Legislator Case Law & Legislation
II UKN 131/98 AI generated

II UKN 131/98 · Sąd Najwyższy

Case Number II UKN 131/98
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome wyrok

Legislator summary

AI generated

r. stwierdził, że wnioskodawca Ireneusz C., jako jedyny wspólnik a zarazem prezes jednoosobowego zarządu Spółki z o.o. „S.” w S., nie podlega od dnia 1 listopada 1995

Legislator headnote

AI generated

art. 67 ust. 1 Konstytucji, art. 81 Konstytucji, art. 8 ust. 2 Konstytucji, art. 67 ust. 1 Konstytucji RP; II UKN 131/98 · Sąd Najwyższy: ustawy z dnia 18 grudnia 1976 r., wsparta argumentami wykładni funkcjonalnej, prowadzi zatem ostatecznie do wniosku, że zakres zastosowania tego aktu rekonstruowany w zgodzie z art. 67 ust. 1 Konstytucji RP obejmuje również działalność gospodarczą polegającą na prowadzeniu przez jedynego wspólnika spraw jego spółki z o.o.

Keywords

AI generated
art. 67 ust. 1 Konstytucji art. 81 Konstytucji art. 8 ust. 2 Konstytucji art. 67 ust. 1 Konstytucji RP

Cited Legislation

AI generated
art. 67 ust. 1 Konstytucji
jedno z podstawowych praw socjalnych zagwarantowane przez art. 67 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
art. 81 Konstytucji
Wprawdzie prawo do zabezpieczenia społecznego nie należy do kategorii praw, których zgodnie z art. 81 Konstytucji można dochodzić jedynie w granicach określonych
art. 8 ust. 2 Konstytucji
stosowania” (art. 8 ust. 2 Konstytucji), gdyż „zakres i formy zabezpieczenia społecznego określa ustawa” (art.
art. 67 ust. 1 Konstytucji RP
i prawne cechy umowy zlecenia, jak też naruszenie art. 67 ust.

Cited Case Law

AI generated
III CZP 15/91
Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 22 maja 1991 r., III CZP 15/91, OSN 1992 nr 1, poz.

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

Wyrok z dnia 15 lipca 1998 r.

II UKN 131/98

1. Jedyny wspólnik spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, wykonujący

odpłatnie czynności zarządzania swoją spółką, podlega z tego tytułu ubezpieczeniu społecznemu osób prowadzących działalność gospodarczą, choćby na

prowadzenie spraw spółki zawarł z nią równocześnie umowę o ciągłe świadczenie zarobkowych usług podobnych do zlecenia.

2. W sprawie o ustalenie obowiązku ubezpieczenia społecznego organ

rentowy powinien od razu ustalić, czy wnioskodawca podlega ubezpieczeniu

oraz, w którym z jego podsystemów, wobec czego nie można go stawiać w niepewności co do tego obowiązku (prawa) i kazać mu "metodą prób i błędów"

szukać właściwej podstawy prawnej zarobkowania.

Przewodniczący SSN: Teresa Romer, Sędziowie SN: Andrzej Kijowski (sprawozdawca), Maria Mańkowska.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu w dniu 15 lipca 1998 r. sprawy z wniosku Ireneusza C. przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych-Oddziałowi w J. o ustalenie obowiązku ubezpieczenia społecznego, na skutek kasacji wnioskodawcy od wyroku Sądu Apelacyjnego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Rzeszowie z dnia

28 listopada 1997 r. [...]

u c h y l i ł zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Apelacyjnemu-Sądowi Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Rzeszowie do ponownego rozpoznania i

orzeczenia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych-Oddział w J. decyzją z dnia 5 września 1996

r. stwierdził, że wnioskodawca Ireneusz C., jako jedyny wspólnik a zarazem prezes

jednoosobowego zarządu Spółki z o.o. „S.” w S., nie podlega od dnia 1 listopada 1995

r. ubezpieczeniu społecznemu osób wykonujących pracę na podstawie umowy

zlecenia, przy czym w podstawie prawnej tej decyzji powołał art. 11 ust. 1 ustawy z

dnia 25 listopada 1986 r. o organizacji i finansowaniu ubezpieczeń społecznych (jednolity tekst: Dz. U. z 1989 r. Nr 25, poz. 137 ze zm.) oraz art. 203 rozporządzenia

Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 27 czerwca 1934 r. - Kodeks handlowy (Dz. U. Nr

57, poz. 502 ze zm.)

Złożone przez wnioskodawcę odwołanie od tej decyzji oddalił Sąd Wojewódzki

- Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Krośnie wyrokiem z dnia 25 marca 1997 r.

