Legislator Case Law & Legislation
SND 1/07 AI generated

SND 1/07 · Sąd Najwyższy

Case Number SND 1/07
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome postanowienie

Legislator summary

AI generated

Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wnioskiem z dnia 13 lipca 2007r., sygn. S poprzez wydanie w dniu 5 lutego 1982 r. postanowienia, sygn. akt V KZ 25/82, o

Legislator headnote

AI generated

art. 441 § 2 k.p.k, art. 231 § 1 k.k, art. 189 § 2 k.k, art. 11 § 2 k.k, art. 246 k.k, art. 1 Konstytucji; SND 1/07 · Sąd Najwyższy: S poprzez wydanie w dniu 5 lutego 1982 r. postanowienia, sygn. akt V KZ 25/82, o

Keywords

AI generated
art. 441 § 2 k.p.k art. 231 § 1 k.k art. 189 § 2 k.k art. 11 § 2 k.k art. 246 k.k art. 1 Konstytucji

Cited Legislation

AI generated
art. 441 § 2 k.p.k
na podstawie art. 441 § 2 k.p.k.
art. 231 § 1 k.k
o przestępstwo z art. 231 § 1 k.k.
art. 189 § 2 k.k
na jego szkodę, tj. o przestępstwo z art. 231 § 1 k.k. i art. 189 § 2 k.k. przy zast. art. 11
art. 11 § 2 k.k
§ 1 k.k. i art. 189 § 2 k.k. przy zast. art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 2 ust. 1 ustawy z dnia
art. 246 k.k
231 § 1 k.k., albowiem w dacie ich popełnienia obowiązywał art. 246 k.k.
art. 1 Konstytucji
polskiego prawa karnego – WPP 2006, nr 1, s. 10), jak i w judykaturze (wyrok Sądu
art. 1 k.k
oraz prawną powinność przyjąć odmiennie ze skutkiem wynikającym z art. 1 k.k.
art. 121 k.k
art. 121 k.k. dawał podstawę do stosowania retroaktywnych postanowień dekretu (art.

Cited Case Law

AI generated
V KZ 25/82
poprzez wydanie w dniu 5 lutego 1982 r. postanowienia, sygn. akt V KZ 25/82, o
IV KK 93/07
w dniach od 14 do 16 lipca 1982 r.

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

POSTANOWIENIE Z DNIA 28 WRZEŚNIA 2007 R.

SND 1/07

Przewodniczący: sędzia SN Edward Matwijów (sprawozdawca).

Sędziowie SN: Teresa Bielska-Sobkowicz, Marian Kocon.

S ą d N a j w y ż s z y – S ą d D y s c y p l i n a r n y z udziałem Rzecznika

Dyscyplinarnego Sądu Najwyższego sędziego SN w stanie spoczynku Andrzeja

Konopki w sprawie sędziego Sądu Najwyższego w stanie spoczynku po rozpoznaniu

na posiedzeniu w dniu 28 września 2007 r., zażalenia, wniesionego przez prokuratora

Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN na

zarządzenie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z dnia 26 lipca 2007 r., sygn. akt

SND 1/07

postanowił:

1. rozpoznanie zażalenia odroczyć;

2. na podstawie art. 441 § 2 k.p.k. w zw. z art. 8 § 1 ustawy o Sądzie Najwyższym

przekazać powiększonemu składowi Sądu Najwyższego zagadnienie prawne

wymagające zasadniczej interpretacji ustawy, a sprowadzającej się do tezy:

„Czy oczywistym jest, że na gruncie postanowień Konstytucji Polskiej

Rzeczypospolitej Ludowej (Dz. U. z 1976 r. Nr 7, poz. 36 ze zm.), zawartych w

szczególności w art. 8 ust. 2 i 3, art. 30 ust. 1 pkt 3 i 8 oraz art. 62, przy

jednoczesnym braku regulacji niektórych podstawowych zasad prawnych, sąd

rozpoznający sprawę o przestępstwo określone w dekrecie z dnia 12 grudnia

1981 r. o stanie wojennym (Dz. U. Nr 29, poz. 154 ze zm.) był zwolniony z

obowiązku respektowania:

1) daty wskazanej w organie promulgacyjnym (14 grudnia 1981 r.) jako dnia

"prawnego ogłoszenia" tego dekretu w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 30

grudnia 1950 r. o wydawaniu Dziennika Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej i

Dziennika Urzędowego Rzeczypospolitej Polskiej "Monitor Polski" (Dz. U. Nr

58, poz. 524 ze zm.),

2) normy art. 61 wymienionego dekretu w części nadającej mu moc wsteczną "od

dnia uchwalenia",

a jeżeli tak, to na jakiej podstawie prawnej i w jakich okolicznościach?”

Uzasadnienie

Prokurator Instytutu Pamięci Narodowej – Oddziałowej Komisji Ścigania

Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wnioskiem z dnia 13 lipca 2007r., sygn. S

70/05/Zk, wystąpił o zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej

sędziego Sądu Najwyższego w stanie spoczynku „wobec istnienia uzasadnionego

podejrzenia”, że tenże

„I. W okresie od 5 lutego 1982 r. do 5 czerwca 1982 r. w W., jako

funkcjonariusz państwa komunistycznego, będąc sędzią Izby Karnej Sądu

Najwyższego, działając wspólnie i w porozumieniu z dwoma ówczesnymi sędziami

Sądu Najwyższego, w toku prowadzonego w Sądzie Wojewódzkim pod sygnaturą akt

IV K 19/82 postępowania karnego, dopuścił się zbrodni komunistycznej, polegającej

na niedopełnieniu obowiązku i bezprawnym pozbawieniu wolności Eugeniusza R.,

poprzez wydanie w dniu 5 lutego 1982 r. postanowienia, sygn. akt V KZ 25/82, o

nieuwzględnieniu zażalenia obrońcy w. wym. na postanowienie Sądu Wojewódzkiego

z dnia 13 stycznia 1981 r. (powinno być 1982) o utrzymaniu w mocy tymczasowego

aresztowania wobec w. wym., pomimo tego, że czyn który zarzucano Eugeniuszowi

R., a określony w art. 46 ust. 1 i 2 dekretu z dnia 12 grudnia 1981 r. o stanie wojennym

(Dz. U. Nr 29, poz. 154), który stanowił podstawę jego stosowania, nie był przez

prawo zabroniony, przez co pozbawił bezprawnie wolności Eugeniusza R. do dnia 5

czerwca 1982 r., to jest do dnia wyznaczenia składu orzekającego do rozpatrzenia

sprawy w. wym., które to zachowanie nosiło cechy represji politycznej stosowanej

wobec Eugeniusza R. za jego przynależność do NSZZ „Solidarność” i było działaniem

na jego szkodę, tj. o przestępstwo z art. 231 § 1 k.k. i art. 189 § 2 k.k. przy zast. art. 11

§ 2 k.k. w zw. z art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci

Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z

1998 r. Nr 155, poz. 1016 z późn. zm.).

II. W okresie od 5 lutego 1982 r. do 24 maja 1982 r. w W., jako funkcjonariusz

państwa komunistycznego, będąc sędzią Izby Karnej Sądu Najwyższego, działając

wspólnie i w porozumieniu z dwoma ówczesnymi sędziami Sądu Najwyższego, w

toku prowadzonego w Sądzie Wojewódzkim pod sygnaturą akt IV K 19/82

postępowania karnego, dopuścił się zbrodni komunistycznej, polegającej na

niedopełnieniu obowiązku i bezprawnym pozbawieniu wolności Henryka B., poprzez

wydanie w dniu 5 lutego 1982 r. postanowienia, sygn. V KZ 25/82 o nieuwzględnieniu

zażalenia obrońcy w. wym., na postanowienie Sądu Wojewódzkiego z dnia 13

stycznia 1981 r. (powinno być 1982) o utrzymaniu w mocy tymczasowego

aresztowania wobec w. wym., pomimo tego, że czyn który zarzucano Henrykowi B., a

określony w art. 46 ust. 1 i 2 dekretu z dnia 12 grudnia 1981 r. o stanie wojennym (Dz.

