wskazując na powyższe skarżący – na podstawie art. 427 § 1 i 2 i art. 437 k.p.k.

– wniósł o „uchylenie zaskarżonego zarządzenia i przekazanie sprawy Rzecznikowi

Dyscyplinarnemu celem jej przekazania do rozpoznania Sądowi Dyscyplinarnemu

przy Sądzie Najwyższym jako sądowi pierwszej instancji”.

Uzasadniając przytoczony wyżej zarzut z pkt. II petitum zażalenia, prokurator

IPN podtrzymał twierdzenia, które zamieścił we wstępnym wniosku. Jedynym nowym

elementem jest teza zamieszczona na k. 5 in fine – k. 6 maszynopisu zażalenia,

zgodnie z którą z szeregu wyroków uniewinniających wydanych w latach 80-tych, a

wymienionych w opracowaniu Marii Stanowskiej i Adama Strzembosza pt.

„Sędziowie warszawscy w okresie próby 1981 – 1989” miałoby wynikać, że podstawą

takich rozstrzygnięć był fakt, iż zarzucane czyny w chwili ich popełnienia były

niekaralne, w związku z późniejszym opublikowaniem Dziennika Ustaw z dekretem o

stanie wojennym. To z kolei – zdaniem skarżącego – miałoby świadczyć o tym, że

sędziowie, w tym sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, „mogli posiadać

wiedzę pozwalającą odrzucić domniemanie zgodności czasu publikacji aktu prawnego

z datą wskazaną w Dzienniku Ustaw zawierającym ten akt”.

Odwołując się do zasad promulgacji aktów prawnych, obowiązujących w 1981 r.,

skarżący podniósł, że jedyną prawnie dopuszczalną formą ogłoszenia takowych była

publikacja w Dzienniku Ustaw (art. 4 ustawy z dnia 30 grudnia 1950 r. o wydawaniu

Dziennika Ustaw PRL i Dziennika Urzędowego Monitor Polski – Dz. U. Nr 58, poz.

524). Tym samym brak było podstaw do uznawania zgodności z obowiązującym

ówcześnie prawem przepisu art. 61 dekretu o stanie wojennym, stanowiącym o mocy

obowiązującej dekretu od dnia jego uchwalenia.

W części uzasadnienia nawiązującej do zarzutu z pkt. I petitum zażalenia,

skarżący wywiódł, posiłkując się orzecznictwem Sądu Najwyższego oraz sądów

powszechnych, że – jego zdaniem – zakres wstępnej kontroli oskarżenia nie obejmuje

merytorycznej oceny poszczególnych dowodów i przesądzenia o winie oskarżonego,

zaś oczywisty brak faktycznych podstaw oskarżenia zachodzi w sytuacji braku

jakichkolwiek dowodów świadczących o popełnieniu przez oskarżonego przestępstwa,

nie może być natomiast efektem oceny takowych (zob. przytoczone przez skarżącego:

postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 czerwca 2003 r., IV KK 132/03, publ. w

OSNwSK 2003/1/1221; postanowienie tego Sądu z dnia 3 stycznia 2006 r., III KK

96/05, Prok. i Pr. 2007/2/6 oraz postanowienie Sądu Apelacyjnego w Katowicach z

dnia 12 lipca 2006 r., II AKz 439/06, KZS 2006/11/86). Tymczasem odmowa

przyjęcia wniosku nastąpiła w wyniku oparcia się na części zgromadzonego w sprawie

materiału dowodowego, przy jednoczesnym odmówieniu waloru wiarygodności

przedstawionej we wniosku argumentacji, a więc na skutek – niedopuszczalnej

zdaniem skarżącego – oceny dowodów, dokonanej przez Prezesa Sądu Najwyższego.

Ponadto prokurator IPN podniósł, że podstawowym warunkiem podjęcia uchwały

zezwalającej na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej, jest „zebranie

danych, które zawierają dostateczne podstawy do przedstawienia sędziemu zarzutu

popełnienia przestępstwa”, a innymi słowy, sąd dyscyplinarny wydaje uchwałę o

takim zezwoleniu, gdy dowody zgromadzone w postępowaniu przygotowawczym

dostatecznie uzasadniają popełnienie przez sędziego przestępstwa. Jakakolwiek,

wobec tego, ocena zasadności wniosku i przesłanego wraz z nim materiału

dowodowego zastrzeżona jest do właściwości sądu dyscyplinarnego, a nie organu

procedującego w trybie art. 80 § 2b ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych.

Tak samo kształtuje się uprawnienie do stwierdzenia ewentualnego działania (tu:

orzekania) w warunkach usprawiedliwionego błędu, odnośnie obowiązywania dekretu

o stanie wojennym, co zastrzeżone jest do wyłącznej kompetencji sądu

dyscyplinarnego, a nie jego prezesa. Ustalenie ewentualnego błędu, może nastąpić

wyłącznie w drodze odebrania stosownej relacji od osoby, która podjęła

inkryminowane jej działanie, co z uwagi na uwarunkowania proceduralne może

wprawdzie nastąpić w postępowaniu przygotowawczym, z tym, że dopiero po

uzyskaniu zgody sądu dyscyplinarnego na pociągnięcie sędziego do

odpowiedzialności karnej.

Jako „całkowicie bezprzedmiotowe” dla zastosowania instytucji przewidzianej w

art. 80 § 2b ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych

zostały uznane przez autora zażalenia, zawarte w uzasadnieniu zarządzenia Prezesa

Sądu Najwyższego – Sądu Dyscyplinarnego, rozważania dotyczące powołania w

kwalifikacji prawnej przedstawionej we wniosku, również art. 231 § 1 k.k. Uchwała

zezwalająca na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej wiąże tylko, przy

wszczęciu postępowania przygotowawczego, co do osoby i rodzaju przestępstwa, nie

zaś co do jego kwalifikacji prawnej, która stosownie do treści art. 399 § 1 k.p.k. może

ulec zmianie aż do momentu wydania wyroku.

Prokurator IPN podniósł również, że brak jest jakiegokolwiek związku

przyczynowo – skutkowego pomiędzy ewentualnym pozostawaniem przez

obwinionego sędziego w kontaktach z osobami obeznanymi z kulisami wprowadzania

stanu wojennego a pogwałceniem przez niego zasady nullum crimen nulla poena sine

lege poenali anteriori.

Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny, rozpoznając zażalenie zważył, co

następuje:

Zażalenie jest niezasadne, a zatem zaskarżone zarządzenie należało utrzymać w

mocy.

Na wstępie wskazać należy, jaki był, w związku z kierunkiem zaskarżenia i

cechami podmiotu wnoszącego środek odwoławczy, zakres kognicji Sądu

Najwyższego – Sądu Dyscyplinarnego, działającego jako organ ad quem, to jest jako

organ rozpoznający środek odwoławczy. Zgodnie z art. 434 § 1 k.p.k., stosowanym

odpowiednio w tzw. postępowaniu immunitetowym ze względu na treść art. 80d § 1

zd. 3 p.u.s.p. oraz art. 128 p.u.s.p., sąd odwoławczy może orzec na niekorzyść osoby,

której dotyczy wniosek o wydanie zezwolenia na pociągnięcie do odpowiedzialności

karnej, tylko w granicach zaskarżenia oraz jedynie w wypadku stwierdzenia uchybień

podniesionych w środku odwoławczym. W niniejszej sprawie nie stwierdzono zaś

okoliczności, które nakazywałyby bądź to z urzędu przekroczyć granice zaskarżenia,

bądź to uwzględnić z urzędu uchybienia, których nie podniesiono w zażaleniu. Tak

więc dalsze wywody niniejszego uzasadnienia będą ściśle nawiązywały do treści

zawartych w zażaleniu prokuratora Instytutu Pamięci Narodowej – Oddziałowej

Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu z dnia 7 sierpnia 2007 r.

W drugiej kolejności należy zwrócić uwagę na to, że wskazane pismo procesowe

prokuratora Instytutu Pamięci Narodowej – Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni

przeciwko Narodowi Polskiemu nie we wszystkich fragmentach ma charakter

klasycznego środka odwoławczego. Skarżący nie zechciał bowiem do końca

respektować zasady, iż zażalenie, tak jak każdy środek odwoławczy, nie może

sprowadzać się do prostego powtórzenia argumentów użytych w skardze mającej

zainicjować dany typ postępowania, bez zważania na to, czy i w jaki sposób do

argumentów tych odniósł się już organ procesowy pierwszej instancji i bez rozważenia

tego, czy powtarzane argumenty mogą mieć zastosowanie w realiach faktycznych i

procesowych sprawy, w której środek ten jest wnoszony. Z istoty środka

odwoławczego wynika bowiem, że stosowana w nim argumentacja powinna być

ukierunkowana na wykazanie błędów, których miał się dopuścić organ a quo, i to ze

wskazaniem nie tylko tego, że określone uchybienie jest przez ustawę procesową

wymieniane jako podstawa odwoławcza, ale także i przy udokumentowaniu, że

dopuszczenie się określonego uchybienia mogło mieć wpływ na wynik sprawy.

Taki właśnie, całkowicie „nieodwoławczy” charakter mają, z wyjątkiem jednego

argumentu, wywody mające służyć za uzasadnienie zarzutu z pkt. II petitum zażalenia.

