Legislator Case Law & Legislation
IV KK 39/08 AI generated

IV KK 39/08 · Sąd Najwyższy

Case Number IV KK 39/08
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome wyrok

Legislator summary

AI generated

wykonawcy czynu nie stanowią przeszkody do przyjęcia takiej odpowiedzialności po stronie sprawcy kierowniczego i sprawcy polecającego. w zw. z art. 91 § 1 k.k., po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu

Legislator headnote

AI generated

art. 271 § 1 k.k, art. 91 § 1 k.k, art. 366 § 1 k.p.k, art. 440 k.p.k, art. 14 § 1 k.p.k, art. 219 k.k; IV KK 39/08 · Sąd Najwyższy: oskarżony, przy czym raporty te Maria C. podpisywała, za zgodą oskarżonego, jego nazwiskiem. Stwierdzając, że przestępstwo z art. 271 § 1 k.k.

Keywords

AI generated
art. 271 § 1 k.k art. 91 § 1 k.k art. 366 § 1 k.p.k art. 440 k.p.k art. 14 § 1 k.p.k art. 219 k.k

Cited Legislation

AI generated
art. 271 § 1 k.k
Sąd Najwyższy w sprawie Józefa S., oskarżonego z art. 271 § 1 k.k.
art. 91 § 1 k.k
z art. 91 § 1 k.k., po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu
art. 366 § 1 k.p.k
Prokurator zarzucił zaskarżonemu wyrokowi „obrazę przepisów postępowania, a to art. 366 § 1 k.p.k., przez niewyjaśnienie wszystkich okoliczności sprawy, a w szczególności zaniechanie okazania świadkowi Marii
art. 440 k.p.k
rozstrzygnięcia w sytuacji, gdy było to możliwe w oparciu o regulację zawartą w art. 440 k.p.k., a przede wszystkim z uwagi na fakt, iż apelację
art. 14 § 1 k.p.k
art. 14 § 1 k.p.k. wskutek błędnego uznania, że oskarżonemu nie
art. 219 k.k
można przypisać przestępstw z art. 219 k.k.
art. 13 § 1 k.k
można przypisać przestępstw z art. 219 k.k. i art. 13 § 1 k.k. w zw. z art.
art. 271 k.k
Sąd Najwyższy w sprawie Józefa S., oskarżonego z art. 271 § 1 k.k.

Cited Case Law

AI generated

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

WYROK Z DNIA 25 CZERWCA 2008 R.

IV KK 39/08

Okoliczności wyłączające odpowiedzialność karną bezpośredniego

wykonawcy czynu nie stanowią przeszkody do przyjęcia takiej odpowiedzialności po stronie sprawcy kierowniczego i sprawcy polecającego.

Przewodniczący: sędzia SN D. Rysińska (sprawozdawca).

Sędziowie: SN M. Pietruszyński, SA (del. do SN) M. Laskowski.

Prokurator Prokuratury Krajowej: J. Piechota.

Sąd Najwyższy w sprawie Józefa S., oskarżonego z art. 271 § 1 k.k.

w zw. z art. 91 § 1 k.k., po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu

25 czerwca 2008 r., kasacji, wniesionej przez prokuratora od wyroku Sądu

Okręgowego w N. z dnia 23 października 2007 r., utrzymującego w mocy

wyrok Sądu Rejonowego w G. z dnia 25 stycznia 2007 r.,

u c h y l i ł zaskarżony wyrok oraz utrzymany nim w mocy wyrok Sądu Rejonowego i sprawę

p r z e k a z a ł do ponownego rozpoznania Sądowi

Rejonowemu w G.

Z uzasadnienia:

Józef S. został oskarżony o to, że: „w okresie od 1999 r. do 2001 r.,

jako właściciel firmy Wyrób i Handel Materiałami Budowlanymi, działając w

warunkach ciągu przestępstw sporządził a następnie przedłożył w ZUS

Oddział w N. poświadczające nieprawdę deklaracje w postaci miesięcz-

nych raportów imiennych RSA – przerwy w świadczeniu pracy, wpisując do

wymienionych deklaracji przerwy w świadczeniu pracy w postaci urlopów

bezpłatnych pracownika Edwarda L., pomimo że wymieniony nie korzystał

z takich urlopów w następujących okresach: (...)

tj. o przest. z art. 271 § 1 k.k. w zw. z art. 91 § 1 k.k.”

Wyrokiem z dnia 25 stycznia 2007 r. Sąd Rejonowy w G. uniewinnił

oskarżonego od popełnienia zarzucanego mu ciągu przestępstw.

Wyrok ten zaskarżyli, na niekorzyść Józefa S., oskarżyciel posiłkowy

Edward L. oraz prokurator.

Prokurator zarzucił zaskarżonemu wyrokowi „obrazę przepisów postępowania, a to art. 366 § 1 k.p.k., przez niewyjaśnienie wszystkich okoliczności sprawy, a w szczególności zaniechanie okazania świadkowi Marii

C. dokumentów w postaci miesięcznych raportów imiennych RSA i RNA

potwierdzających przerwy w opłacaniu składek i wypłaty świadczeń z

ubezpieczenia chorobowego, będących przedmiotem niniejszego postępowania oraz niewyjaśnienie czy na tych dokumentach figurują autentyczne podpisy oskarżonego, względnie czy te podpisy zostały podrobione

przez Marię C., czy też inną osobę, a także nieuzyskanie opinii biegłego

grafologa, które to czynności procesowe mogły mieć wpływ na treść orzeczenia”. Na tej podstawie wnioskował o uchylenie zaskarżonego wyroku i

przekazanie sprawy sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.