U. Nr 29, poz. 154), który stanowił podstawę jego stosowania, nie był przez prawo

zabroniony, przez co pozbawił bezprawnie wolności Henryka B. do dnia 24 maja 1982

r., to jest do dnia rozpoznania przez Sąd Wojewódzki wniosku obrońcy w. wym. o

uchylenie stosowanego wobec niego tymczasowego aresztowania, które to zachowanie

nosiło cechy represji politycznej stosowanej wobec Henryka B. za jego przynależność

do NSZZ „Solidarność” i było działaniem na jego szkodę, tj. o przestępstwo z art. 231

§ 1 k.k. i art. 189 § 2 k.k. przy zast. art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 2 ust. 1 ustawy z dnia

18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni

przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z 1998 r. Nr 155, poz. 1016 z późn. zm.)”.

„Podejrzenie” popełnienia przez sędziego Sądu Najwyższego w stanie spoczynku

wymienionych przestępstw i w konsekwencji wskazanych zbrodni komunistycznych

prokurator IPN uznał za „uzasadnione” tym, że (by zwięźle ująć istotę argumentacji

przedstawionej w szerokim opisie przebiegu postępowania) czyny zarzucone

Eugeniuszowi R. i Henrykowi B., a zakwalifikowane jako przestępstwa określone w

art. 46 ust. 1 i 2 dekretu o stanie wojennym, w związku z którymi stosowano wobec

tych oskarżonych tymczasowe aresztowanie, nie były czynami zabronionymi,

ponieważ

a) w dniach 13 i 14 grudnia 1981 r., kiedy zostały popełnione, dekret nie był

jeszcze prawnie ogłoszony, albowiem „jak to obecnie jest już faktem powszechnie

wiadomym, co wynika z informacji Biura Prawnego Urzędu Rady Ministrów”, druk

Dziennika Ustaw Nr 29 opatrzonego datą 14 grudnia 1981 r., w którym umieszczono

ów akt prawny, rozpoczęto dopiero w dniu 17 grudnia 1981 r., natomiast

b) klauzula zawarta w art. 61 dekretu w części nadającej mu moc wsteczną „od

dnia uchwalenia” pozostawała w sprzeczności z treścią art. 1 Kodeksu karnego z 1969

r., zaś w świetle norm art. 15 w związku z art. 4 Międzynarodowego Paktu Praw

Obywatelskich i Politycznych, który Polska ratyfikowała w 1977 r., była

niedopuszczalna nawet w stanie wojennym, a normy te należało stosować „bez

żadnego zabiegu recepcyjnego” (jak orzekł Sąd Najwyższy w składzie 7 sędziów w

wyroku z dnia 17 października 1991 r., II KRN 274/91);

z tych powodów Eugeniusz R. i Henryk B. zostali w końcu, po wznowieniu

postępowania karnego i uchyleniu prawomocnego orzeczenia sądu o zastosowaniu art.

4 ust. 2 ustawy z dnia 21 lipca 1983 r. o amnestii (Dz. U. Nr 39, poz. 154), wyrokiem

Sądu Apelacyjnego z dnia 1 kwietnia 1993 r. uniewinnieni,

to zaś wskazuje, iż sędzia, o którego chodzi, „utrzymując wobec Henryka B.

i Eugeniusza R. stosowanie tymczasowego aresztowania w oparciu o czyny, które w

chwili popełnienia nie były przez prawo zabronione nie dopełnił ciążących na nim

obowiązków i bezprawnie pozbawił ich wolności, które to zachowanie nosiło

jednocześnie cechy represji politycznej, czym wyczerpał znamiona zbrodni

komunistycznej”.

Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, działając jako Prezes Sądu Dyscyplinarnego

w sprawach dyscyplinarnych sędziów Sądu Najwyższego, na podstawie art. 80 § 2b

zd. 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U.

Nr 98, poz. 1070 ze zm.) w związku z art. 8 § 1ustawy z dnia 23 listopada 2002 r. o

Sądzie Najwyższym (Dz. U. Nr 240, poz. 2052 ze zm.) zarządzeniem z dnia 26 lipca

2007 r., sygn. SND 1/07, odmówił przyjęcia wniosku jako „oczywiście

bezzasadnego”, gdyż czyny, o popełnienie których wnioskodawca podejrzewa

sędziego Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, skoro kwalifikowane są jako

zbrodnie komunistyczne, nie mogą być w ogóle rozpatrywane pod kątem stosowania

do nich art. 231 § 1 k.k., albowiem w dacie ich popełnienia obowiązywał art. 246 k.k.

z 1969 r., a ten w § 4, zawierającym tzw. klauzulę subsydiarności, wykluczył

możliwość zakwalifikowania czynu jako przestępstwa służbowego, jeżeli

wyczerpywał on znamiona przestępstwa pozasłużbowego, na co zwrócono już uwagę

zarówno w piśmiennictwie (G. Rejman: Zbrodnie komunistyczne w koncepcji

polskiego prawa karnego – WPP 2006, nr 1, s. 10), jak i w judykaturze (wyrok Sądu

Najwyższego z dnia 8 maja 2007 r., IV KK 93/07 – niepublikowany).

Za wyjściową podstawę prawną do rozważań w przedmiocie ewentualnej

odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Najwyższego w stanie spoczynku mógłby

więc służyć tylko art. 189 § 2 k.k., ale w realiach sprawy też nie może, ponieważ

wnioskodawca w swoich wywodach pominął zupełnie kwestię zawinienia każdego z

czynów mających polegać na bezprawnym pozbawieniu wolności, a tym samym „nie

spełnił wymogów uprawdopodobnienia winy” tegoż sędziego, a w szczególności w

zakresie w jakim tymczasowe aresztowanie zastosowano za działania oskarżonych

Eugeniusza R. i Henryka B. w dniu 13 grudnia 1981 r. – woli popełnienia czynów

zabronionych, natomiast za działania tychże w dniu 14 grudnia 1981 r. – nawet

wiedzy, że dekret penalizujący takie działania ogłoszony został faktycznie dopiero po

dniu 16 grudnia 1981 r.

Na ów brak „uprawdopodobnienia winy” sędziego Sądu Najwyższego wskazują

odpowiednio następujące fragmenty uzasadnienia zarządzenia:

„W uzasadnieniu wniosku powołano się na wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17

października 1991 r., II KRN 274/91 (OSNKW 1992, z. 3-4, poz. 19), w którym

sformułowano tezę, że zakaz określony w art. 15 Międzynarodowego Paktu Praw

Obywatelskich i Politycznych (dotyczący zasady lex retro non agit) należy do tej

kategorii norm prawa międzynarodowego, które w krajowym porządku prawnym

państw-sygnatariuszy Paktu nadają się do bezpośredniego stosowania. W sprawie

zasady lex retro non agit wypowiedział się również Sąd Najwyższy w wyroku z dnia

20 września 1991 r., II KRN 154/91 (OSNKW 1992, z. 1-2, poz. 3): „Obecnie, gdy art.

1 Konstytucji określa Rzeczpospolitą Polską jako państwo prawne, obowiązywanie

zasady lex retro non agit nie może budzić najmniejszych wątpliwości” (oba orzeczenia

dotyczyły spraw osób skazanych za przestępstwa określone w dekrecie o stanie

wojennym).

Prokurator IPN zdaje się jednak nie dostrzegać, że o ile uprawniona formalnie i

zasadna merytorycznie dyskwalifikacja prawna normy stanowiącej o retroaktywności

dekretu sama przez się wystarczałaby do uwolnienia oskarżonego (skazanego) od

odpowiedzialności karnej za popełnienie przestępstwa określonego w rozdziale VI

dekretu (w tym zwłaszcza w art. 46), o tyle, nie może stanowić automatycznie

przesłanki czegoś przeciwnego, mianowicie poniesienia przez funkcjonariusza

publicznego odpowiedzialności karnej za stosowanie przepisów dekretu wyłącznie z

powodu respektowania normy o retroakcji. Odwołanie się w celu wydania decyzji

przez Sąd Dyscyplinarny na niekorzyść (uchwała o zezwoleniu na pociągnięcie do

odpowiedzialności karnej miałaby przecież taki charakter) do orzecznictwa Sądu

Najwyższego z 1991 r., zapadłego na gruncie zasad prawnoustrojowych państwa,

które w czasie działania funkcjonariusza nie istniały, nie może być aprobowane (zob.

H. Kmieciak: W kwestii odpowiedzialności karnej za respektowanie klauzuli o

retroakcji dekretu z dnia 12 grudnia 1981 r. o stanie wojennym (art. 61) przy

stosowaniu jego przepisów, WPP 2006, nr 1, s. 29 i n.).