Skarżący zdaje się ignorować powszechnie akceptowaną regułę, zgodnie z którą zarzut

błędu w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę rozstrzygnięcia (pomińmy

oczywisty lapsus zażalenia, w którym mowa jest konsekwentnie o „orzeczeniu”, gdy

tymczasem, z powołaniem się na odpowiednie stosowanie art. 438 § 1 k.p.k. w zw. z

art. 466 § 1 k.p.k., należało wskazywane zarzuty odnosić do zaskarżonego

„zarządzenia” ewentualnie „rozstrzygnięcia”), jest tylko wówczas słuszny, gdy

zasadność ocen i wniosków, wyprowadzonych przez organ wydający rozstrzygnięcie

pierwszoinstancyjne, nie odpowiada prawidłowości logicznego rozumowania. Zarzut

ten nie może jednak sprowadzać się do samej tylko polemiki z ustaleniami

poczynionymi w uzasadnieniu rozstrzygnięcia organu a quo, lecz powinien zmierzać

do wykazania, jakich mianowicie konkretnie uchybień w zakresie zasad logicznego

rozumowania dopuścił się ten organ w ocenie zebranego materiału dowodowego.

Sama możliwość przeciwstawienia ustaleniom organu a quo odmiennego poglądu nie

może zaś prowadzić do wniosku o dopuszczeniu się przez tenże organ błędu w

ustaleniach faktycznych, w rozumieniu art. 438 § 1 pkt 3 k.p.k.

Konkludując: zarzut błędu w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę

zaskarżonego rozstrzygnięcia, nie może się sprowadzać do samej tylko odmiennej

oceny materiału dowodowego, lecz powinien polegać na wykazaniu, jakich uchybień

w świetle wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego dopuścił się organ a quo w

dokonanej przez siebie ocenie (por. z poglądami wyrażonymi w odniesieniu do tego

charakteru zarzutu np. w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 24 marca 1975 r., II KR

355/74, OSNPG 1975, z. 9, poz. 84; wyroku Sądu Najwyższego z dnia 22 stycznia

1975 r., I KR 197/74, OSNKW 1975, z. 5, poz. 58, z aprobującymi uwagami M.

Cieślaka i Z. Dody, Pal. 1976, nr 2, s. 64, oraz W. Daszkiewicza, PiP 1976, nr 4, s.

127; zob. też analogiczne ujęcie zagadnienia w orzecznictwie sądów powszechnych,

np. w wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 6 lipca 1995 r., II Akr 182/95,

OSNPiPr 1996, z. 2-3, poz. 24; wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 6

października 2000 r., II Aka 138/00, OSNPiPr 2002, z. 1, poz. 28, oraz wyroku Sądu

Apelacyjnego w Łodzi z dnia 10 maja 2001 r., II Aka 80/01, OSNPiPr 2002, z. 11,

poz. 27). Uwzględniając powyższe, nie może być skuteczny środek odwoławczy,

operujący ogólnikami, typu: „Odmowa przyjęcia wniosku nastąpiła w wyniku oparcia

się na części zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, przy jednoczesnym

odmówieniu przymiotu wiarygodności przedstawionej we wniosku argumentacji”

(zob. k. 7 maszynopisu zażalenia).

Zauważyć wypada, że jeśli już upatrywać uchybień w zakresie zasad logicznego

rozumowania, to stwierdzenie ich istnienia należałoby odnieść do wywodów zażalenia

osadzonych w kontekście stwierdzeń zawartych we wniosku złożonym przez

prokuratora IPN w dniu 13 lipca 2007 r. (które to pismo procesowe zainicjowało tok

procedowania w niniejszej sprawie) i do wewnętrznej spójności samego wniosku. Na

ten wewnętrzny brak logiki w twierdzeniach organów prokuratury w delikatny sposób

zwrócił uwagę już Prezes Sądu Najwyższego w zaskarżonym zarządzeniu (k. 3 in fine

– k. 4 w zestawieniu z k. 6 jego uzasadnienia). Skoro owa dyskretna forma okazała się

zawodna, obecnie należy sprzeczności te wytknąć już w sposób otwarty. Na str. 7

maszynopisu wniosku znajduje się odpowiadające faktom historycznym ustalenie, iż

„o b e c n i e (podkreślenie – SN) jest to już faktem powszechnie wiadomym, co

wynika z informacji Biura Prawnego Urzędu Rady Ministrów, a także z zeznań

głównego specjalisty wymienionego urzędu ds. legislacji Antoniego Kornasia, to

Dziennik Ustaw Nr 29 z 1981 r. z tekstem dekretu o stanie wojennym i o

postępowaniach szczególnych w sprawach o przestępstwa i wykroczenia w czasie

obowiązywania stanu wojennego był antydatowany, gdyż jego druk rozpoczęto

dopiero w godzinach rannych 17 grudnia 1981r., a ukończono go w dniu następnym”

(składnia zdania jak w oryginale – uwaga SN). Już tylko w kontekście użytego przez

prokuratora IPN prawidłowego stwierdzenia, iż „obecnie” fakt ten jest powszechnie

znany, należałoby postawić pytanie, jak – w świetle zasad logiki oraz reguł wiedzy i

doświadczenia życiowego – można z tego, że „obecnie” coś jest powszechnie znane,

wywodzić czyjkolwiek obowiązek posiadania wiedzy co do takiego faktu w

przeszłości i, co więcej, czynić mu z tego tytułu zarzut, a z zarzutu tego wywodzić

wszelkie skutki prawne, o jakich mowa tak we wniosku zmierzającym do

zainicjowania postępowania o uchylenie immunitetu, jak i w rozpoznawanym środku

odwoławczym. Dodać należy, że autor powyższego sformułowania, zawartego we

wniosku prokuratury, musiał posiadać wiedzę o dacie, w jakiej ujawniona została

newralgiczna informacja Biura Prawnego Urzędu Rady Ministrów, a także o dacie, w

jakiej zostały na tę samą okoliczność złożone zeznania przez wskazanego

funkcjonariusza tego urzędu, Antoniego Kornasia. Po pierwsze, w ogólnie dostępnym

i powszechnie znanym oficjalnym zbiorze orzecznictwa Sądu Najwyższego,

wiadomość o ujawnieniu przez Biuro Prawne Urzędu Rady Ministrów antydatowania

Dziennika Ustaw Nr 29 z 1981 r. po raz pierwszy pojawiła się na początku 1992 r.,

gdy to w nr 1-2 OSNKW z 1992 r., pod poz. 3 opublikowany został wyrok składu 7

sędziów z dnia 20 września 1991 r., II KRN 154/91. To właśnie w tej precedensowej

sprawie po raz pierwszy ujawnione zostało pismo Biura Prawnego Urzędu Rady

Ministrów, sygnowane Nr Pr. 147-67/91 (zob. k. 13 akt Sądu Najwyższego o sygn. II

KRN 154/91) i w konsekwencji po raz pierwszy odwołano się do – powziętej dopiero

w tym właśnie czasie nie tylko przez sędziów Sądu Najwyższego, ale przez całe

polskie środowisko prawnicze – wiedzy o kompromitujących władze stanu wojennego

okolicznościach fałszu intelektualnego aktu prawnego mającego moc ustawy (zob.

szerzej A.Wąsek: Glosa do wyroku składu 7 sędziów z 20 września 1991 r., PiP 1993,

nr 10, s. 113 i nast., a w szczególności s. 116). Po drugie, w jednoznaczny sposób

świadczy o tym odnotowanie przez prokuratora (ale jedynie na marginesie str. 7

maszynopisu wniosku) zarówno faktu posiadania przez organy IPN newralgicznego

pisma Biura Prawnego URM, sygnowanego Nr Pr. 147 – 67/91 (chociaż na wskazanej,

zapewne omyłkowo, przez prokuratora k. 5045 akt głównych, przesłanej w kserokopii

Sądowi Najwyższemu, figuruje zupełnie inny dokument), a także wiedzy tych

organów, jak ograniczony był krąg osób, którym w grudniu 1981 r. znany był fakt

antydatowania Nr 29 Dziennika Ustaw i jak późno fakt ten przekazany został do

wiadomości opinii publicznej (tę ostatnią okoliczność potwierdzają zenania świadka

A. Kornasia, w których przyznaje on, że wstydliwy fakt antydatowania organu

promulgacyjnego ujawniono dopiero w 1991 roku – zob. k. 5052-5057 akt głównych,

a w szczególności k. 5055). Wskazane wyżej dowody wykazują zatem, że – w

opozycji do wiedzy „obecnej” – p o p r z e d n i o (podkreślenie – SN), to jest co

najmniej do dnia 9 kwietnia 1991 r., wiedza na temat faktu antydatowania Dziennika

Ustaw zawierającego m.in. treść dekretu o stanie wojennym, mogła być znana jedynie

bardzo wąskiemu, ściśle wtajemniczonemu kręgowi osób. Nadmierna, jak się okazało,

delikatność stwierdzeń zaskarżonego zarządzenia, w którym wytknięto, iż „zapewne

tylko przez przeoczenie, prokurator IPN nie podał daty pisma wskazującego na

późniejsze niż dnia 14 grudnia 1981 r. ogłoszenie Dziennika Ustaw Nr 19,

zawierającego m. in. dekret o stanie wojennym” (k. 6 uzasadnienia), dała autorowi

środka odwoławczego asumpt do podtrzymania tezy już nie tylko o samej możliwości

powzięcia przez sędziego Sądu Najwyższego w stanie spoczynku informacji o tym, że

stosuje prawo, które nie zostało jeszcze prawidłowo ogłoszone, a więc ustawę

nieobowiązującą, ale wręcz tezy o posiadaniu przez tegoż sędziego takiej wiedzy.

