Legislator Case Law & Legislation
IV KK 341/07 AI generated

IV KK 341/07 · Sąd Najwyższy

Case Number IV KK 341/07
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome postanowienie

Legislator summary

AI generated

pieszego S. S., który doznał licznych zmian urazowych w następstwie których  to jest występku z art. 177 § 2 k.k. w zw. z art. 178 k.k., za którego to

Legislator headnote

AI generated

art. 535 § 3 k.p.k, art. 177 § 1 k.k, art. 178 § 1 k.k, art. 177 § 2 k.k, art. 178 k.k, art. 42 § 2 k.k; IV KK 341/07 · Sąd Najwyższy: pieszego S. S., który doznał licznych zmian urazowych w następstwie których  to jest występku z art. 177 § 2 k.k. w zw. z art. 178 k.k., za którego to

Keywords

AI generated
art. 535 § 3 k.p.k art. 177 § 1 k.k art. 178 § 1 k.k art. 177 § 2 k.k art. 178 k.k art. 42 § 2 k.k

Cited Legislation

AI generated
art. 535 § 3 k.p.k
na posiedzeniu w trybie art. 535 § 3 k.p.k.
art. 177 § 1 k.k
skazanego z art. 177 § 1 k.k.
art. 178 § 1 k.k
skazanego z art. 177 § 1 k.k. w zw. z art. 178 § 1 k.k.
art. 177 § 2 k.k
 to jest występku z art. 177 § 2 k.k.
art. 178 k.k
z art. 178 k.k., za którego to
art. 42 § 2 k.k
Nadto na podstawie art. 42 § 2 k.k.
art. 43 § 1 k.k
pozbawienia wolności. Nadto na podstawie art. 42 § 2 k.k. i art. 43 § 1 k.k.
art.48 § 3 k.k
w zw.z art.48 § 3 k.k. nawiązkę w kwocie 3.000 zł na rzecz Świętokrzyskiego

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

Sygn. akt IV KK 341/07

POSTANOWIENIE

Dnia 25 października 2007 r.

Sąd Najwyższy w Warszawie  Izba Karna

w składzie następującym:

Przewodniczący: SSN Małgorzata Gierszon (sprawozdawca)

na posiedzeniu w trybie art. 535 § 3 k.p.k.

po rozpoznaniu w dniu 25 października 2007 r.

sprawy: D. K.

skazanego z art. 177 § 1 k.k. w zw. z art. 178 § 1 k.k.

z powodu kasacji wniesionej przez obrońcę skazanego

od wyroku Sądu Okręgowego

z dnia 7 lutego 2007 r.

zmieniającego wyrok Sądu Rejonowego

z dnia 6 kwietnia 2004 r.

p o s t a n o w i ł:

1) oddalić kasację jako oczywiście bezzasadną;

2) obciążyć skazanego D. K. kosztami sądowymi postępowania

kasacyjnego.

UZASADNIENIE

Wyrokiem z 6 kwietnia 2004 r. Sąd Rejonowy w K. uznał D. K. za

winnego tego, że: w dniu 26 marca 2000 r. w W. nieumyślnie naruszył zasady

bezpieczeństwa w ruchu lądowym, w ten sposób, że kierując samochodem

marki Wolksvagen Golf z niedozwoloną prędkością nie zachował szczególnej

ostrożności do istniejących warunków drogowych i widoczności w światłach

pojazdu, oraz nienależycie obserwował jezdnię, w następstwie czego potrącił

pieszego S. S., który doznał licznych zmian urazowych w następstwie których

zmarł, przy czym zbiegł z miejsca zdarzenia;

 to jest występku z art. 177 § 2 k.k. w zw. z art. 178 k.k., za którego to

dokonanie wymierzył mu na podstawie art. 177 § 2 k.k. karę 3 lat

pozbawienia wolności. Nadto na podstawie art. 42 § 2 k.k. i art. 43 § 1 k.k.

orzekł wobec niego środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów

mechanicznych w ruchu lądowym na okres lat pięciu, a na mocy art. 47a k.k.

w zw.z art.48 § 3 k.k. nawiązkę w kwocie 3.000 zł na rzecz Świętokrzyskiego

Stowarzyszenia „Wspólnie Pomagamy”. Zasądził od oskarżonego na rzecz

oskarżyciela posiłkowego 2.600 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa

adwokackiego oraz na rzecz Skarbu Państwa 1.000 zł tytułem częściowego

zwrotu kosztów sądowych.