W orzecznictwie dyscyplinarnym dotyczącym tego zagadnienia nie budzi

wątpliwości bezzasadność wniosków o uchylenie immunitetu sędziowskiego bądź

prokuratorskiego.

I tak, w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 1 lipca 2002 r., SND 1/02,

stwierdzono: „Całkowicie nietrafna jest teza o odpowiedzialności za naruszenie zasady

lex retro non agit w wyniku respektowania przez skład orzekający normy

sformułowanej w art. 61 dekretu z dnia 12 grudnia 1981 r. o stanie wojennym (…) jak

słusznie zauważył prof. Andrzej Wąsek w glosie do wyroku składu siedmiu sędziów

SN z dnia 20 września 1991 r.: wynikające z art. 61 dekretu o stanie wojennym jego

retroaktywne działanie wprawdzie było sprzeczne z unormowaniem zawartym w art. 1

k.k., ale dekret ten mógł być (pozornie) uważany za lex posterior w stosunku do k.k., a

art. 121 k.k. dawał podstawę do stosowania retroaktywnych postanowień dekretu (art.

61), stanowiących wyłom w zasadzie nullum crimen sine lege anteriori (…). W

ówczesnym stanie prawnym sądy nie miały warunków do uznania, że ów art. 61 jest

sprzeczny z Konstytucją PRL (PiP 1993, nr 10, s. 115). Natomiast prof. Arnold

Gubiński w drugiej glosie do tego wyroku stwierdził: obecnie łatwo jest wskazywać na

ogólnikowość i pokrętność klauzuli z art. 61 dekretu, ale wówczas trudno było ją

zakwestionować (PiP 1993, nr 10, s. 120)”. W uchwale Sądu Najwyższego w dnia 11

października 2002 r., SNO 29/02 (Orzecznictwo Sądu Najwyższego – Sądu

Dyscyplinarnego 2002, z. I-II, poz. 36), utrzymującej w mocy uchwałę z dnia 1 lipca

2002 r., SND 1/02, nie tylko zaaprobowano przedstawione stanowisko, ale wskazano

kolejne argumenty, świadczące o braku bezprawności w zachowaniu sędziego, którego

sprawa dotyczyła.

Identyczne stanowisko zajął również Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 13

stycznia 2003 r. (Orzecznictwo j.w., 2003, z. I, poz. 17), a także Sąd Dyscyplinarny

dla Prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej w orzeczeniu z dnia 14 października

2002 r., SD.I. 1/2002, w którym stwierdzono: „Bezpodstawna jest teza o

odpowiedzialności prokuratora za naruszenie swoim działaniem zasady lex retro non

agit w wyniku zastosowania normy sformułowanej w art. 61 dekretu o stanie

wojennym (…) zgodnie z przyjętymi wtedy regułami wykładni sądy, ani tym bardziej

prokuratorzy nie byli władni zakwestionować mocy obowiązującej prawa

stanowionego. Brak jest zatem również podstaw do uznania, że prokurator stosując

przepisy dekretu o stanie wojennym do czynów popełnionych w dniu 13 grudnia 1981

r. świadomie chciał przekroczyć swoje uprawnienia, albo co najmniej przewidywał

taką możliwość i na nią się godził.”

„(...)gdyby wyeliminowano w sprawie Eugeniusza R. i Henryka B. z opisu

przypisanego im czynu dzień 13 grudnia 1981 r., to i tak pozostałby dzień 14 grudnia

1981 r., czyli dzień nominalnego ogłoszenia dekretu o stanie wojennym, a zatem

sędziowie mieli prawnoformalne podstawy do traktowania akcji strajkowej jako czynu

zabronionego, chyba że posiadali w chwili orzekania wiedzę o „antydatowaniu”

Dziennika Ustaw Nr 29 z dnia 14 grudnia 1981 r. (podobnie wypowiedział się Sąd

Najwyższy w powołanej uchwale z dnia 11 października 2002 r.).

Prokurator IPN nie przedstawił jakiegokolwiek dowodu, chociażby

poszlakowego, aby sędziowie orzekający w przedmiocie tymczasowego aresztowania

(a sędzia, którego wniosek dotyczy w szczególności) taką wiedzę posiadali. I nic

dziwnego, jak bowiem stwierdził Sąd Dyscyplinarny w uchwale z dnia 22 lutego 2000

r., SD 46/99 (niepubl.): „Zważyć należy, że Dziennik Ustaw Nr 29, publikujący dekret

o stanie wojennym, nosił datę 14 grudnia 1981r., a okoliczności związane z jego

rzeczywistą publikacją nie mogły, ze względów oczywistych, być wówczas

przedmiotem ustaleń. Stało się to dopiero w postępowaniu nadzwyczajnorewizyjnym

przed Sądem Najwyższym w 1991 r. (dodać należy, czego prokurator IPN nie uczynił,

że pismo Biura Prawnego Urzędu Rady Ministrów, stanowiące podstawę

wspomnianych ustaleń, sporządzone zostało dnia 9 kwietnia 1991 r., Nr Pr. 14767/91). Identyczne stanowisko zajął Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny w powołanej

już uchwale z dnia 1 lipca 2002 r., wskazując w ślad za cyt. wypowiedzią Sądu

Dyscyplinarnego, że: „antydatowanie Dziennika (…) nie mogło więc być znane

sędziemu w trakcie orzekania w lutym 1982 r. i nie może być przedmiotem zarzutu

stawianego mu przez wnioskodawcę”.

W sprawie o uchylenie immunitetu prokuratorowi Sąd Dyscyplinarny dla

Prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej, w powołanym orzeczeniu uznał, że: „fakt

antydatowania Dziennika Ustaw nie był wówczas znany (…) zebrany w sprawie

materiał dowodowy wskazuje, iż prokurator (…) nie miał świadomości, że stosuje

przepisy dekretu o stanie wojennym odnośnie zdarzeń z dni 13 – 15 grudnia 1981 r.,

które jeszcze w inkryminowanym czasie nie były przestępstwem, gdyż dekret jeszcze

nie obowiązywał, a tym samym jego działanie pozbawione było cechy bezprawności

(…) fakt antydatowania (…) został ujawniony dopiero w kwietniu 1991 r. i brak

jakichkolwiek dowodów, że był on znany prokuratorowi w grudniu 1981 r.”.

Znamienne jest również stanowisko wyrażone przez Sąd Najwyższy – Sąd

Dyscyplinarny w powołanej uchwale z dnia 13 stycznia 2003 r.: „Razi natomiast

dowolnością wyrażona w zażaleniu sugestia, iż osoby objęte wnioskiem mogły mieć w

chwili prowadzenia postępowania świadomość antydatowania Dziennika Ustaw

zawierającego treść dekretu o stanie wojennym, mimo iż „co prawda” (żalący się tego

nie ukrywa) fakt ten stał się powszechnie znany w 1991 r. Żalący się nie twierdzi

przecież, że osoby te pozostawały w kontakcie z kimkolwiek z wąskiego grona osób

wtajemniczonych w kulisy wprowadzenia stanu wojennego lub dokonujących druku

Dziennika Ustaw i miały z tego powodu wiedzę pozwalającą odrzucić domniemanie

zgodności czasu publikacji aktu prawnego z datą wskazaną w Dzienniku Ustaw

zawierającym ten akt. Za oczywiste należy nadto uznać, że ukrywanie rzeczywistych

okoliczności, a zwłaszcza czasu wydania Dziennika Ustaw leżało w interesie

wprowadzających stan wojenny”.

Na wymienione zarządzenie prokurator IPN złożył zażalenie, w którym wniósł o

„uchylenie zaskarżonego zarządzenia i przekazanie sprawy Rzecznikowi

Dyscyplinarnemu celem jej przekazania do rozpoznania Sądowi Dyscyplinarnemu

przy Sądzie Najwyższym jako sądowi pierwszej instancji”.

Zarządzeniu temu (w zażaleniu mówi się błędnie o „orzeczeniu”) prokurator IPN

zarzucił:

„I. obrazę przepisów postępowania mającą wpływ na treść orzeczenia, a to art.