Należy zatem obecnie otwarcie stwierdzić, iż zapewne nie przez przypadek najpierw

na kilkunastu stronach wniosku, a obecnie na kilku stronach zażalenia, nie pada data

pisma Biura Prawnego Urzędu Rady Ministrów sygnowanego Nr Pr. 147 – 67/91,

albowiem podanie tej daty ukazywałoby jak na dłoni wewnętrzny brak logiki

twierdzenia, iż możliwe było posiadanie przez sędziów orzekających w latach

osiemdziesiątych świadomości okoliczności ujawnionych dopiero na początku lat

dziewięćdziesiątych, a w konsekwencji wywodzenie z nielogicznego założenia

wyjściowego także i założeń dalszych, mających uzasadnić tezę o dopuszczeniu się

między innymi przez sędziego Sądu Najwyższego w stanie spoczynku czynów

wypełniających znamiona przestępstw wskazanych w petitum wniosku o wydanie

zezwolenia na pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej.

Prokurator IPN próbuje przejść do porządku dziennego także i nad argumentem

nawiązującym do treści art. 540 § 1 pkt 2 k.p.k., gdy tymczasem bez popadania w

wewnętrzną sprzeczność założeń i brak logiki oraz konsekwencji w podejmowanych

krokach prawnych nie można z jednej strony akceptować wznawiania postępowań w

tego typu sprawach, jak sprawa Mariana J. i Ryszarda S., z tego powodu, iż po

wydaniu orzeczenia ujawniły się nowe fakty lub dowody nieznane przedtem sądowi,

wskazujące na to, że czyn, który został przypisany skazanym nie stanowił

przestępstwa, a z drugiej strony wnioski o uchylenie immunitetu opierać na

twierdzeniu przeciwstawnym, zgodnie z którym członkowie składów orzekających w

latach osiemdziesiątych dopuścili się zbrodni komunistycznej, stosując ustawę, co do

której mieli świadomość antydatowania jej publikacji.

Jak już wyżej zasygnalizowano, w rozpoznawanym zażaleniu odwołano się do

jednego tylko argumentu, mającego służyć za uzasadnienie zarzutu z pkt. II jego

petitum, który nie stanowił powtórzenia treści samego wniosku. Argumentem tym jest

rzekome twierdzenie autorów cyt. opracowania A. Strzembosza oraz M. Stanowskiej,

iż sędziom warszawskim już w początku lat osiemdziesiątych znany był fakt

antydatowania Dziennika Ustaw zawierającego dekret o stanie wojennym. Istotnie,

gdyby argument ten okazał się trafny, mógłby on i powinien, bez wątpienia, prowadzić

do uwzględnienia środka odwoławczego i wzruszenia zaskarżonego zarządzenia.

Jedynie na marginesie zauważyć należy, że przy prawidłowej konstrukcji zażalenia

odwołanie się do tego argumentu w uzasadnieniu powinno być poprzedzone w samym

petitum przywołaniem jako podstawy prawnej art. 427 § 3 k.p.k. w zw. z art. 466 § 1

k.p.k. oraz w zw. z art. 80 § 3 zd. 3 (w dacie sporządzania przez prokuratora środka

odwoławczego, zaś obecnie – art. 80d § 1 zd. 3) p.u.s.p. i art. 128 p.u.s.p. Jest rzeczą

oczywistą, że to bynajmniej nie wskazany mankament konstrukcyjny wpłynął na

zdyskwalifikowanie także i tego argumentu. Rzecz bowiem w tym, że okazał się on

całkowicie – oględnie rzecz nazywając – nieprawdziwy. Można mieć jedynie nadzieję,

że odwołanie się do treści mających rzekomo figurować we wskazanej przez

prokuratora IPN publikacji, z całkowitym wypaczeniem ich sensu, jest po prostu

wynikiem nieuważnej lektury książki A. Strzembosza i M. Stanowskiej przez

skarżącego, nie wynika zaś z innych przyczyn. Twierdzenie, że na str. 239 – 245

opracowania „Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981–1988”, Warszawa 2005,

figurować mają dowody, iż w latach 80-tych „stosunkowo często jako podstawę

uniewinnienia powoływano fakt, iż zarzucane czyny w chwili ich popełnienia były

niekaralne w związku z późniejszym opublikowaniem Dziennika Ustaw zawierającego

dekret o stanie wojennym”, najzwyczajniej nie odpowiada prawdzie. Stwierdzenie

takie nie jest bowiem powiązane na wskazanych stronicach z żadnym z orzeczeń

przytaczanych przez autorów książki. Co więcej, gdyby prokurator IPN uważnie

odczytał treści zawarte na powoływanych stronicach, to doszedłby do konkluzji, że

wręcz zaprzeczają one przyjmowanemu przezeń założeniu. Na wskazanych stronicach

przywoływane są bowiem, co prawda, wyroki uniewinniające, ale w odniesieniu do

niektórych z nich figuruje nadto informacja, że w zakresie niektórych zarzutów,

zawartych w tych samych wyrokach, nastąpiło umorzenie postępowania z powodu

stwierdzenia przedawnienia albo np. zastosowano instytucję warunkowego umorzenia

postępowania. Jest oczywiste, że w wypadku posiadania przez sędziów wydających te

orzeczenia świadomości tzw. antydatowania Dziennika Ustaw Nr 29 z 1981 r.,

odwoływanie się, choćby w części, do instytucji przedawnienia lub warunkowego

umorzenia postępowania stanowiłoby nie tylko rażącą niekonsekwencję, ale powinno

być przez prokuratora IPN oceniane tak samo, jak zachowanie sędziego Sądu

Najwyższego w stanie spoczynku. Tak więc inna musiała być tzw. podstawa prawna

wyroków uniewinniających wydawanych w sprawach, których sygnatury przytoczone

zostały przez A. Strzembosza i M. Stanowską. W jeszcze bardziej oczywisty sposób

wypaczone zostały przez skarżącego treści zawarte na powoływanej przezeń str. 101

opracowania pióra dwójki wskazanych autorów. Istotnie, na tej właśnie stronie

figuruje tak eksponowane przez prokuratora IPN stwierdzenie, że „stosunkowo często

przy wydawaniu wyroku uniewinniającego powoływano się na to, że zarzucane czyny

w chwili ich popełnienia były niekaralne w związku z późniejszym opublikowaniem

Dziennika Ustaw zawierającego dekrety „wojenne”. Niekiedy uniewinnienie

następowało z braku „wystarczającej podstawy faktycznej”. Tyle tylko, że w sposób

nie budzący najmniejszych wątpliwości odnosi się ono do wyroków ferowanych w

tzw. postępowaniach rehabilitacyjnych, toczących się w latach 90-tych, w związku z

wnoszeniem przez uprawnione podmioty rewizji nadzwyczajnych lub wniosków o

wznowienie postępowania, a nie, jak sugeruje skarżący, do wyroków „wydanych w

latach 80-tych”. W celu właściwego zrozumienia tekstu wystarczyło zapoznać się z

kontekstem cytowanego przez prokuratora IPN fragmentu, to jest z kilkoma zdaniami

poprzedzającymi ten fragment lub kilkoma zdaniami następującymi po nim albo

choćby z przypisami zawartymi za str. 100 oraz 101 książki A. Strzembosza i M.

Stanowskiej, w tym także z przypisem o numeracji 54., dotyczącym cytowanych zdań,

w których to odnośnikach przywoływane są sygnatury spraw z pierwszej połowy lat

dziewięćdziesiątych i daty orzeczeń późniejsze od newralgicznego dnia 9 kwietnia

1991 r., w którym ujawnione zostało antydatowanie Dziennika Ustaw Nr 29 z 1981 r.

Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny stwierdza więc z całą stanowczością, że ani

na stronicach wskazanych przez autora środka odwoławczego, ani w żadnym innym

fragmencie powoływanej książki, nie można znaleźć jakiegokolwiek uzasadnienia dla

twierdzenia, że „sędziowie i prokuratorzy, w tym także sędzia Sądu Najwyższego w

stanie spoczynku, mogli posiadać wiedzę pozwalającą odrzucić domniemanie

zgodności czasu publikacji aktu prawnego z datą wskazaną w Dzienniku Ustaw

zawierającym ten akt”. W konsekwencji zaś tezę zgłoszoną przez prokuratora IPN na

k. 6 maszynopisu uzasadnienia, że „okoliczność tą uznać należy za fakt notoryjny,

który na mocy art. 168 k.p.k. nie wymaga dowodu” wolno uznać już nie tylko za

całkowicie bezzasadną, ale wręcz paradoksalną. Jeśli coś można uznać za notorium, to

fakt, że w trudnym okresie lat osiemdziesiątych szereg wyroków uniewinniających

opartych było na odważnym, pogłębionym stosowaniu przy ocenie dowodów reguły in

dubio pro reo (ówczesny art. 3 § 3 k.p.k. z 1969 r.) albo interpretacji zawężającej

znamiona niektórych zachowań stypizowanych w dekrecie o stanie wojennym (np.

pojęcia „strajku” czy „akcji protestacyjnej”). Natomiast przyjmowanie założenia, że

sędziowie (a odpowiednio także i prokuratorzy) mieli świadomość antydatowania

organu promulgacyjnego, w którym opublikowany został dekret o stanie wojennym, a

w konsekwencji mogli i powinni opierać wyroki uniewinniające na tym właśnie

argumencie, stoi w oczywistej sprzeczności z prawdą historyczną o tych czasach.