Apelację od tego wyroku wniósł obrońca oskarżonego. Podniósł w niej

trojakiego rodzaju zarzuty, a to: obrazy prawa procesowego, art. 7 k.p.k. i art. 5

§ 2 k.p.k. przez dokonanie oceny dowodów co do najistotniejszych kwestii w

sprawie, nie uwzględniając zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań

wiedzy i doświadczenia życiowego, co doprowadziło do wadliwych ustaleń

mających znaczenie dla przypisania oskarżonemu winy za zaistniały wypadek

drogowy, błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku,

który miał istotny wpływ na jego treść przez ustalenie, że: oskarżony jechał z

prędkością 70 km/godz., nie zachował szczególnej ostrożności do istniejących

warunków drogowych, nienależycie obserwował jezdnię, miejsce w którym

nastąpił wypadek było oświetlone lampami drogowymi i że lampy te dobrze

oświetlały drogę, oskarżony świadomie, a nawet z premedytacją zbiegł z

miejsca wypadku, oraz rażącej niewspółmierności wymierzonej oskarżonemu

kary

i wniósł o zmianę zaskarżonego wyrku oraz uniewinnienie oskarżonego lub o

uchylenie tego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Rejonowemu do

ponownego rozpoznania, ewentualnie o zmianę orzeczenia co do wymierzonej

kary przez jej wydatne złagodzenie i warunkowe zawieszenie jej wykonania.

Nadto od wspomnianego wyroku apelację wniósł także prokurator,

zarzucając mu rażącą niewspółmierność – łagodność – orzeczonej wobec

oskarżonego kary pozbawienia wolności i środka karnego w postaci zakazu

prowadzenia pojazdów mechanicznych w ruchu lądowym, domagając się przy

tym zmiany zaskarżonego wyroku poprzez wymierzenie oskarżonemu czterech

lat pozbawienia wolności oraz wspomnianego środka karnego na okres lat

ośmiu.

Apelacje te rozpoznał Sąd Okręgowy w dniu 7 lutego 2007 r. Wydanym

w tym dniu wyrokiem, zmienił to zaskarżone orzeczenie w ten sposób, że czyn

oskarżonego zakwalifikował z art. 177 § 1 k.k. w zw. z art. 178 § 1 k.k. i te

przepisy wskazał jako podstawę wymiaru kary, w pozostałej części utrzymał je

w mocy, zasądzając przy tym od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa kwotę

1.000 zł z tytułu kosztów sądowych za II instancję i zwolnił go od obowiązku

ich ponoszenia w pozostałej części.

Kasację od tego wyroku wniósł obrońca skazanego.

Zarzucił w niej:

1) obrazę prawa procesowego, a w szczególności:

 art. 439 § 1 pkt 2 w zw. z art. 396 § 1 i 211 k.p.k. przez przeprowadzeniu

w dniu 12 października 2006 r. eksperymentu procesowego tylko przez

sędziego referenta zamiast przez pełny skład Sądu, gdyż zgoda stron

wyrażona na rozprawie w dniu 13 września 2006 r. dotyczyła jedynie

przeprowadzenia oględzin, a nie eksperymentu procesowego, co

jednoznacznie wynika z protokołu rozprawy (k. 608), a ponadto art.396 § 1

k.p.k. nie przewiduje przeprowadzenie eksperymentu procesowego przez

jednego sędziego nawet za zgodą stron – a to oznacza, że sąd był

nienależycie obsadzony;