80 § 2b ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U.

z 2001 r. Nr 98, poz. 1070 z późn. zm.) w związku a art. 339 § 3 pkt 2 k.p.k.

polegającą na przyjęciu oczywistej bezzasadności skierowania wniosku o zezwolenie

na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Najwyższego w stanie

spoczynku na podstawie dokonanej oceny wiarygodności dowodów przedstawionych

przez prokuratora na poparcie wniosku, podczas gdy ugruntowana linia orzecznictwa

wyraźnie wskazuje, iż ocena wiarygodności dowodów przedstawionych na poparcie

zarzutów nie może być dokonana w ramach wstępnej kontroli oskarżenia a jedynie po

przeprowadzeniu pełnego postępowania;

II. błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia mający

wpływ na jego treść, a polegający na bezpodstawnym przyjęciu, iż sędzia Sądu

Najwyższego w toku rozprawy V KZ 25/82 świadomie nie dopuścił się naruszenia

zasady lex retro non agit pomimo, iż czyny będące przedmiotem tego postępowania, a

których mieli dopuścić się oskarżeni Henryk B. i Eugeniusz R. miały miejsce w dniach

13 i 14 grudnia 1981 r., podczas gdy Dziennik Ustaw zawierający będący podstawą

ich skazania dekret o stanie wojennym nosił datę 14 grudnia 1981 r., zaś

opublikowany został po dniu 16 grudnia 1981 r., przez co czyny stanowiące

przestępstwa w świetle treści art. 46 ust. 1 i 2 tegoż dekretu popełnione w dniu 13

grudnia 1981 r. w żaden sposób nie mogły być uznawane za zakazane przez prawo.”

Nadto – tyle, że poza formalnymi zarzutami, bo w końcowej części uzasadnienia

zażalenia – prokurator IPN zakwestionował stanowisko zarządzenia wykluczające

możliwość oceny opisanych czynów sędziego Sądu Najwyższego w aspekcie art. 231

§ 1 k.k., uznając je na wstępnym etapie postępowania za bezprzedmiotowe, a w ogóle

za nietrafne.

W związku z powyższym nasuwają się następujące uwagi oraz wnioski.

1. Zarzuty zażalenia formalnie wytoczone przeciwko zaskarżonemu zarządzeniu

są wyraźnie chybione, o czym łatwo można przekonać się po skonfrontowaniu ich

treści z treścią uzasadnienia zarządzenia, a po części nawet z treścią uzasadnienia

samego zażalenia.

Istota pierwszego zarzutu, sugerująca obrazę przepisów postępowania, sprowadza

się wszak do twierdzenia, że „oczywistą bezzasadność” wniosku o zezwolenie na

pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Najwyższego w stanie

spoczynku w zarządzeniu przyjęto „na podstawie dokonanej oceny wiarygodności

dowodów przedstawionych przez prokuratora na poparcie wniosku”, podczas gdy „w

ramach wstępnej kontroli oskarżenia” ocena wiarygodności dowodów nie jest

dopuszczalna. Tymczasem treść uzasadnienia zaskarżonego zarządzenia

jednoznacznie i całkowicie temu twierdzeniu przeczy. Nigdzie nie wynika z niej

bowiem, by Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, występujący tu w roli prezesa

właściwego sądu dyscyplinarnego, dokonał oceny wiarygodności jakiegokolwiek

dowodu, nie mówiąc już o tym, by któremukolwiek wiarygodności odmówił. W

uzasadnieniu zażalenia prokurator IPN nie wskazał zresztą jakie konkretnie dowody i

czego dotyczące miał na uwadze stawiając ów zarzut, a co więcej, przyznał nawet, że

na pewną istotną okoliczność (wiedzy sędziego Sądu Najwyższego o antydatowaniu

Dziennika Ustaw Nr 29 z 1981 r.) nie przedstawił w ogóle żadnego dowodu, gdyż

okoliczność tę uznał za „fakt notoryjny”, który według art. 168 k.p.k. nie wymaga

dowodu.

Istotę drugiego zarzutu stanowi natomiast „błąd w ustaleniach faktycznych

przyjętych za podstawę orzeczenia (powinno być „zarządzenia”), mający wpływ na

jego treść, a polegający na bezpodstawnym przyjęciu, iż sędzia Sądu Najwyższego w

toku rozprawy V KZ 25/82 (powinno być „posiedzenia”) „nie dopuścił się świadomie

naruszenia zasady lex retro non agit”. Takiego ustalenia nie ma jednak ani w treści

zaskarżonego zarządzenia, ani w treści jego uzasadnienia. Uzasadnienie zaskarżonego

zarządzenia wskazuje jedynie na to, że prokurator IPN, wnosząc o zezwolenie na

pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Najwyższego w stanie

spoczynku za popełnienie przestępstw zakwalifikowanych jako zbrodnie

komunistyczne, nie spełnił wymogów „uprawdopodobnienia winy” tegoż sędziego,

przy czym stanowisko to szczegółowo uargumentowuje.

Wskazanie, że prokurator IPN nie uprawdopodobnił winy sędziego Sądu

Najwyższego w stanie spoczynku nie jest zaś tym samym co suponowane ustalenie, iż

tenże nie dopuścił się świadomie naruszenia wymienionej zasady prawa. Wskazanie

takie nie wyłącza przecież w ogóle możliwości rozważań w przedmiocie

odpowiedzialności karnej, jeżeli nastąpi uprawdopodobnienie winy podejrzewanej

osoby, natomiast suponowane ustalenie oznaczające wprost brak winy, ową

możliwość zdecydowanie by wyłączało (art. 1 § 3 k.k.).

2. Na dyskwalifikacji samych zarzutów formalnych zażalenia nie da się jednak

poprzestać, a to ze względu na istotne kwestie poruszone w jego uzasadnieniu. I tak:

a) Najpierw o kwestii mającej ogólniejsze znaczenie procesowe.

W uzasadnieniu zażalenia prokurator IPN podniósł, że: „Jakkolwiek brak jest

jednoznacznej definicji oczywistej bezzasadności wniosku o zezwolenie na

pociągnięcie do odpowiedzialności karnej, to nie budzi wątpliwości, iż należy w tym

zakresie w drodze analogii posiłkować się orzecznictwem definiującym pojęcie

oczywistego braku faktycznych podstaw oskarżenia, które wyrażono w art. 339 § 3 pkt

2 k.p.k. z uwagi na podobieństwo w sformułowaniu obu regulacji”. Zapatrywanie to

nie sposób uznać za możliwe do przyjęcia.

Jeżeli dopatrywać się jakiegoś podobieństwa w regulacji zawartej w art. 80 § 2b

zdanie 1 u.s.p., na podstawie której prezes sądu dyscyplinarnego sam stwierdza

„oczywistą bezzasadność” wniosku o zezwolenie na pociągnięcie do

odpowiedzialności karnej sędziego i w konsekwencji odmawia (czynność

obligatoryjna!) przyjęcia takiego wniosku, nie dopuszczając do rozpoznania sprawy

przez podległy mu sąd oraz regulacji zamieszczonej w art. 339 § 3 pkt 2 k.p.k., na

podstawie której prezes sądu karnego, uznając, że zachodzi potrzeba umorzenia

postępowania z powodu „oczywistego braku faktycznych podstaw oskarżenia”, kieruje

sprawę na posiedzenie, pozostawiając temu sądowi jej rozstrzygnięcie w tym

przedmiocie, to podobieństwo obu regulacji można dostrzec jedynie w tym, iż jedna i

druga uprawnia do podjęcia decyzji we wstępnej fazie każdego z tych różnych

postępowań sądowych. I nic ponadto.

Nie ma tu podobieństwa „w sformułowaniu obu regulacji”, a jest tylko podobne

w istocie dookreślenie różnej rzeczywistości normatywnej, skoro w pierwszym

przepisie mowa o „oczywiście bezzasadnym wniosku”, opierającym się na podejrzeniu

popełnienia przestępstwa, a drugi dotyczy „oczywistego braku faktycznych podstaw

oskarżenia”. Podobieństwo leży zatem tylko w charakterze „bezzasadności” (wniosku)

i „braku” (faktycznych podstaw oskarżenia), co oznacza, że zarówno ta bezzasadność,

jak i ten brak, tak samo muszą „rzucać się w oczy” (od razu bez głębszych badań),

odpowiednio – wykluczając wydanie zezwolenia na pociągnięcie do

odpowiedzialności karnej, bądź nakazując umorzenie postępowania karnego.

