Legislator Case Law & Legislation
SDI 11/11 AI generated

SDI 11/11 · Sąd Najwyższy

Case Number SDI 11/11
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome wyrok

Legislator summary

AI generated

prokuratorowi Prokuratury Rejonowej to, że: w okresie od 19 grudnia 2007 r. do 13 kwietnia 2008 r. w K. dopuścił się oczywistej i rażącej obrazy przepisów art.

Legislator headnote

AI generated

art. 251 § 3 k.p.k, art. 249 § 1 k.p.k, art. 310 § 2 k.p.k, art. 228 k.k, art. 232 § 1 k.p.k, art. 424 § 1 pkt 2 k.p.k; SDI 11/11 · Sąd Najwyższy: do 13 kwietnia 2008 r. w K. dopuścił się oczywistej i rażącej obrazy przepisów art.

Keywords

AI generated
art. 251 § 3 k.p.k art. 249 § 1 k.p.k art. 310 § 2 k.p.k art. 228 k.k art. 232 § 1 k.p.k art. 424 § 1 pkt 2 k.p.k

Cited Legislation

AI generated
art. 251 § 3 k.p.k
249 § 1, art. 251 § 3 k.p.k.
art. 249 § 1 k.p.k
poręczenia majątkowego w kwocie 100.000 zł z naruszeniem art. 249 § 1 k.p.k.
art. 310 § 2 k.p.k
przedłużeniu śledztwa z naruszeniem przepisu art. 310 § 2 k.p.k.
art. 228 k.k
decyzjach), podanie błędnej podstawy zatrzymania z art. 228 k.k.
art. 232 § 1 k.p.k
decyzjach), podanie błędnej podstawy zatrzymania z art. 228 k.k. i art. 232 § 1
art. 424 § 1 pkt 2 k.p.k
części wymogom określonym w art. 424 § 1 pkt 2 k.p.k.
art. 247 § 1 k.p.k
procesie karnym w szczególności przepis art. 247 § 1 k.p.k.
art. 433 § 2 k.p.k
rzetelnej kontroli odwoławczej, to jest art. 433 § 2 k.p.k.

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

Sygn. akt SDI 11/11

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 2 czerwca 2011 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

SSN Andrzej Siuchniński (przewodniczący)

SSN Małgorzata Gierszon (sprawozdawca)

SSN Józef Szewczyk

Protokolant: Anna Kuras

przy udziale po Rzecznika Dyscyplinarnego Prokuratora Generalnego

w sprawie

obwinionego z art. 66 ustawy z dnia 20 czerwca 1985 r. o prokuraturze

po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie

w dniu 2 czerwca 2011 r.

kasacji, wniesionej przez Rzecznika Dyscyplinarnego w

Prokuraturze

Apelacyjnej

od orzeczenia Odwoławczego Sądu Dyscyplinarnego dla Prokuratorów przy

Prokuratorze Generalnym

z dnia 25 stycznia 2011 r., utrzymującego w mocy orzeczenie Sądu

Dyscyplinarnego dla Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym

z dnia 8 września 2010 r.,

uchyla zaskarżone orzeczenie i sprawę przekazuje Odwoławczemu

Sądowi

Dyscyplinarnemu

dla

Prokuratorów

przy

Prokuratorze

Generalnym do ponownego rozpoznania.

UZASADNIENIE

Rzecznik Dyscyplinarny w Prokuraturze Apelacyjnej zarzucił –

prokuratorowi Prokuratury Rejonowej to, że: w okresie od 19 grudnia 2007 r. do

13 kwietnia 2008 r. w K. dopuścił się oczywistej i rażącej obrazy przepisów art.

2 § 1 i 2, art. 4, art. 7, art. 247 § 1, art. 249 § 1, art. 251 § 3 k.p.k. oraz 117 ust. 2

Rozporządzenia

Ministra

Sprawiedliwości

–

Regulamin

wewnętrznego

urzędowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury (Dz. U. z

2007 r., nr 169, poz. 1189) podejmując w dniu 10 kwietnia 2008 r. jako

Prokurator Prokuratury Rejonowej w toku prowadzonego śledztwa, sygn. 6 Ds.