 art. 452 § 1 i 2 k.p.k. przez przeprowadzenie postępowania dowodowego

co do istoty sprawy, przeprowadzenie dowodu z

eksperymentu

procesowego poza rozprawą i nie spełnienie warunku uzupełnienia

przewodu sądowego, jakim jest przyczynienie się tego postępowania do

jego przyśpieszenia, albowiem postępowanie przed Sądem Okręgowym

trwało ponad 2 lata, odbyło się 9 rozpraw z udziałem 10 sędziów w

siedmiu różnych składach, przeprowadzono dowody z opinii 4 biegłych

oraz poza rozprawą na miejscu zdarzenia, przeprowadzono eksperyment

procesowy, co zmierzało do ustalenia najistotniejszego problemu tej

sprawy, a mianowicie czy miejsce zdarzenia było należycie oświetlone i

umożliwiało to zauważenie pieszego przez oskarżonego w takim

momencie aby mógł uniknąć wypadku, a więc postępowanie przed Sądem

Okręgowym dotyczyło istoty sprawy – co stanowi rażące naruszenie

przepisu art. 452 k.p.k. i miało istotny, a nawet zasadniczy wpływ na treść

wyroku;

 art. 7 k.p.k. przez to, że Sąd Okręgowy ukształtował swoje przekonanie co

do przebiegu wypadku drogowego nie w oparciu o opinie biegłych,

których przecież powołał w postępowaniu apelacyjnym z tego względu, że

wyjaśnienie okoliczności wypadku wymagało wiadomości specjalnych, a

w zasadzie na osobistych odczuciach sędziego referenta, który sam

osobiście przeprowadził eksperyment procesowy, co oznacza że Sąd

Okręgowy, dając prymat dowodowi ze spostrzeżeń jednego sędziego nad

opiniami biegłych, narusza zasadę swobodnej oceny dowodów, przy czym

eksperyment

procesowy

nie

powinien

mieć

żadnego

znaczenia

dowodowego, gdyż przeprowadzony został w zupełnie innych warunkach,

w porównaniu do warunków istniejących w czasie wypadku w dniu 26

marca 2000 r. – co stanowi rażące naruszenie art. 7 k.p.k., które miało

istotny wpływ na treść wyroku

i wniósł:

uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu do

ponownego rozpoznania.

W pisemnej odpowiedzi na kasację Prokurator Prokuratury Okręgowej

wniósł o jej oddalenie jako oczywiście bezzasadnej.

Sąd Najwyższy zważył co następuje.

Kasację faktycznie uznać należało za oczywiście bezzasadną. Wszystkie

bowiem sformułowanie w niej zarzuty nie są trafne. Sama ich analiza, a także

podniesionych na uzasadnienie tych zarzutów w kasacji argumentów, pozwala

stwierdzić, że skarżący – mimo formalnie prawidłowego ich zredagowania – w

istocie nie uwzględnia zasadniczego faktu, związanego tak z istotą, jak i funkcją

owego nadzwyczajnego środka zaskarżenia, którym jest kasacja.

Nie ulega wszak wątpliwości, że kasacja może być oparta jedynie na

zarzucie rażącej obrazy przepisów prawa materialnego lub procesowego, jeżeli

mogła ona mieć istotny wpływ na treść orzeczenia, oraz na zarzucie uchybień

wymienionych w art. 439 k.p.k. Wprawdzie obrońca skazanego – jak to już

odnotowano – formalnie tylko tego rodzaju zarzuty w kasacji podniósł, ale ich

rzeczywista merytoryczna bezzasadność jest ewidentna. Żadnych bowiem z

wskazanych w tych zarzutach norm prawa procesowego Sąd Okręgowy nie

obraził, tym bardziej nie naruszył takich przepisów prawa procesowego, jak

art.452 § 1 i 2 k.p.k. oraz art. 7 k.p.k. w sposób rażący. Tymczasem dopiero

ustalenie takiej rangi tego uchybienia, przy równoczesnym koniecznym

stwierdzeniu możliwości istotnego jego wpływu na treść wyroku, skutkowałoby

uznaniem zasadności kasacji.