Jeżeli chodzi zaś o samo pojęcie „oczywistej bezzasadności” wniosku o

zezwolenie na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej, którym posługuje

się art. 80 § 2b u.s.p., to niewątpliwie można by je utożsamiać z pojęciem „oczywistej

bezzasadności” kasacji, którego używa art. 535 § 2 k.p.k., z tym zastrzeżeniem, że

oczywista bezzasadność kasacji – ze względu na jej podstawy określone w art. 523 § 1

k.p.k. – może wyrażać się w zasadzie (pomijając wyjątki wynikające z art. 439 § 1

k.p.k.) tylko w niewykazaniu rażącego naruszenia prawa, podczas gdy oczywista

bezzasadność wniosku o zezwolenie na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności

karnej – co wynika z jego istoty – może polegać na braku wystarczających podstaw

zarówno faktycznych, jak i prawnych.

Sąd Najwyższy, orzekając jako Sąd Dyscyplinarny, podkreślił już wszak, że

skoro – w myśl art. 80 § 2c u.s.p. – zezwolenie na pociągnięcie sędziego do

odpowiedzialności karnej można wydać jedynie wtedy, gdy „zachodzi dostatecznie

uzasadnione podejrzenie popełnienia przez niego przestępstwa”, to znaczy, że nie

wystarcza tu każde, w ogóle uzasadnione, podejrzenie popełnienia przestępstwa,

bowiem dostatecznie uzasadnione podejrzenie „wymaga (...) prawdopodobieństwa

wyższego stopnia niż zwykłe”, a to ze względu na cel chronionego konstytucyjnie

immunitetu sędziowskiego, jakim jest ochrona zaufania publicznego do wymiaru

sprawiedliwości oraz konieczność zapobiegania faktom pochopnego podważania tego

zaufania (zob. uchwałę z dnia 16 grudnia 2005 r., SNO 44/05 – Orzecznictwo Sądu

Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych z 2005 r., poz. 24, s. 108), co z kolei

zobowiązuje do „rzeczywistej kontroli prawnych i faktycznych podstaw (...) wniosku”

(zob. uchwałę z dnia 17 października 2006 r., SNO 58/06 – Orzecznictwo Sądu

Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych z 2006 r., poz. 16, s. 78), a zatem i

kwalifikacji prawnej czynu. W związku z tym rozumie się samo przez się, że wstępna

kontrola wniosku o zezwolenie na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej

pod względem jego zasadności, dokonywana przez prezesa sądu dyscyplinarnego w

ramach uprawnień wynikających z art. 80 § 2b u.s.p., także musi występować w

zakresie obu wymienionych podstaw (prawnej i faktycznej), z tym tylko, iż jej

głębokość – w odróżnieniu od kontroli dokonywanej przez sąd dyscyplinarny – jest

ograniczona. Negatywną decyzję odnośnie wniosku prezes sądu dyscyplinarnego

podjąć może bowiem jedynie w razie stwierdzenia jego „oczywistej” bezzasadności,

natomiast sądowi do podjęcia negatywnej decyzji wystarcza tutaj ustalenie samej

bezzasadności.

b) Pierwsza z kwestii szczegółowych poruszonych w uzasadnieniu zażalenia

związana jest z wytknięciem w uzasadnieniu zaskarżonego zarządzenia, że prokurator

IPN nie przedstawił jakiegokolwiek dowodu, chociażby poszlakowego, aby sędziowie

orzekający w przedmiocie tymczasowego aresztowania Eugeniusza R. i Henryka B., (a

sędzia Sądu Najwyższego w szczególności) posiadali wiedzę o antydatowaniu

Dziennika Ustaw Nr 29 z dnia 14 grudnia 1981r. i tym samym nie mieli

formalnoprawnych podstaw do traktowania akcji strajkowej z tego dnia jako czynu

zabronionego.

Prokurator IPN uważa, że to wytknięcie „uznać należy za bezprzedmiotowe,

albowiem jak wynika z szeregu wyroków uniewinniających wydanych w latach 80tych, a wymienionych w opracowaniu Marii Stanowskiej i Adama Strzembosza

„Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981 – 1988” (Instytut Pamięci Narodowej –

Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu – Warszawa 2005, s. 101,

239 – 245), stosunkowo często jako podstawę uniewinnienia powoływano fakt, iż

zarzucane czyny w chwili ich popełnienia były niekaralne w związku z późniejszym

opublikowaniem Dziennika Ustaw zawierającego dekret o stanie wojennym. W

świetle powyższego uznać należy, że sędziowie i prokuratorzy, w tym także sędzia

Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, mogli posiadać wiedzę pozwalającą odrzucić

domniemanie zgodności czasu publikacji aktu prawnego z datą wskazaną w Dzienniku

Ustaw zawierającym ten akt, przez co okoliczność tą uznać należy za fakt notoryjny,

który na mocy art. 168 k.p.k. nie wymaga dowodu”.

Łatwo jednak zauważyć, że stanowisko prokuratora IPN, które zajął obecnie w

uzasadnieniu zażalenia różni się znacząco od jego stanowiska w tym przedmiocie,

zajętego w uzasadnieniu wniosku o zezwolenie na pociągnięcie sędziego Sądu

Najwyższego do odpowiedzialności karnej. Wtedy antydatowanie Dziennika Ustaw, o

które chodzi, traktował on jako „fakt powszechnie wiadomy” na podstawie

„informacji Biura Prawnego Urzędu Rady Ministrów”, nie podając wszakże, iż

informacja ta wynikała z pisma sporządzonego dopiero w dniu 9 kwietnia 1991 r., Nr

Pr. 147/67/91, dla celów postępowania nadzwyczajnorewizyjnego przed Sądem

Najwyższym, a zatem ów fakt na tej podstawie nie mógł być powszechnie znany w

czasie orzekania (5 lutego 1982 r.) przez Sąd Najwyższy w przedmiocie

tymczasowego aresztowania oskarżonych Eugeniusza R. i Henryka B., co jak

najbardziej trafnie wykazane zostało w uzasadnieniu zaskarżanego zarządzenia. Teraz

– jak świadczy o tym przytoczony wyżej fragment uzasadnienia zażalenia – prokurator

IPN, najwidoczniej dostrzegając, że uprzednio chybił w argumentacji, antydatowanie

wymienionego Dziennika Ustaw uznaje już tylko za fakt, który sądowi mógł być

znany z urzędu, czyli z racji jego działalności orzeczniczej. Tym razem wygląda to

jednak wyłącznie na dość naciąganą hipotezę, która z tego powodu nie wytrzymuje

krytyki.

Po pierwsze – opiera się ona wszak na całkowicie ogólnikowym założeniu,

albowiem w powołanym opracowaniu autorstwa M. Stanowskiej i A. Strzembosza nie

wskazano, by którykolwiek z wymienionych w nim na powołanych stronach wyroków

uniewinniających z lat 80–tych zapadł ze względu na antydatowanie Dziennika Ustaw

Nr 29 z 1981 r., nie mówiąc już o tym, by zapadł w Sądzie Najwyższym przed dniem

orzekania z udziałem sędziego Sądu Najwyższego w przedmiocie tymczasowego

aresztowania oskarżonych Eugeniusza R. i Henryka B. (5 lutego 1982 r.). Po drugie

zaś – wniosek z niej wynikający podważa samo ustalenie dokonane przez prokuratora

IPN, że do uchylenia prawomocnego orzeczenia sądu o zastosowaniu wobec

oskarżonych Eugeniusza R. i Henryka B. amnestii z 1983 r. i ich uniewinnienia doszło

wskutek wznowienia postępowania karnego w 1993 r., bo to oznacza, że fakt

antydatowania Dziennika Ustaw zawierającego dekret o stanie wojennym z całą

pewnością nie był znany przedtem sądowi stosującemu amnestię (art. 474 § 1 pkt 2 lit.

a k.p.k. z 1969 r.), a jeżeli tak, to zapewne nie był znany także sądom wcześniej

orzekającym w tej sprawie, w tym Sądowi Najwyższemu, w składzie którego

znajdował się sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, gdyż wtedy materiał

dowodowy sprawy był niewątpliwie jeszcze skromniejszy.

