Legislator Case Law & Legislation
II UK 101/06 AI generated

II UK 101/06 · Sąd Najwyższy

Case Number II UK 101/06
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome wyrok

Legislator summary

AI generated

dnia 23 kwietnia 2004 r. odmówił Alicji K.-C. (wnioskodawczyni) prawa do jednorazowego odszkodowania z tytułu śmiertelnego wypadku w drodze z domu do pracy, któremu w dniu 2 lipca 2003 r. uległ jej mąż Tomasz C. (ubezpieczony). W uzasadnieniu organ rentowy wskazał, że ubezpieczony uległ w istocie wypadkowi w drodze

Legislator headnote

AI generated

art. 140 k.p, art. 128 k.p; II UK 101/06 · Sąd Najwyższy: firmy „N.P." podczas spotkań z lekarzami w szpitalach, przychodniach zdrowia, aptekach oraz w czasie wykonywania prezentacji leków i preparatów farmaceutycznych.

Keywords

AI generated
art. 140 k.p art. 128 k.p

Cited Legislation

AI generated
art. 140 k.p
1673 ze zm.), nawet wówczas, gdy pracownik świadczy pracę w ramach zadaniowego czasu pracy (art. 140 k.p.).
art. 128 k.p
Odnośnie do zarzutu zainteresowanej naruszenia przez Sąd pierwszej instancji przepisu art. 128 k.p., poprzez przyjęcie, iż pracownik w systemie zadaniowego

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

Wyrok z dnia 29 listopada 2006 r.

II UK 101/06

Wypadek komunikacyjny w drodze z miejsca zamieszkania (domu) do

miejsca wykonywania obowiązku wynikającego ze stosunku pracy, nie jest wypadkiem przy pracy w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Dz.U. Nr 199, poz. 1673 ze zm.), nawet wówczas, gdy pracownik świadczy pracę w ramach zadaniowego czasu pracy (art. 140 k.p.).

Przewodniczący SSN Roman Kuczyński, Sędziowie SN: Beata Gudowska,

Andrzej Wróbel (sprawozdawca).

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w dniu 29 listopada 2006 r. sprawy z odwołania Alicji K.-C. przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych-Oddziałowi w P. z udziałem zainteresowanej N.P. Sp. z o.o. w W. o odszkodowanie, na skutek skargi kasacyjnej zainteresowanej N.P. Spółki od wyroku

Sądu Okręgowego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Koszalinie z dnia 28

grudnia 2005 r. [...]

u c h y l i ł zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Okręgowemu-Sądowi Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Koszalinie do ponownego rozpoznania

oraz orzeczenia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych-Oddział w P. (organ rentowy) decyzją z

dnia 23 kwietnia 2004 r. odmówił Alicji K.-C. (wnioskodawczyni) prawa do jednorazowego odszkodowania z tytułu śmiertelnego wypadku w drodze z domu do pracy,

któremu w dniu 2 lipca 2003 r. uległ jej mąż Tomasz C. (ubezpieczony). W uzasadnieniu organ rentowy wskazał, że ubezpieczony uległ w istocie wypadkowi w drodze

z domu do pracy, jednakże wypadki te zostały wyłączone z systemu świadczeń z

ubezpieczenia wypadkowego i włączone do systemu świadczeń z ubezpieczenia

rentowego i chorobowego. W związku z tym jednorazowe odszkodowanie z tytułu

wypadku z domu do pracy nie przysługuje małżonce ubezpieczonego.

Sąd Rejonowy w Koszalinie wyrokiem z dnia 5 października 2005 r. zmienił

zaskarżoną decyzję w ten sposób, że zasądził od pozwanego organu rentowego na

rzecz wnioskodawczyni jednorazowe odszkodowanie w kwocie 39.626,00 zł z tytułu

śmiertelnego wypadku przy pracy, jakiemu uległ jej mąż.