Niezrozumiały w realiach niniejszej sprawy jest wywód zawarty na str. 9 – 11

maszynopisu zażalenia, nawiązujący do treści art. 61 dekretu o stanie wojennym i

rzekomej nieprawidłowości stanowiska zawartego w zaskarżonym zarządzeniu co do

tego, że sędziowie orzekający w sprawie Mariana J. i Ryszarda S., w tym sędzia Sądu

Najwyższego w stanie spoczynku, w chwili orzekania działali w usprawiedliwionym

błędnym przekonaniu, iż treść art. 61 dekretu o stanie wojennym dawała podstawę do

stosowania retroaktywnych postanowień tego dekretu, w związku z czym w ich

zachowaniu w chwili orzekania brak jest bezprawności działania. Takie stanowisko

nie zostało zaprezentowane w zaskarżonym zarządzeniu, albowiem z uwagi na daty

czynów zarzucanych przed laty Marianowi J. i Ryszardowi S. rozważanie zagadnień

związanych z relacją treści art. 61 dekretu o stanie wojennym do art. 1 oraz art. 121

Kodeksu karnego z 1969 r. i z uwzględnieniem kontekstu przepisów ówcześnie

obowiązującej Konstytucji PRL, w ogóle nie było potrzebne. Można domniemywać,

że autor środka odwoławczego te fragmenty uzasadnienia omyłkowo przeniósł do jego

treści z jakiegoś pisma procesowego, równolegle sporządzanego w innej sprawie

(takie też było, zapewne, źródło – wytkniętych już w tzw. części historycznej

niniejszego uzasadnienia – omyłek w sygnaturze oraz wewnętrznych niekonsekwencji

co do daty czynów Mariana J. i Ryszarda S.). Prawidłowość tej supozycji

potwierdzałoby nadto porównanie treści zarzutów zawartych w petitum zażalenia ze

wskazanymi fragmentami jego części motywacyjnej. W petitum tym, ani w jego pkt. I,

ani w pkt. II, nie zgłoszono zarzutu, iżby zaskarżone zarządzenie miało być obciążone

także i uchybieniem polegającym na obrazie prawa materialnego, sprowadzającej się

do wadliwej wykładni art. 61 dekretu o stanie wojennym jako normy posteriorycznej

wobec reguły wyrażonej w art. 1 k.k. Rozważania te miałyby sens jedynie wówczas,

gdyby oskarżonym Marianowi J. i Ryszardowi S. zarzucono przed laty, iż w dniu 13

grudnia 1981 roku dopuścili się popełnienia czynu zabronionego, stypizowanego w

dekrecie o stanie wojennym, a sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku zasiadał

w składzie orzekającym, który wyraził lub zaaprobował pogląd, iż z uwagi na treść art.

61 dekretu mogą oni ponieść za ten czyn odpowiedzialność karną, zgodnie z zawartą

w treści tego przepisu normą, iż „dekret wchodzi w życie z dniem ogłoszenia z mocą

od uchwalenia”. Ponieważ jednak już z samego opisu czynu – zawartego w wyroku,

którego dotyczyła oddalona, z udziałem sędziego Sądu Najwyższego w stanie

spoczynku, rewizja nadzwyczajna, a którego to orzeczenia treść przytoczona została

we wniosku i powtórzona w zażaleniu prokuratora IPN – wynika, iż oskarżonym

Marianowi J. i Ryszardowi S. przypisano działanie w dniach 14 – 16 grudnia 1981 r., a

więc działanie w dniu nominalnego ogłoszenia dekretu o stanie wojennym oraz w

dniach następnych, zatem sędziowie mieli formalno-prawne podstawy do traktowania

akcji strajkowej jako czynu zabronionego bez jakiegokolwiek naruszania zasady

retroaktywności, chyba że posiadali w chwili orzekania wiedzę o antydatowaniu

Dziennika Ustaw Nr 29 z 1981 r. Tej ostatniej kwestii poświęcone zaś zostały

obszerne wcześniejsze fragmenty uzasadnienia niniejszego postanowienia.

Pomimo tego, że – jak to wyżej wykazano – zawarta w zażaleniu wniesionym

przez prokuratora IPN argumentacja nawiązująca do rzekomego pogwałcenia przez

sędziego Sądu Najwyższego zasady retroaktywności nie wytrzymuje krytyki już w

samej sferze faktów, to jednak – z uwagi na znaczenie zagadnienia podniesionego

przez autora skargi dla prawidłowej wykładni prawa – warto kwestii tej poświęcić

kilka dalszych akapitów, zastrzegając, że uwagi te czynione są w sferze teoretycznej i

w oderwaniu od okoliczności niniejszej sprawy. Otóż nawet wówczas, gdyby

oskarżonym Marianowi J. i Ryszardowi S. przypisano przed laty działanie w dniu 13

grudnia 1981 r., nie można byłoby bez zastrzeżeń podzielić twierdzeń prokuratora

IPN. Z fundamentalnych wręcz przyczyn zarzut, iż sędzia naruszył zasadę lex retro

non agit, stosując klauzulę promulgacyjną określoną w art. 61 dekretu o stanie

wojennym w przytoczonym wyżej brzmieniu, a w konsekwencji dopuścił się

przestępstwa, musiałby uwzględniać założenie, że także i odpowiedzialność karna

sędziego (np. za bezprawne pozbawienie oskarżonego wolności) opierać się musi na

zasadzie zawinienia. W konsekwencji, uprawniona formalnie i zasadna merytorycznie

dyskwalifikacja prawna normy stanowiącej o retroaktywności dekretu o stanie

wojennym sama przez się wystarcza – czemu Sąd Najwyższy dał wyraz w swych

licznych wyrokach – co prawda do uwolnienia oskarżonego (skazanego) od

odpowiedzialności karnej za popełnienie przestępstwa określonego w rozdziale VI

tego dekretu, ale ten sam czynnik nie powinien i wręcz nie może stanowić

automatycznie przesłanki czegoś przeciwnego, a mianowicie poniesienia przez

funkcjonariusza publicznego odpowiedzialności karnej za stosowanie przepisów

dekretu, łącznie z zawartą w dekrecie normą o jego retroakcji.

W piśmiennictwie celnie wskazano, że nie można zaaprobować prostego,

niepoprzedzonego dodatkową refleksją, odwołania się, w celu wydania decyzji przez

Sąd Dyscyplinarny na niekorzyść (uchwała o zezwoleniu na pociągnięcie do

odpowiedzialności karnej miałaby, bez wątpienia, taki właśnie charakter), do

orzecznictwa Sądu Najwyższego z początku lat dziewięćdziesiątych, wykształconego

już na gruncie zasad prawnoustrojowych państwa, które w czasie działania

funkcjonariusza nie istniały (por. np. H. Kmieciak: W kwestii odpowiedzialności

karnej za respektowanie klauzuli o retroakcji dekretu z dnia 12 grudnia 1981 r. o

stanie wojennym (art. 61) przy stosowaniu jego przepisów, WPP 2006, nr 1, s. 29 i

nast.). Dodać wypada, że pogląd ten podzielają także autorzy, na których powołuje się

prokurator IPN, a których uznać należy za czołowych znawców realiów, w jakich

funkcjonowali sędziowie w latach osiemdziesiątych. Stwierdzili oni bowiem, że: „W

tym miejscu warto podnieść, że w owym czasie żaden sędzia nie próbował podważyć

konstytucyjności dekretów regulujących represje w stanie wojennym. Wynikało to nie

tylko z braku formalnych instytucji upoważniających do tego sądy, tak jak to jest

obecnie, ale i z mocno zakorzenionego przekonania o „dekoracyjnym” znaczeniu

przepisów konstytucyjnych. Dzielono się jednak wątpliwościami odnośnie do

okoliczności uchwalenia tych dekretów” (zob. A. Strzembosz, M. Stanowska:

„Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981 – 1988. Uzupełnienie”, Warszawa 2007,

s. 6).

Refleksja taka doprowadziła w dotychczasowym orzecznictwie dyscyplinarnym,

dotyczącym tego zagadnienia, do uznawania wniosków o uchylenie immunitetu

sędziowskiego bądź prokuratorskiego za niezasadne. Przykładowo, w uchwale Sądu

Najwyższego z dnia 1 lipca 2002 r., SND 1/02, stwierdzono, że całkowicie nietrafna

jest teza o odpowiedzialności za naruszenie zasady lex retro non agit w wyniku

respektowania przez skład orzekający normy sformułowanej w art. 61 dekretu z dnia

12 grudnia 1981 r. o stanie wojennym. W uzasadnieniu tego zapatrywania odwołano

się do wywodów A. Wąska (zob. cyt. wyżej glosę do wyroku składu 7 sędziów SN z

dnia 20 września 1991 r., PiP 1993, nr 10, s. 115), że wynikające z art. 61 dekretu o

stanie wojennym jego retroaktywne działanie wprawdzie było sprzeczne z

unormowaniem zawartym w art. 1 k.k., ale dekret ten mógł być (pozornie) uważany za

lex posterior w stosunku do Kodeksu karnego, a art. 121 k.k. dawał podstawę do

stosowania retroaktywnych postanowień dekretu (art. 61), stanowiących wyłom w

zasadzie nultum crimen sine lege anteriori. W ówczesnym stanie prawnym sądy nie

miały zaś warunków do uznania, że ów art. 61 jest sprzeczny z Konstytucją PRL. W

piśmiennictwie podniesiono też, że obecnie łatwo jest wskazywać na ogólnikowość i

pokrętność klauzuli z art. 61 dekretu, ale wówczas trudno było ją zakwestionować

(zob. A.Gubiński: Glosa do wyroku składu 7 sędziów z 20 września 1991 r., PiP 1993,

nr 10, s. 120). W uchwale powiększonego składu Sądu Najwyższego w dniu 11

października 2002 r., SNO 29/02 (Orzecznictwo Sądu Najwyższego – Sądu

Dyscyplinarnego 2002, z. I-II, poz. 36), utrzymującej w mocy uchwałę z dnia 1 lipca