I. Nie ulega wątpliwości, że bezwzględne przyczyny odwoławcze

określone w art. 439 § 1 k.p.k. tylko wtedy zachodzą, gdy wymienione w tym

przepisie uchybienia zaistniały naprawdę. Stąd też oceniając pierwszy z

podniesionych w kasacji zarzutów należało przede wszystkim rozważyć to, czy

faktycznie doszło (w opisywanych w nim okolicznościach) do obrazy normy

art. 396 § 1 k.p.k. Przepis ten – jak wiadomo – będąc wyjątkiem od wyrażonej

w art. 395 k.p.k. zasady określającej sposób udostępniania stronom, a w razie

potrzeby – świadkom i biegłym, w toku przewodu sądowego dowodów

rzeczowych, zakłada możliwość sięgnięcia po pomoc prawną innego sądu lub

zapoznania się z dowodem rzeczowym, który nie może być sprowadzony na

salę rozpraw, bądź dokonanie oględzin przez wyznaczonego sędziego, gdy

zachodzą trudności w dokonaniu tej czynności przez cały skład sądu, albo gdy

strony wyrażają na to zgodę. Zgoda stron nie jest zatem potrzebna, gdy

zachodzą trudności w dokonaniu czynności przez sąd. Zgoda jest niezbędna,

gdy trudności takich nie ma. Nie ulega przy tym wątpliwości, że przepis art. 396

§ 1 k.p.k. określając rodzaje czynności możliwych do przeprowadzenia przez

sędziego albo sąd wezwany poza rozprawą, wspomina tylko o „zapoznaniu się z

dowodem rzeczowym lub przeprowadzeniu oględzin”. Tymczasem in concreto

powołując się właśnie na tą normę Sąd Okręgowy na rozprawie odwoławczej w

dniu 13 września 2006 r. dopuścił dowód z „oględzin miejsca zdarzenia i

eksperymentu

procesowego

na

okoliczność

faktycznych

możliwości

postrzegania nieoświetlonych przeszkód w miejscu zdarzenia, w warunkach

takich jak w czasie jego zaistnienia” (k. 609), których to wykonanie zlecił

sędziemu referentowi. A zatem oprócz wskazanej w art.396 § 1 k.p.k. czynności

w postaci dokonania oględzin, nadto polecił temu sędziemu „przeprowadzenie

eksperymentu”. Tą ostatnią czynność normuje przepis art. 211 k.p.k. i

niewątpliwe jest, że nie może być ona utożsamiana z oględzinami, co

niedwuznacznie wynika z treści art. 207 § 1 k.p.k. Oba te przepisy zostały

zresztą wskazane przez Sąd Okręgowy w podstawie prawnej, owego

zacytowanego powyżej orzeczenia. Pozostaje zatem do rozważenia kwestia czy

przepis art. 396 § 1 k.p.k. – mimo takiego swojego dosłownego brzmienia –

zezwala na odstępowanie od zasady bezpośredniości, dopuszczając także

możliwość przeprowadzenia eksperymentu procesowego, przez wyznaczonego

sędziego albo sąd wezwany, przy zachowaniu warunków w tym przepisie

wskazanych.

Nie ulega wątpliwości, że zasada bezpośredniości jest jedną z reguł

przewidzianych w ustawie procesowej. Jej celem jest zapewnienie skutecznego

dotarcia do prawdy. Znaczenie tej zasady precyzują trzy dyrektywy. Po

pierwsze,

konieczność

oparcia

się

przede

wszystkim

na

dowodach

przeprowadzonych na rozprawie. Po drugie, powinność zetknięcia się że

źródłami dowodowymi osobiście. Po trzecie zaś, wymóg przeprowadzenia w

miarę możliwości dowodów pierwotnych (por. T. Grzegorczyk, J. Tylman –

Polskie postępowanie karne, Warszawa 2003, str. 98; A. Murzynowski – Istota i

zasady procesu karnego, Warszawa 1994, str. 311).

