Legislator Case Law & Legislation
II UKN 123/98 AI generated

II UKN 123/98 · Sąd Najwyższy

Case Number II UKN 123/98
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome wyrok

Legislator summary

AI generated

uwzględnił powództwo Elżbiety M. przeciwko Zakładowi Transportowo - Usługowo Handlowemu w K. i ustalił, że wypadek drogowy, któremu uległa powódka w dniu 23 rozstrzygnięcia Sąd Pracy powołał się na ustalenie poniższego stanu faktycznego.

Legislator headnote

AI generated

II UKN 123/98 · Sąd Najwyższy: ze swym zatrudnieniem zasadami współżycia społecznego oraz ustalonymi w zakładzie zwyczajami, które zgodnie z art. 56 KC w związku z art. 300 KP stanowią uzupełnienie treści stosunków prawnych nawiązywanych w drodze czynności prawnych.

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

Wyrok z dnia 15 lipca 1998 r.

II UKN 123/98

Udział w pogrzebie byłego współpracownika jest wykonywaniem przez

zatrudnionego "czynności w interesie zakładu pracy", a więc doznany podczas

lub w związku z tym wypadek stanowi wypadek przy pracy niezależnie od tego,

czy poszkodowany reprezentował zakład, czy też uczestniczył w ceremonii jako

członek załogi (art. 6 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 12 czerwca 1975 r. o świadczeniach z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych, jednolity tekst:

Dz.U. z 1983 r. Nr 30, poz. 144 ze zm.).

Przewodniczący SSN: Teresa Romer , Sędziowie SN: Andrzej Kijowski (sprawozdawca), Maria Mańkowska.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu w dniu 15 lipca 1998 r. sprawy z powództwa

Elżbiety M. przeciwko Zakładowi Transportowo - Usługowo - Handlowemu w K. o

uznanie zdarzenia za wypadek przy pracy, na skutek kasacji powódki od wyroku

Sądu Wojewódzkiego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Poznaniu z dnia 20

czerwca 1997 r. [...]

z m i e n i ł zaskarżony wyrok w ten sposób, że oddalił apelację.

Uzasadnienie

Sąd Rejonowy-Sąd Pracy w Kole wyrokiem z dnia 21 kwietnia 1997 r. [...]

uwzględnił powództwo Elżbiety M. przeciwko Zakładowi Transportowo - Usługowo Handlowemu w K. i ustalił, że wypadek drogowy, któremu uległa powódka w dniu 23

stycznia 1997 r. o godz. 1350 jest wypadkiem przy pracy. W motywach tego

rozstrzygnięcia Sąd Pracy powołał się na ustalenie poniższego stanu faktycznego.

Powódka Elżbieta M. jest w pozwanym Zakładzie zatrudniona jako zastępca

kierownika działu przewozów. W dniu 23 stycznia 1997 r. odbywał się pogrzeb Stanisława L. byłego pracownika tego działu. Jego kierownik Ryszard R. nie mógł wziąć

udziału w pogrzebie ze względu na służbowy wyjazd, więc uzgodnił, że ona będzie

reprezentować dział w ceremonii pogrzebowej. Uczestnictwo w pogrzebach pracowników oraz byłych pracowników Zakładu jest u pozwanego zwyczajem, praktykowanym z zastrzeżeniem zgłoszenia tego kierownikowi działu oraz zarządcy komisarycznemu.

Do dyspozycji pracowników udających się na cmentarz w dniu 23 stycznia

1997 r. podstawiony był autokar zakładowy, który w poprzednim dniu zapewnił kierownik działu, o czym powódka nie wiedziała i skorzystała z prywatnego samochodu.

O ile jej udział w pogrzebie był przez zarządcę komisarycznego aprobowany, o tyle

środek lokomocji nie stanowił przedmiotu uzgodnień. W trakcie przejazdu doszło

przed cmentarzem do wypadku drogowego, w którym powódka doznała złamania

rzepki prawego kolana, pęknięcia dużego palca u nogi oraz ogólnych potłuczeń.

