Legislator Case Law & Legislation
II UKN 487/00 AI generated

II UKN 487/00 · Sąd Najwyższy

Case Number II UKN 487/00
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome wyrok

Legislator summary

AI generated

Sąd Rejonowy-Sąd Pracy w Szubinie wyrokiem z dnia 13 listopada 1998 r. [...] ustalił, że zdarzenie, w którym uczestniczył powód Jan L. w pozwanej Cukrowni „Ż.”

Legislator headnote

AI generated

II UKN 487/00 · Sąd Najwyższy: oceny przeprowadzonych dowodów (art. 233 § 1 KPC), a poczynione na ich podstawie ustalenia faktyczne zostały następnie prawidłowo zakwalifikowane z punktu widzenia przepisów ustawy wypadkowej.

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

Wyrok z dnia 19 lipca 2001 r.

II UKN 487/00

W opinii instytutu naukowego mieszczą się tylko poglądy reprezentowane w niej jednolicie lub w przeważającej części, a więc podstawą ustaleń sądu

przeprowadzającego ten dowód nie mogą być osobiste zapatrywania jednego

ze współautorów opinii, składającego na rozprawie wyjaśnienia w imieniu instytutu.

Przewodniczący SSN Andrzej Kijowski (sprawozdawca), Sędziowie: SN

Krystyna Bednarczyk, SA Kazimierz Josiak.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu w dniu 19 lipca 2001 r. sprawy z powództwa

Jana L. przeciwko Cukrowni „Ż.” S.A. w Ż. o uznanie zdarzenia za wypadek przy

pracy, na skutek kasacji powoda od wyroku Sądu Okręgowego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Bydgoszczy z dnia 16 marca 2000 r. [...]

o d d a l i ł kasację, nie obciążył powoda kosztami postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Sąd Rejonowy-Sąd Pracy w Szubinie wyrokiem z dnia 13 listopada 1998 r. [...]

ustalił, że zdarzenie, w którym uczestniczył powód Jan L. w pozwanej Cukrowni „Ż.”

S.A. w Ż. w dniu 4 września 1997 r. było wypadkiem przy pracy. W motywach tego

rozstrzygnięcia Sąd Rejonowy powołał się na poniższe ustalenia faktyczne.

Powód Jan L. był w pozwanej Spółce zatrudniony jako ślusarz. Na podstawie

badania okresowego z dnia 19 maja 1992 r. uzyskał orzeczenie o zdolności do

pracy. Do czerwca 1997 r. pracował w godzinach od 700 do 15oo. W ramach przygotowań do kampanii cukrowniczej pozwana zleciła czyszczenie szklanych rurek w tzw.

wyparce. Robiły to zespoły składające się z 3 osób, przy czym dwie pracowały wewnątrz wyparki, a jedna przy aparacie Woma (sprężarce), położonym o 8 metrów

niżej. Od aparatu Woma wchodzi się do wyparki schodami z drabinką. Pracownik

obsługujący aparat odkręca za pomocą metalowego klucza zawór doprowadzający

wodę w celu uzyskania odpowiedniego ciśnienia niezbędnego dla oczyszczenia rurek wyparki. W dniu 3 września 1997 r. powód pracował wewnątrz wyparki, a w dniu

następnym od godz. 4oo obsługiwał aparat Woma. Po odkręceniu zaworu poczuł w

klatce piersiowej nasilający się ból. Powód udał się do kolegów pracujących w wyparce i zasłabł na ostatnim szczeblu drabinki. Józef K. i Ireneusz K. sprowadzili powoda z drabinki i ze schodów, wyprowadzili na powietrze oraz wezwali pogotowie. W

Szpitalu w Ż. stwierdzono u powoda zawał serca. Powód cierpiał na chorobę wieńcową, o czym nie wiedział, ze względu na jej postać „niemą” klinicznie.