Można zatem uznać, że o ile zasada prawdy materialnej wyznacza cel procesu,

to zasada bezpośredniości określa sposób jego osiągnięcia. Dostrzegając tą

niewątpliwą istotność zasady bezpośredniości, należy jednak zauważyć, że

bynajmniej nie jest ona w ustawie procesowej potraktowana jako reguła

absolutna. Ustawa ta bowiem dopuszcza od niej bardzo (nawet) liczne wyjątki,

chociażby w postaci możliwości ograniczenia postępowania dowodowego na

rozprawie (art. 388 k.p.k.), czy unormowań zawartych w art. 335 i 387 k.p.k. To

pozwala wnioskować o tym, że zachowanie zasady bezpośredniości nie jest

warunkiem sine qua non osiągnięcia prawdy w procesie. Stąd też dopatrywanie

się wyłącznie w niej niemożności uznania eksperymentu procesowego za

czynność wobec której nie może być zastosowany tryb art. 396 § 1 k.p.k. (por.

wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 27 czerwca 2006 r., II Aka 162/06,

OSNPK 2007, nr 3, poz. 28) nie wydaje się być w pełni uprawnione. Tym

bardziej gdy się uwzględni, w tym także natury systemowej, następujące

okoliczności.

Po pierwsze, jednoznaczność normy art. 212 k.p.k. i jej ratio legis.

Przepis ten stanowi, że w toku oględzin lub eksperymentu procesowego można

dokonywać również przesłuchań lub innych czynności dowodowych. Słusznie

zatem Józef Gurgul (w krytycznej glosie do powołanego wyżej wyroku Sądu

Apelacyjnego w Lublinie – Prokuratura i Prawo, 2007, nr 9, str. 158) zauważył,

że posłużenie się przez ustawodawcę w tym przepisie liczbą mnogą

(przesłuchania, inne czynności) oznacza czytelną wskazówkę dla przejawiania

aktywności oraz inicjatywy dowodowej przez delegowanego sędziego. W miarę

ujawnienia odnośnych potrzeb jest on nie tylko uprawniony, ale wręcz

zobowiązany do dokonywania, tak ogólnie, a przez to i szeroko określonych

czynności dowodowych;

Po drugie, sam przepis § 4 ust. 396 k.p.k. wprost stanowi, że sędzia

wyznaczony lub sąd wezwany (w trybie określonym w § 1 tego przepisu) „może

przeprowadzić także inny dowód, którego potrzeba wyłoni się w toku czynności

wskazanej w § 1 lub § 2”. A zatem, posiadają oni uprawnienie do podjęcia

każdej czynności, której celowość pojawi się w toku dokonywania tych

procesowych działań które we wspomnianym trybie im zlecono. Stąd też –

odnosząc to do realiów rozpoznawanej sprawy – sędzia referent wyznaczony do

„przeprowadzenia oględzin” (w sposób którego skarżący nie kwestionuje),

mógł w trakcie ich dokonywania uznać, celem wyjaśnienia jakiejś okoliczności

istotnej dla rozstrzygnięcia o słuszności postawionego w procesie oskarżonemu

zarzutu, potrzebę przeprowadzenia także dowodu w postaci eksperymentu

procesowego. Wówczas niewątpliwie należałoby stwierdzić, że czynność tą

dokonano zgodnie z wymogami art. 396 § 4 k.p.k. Zauważyć wszak należy, że

wspomniany przepis art. 212 k.p.k. jest zamieszczony w rozdziale 23 kodeksu

postępowania

karnego

zatytułowanym:

„Oględziny.

Otwarcie

zwłok.

Eksperyment procesowy”, który to jest objęty działem V tego kodeksu,

nazwanym: „Dowody”. Eksperyment procesowy będąc samoistną czynnością

procesową o charakterze dowodowym, której celem verba legis jest

„sprawdzenie okoliczności mających istotne znaczenie dla sprawy” (art. 211

k.p.k.) nie został wyłączony z kręgu „innych dowodów” o których mowa w art.