Sąd ustalił, że ubezpieczony był zatrudniony w „N.P.” Spółce z o.o. z siedzibą

w W. (zainteresowana) na podstawie umowy o pracę zawartej na czas określony od

7 marca 2003 r. do 12 lipca 2003 r. w zadaniowym systemie czasu pracy na stanowisku przedstawiciela medycznego. Miejscem świadczenia przez niego pracy był region z. obejmujący dawne województwo k. i dawne województwo p., ze szczególnym

uwzględnieniem takich miejscowości jak: K., Ko., S., W. i Z. Zgodnie z profilem stanowiska pracy ubezpieczonego, do jego podstawowych obowiązków należały: realizacja kwartalnych budżetów sprzedaży, opracowanie biznes-planu dla rejonu w celu

maksymalizacji efektywności wizyt u docelowej grupy lekarzy, realizacja celów w zakresie ilości i jakości spotkań zgodnie z rocznymi celami sprzedaży, kontrola segmentacji produktów medycznych, zbieranie i aktualizacja informacji o klientach oraz

raportów o odbytych wizytach, zgłaszanie propozycji akcji promocyjnych w celu

zwiększenia udziału w rynku i zakresu obsługi lekarzy, dostarczanie podstawowych i

szczegółowych informacji klientom docelowym, gromadzenie i aktualizacja informacji

o konkurencji (np. taktyce rynkowej i działaniach promocyjnych) oraz koordynacja

celów wizyt z przedstawicielami medycznymi w celu maksymalizacji zasięgu i oddziaływania na grupę lekarzy. W celu wykonania zadań ubezpieczony promował leki

firmy „N.P." podczas spotkań z lekarzami w szpitalach, przychodniach zdrowia, aptekach oraz w czasie wykonywania prezentacji leków i preparatów farmaceutycznych.

W myśl § 12 umowy o pracę z dnia 5 marca 2003 r. w ramach powierzonych

obowiązków ubezpieczony miał korzystać ze swojego prywatnego telefonu stacjonarnego, a pracodawca zobowiązał się do zwrotu wydatków poniesionych w związku

z korzystaniem przez niego z aparatu telefonicznego (kosztów rozmów). Zainteresowana powierzyła również ubezpieczonemu służbowy telefon komórkowy oraz samochód osobowy [...]. Zainteresowana nie rozliczała z ubezpieczonym ilości kilometrów

przejechanych w toku wykonywania obowiązków przedstawiciela medycznego, ze

względu na potencjalne trudności w ich weryfikacji spowodowane samodzielnością

pracy. Powierzony każdemu przedstawicielowi medycznemu samochód służbowy

stawał się jego narzędziem pracy i miał służyć wyłącznie celom służbowym. Pracodawca nie wystawiał delegacji służbowych pracownikom chyba, że wyjeżdżali oni

poza umówione miejsce świadczenia pracy (w przypadku ubezpieczonego poza

umówiony obszar administracyjny dwóch województw). Dokonane zakupy paliwa

zarejestrowane na powierzonej pracownikowi karcie płatniczej oraz zakres wykonanych przez niego zadań wykazanych w raporcie tygodniowym pozwalały pracodawcy

na dostateczną weryfikację kosztów ponoszonych przez pracownika. Ubezpieczony

pracował w oparciu o tygodniowy plan zadań, przekazywany mu faksem przez przełożonego. Z wykonanej pracy rozliczał się z pracodawcą sporządzając raporty „tygodniowy wykaz aktywności pracownika” oraz „tygodniowy formularz wizyt", które dokumentowały wykonane przez niego zadania. Na bieżąco pracę ubezpieczonego

monitorował kierownik regionalny Ryszard K. Po upływie każdego miesiąca kalendarzowego ubezpieczony sporządzał „miesięczny wykaz aktywności". Do obowiązków

ubezpieczonego należało też dbanie o stan techniczny powierzonego mu samochodu służbowego. Czas na dokonanie rutynowych przeglądów pojazdu był uwzględniany przez pracodawcę w tygodniowym planie zadań, podobnie jak udział w szkoleniach, konferencjach, czy spotkaniach służbowych. Liczbę zadań ubezpieczonego

związanych z promocją leków zmniejszano wtedy proporcjonalnie do czasu trwania

innych zadań.