Wyrokiem z dnia 23 października 2007 r. Sąd Okręgowy w N., uznając obie apelacje za oczywiście bezzasadne, utrzymał w mocy zaskarżony

wyrok.

Kasację od tego wyroku, na niekorzyść oskarżonego, wniósł prokurator. Postawił w niej zarzuty naruszenia, mającego istotny wpływ na treść

wyroku, następujących przepisów prawa:

1. art. 434 § 1 zd. 2 k.p.k., przez uznanie, że wyroku Sądu Rejonowego nie można było uchylić, gdyż oskarżyciel publiczny nie podniósł w

apelacji zarzutu, którego uwzględnienie dawałoby podstawę do takiego

rozstrzygnięcia w sytuacji, gdy było to możliwe w oparciu o regulację zawartą w art. 440 k.p.k., a przede wszystkim z uwagi na fakt, iż apelację

wniósł również osobiście oskarżyciel posiłkowy;

2. art. 14 § 1 k.p.k. wskutek błędnego uznania, że oskarżonemu nie

można przypisać przestępstw z art. 219 k.k. i art. 13 § 1 k.k. w zw. z art.

271 k.k., gdyż stanowiłoby to wyjście poza granice oskarżenia;

3. art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 271 § 1 k.k. wskutek uznania, że fakt

sporządzenia raportów imiennych ZUS RSA nie przez oskarżonego, lecz

przez inną osobę, ale na jego prośbę i w sposób przez niego określony nie

pozwala na przyjęcie, iż to oskarżony jako pracodawca miał być wystawcą

tych dokumentów.

Stawiając tak sformułowane zarzuty, autor kasacji wniósł o uchylenie

zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy temu Sądowi do ponownego

rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Kasację należy uwzględnić, choć pewne zastrzeżenia – pozostające

w związku z oceną jakości zwerbalizowanych w niej zarzutów – budzi sposób rozumowania skarżącego w kwestii dla rozstrzygnięcia centralnej, ujętej (zwłaszcza w pkt. 3. skargi) pod postacią zarzutu obrazy prawa materialnego. Należy bowiem stwierdzić, że choć główne ostrze kasacji koncentruje się w zarzutach natury procesowej (zarzuty 1 i 2), wymagających rozstrzygnięcia w pierwszej kolejności, to ich kontekst pozostaje jednak w

oczywistej relacji do przyjętych w sprawie – najpierw przez Sąd pierwszej,

a następnie przez Sąd drugiej instancji – ocen, odnoszących się do ustalonych w toku procesu faktów dotyczących zachowania oskarżonego Józefa

S. Trzeba więc przypomnieć, że Sąd Rejonowy ustalił, że miesięczne

raporty imienne RSA, obejmujące nieprawdziwe dane dotyczące przerw w

świadczeniu pracy (urlopów bezpłatnych) pracownika Edwarda L. – opisane w kolejnych zarzutach aktu oskarżenia – były sporządzane i przedkładane w ZUS nie przez oskarżonego Józefa S., jak twierdził prokurator, lecz

przez Marię C., która (formalnie niezatrudniona w firmie oskarżonego, lecz

prowadząca dlań grzecznościowo m.in. dokumentację dla ZUS) czyniła to

na podstawie innych nierzetelnych dokumentów (list obecności, ewidencji

czasu pracy, list płac), które każdorazowo, na bieżąco, dostarczał jej

oskarżony, przy czym raporty te Maria C. podpisywała, za zgodą oskarżonego, jego nazwiskiem. Stwierdzając, że przestępstwo z art. 271 § 1 k.k.

może popełnić funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, a „strona przedmiotowa tego przestępstwa wymaga

od sprawcy, aby sporządził samodzielnie w całości lub w części fałszywy

dokument albo, aby potwierdził określoną gotową treść sporządzonego

przez inną osobę dokumentu swoim podpisem”, Sąd Rejonowy uznał, iż

zarzucanego przestępstwa oskarżony nie popełnił („lecz dopuściła się go

zupełnie inna osoba”).