Dokonując prawnej kwalifikacji tego zdarzenia w świetle przepisów ustawy z

dnia 12 czerwca 1975 r. o świadczeniach z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (jednolity tekst: Dz.U. z 1983 r. Nr 30, poz. 144 ze zm.) Sąd Rejonowy

uznał, że jest to zdarzenie spełniające wszystkie trzy przesłanki uznania go za wypadek przy pracy w rozumieniu art. 6 ust. 1 ustawy. Nagłość tego zdarzenia i zewnętrzność jego przyczyny nie budzą przy tym wątpliwości, wobec czego przedmiotem

sporu pozostaje jedynie kwestia związku z pracą. Wbrew stanowisku strony pozwanej Sąd Rejonowy ocenił, że związek taki występuje, gdyż udanie się w drogę na

cmentarz wynikało z pracy powódki w charakterze zastępcy kierownika działu przewozów. W uzgodnieniu z jego kierownikiem i zarządcą komisarycznym, w których to

uzgodnieniach można by się dopatrywać służbowego polecenia, powódka miała w

pogrzebie Stanisława L. reprezentować dział przewozów, jako macierzysty dział tego

pracownika przed jego śmiercią. Uczestnictwem w pogrzebie powódka nie wypełniała wprawdzie swych normalnych obowiązków pracowniczych, ale nie czyniła tego

również w interesie własnym czy innych osób, tylko działała zgodnie ze związanymi

ze swym zatrudnieniem zasadami współżycia społecznego oraz ustalonymi w zakładzie zwyczajami, które zgodnie z art. 56 KC w związku z art. 300 KP stanowią uzupełnienie treści stosunków prawnych nawiązywanych w drodze czynności prawnych.

Bez wpływu na ocenę związku pomiędzy udziałem w pogrzebie a pracą pozostaje

kwestia korzystania z określonego środka lokomocji, więc nie ma znaczenia, że zamiast samochodem służbowym poruszała się powódka samochodem prywatnym, co

zresztą nie było przedmiotem żadnych ustaleń z zarządcą komisarycznym.

Uwzględniając apelację strony pozwanej Sąd Wojewódzki-Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Poznaniu wyrokiem z dnia 20 czerwca 1997 r. [...] zmienił

zaskarżone orzeczenie i oddalił powództwo. W uzasadnieniu wyroku Sąd Wojewódzki podał, że do zakresu pracowniczych czynności powódki nie należało reprezentowanie zakładu w pogrzebach zmarłych pracowników. Skoro zatem powódka „w

przerwie świadczenia pracy przedsiębrała czynności, które nie wynikały z jej zatrudnienia, to należało uznać, że związek zdarzenia z pracą został zerwany. Bez znaczenia są natomiast rozważania Sądu pierwszej instancji, dotyczące zasad współżycia społecznego i ustalonych zwyczajów, jako że zgodnie z doktryną i orzecznictwem

Sądu Najwyższego przepis art. 6 ust. 1 pkt 1 ustawy wypadkowej nie podlega wykładni rozszerzającej”.

Wbrew wymaganiom art. 6 KC i art. 232 KPC oraz zasadzie kontradyktoryjności, powódka nie wykazała też, że jej podróż na pogrzeb była konsekwencją polecenia służbowego. Również Sąd Rejonowy „z urzędu nie wykazał tejże kwestii. Ogólnikowe (...) stwierdzenie, iż powódka miała reprezentować kierownictwo zakładu pracy

nie wyjaśnia wątpliwości dotyczących istoty sporu”. Co prawda tak właśnie zeznawała powódka, ale w materiale sprawy przewijają się też stwierdzenia, że występowała ona do przełożonych z prośbą o umożliwienie udziału w pogrzebie i zgodę taką

uzyskała, co wskazywałoby na wolę przerwania pracy oraz niejako prywatnego

uczestniczenia w pogrzebie zmarłego pracownika. Skoro więc Sąd Rejonowy „nie

ustalił w sposób stanowczy przesłanek wymaganych przez art. 6 ust. 1 pkt 1 ustawy

wypadkowej, powinien był oddalić powództwo. Nie czyniąc tego, a przeciwnie,

uwzględniając roszczenie, nie tylko naruszył zasady logiki, ale także normy prawa

materialnego”.