W dniu 2 lipca 2003 r. około 700 rano ubezpieczony przygotował samochód

służbowy do wyjazdu w celu realizacji planu wizyt zaplanowanych na ten dzień. Zapakował do samochodu ulotki i leki promocyjne oraz inne przedmioty służące do

promocji. Pierwszą z wizyt miał zaplanowaną w szpitalu w S. W czasie jazdy samochodem na trasie z miejsca zamieszkania w K. do S., o godzinie 7 58 odbył rozmowę

telefoniczną z umówionym na spotkanie lekarzem Sławomirem G. ze szpitala w S.,

którego poinformował, że spóźni się około 15 minut, gdyż wcześniej potrącił sarnę.

Ta przyczyna spóźnienia okazała się nieprawdziwa, albowiem w dniu 2 lipca 2003 r.

przed godziną 815 policja nie odnotowała żadnych wypadków ani kolizji drogowych z

udziałem ubezpieczonego. Około godziny 815 ubezpieczony jechał trasą do S. Za

miejscowością W. koło skrzyżowania do miejscowości D., na niebezpiecznym łuku

drogi nie dostosował prędkości jazdy do warunków atmosferycznych panujących na

drodze, tj. do mokrej nawierzchni, w wyniku, czego wpadł w poślizg, skręcił na lewy

pas jezdni i pobocze i prawym bokiem uderzył w drzewo. Dopuszczalna prędkość w

miejscu wypadku wynosiła 90 km/h. W wyniku wypadku ubezpieczony doznał licz-

nych obrażeń: urazu czaszki, urazu barku, stracił przytomność i nie wykazywał żadnych odruchów. Następnie został odwieziony karetką pogotowia do Szpitala Powiatowego w S., a z uwagi na rozległe i poważne obrażenia przewieziony do Szpitala

Rejonowego w K. na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej. Pomimo udzielonej mu

pomocy medycznej zmarł w dniu 12 lipca 2003 r.

Postanowieniem z dnia 7 lipca 2003 r. Komendy Powiatowej Policji w S. (zatwierdzonym przez Prokuratora Rejonowego w S.) zostało umorzone przed jego

wszczęciem dochodzenie w sprawie wypadku drogowego ubezpieczonego z powodu

braku znamion czynu zabronionego.

Sąd przeprowadził postępowanie dowodowe w zakresie wnioskowanym przez

strony. Sąd oparł ustalenia faktyczne na złożonej przez strony do akt sprawy dokumentacji pracowniczej i wypadkowej oraz na aktach dochodzenia zgromadzonych w

związku z wypadkiem ubezpieczonego. Sąd uwzględnił również dowody osobowe w

postaci zeznań świadków lekarzy Mariusza W. i Sławomira G., którzy opisali tryb

ustalania wizyt przez przedstawicieli medycznych, które miały wyłącznie służbowy

charakter i odbywanych w terminach zaplanowanych l ustalonych pomiędzy przedstawicielem medycznym i lekarzem lub grupą lekarzy. Świadek Sławomir G. opisał

także podaną mu przez Tomasza C. przyczynę spóźnienia o około 15 minut w dniu 2

lipca 2003 r., tj., że wyskoczyła mu sarna. Jak wynika z informacji uzyskanych od

Policji, żadna kolizja tego rodzaju nie wydarzyła się w dniu 2 lipca 2003 r. z udziałem

ubezpieczonego, w związku z czym uprawdopodobniło się wyjaśnienie przez wnioskodawczynię, że jej mąż podał takie wytłumaczenie spóźnienia, choć było fikcyjne,

podobnie jak w przeszłości, gdy tłumaczył się ze spóźnienia innemu lekarzowi w jej

obecności. W świetle powyższego brak było podstaw do przyjęcia, że został zerwany

przez ubezpieczonego związek z pracą w czasie jazdy samochodem na trasie z K.

do S. około godziny 815 w dniu 2 lipca 2003 r.