Okresowe badanie lekarskie, przeprowadzone u powoda w dniu 15 kwietnia

1996 r., wykazało zdolność do pracy na stanowisku ślusarza. Biegły lekarz stwierdził

jednak, że owo badanie ograniczyło się do zmierzenia ciśnienia. Dlatego biegły wyraził opinię, że zewnętrzną współprzyczyną przyspieszenia zawału u powoda, dotkniętego chorobą wieńcową, było wykonanie wysiłku związanego z odkręceniem

zaworu w momencie odczuwania bólu zamostkowego. Innymi słowy, praca w dniu 4

września 1997 r., w tym zwłaszcza wejścia na wysokość około 8 m w celu uzyskania

koleżeńskiej pomocy, stanowiły wysiłek fizyczny przekraczający kompensacyjne

zdolności chorego ustroju. Gdyby powód nie pracował w tym dniu albo zaniechał jakichkolwiek czynności w momencie nasilającego się bólu zamostkowego, to miałby

szansę uniknięcia zawału. W świetle tej opinii, jak też pozostałych ustaleń, w tym

faktu niewystarczającego zakresu wymaganych badań okresowych, Sąd Rejonowy

uznał, że żądanie pozwu jest uzasadnione.

W uwzględnieniu apelacji wniesionej przez stronę pozwaną, Sąd OkręgowySąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych wyrokiem z dnia 16 marca 2000 r. [...] zmienił

zaskarżone orzeczenie w ten sposób, że oddalił powództwo bez obciążania powoda

kosztami procesu. W uzasadnieniu takiego rozstrzygnięcia Sąd Apelacyjny powołał

się na wynik uzupełniającego postępowania dowodowego, zmierzającego do ustalenia wielkości i natężenia wysiłku niezbędnego do odkręcenia zaworu. Na tej podstawie Sąd ustalił, że czynność dokręcenia śruby zaworu trwa do 30 sekund i wymaga

około 4 obrotów kluczem o wadze około 0,5 kg. Opisany wysiłek został przez inne

osoby, normalnie wykonujące takie czynności, opisany jako „mały” do „średniego”.

Przeliczenia natężenia wysiłku wymaganego do zakręcenia śruby dokonali - w ramach eksperymentu - pracownicy pozwanego, posługując się kluczem dynamometrycznym. Z tego eksperymentu wynika, że przy odkręceniu zaworu w dniu 4 wrześ-

nia 1997 r. powód uczynił wysiłek równy podniesieniu 5 kg na wysokość 1 m. Sąd

Okręgowy nie dał przy tym wiary twierdzeniom powoda, że przy wykonywaniu

przedmiotowej czynności posługiwał się kluczem typu „grzechotka” o wadze 2 - 2,5

kg, gdyż dysponował nim tylko brygadzista i wydawał go do konkretnej operacji. W

oparciu o te ustalenia Sąd Okręgowy dokonał weryfikacji medycznej oceny spornego

wypadku i w tym celu zwrócił się o wydanie szczegółowej opinii przez Akademię Medyczną w B.

W opinii powołanej Akademii stwierdzono w szczególności, że długotrwałe

niedostateczne zaopatrzenie mięśnia sercowego w tlen jest prawie wyłącznie następstwem samoistnej choroby miażdżycowej. Wykładniki miażdżycy stwierdzone u

powoda pozwoliły biegłym lekarzom na wniosek, że praca w dniu przedmiotowego

zdarzenia mogła spowodować co najwyżej krótkotrwałe pobudzenie układu adrenergicznego, powodujące skurcz tętnic i pojawienie się bólu wieńcowego, który ustąpił

niezwłocznie po ustaniu czynnika zewnętrznego, przy czym objawy wczesnego niedokrwienia musiały najprawdopodobniej istnieć przed podjęciem pracy i zawał serca

został w istocie wywołany przyczynami wewnętrznymi, tj. samoistnym schorzeniem.