Prokurator nie zakwestionował tego punktu widzenia w złożonym

środku odwoławczym. Choć jego apelacja obejmowała całość zaskarżonego wyroku, sformułowany przez niego zarzut sprowadzał się wyraźnie li tylko do zakwestionowania niewłaściwego sposobu postępowania Sądu meriti w kwestii ustalenia, czy to rzeczywiście Maria C. składała podpisy w raportach kierowanych do ZUS, podrabiając podpis oskarżonego, czy też

czynił to jednak sam oskarżony lub inna osoba. Tak więc, treść tego środka

odwoławczego nie pozwalała Sądowi Okręgowemu – bez złamania reguły

określonej w art. 434 § 1 zd. 2 k.p.k., wytyczającej granice orzekania na

niekorzyść w wypadku wniesienia środka odwoławczego o tym kierunku

przez oskarżyciela publicznego lub pełnomocnika (podmiot profesjonalny)

– na prowadzenie ewentualnych rozważań co do innych, niepodniesionych

w tej apelacji, a zarazem niewskazanych w art. 439 § 1, czy też w art. 455

k.p.k. (jako podlegających uwzględnieniu z urzędu), uchybień zaskarżonego wyroku, których stwierdzenie mogłoby przynieść niekorzystny dla oskarżonego skutek. W konsekwencji Sąd Okręgowy, orzekając w granicach

apelacji prokuratora i rozstrzygając podniesiony w niej zarzut jako bezzasadny (po uzyskaniu w toku postępowania odwoławczego dowodu z opinii

grafologicznej, potwierdzającej fakt sporządzania i podpisywania raportów

przez Marię C.), nie miał już żadnego „manewru” w zakresie czynienia w

sprawie innych ocen, w tym i ocen prawnych, prowadzących do wywołania

w toku dalszego postępowania orzeczenia dla oskarżonego niekorzystnego.

Pole do takich rozważań, jak trafnie podnosi autor kasacji, zostało natomiast otwarte przy pomocy apelacji oskarżyciela posiłkowego. Apelacja

ta została sporządzona przez niego osobiście, bez pomocy pełnomocnika,

wobec czego nie dotyczyły jej opisane wyżej, wynikające z treści art. 434 §

1 zd. 2 k.p.k. ograniczenia, odnoszące się do możliwości rozstrzygania na

niekorzyść oskarżonego w relacji do sformułowanych w środku odwoławczym zarzutów. Skoro środek ten sporządził tzw. podmiot niefachowy, to

na sądzie drugiej instancji ciążył obowiązek najpierw zinterpretowania wywodów tego pisma procesowego i „wyłowienia” zeń uchybień, które skarżący zarzucił wyrokowi sądu pierwszej instancji (art. 118 § 1 i 2 k.p.k.), a

następnie dokonania pod ich kątem kontroli tego orzeczenia.

Z treści apelacji oskarżyciela posiłkowego, którą przytoczono w motywach zaskarżonego wyroku wynika, że skarżący dopatrywał się niesprawiedliwości orzeczenia Sądu pierwszej instancji, przejawiającej się w naruszeniu m.in. praw pracowniczych. Zwrócił przy tym uwagę na fakt, że

oskarżony był jego pracodawcą i że to na nim, jako na pracodawcy, ciążył

obowiązek prowadzenia dokumentacji firmy, jego też kontroli podlegały do-

kumenty kierowane do ZUS (tu podważał tłumaczenie oskarżonego związane z fałszowaniem jego podpisów na raportach) i on wreszcie (a nie Maria C.) był zobowiązany do regulowania składek w tej instytucji. Tej ostatniej okoliczności (wynikającej, jak należało domniemywać, z faktu, że w

deklaracjach przedstawianych Zakładowi ujęto nieprawdziwe dane dotyczące przerw w świadczeniu pracy) skarżący przydał szczególne znaczenie i podał ją jako główny powód wniesienia apelacji, podnosząc, że od Marii C., niebędącej pracodawcą i niezatrudnionej w firmie oskarżonego, nie

może się domagać pokrycia tych należności w ZUS. Jak więc z powyższego wynika, oskarżyciel posiłkowy zarzucił zaskarżonemu wyrokowi obrazę

przepisów prawa materialnego, przez nierozważnie działania oskarżonego

przede wszystkim na płaszczyźnie art. 219 k.k., ale również i na płaszczyźnie regulacji normujących zjawiskowe formy popełnienia czynu zabronionego (wskazując na odpowiedzialność oskarżonego jako rzeczywistego

sprawcy), a także znamion indywidualizujących podmiot przestępstwa, jakiego popełnienie zostało zarzucone oskarżonemu. W konsekwencji trzeba

stwierdzić, że Sąd odwoławczy miał wszelkie podstawy do wniknięcia w

sferę oceny dowodów, ustaleń faktycznych i ocen prawnych, przeprowadzonych przez Sąd meriti, i – w razie stwierdzenia nietrafności zaskarżonego orzeczenia – do jego uchylenia i do przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, z możliwym wówczas skutkiem wydania orzeczenia niekorzystnego dla oskarżonego.

Sąd Okręgowy za jedyny, istotny dla rozstrzygnięcia problem wyłaniający się z apelacji oskarżyciela posiłkowego, uznał kwestię możliwości

pociągnięcia oskarżonego do odpowiedzialności za przestępstwo określone w art. 219 k.k. W zasadzie jednak trafnie odczytał też i pozostałe zagadnienia poruszone w tej apelacji, bowiem (choć w innym kontekście)

rozważał także po części problematykę form stadialnych i zjawiskowych

popełnienia przestępstwa (podżeganie, pomocnictwo), jak również roztrzą-

sał czynności sprawcze podjęte przez oskarżonego w ramach (i, jak ostatecznie uznał, poza ramami) oskarżenia oraz brał pod uwagę charakter