[...], ustalając następujący stan faktyczny:

Wnioskodawca Ireneusz C. jest jedynym wspólnikiem Spółki z o.o. „S.” w S.,

zajmującej się sprzedażą leków. Zgromadzenie Wspólników tej Spółki podjęło w dniu

2 listopada 1995 r. uchwałę o ustanowieniu Antoniego L. pełnomocnikiem do zawarcia

z wnioskodawcą umowy zlecenia, której przedmiotem miał być zarząd Spółką. W

tymże dniu doszło do zawarcia wspomnianej umowy, której § 1 postanawiał, że zleceniobiorca zobowiązuje się do wykonywania czynności związanych z zarządzaniem

Spółką. Pojęcie zarządu zostało przez strony tej umowy skonkretyzowane w tzw. zakresie czynności, który stanowi o obowiązkach prowadzenia przez wnioskodawcę

między innymi: obsługi biurowej, przyjmowania i odbierania korespondencji, nadzorowania obiegu faktur i dokumentów w Spółce, składania i przyjmowania zamówień na

leki i inne towary, utrzymywania kontaktów z bankiem i urzędami, koordynowania

pracy hurtowni, biura i służby księgowej, przy czym wnioskodawca rzeczywiście wykonuje te czynności.

W świetle powyższych ustaleń Sąd Wojewódzki uznał, że umowa zlecenia zawarta w dniu 2 listopada 1995 r. między Ireneuszem C. i Spółką „S.” jest nieważna i

nie powoduje objęcia wnioskodawcy systemem ubezpieczenia określonym w przepisach ustawy z dnia 19 grudnia 1975 r. o ubezpieczeniu społecznym osób wykonujących pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia (jednolity tekst: Dz.

U. z 1995 r. Nr 65, poz. 333 ze zm.), gdyż została w gruncie rzeczy zawarta „z sobą

samym”, a poza tym przedmiotem zobowiązania jest zarządzanie Spółką, będące

obowiązkiem Ireneuszem C. jako jedynego wspólnika a zarazem jedynego członka jej

zarządu. Odnosząc pojęcie zarządu do szeroko rozumianego prowadzenia spraw

Spółki jako przedsiębiorstwa, Sąd Wojewódzki uznał, że obejmuje ono również czynności faktyczne, podejmowane przez wnioskodawcę zgodnie z ich wspomnianym

wcześniej przykładowym wykazem.

Apelację wnioskodawcy oddalił Sąd Apelacyjny-Sąd Pracy i Ubezpieczeń

Społecznych w Rzeszowie wyrokiem z dnia 28 listopada 1997 r. [...]. W motywach

tego rozstrzygnięcia Sąd Apelacyjny podkreślił, że ocena ważności kwestionowanej

przez ZUS umowy zlecenia powinna być dokonywana na trzech płaszczyznach.

Pierwsza z nich, to przestrzeganie przy jej zawieraniu reguły wyrażonej w art. 203 KH,

na co szczególnie zwracał uwagę Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 8 marca 1995 r., I

PZP 7/95 (OSNAPiUS 1995 nr 18, poz. 227). Reguła ta została zachowana, gdyż w

spornej umowie między Spółką a wnioskodawcą jako jedynym członkiem jej zarządu

reprezentował Spółkę pełnomocnik ustanowiony uchwałą Zgromadzenia Wspólników.

Na drugiej ze wspomnianych płaszczyzn chodzi natomiast o dopuszczalność

zawarcia tej umowy jako umowy „z samym sobą”, co ostatecznie - wbrew stanowisku

skarżącego - zachodzi w przypadku zawierania umów w imieniu jednoosobowej Spółki

z o.o. z jej wspólnikiem nawet za pośrednictwem pełnomocnika, czemu dał wyraz Sąd

Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 17 grudnia 1996 r., II UKN 37/96

(OSNAPiUS 1997 nr 17, poz. 320). Konstrukcja dokonywania czynności prawnych „z

samym sobą” nie jest polskiemu prawu obca, chociaż przy zaistnieniu dwóch przesłanek wyraźnie określonych w art. 108 KC, tzn. dopuszczalność dokonania takiej czynności musi wynikać z treści pełnomocnictwa albo gdy ze względu, na treść danej

czynności prawnej wyłączona jest możliwość naruszenia interesów mocodawcy. W

okolicznościach sprawy jest bezsporne, że treść pełnomocnictwa dla A. L. ustanowionego w tym charakterze uchwałą Wspólników dopuszczała zawarcie przez niego jako przedstawiciela Spółki - umowy zlecenia z wnioskodawcą, a nawet w tym tylko

celu pełnomocnik został powołany. Przy konstrukcji jednoosobowej spółki z o.o., która

zakłada prawną rozdzielność pomiędzy fizyczną osobą jedynego wspólnika i spółką

jako osobą prawną, a która to rozdzielność jest w rzeczywistości - z gospodarczego

punktu widzenia - trudna do utrzymania, trzeba się zastanowić, czy w ogóle możliwe

jest naruszenie interesów mocodawcy, co w konsekwencji oznaczałoby, iż w jednoosobowych spółkach z o.o. nie funkcjonowałby zakaz umawiania się „z samym sobą”.