[…] decyzję o zatrzymaniu podejrzanych J. F. i R. W., ocenione przez Sąd

Rejonowy w K. w postanowieniu z dnia 25 kwietnia 2008 r., sygn. …452/08 –

jako zatrzymania „nielegalne i bezzasadne”, wydane z naruszeniem powołanych

wyżej przepisów k.p.k., a także o zatrzymaniu J. T. i P. M. uznane przez Sąd

Rejonowy w postanowieniu z dnia 26 maja 2008 r., sygn. … 466/08 i …465/08

– są bezzasadne, także wydając postanowione z dnia 13 kwietnia 2008 r. o

zastosowaniu wobec podejrzanego J. F. środka zapobiegawczego w postaci

poręczenia majątkowego w kwocie 100.000 zł z naruszeniem art. 249 § 1 k.p.k. i

faktyczne wbrew treści art. 251 § 3 k.p.k. z odstąpieniem od jego uzasadniania,

przy czym biegu śledztwa nie przedłużył w obowiązującym trybie określonym

w § 117 ust. 2 cyt. Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości wydając

postanowienia o przedłużeniu śledztwa z naruszeniem przepisu art. 310 § 2

k.p.k., uniemożliwiając w ten sposób wdrożenie nadzoru służbowego nad tym

śledztwem przez bezpośredniego przełożonego w zakresie opisanym w § 63 cyt.

Rozporządzenia i konwalidowania szeregu dalszych nieprawidłowości, w tym

również formalnych, takich jak: wskazanie daty zarządzeń o zatrzymaniu i

przymusowym doprowadzeniu na dzień „10 kwietnia 2009 r.” (w czterech

decyzjach), podanie błędnej podstawy zatrzymania z art. 228 k.k. i art. 232 § 1

k.p.k. (w czterech decyzjach), wskazanie błędnej podstawy przedstawienia

zarzutów z art. 325a k.p.k. (w czterech decyzjach), podanie w protokołach

przesłuchań podejrzanych jako protokolantów – obrońców podejrzanych (w

trzech protokołach), mylne określenie w postanowieniu o zastosowaniu

poręczenia majątkowego, że środek stosowany jest wobec P. M., podczas gdy

postanowienie dotyczyło J. T., co ze względu na dużą ilość błędów w wydanych

postanowieniach doręczanych stronom mogło stworzyć w nich uzasadnione

obawy, że podejmowane decyzje są nieprzemyślane i pochopne, co

potwierdzone zostało analizami dowodowymi akt postępowania, a taki sposób

procedowaniu uchybił godności urzędu prokuratorskiego – to jest przewinienie

służbowe z art. 66 ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1985 r. o prokuraturze (tekst

jednolity Dz. U. z 2008 r., nr 7, poz. 39).

Orzeczeniem z dnia 8 września 2010 r. Sąd Dyscyplinarny dla

Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym Rzeczypospolitej Polskiej

uniewinnił

obwinionego

od

popełnienia

zarzucanego

mu

deliktu

dyscyplinarnego, a kosztami postępowania obciążył Skarb Państwa.

Odwołanie do tego orzeczenia wniósł Rzecznik Dyscyplinarny w

Prokuraturze Apelacyjnej.