396 § 4 k.p.k., co jednoznacznie wynika z treści tego przepisu;

Po trzecie, ustawa karnoprocesowa zawiera liczne przepisy których to

celem jest przeprowadzenie i odformalizowanie postępowania, w tym także i

sądowego. Nawet w art.2 § 1 pkt 4 k.p.k. określając cele postępowania karnego,

ustawodawca wskazał wymóg należytej szybkości postępowania. Ta generalna

tendencja uproszczenia (a przez to i przyśpieszenia) postępowania karnego,

honorująca oczywiście nienarażanie na szwank prawnie uzasadnionych

interesów stron, stanowiąc argument natury systemowej, też nie powinna

pozostawać obojętna przy odczytaniu rzeczywistej treści art. 396 § 1 k.p.k. w

zakresie rodzaju dopuszczalnych do przeprowadzenia przez wyznaczonego

sędziego albo sąd wezwany czynności. Tym bardziej przy równoczesnym

(wspomnianym już) stwierdzeniu poszerzenia w § 4 tegoż przepisu (i to w

sposób ewidentny) kręgu czynności dowodowych, które tenże sędzia

wyznaczony, bądź sąd wezwany, może wykonywać, ilekroć taka potrzeba

ujawni się w trakcie realizacji oględzin lub przesłuchania świadka.

Konkludując, przytoczone powyżej okoliczności świadczą o tym, że

eksperyment procesowy określony w art. 211 k.p.k. jest również tą czynnością

dowodową, którą w trybie i przy przestrzeganiu warunków wskazanych w art.

396 § 1 k.p.k., może także przeprowadzić wyznaczony przez sąd do tej

czynności ze swego składu sędzia albo sąd wezwany. Zauważyć należy że

podobny pogląd wyraził Sąd Najwyższy w wyroku z 17 grudnia (IV KR 236/76,

nie publikowanym, przytoczonym przez R. Stefańskiego [w:] Komentarz.

Kodeks postępowania karnego pod redakcją Z. Gostyńskiego Tom I, Warszawa

1998, str. 569) stwierdzając, że: „Przeprowadzenie eksperymentu w

postępowaniu sądowym jest czynnością sądową, która nie może być zlecona

biegłym lub jednemu z biegłych, a powinna być przeprowadzona przez sąd, z

tym że jeżeli dokonanie jej przez pełny skład sądu napotyka na znaczne

trudności albo jeżeli strony wyrażą na to zgodę, sąd wyznacza do tej czynności

sędziego ze swego składu”.

W rozważanym przypadku treść postanowienia Sądu Okręgowego

zapadłego na rozprawie odwoławczej w dniu 13 września 2006 r. (zwłaszcza

jego punktu 3: „strony na powyższe wyrażają zgodę” – k. 608) dowodzi, że

rzeczywiście strony wyraziły zgodę na to, by wykonanie czynności w postaci

oględzin i eksperymentu procesowego sąd zlecił „referentowi sędziemu A. Ś.”

Próba podważania tego faktu (co do czynności w postaci eksperymentu) przez

autora kasacji jest chybiona, zważywszy i na treść jednoznacznych zapisów

owego punktu 3-ego wspomnianego postanowienia i na zaniechanie przez niego

(wszak wówczas na rozprawie obecnego – k. 607) oraz samego skazanego

złożenia odpowiednich wniosków co do sprostowania tych (rzekomo

nieprawdziwych) zapisów protokołu z tej rozprawy głównej.

Znamienne jest przy tym i to, że ani obrońca ani sam skazany,

uczestnicząc w owym eksperymencie procesowym w dniu 12 października

2006r., nie sprzeciwiali się jego wówczas przeprowadzeniu przez tak

wyznaczonego sędziego (k. 648 – 649).