Sąd oparł się także na zeznaniach wnioskodawczyni, w szczególności na temat rodzaju czynności, które wykonywał jej mąż w ramach zatrudnienia, sposobu

powierzania mu tych zadań, ich realizacji i rozliczania z wykonania. Jej zeznania

znalazły potwierdzenie w załączonych w dokumentacji wypadkowej zeznaniach

przełożonego ubezpieczonego kierownika regionalnego Ryszarda K., w opisie przebiegu zatrudnienia zawartym w karcie wypadku oraz w dokumentacji z czerwca 2003

r., złożonej przykładowo przez zainteresowanego. Sąd dał wiarę zeznaniom powołanych świadków i strony odwołującej się, albowiem były one logiczne, konsekwentne i

wzajemnie uzupełniały się. Sąd zważył, że przedmiotem sporu nie był stan faktyczny,

ale jego subsumcja, a więc zastosowanie do okoliczności sprawy właściwej normy

prawnej, albowiem organ rentowy i zainteresowany kwalifikowali zdarzenie, jakiemu

w dniu 2 lipca 2003 r. uległ ubezpieczony, jako wypadek w drodze do pracy, podczas

gdy odwołująca się wnioskodawczyni jako wypadek przy pracy.

Sąd na wstępie wskazał, że zarówno ustawa z dnia 12 czerwca 1975 r. o

świadczeniach z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (jednolity tekst:

Dz.U. z 1983 r. Nr 30, poz. 144 ze zm.), jak i ustawa z dnia 30 października 2002 r. o

ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych

(Dz.U. Nr 199, poz. 1673 ze zm.), definiują wypadek przy pracy jako nagłe zdarzenie

wywołane przyczyną zewnętrzną (w ustawie z 2002 r. jako dodatkową przesłankę

wskazano powstanie szkody na osobie, powodujące uraz lub śmierć), które nastąpiło

w związku z pracą: 1) podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika

zwykłych czynności lub poleceń przełożonych; 2) podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika czynności na rzecz pracodawcy, nawet bez polecenia; 3)

w czasie pozostawania pracownika w dyspozycji pracodawcy w drodze między siedzibą pracodawcy a miejscem wykonywania obowiązku wynikającego że stosunku

pracy. Błędna jest więc ocena wnioskodawczyni przedstawiona w odwołaniu, że w

poprzednim stanie prawnym pod rządami ustawy z 1975 r. obowiązywało pojęcie

„wypadku w pracy", zaś w stanie obowiązującym szersze znaczeniowo pojęcie „wypadku w związku z pracą". W ocenie Sądu jest oczywiste, na co wskazał organ rentowy i zainteresowana, że od dnia 1 stycznia 2003 r. prawo do odszkodowania na

podstawie ustawy wypadkowej nie przysługuje z tytułu wypadków w drodze z domu

do pracy i z pracy do domu, które zostały powiązane jedynie ze świadczeniami rentowymi z tytułu niezdolności do pracy powstałej w wyniku takiego wypadku (art. 5757b ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, jednolity tekst: Dz.U. z 2004 r. Nr 39, poz. 353) i świadczeniami z

ubezpieczenia chorobowego (ustawa z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach

pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, Dz.U. Nr

60, poz. 636 ze zm.).

Zarówno pozwany organ rentowy, jak i zainteresowana, nie kwestionowali nagłości zdarzenia i faktu, że zostało spowodowane przyczyną zewnętrzną oraz że nastąpiło w związku z pracą. W ich ocenie był to jednak wypadek w drodze do pracy.

Za rozpoczęcie pracy uznali stawienie się pracownika na pierwszym umówionym

spotkaniu, a za zakończenie - zakończenie ostatniego spotkania. Droga na pierwsze

spotkanie i droga powrotna po zakończeniu ostatniego spotkania była w opinii tych

stron drogą do pracy i z pracy, zaś droga pomiędzy umówionymi lekarzami, gabinetami, aptekami, itp.-czasem pracy [...]. Powyższy pogląd został wyrażony w karcie

wypadku i zaakceptowany przez organ rentowy w zaskarżonej decyzji z dnia 23

kwietnia 2004 r.