Kasację od tego wyroku wniósł w imieniu powódki jej pełnomocnik, zarzucając

naruszenie prawa materialnego przez błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie

art. 6 ust. 1 ustawy wypadkowej, jak też mające wpływ na wynik sprawy rażące naruszenie przepisów procedury, a szczególnie art. 233 i art. 385 KPC przez dowolną i

nieuzasadnioną ocenę materiału dowodowego stanowiącego podstawę - nie kwestionowanych w apelacji - ustaleń faktycznych orzeczenia pierwszoinstancyjnego, przy

równoczesnym niedokonaniu własnych ustaleń oraz domagając się na tej podstawie

zmiany zaskarżonego rozstrzygnięcia i oddalenia apelacji, względnie uchylenia tego

rozstrzygnięcia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania.

W uzasadnieniu skargi podniesiono, że stan faktyczny sprawy podany w pozwie był między stronami niesporny, co jasno wynika z pierwszego zdania odpowiedzi

na pozew, a poza tym ustalenia Sądu pierwszej instancji nie zostały w apelacji zakwestionowane i przedmiotem jedynego jej zarzutu była błędna wykładnia art. 6 ust. 1

ustawy wypadkowej. Sąd drugiej instancji powinien się więc ograniczyć do prawnej

oceny przypadku, podczas gdy uczynił to w sposób ogólnikowy, bez odniesienia się

do orzeczeń przytoczonych w wyroku pierwszoinstancyjnym i powołanych w odpowiedzi na apelację oraz dezawując rozważania Sądu Rejonowego odnośnie do zasad współżycia społecznego i ustalonych zwyczajów jedynie w oparciu o niczym nie

skonkretyzowaną tezę, że art. 6 ust. 1 pkt 1 wspomnianej ustawy nie podlega zgodnie z doktryną i judykaturą Sądu Najwyższego - wykładni rozszerzającej. Pole

prawnej oceny sprawy zawęził więc Sąd Wojewódzki do art. 6 ust. 1 ustawy, chociaż

rozważania Sądu Rejonowego i apelacji odnosiły się do całego przepisu ust. 1, czyli

również do przepisu pkt 2, który zakresem związku zdarzenia z pracą obejmuje wykonywanie przez pracownika czynności w interesie zakładu pracy, nawet bez polecenia. Takie zaś działanie pracownika nie musi się wiązać z jego normalnymi obowiązkami (wyrok S.N. z 11 sierpnia 1994 r., II PRN 1/94, OSNAPiUS 1995, nr 3).

Wspomniany związek nie musi się też przejawiać jako związek przyczynowy w rozumieniu art. 361 KC, wobec czego praca nie musi być przyczyną zdarzenia.

Zachowanie skarżącej leżało w interesie zakładu pracy, skoro na uroczystości

pogrzebu pracownika miała reprezentować kierownictwo działu, o co ją zresztą wyraźnie poproszono. Tymczasem Sąd Wojewódzki postawił skarżącej „kuriozalny zarzut”, że do zakresu jej obowiązków nie należało reprezentowanie zakładu pracy w

pogrzebach zmarłych pracowników, więc w pogrzebie Stanisława L. uczestniczyła

prywatnie po przerwaniu pracy za zgodą pracodawcy. Jest to ocena bezpodstawna,

gołosłowna, dowolna i nielogiczna, i jako taka nie odpowiada kryteriom oceny swobodnej w rozumieniu art. 233 KPC, stanowiąc jego rażące naruszenie. Uznając, że w

wyroku pierwszoinstancyjnym nie doszło rzekomo do dostatecznego i stanowczego

ustalenia okoliczności sprawy, a mimo to zapadło merytoryczne rozstrzygnięcie, Sąd

Wojewódzki nie uchylił sprawy do ponownego rozpoznania, co jest kolejną sprzecznością w jego rozumowaniu.

Odpowiadając na kasację, strona pozwana wniosła o jej oddalenie, podnosząc

w szczególności, że chociaż udział skarżącej w ceremonii pogrzebu kolegi z pracy

„ma swoją moralną wymowę”, to jednak nawet najszersze pojmowanie „zwykłych

czynności” pracownika nie uzasadnia zaliczenia takiego zachowania do czynności

podejmowanych w zakładzie lub poza nim w celu realizacji obowiązku świadczenia

pracy, przygotowania tego świadczenia, czy też niezbędnych dla jego kontynuacji.