Zaskarżył on to orzeczenie w całości na niekorzyść obwinionego i

zarzucił mu: na podstawie art. 438 pkt 1 i 2 k.p.k.:

I. obrazę przepisów postępowania, mającą wpływ na treść orzeczenia,

poprzez

sporządzenie

przedstawienie

prawnej

uzasadnienia

podstawy

w

którym

rozstrzygnięcia,

pominięto

a

Sąd

Dyscyplinarny ograniczył się do stwierdzenia, że „obwiniony

podejmował niezasadne i nietrafione decyzje, pozbawione oparcia w

zgromadzonym materiale procesowym, stanowiące swoistego rodzaju

nadużycie uprawnień”, w granicach przysługujących mu uprawnień

prokuratora, bez wskazania sposobu wykładni przepisów, który do

takich wniosków doprowadził i bez wyjaśnienia różnic pojęciowych

użytych w uzasadnieniu terminów: „nadużycie uprawnień” i

„przekroczenie uprawnień”, które dla Sądu miały decydujące

znaczenie dla przypisania zachowania obwinionego znamion deliktu

dyscyplinarnego, a sporządzone uzasadnienie nie odpowiada w tej

części wymogom określonym w art. 424 § 1 pkt 2 k.p.k. w zw. z art.

89 ust. 1 ustawy o prokuraturze i faktycznie uniemożliwia kontrolę

prawidłowości podjętej decyzji;

II. obrazę przepisu prawa materialnego w postaci art. 66 ust. 1 ustawy o

prokuraturze przez niewłaściwą interpretację zawartych tam wyrażeń

ustawowych, w szczególności określenia „oczywista i rażąca obraza

prawa” oraz „uchybienie godności urzędu prokuratorskiego” i

wyrażenie błędnego poglądu, że obwiniony zachowaniem swoim

polegającym na: podjęciu niezasadnych decyzji o zatrzymaniu i

przymusowym doprowadzeniu podejrzanych: J. F., R. W., J. T., P. M.,

wskazaniu w treści decyzji niewłaściwych podstaw prawnych,

wydaniu postanowienia o zastosowaniu środka zapobiegawczego z

faktycznym

odstąpieniem

od

jego

uzasadnienia,

wydaniu

postanowienia o przedłużeniu śledztwa z naruszeniem regulacji z art.

310 § 2 k.p.k., dopuszczeniu się szeregu błędów natury formalnej

wypaczających treść podjętych wobec podejmowanych decyzji – nie

naruszył przepisów prawa w sposób oczywisty i rażący oraz nie

uchybił godności urzędu prokuratorskiego, podczas gdy prawidłowe

ustalenia dokonane przez Sąd Dyscyplinarny prowadziły do wręcz

przeciwnego wniosku, wyrażonego zresztą w uzasadnieniu orzeczenia

zawierającego ocenę postępowania obwinionego jako „przykład

niewłaściwego

wykorzystania

instytucji

zarzutów

karnych

i

zatrzymania podejrzanych, stanowiących swoistego rodzaju nadużycie

uprawnień, powodujących uzasadnioną krytykę zarówno w mediach

jak

i

publicznych

wystąpieniach

kierowanych

do

Ministra

Sprawiedliwości, co godziło w prestiż instytucji, ale mogło przede

wszystkim podważać zaufanie do sposobu jej funkcjonowania,

zwłaszcza w aspekcie fachowości i standardów profesjonalizmu”, zaś

sam obwiniony w swoich wyjaśnieniach oświadczył, że poprzez

zatrzymanie zmierzał do uzyskania dowodów na popełnienie przez

podejrzanych przestępstw nie objętych prowadzonym postępowaniem,

czym rażąco naruszył przepisy o stosowaniu środków przymusu w

procesie karnym w szczególności przepis art. 247 § 1 k.p.k.

określający cel zatrzymania, którym jest doprowadzenie osoby

podejrzanej aby z jej udziałem dokonać czynności procesowej,

natomiast postępowanie obwinionego uzasadnia postawiony mu zarzut

oczywistego i rażącego naruszenia powołanych w sentencji przepisów

prawa, a jednocześnie uchybienia godności urzędu prokuratorskiego i

wyczerpuje znamiona przewinienia z art. 66 ust. 1 ustawy o

prokuraturze

i wniósł o uchylenie zaskarżonego orzeczenia oraz o przekazanie sprawy do

ponownego rozpoznania Sądowi Dyscyplinarnemu dla Prokuratorów przy

Prokuratorze Generalnym.