przestępstwa indywidualnego ze względu na podmiot. Trzeba niestety

stwierdzić, że oceny prezentowane przez Sąd odwoławczy, odnoszące się

do zachowań objętych zarzutami aktu oskarżenia, a także rozważania

prawne dotyczące wypełnienia znamion ocenianych typów czynów zabronionych przepisami art. 271 § 1 k.k. i art. 219 k.k. zawierają poważne, wynikające z luk i sprzeczności mankamenty, które dały prokuratorowi powód

do poddania ich kasacyjnej krytyce, skutecznej o tyle, że koncepcje przyjęte ostatecznie przez Sąd Okręgowy zaowocowały wadliwymi wnioskami co

do niemożności pociągnięcia oskarżonego do odpowiedzialności karnej w

jakimkolwiek zakresie. Nawiązując do uwag poczynionych na wstępie niniejszego wywodu, w pierwszej kolejności należy poddać analizie stanowisko Sądu Okręgowego, w którym odrzucił możliwość oceny odpowiedzialności Józefa S. na płaszczyźnie art. 271 § 1 k.k.

Koncentrując się na najważniejszych elementach charakteryzujących

czyn określony w art. 271 § 1 k.k. (a więc uwzględniając, że jest to przestępstwo indywidualne, którego przedmiotem ochrony jest wiarygodność

dokumentu, przedmiotem czynności wykonawczej – tenże dokument a

czynnością sprawczą – poświadczenie w nim nieprawdy co do okoliczności

mającej znaczenie prawne, zaś od strony podmiotowej, że charakteryzuje

się ono umyślnością w formie zarówno zamiaru bezpośredniego jak i ewentualnego), należy stwierdzić, że w sprawie nie budziło żadnych wątpliwości,

iż opisany w zarzutach aktu oskarżenia miesięczny raport imienny, kierowany do ZUS, zawierający dane dotyczące przerw w świadczeniu pracy

przez pracownika, stanowił dokument w rozumieniu art. 271 § 1 k.k., do

którego wystawienia uprawniony, a wręcz zobowiązany, był pracodawca, a

więc Józef S. Nie budziło też sporu, że inna osoba (Maria C.), która faktycznie sporządzała kolejne deklaracje – „w interesie oskarżonego”, jak

ujął to Sąd Okręgowy – osobiście nie dysponowała uprawnieniem do ich

wystawiania i kierowania do ZUS. Stwierdzono jednak zarazem, że choć

oskarżony osobiście nie sporządzał i nie podpisywał tych dokumentów (a

także osobiście nie przedkładał ich w ZUS), to w istocie jego działanie polegało na „doprowadzeniu do (albo spowodowaniu) sporządzenia przedmiotowych raportów przez Marię C.”, czy też na „zlecaniu” jej sporządzenia

tych raportów, i to na podstawie dostarczanych jej na bieżąco innych nierzetelnych dokumentów, co do których „należałoby dodatkowo stwierdzić

(...), że oskarżony wprowadził ją w błąd co do zgodności tych dokumentów

z rzeczywistością”, a w efekcie, iż „nie wiedziała ona o tym, że sporządza

fałszywe raporty”. Przyjęto również, że „sfałszowanie podpisów oskarżonego na przedmiotowych raportach (przez Marię C., za aprobatą oskarżonego – dopisek SN) nie ma o tyle znaczenia (...), że musiał on mieć świadomość, iż sporządzane przez Marię C. raporty są nierzetelne i że – zapewne

– godził się na to, by mimo tego były przedkładane w ZUS”.

W świetle powyższych, przytaczanych z uzasadnienia zaskarżonego

wyroku konstatacji, za zupełnie niezrozumiałe – bo pozostające z nimi w

oczywistej sprzeczności – należy uznać te oceny Sądu Okręgowego, w których jednocześnie stwierdził, że skoro oskarżony raportów sporządzanych

przez Marię C. osobiście nie podpisywał, to „nie miał pełnej kontroli nad

treścią tych raportów, i to pomimo tego, że były one sporządzane na podstawie dokumentów, które dostarczał jej oskarżony”. Wszak ustalone fakty i

ich przytaczana ocena Sądu wykazują – jak trafnie zauważa autor kasacji –

przeciwieństwo tej tezy, świadczące wprost, iż „raporty zostały sporządzone w sposób określony przez oskarżonego, za jego zgodą były na nich

podrabiane jego podpisy i zgodnie z jego wolą w takiej postaci zostały

przedłożone w ZUS”. Taką samą dowolnością, w kontekście własnych

ocen Sądu Okręgowego, razi wyrażony jednocześnie przez ten Sąd pogląd, że z faktu, iż oskarżony osobiście nie podpisywał deklaracji, miałyby

wynikać wątpliwości co do tego, że wiedział on, iż raporty te zostały przedłożone w ZUS. Już sama niestanowcza dywagacja Sądu, towarzysząca

wyrażonej w tym miejscu wątpliwości, a mianowicie, że istnienie po stronie

oskarżonego tej świadomości „jest wielce prawdopodobne, zważywszy na

to, iż musiał on zdawać sobie sprawę z obowiązku składania takich dokumentów w ZUS”, świadczy o braku konsekwencji w rozumowaniu Sądu. W

nie innym przecież celu, jak uznał Sąd jednocześnie, oskarżony dostarczał

Marii C. nierzetelne dokumenty, na podstawie których sporządzała raporty,

w nie innym też celu oskarżony wyraził zgodę na podpisywanie przez nią

raportów jego nazwiskiem, jako pracodawcy, takie wreszcie „zlecenie”