Powyższe stwierdzenia – wbrew pozorom – nie wyczerpują jednak całości

problemu, jaki na tym tle się wyłania. Zachodzi bowiem poważna wątpliwość, czy

gdyby uznać posiadanie wiedzy o antydatowaniu Dziennika Ustaw zawierającego

dekret o stanie wojennym (abstrahując od tego na jakiej podstawie, byle oczywiście

wiarygodnej), to taka wiedza istotnie, jak uważa prokurator IPN, pozwalałaby sądowi

(sędziemu) w ówczesnych uwarunkowaniach prawnych odrzucić domniemanie

zgodności nominalnego czasu publikacji tego aktu prawnego (14 grudnia 1981 r.)z

rzeczywistym czasem dokonania tej czynności (17 grudnia 1981 r.) i w konsekwencji

nie dopuścić do przyjęcia, iż czyny określone m. in. w art. 46 dekretu, a popełnione w

dniach 14, 15 i 16 grudnia 1981 r. były w tym czasie czynami zabronionymi? Inaczej

mówiąc, czy sąd (sędzia) w takiej sytuacji, w konkretnym wypadku byłby zwolniony z

obowiązku respektowania normy art. 3 ust. 2 ustawy z dnia 30 grudnia 1950 r. o

wydawaniu Dziennika Ustaw (...) (Dz. U. Nr 58, poz. 524 ze zm.), w myśl której

oznaczony na numerze dziennika dzień jego wydania był „dniem prawnego ogłoszenia

aktów zamieszczonych w numerze” i w związku z tym, czy miał prawną możliwość

oraz prawną powinność przyjąć odmiennie ze skutkiem wynikającym z art. 1 k.k. z

1969 r.? Ale przecież – o czym trzeba pamiętać – tylko pod warunkiem jednoczesnego

odrzucenia klauzuli o retroakcji dekretu o stanie wojennym (art. 61), co jest już

odrębną kwestią, o której w dalszej kolejności.

Wskazana wątpliwość formalnie bierze się stąd, że prokurator IPN, powołując w

uzasadnieniu zażalenia podstawę faktyczną do odrzucenia domniemania, iż dekret o

stanie wojennym ogłoszony został w dniu 14 grudnia 1981 r. (wiedzę o jego

antydatowaniu), nie podał podstawy prawnej (przepisu prawa), która by do tego

uprawniała, czy wręcz zobowiązywała. Jest to dość charakterystyczne ominięcie

argumentu podniesionego w uzasadnieniu zaskarżonego zarządzenia, w którym

odwołano się do uchwały Sądu Dyscyplinarnego z dnia 22 lutego 2000 r., sygn. akt

SD 46/99, stwierdzającej przecież, że: „Dziennik Ustaw Nr 29, publikujący dekret o

stanie wojennym nosił datę 14 grudnia 1981 r., a okoliczności związane z jego

rzeczywistą publikacją nie mogły, ze względów oczywistych, być wówczas

przedmiotem ustaleń”. Rozumie się samo przez się, że ustaleń odmiennych. Zaś jako

„względy oczywiste” tutaj mogą być brane pod uwagę chyba wyłącznie względy na

stan obowiązującego wówczas prawa.

I rzeczywiście, merytorycznie biorąc, stan ówczesnego prawa zdaje się

przemawiać za takim poglądem. Żaden przepis powołanej ustawy z dnia 30 grudnia

1950 r. o wydawaniu Dziennika Ustaw (...) nie przewidywał bowiem w ogóle

możliwości zakwestionowania daty wskazanej w Dzienniku jako dzień „prawnego

ogłoszenia” konkretnego aktu prawnego, a Konstytucja PRL w brzmieniu

obowiązującym w okresie stanu wojennego (Dz. U. z 1976 r. Nr 7, poz. 36 ze zm.) w

art. 8 nakładała na sądy, jako organy państwa, obowiązek „ścisłego przestrzegania

praw” PRL (ust. 2) i „działania na podstawie przepisów prawa” (ust. 3), który to

obowiązek ciążył odpowiednio także na sędziach w zakresie orzekania, w którym

według art. 62 „podlegali tylko ustawom”. Zarazem Konstytucja ta nie upoważniała

ani sądów, ani sędziów do badania ważności ustanowionego prawa, zaś czuwanie nad

jego zgodnością z nią samą powierzała w art. 30 ust. 1 pkt 3 Radzie Państwa. Nie

zaskakuje przeto okoliczność, że również w doktrynie dominowała wówczas

koncepcja, według której data prawnego ogłoszenia aktu normatywnego w rozumieniu

art. 3 wymienionej ustawy nie mogła być skutecznie podważana w toku postępowania

w konkretnej sprawie (zob. S. Rozmaryn: Podpisanie i ogłoszenie ustawy w Polskiej

Rzeczypospolitej Ludowej – Państwo i Prawo 1959, z. 1, s. 18).

Z drugiej strony wszakże nie sposób nie uwzględnić stanowiska, które

poczynając od początku lat 90- tych, na ogół zgodnie i powszechnie prezentuje

orzecznictwo i doktryna, w myśl którego norma art. 3 ust. 2 ustawy z dnia 30 grudnia

1950 r. o wydawaniu Dziennika Ustaw (...) nie zawierała bezwzględnie wiążącego

wskazania, lecz stwarzała jedynie domniemanie, wiążące dopóty, dopóki nie zostanie

dowiedzione, że fakt którego dotyczy, nie odpowiada rzeczywistości. W orzecznictwie

Sądu Najwyższego świadczą o tym zarówno wyroki w sprawach karnych, chociażby z

dnia 20 września 1991 r., II KRN 154/91 (OSNKW 1992, z. 1-2, poz. 3) oraz z dnia 17

marca 1992 r., WO 19/92 (OSNKW 1992, z. 9-10, poz. 69), jak i uchwały w sprawach

dyscyplinarnych, przykładem których jest m. in. powołana w uzasadnieniu

zaskarżonego zarządzenia uchwała z dnia 13 stycznia 2003 r., SNO 54/02, natomiast

w doktrynie artykuł M. Stanowskiej pt. Dekrety „wojenne” – wbrew zasadom prawa

(„Rzeczpospolita” z 19 listopada 1991 r.) czy opracowanie J. Kochanowskiego: Z

zagadnień ogłoszenia ustawy („Studia Iuridica”, t. 19 z 1992 r.). Co prawda można

założyć, że stanowisko to ukształtowane zostało w jakimś stopniu dopiero pod

wpływem wymagań stawianych przez standardy demokratycznego państwa prawnego,

ale – jakby nie było – formuła przyjęta w art. 3 ust. 2 wymienionej ustawy, wskazując

dzień „prawnego ogłoszenia” aktu normatywnego, a nie zwyczajnie dzień

„ogłoszenia” takiego aktu, sama przez się mogła tu być argumentem sprzyjającym.

W każdym razie – jak widać – jest to zagadnienie, które wymaga

autorytatywnego rozstrzygnięcia wyższego stopnia, co przemawia za tym by do czasu

jego uzyskania powstrzymać się od definitywnego ustosunkowania się do wniesionego

zażalenia.

c) Druga z kolei kwestia szczegółowa wiąże się – generalnie rzecz ujmując – ze

stwierdzeniem zawartym w uzasadnieniu zaskarżonego zarządzenia, że sądy

(sędziowie) w ówczesnych uwarunkowaniach prawnych nie byli władni

zakwestionować normy art. 61 dekretu o stanie wojennym w części stanowiącej o jego

retroakcji, a zatem fakt, że ją respektowali nie może być przedmiotem zarzutu. W

uzasadnieniu zażalenia prokurator IPN nie zgodził się bowiem z tym stwierdzeniem,

przy czym podjął starania by je podważyć i to wielotorowo.

Najpierw, powołując się na uchwały: z dnia 1 lipca 2002 r., SND 1/02 i z dnia 11

października 2002 r., SNO 29/02, przywołane również w uzasadnieniu zaskarżonego

zarządzenia, prokurator podniósł, że: „W uchwałach tych (nota bene podjętych już po

wysłuchaniu na posiedzeniach osób, wobec których skierowano wnioski o zezwolenie

na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej) Sąd Najwyższy stwierdził m. in., iż

sędziowie orzekający w wymienionej wyżej sprawie w chwili orzekania działali w

usprawiedliwionym, błędnym przekonaniu, że treść art. 61 dekretu o stanie wojennym

dawała podstawę do stosowania retroaktywnych postanowień tego dekretu, w związku

z czym w ich zachowaniu w chwili orzekania brak jest bezprawności działania i w

konsekwencji odmówił zezwolenia na pociągnięcie do odpowiedzialności tego

sędziego. W tym stanie rzeczy stwierdzić należy, iż Sąd Najwyższy uznał, że sędzia

ten działał w błędzie co do okoliczności wyłączającej bezprawność jego czynu. Ta

okoliczność ma istotne znaczenie dla niniejszego postępowania, albowiem o działaniu

w błędzie można wnioskować jedynie z relacji osoby, która podejmowała działanie.