To odwołanie rozpoznał w dniu 25 stycznia 2011 r. Odwoławczy Sąd

Dyscyplinarny dla Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym. Orzeczeniem

tego dnia wydanym to zaskarżone nim orzeczenie utrzymał w mocy, kosztami

postępowania obciążając Skarb Państwa.

Kasację od tego orzeczenia sądu odwoławczego wniósł Rzecznik

Dyscyplinarny w Prokuraturze Apelacyjnej. Podniósł w niej następujące

zarzuty:

I. naruszenie przepisów art. 4, 7, 410, 424 § 1 pkt 1 i 2 k.p.k., 433 § 2

k.p.k. i 457 § 3 k.p.k. polegające na zaniechaniu przez sąd II instancji

ustosunkowanie się do konkretnych zarzutów obrazy przepisów

postępowania zawartych w środku odwoławczym i wyciągnięcia

oczywiście błędnych wniosków, że pomimo niespełnienia przez sąd I

instancji

wymogów

ustawowych

w

zakresie

uzasadnienia

zaskarżonego orzeczenia i użycia w uzasadnieniu niejednoznacznych

określeń „nadużycie uprawnień” i „przekroczenie uprawnień” od

znaczenia których sąd uzależnił stwierdzenie deliktu dyscyplinarnego,

zapadłe orzeczenie nie jest wadliwe w zakresie rozstrzygnięcia

popadając

tym

stwierdzeniem

w

wewnętrzną

sprzeczność

z

wyrażonym następnie poglądem, że orzeczenie którego uzasadnienie

dotknięte jest wadami, nie może być poddane prawidłowej kontroli, co

rodzi w konsekwencji przekonanie, że orzeczenie sądu odwoławczego

wydane zostało z rażącym naruszeniem powołanych wyżej przepisów

k.p.k. i wyklucza możliwość kontroli rozumowania tego sądu w

zakresie dokonanej oceny prawnej zachowania obwinionego,

II. rażące naruszenie przepisów prawa, które miało istotny wpływ na treść

orzeczenia, to jest art. 433 § 2, 457 § 3, 424 § 1 pkt 1 i 2 k.p.k.,

polegające na tym, że sąd odwoławczy rozpoznając zarzut obrazy

przepisów prawa materialnego, w postaci art. 66 ust. 1 ustawy o

prokuraturze, nie wskazał w sposób należyty przesłanek swojego

stanowiska podtrzymującego pogląd sądu I instancji, że zachowanie

obwinionego choć nierozważne, lekkomyślne i stanowiące nadużycie

przyznanych mu jako prokuratorowi uprawnień, nie wyczerpały

znamion zarzuconego mu przewinienia dyscyplinarnego, a w

szczególności nie odniósł się do wszystkich elementów zachowania

obwinionego takich jak: ujawniony cel stosowania zatrzymania,

którym było według obwinionego uzyskanie dowodów na popełnienie

przez podejrzanych innych przestępstw nie objętych toczącym się

postępowaniem przygotowawczym, stosowania środków przymusu ze

świadomością

braku

prawdopodobieństwo,

dowodów

że

podejrzani

wskazujących

popełnili

na

duże

zarzucane

im

przestępstwa, czy też podejmowanie decyzji procesowych opartych o

błędne podstawy prawne w związku z czym, sąd faktycznie zaniechał

wyrażenia stanowiska czy decyzje obwinionego nie stanowiły

przejawu oczywistej bezprawności i rażącego zawinienia, co

uzasadniałoby zakwalifikowanie ich jako deliktu dyscyplinarnego, a w

konsekwencji doprowadził do nieuzasadnionego utrzymania w mocy

orzeczenia o uniewinnieniu obwinionego od zarzucanego mu

przewinienia

i wniósł o uchylenie zaskarżonego orzeczenia oraz o przekazanie sprawy do

ponownego rozpoznania Sądowi Dyscyplinarnemu dla Prokuratorów przy

Prokuratorze Generalnym.