(sporządzenia i wysłania dokumentów do ZUS), jak sam Sąd to ustalił,

otrzymała ona od oskarżonego. O ile zatem w uzasadnieniu skargi kasacyjnej podkreśla się trafność przytaczanych na wstępie ustaleń i ocen Sądu

Okręgowego co do zamiaru i sposobu działania oskarżonego, podważa

zaś inne konstatacje, które z tymi ocenami pozostają w logicznej sprzeczności, o tyle tak ujęte wywody należało traktować (art. 118 § 1 k.p.k. w zw.

z art. 518 k.p.k.) jako, niesformułowany wprost w tzw. petitum kasacji, zarzut rażącej obrazy art. 7 k.p.k. i zarzutowi temu przyznać rację. Jednocześnie zaś wolno stwierdzić, że ostatecznie z rozważań Sądu Okręgowego

wynika, iż oskarżony, jako osoba uprawniona i zobowiązana do wystawienia dokumentu w postaci raportu imiennego ZUS RSA, miał zarówno świadomość poświadczenia nieprawdy co do, mających znaczenie prawne, danych uwidocznionych w tych dokumentach, jak i wolę sporządzenia i przedłożenia w tej instytucji takich, poświadczających nieprawdziwą treść dokumentów, a do realizacji tego zamiaru doszło przez „zlecenie”, czy „doprowadzenie” do wystawienia tych dokumentów (o określonej treści) przez inną osobę, nie dysponującą uprawnieniem do ich wystawienia.

Zestawienie przytaczanych faktów z kolejnymi znamionami przestępstwa określonego w art. 271 § 1 k.k., przytoczonymi na wyżej, a następnie

z treścią wywodów prezentowanych w motywach zaskarżonego wyroku

przekonuje, że wnioski końcowe Sądu, odrzucające możliwość zakwalifikowania zachowania oskarżonego jako wskazany typ czynu zabronionego,

miały w istocie swoje źródło w ocenie sposobu realizacji czynności sprawczej, wypełniającej znamię poświadczenia nieprawdy, przez określony tym

przepisem podmiot. Trudności w ocenie prawnej dotyczyły bowiem w istocie faktu, że oskarżony, jako osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, ani nie wytworzył omawianych raportów w całości lub w części, ani też

ich nie podpisał (i nie przedłożył w ZUS), oraz ustalenia, że z kolei osoba,

która w sensie fizycznym dokumenty te sporządziła i przedłożyła, nie dysponowała owym uprawnieniem do wystawienia dokumentu. Biorąc pod

uwagę tylko te okoliczności, Sąd Okręgowy potwierdził stanowisko sądu

pierwszej instancji wykluczające możliwość uznania, że oskarżony zrealizował znamiona przestępstwa z art. 271 § 1 k.k., przy czym dodatkowo

stwierdził, iż w takiej sytuacji można by jedynie rozważać możliwość nieudolnego usiłowania popełnienia tego przestępstwa, czego dokładnie nie

wyjaśnił.

Stanowiska tego nie sposób zaakceptować. Wydaje się, że rozumowanie Sądu Okręgowego przybrało postać „błędnego koła”, w którym dodatkowych komplikacji dostarczyło Sądowi przyjęte założenie, iż między

oskarżonym a osobą, która sporządziła dokumenty i przedłożyła je w ZUS,

nie istniało porozumienie co do poświadczenia w tych dokumentach nieprawdy. W myśl tego rozumowania, żadna z tych osób nie ponosi odpowiedzialności: oskarżony – bo „własnoręcznie” nie poświadczył w dokumencie nieprawdy, zaś osoba, która to uczyniła – bo nie miała uprawnień

do wystawienia dokumentu i jednocześnie nie miała świadomości, że w

ogóle podaje okoliczności nieodpowiadające rzeczywistości. Tymczasem

rozumowanie takie dotknięte jest wadą o tyle, że pomija, z jednej strony,

zasady indywidualizacji odpowiedzialności karnej stanowiące o odrębnej i

niezależnej ocenie podstaw odpowiedzialności każdego ze współdziałających, uwidocznione w art. 20 i 21 k.k. (w tym, w zakresie odpowiedzialności

za przestępstwa indywidualne właściwe), z drugiej zaś, konstrukcje zjawiskowych form przestępstwa, a przede wszystkim te sprawcze postaci

współdziałania (art. 18 § 1 k.k.), z których istoty wynika, iż warunku odpowiedzialności za określony typ przestępstwa nie stanowi to, by sprawca

osobiście zrealizował jego znamiona. Do rozważenia zachowania oskarżonego w tym właśnie aspekcie w sposób oczywisty obligowały Sąd przyjęte

ustalenia, w myśl których oskarżony miał „zlecić” sporządzanie i przedkładanie w ZUS omawianych dokumentów innej osobie (wykonującej „w jego

interesie” czynności związane z księgowością jego firmy) oraz miał, w sposób wcześniej opisany, „spowodować”, „doprowadzić” do wystawienia