2002 r., SND 1/02, nie tylko zaaprobowano przedstawione stanowisko, ale wskazano

kolejne argumenty, świadczące o braku bezprawności w zachowaniu sędziego, którego

sprawa dotyczyła. Identyczne stanowisko zajął również Sąd Najwyższy w uchwale z

dnia 13 stycznia 2003 r. (Orzecznictwo j.w. 2003, z. I, poz. 17), a także Sąd

Dyscyplinarny dla Prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej w orzeczeniu z dnia 14

października 2002 r., SD.I.1/2002, w którym stwierdzono, że: „Bezpodstawna jest teza

o odpowiedzialności prokuratora za naruszenie swoim działaniem zasady lex retro non

agit w wyniku zastosowania normy sformułowanej w art. 61 dekretu o stanie

wojennym (…) zgodnie z przyjętymi wtedy regułami wykładni sądy, ani tym bardziej

prokuratorzy nie byli władni zakwestionować mocy obowiązującej prawa

stanowionego. Brak jest zatem również podstaw do uznania, że prokurator stosując

przepisy dekretu o stanie wojennym do czynów popełnionych w dniu 13 grudnia 1981

r. świadomie chciał przekroczyć swoje uprawnienia, albo co najmniej przewidywał

taką możliwość i na nią się godził.”

Przed przejściem do przedstawienia powodów niezasadności także i drugiego z

centralnych zarzutów sformułowanych w zażaleniu, uwagę poświęcić wypada

wątkowi w sumie marginalnemu, ale interesującemu z prawnego punktu widzenia,

związanemu z wytknięciem w treści zarządzenia błędu w kwalifikacji prawnej, do

której odwoływał się wniosek prokuratora IPN. Gdyby bowiem do zarzutu tego –

przedstawionego co prawda nie w petitum środka odwoławczego, ale dopiero w jego

uzasadnieniu, co także nasuwać może, samo przez się, uwagi krytyczne – Sąd

Najwyższy nie ustosunkował się w niniejszym postanowieniu, naruszyłby normę

przewidzianą w art. 433 § 2 k.p.k. Jak wykazuje wywód zawarty na k. 11 – 12

maszynopisu zażalenia, nie dość precyzyjnie odczytana została przez skarżącego myśl

wyrażona w zarządzeniu. W tej ostatniej decyzji procesowej nie został bowiem

wyrażony pogląd, że klauzule subsydiarności obowiązujące przy przestępstwie tzw.

nadużycia władzy zarówno na gruncie Kodeksu karnego z 1969 roku, jak i na gruncie

Kodeksu karnego z 1997 roku, mają taki sam zakres wykluczający. Jest sprawą

bezsporną, że obecnie (art. 231 § 4 k.k.) ustawowa klauzula subsydiarna została

ograniczona li tylko do typu czynu zabronionego określonego w art. 228 k.k. (i to

jedynie gdy idzie o typ przestępnego nadużycia władzy kwalifikowany z uwagi na

działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej – art. 231 § 2 k.k.),

natomiast w poprzednim stanie prawnym jej zakres był niepomiernie szerszy (art. 246

§ 4 d.k.k.) i obejmował praktycznie wszystkie typy czynów zabronionych, przewidując

w konsekwencji wyłączenie stosowania art. 246 § 1 – 3 d.k.k., jeśli tylko czyn

wypełniał znamiona innego przestępstwa albo gdy przekroczenie uprawnień lub

niedopełnienie obowiązków należało do jego znamion. Zarządzenie wskazywało

natomiast na to, że reguła art. 4 § 1 k.k. sprzeciwia się możliwości proponowania

takiej kwalifikacji prawnej czynu, do jakiej odwoływał się wniosek prokuratora IPN.

W zaskarżonym rozstrzygnięciu nawiązano do założenia, że ocena, czy określonej

osobie można zarzucić tzw. przestępne nadużycie władzy musi być dokonywana

niejako na „dwóch poziomach”, a mianowicie z uwzględnieniem tego, czy określony

czyn tej osoby mógł być zakwalifikowany jako owo nadużycie nie tylko w chwili

orzekania (występowania z wnioskiem), ale także i w chwili dokonywania czynu. Przy

czym, w aspekcie dokonywania tej oceny prawnej należałoby stosować klauzulę

subsydiarności korzystniejszą dla sprawcy, a więc ową szeroką, przewidzianą w art.

246 § 4 k.k. Na poparcie swego stanowiska Prezes Sądu Najwyższego powołał pogląd

wyrażony w niepublikowanym wyroku Sądu Najwyższego z dnia 8 maja 2007 r., IV

KK 93/07, oraz zapatrywanie wyrażone w piśmiennictwie (por. G. Rejman: Zbrodnie

komunistyczne w koncepcji polskiego prawa karnego, WPP 2006, nr 1, s. 10). Z kolei

skarżący odwołuje się do postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 5 lipca 2005 r., WZ

13/05, OSNKW 2005, z. 10, poz. 98 oraz do niepublikowanego wyroku Sądu

Apelacyjnego w Katowicach z dnia 28 lutego 2003 r., II AKa 298/02. Rozumowanie

skarżącego bazuje na założeniu, że treści art. 4 § 1 k.k. nie można odnosić do

poszczególnych elementów kwalifikacji prawnej czynu, który miałby zostać

zarzucony czy przypisany danej osobie, ale do kompleksowej oceny sytuacji

procesowej sprawcy na gruncie ustaw porównywanych. W konsekwencji zaś badanie

zakresu działania klauzuli subsydiarności powinno być dokonywane na gruncie tej

ustawy, która „globalnie” jest względniejsza dla sprawcy. Przyznać należy, że ten

ostatni pogląd zasługuje nie tylko na uwagę, ale wręcz na akceptację. Stanowi on

bowiem refleks dość powszechnie akceptowanej zarówno w piśmiennictwie (zob. np.

A. Zoll /w:/ A. Zoll /red./: Kodeks karny. Część ogólna. Komentarz, Kraków 2004, s.

103), jak i w orzecznictwie (por. np. wyrok składu siedmiu sędziów SN z dnia 13

stycznia 1970 r., V KRN 402/69, OSNKW 1970, z. 4-5, poz. 37 i uchwałę SN z dnia

12 marca 1996 r., I KZP 2/96, OSNKW 1996, z. 3-4, poz. 16) linii wykładni, zgodnie

z którą w rozumieniu art. 4 § 1 k.k. ustawą „względniejszą dla sprawcy” jest ta ustawa,

która zastosowana w konkretnej sprawie przewiduje dla sprawcy najłagodniejsze

konsekwencje. Wybór taki musi być oparty na ocenie całokształtu konsekwencji

wynikających z zastosowania konkurujących ze sobą ustaw. Prokurator IPN nie

dostrzega jednak tego, że proponując takie właśnie, słuszne, rozumienie normy

wyrażonej w art. 4 § 1 k.k., nie może osiągnąć celu, do którego zmierza, to jest

wykazania, że w stanie przedmiotowym opisanym w zarzutach sformułowanych we

wniosku możliwe byłoby postawienie funkcjonariuszowi państwowemu zarzutu

przestępnego nadużycia władzy. Co więcej, zwalczając pewien pogląd prawny, na

innym odcinku stosuje rozumowanie takie samo jak to, które ocenia jako błędne. Dla

wyjaśnienia tego ostatniego stwierdzenia przypomnieć wypada po pierwsze to, że

zgodnie z treścią art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci

Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, zbrodniami

komunistycznymi są czyny „stanowiące przestępstwa według polskiej ustawy karnej

obowiązującej w czasie ich popełnienia”, przy czym rezultatem takiego ustawowego

rozwiązania jest konieczność dokonania przez prokuratora (sąd orzekający) analizy

takiego czynu w aspekcie jego strony podmiotowej, jak i przedmiotowej ze

wszystkimi konsekwencjami przewidzianymi przez obowiązujące wówczas prawo

karne, uwzględniającej również właśnie treść art. 4 § 1 k.k. Stosowanie tego ostatniego

przepisu do czynów mających stanowić zbrodnię komunistyczną jest co prawda

ograniczone, ale tylko i wyłącznie do kwestii związanych z biegiem terminów

przedawnienia, co wynika wprost z redakcji art. 4 ustawy o IPN (por. J.A. Kulesza:

Niektóre zagadnienia strony przedmiotowej zbrodni komunistycznych, Pal. 2005, nr 56, s. 31). Jeśli tak, to całkowicie chybione jest porównywanie – w aspekcie treści art. 4

§ 1 k.k. – jedynie zagrożenia ustawowego sankcją karną przewidzianego w art. 231 § 1

obecnie obowiązującego Kodeksu karnego i tego, które przewidziane było w jego

odpowiedniku, to jest w art. 246 § 1 k.k. i wysnuwanie na tej tylko podstawie wniosku,

że „należy w niniejszej sprawie stosować ustawę nową, przewidującą możliwość

stosowania kumulatywnego zbiegu przepisów art. 231 § 1 k.k. z art. 189 § 2 k.k.”