Sąd Najwyższy zważył co następuje:

Kasacja jest zasadna. Zaskarżone nią orzeczenie faktycznie zapadło z

rażącą obrazą tych przepisów ustawy procesowej, które określają kanony

rzetelnej kontroli odwoławczej, to jest art. 433 § 2 k.p.k. w zw. z art. 457 § 3

k.k., wskazanych w podstawie prawnej obydwu sformułowanych w kasacji

zarzutów. Stosownie do ich brzmienia sąd odwoławczy, dokonując kontroli

instancyjnej wyroku sądu I instancji, jest obligowany nie tylko do rozważenia

wszystkich podniesionych w środku odwoławczym zarzutów, ale także do

wnikliwego i kompletnego (z punktu widzenia ujawnionych w sprawie

okoliczności) ustosunkowania się do każdego z nich. Te powinności sądu

odwoławczego, określone tymi przypisami, są wiążące także dla sądów

dyscyplinarnych (art. 89 pkt 1 ustawy o prokuraturze). Ich nierespektowanie i

całkowite, bądź nawet tylko częściowe, ignorowanie poszczególnych zarzutów

apelacji, czy też rozważenie ich w sposób ogólnikowy, bez przytoczenia

konkretnych argumentów uzasadniających wyrażoną przez sąd ocenę, sprawia,

że przeprowadzona w ten sposób kontrola zasadności zaskarżonego odwołaniem

orzeczenia, w związku z treścią skargi odwoławczej, jest tyleż niesumienna i

nierzetelna, co przez to pozorna. Taki stan z pewnością stanowi rażące

uchybienie obu wspomnianym normom i – z racji swojego charakteru – może

mieć wpływ na treść wydanego w ten sposób orzeczenia sądu odwoławczego.

Analiza treści uzasadnień orzeczeń sądów obydwu instancji, dokonana w

kontekście tak zarzutów podniesionych przez Rzecznika Dyscyplinarnego w

odwołaniu od orzeczenia sądu I instancji i ich motywacji, jak też ujawnionego w

toku postępowania materiału dowodowego stanowiącego podstawę przyjętych

ustaleń faktycznych, nie pozostawia wątpliwości co do tego, że sąd odwoławczy

właśnie taką pobieżną, a przez to nierzetelną, kontrolę odwoławczą w sprawie

przeprowadził. W jej toku – czego dowodzą zapisy uzasadnienia jego orzeczenia

– nie odniósł się do wszystkich, zgłoszonych w odwołaniu Rzecznika zarzutów,

bądź też uczynił to w sposób na tyle ogólnikowy, niekompletny i

niejednoznaczny, że nie jest to z pewnością wystarczające do uznania – w

postępowaniu kasacyjnym - poprawności takich działań, z punktu widzenia,

wymogów określonych wspomnianymi przepisami.

Przekonanie o tym było następstwem uwzględnienia następujących

okoliczności:

1) W pierwszym zarzucie odwołania Rzecznik sformułował konkretne

spostrzeżenia dowodzące – w jego ocenie – sporządzenia przez Sąd I

instancji uzasadnienia orzeczenia w sposób nie respektujący treści art.

424 § 1 pkt 2 k.p.k. w zw. z art. 89 pkt. 1 ustawy o prokuraturze, a przez

to „faktycznie uniemożliwiający kontrolę prawidłowości podjętej

decyzji”. Rzecznik podniósł, iż uzasadnienie to przede wszystkim nie

wyjaśnia podstawy prawnej rozstrzygnięcia, w tym nie wyjaśnia różnic

pojęciowych

użytych

tam terminów:

