Legislator Case Law & Legislation
II UKN 76/99 AI generated

II UKN 76/99 · Sąd Najwyższy

Case Number II UKN 76/99
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome wyrok

Legislator summary

AI generated

Sąd Apelacyjny w Poznaniu wyrokiem z dnia 3 listopada 1998 r. [...] oddalił Społecznych w Poznaniu z dnia 5 lutego 1998 r. [...], oddalającego jej odwołanie od

Legislator headnote

AI generated

II UKN 76/99 · Sąd Najwyższy: decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych-Oddziału w P. ustalającej brak podlegania obowiązkowi ubezpieczenia społecznego z tytułu zatrudnienia u Pawła N.

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

Wyrok z dnia 5 sierpnia 1999 r.

II UKN 76/99

Uwzględnienie przez sąd w ocenie materiału dowodowego powszechnych i obiektywnych zasad doświadczenia życiowego nie usprawiedliwia zarzutu przekroczenia granic swobodnej oceny dowodów na tej tylko podstawie,

że indywidualne i subiektywne doświadczenia strony są od tych zasad odmienne.

Przewodniczący: SSN Barbara Wagner (sprawozdawca), Sędziowie SN:

Beata Gudowska, Roman Kuczyński.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu w dniu 5 sierpnia 1999 r. sprawy z wniosku

Marzeny K. przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych-Oddziałowi w P. o istnienie obowiązku ubezpieczenia społecznego, na skutek kasacji wnioskodawczyni

od wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 3 listopada 1998 r. [...]

o d d a l i ł kasację.

Uzasadnienie

Sąd Apelacyjny w Poznaniu wyrokiem z dnia 3 listopada 1998 r. [...] oddalił

apelację Marzeny K. od wyroku Sądu Wojewódzkiego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń

Społecznych w Poznaniu z dnia 5 lutego 1998 r. [...], oddalającego jej odwołanie od

decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych-Oddziału w P. ustalającej brak podlegania obowiązkowi ubezpieczenia społecznego z tytułu zatrudnienia u Pawła N.

Marzena K., z zawodu inżynier budownictwa, zamieszkała w Ś., do marca

1995 r. była zatrudniona jako osoba współpracująca u brata w zakładzie odzieżowym. W okresie od 10 marca 1995 r. do 18 sierpnia 1995 r. pobierała zasiłki chorobowe. W dniu 19 sierpnia 1995 r. zawarła z Pawłem N., zamieszkałym w oddalonym

o 100 km od Ś.Ś., umowę o pracę na czas nieokreślony w połowie wymiaru czasu

pracy na stanowisku zaopatrzeniowca. Odwołująca się była wówczas w siódmym

miesiącu ciąży i do dnia poprzedzającego zawarcie umowy o pracę, tj. do 18 sierpnia

1995 r. korzystała ze zwolnienia lekarskiego z powodu nieprawidłowego przebiegu

ciąży. W dniu 1 września 1995 r. strony zwarły kolejną umowę o pracę, uzgadniając

pełny wymiar czasu pracy. W dniu 27 października 1995 r. Marzena K. urodziła

dziecko, przebywała na urlopie macierzyńskim, a od 13 marca 1996 r. korzystała z

urlopu wychowawczego. Paweł N. prowadzi w Ś. sklep ogólnospożywczy, zatrudniając 2 – 3 osoby w charakterze sprzedawców. Jest mężem koleżanki wnioskodawczyni ze studiów, a obydwie rodziny są ze sobą zaprzyjaźnione. Mąż Marzeny K. Władysław nie pracował w tym czasie, organizował firmę, która nie przynosiła dochodu, lecz straty. Obecnie jego współpracownicą jest żona Pawła N.

W ocenie Sądu, Marzena K. nie świadczyła pracy u Pawła N. Umowy o pracę

zostały zawarte fikcyjnie, dla pozoru, w celu skorzystania przez wnioskodawczynię

ze świadczeń z ubezpieczenia społecznego. Ekspedientki zgodnie zeznały, że nie

znają ubezpieczonej, a zaopatrzeniem zajmował się osobiście ich pryncypał. Po urodzeniu przez Marzenę K. dziecka Paweł N. nie zatrudnił w jej miejsce pracownika, a

prowadzenie ksiąg podatkowych powierzył biuru podatkowemu. Sąd nie dał wiary

zeznaniom wnoszącej apelację, że w dzień po zakończeniu zwolnienia lekarskiego z

powodu powikłań ciążowych podjęła ona pracę w miejscowości oddalonej o 100 km

od miejsca zamieszkania. Każdego dnia pokonywała trasę do Ś. gdzie nocowała, by

następnego dnia pokonać łącznie trasę 200 km [...] po to tylko, by pilnować samochodu w czasie, gdy Paweł N. dokonywał zakupów do sklepu.