(zob. k. 12 maszynopisu zażalenia). Rozumowanie uwzględniające ową całościową

ocenę sytuacji procesowej osoby, której miałby zostać przedstawiony zarzut, powinno

natomiast przebiegać całkowicie innym torem. Na gruncie poprzednio obowiązującego

stanu prawnego, tego z daty popełnienia czynu, odpowiedzialność prawnokarną tej

osoby należałoby ewentualnie – właśnie z uwagi na szeroki zakres klauzuli

subsydiarności przewidziany w art. 246 § 4 d.k.k. – rozpatrywać jedynie w aspekcie

treści art. 165 § 2 d.k.k., który przewidywał zagrożenie sankcją karną od roku do lat

10. Natomiast na gruncie obecnie obowiązującego stanu prawnego, mając na

względzie z jednej strony treść art. 11 § 2 i 3 k.k., oraz z drugiej strony o wiele węższy

zakres klauzuli subsydiarności przewidziany w art. 231 § 4 k.k., odpowiedzialność

prawnokarną tej osoby należałoby rozpatrywać nie tylko pod kątem popełnienia

przestępstwa z art. 189 § 2 k.k., przewidującego takie samo zagrożenie sankcją karną

jak art. 165 § 2 d.k.k., to jest od roku do lat 10, ale nadto i pod kątem pozostającego z

nim w tzw. zbiegu kumulatywnym przestępstwa z art. 231 § 1 k.k. Nie trzeba

przeprowadzać szerszego wywodu dla wykazania, że przy porównywaniu dwóch

stanów prawnych, względniejszy jest ten, w którym określoną osobę można

ewentualnie pociągnąć do odpowiedzialności za popełnienie j e d n e g o t y l k o

przestępstwa zagrożonego taką samą sankcją karną

(podkreślenie – SN) jak to, za które osoba ta mogłaby zostać pociągnięta do

odpowiedzialności na gruncie innego stanu prawnego, który p o n a d t o (podkreślenie

– SN) uzasadniałby przedstawienie jej zarzutu popełnienia i drugiego przestępstwa,

pozostającego w tzw. kumulatywnym zbiegu. Zatem bez wątpienia również i taka

wykładnia art. 4 § 1 k.k., jaką proponuje Prokurator IPN w swym zażaleniu, prowadzić

powinna do wniosku, iż sędziemu Sądu Najwyższego, pomijając nawet w całości

argumentację przedstawioną w pierwszej części niniejszego postanowienia, z przyczyn

czysto prawnych nie można byłoby przedstawić zarzutu popełnienia przezeń

przestępstwa tzw. nadużycia władzy.

Na zakończenie tego wątku rozważań wskazać jeszcze należy, że ma rację

Prokurator IPN, gdy stwierdza, że uchwała zezwalająca na pociągnięcie sędziego do

odpowiedzialności karnej wiąże przy wszczęciu postępowania karnego tylko „w

zakresie tożsamości osoby i rodzaju przestępstwa, o popełnienie którego osoba, której

immunitet zostaje uchylony, jest podejrzana”, natomiast nie wiąże ona co do

kwalifikacji prawnej. Z tego słusznego stwierdzenia wyprowadza natomiast

nieuzasadniony wniosek, że organ procesowy, jakim był Prezes Sądu Najwyższego

wydający zaskarżone zarządzenie, nie miał prawa zwrócenia uwagi na wadliwość

proponowanej kwalifikacji prawnej. Po pierwsze, nawet wówczas, gdyby kwalifikacja

ta nie miała j a k i e g o k o l w i e k (podkreślenie SN) znaczenia prawnego, i tak

organ sądowy zawsze ma prawo wytknąć prokuratorowi dostrzeżone uchybienie o

charakterze prawnym. Po drugie zaś, i ten aspekt zagadnienia jest o wiele istotniejszy,

kwestia prawidłowego i precyzyjnego zakwalifikowania czynu może mieć jednak we

wszystkich fazach tzw. postępowania immunitetowego istotne znaczenie. Otóż nie

może budzić wątpliwości, że uchwała sądu dyscyplinarnego o zezwoleniu na

pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej może być wydana tylko w

odniesieniu do czynu (czynów) objętego (objętych) wnioskiem (por. W. Kozielewicz:

Odpowiedzialność dyscyplinarna sędziów. Komentarz, Warszawa 2005, s. 56). Zgoda

sądu dyscyplinarnego nie pozbawia zaś sędziego immunitetu w ogóle i nie otwiera

drogi do wszczynania bez kontroli sądu dyscyplinarnego postępowań karnych o inne

czyny (zob. np. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 23 maja 2003 r., SNO 23/03,

OSNSD 2003, z. I, poz. 13). Tak więc prokuratorzy powinni w swych wnioskach

dokładnie określać czyn (czyny) sędziego, w odniesieniu do których immunitet miałby

zostać uchylony, wraz z podaniem danych pozwalających na ścisłą konkretyzację

czynu. Wbrew pozorom, z tego ostatniego punktu widzenia kwestia kwalifikacji

prawnej niejednokrotnie może nie być obojętna. Jak bowiem wskazywano na to już w

orzecznictwie (por. np. uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 20

października 2005 r., II KK 184/05, OSNKW 2005, z. 12, poz. 120), kwalifikacja

prawna wprawdzie nie ma bezpośredniego znaczenia z punktu widzenia oceny

tożsamości czynu, tym niemniej wskazanie przez oskarżyciela na taką, a nie inną,

kwalifikację prawną może mieć znaczenie o tyle, że pozwala „zdekodować” wolę

oskarżyciela co do tego, jakie zachowanie, w istocie, obejmuje oskarżeniem (lub – w

wypadku postępowania immunitetowego – zamiarem oskarżenia).

Także i ostatni z zarzutów podnoszonych w zażaleniu, rzekomej obrazy

przepisów postępowania, a to art. 80 § 2b ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o

ustroju sądów powszechnych (Dz. U. z 2001 r. Nr 98, poz. 1070 z późn. zm.) w

związku z art. 339 § 3 pkt 2 k.p.k., nie zasługuje na uwzględnienie.

Już sama konstrukcja zarzutu, przytoczona powyżej, ujawnia jego podstawową

wadę. Wynika z niej, że Prokurator IPN praktycznie utożsamia instytucję prawną

przewidzianą w art. 80 § 2b Prawa o u.s.p. z inną instytucją prawną, przewidzianą w

akcie prawnym o innym charakterze, a mianowicie z tą, którą określa przepis art. 339

§ 3 pkt 2 k.p.k. O tym, że powyższa supozycja co do poglądu prawnego skarżącego, na

którym oparta jest konstrukcja zarzutu z pkt. I zażalenia, jest prawidłowa, świadczy

zresztą wymownie ten fragment jego uzasadnienia, w którym autor już zupełnie

otwarcie stwierdza, iż – jego zdaniem – „należy w tym zakresie w drodze analogii

posiłkować się orzecznictwem definiującym pojęcie oczywistego braku faktycznych

podstaw oskarżenia, które wyrażono w art. 339 § 3 pkt 2 k.p.k.” (str. 6 maszynopisu

zażalenia). Tymczasem, wbrew stanowczości przekonań prokuratora IPN, nie można

obu wymienianych przez niego, niejako „jednym tchem”, instytucji utożsamiać, czy

choćby tylko upatrywać w nich daleko idącej zbieżności. W konsekwencji, nie negując

prawidłowości poglądów prawnych wyrażonych w cytowanych przez prokuratora IPN

orzeczeniach wydanych na gruncie art. 339 § 2 pkt 2 k.p.k., nie sposób bezkrytycznie

podzielić tezy, że odnoszą się one w równej mierze do zarządzeń podejmowanych

przez Prezesa Sądu Najwyższego, czy też prezesa innego sądu dyscyplinarnego, na

podstawie art. 80 § 2b Prawa o ustroju sądów powszechnych.

Po pierwsze, podzielenie poglądów prezentowanych przez prokuratora IPN w

zażaleniu naruszałoby jedną z podstawowych reguł wykładni, nazywaną w teorii

prawa zakazem wykładni synonimicznej. Zakaz ten nawiązuje do istoty synonimu, to

jest wyrażenia „różnokształtnego”, ale oznaczającego to samo. Wspomniana tu reguła

wykładni zabrania zatem przyjmowania, że ustawodawca nadaje różnym zwrotom to

samo znaczenie (por. np. L. Morawski: Zasady wykładni prawa, Toruń 2006, s. 103).

Tymczasem dla skarżącego umorzenie postępowania „z powodu oczywistego braku

faktycznych podstaw oskarżenia” jest praktycznie tożsame z odmową przyjęcia

wniosku z uwagi na to, że jest on „oczywiście bezzasadny”. Doprawdy trudno szeroko

polemizować z tak właśnie „oczywiście bezzasadną” tezą. Wskażmy zatem w tym

miejscu na to, że pierwsza z instytucji nawiązuje jedynie do przesłanek natury

faktycznej, zaś druga nie zawiera takiego ograniczenia. Oznacza to w konsekwencji,

że „oczywista bezzasadność” wniosku, o której mowa jest w art. 80 § 2b u.s.p.

odnoszona może być nie tylko do przesłanek natury faktycznej, ale także i do

przesłanek natury prawnej. Kończąc ten wątek rozważań należy zatem wyrazić

zapatrywanie, iż prezes sądu dyscyplinarnego jest uprawniony do wydania zarządzenia

o odmowie przyjęcia wniosku o zezwolenie na pociągnięcie sędziego do

odpowiedzialności karnej (art. 80 § 2b ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o

ustroju sądów powszechnych) z uwagi na to, że wniosek ten jest „oczywiście

bezzasadny”, nie tylko mając na względzie oczywisty brak podstaw faktycznych do

wysuwania żądania dotyczącego uchylenia immunitetu, ale także kierując się

względami natury prawnej, które w jaskrawy sposób świadczą o tym, że wszczęcie

postępowania karnego przeciwko sędziemu byłoby bezprzedmiotowe (albowiem np.

działał on w ramach ustawowego kontratypu, nastąpiło przedawnienie karalności

czynu, którego dotyczyć miałoby ściganie, sędzia objęty wnioskiem zmarł,

postępowanie o uchylenie immunitetu co do tego samego czynu tej samej osoby

zostało prawomocnie zakończone, zaś występujący z wnioskiem nie podał żadnych

nowych okoliczności, albo wcześniej wszczęte toczy się).