„nadużycie

uprawnień” i

„przekroczenie uprawnień”, których uwzględnienie doprowadziło sąd do

uznania, że zarzucane obwinionemu zachowania nie stanowią deliktu

dyscyplinarnego w rozumieniu przepisu art. 66 ust. 1 ustawy z dnia 20

czerwca 1985 r. o prokuraturze. Sąd Odwoławczy wprawdzie zgodził się

z tym, że „Sąd Dyscyplinarny nie przedstawił w czytelny sposób granic

pomiędzy zachowaniem prokuratora określonym jako nadużycie

uprawnień nie będącym deliktem dyscyplinarnym, a przekroczeniem

uprawnień, które – jego zadaniem – powoduje odpowiedzialność” (str. 6

uzasadnienia), ale, to dostrzegając, równocześnie faktycznie zaniechał

oceny znaczenia tej okoliczności, w tym także wpływu tego

stwierdzonego uchybienia na możliwość dokonania prawidłowej kontroli

instancyjnej zaskarżonego orzeczenia. Sąd wprawdzie przy tym powołał

orzeczenia Sądu Najwyższego, które dopuszczają taką możliwość – przy

naruszeniu wymogów określonych w art. 424 k.p.k. – ale równocześnie

zaniechał jakiegokolwiek odniesienia tych poglądów do realiów

rozpatrywanej sprawy. Tymczasem brak ten jest tym bardziej istotny w

sytuacji, gdy analiza uzasadnienia orzeczenia sądu I instancji pozwala

wnioskować o tym, że przyjmując ową dwoistość terminologiczną

(„przekroczenie uprawnień”, „nadużycie uprawnień”) sąd ten wywiódł z

niej „normatywne” wręcz wnioski, którymi uzasadniał konieczność

uniewinnienia obwinionego. Równocześnie sąd ten nie wyjaśnił ani

rozumienia tych (dla niego kluczowych, rozstrzygających) pojęć i ich

wzajemnej relacji oraz powodów ich pierwszorzędnego znaczenia dla

czynienia rozstrzygnięć odnośnie zarzucanego obwinionemu deliktu

dyscyplinarnego, ani też nie wskazał – racjonalną argumentacją –

dlaczego jednak in concreto przyjął, że obwiniony „nie przekroczył

uprawnień”. Uczynił tak, mimo że równocześnie wyraził przekonanie, że

tylko

„przekroczenie

uprawnień”

przez

obwinionego,

dawałoby

podstawę do uznania jego odpowiedzialności dyscyplinarnej, bowiem

samo „nadużycie uprawnień” z jego strony wykluczałoby możliwość

czynienia takich konstatacji. Nie ulega zatem wątpliwości, że kontrola

poprawności

tego

rozumowania

warunkowana

jest

możliwością

odczytania znaczenia tych – używanych przez sąd I instancji – pojęć.

Stąd też sąd odwoławczy winien był jednoznacznie ten przytoczony w

odwołaniu zarzut rozważyć, i ocenę jego zasadności przedstawić, mając

przy tym na względzie podstawę faktyczną orzeczenia sądu I instancji.

Było to tym bardziej niezbędne bowiem nawet przyjmując za zasadny,

wyrażony przez ten sąd, pogląd co do braku w tych – zarzucanych jako

delikt dyscyplinarny – zachowaniach obwinionego znamion „rażącej i

oczywistej obrazy prawa”, to nie sposób nie dostrzec w tych

poszczególnych zdarzeniach w ogóle (co najmniej formalnego)

„naruszenia przez niego prawa” (a zatem i przysługujących mu

uprawnień, bo przecież te nie mogą być sprzeczne z obowiązującym

prawem). Dotyczy to chociażby niewłaściwego wskazywania podstaw

prawnych

podejmowanych

decyzji

procesowych,

sporządzenia

uzasadnienia postanowienia o zastosowaniu środka zapobiegawczego

wbrew wymogom art. 251 § 3 k.p.k., czy też wydania postanowienia o

przedłużeniu śledztwa z naruszeniem przepisu art. 310 § 2 k.p.k. W tych

warunkach sąd winien był rozważyć (w kontekście ujawnionych w

sprawie

okoliczności

towarzyszących

ich

zaistnieniu)

czy

ich

wielokrotność, charakter uchybień które je kreowały – oceniane łącznie

– rzeczywiście nie naruszały „godności urzędu prokuratorskiego” a tym

samym nie stanowiły deliktu dyscyplinarnego.