Wspominane zachowanie nie było więc realizowaniem zakresu obowiązków skarżącej ani też wykonywaniem polecenia służbowego. „Brak też podstaw do przyjęcia

związku pomiędzy udziałem w pogrzebie a działaniem w interesie zakładu”. Poza tym

skarga zawiera „polemikę z ustaleniami Sądu drugiej instancji w zakresie swobodnej

oceny dowodów, a częściowo również zarzut odmiennej oceny dowodów

przeprowadzonych przez Sądy obu instancji” i również z tego względu powinna być

oddalona.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Kasacja jest zasadna, gdyż zaskarżony wyrok został oparty zarówno na błędnej wykładni, jak też na niewłaściwym zastosowaniu art. 6 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy z

dnia 12 czerwca 1975 r. o świadczeniach pieniężnych z tytułu wypadków przy pracy i

chorób zawodowych (jednolity tekst: Dz.U. z 1983 r. Nr 30, poz. 144 ze zm.). Sąd

Wojewódzki oddalił bowiem powództwo w konsekwencji uznania, że w pogrzebie

pracownika działu, w którym skarżąca była zastępcą kierownika, chciała - za zgodą

przełożonych - uczestniczyć niejako prywatnie, gdyż reprezentowanie zakładu pracy

w pogrzebach zmarłych pracowników nie należało do zakresu jej czynności, a zainteresowana nie udowodniła (również „Sąd Rejonowy z urzędu nie wykazał tejże

kwestii”), iżby jej podróż na wspomniany pogrzeb odbywała się z polecenia przełożonego. Sporne zdarzenie nie spełnia zatem przesłanek zastosowania art. 6 ust. 1

pkt 1 ustawy i powinno być traktowane jako zaistniałe w trakcie przerwy w pracy i w

warunkach zerwania z nią wszelkiego związku.

Polecenia przełożonych muszą jednak „dotyczyć pracy” i wiążą pracownika o

tyle, o ile nie są sprzeczne z przepisami prawa lub umową o pracę (art. 100 § 1 KP).

Gdyby więc uznać, że polecenie udziału w pogrzebie (o wątpliwościach Sądu Wojewódzkiego co do wydania takiego polecenia będzie mowa w dalszej części uzasadnienia) jest niesprzeczne z przepisami prawa, to musiałoby ono ex definitione „dotyczyć pracy” i mieścić się w ramach umownego stosunku pracy przynajmniej w takim

znaczeniu, że aktualizowałoby i konkretyzowało jakąś ogólniejszą - niż obowiązek

świadczenia pracy umówionego rodzaju - powinność pracownika, to znaczy powin-

ność dbania o dobro zakładu pracy (art. 100 § 2 pkt 4 KP). W takiej zaś sytuacji nie

miałoby znaczenia, iż „do zakresu czynności powódki nie należało reprezentowanie

zakładu pracy w pogrzebach zmarłych pracowników”, zwłaszcza że Sąd Wojewódzki

miał prawdopodobnie na względzie „jedynie” dołączony do apelacji pisemny „zakres

czynności stanowiska pracy”, a więc dokument, którym pracodawcy dokonują w

praktyce przykładowego wyliczenia czynności składających się na uzgodniony przez

strony rodzaj pracy. Taki charakter ma też „zakres czynności” skarżącej, na co

wskazuje typowa dla podobnych pism klauzula o obowiązku „wykonywania innych

prac zleconych przez bezpośredniego przełożonego”. Jest to zresztą sformułowanie

zbyt szerokie, gdyż przełożony mógłby wykonania czynności wykraczającej poza

umówiony rodzaj pracy zażądać od skarżącej tak czy owak jedynie w granicach jej

obowiązku dbałości o dobro zakładu pracy. Ewentualne uznanie, że wspomniane

dobro może obejmować reprezentowanie zakładu lub jego komórek organizacyjnych

na pogrzebie byłego pracownika czyniłoby też zbędnym badanie kwestii polecenia

takiej reprezentacji, gdyż podczas lub w związku z wykonywaniem „nawet bez polecenia” czynności „w interesie” zakładu pracownik korzysta z wypadkowej ochrony

ubezpieczeniowej na podstawie art. 6 ust. 1 pkt 2 ustawy.