Po drugie, z samego sformułowania ustawy wynika, że możliwość i zasadność

wydania zarządzenia, które znajduje swoje umocowanie w treści art. 80 § 2b Prawa o

ustroju sądów powszechnych, należy wiązać nie ze źródłami „oczywistej

bezzasadności” wniosku, ale ze stopniem nieracjonalności wystąpienia przez

prokuratora o wydanie zezwolenia na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności

karnej. Owa „oczywistość” może zatem wynikać, jak już była o tym wyżej mowa, nie

tylko z przyczyn natury dowodowej, ale i z przyczyn natury prawnej i to zarówno o

charakterze materialno-prawnym, jak i o charakterze procesowym. Nie ma,

przykładowo, potrzeby szerszego uzasadniania tezy, że za „oczywiście bezzasadny”

należałoby uznać wniosek prokuratora, który wnosiłby o zezwolenie na pociągnięcie

sędziego do odpowiedzialności karnej za czyn, wobec którego nastąpiło przedawnienie

karalności. Uchylenie immunitetu takiemu sędziemu i tak musiałoby bowiem

prowadzić do wydania postanowienia o odmowie wszczęcia postępowania (art. 17 § 1

pkt 6 k.p.k.), a zatem przeczyłoby nie tylko racjonalności podejmowanych działań, ale

wręcz świadczyłoby o akceptowaniu przez organ sądowy podejmowania działań, które

nie mogą prowadzić do celu relewantnego dla instytucji uregulowanej w art. 80 Prawa

o ustroju sądów powszechnych.

Po trzecie, jeśli zatem można byłoby dokonywać jakichś porównań instytucji

stanowiącej przedmiot analizy w niniejszym postanowieniu do instytucji znanych

Kodeksowi postępowania karnego, to jako punkt odniesienia przyjąć należałoby

instytucję określoną w art. 535 § 3 k.p.k., polegającą na przyznaniu uprawnienia do

oddalenia na posiedzeniu, w składzie jednoosobowym, skargi kasacyjnej z powodu jej

„oczywistej bezzasadności”. Chociaż i w tym zakresie, z uwagi na odrębność obu

instytucji, należałoby zachować wstrzemięźliwość w dokonywaniu porównań, a z

pewnością nie można byłoby dokonać niejako utożsamienia przesłanek ich

stosowania. Za poczynieniem takiego punktu odniesienia przemawiałoby jednak

przynajmniej użycie tego samego ustawowego sformułowania o „bezzasadności”

(skargi w jednym wypadku, a wniosku w drugim wypadku) i to tego samego, a

mianowicie „oczywistego”, stopnia. Jeśli zatem prokurator IPN odwoływał się do

orzecznictwa i piśmiennictwa ukształtowanego na gruncie Kodeksu postępowania

karnego, powinien zwrócić uwagę na dość jednolitą judykaturę i poglądy doktryny w

kwestii przesłanek upoważniających do skorzystania z możliwości uznania kasacji za

„oczywiście bezzasadną”. Przypomnijmy, że w piśmiennictwie dość jednolicie

przyjmuje się, iż o c z y w i s t a b e z z a s a d n o ś ć (kasacji) zachodzi wówczas,

gdy sąd stwierdza w sposób nie budzący najmniejszych wątpliwości, iż w sprawie nie

wystąpiły uchybienia określone w art. 439 k.p.k. ani też jakiekolwiek inne rażące

naruszenia prawa, zarzucone w skardze kasacyjnej, a jeżeli nawet jakieś uchybienie –

nie należące do kategorii określonej w art. 439 § 1 k.p.k. – nastąpiło, to z całą

pewnością nie mogło ono mieć istotnego wpływu na treść orzeczenia. Proponowano

też przyjąć, że o oczywistej bezzasadności kasacji można mówić wówczas, gdy jej

niezasadność wręcz „rzuca się w oczy” bez potrzeby głębszych analiz, przy czym

równie jednolicie akceptuje się tezę, że „oczywista bezzasadność” może się

relatywizować zarówno co do samego faktu występowania zarzucanego uchybienia,

jak i do jego potencjalnego wpływu na treść zaskarżonego orzeczenia. (zob. np.

P. Hofmański /w:/ Orzeczenie sądu kasacyjnego /w:/ Aktualne problemy prawa i

procesu karnego. Księga ofiarowana profesorowi Janowi Grajewskiemu, Gdańskie

Studia Prawnicze, t. XI 2003, s. 345; zob. też formuły wskazane w Komentarzach do

Kodeksu postępowania karnego: pod red. Z. Gostyńskiego, Warszawa 2004, t. III, s.

618, pod red. P. Hofmańskiego, Warszawa 2007, t. III, s. 272, pod red.

J. Grajewskiego, Kraków 2006, s. 323, pod red. T. Grzegorczyka, Kraków 2005, s.

1257 oraz pod red. F. Prusaka, Warszawa 1999, t. II, s. 1445 – 1446 i w artykułach

R.A. Stefańskiego: Rozpoznawanie kasacji na posiedzeniu, PiPr 2001, nr 2, s. 64 oraz

L. Paprzyckiego: Oczywista bezzasadność i oczywista zasadność kasacji /w:/

P. Hofmański, K. Zgryzek /red/: Współczesne problemy procesu karnego i wymiaru

sprawiedliwości. Księga pamiątkowa ku czci prof. K. Marszała, Katowice 2003, s. 320

i n.). Również Sąd Najwyższy w modelowym wyroku z dnia 20 października 1998 r.,

V KKN 314/97, OSNKW 1998, z. 11-12, poz. 60, przyjął przedstawione wyżej

rozumienie „oczywistej bezzasadności”, a następnie w szeregu publikowanych i

niepublikowanych orzeczeń odwoływał się doń.

W jedynym „tematycznym” komentarzu do kompleksu przepisów Prawa o

ustroju sądów powszechnych, dotyczących postępowania dyscyplinarnego,

opublikowanym już po wprowadzeniu do polskiego systemu prawnego instytucji

przewidzianej w art. 80 § 2b Prawa o u.s.p., nie bez istotnych przyczyn wskazuje się

zatem, że „wniosek jest oczywiście bezzasadny wówczas, gdy w sposób nie budzący

najmniejszych wątpliwości, w sposób niejako „rzucający się w oczy” (…) stwierdza

się np., że czyn zarzucany sędziemu nie zawiera znamion czynu zabronionego albo

ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia przestępstwa czy też, gdy na tym etapie

można stwierdzić, że brak jest dowodów uzasadniających dostatecznie, że zarzucany

czyn popełnił sędzia” (zob. W. Kozielewicz: op. cit., s. 66 – 67).

Po czwarte, proponowana przez prokuratora IPN wykładnia naruszałaby kolejną

fundamentalną regułę interpretacyjną, a mianowicie tzw. zakaz wykładni per non est,

zgodnie z którym nie wolno jest interpretować przepisów prawnych tak, aby pewne

ich fragmenty okazały się zbędne (zob. np. L. Morawski: op. cit., s. 106). Stwierdza

bowiem skarżący, że „j a k a k o l w i e k (podkreślenie – SN) ocena zasadności

wniosku i przesłanego wraz z nim materiału dowodowego zastrzeżona jest do

właściwości Sądu Dyscyplinarnego, a jako taka nie może podlegać ocenie w trybie art.

80 § 2b ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych”. Jeśli

by zatem podzielić zapatrywanie prokuratora IPN, druga z przewidzianych w art. 80 §

2b Prawa o u.s.p. przesłanek odmowy przyjęcia wniosku okazałaby się normą

całkowicie „pustą”, albowiem jeśli prezesowi sądu dyscyplinarnego nie wolno byłoby

dokonywać „jakiejkolwiek” oceny zasadności wniosku, tym samym byłby on

pozbawiony możliwości oceny stopnia owej bezzasadności, także i w kontekście nader

jaskrawej jego niezasadności. Tymczasem ustawodawca wyraźnie uprawnienie takie

przyznał prezesowi sądu dyscyplinarnego, a nie tylko samemu sądowi

dyscyplinarnemu na późniejszym etapie postępowania, skoro obok czysto formalnych

przesłanek przyjęcia odmowy wniosku (część pierwsza zdania pierwszego art. 80 § 2b

Prawa o u.s.p.), jako równorzędną dopuścił także przesłankę merytoryczną, związaną

właśnie ze stopniem zasadności („oczywista bezzasadność” nie jest niczym innym jak

stopniem zasadności) samego wniosku (część druga zdania pierwszego art. 80 § 2b

Prawa o u.s.p.).