Niedokrwienie mięśnia sercowego mogło wprawdzie przy kontynuacji pracy prowadzić do przyspieszenia martwicy mięśnia sercowego, lecz zawał serca u powoda wystąpiłby zdaniem biegłych również w sytuacji niewykonywania pracy. Słuchany na

rozprawie biegły Piotr B. stwierdził w imieniu Akademii, że stopień zaawansowania

choroby miażdżycowej wynosi u powoda od 30 do 50% oraz że jest mało prawdopodobne, iżby krótkotrwały i szybko przerwany wysiłek fizyczny spowodował u powoda

zawał mięśnia sercowego.

Wobec niejednoznacznej konkluzji powyższej opinii, Sąd Okręgowy dopuścił

dodatkowo dowód z opinii Akademii Medycznej w B. Biegli z tej instytucji naukowodydaktycznej stwierdzili w szczególności, że im większe zmiany istnieją w naczyniach

wieńcowych, tym mniejszy wysiłek fizyczny może doprowadzić do zawału. U powoda

występował przynajmniej jeden czynnik choroby wieńcowej w postaci hiperlipidemii,

a w badaniu dopplerowskim ujawniono zmiany anatomiczne (blaszki miażdżycowe)

w tętnicach udowych. Dodatkowo o zmianach chorobowych w naczyniach wieńcowych świadczy - zdaniem biegłych - wystąpienie w okresie miesiąca bez świadczenia

pracy ponownego zawału w tym samym obszarze serca. Z tego względu biegli

uznali, że wyjściową przyczyną zawału byłą przyczyna wewnętrzna tkwiąca w organizmie. Ból stenokardialny, stanowiący pierwszy objaw dokonującego się zawału,

wystąpił u powoda nagle, w czasie rutynowych czynności, które jako ślusarz wykonywał codziennie. Biegli potwierdzili pogląd ze wcześniejszej opinii, że wysiłek fizyczny kontynuowany w trakcie bólu stenokardialnego pogłębia wprawdzie stan niedokrwienia, lecz gdyby w tym momencie unieruchomiono powoda, to zmniejszyłby

się jedynie obszar martwicy.

Z obu zatem opinii niedwuznacznie wynika, że wysiłek fizyczny związany z

pracą powoda nie był współdecydująca przyczyną zawału mięśnia sercowego, nawet

jeśli opinia biegłych b. Akademii jest skądinąd bardziej wszechstronna i precyzyjna.

Powództwo należało więc oddalić jako bezzasadne.

Kasację od tego wyroku wniosła strona powodowa, zarzucając „błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie przepisu art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 12 czerwca

1975 r. o świadczeniach z tytułu wypadku pracy i chorób zawodowych (jednolity

tekst: Dz.U. z 1983 r. Nr 30, poz. 145 ze zm.) i przyjęcie wbrew istniejącym dowodom, że wypadek jakiemu uległ powód w dniu 4 września 1997 r. nie był wypadkiem

przy pracy, a ponadto „rażące naruszenie przepisów postępowania w zakresie, który

miał istotny wpływ na wynik sprawy (art. 3931 pkt 2 KPC), a mianowicie: art. 290 KPC

przez całkowite pominięcie dodatkowych wyjaśnień współautora opinii Akademii Medycznej w B. - dr Piotra B., złożonych na rozprawie w dniu 23 września 2000 r.”, jak

też „art. 233 § 1 KPC, tj. przekroczenie zasady swobodnej oceny dowodów, wyrażające się w błędnych wnioskach wyprowadzonych z opinii Zakładu Medycyny Sądowe

Akademii Medycznej w B.”. Na tej podstawie skarżący domagał się zmiany zaskarżonego wyroku przez oddalenie apelacji, względnie uchylenia kwestionowanego rozstrzygnięcia i przekazania sprawy Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania,

w obu wypadkach przy uwzględnieniu kosztów postępowania.

Odpowiadając na kasację, strona pozwana wniosła o oddalenie skargi oraz o

zasądzenie kosztów zastępstwa według norm przepisanych.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Kasacja podlega oddaleniu, gdyż nie wykazuje usprawiedliwionych podstaw.