W ocenie Sądu, istota sporu sprowadza się do oceny zupełnie innego zagadnienia aniżeli kwestii wskazywanych przez strony. Przesądzająca dla oceny prawa

wnioskodawczyni do odszkodowania z tytułu wypadku ubezpieczonego była ocena

warunków jego umowy o pracę, a w szczególności obowiązującego go zadaniowego

czasu pracy i konsekwencji związanych ze stałą realizacją zadań w różnych miejscach, poza siedzibą pracodawcy, bez wyznaczonego konkretnie miejsca świadczenia pracy. Sąd dokonał analizy zadaniowego systemu czasu pracy w granicach niezbędnych do wydania rozstrzygnięcia w niniejszej sprawie. Zadaniowy system czasu

pracy charakteryzuje się znaczącymi odmiennościami od czasu pracy z w art. 128

k.p., rozumianego jako czas, w którym pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy. W

zadaniowym czasie pracy tego rodzaju dyspozycyjność nie jest możliwa do realizacji.

Najistotniejsze dla pracodawcy jest wykonanie zadań nałożonych na pracownika, a w

przypadku przedstawiciela medycznego, pracującego na stałe poza siedzibą pracodawcy i nieposiadającego innego miejsca wyznaczonego do wykonywania pracy,

realizacja ta musi odbywać się w miejscach spotkań umówionych przez pracownika z

lekarzami i aptekarzami. Przedstawiciel medyczny ma jednak określony terytorialnie

obszar działania. Porusza się samochodem służbowym stanowiącym jego narzędzie

pracy, którego koszty utrzymania pracodawca ponosi w całości. Pracodawca nie

„wystawia" pracownikowi delegacji służbowych, chyba że wyjeżdża on poza obszar

swojej właściwości terytorialnej. Pracownik realizujący swoje obowiązki w zadaniowym systemie czasu pracy nie pozostaje więc do dyspozycji pracodawcy w określonym miejscu świadczenia pracy. Pozostaje jednak wciąż do dyspozycji zadania, jakie

realizuje, a wykonanie pokazu promującego lek czy preparat wymaga jego dotarcia

do punktu docelowego. Przedstawiciel medyczny zaczyna realizować zadanie z

chwilą przygotowywania samochodu pod względem technicznym do wyjazdu do

umówionego lekarza, albowiem inna forma realizacji zadania (w ściśle określonym

miejscu wykonywania pracy) nie jest możliwa. Droga, jaką pokonuje przed pierw-

szym spotkaniem nie różni się ani charakterem ani celem od drogi, jaką pokonuje do

drugiego, trzeciego i kolejnych umówionych na prezentacje osób, dlatego czas trwania dojazdu na pierwsze spotkanie nie może być wyłączony z pojęcia czasu pracy

pracownika. Przedstawiciel medyczny sam dojeżdża na spotkanie wykonując przy

tym obowiązki kierowcy, a utrzymanie należytego stanu samochodu, do czego się

zobowiązał, mieści się w obowiązku dbałości o mienie pracodawcy, co potwierdził

sam zainteresowany. Trudno przyjąć, aby czynności techniczne związane z utrzymaniem samochodu, sprawdzeniem jego stanu przed rozpoczęciem jazdy traktować

w tych warunkach jako czynność ze sfery życia prywatnego, tym bardziej, że samochód ten miał służyć wyłącznie realizacji zadań służbowych.

Sąd wskazał, że co tydzień pracodawca określał ubezpieczonemu zadania

związane z promowaniem leków jedynie w ujęciu ilościowym, z rozbiciem na poszczególne rodzaje czynności (np. wizyty lekarzy, wizyty w aptekach). Nie organizował jednak spotkań z konkretnymi osobami i w określonym czasie i miejscu. Umówienie spotkań z lekarzami, aptekarzami z terenu działania przedstawiciela medycznego należało do obowiązków pracownika. Ubezpieczony nie pozostawał więc do