Podsumowując uwagi z czterech powyższych punktów, stwierdzić należy, że

oczywiście błędne jest twierdzenie prokuratora IPN, stanowiące fundament zarzutu z

pkt. I zażalenia, jakoby prezes sądu dyscyplinarnego, a in concreto Prezes Sądu

Najwyższego działającego jako Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny, nie był

uprawniony przed wydaniem zarządzenia w trybie art. 80 § 2b Prawa o u.s.p. do

dokonywania jakichkolwiek ocen tak w płaszczyźnie oceny materiału dowodowego,

jak i w płaszczyźnie prawnej zasadności wniosku prokuratora o zezwolenie na

pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej. Przeciwnie, założenie, iż

ustawodawca działa racjonalnie i że nie tworzy przepisów, które w jakiejkolwiek

warstwie są tzw. normami pustymi, nakazuje przyjąć, że uregulowanie normatywne

przewidujące, iż odmowa przyjęcia wniosku powinna nastąpić nie tylko wówczas, gdy

nie odpowiada on warunkom formalnym, ale także i wówczas, gdy jest on „oczywiście

bezzasadny”, wręcz nakłada na prezesa sądu dyscyplinarnego dokonanie takich ocen

już na tym wstępnym etapie tzw. postępowania immunitetowego.

Zagadnienie sprowadza się zatem jedynie do tego, czy tak dokonana ocena przez

Prezesa Sądu Najwyższego w sprawie sędziego Sądu Najwyższego w stanie

spoczynku jest prawidłowa, to jest, czy wniosek dotyczący tej osoby i odnośnie tych

zarzutów, które zostały w nim zawarte, istotnie był bezzasadny, a nadto, czy

bezzasadność ta cechowała się stopniem „oczywistości”. Na tak postawione pytanie

odpowiedź udzielona została w niniejszym postanowieniu Sądu Najwyższego w tej

jego części, która zawiera ocenę zarzutu przedstawionego przez prokuratora IPN w

pkt. II wniesionego przezeń środka odwoławczego. W tej części postanowienia, która

dotyczyła rzekomego błędu w ustaleniach faktycznych, Sąd Najwyższy wykazał

bowiem jak jaskrawym stopniem bezzasadności, czy wręcz – użycie tego określenia

jawi się, niestety, jako niezbędne – instrumentalności nacechowane jest twierdzenie

prokuratora IPN o istnieniu podstaw faktycznych i prawnych do przedstawienia

sędziemu Sądu Najwyższego zarzutów zbrodni komunistycznej opisanej we wniosku.

Nie poparte jakąkolwiek argumentacją są stwierdzenia zażalenia, że odmowa przyjęcia

wniosku nastąpiła w wyniku oparcia się jedynie na części zgromadzonego materiału

dowodowego. O gołosłowności tego stwierdzenia najlepiej świadczy fakt, że w

partiach zażalenia następujących po tym stwierdzeniu brak jest wymienienia jednego

choćby dowodu, który miałby zostać przez Prezesa Sądu Najwyższego pominięty, a

mógłby mieć znaczenie dla oceny dokonanej przez ten organ. Oczywiście poza

„nowym dowodem”, do którego prokurator IPN odwołał się dopiero w zażaleniu, a

mianowicie poza publikacją A. Strzembosza i M. Stanowskiej. O jawnym

przeinaczeniu przez skarżącego rzeczywistej treści tego ostatniego dowodu była już

mowa we wcześniejszych partiach niniejszego uzasadnienia i nie ma potrzeby

powracania do tego przykrego lapsusu. Równie jaskrawym stopniem gołosłowności

cechuje się stwierdzenie skarżącego, że w trakcie wstępnej kontroli wniosku o

zezwolenie na pociągnięcie sędziego Sądu Najwyższego w stanie spoczynku do

odpowiedzialności karnej Prezes Sądu Najwyższego naruszył zasadę swobodnej oceny

dowodów. Wypada w tym miejscu powtórzyć raz jeszcze, tym razem już tylko w

wielkim skrócie, że materiał dowodowy w tym zakresie, jaki może mieć znaczenie dla

oceny stopnia bezzasadności wniosku złożonego przez Prokuratora IPN w niniejszej

sprawie, jest niezwykle ubogi, a jednocześnie zupełnie jednoznaczny. Składa się nań

dokument ujawniony dopiero w 1991 roku, świadczący o antydatowaniu Dziennika

Ustaw, w którym opublikowany został dekret o stanie wojennym oraz zeznania

świadków (w szczególności zeznania świadka A. Kornasia), które potwierdzają tezę,

iż fakt owego antydatowania był w początku lat osiemdziesiątych, a i w późniejszym

czasie, trzymany w najgłębszej tajemnicy, jako kompromitujący władze PRL z okresu

stanu wojennego. Jedynym uprawnionym wnioskiem, zgodnym z zasadami wiedzy,

logiki i doświadczenia życiowego jest ten, że osoba, która nie pozostawała w

kontakcie z którąkolwiek z osób wtajemniczonych w kulisy mechanizmów

związanych z wprowadzeniem w życie stanu wojennego, a w szczególności z

wydrukowaniem Dziennika Ustaw Nr 29 z 1981 r., musiała pozostawać w

przekonaniu, iż stosuje przepisy prawidłowo promulgowanego prawa, a więc nie

narusza zakazu retroaktywności. Z tego punktu widzenia wyrazem całkowitego

niezrozumienia problemu jest twierdzenie skarżącego, że ta ostatnia okoliczność – do

której odwołał się Prezes Sądu Najwyższego, wskazując jednocześnie na to, jak

kształtowałby się w odniesieniu do niej ciężar dowodu – jest „całkowicie

bezprzedmiotowa”. Przeciwnie, to właśnie wówczas, gdyby nie wskazano także i na

ten aspekt zagadnienia, ocenie przeprowadzonej przez Prezesa Sądu Najwyższego

można byłoby postawić zarzut dowolności, a w każdym bądź razie zarzut niepełności.

Nie można także zgodzić się z twierdzeniem skarżącego, że dla oceny tego, czy

określona osoba działała w usprawiedliwionym błędzie, niezbędne jest najpierw

złożenie w tym przedmiocie oświadczenia przez tę osobę. Takie stawianie problemu

nawiązuje wręcz do teorii formalnej oceny dowodów, zgodnie z którą pewne ustalenia

mogą być dokonane jedynie w oparciu o określony rodzaj dowodu. Tymczasem nie

może podlegać dyskusji, że w polskim systemie prawnym ustalenie każdej

okoliczności może zostać dokonane w oparciu o każdy z dowodów, w tym także przy

przyjęciu założenia, iż dany fakt jest powszechnie znany (art. 168 k.p.k. in principio).

Dlatego też np. wskazywano już w tym uzasadnieniu, że – z wyjątkiem niezwykle

wąskiego kręgu osób – możliwość powzięcia wiedzy dopiero w 1991 roku o

antydatowaniu Dziennika Ustaw zawierającego dekret o stanie wojennym można

byłoby nawet uznać za notorium, niewymagające dowodzenia.

W niniejszej sprawie brak jest zresztą potrzeby odwoływania się w tym zakresie

do instytucji notorium, skoro sędzia Sądu Najwyższego złożył pisemne oświadczenie z

dnia 25 września 2007 r., w którym podał, że takiej wiedzy nie posiadał „nie tylko w

roku 1982, ale i w następnych latach, także po ustaniu stanu wojennego, aż do lat 90tych, kiedy to prasa i inne media zaczęły informować o ustaleniach badających

kwestię, w jakiej dacie Dziennik Ustaw został wydrukowany” (k. 57 akt SND 2/07).

Jeśli zaś idzie o zagadnienie ewentualnego usprawiedliwionego błędnego

przekonania, że treść art. 61 dekretu o stanie wojennym dawała podstawę do

stosowania zawartej w jego treści klauzuli retroaktywności, to drążenie tej

problematyki – jak wykazano szczegółowo wcześniej w niniejszym uzasadnieniu –

jest, z uwagi na datę czynów zarzucanych Marianowi J. i Ryszardowi S. oraz datę

Dziennika Ustaw Nr 29 z 1981 roku, całkowicie bezprzedmiotowe w odniesieniu do

osoby sędziego Sądu Najwyższego w aspekcie wniosku Prokuratora IPN z dnia 23

lipca 2007 roku.

Na zakończenie wypada z całą stanowczością podkreślić, że to właśnie

rozumowanie zaprezentowane najpierw we wniosku z dnia 23 lipca 2007 r., a

następnie kontynuowane w zażaleniu z dnia 7 sierpnia 2007 roku, w drastyczny

sposób wkracza w sferę dowolności oceny dowodów, czy wręcz ignoruje ich

rzeczywistą treść. W konsekwencji, wniosek Prokuratora IPN – oparty na założeniu,

że stan wiedzy i świadomości, którą posiadają przedstawiciele polskiego środowiska

prawniczego, ale dopiero od roku 1991, uprawnia do przedstawienia sędziemu Sądu

Najwyższego w stanie spoczynku zarzutu bazującego na przeświadczeniu, iż już

blisko 10 lat wcześniej nie tylko mógł, ale wręcz miał on wiedzę o tym, że przekracza

uprawnienia sędziego, stosując antydatowany dekret – jest „oczywiście bezzasadny”.

Decyzja Prezesa Sądu Najwyższego o odmowie jego przyjęcia, podjęta na podstawie

art. 80 § 2b Prawa o ustroju sądów powszechnych, była zatem w pełni prawidłowa.