W tej stwierdzonej sytuacji, uwzględniając powyższe rozważania, uznać

należało całkowitą i oczywistą bezzasadność podniesionego w kasacji jako

pierwszy zarzutu.

Skoro owych wspomnianych czynności mógł – w trybie art. 396 § 1 k.p.k. –

dokonać delegowany sędzia, to brak jest jakichkolwiek racji do uznania

zaistnienia przywołanej przez skarżącego bezwzględnej przyczyny odwoławczej

określonej w art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k.

II) Również nietrafność drugiego z podniesionych w kasacji zarzutów jest

oczywista. Nie można bowiem w działaniach Sądu Okręgowego dopatrzyć się

takich, które by rażąco (a tylko takiej rangi obraza prawa może być skutecznym

zarzutem kasacyjnym) naruszały normę art. 452 § 1 i 2 k.p.k., a przy tym mogły

mieć istotny (a zatem też jakościowo ważki) wpływ na treść wydanego przez

niego wyroku. Przy takiej argumentacji kasacji godzi się przypomnieć pewne

fakty, których skarżący bądź nie dostrzega, bądź ich znacznie minimalizuje.

Mianowicie:

Po pierwsze to, że toczące się w niniejszej sprawie postępowanie było

długotrwałe, skoro samo będące jego przedmiotem zdarzenie nastąpiło jeszcze

26 marca 2000 r., a akt oskarżenia wpłynął do Sądu Rejonowego jeszcze 23

kwietnia 2001 r. (k. 166). Pierwszy zapadły w niej w dniu 27 lutego 2002 r.

wyrok tego Sądu skazujący oskarżonego za zarzucane mu przestępstwo na karę

4 lat pozbawienia wolności został przez Sąd Odwoławczy uchylony i sprawę

przekazano Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpoznania (k. 271). Proces

ten ponownie się toczył, przy znacznej inicjatywie dowodowej obrońcy

oskarżonego. Tą należy postrzegać niewątpliwie jako w pełni uprawnioną,

niemniej jednak zauważenie w tym miejscu jej zaistnienia wydaje się celowe w

kontekście wykazania jednych z współpowodów przewlekłości postępowania w

sprawie. Chcąc zatem rozważać prawidłowość dopełnienia przez Sąd Okręgowy

przewidzianej w art. 452 § 2 k.p.k. przesłanki „przyczynienia się do

przyśpieszenia postępowania”, należy uwzględniać wszystkie te elementy, które

skutkowały niewątpliwą przewlekłością postępowania w sprawie, w tym

również postępowania odwoławczego, które trwało prawie dwa lata i pięć

miesięcy.

Po drugie to, że obrońca oskarżonego w apelacji sformułował szereg

zarzutów dotyczących (przede wszystkim) wadliwych ustaleń faktycznych,

które – tak z uwagi na swoją jakość i istotność, jak też różnorodność –

wymagały wnikliwej oceny. Podjęte więc przez Sąd Okręgowy działania w celu

ich rzetelnej weryfikacji były w pełni uprawnione zaistniałą w ten sposób w

sprawie sytuacją procesową;

Po trzecie, nie sposób nie dostrzec że z uwagi na wielokrotne zmiany

składu sądzącego ostatecznie rozprawę odwoławczą zaczęto prowadzić od

początku dopiero w dniu 13 września 2006 r. (k. 607 – 608), na której to

uzupełniono przewód sądowy w trybie art. 452 § 2 k.p.k., poprzez

przeprowadzone w dotychczasowym postępowaniu odwoławczym opinie

(k.607), a także – dla dokonania oceny ich rzetelności i tym samym zasadności

rozpoznawanej apelacji – dopuszczono dowód z oględzin miejsca zdarzenia i

eksperymentu procesowego (k. 608) z udziałem biegłych w sprawie

opiniujących;

Po czwarte, Sąd Okręgowy – w efekcie przeprowadzonego postępowania

dowodowego, nie dokonał odmiennych od poczynionych przez sąd pierwszej

instancji ustaleń faktycznych, po sprawdzeniu ich prawidłowości poprzez

przeprowadzone w postępowaniu odwoławczym dowody, w pełni je podzielił.

