Legislator Case Law & Legislation
III KK 152/10 AI generated

III KK 152/10 · Sąd Najwyższy

Case Number III KK 152/10
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome postanowienie

Legislator summary

AI generated

podstawie art. 66 § 1 i 2 k.k. oraz art. 67 § 3 k.k. postępowanie karne warunkowo umorzono, wyznaczając dwuletni okres próby; nadto wyrokiem Apelacje od tego wyroku wnieśli oskarżony i jego obrońca, jak również oskarżyciel publiczny. Po rozpoznaniu tych środków odwoławczych,

Legislator headnote

AI generated

art. 228 § 1 k.k, art. 228 § 2 k.k, art. 67 § 3 k.k, art. 231 § 1 k.k, art. 18 § 2 k.k, art. 235 k.k; III KK 152/10 · Sąd Najwyższy: Obrońca Tomasza H., w odpowiedzi na kasację, wniósł o jej oddalenie. Na rozprawie kasacyjnej strony podtrzymały swoje stanowiska.

Keywords

AI generated
art. 228 § 1 k.k art. 228 § 2 k.k art. 67 § 3 k.k art. 231 § 1 k.k art. 18 § 2 k.k art. 235 k.k

Cited Legislation

AI generated
art. 228 § 1 k.k
popełnienia czynu z art. 228 § 1 k.k., po rozpoznaniu w Izbie Karnej na
art. 228 § 2 k.k
wagi wyczerpujący znamiona art. 228 § 1 k.k. w zw. z art. 228 § 2 k.k., na
art. 67 § 3 k.k
podstawie art. 66 § 1 i 2 k.k. oraz art. 67 § 3 k.k. postępowanie karne warunkowo umorzono, wyznaczając dwuletni okres próby; nadto wyrokiem
art. 231 § 1 k.k
kumulatywnie znamiona art. 231 § 1 k.k., art.
art. 18 § 2 k.k
231 § 1 k.k., art. 18 § 2 k.k.
art. 235 k.k
1 k.k., art. 235 k.k., art.
art. 271 § 1 k.k
235 k.k., art. 271 § 1 k.k.
art. 272 k.k
1 k.k., art. 235 k.k., art. 271 § 1 k.k. czy art. 272 k.k. Polegały one między

Cited Case Law

AI generated

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

POSTANOWIENIE Z DNIA 30 LISTOPADA 2010 R.

III KK 152/10

Niezachowanie określonych w art. 19a ustawy z dnia 6 kwietnia 1990

r. o Policji (Dz. U. z 2007 r. Nr 43, poz. 277 ze zm.) ustawowych warunków

dopuszczalności przeprowadzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych,

uniemożliwia w procesie karnym wykorzystanie uzyskanego w ich trakcie

materiału dowodowego.

Przewodniczący: sędzia SN J. Dołhy.

Sędziowie SN: R. Malarski, Roman Sądej (sprawozdawca).

Prokurator Prokuratury Generalnej: B. Nowińska.

Sąd Najwyższy w sprawie Tomasza H., uniewinnionego od zarzutu

popełnienia czynu z art. 228 § 1 k.k., po rozpoznaniu w Izbie Karnej na

rozprawie w dniu 30 listopada 2010 r. kasacji, wniesionej przez prokuratora

od wyroku Sądu Okręgowego w B. z dnia 2 lutego 2010 r., zmieniającego

wyrok Sądu Rejonowego w B. z dnia 10 lipca 2009 r.,

o d d a l i ł kasację (...).

UZASADNIENIE

Wyrokiem Sądu Rejonowego w B. z dnia 10 lipca 2009 r. przyjęto, że

Tomasz H. w dniu 13 czerwca 2005 r. w B., w związku z pełnieniem funkcji

publicznej Kierownika Kliniki Kardiochirurgii Samodzielnego Publicznego

Szpitala Klinicznego Akademii Medycznej w B., przyjął korzyść majątkową

w kwocie 5 000 zł od Joanny Ś. w związku z przeprowadzeniem operacji

Włodzimierza D. i przy ustaleniu, iż czyn ten stanowi przypadek mniejszej

wagi wyczerpujący znamiona art. 228 § 1 k.k. w zw. z art. 228 § 2 k.k., na

podstawie art. 66 § 1 i 2 k.k. oraz art. 67 § 3 k.k. postępowanie karne warunkowo umorzono, wyznaczając dwuletni okres próby; nadto wyrokiem

tym orzeczono świadczenie pieniężne i obciążono oskarżonego kosztami

sądowymi.