Uznając wszakże, iż możliwość kolizji interesów Spółki i jej jedynego wspólnika istnieje (np. przez dokonanie czynności prawnej prowadzącej do niewypłacalności

Spółki wobec wierzycieli), Sąd Apelacyjny przeprowadził dowód ze sprawozdań bilansowych „S.” za lata 1993-1996, deklaracji podatkowych, dokumentów dotyczących

wynagrodzenia pobranego przez wnioskodawcę z tytułu umowy zlecenia, a także ponowił dowód z przesłuchania wnioskodawcy w charakterze strony. Na podstawie tych

dowodów Sąd Apelacyjny ustalił, że wskutek umowy zlecenia z wnioskodawcą Spółka

nie utraciła finansowej płynności i jest wypłacalna, a jej dochody wykazują tendencję

wzrostową, zaś wynagrodzenie wnioskodawcy, obliczane jako 8% miesięcznego

przychodu Spółki, wyniosło średnio 1.700 zł i było - z korzyścią dla Spółki - wliczane w

jej koszty. Można by zatem - zdaniem Sądu - generalnie stwierdzić, że sporna umowa

zlecenia nie narusza też art. 108 KC.

Ważność przedmiotowej umowy musi być natomiast zakwestionowana na trzeciej płaszczyźnie, czyli zgodności powstałego z niej stosunku zobowiązaniowego z

jego naturą (właściwością) - art. 3531 KC i to niezależnie od charakteru czynności wykonywanych przez wnioskodawcę. Funkcje zarządu Spółką są bowiem w rozdziale III,

oddział 1, dział XI Kodeksu handlowego uregulowane w zasadzie w sposób wyczerpujący i nie obejmują przynajmniej niektórych prac wnioskodawcy wymienionych w

zakresie jego czynności. Chodzi tu o prace porządkowe, jakie są zwykle wykonywane

przez pracowników podmiotów gospodarczych. Niektóre inne prace kwestionowane

przez skarżącego można natomiast niewątpliwie zaliczyć do objętych pojęciem zarządu Spółką. Jednak nawet świadczenie w ramach kwestionowanej umowy prac o porządkowym charakterze nie daje podstaw do stwierdzenia jej ważności w świetle art.

3531 KC. Strony zawierające umowę mogą bowiem zgodnie z powołanym przepisem

ułożyć kreowany stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel

nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) zobowiązania, ustawie, ani zasadom

współżycia społecznego. Przekroczeniem granic wyznaczonej w tym przepisie wolności jest naruszenie choćby jednego z wymienionych kryteriów swobody kontraktowania, skutkujące nieważność zobowiązania (art. 58 KC). Natura stosunku zobowiązaniowego wynika zaś ze swoistych właściwości określonych umów, w tym wypadku

umowy zlecenia (art. 734 i n. KC), a właściwie umowy typu zlecenie (art. 750 KC).

Sprzeczne z naturą każdej umowy jest przy tym pozostawienie w ręku jednej tylko

strony możliwości dowolnej zmiany jej warunków (tak np. Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 22 maja 1991 r., III CZP 15/91, OSN 1992 nr 1, poz. 1; por. też M. Szczygieł:

Właściwość (natura) stosunku zobowiązaniowego jako ograniczenie zasady swobody

umów, Palestra nr 7-8 z 1997 r.).

Przenosząc to ostatnie stwierdzenie na grunt niniejszej sprawy trzeba - zdaniem Sądu Apelacyjnego - uznać, że przy pojęciowo niemożliwej do rozgraniczenia

osobie zleceniobiorcy (będącego zarazem jedynym wspólnikiem Spółki) i zleceniodawcy zostaje praktycznie w ręku jednej tylko strony tej umowy zlecenia pozostawiona

możliwość dowolnej zmiany jej warunków; np. w zakresie tak istotnych elementów, jak

wysokość wynagrodzenia czy termin rozwiązania, co może być bez większych

przeszkód, osiągnięte jedynie przy ustanowieniu przez wnioskodawcę pełnomocnika

dla dokonania tych czynności.

Jednym z zasadniczych elementów konstrukcyjnych omawianego tu stosunku

zobowiązaniowego jest też ponoszenie przez dającego zlecenie ryzyka gospodarczego czy produkcyjnego (umowa zlecenia należy - jak umowa o pracę - do umów starannego działania), co z uwagi na tożsamość stron umowy nie występuje w niniejszej

sprawie.

Sąd Apelacyjny zauważył ponadto, że praca świadczona na podstawie umowy

zlecenia nie różni się - także według zeznań zainteresowanego wnioskodawcy - od

pracy, którą wykonywał on w okresie od 1 marca 1991 r. do 1 listopada na podstawie

umowy o pracę zakwestionowanej przez ZUS decyzją z 12 października 1995 r.

Wnioskodawca uważa, że obecnie nastąpiło jedynie rozszerzenie zakresu jego

uprzednich czynności. Można by zatem twierdzić, że jest to - przy zachowaniu ciągłości świadczenia - kontynuacja zatrudnienia pracowniczego, co w odniesieniu do

wspólników jednoosobowych Spółek z o.o. uznaje się za niedopuszczalne (potwierdza

to orzecznictwo Sądu Najwyższego - por. powołany wyżej wyrok z 17 grudnia 1996 r.,

jak też wyrok z 5 lutego 1997 r., II UKN 86/96, OSNAPiUS 1996 nr 20, poz. 404).