Zważyć przy tym należy na to, że to przeprowadzone przez Sąd Okręgowy

postępowanie dowodowe miało li tylko charakter uzupełniający, a jego jedynym

celem była weryfikacja zawartych w apelacji obrońcy oskarżonego zarzutów.

Mogła ona bądź potwierdzić zasadność tych zarzutów, albo utwierdzić sąd

odwoławczy w przekonaniu, że poczynione przez sąd pierwszej instancji

ustalenia faktyczne są prawidłowe. Skoro owe „uzupełniające” dowody miały

właśnie taką wymowę, to w pełni możliwe było utrzymanie zaskarżonego

wyroku w mocy.

Wszystkie te okoliczności dopiero w świetle których należy rozważać

poprawność drugiego z podniesionych w kasacji zarzutów dowodzą jego

oczywistej nietrafności, skoro nie potwierdzają tego by rzeczywiście Sąd

Okręgowy w sposób rżący naruszył normę art. 452 § 1 i 2 k.p.k.

III) Brak jest również podstaw do uznania naruszenia przez Sąd

Okręgowy – i to też rażącego – przepisu art. 7 k.p.k. Podnoszone w samej treści

tego zarzutu przez skarżącego okoliczności bynajmniej tego nie dowodzą. Sąd

ten rozpatrując zasadność wniesionych w sprawie apelacji, uznał że dla

sprawdzenia poprawności podniesionych w niej zarzutów, potrzebne jest

uzupełnienie przewodu sądowego, także o przeprowadzenie eksperymentu

procesowego. Wyniki tego eksperymentu, a więc powzięte wówczas przez

przeprowadzającego go sędziego spostrzeżenia, potwierdziły trafność ustaleń

sądu pierwszej instancji. Nie sposób podważać możliwości dowodowego

wykorzystania tych to spostrzeżeń, a tak zdaje się czynić autor kasacji. Tak jak

i nie sposób uznać by Sąd Okręgowy przy tej okazji zastosował (wręcz) legalną

ocenę dowodów, wprowadzając arbitralnie prymat owych spostrzeżeń, jako

jedynie słusznego – z uwagi na swoje źródło – dowodu. Takim konstatacjom

przeczy bowiem analiza treści uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego. Zostało

ono sporządzone w sposób rzetelny, wręcz wzorowy. Sąd ten bowiem odniósł

się w nim do wszystkich podniesionych w apelacjach zarzutów, respektującą

przy tym, tak wymogi art. 7 k.p.k., jak i art. 410 k.p.k. Sąd Okręgowy podzielił

w pełni ustalenia Sądu Rejonowego co do tego, że skazany naruszył zasadę

należytej obserwacji jezdni, co w efekcie skutkowało najechaniem na pieszego.

Sąd Odwoławczy przy tym wykazał (na kartach od 16 do 29) dlatego

podważające to ustalenia, zawarte w apelacji zarzuty uznał za bezzasadne. Nie

ograniczył się przy tym do eksponowania tylko spostrzeżeń poczynionych w

toku oględzin i eksperymentu, czy wręcz przeceniał ich znaczenia, ale

pamiętając o funkcji kontrolnej postępowania odwoławczego, oceniał trafność

tych zarzutów w kontekście całokształtu ujawnionych w sprawie okoliczności, a

także tych przesłanek o których mowa w art. 7 k.p.k. W tej sytuacji żadną miarą

nie można dopatrzeć się w takim jego działaniu znamion obrazy – i to

oczywistej – tego przepisu.

Brak jest zatem argumentów do uznania trafności podniesionych w

kasacji zarzutów. Co więcej, że przywołane wyżej okoliczności świadczą o ich

oczywistej bezzasadności.

Orzeczenie o kosztach uzasadnia treść art. 636 § 1 k.p.k. w zw. z art. 518

k.p.k.

Z tych to względów orzeczono jak wyżej.