Apelacje od tego wyroku wnieśli oskarżony i jego obrońca, jak również oskarżyciel publiczny. Po rozpoznaniu tych środków odwoławczych,

Sąd Okręgowy w B. wyrokiem z dnia 2 lutego 2010 r. zmienił wyrok Sądu

pierwszej instancji i uniewinnił Tomasza H. od stawianego mu zarzutu, a

kosztami procesu obciążył Skarb Państwa.

Kasację od wyroku Sądu Okręgowego wniósł prokurator. Podniósł w

niej dwa szczegółowo opisane zarzuty rażącego i mającego istotny wpływ

na treść wyroku naruszenia prawa procesowego:

1. przepisów art. art. 4, 5 § 2, 7 i 410 k.p.k., poprzez nieobiektywną i

jednostronną ocenę materiału dowodowego, prowadzącą do przyznania

waloru wiarygodności wyjaśnieniom oskarżonego, przy całkowitym zdyskredytowaniu zeznań Joanny Ś., podczas gdy to właśnie ten ostatni dowód, w powiązaniu z pozostałym materiałem, zasługiwał na pozytywną

ocenę; nadto poprzez dowolne i uproszczone zastosowanie zasady in dubio pro reo, gdyż wskazane przez Sąd odwoławczy wątpliwości były pozornymi i stanowiły jedynie wynik uchylenia się przez ten Sąd od przeprowadzenia zgodnej z prawem oceny dowodów;

2. art. art. 424 § 1 pkt 1, 437 § 2 i 457 § 3 k.p.k., poprzez sporządzenie uzasadnienia wyroku, którym orzeczono odmiennie co do istoty, w sposób nieodpowiadający wymaganiom w tych przepisach określonym, z pominięciem całego szeregu dowodów oraz zaprezentowanie wyłącznie wła-

snego stanowiska, bez wykazania błędności rozumowania Sądu pierwszej

instancji.

Prokurator wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie

sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w B.

Obrońca Tomasza H., w odpowiedzi na kasację, wniósł o jej oddalenie. Na rozprawie kasacyjnej strony podtrzymały swoje stanowiska.

Sąd Najwyższy rozważył, co następuje.

Kasacja na uwzględnienie nie zasługiwała.

Niecodzienność niniejszej sprawy wymaga nieco innej konstrukcji

uzasadnienia, niż standardowe odniesienie się do zarzutów kasacyjnych.

Zatem w pierwszym rzędzie wskazać należy na szczególny charakter całego postępowania karnego, jakie w tej sprawie przeprowadzono.

Wydarzenia, jakie rozegrały się w dniu 13 czerwca 2005 r. w gabinecie oskarżonego Tomasza H. w szpitalu Akademii Medycznej w B., były

efektem czynności operacyjnych, dla których podstawę prawną stanowić

miał przepis art. 19a ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. z

2007 r. Nr 43, poz. 277 ze zm.) określający przesłanki tzw. kontrolowanego

zakupu lub prowokacji policyjnej. Przepis ten w ustępie pierwszym stanowi,

że „w sprawach o przestępstwa określone w art. 19 ust. 1 czynności operacyjno-rozpoznawcze zmierzające do sprawdzenia uzyskanych wcześniej

wiarygodnych informacji o przestępstwie oraz ustalenia sprawców i uzyskania dowodów przestępstwa mogą polegać (…) na przyjęciu lub wręczeniu korzyści majątkowej”, a w ustępie drugim, że „czynności operacyjnorozpoznawcze, o których mowa w ust. 1, mogą polegać także na złożeniu

propozycji (…) przyjęcia lub wręczenia korzyści majątkowej”. Podkreślić

trzeba, że przepis art. 19a ustawy o Policji, w przeciwieństwie do poprzedzającego go art. 19, nie przewiduje sądowej kontroli tych czynności przed,

czy w trakcie ich wykonywania, a zarządza je Komendant Główny Policji

lub komendant wojewódzki Policji, po uzyskaniu pisemnej zgody właściwe-

go miejscowo prokuratora okręgowego (art. 19a ust. 3). Zaakcentowanie tej

okoliczności jest o tyle potrzebne, że już ona sama przemawia za koniecznością rygorystycznego badania przesłanek zarządzenia powyższych

czynności, u podstaw których nie leży niezawisłe orzeczenie sądowe.