przez tę osobę wskazanych w akcie oskarżenia dokumentów o określonej,

nieprawdziwej treści, poświadczonej jego podrobionym podpisem. Już na

pierwszy rzut oka zatem widać, że tak opisane czynności wykonawcze,

podjęte przez oskarżonego w odniesieniu do, określonego w oskarżeniu,

przedmiotu przestępstwa z art. 271 § 1 k.k., o ile nie wskazywały na oskarżonego jako na sprawcę bezpośredniego, to mogły wskazywać na wykorzystanie przez niego modus operandi charakterystycznego dla kierowania

wypełnieniem znamion czynu zabronionego przez inną osobę (sprawcę

bezpośredniego), lub (oraz) dla wydania polecenia wykonania czynu tej

(pozostającej w stosunku zależności) osobie, a co za tym idzie, na możliwość przyjęcia jego odpowiedzialności na płaszczyźnie art. 271 § 1 k.k.

W tej sytuacji nie można było pominąć, że istota sprawstwa kierowniczego sprowadza się – z omawianego punktu widzenia – do sterowania

zachowaniem innej osoby, a sprawca kierowniczy, jak to ujęto w literaturze

(K. Buchała, A. Zoll: Kodeks karny. Część Ogólna, Kraków 1998 r., s. 178,

s. 177), „czerpie swój sens z dokonania czynu zabronionego przez bezpośredniego wykonawcę” i bywa, że wprost posługuje się tą osobą jako na-

rzędziem w dokonaniu przestępstwa. Określa więc cel i sposób zachowania tej osoby w realizacji czynu zabronionego, decyduje też o rozpoczęciu

jego wykonania, o ewentualnej zmianie sposobu jego urzeczywistnienia lub

nawet o przerwaniu podjętych czynności. Z kolei istota sprawstwa polecającego tkwi w tym, że jakkolwiek sprawca ten nie steruje zachowaniem

bezpośredniego wykonawcy czynu zabronionego w trakcie jego realizacji,

to w stanowczej formie poleca mu (nakazuje, obciąża go obowiązkiem, zleca) jego zrealizowanie, przy czym wykonawca tego czynu, w odróżnieniu

od osoby nakłanianej do popełnienia czynu zabronionego przez podżegacza, pozostaje od polecającego w stosunku zależności, wynikającej z konkretnego, choćby nie mającego formalnego charakteru, układu sytuacyjnego, który wywołuje między tymi osobami relacje o tej właśnie postaci. Chodzi więc o rodzaj podporządkowania, podległości (nie tylko służbowej), czy

szczególnego położenia osoby, wobec której sprawca kieruje polecenie,

jaka to sytuacja powoduje, że wykonanie tego polecenia jawi się tej osobie

jako konieczność, z kolei z odmową wiąże ona negatywne skutki, jak np.

utratę środków utrzymania, dachu nad głową, możliwości uczenia się, pracy, utratę zdrowia, wykonanie groźby.

Jednocześnie w kontekście wspomnianych zasad indywidualizacji

odpowiedzialności należało w sprawie uwzględnić (art. 20, art. 21 § 1 k.k.),

że okoliczności wyłączające odpowiedzialność karną bezpośredniego wykonawcy czynu (jak choćby brak możliwości przypisania mu winy) nie stanowią przeszkody do przyjęcia takiej odpowiedzialności po stronie sprawcy

kierowniczego i sprawcy polecającego. Z tego punktu widzenia bez znaczenia więc pozostaje fakt, że sprawca kieruje wykonaniem czynu zabronionego, przykładowo, przez nieletniego, osobę niepoczytalną, czy nie mającą świadomości i woli popełnienia przestępstwa. Należało też mieć na

uwadze, że kierujący i polecający, który nosi wymaganą ustawowo cechę

warunkującą odpowiedzialność karną, odpowiada za przestępstwo indywi-

dualne na zasadach ogólnych, a więc skoro w niniejszej sprawie to oskarżony był osobą uprawnioną do wystawienia dokumentu, jak wymaga art.

271 § 1 k.k., to dla przyjęcia jego odpowiedzialności za sprawstwo kierownicze lub polecające tego przestępstwa, nie miało znaczenia, iż przytaczana okoliczność podmiotowa nie dotyczyła bezpośredniego wykonawcy czynu.

Rzecz jasna, ostateczne wnioskowanie, czy i która (obie) z opisywanych form sprawstwa (ewentualnie innych form przestępnego współdziałania), może wchodzić w grę, powinno być poprzedzone szczegółowym rozważeniem wszelkich okoliczności faktycznych sprawy: od stwierdzenia

choćby, czy między oskarżonym a Marią C., i w jakim zakresie, istniało

przestępne porozumienie i wola współdziałania, poprzez prześledzenie

procesu decyzji wpływających na podjęcie i realizację kolejnych czynności

sprawczych poświadczania nieprawdy w danych przedkładanych instytucji

ubezpieczeniowej, do oceny formy skłonienia Marii C. do sporządzenia i

przedstawienia dokumentów dla ZUS oraz tego, czy między wymienionymi

osobami istniał stosunek zależności, a jeśli tak, to na jakich okolicznościach faktycznych się opierał. Skarżący ma jednak rację, zarzucając w

pkt. 3. kasacji, że w zaskarżonym orzeczeniu doszło do obrazy prawa materialnego „wskutek uznania, iż fakt sporządzenia raportów imiennych ZUS