2) Dokonując kontroli odwoławczej zaskarżonego orzeczenia – w

odniesieniu do podniesionych przez skarżącego zarzutów – sąd

odwoławczy arbitralnie (bo w istocie bez szerszej motywacji por. str. 7

uzasadnienia) wyraził pogląd, że skoro „przedmiotem rozważań jest

ocena działań prokuratora w trakcie wykonywania powierzonych mu

obowiązków służbowych w toku prowadzonego śledztwa”, to „wchodzi

w grę tylko oczywista i rażąca obraza przepisów prawa, a nie uchybienie

godności urzędu prokuratorskiego”. Znaczenie tego poglądu dla sposobu

dokonania

kontroli

instancyjnej

in

concreto,

a

tym

samym

rozstrzygnięcia o zasadności będącego jej przedmiotem orzeczenia, jest

ewidentne. Brak więc rzeczowej jego argumentacji (ta dalsza

przestawiona na str. 7 i 8 niczego w istocie w tym względzie nie

tłumaczy) uniemożliwia ocenę poprawności tego rozumowania sądu i

tym samym dowodzi słuszności skargi kasacyjnej w zakresie rażącego

naruszenia przez sąd odwoławczy przepisów art. 457 § 3 k.p.k.

Niezależnie od tego nie sposób nie zauważyć – zwłaszcza przy tylko

takiej motywacji – że mylne jest samo przekonanie o tym, że prokurator

podczas wykonywania powierzonych mu obowiązków, w toku

prowadzonego śledztwa, nigdy nie może popełnić przewinienia w

postaci uchybienia godności urzędu prokuratorskiego. Sama przecież

wykładnia językowa treści przepisu art. 66 ustawy o prokuraturze takich

ocen nie uprawnia. W następstwie jej przeprowadzenia można wszak

jedynie stwierdzić, że każde naruszenie – w sposób oczywisty i rażący –

obowiązującego

skutkować

prawa

stanowi

odpowiedzialnością

przewinienie

służbowe

dyscyplinarną

mogące

prokuratora.

Równocześnie – równie niewątpliwie jest – że przepis ten przewiduje też

jeszcze inną postać deliktu dyscyplinarnego, którym jest „uchybienie

godności urzędu prokuratorskiego”. Przy tylko takim określeniu znamion

tej postaci deliktu będą nim więc wszelkie zachowania prokuratora – w

służbie i poza służbą – przynoszące ujmę godności prokuratora lub

osłabiające zaufanie do instytucji którą reprezentuje.

Takie – uzasadnione treścią przywołanego przepisu art. 66 ustawy o

prokuraturze – ujęcie wymaganych znamion deliktu dyscyplinarnego

powoduje, że brak jest materialnoprawnych podstaw do podważenia

słuszności przekonania o tym, że także zachowania prokuratora podjęte

– w toku śledztwa – nie będące „oczywistym i rażącym” naruszeniem

prawa, mogą – w określonych sytuacjach faktycznych - „uchybić

godności urzędu prokuratorskiego”, a tym samym stanowić delikt

dyscyplinarny. Z pewnością zaistnieje on wówczas, gdy prokurator – z

pełną świadomością dla uzyskania innych celów, niż te dotyczące

prowadzonego postępowania, określonych ustawą procesową – nadużyje

przysługujących mu praw, podejmując czynności procesowe –

wprawdzie nawet w sposób formalnie dozwolony – ale instrumentalnie

rażąco niesumiennie, ignorując przy tym tak ich aktualną merytoryczną

potrzebę i podstawę dowodową, jak też ich niekorzystne następstwa, nie

tylko dla osób, których one bezpośrednio dotyczą, ale i w sposobie

społecznego postrzegania prokuratury, jako instytucji stojącej na straży

praworządności.