Już Sąd Rejonowy w uzasadnieniu swego wyroku wskazał, że czynności operacyjne podjęte przez policjantów Lecha C. i Jana K. w tej sprawie „pozostawały w jaskrawej sprzeczności z art. 19a ustawy o Policji”. Sąd

a quo podkreślił brak ze strony funkcjonariuszy jakiejkolwiek weryfikacji informacji uzyskanych od Wojciecha S. o podejrzeniach wobec Tomasza H.,

całkowity bezkrytycyzm policjantów oraz nieprawdziwe informowanie przez

nich przełożonych o rzeczywistym stanie wiedzy co do przyjmowania przez

lekarza korzyści majątkowych. Sąd ten przyjął jednocześnie, że pomimo

tych uchybień, materiał dowodowy uzyskany w czasie czynności operacyjnej, a więc nagrania rozmów, jak i wszelkie zeznania osób opisujące jej

przebieg, stanowią pełnowartościowy materiał dowodowy, podlegający

ocenie jak każdy inny, a to wobec nieobowiązywania w polskim prawie procesowym reguły „zakazu spożywania owoców zatrutego drzewa”. Oceniając zatem ten materiał, analizując nagrane rozmowy i walor wiarygodności

przyznając zeznaniom Joanny Ś., Sąd a quo ustalił, że oskarżony dopuścił

się występku biernej korupcji. W co najmniej zaskakujący jednak sposób

Sąd uznał, że „fakt, iż Tomasz Adam H. padł ofiarą sprzecznej z prawem

policyjnej prowokacji powoduje, że wymierzenie mu choćby najniższej kary

kłóci się z elementarnym poczuciem sprawiedliwości” i dlatego też skorzystał z dobrodziejstwa instytucji warunkowego umorzenia postępowania.

Sąd Okręgowy w uzasadnieniu swojego wyroku jeszcze bardziej krytycznie i stanowczo oceniał, że czynności operacyjne podjęte wobec

oskarżonego były „bezsprzecznie nielegalne”, że była to „bezprawna prowokacja”. Wnioski te Sąd wiązał przede wszystkim z brakiem jakiegokolwiek wymaganego przez ustawę sprawdzenia przez policjantów wiarygod-

ności informacji o skorumpowaniu Tomasza H. oraz nieprawdziwym przedstawieniem swoim przełożonym faktycznych podstaw do wyrażenia zgody

na propozycję kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej. Podobnie

jednak, jak Sąd a quo, także Sąd ad quem uznał, że naruszenie przepisów

prawa przy pozyskiwaniu dowodów obciążających oskarżonego nie może

ich dyskwalifikować, gdyż zakaz wykorzystywania „owoców zatrutego

drzewa” w polskiej procedurze nie obowiązuje. Rozważając i analizując

zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, Sąd Okręgowy dokonał jednak jego odmiennej oceny, walor wiarygodności przyznając wyjaśnieniom

Tomasza H., a dyskwalifikując wiarygodność zeznań Joanny Ś., z podkreśleniem niejednoznaczności zapisu rozmowy utrwalonej w toku czynności

operacyjnej.