Zawarcie umowy zlecenia bezpośrednio po wyłączeniu wnioskodawcy z pracowniczego systemu ubezpieczenia społecznego stanowiło więc działanie zmierzające do obejścia prawa w celu uzyskania świadczeń z ubezpieczenia społecznego.

W odniesieniu do podnoszonych w apelacji argumentów o luce w prawie czy

swoistej dyskryminacji jedynych wspólników spółek z o.o. w zakresie niemożności

objęcia ich jednym z systemów społecznego ubezpieczenia, Sąd Apelacyjny zauważył, że nie jest to dostateczny powód do odmiennego orzecznictwa, tym bardziej gdy

brać pod uwagę wygodną formę organizacyjno-prawną tych podmiotów gospodarczych (legalny podział majątku jedynego wspólnika na majątek osobisty, który w zasadzie pozostaje poza zasięgiem wierzycieli oraz majątek zainwestowany w Spółkę,

przy jednoczesnym istotnym ograniczeniu odpowiedzialności wspólnika za zobowiązania Spółki), jak również istniejącą w każdym czasie możliwość zmiany formy prowadzenia działalności gospodarczej, choćby na działalność regulowaną przepisami

ustawy z dnia 23 grudnia 1988 r. o działalności gospodarczej (Dz. U. Nr 41, poz. 324

ze zm.). W takim bowiem wypadku wymienione osoby mogłyby korzystać z systemu

ubezpieczenia określonego w ustawie z dnia 18 grudnia 1976 r. o ubezpieczeniu

społecznym osób prowadzących działalność gospodarczą oraz członków ich rodzin

(jednolity tekst: Dz. U. z 1989 r. Nr 46, poz. 250 ze zm.). Faktem jest natomiast brak

precyzyjnej i kompleksowej regulacji jednoosobowych spółek kapitałowych. Nadmierna swoboda, którą obecnie dysponuje ich jedyny wspólnik mogłaby jednak spowodować w polskim ustawodawstwie wprowadzenie rozwiązania występującego np. w prawie niemieckim, a sprowadzającego się do generalnego zakazu umów Spółki z jej jedynym wspólnikiem.

Kasację od powyższego wyroku wniósł w imieniu wnioskodawcy jego pełnomocnik, zarzucając naruszenie prawa materialnego, a w szczególności art. 58 § 1 i

734 KC przez błędne przyjęcie, że umowa zawarta w dniu 2 listopada 1995 r. jest

kontynuacją wcześniejszego stosunku pracy, podczas gdy ma ona wszelkie faktyczne

i prawne cechy umowy zlecenia, jak też naruszenie art. 67 ust. 1 oraz art. 68 ust. 1 i 2

Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. z 1997 r. Nr 78, poz. 483) przez pozbawienie wnioskodawcy prawa do zabezpieczenia społecznego i odmówienie mu „gwarantowanego konstytucyjnie równego z innymi uprawnienia do świadczeń publicznej

opieki zdrowotnej” oraz domagając się na tej podstawie uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, względnie zmiany wyroku

„przez objęcie wnioskodawcy ubezpieczeniem społecznym”, w obu przypadkach przy

uwzględnieniu kosztów postępowania kasacyjnego. W uzasadnieniu skargi kasacyjnej

podniesiono, że kwestionowany wyrok narusza wprost normy z art. 67 ust. 1 i art. 68

ust. 1 i 2 Konstytucji RP, pozbawiając skarżącego prawa do zabezpieczenia społecznego oraz dostępu do świadczeń publicznej służby zdrowia. Przecież normy konstytucyjne mają w systemie prawa znaczenie nadrzędne i Sądy orzekające w sprawie

powinny przepisy ustaw zwykłych interpretować w sposób zapewniający usunięcie

istniejącej luki prawnej, a więc dający skarżącemu dostęp do zabezpieczenia

społecznego. Jeżeli bowiem ustawodawca nowelizując w 1989 r. przepis art. 158 Kodeksu handlowego dopuścił do obrotu jednoosobowe spółki z o.o., to osoby prowadzące działalność gospodarczą w tej formie prawnej nie mogą być pozbawione możliwości korzystania z powszechnego ubezpieczenia społecznego. Nie wolno zatem,

jak to czyni Sąd drugiej instancji, zarzucać skarżącemu, że umową zlecenia chciał

obejść prawo w celu uzyskania świadczeń z ubezpieczenia społecznego. Jest to

wszak cel godziwy, zmierzający do zrealizowania jednego z socjalnych praw konstytucyjnych, gwarantowanych skarżącemu jako obywatelowi. Tymczasem Sąd Apela-

cyjny uznaje, iż organ rentowy słusznie skarżącemu odmówił już dwukrotnie prawa do

ubezpieczenia społecznego (na podstawie umowy o pracę oraz na podstawie umowy

zlecenia) i sugeruje, że dla uzyskania tego ubezpieczenia powinien on dokooptować

wspólnika, zarejestrować fikcyjnie inną działalność, czy też zmienić formę dotychczasowej działalności.