Stąd tylko w drodze przesłuchania takiej osoby istnieje jedyna możliwość poznania

wszystkich okoliczności podmiotowych, które towarzyszyły stronie przedmiotowej, a

w szczególności poznanie okoliczności, czy dana osoba działała w błędzie i czy ten

błąd był usprawiedliwiony”. I dalej: „Ponieważ jednak sędziego Sądu Najwyższego w

stanie spoczynku nie można przesłuchać na te okoliczności (...) bez zgody sądu

dyscyplinarnego, to z tego względu koniecznością jest uzyskanie zgody sądu

dyscyplinarnego na pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej”.

Jak widać w wywodach tych przewijają się dwa wątki, pierwszy z zakresu prawa

materialnego, zaś drugi – procesowego, przy czym ten drugi jest zwykłą pochodną

pierwszego, co sprawia, że wykazanie bezpodstawności pierwszego eliminuje

konieczność zajmowania się drugim.

Wobec powyższego należy przede wszystkim zwrócić uwagę na to, iż supozycja

jakoby w powołanych uchwałach Sąd Najwyższy, działający jako sąd dyscyplinarny,

odmówił wydania zezwolenia na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej z

powodu przyjęcia, iż tenże działał w usprawiedliwionym błędzie co do okoliczności

wyłączającej bezprawność jego czynu (art. 29 k.k.), nie odpowiada treści uzasadnień

tych uchwał. W uzasadnieniu uchwały z dnia 1 lipca 2002 r., SND 1/02, odmawiającej

wydania zezwolenia powiedziano przecież, że: „Brak jest (...) podstaw do przyjęcia

bezprawności zachowania sędziego, który orzekając w sprawie (...) nie przekroczył

granic przysługujących mu uprawnień ani nie zaniedbał nałożonych nań obowiązków,

wynikających z ówczesnego prawa, zarówno procesowego, jak i materialnego (...).

Brak cech bezprawności, co oczywiste, zwalnia od rozważań na temat przestępności

jego zachowania”. Natomiast w uzasadnieniu uchwały z dnia 11 października 2002 r.,

SNO 29/02, utrzymującej w mocy tę poprzednią, widnieje takie oto stwierdzenie:

„Skoro zatem Sąd Najwyższy w zaskarżonej uchwale z dnia 1 lipca 2002 r. (...) ustalił,

że w zachowaniu sędziego, w toku orzekania w sprawie sygn. akt (...), nie można

dopatrzeć się jakichkolwiek cech bezprawności, to tym samym automatycznie

odpadała możliwość postawienia zarzutu popełnienia przestępstw wskazanych we

wniosku, gdyż brak cech bezprawności czyni przecież niemożliwym postawienie

uzasadnionego zarzutu popełnienia przestępstwa, skoro jednym z konstytutywnych

elementów struktury przestępstwa jest właśnie to, by czyn był bezprawny. Wbrew

odmiennej argumentacji skarżącego takie ustalenie faktyczne Sądu Najwyższego

orzekającego w pierwszej instancji, jest w pełni trafne”. Brak w ogóle cech

bezprawności w danym czynie, a wyłączenie jej przez okoliczność szczególną

(kontratyp), to jednak dwie różne przesłanki braku odpowiedzialności karnej, zaś jeżeli

taka szczególna okoliczność wyłączająca istnieje jedynie w błędnym przekonaniu

sprawcy, to mamy do czynienia z jeszcze inną, trzecią taką przesłanką. O takiej

przesłance w sprawie, w której zapadły uchwały nie było więc mowy. Ponieważ nie

ma o niej również mowy w uzasadnieniu zaskarżonego zarządzenia, przeto

podnoszenie potrzeby uzyskania jakiejś wiedzy w tym zakresie od sędziego Sądu

Najwyższego w stanie spoczynku poprzez przesłuchanie go w charakterze

podejrzanego mija się z celem. Nawiasem mówiąc, zezwolenie na pociągnięcie

sędziego do odpowiedzialności karnej wydaje się przecież dlatego, że na tym etapie

postępowania już istnieje „dostatecznie uzasadnione podejrzenie popełnienia przez

niego przestępstwa”, a nie w celu uzyskania dopiero takowego. Zresztą, co ważne, w

zaskarżonym zarządzeniu wniosek o zezwolenie na pociągnięcie sędziego Sądu

Najwyższego do odpowiedzialności karnej uznany został za „oczywiście bezzasadny”,

nie w oparciu o brak uprawdopodobnienia bezprawności czynu, lecz – jak wyraźnie

wynika z uzasadnienia zarządzenia – ze względu na brak uprawdopodobnienia winy

wymienionego sędziego, a brak winy to przecież kolejna, odrębna przesłanka braku

odpowiedzialności karnej. Pytanie, czy akurat w tym wypadku właściwa, pozostaje

właśnie do autorytatywnego rozstrzygnięcia wyższego stopnia, podobnie jak kwestia

omówiona wyżej pod lit. b).

W dalszej kolejności prokurator IPN wywiódł w uzasadnieniu zażalenia, co

następuje: „Ponadto stwierdzić należy, że analiza treści orzeczeń, na które powołano

się w zaskarżonym zarządzeniu wyraźnie wskazuje na całkowicie dowolne przyjęcie w

ich treści tezy o tym, że retroaktywne działanie przepisu art. 61 dekretu o stanie

wojennym było wprawdzie sprzeczne z unormowaniem zawartym w art. 1 k.k., ale

dekret ten mógł być uważany za lex posterior w stosunku do kodeksu karnego.

Przeciwko przyjęciu tej tezy przemawiają obowiązujące w 1981 r. przepisy oraz

aktualne w tym czasie orzecznictwo Sądu Najwyższego. W treści orzeczenia Sądu

Najwyższego z dnia 27 kwietnia 1959 r., o sygn. II CR 158/59 (publ. OSNCK

1960/4/101) wyraźnie wskazano, że „stosownie do art. 26 ust. 1 Konstytucji PRL z

dnia 22 lipca 1952 r. (Dz. U. Nr 35, poz. 232) (...) ogłoszenie dekretów w dzienniku

ustaw potwierdza, że weszły one w życie.” Powołany już przepis art. 4 ustawy z dnia

30 grudnia 1950r. o wydawaniu Dziennika Ustaw PRL i Dziennika Urzędowego

Monitor Polski (Dz. U. Nr 58, poz. 524) w brzmieniu obowiązującym w 1981 r.

stanowi, iż „akty prawne, ogłaszane w dzienniku, wchodzą w życie z dniem ich

ogłoszenia, jeżeli same nie stanowią inaczej”. Z powyższego wynika, że w ówczesnym

stanie prawnym nie mogło być jakiejkolwiek wątpliwości (zwłaszcza dla osób

pełniących funkcje sędziego czy prokuratora, a więc zobligowanych do wiedzy w

zakresie obowiązującego prawa), że jedyną prawnie dopuszczalną formą ogłoszenia

aktu prawnego jest jego publikacja w Dzienniku Ustaw. Interpretacja językowa treści

wskazanego wyżej przepisu art. 4 ustawy z dnia 30 grudnia 1950 r. o wydawaniu

Dziennika Ustaw PRL i Dziennika Urzędowego Monitor Polski (Dz. U. Nr 58, poz.

524) nie daje jakichkolwiek podstaw do wyprowadzania wniosku, iż przepis ten daje

podstawę do uznania zgodności z obowiązującym ówcześnie prawem przepisu art. 61

dekretu o stanie wojennym, stanowiącym o jego mocy obowiązującej od dnia jego

uchwalenia, skoro przepis art. 4 wprost mówi o mocy obowiązującej aktów prawnych

ogłaszanych w dzienniku”.