Prokurator w kasacji właśnie te ostatnie oceny starał się podważyć,

obszernie i szczegółowo analizując zeznania Joanny Ś. i wyjaśnienia

oskarżonego, w kontekście uzyskanego nagrania i pozostałego materiału

dowodowego. Odnośnie do prawidłowości przeprowadzenia „prowokacji

policyjnej” oskarżyciel wskazał, że wprawdzie wykorzystanie materiałów

uzyskanych w ramach czynności operacyjno-rozpoznawczych należy do

„najtrudniejszych wyzwań stawianych judykaturze i doktrynie procesu karnego”, ale w tej sprawie nie widział powodów do zakwestionowania zasadności przeprowadzonej prowokacji. Podkreślał, że policjanci mieli podstawy

do uznania za wiarygodne informacji uzyskanych od Wojciecha S., skoro

był on bliskim współpracownikiem Tomasza H., a „trudno też wskazać kroki, jakie w praktyce należałoby podjąć, aby upewnić się, czy informacja jest

prawdziwa”. Prokurator dostrzegł „pewne nieprawidłowości” w postępowaniu policjantów, ale – jego zdaniem – nie mogą one wpływać na ocenę wiarygodności uzyskanego w drodze operacyjnej materiału dowodowego.

Tymczasem – jak dalej wywodził skarżący – to właśnie przez pryzmat tych

nieprawidłowości Sąd Okręgowy ocenił wiarygodność materiału dowodo-

wego, a zabrakło mu „stanowczości i konsekwencji” w wyrażeniu stanowiska co do dopuszczalności wykorzystania w procesie karnym tak uzyskanych dowodów.

W tym miejscu należy już przejść do przedstawienia stanowiska Sądu

Najwyższego. Można zacząć od tego, że słusznie prokurator w kasacji

wskazał, że Sądowi Okręgowemu, podobnie zresztą jak i Sądowi Rejonowemu, zabrakło „stanowczości i konsekwencji” w rozstrzygnięciach dotyczących materiału dowodowego uzyskanego w drodze – jak same te Sądy

określały – bezprawnej czy nielegalnej „prowokacji policyjnej”.

Rzeczą bezsporną jest w tej sprawie, że jedynym materiałem dowodowym obciążającym Tomasza H. był ten uzyskany w trakcie przebiegu

czynności operacyjnej kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej oraz

tę czynność opisujący. Innych dowodów winy oskarżyciel nie przedstawił.

W tej sytuacji zrozumiałym jest, że ocena tej czynności musi determinować

rozstrzygnięcie o sprawstwie oskarżonego w takim sensie, że procesowa

dyskwalifikacja uzyskanego w jej toku materiału dowodowego bezprzedmiotową czyni jego ocenę pod kątem wiarygodności oraz przesądza o niewinności Tomasza H.

Przypomnieć w tym miejscu należy, że ustawodawca w art. 19a ust. 1

ustawy o Policji wskazał, że istotnym celem przewidzianych w nim czynności jest „sprawdzenie uzyskanych wcześniej wiarygodnych informacji o

przestępstwie oraz ustalenie sprawców i uzyskanie dowodów przestępstwa”. Owo „sprawdzenie uzyskanych wcześniej wiarygodnych informacji”

wysuwa się na plan pierwszy, a w literaturze przedmiotu ten element określa się wręcz jako wiodący (M. Klejnowska: Podsłuch operacyjny i prowokacja policyjna, Prok. i Pr. 2004, nr 3, s. 102-103; B. Kurzępa: Podstęp w

toku czynności karnoprocesowych i operacyjnych, Toruń 2003, s. 204 i s.

208).

Przez pryzmat cytowanego zapisu art. 19a ust. 1 ustawy o Policji

spojrzeć trzeba na działania podjęte przez policjantów w niniejszej sprawie.

Zgodnie z niekwestionowanymi w tym zakresie ustaleniami Sądu Rejonowego, funkcjonariusze Lech C. i Jan K., po skontaktowaniu się z nimi Wojciecha S. i uzyskaniu od niego informacji, że Tomasz H. przyjmuje korzyści

majątkowe od pacjentów i ich rodzin, od razu zasugerowali możliwość

przeprowadzenia prowokacji, prosząc właśnie Wojciecha S. o znalezienie

odpowiedniej osoby, która dokonałaby wręczenia korzyści, czego ten się

skutecznie podjął. Już w tym momencie nie sposób nie dostrzec, że funkcjonariusze a priori założyli wiarygodność słów Wojciecha S. i nie podjęli

żadnych czynności weryfikujących ich prawdziwość. Co więcej, prób takich

nie podjęli również wobec żadnej z trzech osób wskazanych przez Wojciecha S., jako uczestniczących w prowokacji i tego co te osoby przekazywały. Przede wszystkim te elementy postawy policjantów, wraz z nierzetelnymi informacjami ujętymi w sporządzonym z ich inicjatywy wniosku o zarządzenie czynności operacyjno-rozpoznawczych, dały podstawy Sądom obu

instancji do oceny, iż przeprowadzona w sprawie „prowokacja policyjna”

była nielegalna, jako sprzeczna z art. 19a ust. 1 ustawy o Policji.