Uzasadnienie skargi podkreśla też, że Spółka „S.” działała od 13 września 1990

r. w składzie dwóch wspólników i dopiero ustąpienie jednego z nich uczyniło

skarżącego jedynym wspólnikiem Spółki. Skarżący był też zatrudniony w Spółce jako

jej dyrektor, najpierw na podstawie umowy o pracę, a następnie - po zakwestionowaniu tego przez organ rentowy ze względu na jednoosobowy status Spółki - zawarł w

dniu 2 listopada 1995 r. umowę zlecenia, którą objął cały szereg czynności o administracyjno-biurowym, a nawet porządkowym charakterze, nie mający żadnego związku z

funkcją zarządu Spółką w ramach wcześniejszej umowy o pracę. Wspomniana

umowa zlecenia nie określa godzin wykonywania czynności, które skarżący realizuje

nierzadko przez kilkanaście godzin na dobę, z sobotami włącznie, ani nie gwarantuje

minimum miesięcznego wynagrodzenia, tylko ustala prowizję od przychodów Spółki

(ich brak pozbawiałby więc skarżącego jakiegokolwiek wynagrodzenia), a poza tym

przedmiotem zobowiązania są w przeważającej mierze czynności porządkowe i bieżącej obsługi biurowej w odróżnieniu od marginalnie występujących czynności nadzoru i koordynacji, wskutek czego czynności tych „nie można przypisać określonemu

stanowisku pracy, czyli wykonywaniu pracy określonego rodzaju w rozumieniu art. 22

KP”. Większość czynności objętych sporną umową mogłaby więc być wykonywana

przez inne osoby na podstawie umowy o pracę bądź umowy zlecenia i nie należą one

„do istoty wykonywania zarządu Spółką”. Sąd drugiej instancji dostrzega wprawdzie

„poszerzenie zakresu wykonywanych czynności”, lecz wyciąga stąd błędny wniosek o

rzekomo pracowniczej istocie badanego stosunku zobowiązaniowego. Sąd jest

zresztą w swym stanowisku niekonsekwentny, gdyż zawartą umowę zlecenia uznaje

za zgodną z art. 203 KH i art. 108 KC, a z drugiej odmawia jej legalności „z bliżej niezrozumiałych i oderwanych od rzeczywistej istoty tego stosunku względów czysto teoretycznych”, nawet jeśli powołuje się na art. 58 KC w związku z art. 353 1 KC.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Kasacja jest zasadna przede wszystkim dlatego, że zaskarżony wyrok pozbawia skarżącego prawa do zabezpieczenia społecznego, stanowiącego dla obywateli

jedno z podstawowych praw socjalnych zagwarantowane przez art. 67 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. Nr 78, poz. 483), a w

konsekwencji odbiera też zainteresowanemu konstytucyjne prawo równego z innymi

dostępu do świadczeń publicznej służby zdrowia (art. 68 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Wprawdzie prawo do zabezpieczenia społecznego nie należy do kategorii praw, których zgodnie z art. 81 Konstytucji można dochodzić jedynie w granicach określonych

w ustawie, ale przepis art. 67 ust. 1 Konstytucji nie nadaje się też do „bezpośredniego

stosowania” (art. 8 ust. 2 Konstytucji), gdyż „zakres i formy zabezpieczenia społecznego określa ustawa” (art. 67 ust. 1 zdanie 2 Konstytucji). Tym niemniej przepisy

prawa zabezpieczenia społecznego, a więc również prawa ubezpieczeń społecznych,

powinny być wykładane w kierunku zapewniającym ich zgodność z ustawą zasadniczą, a więc w sposób, który każdemu obywatelowi utrzymującemu się z własnej pracy

gwarantowałby prawo do zabezpieczenia w razie niezdolności do jej wykonywania ze

względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego. W takiej

sytuacji społeczno-ekonomicznej znajduje się też skarżący, który był od 1990 r.

jednym z dwóch, a po ustąpieniu partnera jest od 1993 r. jedynym wspólnikiem Spółki

z o.o. „S.” w S. z dość symbolicznym kapitałem zakładowym w kwocie 1.000 zł. Środki

utrzymania dla siebie i swojej rodziny czerpie więc skarżący nie tyle z zainwestowanego kapitału, ile w przeważająco decydującej mierze z pracy na rzecz Spółki świadczonej w charakterze jej jednoosobowego zarządu - dyrektora Spółki najpierw na

podstawie umowy o pracę, a następnie - tj. po zakwestionowaniu przez ZUS jej legalności, gdy został jedynym wspólnikiem - w oparciu o umowę typu zlecenie z dnia 2

listopada 1995 r. na „wykonywanie czynności związanych z zarządzaniem Spółką”.