Wielokrotność, czy uporczywość takich zachowań tym bardziej będą

pozwalały

kwalifikować

je

jako

naruszające

godność

urzędu

prokuratorskiego.

Sąd odwoławczy prezentując inne, powyżej przytoczone przekonanie,

jednak nie dostrzegł i nie rozważył tego rodzaju uwarunkowań

dotyczących materialnoprawnych podstaw deliktu dyscyplinarnego.

W realiach rozpoznawanej sprawy jest to brak istotny. Tak ze względy

na poczynione w niej ustalenia faktyczne dotyczące rodzaju , charakteru

i motywacji, poszczególnych zachowań obwinionego – kompleksowo

zarzuconych mu jako delikt dyscyplinarny, jak też treść odwołania, która

taką analizę czyniła konieczną.

3) Nie ulega wątpliwości, że rację ma autor kasacji twierdząc, iż sąd

odwoławczy nie rozważył także – w sposób jednoznaczny i

kategoryczny

–

wszystkich

zarzutów

zawartych

w odwołaniu,

wskazujących na obrazę prawa materialnego. W szczególności przede

wszystkim nie odniósł się do znaczenia (z punktu widzenia bytu

odpowiedzialności dyscyplinarnej obwinionego za zarzucane mu

zachowanie) twierdzeń skarżącego zawartych w podniesionym w

odwołaniu jako drugi zarzucie, o tym że sam obwiniony w swoich

wyjaśnieniach przyznał, że poprzez zatrzymanie zmierzał do uzyskania

dowodów na popełnienie przez podejrzanych przestępstw nie objętych

prowadzonym postępowaniem, a tym samym przyznał w istocie to, że

rażąco naruszył przepisy o stosowaniu środków przymusu w procesie

karnym.

Zaniechanie przez sąd odwoławczy oceny tego zarzutu również stanowi

istotne uchybienie albowiem:

– obwiniony tak rzeczywiście przedstawił w swoich – co istotne,

spontanicznych – wyjaśnieniach złożonych w toku postępowania

wyjaśniającego, cel owej czynności procesowej zatrzymania (k.

543 – 544), mówiąc, że „R. W. był na krawędzi tzw. załamania”,

„realnie bliskie było uzyskanie dowodów na (...) przestępstwa

wówczas nie zarzucane podejrzanemu” i gdyby to „najsłabsze

ogniowo” pękło, dziś Minister wręczałby mu (to jest obwinionemu)

nagrodę” (k. 543 – 544);

– w świetle tych wyjaśnień obwinionego i wspomnianego zarzutu

odwołania oczywista była zatem potrzeba rozważenia przez sąd

odwoławczy, czy taki ujawniony przez obwinionego i w pełni

uświadamiany, cel zatrzymania (zamiar uzyskania dowodów

którym nie dysponował w chwili podejmowania tej decyzji) z

jednej strony nie podważa zasadności oceny sądu I instancji o

podjęciu tej czynności zgodnie z prawem, z drugiej zaś – nie

pozwala dostrzec w niej czynu, który – przy takich deklarowanych

intencjach i zamiarach obwinionego – uchybiał godności urzędu

prokuratorskiego. Tak przez sam swój charakter, jak i przez to, że

narażał organy prokuratury na słuszną krytykę podważając jej

prestiż i autorytet.

Wszystkie te okoliczności określające braki przeprowadzonej in concreto

kontroli odwoławczej implikowały konieczność uznania zasadności kasacji.

Przy ponownym rozpoznaniu sprawy sąd odwoławczy dokona rzetelnej i

kompletnej oceny wszystkich podniesionych w odwołaniu zarzutów, mając przy

tym na względzie powyższe uwagi i spostrzeżenia. Uzasadnienie orzeczenia

sporządzi w sposób określony treścią art. 457 § 3 k.p.k., tym samym dopiero

przez

to

stwarzając

możliwość

poddania

(ewentualnej)kontroli kasacyjnej.

Z tych to względów orzeczono jak wyżej.

swojego

rozstrzygnięcia