To stanowisko Sądów orzekających znalazło jakże wyjątkowe oparcie

w innym postępowaniu karnym, prowadzonym właśnie przeciwko policjantom organizującym tę prowokację oraz pozostałym jej uczestnikom. W

sprawie tej, zawisłej przed Sądem Rejonowym w B., postępowanie jurysdykcyjne nie zostało zakończone. Okoliczność ta nie ma jednak znaczenia

dla rozstrzygnięcia w sprawie niniejszej, gdyż decydujące w tej mierze były

ustalenia faktyczne w niej dokonane. Dla zilustrowania zasadności ustaleń

o sprzecznych z treścią ustawy o Policji działaniach policjantów, należy

choćby skrótowo wskazać na postawione im zarzuty. Lechowi C. i Janowi

K. w akcie oskarżenia zarzucono popełnienie występków wyczerpujących

kumulatywnie znamiona art. 231 § 1 k.k., art. 18 § 2 k.k. w zw. z art. 233 §

1 k.k., art. 235 k.k., art. 271 § 1 k.k. czy art. 272 k.k. Polegały one między

innymi na: niedopełnieniu obowiązku należytej weryfikacji uzyskanych wiadomości o przestępstwie łapownictwa; na wyłudzeniu poświadczenia nieprawdy w postaci wniosku do Komendanta Wojewódzkiego Policji w B. o

zarządzenie kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej oraz wniosku

do Prokuratora Okręgowego w B. o wyrażenie zgody na przeprowadzenie

kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej Tomaszowi H.; na wprowadzeniu w błąd autorów wniosku, a następnie Prokuratora Okręgowego

co do zaistnienia żądania wręczenia korzyści ze strony Tomasza H., a także co do okoliczności zawiadomienia o tym fakcie funkcjonariuszy KWP w

B., co doprowadziło do wydania przez Prokuratora Okręgowego zgody na

przeprowadzenie kontrolowanego wręczenia korzyści w oparciu o nierzetelne informacje. Już ten fragmentaryczny opis zarzutów stawianych policjantom organizującym omawianą „prowokację policyjną” nie pozostawia

wątpliwości, że w realiach tej sprawy, w pełni zasadnie Sądy obu instancji

tę czynność operacyjno-rozpoznawczą określiły jako nielegalną i bezprawną, przy czym raz jeszcze należy podkreślić, że dla tych ustaleń nie ma

znaczenia rozstrzygana w innym procesie kwestia winy funkcjonariuszy.

W tym miejscu trzeba postawić pytanie, czy zatem w drodze nielegalnych

czynności

operacyjno-rozpoznawczych

–

nielegalnych,

bo

sprzecznych z art. 19a ust. 1 ustawy o Policji, a nadto wykonanych na podstawie opartego o nieprawdziwe podstawy faktyczne zarządzenia Komendanta Wojewódzkiego Policji w B., po uzyskaniu w oparciu o takież zgody

Prokuratora Okręgowego B. – możliwe jest uzyskanie dowodów legalnych,

a więc podlegających ocenie według wszelkich kryteriów prawa procesowego?

Odpowiedź na to pytanie musi być kategorycznie negatywna i to z

przyczyn zupełnie zasadniczych. W pierwszym rzędzie wprost należy się

odwołać do zasad konstytucyjnych. Przede wszystkim do wyrażonej w art.

2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej zasady demokratycznego państwa

prawnego oraz wyrażonej w art. 7 zasady, że „organy władzy publicznej

działają na podstawie i w granicach prawa”. Nadto przywołać tu trzeba art.