Zdaniem Sądu drugiej instancji, postępowanie dowodowe zostało przeprowadzone przez Sąd Wojewódzki wyczerpująco, ustalenia dokonane na podstawie

wszechstronnego rozważenia materiału i wnikliwej jego oceny, z zachowaniem granic swobodnej oceny dowodów. Sąd podzielił pogląd, że między Pawłem N. i Marzeną K. nie nastąpiło faktyczne nawiązanie stosunku pracy, a zawarcie umów o pracę

miało charakter fikcyjny. Wnioskodawczyni nie podlega ubezpieczeniu społecznemu

w rozumieniu art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 25 listopada 1986 r. o organizacji i finansowaniu ubezpieczeń społecznych (jednolity tekst: Dz.U. z 1989 r. Nr 25, poz. 137 ze

zm.).

Marzena K. zaskarżyła powyższy wyrok kasacją. Wskazując jako jej podstawy: naruszenie przepisów postępowania, a mianowicie art. 233 § 1 KPC „poprzez

dokonanie dowolnej oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego i nie dokonanie wszechstronnego rozważenia zebranego w sprawie materiału”, wniosła o

zmianę zaskarżonego wyroku i „uchylenie decyzji ZUS Oddział w P. z dnia 5 III 1997

r.” oraz o zasądzenie od organu rentowego na jej rzecz zwrotu kosztów postępowania. Jej zdaniem, stwierdzenie, że nie świadczyła pracy oparte zostało „jedynie na

podstawie ustalonego nieprawdopodobieństwa, by pracę świadczyć mogła. Hipotetyczne założenie, nie może być podstawą orzeczenia Sądu”. „Sąd ustalił, że wnioskodawczyni nie pracowała faktycznie u Pawła N., bowiem jest to sprzeczne z doświadczeniem życiowym... Tak sformułowana ocena dowodów jest dowolna,

sprzeczna z obecnymi realiami na rynku pracy, a materiał dowodowy nie został

wszechstronnie, a jednostronnie oceniony... Standardowy model „Matki Polki” nie

przystaje do obecnych warunków ekonomicznych. Takim modelem posłużył się Sąd

orzekając w niniejszej sprawie”. Sprzedawczynie nie musiały widzieć skarżącej, bo

nie miała z nimi kontaktu ze względu na krótki czas zatrudnienia i wdrażanie się dopiero do tej pracy, a nadto, z reguły, gdy Paweł N. wchodził do sklepu ona siedziała

w samochodzie. „W sprawie należy przyjąć, że wnioskodawczyni świadczyła pracę w

oparciu o umowę o pracę, a więc podlegała obowiązkowi ubezpieczenia społecznego”.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Kasacja zarzuca Sądowi drugiej instancji naruszenie przy wyrokowaniu art.

233 § 1 KPC – przepisu, zgodnie z którym sąd dokonuje oceny wiarygodności i mocy

dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia

zebranego materiału. Skarżąca nie określa na czym polegało uchybienie temu przepisowi oraz nie wskazuje sposobu w jaki zostało dokonane, co zarzuty, że „ocena

dowodów jest dowolna, a materiał dowodowy nie został wszechstronnie, a jednostronnie oceniony” czyni gołosłownymi. Kasacja jest w całości polemiką z ustaleniami

Sądu, wynikającą z odmiennej oceny dowodów.

Kwestionowane ustalenia, wbrew odmiennej opinii Marzeny K., zostały dokonane po wszechstronnym rozważeniu materiału dowodowego, ocenionym w procesie

myślowym prawidłowym z punktu widzenia reguł logicznego wnioskowania prawniczego, mieszczącym się w granicach swobody wyznaczonej w powołanym przepisie.