Rozstrzygnięcie przedmiotowej sprawy wymagało więc w pierwszej kolejności

ustalenia zakresu zastosowania normy z art. 6 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy wypadkowej, a

w szczególności odpowiedzenia na pytanie, czy wśród czynności wykonywanych „w

interesie zakładu pracy” mieści się reprezentowanie go na pogrzebie byłego pracownika, w tym zakładowego emeryta lub rencisty. Sąd drugiej instancji ograniczył

się jednak do bardzo pobieżnej interpretacji, by nie powiedzieć „odczytania”, treści

pkt 1 powołanego przepisu i w ogóle nie dostrzegł sformułowanego wyżej pytania,

wobec czego nie mógł na nie odpowiedzieć, a tym bardziej dokonać właściwej subsumpcji ustalonego stanu faktycznego pod normę prawną zakodowaną w art. 6 ust. 1

pkt 1 i 2 ustawy.

Tymczasem zakres zastosowania tej normy obejmuje również czynności związane z udziałem pracownika w pogrzebie innego członka załogi, nie wyłączając zakładowych emerytów lub rencistów. Wspomniany udział leży bowiem w dobrze pojętym „interesie” zakładu pracy, o czym dobitnie świadczy nawet pobieżna obserwacja

zakładowej praktyki. Jej standardem w związku ze śmiercią pracownika (byłego pracownika) jest bowiem - niezależnie od pogrzebów państwowych lub wojskowych drukowanie nekrologów oraz zakupywanie okolicznościowych wieńców i wiązanek,

składanych na cmentarzu przez przedstawicieli kierownictwa zakładu lub jego komórek organizacyjnych, przy czym udział w ceremonii pogrzebowej dostępny jest w zasadzie - tzn. z zastrzeżeniem nieprzerwanego funkcjonowania zakładu - wszystkim

chętnym członkom załogi, którym w razie potrzeby zapewnia się nie tylko płatne

zwolnienie od obowiązków świadczenia pracy, ale także możliwość odbycia drogi do

cmentarza i z powrotem przy pomocy zakładowych środków komunikacyjnych. Różnych form pomocy w związku z pogrzebem - poza wypłatą zasiłku pogrzebowego i

odprawy pośmiertnej - udzielają pracodawcy również najbliższej rodzinie zmarłego.

Formy i stopień zaangażowania zakładu w sprawy pogrzebu pracownika zależą ponadto od ustalonych zwyczajów miejscowych, a także od różnych okoliczności konkretnego przypadku, jak np. przyczyna śmierci (zwłaszcza wskutek wypadku przy

pracy lub choroby zawodowej), organizacyjno - finansowe możliwości zakładu, czy

społeczno - zawodowa pozycja byłego pracownika (emeryta lub rencisty).

Motywacji dla takiej postawy pracodawcy oraz członków załogi pracowniczej

należy upatrywać zarówno w respekcie dla norm obyczajowych, a więc powszechnie

przestrzeganych wzorów pewnego zachowania się, które jedynie siłą społecznego

nawyku uznawane są za wiążące, jak też w poszanowaniu norm moralnych, czyli

reguł mających aksjologiczne uzasadnienie w ocenach zachowania jako „dobrego”,

„słusznego”, czy „sprawiedliwego”. Jako dobre i słuszne ocenia się zaś bez wątpienia

- i to w ogólnoludzkiej skali - zachowanie polegające na towarzyszeniu zmarłemu w

jego „ostatniej drodze”, gdyż takie uczczenie jego pamięci, w tym także przez jego

byłego pracodawcę i współtowarzyszy pracy, stanowi - zwłaszcza względem jego

najbliższej rodziny - wyraz międzyludzkiej solidarności, wzajemnej pomocy i życzliwości oraz kultury w osobistych kontaktach. Obok normy obyczajowej i moralnej

można by udział w pogrzebie byłego pracownika traktować także jako ostatni przejaw

(refleks) działania normy prawnej, nakazującej pracodawcy „wpływać na kształtowanie w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego” (art. 94 pkt 10 KP), a pracownikom - „przestrzeganie” tych zasad w zakładzie (art. 100 § 2 pkt 6 KP). Udziałem w pogrzebie podwładnego i kolegi pracodawca i załoga dają swój wyraz zasadom współżycia społecznego ukształtowanym w danym zakładzie.