45 ust. 1 ustawy zasadniczej, gwarantujący prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy i korespondujący z nim przepis art. 6 ust. 1 Konwencji o

ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, gwarantujący prawo do

rzetelnego procesu. Gwarancje te niewątpliwie obejmują konieczność rozstrzygania każdej sprawy na podstawie takich dowodów, które w ramach

konkretnego systemu procesowego są prawem przewidziane bądź z nim

niesprzeczne, a więc legalne. Trafnie w doktrynie karnego prawa dowodowego podkreślono, że „właśnie w sferze dowodowej zakotwiczone są gwarancje praw jednostki w procesie karnym, a tylko respektowanie tych gwarancji pozwala uznać rozstrzygnięcie sądu karnego za prawidłowe” (Z. Doda, A. Gaberle: Dowody w procesie karnym, Warszawa 1995, s. 22). W

świetle tych wszystkich zasad nie jest możliwe zaakceptowanie stanu, w

którym funkcjonariusze państwa, a więc władzy publicznej, mogliby gromadzić materiał dowodowy wbrew obowiązującemu prawu, a zgodnie z prawem, na podstawie tego materiału, obywatele mogli ponosić odpowiedzialność karną.

W literaturze dotyczącej karnego prawa dowodowego znane jest rozróżnienie dowodów na skażone (nielegalne) bezpośrednio i skażone (nielegalne) pośrednio (por. B. Kurzępa: Podstęp …, op. cit., s. 81 – 82). Co do

tych pierwszych generalnie zgodne jest stanowisko, że są to „dowody pozbawione wartości i nie mogą być wykorzystane w procesie karnym” (ibidem, s. 81; Z. Kwiatkowski: Zakazy dowodowe w procesie karnym, Kraków

2005, s. 389).

Na gruncie przepisów art. 19 ustawy o Policji, przewidujących kontrolę operacyjną, nie ulega wątpliwości, że materiały uzyskane w sposób niezgodny z postanowieniem sądu o zarządzeniu takiej kontroli w postępowa-

niu karnym nie mogą być wykorzystane. W zakresie tym szeroko wypowiadał się już Sąd Najwyższy, w szczególności w postanowieniu z dnia 26

kwietnia 2007 r., I KZP 6/07, OSNKW 2007, z. 5, poz. 37. Jednoznacznie

tę ocenę wyraził również w postanowieniu z dnia 22 września 2009 r., III

KK 58/09, OSNKW 2010, z. 3, poz. 28, w którym stwierdził: „o ile Policja –

w celu rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw i wykroczeń

oraz wykrycia i ustalenia sprawców – ma prawo podejmować czynności

operacyjno-rozpoznawcze (zwłaszcza określone w art. 14 ust. 1 i art. 19

ust. 1 in princ ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji …), o tyle niezbędnym warunkiem uznania materiałów, zdobytych w rezultacie takiej czynności, za dowód w postępowaniu karnym, podlegający ujawnieniu na podstawie art. 393 § 1 k.p.k., jest stwierdzenie, że do jego uzyskania i utrwalenia

doszło w sposób odpowiadający ustawowym rygorom, właściwym dla różnych kategorii zagrożeń porządku prawnego, w związku z którymi czynności te są podejmowane”.

Nie ma powodów, aby odmiennie zagadnienie to postrzegać na gruncie art. 19a ustawy o Policji. Wręcz przeciwnie, wspomniany już na wstępie

brak sądowej kontroli przed czy w trakcie wykonywania czynności operacyjno-rozpoznawczych przewidzianych w tym przepisie, skłania wręcz do

rygoryzmu przy ocenie spełnienia przesłanek dających podstawę prawną

do ich przeprowadzenia. W konsekwencji należy uznać, że niezachowanie

określonych w art. 19a ustawy o Policji ustawowych warunków dopuszczalności przeprowadzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych, uniemożliwia wykorzystanie uzyskanego w ich trakcie materiału dowodowego w

procesie karnym. Rzeczą oczywistą jest, że oceny zachowania tych warunków dokonywać można wyłącznie na gruncie realiów konkretnej sprawy. W

sprawie niniejszej jednak, jak jednoznacznie wykazano powyżej, naruszenie art. 19a ust. 1 ustawy o Policji jawi się jako oczywiste. Pomijając już

nawet wszystkie inne uwarunkowania, można zauważyć, że gdyby nie nie-

prawdziwe przedstawienie okoliczności faktycznych uzasadniających wydanie zarządzenia o wykonaniu przedmiotowej „prowokacji policyjnej” i

uzyskanie na nią zgody, do tych czynności w ogóle dojść by nie mogło, a w

rezultacie nie byłoby też żadnego materiału dowodowego.