Nie jest rzeczą zwyczajną, by na dwa miesiące przed oczekiwanym porodem

(19 sierpnia – 27 października), bezpośrednio po ponad pięciomiesięcznych, poważnych - skoro uzasadniały konieczność zakończenia współpracy z bratem i korzystania ze zwolnienia lekarskiego - powikłaniach ciążowych (10 marca – 18 sierpnia),

przyszła matka, pragnąca urodzić dziecko (rezygnacja z pracy zarobkowej i leczenie

powikłań ciążowych), narażała na szwank swoje zdrowie i życie nasciturusa, podejmując zatrudnienie w warunkach, ostrożnie je kwalifikując, trudnych. Dojazd do oddalonej o 100 km od miejscowości zamieszkania siedziby pracodawcy jednego dnia,

spędzenie tam nocy, podróż następnego dnia po towar i powrót do miejsca zamieszkania (około 200 km) stanowi dolegliwość ponadprzeciętną dla każdego pracownika,

a cóż dopiero dla kobiety w końcowym stadium ciąży – stanu wprawdzie normalnego

z punktu widzenia fizjologii, jednak indywidualnie źle tolerowanego przez organizm

wnioskodawczyni. Ustaleń co do uzgodnionych warunków świadczenia pracy Marzena K. nie podważała, minimalizując jedynie ich znaczenie.

Nie jest też zgodne z doświadczeniem życiowym podjęcie przez przyszłego

pracodawcę wzmożonego ryzyka związanego z zatrudnieniem pracownicy w ustalonych okolicznościach, o których musiał wiedzieć (akta osobowe). Zatrudnienie Marzeny K. na czas nieokreślony, ze świadomością, że w okresie do porodu będą jej

przysługiwały szczególne uprawnienia wynikające z przepisów o ochronie pracy kobiet w ciąży, a po porodzie – związane z macierzyństwem, że wkrótce po nawiązaniu

stosunku pracy nie będzie świadczyła pracy na pewno przez okres co najmniej

urlopu macierzyńskiego (18 tygodni – art. 180 § 1 pkt 2 KP), a być może także przez

dalsze trzy lata okresu urlopu wychowawczego, i w tym czasie trwałość jej stosunku

pracy będzie chroniona zakazem wypowiedzenia, nie miało obiektywnie żadnych

racjonalnych podstaw. Nie uzasadniały go także potrzeby ekonomiczno - organizacyjne niewielkiej, zatrudniającej 2 – 3 sprzedawców, placówki handlowej stanowiącej

zakład pracy należący do Pawła N., co potwierdza fakt, że w miejsce wnioskodawczyni nie został zatrudniony inny pracownik.

Uwzględniając przy tym wszystkim relacje choćby tylko towarzyskie (bo istniały także zawodowe) Państwa K. i N. postawienie Sądowi zarzutu, że ustalając, iż

umowy o pracę zawarte między Marzeną K. jako pracownicą i Pawłem N. jako pracodawcą miały inny cel niż określony w art. 22 § 1 KP, przekroczył granice przyznanej mu kompetencji do oceny wiarygodności i mocy dowodów, nie sposób uznać za

usprawiedliwiony.

Sąd dokonał ustaleń stanowiących faktyczną podstawę rozstrzygnięcia zawartego w zaskarżonym wyroku nie, jak twierdzi skarżąca, na hipotetycznym założeniu o nieprawdopodobieństwie świadczenia przez nią pracy, ale na wszechstronnej

analizie i prawidłowej ocenie materiału dowodowego, którego zupełności żadna ze

stron nie kwestionowała. Sąd drugiej instancji nie powołał w motywach zaskarżonego

wyroku jako punktu odniesienia i kryterium oceny prawnej dowodów modelu „Matki

Polki”. Autor kasacji nie opisuje tego „standardowego” modelu, choć z pejoratywnego

znaczenia w jakim określenie to zostało użyte, na co wskazuje jego kontekst, należy

wnosić, że go nie akceptuje. Trudno zatem zasadność tej konstatacji zweryfikować.

Jeżeli jednak byłby to wzorzec matki odpowiedzialnej za własne potomstwo i działającej w dobrze pojętym jego interesie, to nie można by Sądowi uczynić z tego zarzutu.

Kierując się powyższymi względami Sąd Najwyższy, stosownie do art. 393 12

KPC, orzekł jak w sentencji.