Chybiony jest zwłaszcza zarzut naruszenia art. 290 KPC, który stanowi w § 1 zdanie

pierwsze, że sąd może zażądać opinii odpowiedniego instytutu naukowego lub naukowo-badawczego, a w zdaniu drugim, iż sąd może zażądać od instytutu dodatkowych wyjaśnień bądź pisemnych bądź ustnych przez wyznaczoną do tego osobę,

może też zarządzić złożenie dodatkowej opinii przez ten sam lub inny instytut, zaś

przepis § 2 nakazuje w opinii instytutu wskazać osoby przeprowadzające badanie i

wydające opinię. Co prawda skarżący - wbrew formalnym wymaganiom kasacji - nie

konkretyzuje, które spośród dwóch paragrafów i trzech zdań stanowiących jednostki

redakcyjne powołanego przepisu ma na względzie, lecz stylizacja zarzutu („całkowite

pominięcie dodatkowych wyjaśnień dr Piotra B., współautora opinii Akademii Medycznej w B., złożonych na rozprawie w dniu 23 września 1999 r.”) zdaje się sugerować, iż chodzi o naruszenie art. 290 § 1 zdanie 2 KPC. Tymczasem dr Piotr B., składając wyjaśnienia przed Sądem Okręgowym, nie występował we własnym imieniu,

tylko jako przedstawiciel by. Akademii Medycznej, więc chociaż był jednym ze

współautorów jej opinii, to ze względu na jej szczególny („instytutowy”) charakter nie

mógł prezentować swych osobistych poglądów, bez ich równoczesnego odniesienia

do stanowiska przyjętego w uczelni jednolicie lub w przeważającej części. W opinii

by. Akademii Medycznej nie ma wypowiedzi na temat procentowego stopnia zaawansowania miażdżycowej choroby powoda, więc dr Piotr B. nie był w istocie przygotowany do wyjaśnienia tej kwestii w imieniu uczelni. Ocena tego zaawansowania w

przedziale od 30 do 50%, a więc w skali jakby nie w pełni adekwatnej do konkluzji

uczelnianej opinii o wyłącznie wewnętrznym charakterze przyczyny spornego zdarzenia wypadkowego, została zatem sformułowana poza zakresem przeprowadzonego dowodu. Sąd Okręgowy nie mógł więc osobistej oceny dr Piotra B. przyjąć za

podstawę swych ustaleń faktycznych. Ocena ta nie zachwiała zresztą - wbrew sugestii skarżącego - przekonaniem tego biegłego o trafności ostatecznego stanowiska

by. Akademii Medycznej, że jest mało prawdopodobne, aby równie krótkotrwały i podobnie umiarkowany wysiłek fizyczny mógł być u powoda przyczyną zawału serca.

Co prawda Sąd Okręgowy mógł odroczyć posiedzenie, aby w sprawie zaawansowania miażdżycy naczyń krwionośnych skarżącego mogła się wypowiedzieć

by. Akademia Medyczna, ale zaniechanie podobnej decyzji trudno czynić przedmiotem zarzutu, skoro Sąd „poszedł dalej” i zdecydował o przeprowadzeniu dodatkowego dowodu z opinii b. Akademii Medycznej. Jej stanowisko jednoznacznie zaś

stwierdza, że zmiany chorobowe w naczyniach wieńcowych powoda były na tyle poważne, iż zawał wystąpiłby również w sytuacji niewykonywania żadnej pracy, więc

natychmiastowe unieruchomienie chorego w momencie wystąpienia w dniu 4 września 1997 r. bólu stenokardialnego mogło co najwyżej zmniejszyć obszar martwicy

mięśnia sercowego. Sąd Okręgowy nie przekroczył więc również granicy swobodnej

oceny przeprowadzonych dowodów (art. 233 § 1 KPC), a poczynione na ich podstawie ustalenia faktyczne zostały następnie prawidłowo zakwalifikowane z punktu widzenia przepisów ustawy wypadkowej.

Z powyższych względów Sąd Najwyższy na podstawie art. 393 12 KPC orzekł

jak w sentencji, przy czym o kosztach postępowania kasacyjnego orzeczono zgodnie

z art. 102 KPC.