Zarówno nagranie dźwięku podczas przeprowadzonej w dniu 13

czerwca 2005 r. czynności operacyjno-rozpoznawczej, jak i zeznania osób

do tej czynności zaangażowanych i przebieg tej czynności opisujące, były

dowodami „skażonymi” pierwotnie, a nie pośrednio, gdyż sama czynność

operacyjna wykonana została wbrew prawu. Stąd też zastosowanie do tych

dowodów przez Sądy obu instancji reguły – istotnie polskiej procedurze

nieznanej – określanej mianem zakazu spożywania owoców zatrutego

drzewa, zasadnym nie było. O takiej sytuacji można byłoby mówić wówczas, gdyby z dowodu „pierwotnie skażonego” organ procesowy dowiedział

się o innym dowodzie obciążającym (np. podczas bezprawnego przeszukania zostałyby ujawnione pamiętniki opisujące przestępczą działalność

innej osoby), a wtedy, co do zasady, przeszkód w wykorzystaniu tego

ostatniego by nie było, przy czym od razu zastrzec należy, że i takie oceny

powinny być dokonywane in concreto.

Fakt, że Kodeks postępowania karnego, ustawa o Policji ani inne

ustawy wprost nie przewidują dyskwalifikacji procesowej takich „pierwotnie

skażonych” dowodów, jak czyni to np. art. 171 § 7 k.p.k., niczego w omawianym zakresie nie zmienia. Ustawodawca nie zakłada przecież niezgodnego z prawem działania swoich funkcjonariuszy i nie musi na taki wypadek określać skutków takich zachowań w dziedzinie prawa dowodowego,

kiedy te można jednoznacznie wyprowadzić z analizy całego systemu prawa kształtującego zasady odpowiedzialności karnej wszystkich obywateli.

Przedstawione powyżej stanowisko Sądu Najwyższego uwzględnia

także orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka odnoszące

się do problematyki czynności operacyjnych o charakterze prowokacyjnym.

Wprawdzie ETPCz odcina się od oceniania dopuszczalności źródeł czy

środków dowodowych w poszczególnych krajach, to jednak wyroki skazujące oparte w przeważającej mierze na dowodach uzyskanych w wyniku

prowokacji policyjnej, kiedy funkcjonariusze nie mając ku temu podstaw

wykazywali się „nadaktywnością”, uznawane były za naruszające zasady

rzetelnego procesu określone w art. 6 ust. 1 Konwencji. Stanowisko takie

zaprezentowane zostało w szczególności w sprawie Teixeira de Castro

przeciwko Portugalii (ETPCz nr 25829/94, sprawa omówiona m.in. przez C.

Kuleszę: Przegląd Policyjny 2008, Nr 2, s. 51 in.) czy w szeroko komentowanej sprawie Ramanauskas przeciwko Litwie (ETPCz nr 74420/01).

Przegląd orzeczeń dotyczących tej problematyki wraz z analizą ich istoty

przedstawiony został w opracowaniu „Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Komentarz”, red. L. Garlicki, Warszawa

2010, s. 340 – 343 i nie ma potrzeby powtarzania w tym miejscu przytoczonej tam argumentacji.

Wracając na grunt sprawy przedmiotowej i odnosząc się do kasacji

wniesionej przez oskarżyciela publicznego, należy stwierdzić, że przedstawione powyżej stanowisko Sądu Najwyższego implikowało ocenę tego

nadzwyczajnego środka zaskarżenia jako bezzasadnego. Stanowisko to

jednocześnie bezprzedmiotowym uczyniło odnoszenie się do tej części argumentacji kasacji, w której prokurator starał się wykazać przekroczenie

przez Sąd Okręgowy zasad rządzących oceną materiału dowodowego i

niesprostanie wymaganiom dotyczącym uzasadnienia własnego stanowiska.

W konsekwencji, kasacja prokuratora została oddalona.