Tymczasem Sąd Apelacyjny również tę umowę uznał za nieważną zarówno w aspekcie jej treści, która przez pozostawienie jednej tylko stronie możliwości dowolnej

zmiany jej warunków pozostaje w sprzeczności z naturą każdego stosunku zobowiązaniowego, jak też w aspekcie jej celu, którym było - w ocenie Sądu - obejście prawa

dla uzyskania świadczeń z ubezpieczenia społecznego.

Powyższe stanowisko nie znajduje jednak oparcia w judykaturze powoływanej

w motywach zaskarżonego orzeczenia. Sąd Najwyższy uznał tylko, że umowa o pracę

między jedynym wspólnikiem a spółką z o.o. reprezentowaną przez niego jako

członka jedno - czy też dwuosobowego (wraz ze współmałżonkiem) zarządu spółki

jest nieważna jako sprzeczna z art. 203 KH oraz nie wykazująca znamion pracowniczego podporządkowania, przy czym drugi z zarzutów pozostaje aktualny również w

sytuacji reprezentowania spółki przez radę nadzorczą lub pełnomocnika ustanowionego przez zgromadzenie wspólników, a więc przy zawarciu umowy w zgodzie ze

wspomnianym przepisem. W sprawach o objęcie obowiązkiem ubezpieczenia społecznego Sąd Najwyższy głosił ponadto, że taka umowa o pracę jest nieważna również ze względu na przejawiany nią zamiar obejścia prawa w celu uzyskania nienależnych świadczeń z pracowniczego ubezpieczenia społecznego. Sąd Najwyższy nie

wypowiadał się natomiast w kwestii ważności cywilnoprawnego zatrudnienia jedynego

wspólnika, a tym bardziej nie twierdził, iżby jego status wykluczał korzystanie z ubezpieczenia społecznego. Wprost przeciwnie, w uzasadnieniu wyroku z dnia 5 lutego

1997 r., II UKN 86/96 (OSNAPiUS 1997 nr 20, poz. 404) Sąd Najwyższy stwierdził, że

prowadzenie przez jedynego wspólnika wraz z małżonkiem spraw jego spółki z o.o.

ma ubezpieczeniowoprawną doniosłość w świetle przepisów ustawy z dnia 18 grudnia

1976 r. o ubezpieczeniu społecznym osób prowadzących działalność gospodarczą

oraz ich rodzin (jednolity tekst: Dz. U. z 1989 r. Nr 46, poz. 250 ze zm.).

W rozwinięciu przytoczonych poglądów, które akceptuje również Sąd Najwyższy w składzie rozpoznającym niniejszą sprawę, należałoby podkreślić, że w społeczno-ekonomicznej pozycji jedynego wspólnika prowadzącego sprawy swojej spółki

status wykonawcy pracy jest tak zdominowany przez status właścicielski, że staje się

jedynie jego funkcjonalnym elementem. Przy wykonywaniu takiej pracy jedyny wspólnik nie tylko nie wykonuje poleceń swego pracodawcy, ale jest też od niego niezależny ekonomicznie i wręcz dyktuje mu sposób działania, co wykracza poza najszerzej

nawet pojęty model stosunku pracy. Jedyny wspólnik nie może więc w zasadzie

zostać pracownikiem swojej spółki, nawet przy zawarciu umowy o pracę z zachowaniem wymagań z art. 203 KH. Przepis ten mógłby zatem mieć dla prawa pracy doniosłość jedynie wówczas, gdyby jedyny wspólnik przynajmniej „podzielił się” prowadzeniem spraw spółki z wynajętym menedżerem i jako pracownik „wykonawczy” poddał

jego kompetencjom dyrektywnym przy realizacji statutowych (merytorycznych) celów

przedsiębiorstwa swojej spółki.

Pełnienie funkcji jedynego piastuna organu władzy wykonawczej w jednoosobowej spółce z o.o. może być natomiast przedmiotem umów cywilnoprawnych, w tym

zwłaszcza umowy o ciągłe świadczenie odpłatnych usług podobnych do zlecenia (art.

750 KC). Co prawda swoboda, jaką jedyny wspólnik działający w charakterze zgro-

madzenia wspólników dysponuje przy powołaniu pełnomocnika do zawarcia ze sobą

takiej umowy w imieniu spółki (art. 203 KH) jest tak wielka, że uzasadnia traktowanie

wspomnianej czynności jako zawartej „z samym sobą”, lecz stanowi to logiczną konsekwencję dopuszczalności zakładania podobnych spółek, których osobowość

prawna umożliwia jedynemu wspólnikowi równoczesne występowanie w różnych rolach społecznych i odpowiednio do nich powodować skutki prawne dla siebie i reprezentowanej osoby prawnej. Nieprzypadkowo więc przepis art. 158 § 2 i 4 KH nakazuje

pojęciem „umowa spółki” obejmować również „akt założycielski” sporządzony przez

jedynego wspólnika, któremu daje również wszystkie uprawnienia przynależne zgromadzeniu wspólników, z kompetencją do powołania pełnomocnika dla zawarcia ze

sobą wspomnianej umowy o świadczenie usług.