Nieprzestrzeganie powyższych norm przez pracodawcę wywoływałoby społeczne potępienie i zgorszenie, godząc w dobre imię (prestiż, renomę, image) jego

przedsiębiorstwa (firmy), a tym samym w jego „interes” wymieniony w art. 6 ust. 1 pkt

2 ustawy wypadkowej, którego nie można w żadnym razie redukować do interesów

czysto majątkowych. Ochrona ubezpieczeniowa przewidziana normą prawną z art. 6

ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy przysługuje zatem również wszystkim pracownikom doznającym wypadku podczas lub w związku z udziałem w pogrzebie współpracownika (zakładowego emeryta lub rencisty), niezależnie od tego, czy w pogrzebie uczestniczą

jako członkowie załogi, czy też jako „reprezentanci” zakładu pracy. Wspomniany

udział nie jest - choćby w miejscowości będącej siedzibą zakładu i w godzinach jego

pracy - przedmiotem prawnego obowiązku pracownika. Pracodawca może wszakże

polecić danemu pracownikowi uczestniczenie w ceremonii pogrzebowej w charakterze przedstawiciela (reprezentanta) zakładu pracy, co - pozostając bez wpływu na

ochronę ubezpieczeniową - ma jedynie taki skutek, że ewentualne niewykonanie

polecenia mogłoby być sankcjonowane na płaszczyźnie pracowniczej odpowiedzialności niekompensacyjnej.

Z przeprowadzonych rozważań wynika, że pomimo wyraźnej nieporadności

niektórych fragmentów swego uzasadnienia, wyrok Sądu pierwszej instancji zmierzał

w dobrym oraz rozsądnym kierunku i ostatecznie odpowiada prawu, więc ocenienie

go przez Sąd Wojewódzki jako „naruszającego nie tylko zasady logiki, ale także

normy prawa materialnego” było - delikatnie mówiąc - pochopne, zwłaszcza gdy nie

może się ostać właśnie wyrok Sądu drugiej instancji i podlega on merytorycznej

zmianie bez względu na surowe rygory z art. 39515 KPC. Przepis ten stanowi bowiem, że Sąd Najwyższy może orzec co do istoty sprawy tylko wtedy, gdy - poza naruszeniem prawa materialnego - nie ma naruszeń istotnych przepisów postępowania,

przy czym jest wówczas związany stanem faktycznym będącym podstawą wydania

zaskarżonego wyroku. Tymczasem Sąd Wojewódzki, rozpoznając apelację nie

kwestionującą ustaleń faktycznych wyroku pierwszoinstancyjnego (nie były one właściwie przedmiotem sporu), dość dowolnie skorygował ocenę dowodów przeprowadzonych przed Sądem Rejonowym, jakkolwiek niekonsekwentnie nie dokonał wyraźnych ustaleń własnych. Nie jest to sytuacja braku „naruszeń istotnych przepisów postępowania”, co słusznie zarzucił pełnomocnik skarżącej, chociaż w polemicznym

ferworze używa pod adresem wywodów Sądu nieeleganckich określeń „kuriozalna”,

„nielogiczne”, „sprzeczne w rozumowaniu”, co mu - być może - przeszkodziło w pełnej konkretyzacji zarzutu, ograniczonego do art. 233 i 385 KPC. Jeśli dodać do tego

brak wspomnianych ustaleń, to sprawa kwalifikowałaby się w zasadzie do ponownego rozpoznania. Rzecz jednak w tym, że ustalenia nad którymi deliberował Sąd

Wojewódzki (pisemny zakres czynności skarżącej oraz kwestia jej służbowego albo

prywatnego charakteru uczestnictwa w pogrzebie), nie mają dla rozstrzygnięcia

sprawy żadnego znaczenia. Wystarczą pozostałe ustalenia z wyroku pierwszoinstancyjnego, które w postępowaniu apelacyjnym zaakceptowano w dorozumiany sposób.

Z tych względów Sąd Najwyższy na podstawie art. 39315 KPC orzekł, jak w

sentencji.