RSA nie przez oskarżonego, lecz przez inną osobę, ale na jego prośbę i w

sposób przez niego określony, nie pozwala na przyjęcie, iż to oskarżony

był wystawcą tych dokumentów” – z tym tylko, że zupełnie niezasadnie

wskazał, jako naruszony, nie tylko art. 271 § 1 k.k., ale również art. 13 § 1

k.k. Bez wątpienia, w eksponowanych dotychczas okolicznościach, nie może być mowy o samym tylko usiłowaniu popełnienia przestępstwa przez

oskarżonego już choćby z tego powodu, że bezpośredni wykonawca czynu

zabronionego w całości wypełnił jego znamiona.

Jak wynika z nie do końca przejrzystego wywodu motywacyjnego,

Sąd Okręgowy stwierdził brak tożsamości czynów zarzuconego oskarżonemu i będącego przedmiotem rozważań w związku z treścią apelacji

oskarżyciela posiłkowego, uznając, że zachowania oskarżonego, opisane

w akcie oskarżenia (co Sąd ujął jako sporządzenie nierzetelnych dokumentów) i ustalone przez Sąd Rejonowy (spowodowanie ich sporządzenia), są

różne – nade wszystko ze względu na odmienny charakter porównywanych

czynności wykonawczych, a dalej inny, niż wskazany w zarzutach, czas i

miejsce przedłożenia przedmiotowych raportów. Z tych powodów stwierdził, że przypisanie oskarżonemu przestępstwa kwalifikowanego z art. 219

k.k. (a także z art. 271 § 1 k.k. – po ustaleniu, że czynności sprawcze tego

przestępstwa wykonała inna osoba) stanowiłoby wyjście poza granice

oskarżenia. Ta właśnie ocena legła u podstaw wyroku utrzymującego w

mocy orzeczenie uniewinniające Józefa S. od popełnienia zarzucanych mu

czynów.

W związku z tym należy podzielić zasadność zarzutu z pkt. 2. kasacji, w którym wskazuje się na rażące naruszenie przez Sąd Okręgowy art.

14 k.p.k. Autor skargi celnie zauważa, że Sąd ten zignorował przede

wszystkim powinność określenia ram historycznych zdarzenia będącego

przedmiotem procesu, co było warunkiem dokonania prawidłowej oceny,

czy ustalone w toku przewodu sądowego, zmodyfikowane zachowanie

oskarżonego mieści się w tych ramach. Trafnie bowiem skarżący podnosi,

przywołując utrwalone stanowisko Sądu Najwyższego, że granice oskarżenia, które określają niepodlegający zmianie przedmiot procesu, wyznaczają

właśnie ramy historycznego zdarzenia opisanego w zarzucie aktu oskarżenia, zaś wyjście poza te granice oznacza w istocie wyjście poza podstawy

faktyczne tego zdarzenia a nie poza wskazaną przez oskarżyciela podstawę prawną odpowiedzialności karnej. Trzeba też dodać, że orzekający sąd

nie jest również związany opisem poszczególnych elementów zarzuconego

czynu, jak choćby określeniem czasu ustalanego zachowania, wielkości

wynikłej zeń szkody, czy powstałych skutków, o ile modyfikacje te pozostają w ramach tego samego zdarzenia faktycznego (zob. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 12 stycznia 2006 r., II KK 96/05, LEX nr 172202 i

cytowane tam inne orzeczenia). Jeśli też – jak precyzyjnie wskazano w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 20 września 2002 r. (V KKN 112/01, Lex nr

55225) – sąd orzekający inaczej niż oskarżyciel postrzega zakres i przesłanki odpowiedzialności karnej oskarżonego za popełnienie zarzuconego

mu czynu, to oczywiste jest, że pociągnie to konieczność zastosowania

odmiennej kwalifikacji prawnej czynu przypisanego, co zwykle łączy się

również z odmiennym określeniem czynności wykonawczej przestępstwa.

Takie zaś postąpienie nie narusza granic orzekania w ramach wymaganej

tożsamości czynu zarzuconego i przypisanego.

Rozważając w niniejszej sprawie przedmiot skargi publicznej,

zwłaszcza we wskazanym wyżej aspekcie, należało więc uwzględnić, że

istota zarzuconego oskarżonemu w każdym z zarzutów zachowania – opisanego jako sporządzenie i przedłożenie Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych miesięcznych raportów imiennych RSA – sprowadzała się do (świadomego) wystawienia, właśnie dla tej instytucji ubezpieczeniowej, dokumentu, który zawierał nieprawdziwe informacje co do przerw w świadczeniu

pracy przez pracownika Edwarda L. w miesiącu (z reguły) poprzedzającym

datę wystawienia każdego z raportów, przy wskazaniu, że oskarżony działał jako właściciel firmy zatrudniającej tego pracownika.