Jej ważności nie można też podważać z punktu widzenia przepisów Kodeksu

cywilnego o przedstawicielstwie, które mogłoby tu - z braku w tym Kodeksie, jak też w

Kodeksie handlowym wyczerpującej regulacji zasad czynienia użytku z kompetencji

organów osoby prawnej - znaleźć zastosowanie w drodze analogii. Obie przesłanki,

które w świetle art. 108 KC dopuszczają dokonanie czynności prawnej „z sobą samym” są tu bowiem spełnione kumulatywnie. Jedyny wspólnik jako zgromadzenie

wspólników ustanawia bowiem pełnomocnika do reprezentowania spółki przy zawieraniu z sobą określonej umowy, której treść nie może też w zasadzie naruszyć interesów spółki jako mocodawcy, gdyż interesy te są - pomimo ich prawnego wyodrębnienia - zbieżne, jeśli nie identyczne z interesami jedynego wspólnika. Co prawda, Sąd

drugiej instancji doszedł do podobnej konkluzji, ale zgodność interesów skarżącego i

Spółki „S.” ustalał na podstawie praktyki realizowania spornej umowy zlecenia, a nie

ze względu na treść dokonywanej czynności prawnej. Na tej płaszczyźnie Sąd, wbrew

życiowemu doświadczeniu, założył „teoretyczną możliwość kolizji interesów Spółki i jej

jedynego wspólnika”, rozszerzając pojęcie interesu Spółki jako mocodawcy na interesy jej wierzycieli i pisząc, że w przeciwnym razie trzeba by twierdzić, iż w jednoosobowych spółkach z o.o. nie funkcjonuje zakaz umawiania się „z samym sobą”.

Abstrahowanie od specyficznego układu interesów jedynego wspólnika i jego

spółki doprowadziło Sąd Apelacyjny do zaskakującego wniosku, że pomimo zachowania rygorów z art. 203 KH i art. 108 KC sporna umowa zlecenia jest jednak nieważna, gdyż treść kreowanego przez nią stosunku prawnego sprzeciwia się właściwości (naturze) zobowiązania (art. 3531 w związku z art. 58 KC). Chodzi tu - zdaniem

Sądu - o to, że „przy pojęciowo niemożliwej do rozgraniczenia osobie zleceniobiorcy i

zarazem jedynego wspólnika Spółki oraz zleceniodawcy została w ręku praktycznie

jednej tylko strony tej umowy zlecenia pozostawiona możliwość dowolnej zmiany jej

warunków, np. w zakresie tak istotnych elementów, jak wynagrodzenie czy termin

rozwiązania - co może być bez większych przeszkód osiągnięte jedynie przy ustanowieniu przez wnioskodawcę pełnomocnika do dokonania tych czynności”. Cytowane

stanowisko jest jednak niekonsekwentne i wewnętrznie niespójne. Jeżeli bowiem Sąd

przyznaje, że między fizyczną osobą jedynego wspólnika i prawną osobowością jego

spółki istnieje pojęciowa (jurydyczna) odrębność, to nie powinien równocześnie twierdzić o pojęciowej niemożliwości rozróżnienia osób zleceniobiorcy oraz zleceniodawcy

i musi konsekwentnie uznawać, iż zmiana treści spornej umowy pozostaje w dyspozycji obu stron, przy czym spółkę reprezentuje pełnomocnik powołany przez zgromadzenie wspólników. Oceny tej nie zmienia fakt, że w charakterze zgromadzenia działa

jedyny wspólnik, który może tym samym - za pośrednictwem ustanowionego przez się

pełnomocnika - dokonywać czynności prawnych praktycznie „z samym sobą”. Taka

praktyka nie jest nadużywaniem pozycji jedynego wspólnika, lecz prostym następstwem dopuszczalności istnienia jednoosobowych spółek z o.o. jako osób prawnych.

Zastrzeżenia Sądu Apelacyjnego podważają więc w gruncie rzeczy instytucję takiej

spółki, nawet jeśli ważności spornej umowy zlecenia nie kwestionują z punktu widzenia mechanizmu jej zawierania, tylko od strony identycznego skądinąd mechanizmu

ewentualnych zmian jej treści.

Ważność umowy o świadczenie w swojej spółce z o.o. usług podobnych do

zlecenia nie może też być kwestionowana ze względu na ich odpłatność. Status właściciela udziałów nie zobowiązuje bowiem jedynego wspólnika do zarządzania spółką

(„prowadzenia jej spraw” - art. 201 § 2 KH), a tym bardziej do czynienia tego nieodpłatnie, nie mówiąc już o świadczeniu spółce nieodpłatnej pracy innego rodzaju.