Po lekturze tych wywodów, pierwsze co przychodzi na myśl, to uwaga, że

zaskakuje określenie przez prokuratora IPN jako „całkowicie dowolne” przyjęcie, iż

wynikające z art. 61 dekretu o stanie wojennym jego retroaktywne działanie było

wprawdzie sprzeczne z unormowaniem zawartym w art. 1 k.k. z 1969 r., ale dekret ten

mógł być (pozornie) uważany za lex posterior w stosunku do tegoż kodeksu. Przecież

uzasadniając to przyjęcie, w motywach wspomnianych uchwał odwołano się zarówno

do art. 121 k.k. z 1969 r., który stwarzał podstawę do stosowania retroaktywnych

postanowień dekretu, stanowiących wyłom w zasadzie nullum crimen sine lege

anteriori, a Konstytucja PRL nie stała temu na przeszkodzie, bo na temat tej

kardynalnej zasady prawa karnego milczała, jak i do określonych wypowiedzi

przedstawicieli nauki prawa karnego (A. Wąska i A. Gubińskiego), którzy ten

kierunek wykładni aprobowali, zaś w uzasadnieniu zaskarżonego zarządzenia nadto do

orzeczenia Sądu Dyscyplinarnego dla Prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej z

dnia 14 października 2002 r., SD I 1/2002, w którym wyrażono identyczne

zapatrywanie. Oczywiście, żalący się ma prawo nie podzielać tego zapatrywania, nie

może mu jednak przypisywać cech, którymi ono się nie odznacza. W uzupełnieniu, nie

od rzeczy będzie więc przypomnieć tu też wskazanie Trybunału Konstytucyjnego,

zawarte w uzasadnieniu orzeczenia w sprawie K. 2/94 (OTK 1994, z. 2, poz. 36), że:

„W braku wyraźnie odmiennych stwierdzeń konstytucyjnych nie ma podstaw by

uznać, że zasada lex posterior derogat legi priori nie może odnosić się do relacji

pomiędzy (wcześniejszym) kodeksem a (późniejszą) ustawą”, na które zwrócił już

uwagę autor powołanego w uzasadnieniu zaskarżonego zarządzenia artykułu „W

kwestii odpowiedzialności karnej za respektowanie klauzuli o retroakcji dekretu z dnia

12 grudnia 1981 r. o stanie wojennym (art. 61) przy stosowaniu jego przepisów” (s.

31, przypis 9).

Reszta wywodów zawarta w przytoczonym fragmencie uzasadnienia zażalenia,

co prawda posługuje się pewnymi argumentami, zdaniem żalącego się

przemawiającymi przeciwko powyższemu przyjęciu, ale zdanie to opiera się chyba na

jakimś nieporozumieniu. Zmierzają one bowiem głównie do wykazania, że akty

prawne (w tym dekrety) wydawane przez władze PRL wchodziły w życie z dniem

ogłoszenia w stosownym dzienniku (zasada), jeżeli same nie stanowiły inaczej

(wyjątek). Tego zaś nie ma potrzeby wykazywać, ponieważ to pozostaje poza

wszelkim sporem. Dekret o stanie wojennym, według pierwszej części formuły

przyjętej w jego art. 61 także wchodził w życie „z dniem ogłoszenia”, czyli

nominalnie z dniem 14 grudnia 1981 r. I gdyby owa formuła skończyła się na tej

pierwszej części, nie ulega wątpliwości, że czyny penalizowane na podstawie

przepisów tego dekretu, a popełnione przed dniem 14 grudnia 1981 r., nie mogłyby

być uznane za czyny zabronione. Rzecz w tym, że formuła przyjęta w art. 61 dekretu

miała i drugą część: „z mocą od dnia uchwalenia”, tj. 12 grudnia 1981 r. i dopiero to

uregulowanie oznaczało jego retroakcję, obejmującą czyny popełnione w dniu 13

grudnia 1981 r. I tylko o nią idzie spór – była czy nie była dopuszczalna. W tej części

swoich wywodów w zażaleniu, ściślej dopiero w ich zakończeniu, prokurator IPN

dotyka więc istoty zagadnienia, twierdząc, że interpretacja językowa art. 4 ustawy z

dnia 30 grudnia 1950 r. o wydawaniu Dziennika Ustaw (...) nie upoważnia do uznania,

że art. 61 dekretu o stanie wojennym pozostawał z nim w zgodności, skoro „art. 4

wprost mówi o mocy obowiązującej aktów prawnych ogłaszanych w dzienniku”, zaś

art.61 dekretu „o jego mocy obowiązującej od dnia jego uchwalenia”. Ale i pod tym

względem prokurator IPN myli się. Artykuł 4 powołanej ustawy określał jedynie dzień

wejścia w życie aktu prawnego ogłaszanego w dzienniku, nie zaś wprost jego „moc

obowiązującą”. Ze względu na zaistnienie w tymże przepisie wyjątku, dniem tym

niekoniecznie musiał być dzień ogłoszenia, bo mógł być także np. dzień uchwalenia.

Czy zatem, jeżeli dekret w art. 61 przyjął formułę pośrednią pomiędzy ustanowioną

zasadą a dopuszczalnym wyjątkiem – „z dniem ogłoszenia”, ale „z mocą od dnia

uchwalenia” – to była ona do pogodzenia z treścią art. 4 ustawy, czy nie była? A

zresztą, czy musiała być, skoro i ustawa i dekret z mocą ustawy, były aktami

równorzędnej rangi? Pewne jest tylko jedno, a mianowicie, że formuła, o której mowa,

nie była zgodna z logiką, ze względu na wewnętrzną sprzeczność obu jej części, co

niezmiernie utrudniało jej zrozumienie i komplikowało zastosowanie w praktyce, bo

przecież zgodnie z regułami wykładni, żadnej jej części nie można było zignorować.

Te ostatnie pytania także oczekują więc na autorytatywną odpowiedź wyższej rangi.

W tym kontekście zaskakuje pominięcie przez prokuratora IPN w uzasadnieniu

zażalenia jednego z argumentów, podniesionych w uzasadnieniu wniosku o

zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej, mianowicie wskazanie na

niezgodność normy o retroakcji dekretu o stanie wojennym (art. 61) z

postanowieniami Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (art.

15 w zw. z art. 4), który Polska ratyfikowała w 1977 r. Nie sposób zorientować się czy

żalący się zrezygnował z tego argumentu, który uchodził przecież za najmocniejszy,

czy najzwyczajniej teraz przeoczył go. Na wszelki wypadek trzeba więc przypomnieć

poważne wątpliwości jakie ten argument rodził. Głównie chodzi o to, czy wobec braku

w Konstytucji PRL określenia wśród źródeł prawa miejsca i rangi ratyfikowanej

umowy międzynarodowej, a w związku z tym także braku wyjaśnienia, czy normy

takiej umowy miały prymat przed normami ustawy i czy mogły być stosowane

bezpośrednio, tj. „bez żadnego zabiegu recepcyjnego”, jak również z jednej strony –

stanowiska judykatury, według którego jeżeli normy prawa międzynarodowego nie

zostały w sposób przewidziany prawem wewnętrznym wprowadzone do tego prawa,

to takim prawem nie stawały się, natomiast z drugiej – rozbieżności poglądów

prezentowanych w tym przedmiocie w nauce prawa, sąd (sędzia) był zwolniony lub

przynajmniej mógł uważać się za zwolnionego od obowiązku respektowania w

orzekaniu normy art.61 dekretu o stanie wojennym w części stanowiącej o jego

retroakcji? Nie bez znaczenia pozostaje jednak także wątpliwość co do mocy

obowiązującej norm wymienionego Paktu w prawie wewnętrznym z innego powodu,

mianowicie nienależytego jego ogłoszenia, skutkującego niedostępnością urzędowego

tekstu. Wszystkie te wątpliwości wskazane zostały bądź w uzasadnieniu zaskarżonego

zarządzenia, bądź w uzasadnieniach powołanych w nim orzeczeń sądowych, bądź w

opracowaniach naukowych, do których te uzasadnienia odsyłały, wobec czego

powinny być nie tylko zauważone, lecz również autorytatywnie rozstrzygnięte przed

wydaniem orzeczenia kończącego niniejsze postępowanie odwoławcze.

3. Uwagi i wnioski zamieszczone powyżej pod lit. b) i c), uzasadniają przyjęcie,

że w toku niniejszego postępowania odwoławczego pojawiły się ważne dla treści

kończącego je orzeczenia zagadnienia wymagające zasadniczej wykładni ustawy, co

upoważnia do odroczenia rozpoznania sprawy i przedstawienia tychże zagadnień do

rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu na podstawie art. 441 § 1 k.p.k. w zw. z art. 8 §

1 ustawy o Sądzie Najwyższym.

Zagadnienia te sprowadzają się do pytania sformułowanego w części

dyspozytywnej postanowienia.