W tym świetle nie sposób zrozumieć powody, dla których Sąd orzekający miałby nie mieć, w trakcie niniejszego procesu, możliwości rozważenia odpowiedzialności oskarżonego także na płaszczyźnie art. 219 k.k.,

który penalizuje zachowanie polegające m.in. na zgłoszeniu przez zobowiązany podmiot, z naruszeniem przepisów prawa o ubezpieczeniach społecznych, nieprawdziwych danych mających wpływ m.in. na wysokość

świadczeń z ubezpieczenia. Wszak podstawy faktyczne oskarżenia obejmowały okoliczności mające znaczenie nie tylko z punktu widzenia (omówionych wcześniej) znamion przestępstwa określonego w art. 271 § 1 k.k.

Jako przedmiot czynności wykonawczej wskazano przecież także, zawarte

w omawianym dokumencie – raporcie miesięcznym, dane dotyczące wykonywania pracy przez pracownika (objętego systemem ubezpieczenia Zakładu Ubezpieczeń Społecznych) i podano przy tym wprost, że przestępne

zachowanie polegało również na przedłożeniu (a więc na zgłoszeniu) tych

nieprawdziwych danych wymienionej instytucji. Skoro więc obowiązkiem

sądu orzekającego było ustalenie, czy okoliczności, co do których oskarżony miał poświadczyć nieprawdę w wystawionym dokumencie miały, i jakie,

znaczenie prawne, to nie sposób uznać, by poza granice skargi miało wykraczać ustalenie, że opisane w skardze, zgłaszane dane były istotne o tyle, iż miały wpływ na wysokość konkretnych świadczeń społecznych, a co

za tym idzie, że ich zgłoszenie w nieprawdziwej postaci godziło nie tylko w

wiarygodność dotyczącego ich dokumentu, ale również w prawo pracownicze. Nadmienić tylko można na marginesie, że wydaje się, iż Sąd milcząco

przyjął takie założenia, skoro nie tylko uznał status Edwarda L. jako pokrzywdzonego, ale przede wszystkim – uwzględniając podstawy faktyczne

skargi – przyjął za niesporne, że okoliczności (dane) podawane w deklaracjach kierowanych do ZUS miały znaczenie prawne, jak również, że

uprawnienie oskarżonego do wystawienia dokumentu wynikało z faktu, iż

był on pracodawcą obowiązanym do składania owych deklaracji w tej instytucji. Podsumowując, stwierdzić trzeba, że nie było przeszkód prawnych do

oceny zachowania oskarżonego zarówno na płaszczyźnie art. 271 § 1, jak i

art. 219 k.k., przy czym trzeba wreszcie na koniec podkreślić, iż nie sposób przyjąć, że orzekający sąd, badając zakres i przesłanki odpowiedzialności karnej oskarżonego za popełnienie każdego z zarzuconych mu czynów, nie miał możliwości ustalenia – nie wykraczając poza podstawy fak-

tyczne tych zdarzeń – że oskarżony w realizacji zarzuconego czynu nie

działał sam (jako sprawca pojedynczy), lecz że współdziałał z inną osobą,

a w konsekwencji ustalenia formy tego współdziałania i, co za tym idzie,

wskazania odpowiadającej mu czynności czasownikowej oraz (w razie takiej konieczności) sprecyzowania czasu jej wykonania.

Nie ulega wątpliwości, że wskazane powyżej rażące naruszenia prawa materialnego i procesowego mogły mieć istotny wpływ na treść zaskarżonego kasacją wyroku Sądu Okręgowego, a w zakresie obrazy przepisów

prawa materialnego – także na treść wyroku Sądu Rejonowego. Ich uniknięcie mogłoby bowiem doprowadzić do przeprowadzenia rozważań niezbędnych z punktu widzenia oceny odpowiedzialności karnej oskarżonego

Józefa S. w zakresie stawianych mu w akcie oskarżenia zarzutów, a w

konsekwencji do odmiennego rozstrzygnięcia sprawy. Z tych zatem powodów Sąd Najwyższy uchylił oba te orzeczenia i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji.

Rozpoznając sprawę ponownie, Sąd Rejonowy uwzględni przedstawione w niniejszym wywodzie rozważania prawne i w ich świetle przeprowadzi ocenę jej okoliczności faktycznych, a w razie potrzeby dokona także

uzupełniających, niezbędnych dla rozstrzygnięcia ustaleń. Sąd powinien

przy tym także baczyć na fakt, że poszczególne zachowania oskarżonego

zostały w akcie oskarżenia ujęte jako odrębne (podobne, popełnione w

krótkich odstępach czasu) przestępstwa, co oznacza konieczność przeprowadzenia ich karno-materialnej analizy z osobna. Jedna z konsekwencji

przyjęcia tej płaszczyzny rozważań objawia się w tym, że prawna ocena

każdego z tych zachowań może prowadzić także do konieczności rozważenia kwestii ewentualnego przedawnienia karalności poszczególnych

przestępstw. Rzecz jasna, przeprowadzenie takich rozważań będzie jednak

możliwe tylko w sytuacji (zob. m.in. postanowienie Sądu Najwyższego z

dnia 3 kwietnia 2002 r., V KKN 484/00.Lex 53336), gdy Sąd stwierdzi, iż w

ogóle istnieją podstawy do pociągnięcia oskarżonego do odpowiedzialności.