Zawarcie umowy typu zlecenie o odpłatne wykonywanie na rzecz spółki jednych i/lub (albo) drugich czynności nie przesądza jednak samo przez się o objęciu

jedynego wspólnika zakresem zastosowania ustawy z dnia 19 grudnia 1975 r. o

ubezpieczeniu społecznym osób wykonujących pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia (jednolity tekst: Dz. U. z 1995 r. Nr 65, poz. 333 ze zm.). Jej

przepis art. 3 stanowi bowiem, że osoby spełniające równocześnie warunki do objęcia

ubezpieczeniem społecznym z tej ustawy oraz ustawy z 18 grudnia 1976 r. o ubezpieczeniu społecznym osób prowadzących działalność gospodarczą podlegają temu

drugiemu ubezpieczeniu. Powstaje zatem pytanie, czy jedyny wspólnik spółki z o.o.

może być i w jakiej ewentualnie sytuacji uznany za osobę podlegającą przepisom

ustawy z 18 grudnia 1976 r.

Taka możliwość zdaje się być prima facie wyłączona, gdyż obowiązek ubezpieczenia społecznego określony w tej ustawie odnosi się do osób fizycznych mających polskie obywatelstwo i prowadzących na własny rachunek działalność gospodarczą na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej, koncesji lub na

podstawie uprawnień wynikających z przepisów szczególnych (art. 1 ust. 1) albo

działalność gospodarczą w ramach jednostki organizacyjnej nie mającej osobowości

prawnej (art. 1 ust. 2). Działalnością gospodarczą podlegającą uregulowaniom powołanej ustawy jest więc m.in. prowadzenie spraw spółki osobowej, będące w zasadzie

przedmiotem obowiązku jej wspólników. Nie ma jednak żadnych racjonalnych przesłanek do odmiennego traktowania w sferze ubezpieczenia społecznego identycznej

pracy wykonywanej przez jedynego wspólnika spółki z o.o. w charakterze członka jej

zarządu. Podobnego stanowiska nie uzasadnia ani dobrowolność wspomnianego

członkostwa w zarządzie ani też osobowość prawna takiej spółki, stanowiąca dla jedynego wspólnika dogodną i bezpieczną formę gospodarowania „na własny” w istocie

rachunek, przy jego oddzieleniu od osobistego majątku. Językowa wykładnia art. 1

ustawy z dnia 18 grudnia 1976 r., wsparta argumentami wykładni funkcjonalnej, prowadzi zatem ostatecznie do wniosku, że zakres zastosowania tego aktu rekonstruowany w zgodzie z art. 67 ust. 1 Konstytucji RP obejmuje również działalność gospodarczą polegającą na prowadzeniu przez jedynego wspólnika spraw jego spółki z o.o.

Przesłanką objęcia tym systemem ubezpieczenia społecznego jest sam fakt

odpłatnego pełnienia funkcji członka zarządu takiej spółki. Zawieranie na prowadzenie

spraw spółki dodatkowej umowy typu zlecenie jest więc zbędne, gdyż przy zbiegu

ustaw z 19 grudnia 1975 r. i z 18 grudnia 1976 r. stosuje się przepisy o ubezpieczeniu

społecznym osób prowadzących działalność gospodarczą. To samo dotyczy zawierania odrębnej umowy na świadczenie dla spółki ponadto czynności o charakterze wykonawczym, gdyż jedyny wspólnik nie mógłby korzystać z dwóch systemów ubezpieczenia. Zawarcie takiej umowy w warunkach powierzenia choćby części zarządu

spółką osobie trzeciej byłoby natomiast nieracjonalne, skoro jedyny wspólnik mógłby

być wówczas jej pracownikiem i podlegać korzystniejszemu ubezpieczeniu pracowniczemu.

Chociaż zaskarżony wyrok narusza jedynie przepisy prawa materialnego, to

jednak Sąd Najwyższy nie zdecydował się na wydanie orzeczenia reformatoryjnego

(art. 39315 KPC), tylko przekazał sprawę Sądowi drugiej instancji do ponownego rozpoznania. Sąd Apelacyjny powinien bowiem rozważyć celowość zastosowania w

sprawie art. 47714a KPC i zwrotu sprawy bezpośrednio do organu rentowego. Spraw o

ustalenie istnienia albo nieistnienia obowiązku ubezpieczenia społecznego nie może

organ rentowy załatwiać w sposób skazujący wnioskodawcę na działanie „metodą

prób i błędów”. W takim zaś położeniu znalazł się skarżący, któremu organ rentowy

zakwestionował najpierw ubezpieczenie na podstawie umowy o pracę, a gdy zawarł

on ze swą Spółką umowę typu zlecenie - to podważył również jej legalność, nie zajmując równocześnie stanowiska, czy zainteresowany podlega ubezpieczeniu osób

prowadzących działalność gospodarczą, czy też nie jest objęty żadnym z podsystemów ubezpieczenia społecznego. Tymczasem, organ rentowy powinien od razu ustalić czy skarżący podlega ubezpieczeniu społecznemu i jakiego podsystemu to dotyczy.

Z wyżej wskazanych względów Sąd Najwyższy na podstawie art. 39313 § 1

KPC orzekł, jak w sentencji.