dyspozycji pracodawcy w rozumieniu artykułów 128 i 100 § 1 k.p., lecz „do dyspozycji zadania", a więc zobowiązany był dokonywać czynności w takim czasie i na tyle,

na ile było to konieczne do terminowego wykonania zadań. To właściwości zadania a

nie pracodawca decydowały, w jakim czasie zadanie będzie wykonywane. Jeżeli lekarz, z którym miał się spotkać pracował dalej od K., ubezpieczony musiał to

uwzględnić w swoim planie dnia. O takim właśnie charakterze i czasie pracy męża

zeznała wnioskodawczyni, mówiąc o będących częścią pracy przedstawiciela nie

tylko prezentacjach leków w gabinetach czy aptekach, ale też o obiadach i kolacjach

służbowych, organizowanych z dostosowywaniem się do możliwości czasowych tych

osób, szkoleniach własnych i organizowanych przez niego dla lekarzy z terenu jego

działania, o spotkaniach służbowych, czasie pracy wykonywanej w domu, związanej

ze sporządzaniem wymaganych przez zainteresowanego raportów. Dojazd do miejsca prezentacji leku nie był dla ubezpieczonego podróżą służbową, ponieważ polegał

on na stałym wykonywaniu zadań w różnych miejscowościach i terminach, których

wyboru dokonywał każdorazowo sam pracownik w ramach uzgodnionego rodzaju

pracy, świadczonej na terenie jego działania określonym przez pracodawcę. Dopiero

wyjazd poza obszar jego właściwości rozumiany przez pracodawcę jako miejsce

świadczenia pracy powodował rozliczanie delegacji służbowych. Miejsce świadcze-

nia pracy nie może być raz rozumiane przez pracodawcę szeroko (jako obszar

dwóch województw), a raz wąsko (jako miejsce samych prezentacji i droga pomiędzy

miejscem pierwszej prezentacji a kolejnych). Sąd uwzględnił w dokonanej ocenie

stanu faktycznego sprawy wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 kwietnia 2001 r., I

PKN 350/00 (OSNP 2003 nr 2, poz. 36) oraz tezy z piśmiennictwa zawarte w monografii „Czas pracy w znowelizowanym kodeksie pracy" autorstwa Andrzeja Chobota

(Poznań 1998, s.156-159), które w pełni zaakceptował.

W konkluzji Sąd stwierdził, że nie znajduje podstawy prawnej stanowisko zainteresowanej przedstawione w karcie wypadku i organu rentowego w zaskarżonej

decyzji, iż ubezpieczony w chwili wypadku nie wykonywał zwykłych czynności i poleceń przełożonych, tylko był w drodze do pracy. Fakt, że w chwili zdarzenia przemieszczał się samochodem do miejsca prezentacji leku i w potocznym rozumieniu

był w drodze, nie oznacza, że był „w drodze do miejsca wykonywania zatrudnienia"

(w rozumieniu powołanego wyżej przepisu art. 57b ustawy o emeryturach i rentach z

Funduszu Ubezpieczeń Społecznych), albowiem miejsce wykonywania zatrudnienia

zostało określone przez zainteresowaną jako obszar dwóch byłych województw a nie

tylko punkty prezentacji. W chwili wypadku ubezpieczony wykonywał już umówioną

pracę, polegającą na jeździe samochodem do punktu spotkania z lekarzami i gdyby

tego nie zrobił nie zrealizowałby całości zadania. Pracodawca ubezpieczonego nie

prowadził i nie wymagał prowadzenia przez przedstawicieli medycznych ewidencji

czasu pracy (w formule godzinowej), nie określił, jakie czynności traktuje jako wykonywanie pracy a jakie nie i co za tym idzie, które z nich są objęte (zdaniem pracodawcy) ochroną wypadkową a które nie. W efekcie kwestionowanie charakteru zdarzenia post factum po doznaniu przez pracownika urazu w czasie świadczenia pracy

na rzecz pracodawcy „jest próbą nadużycia prawa”.

Zdarzenie, jakiemu ubezpieczony uległ w dniu 2 lipca 2003 r., nie może być

zaś ocenione inaczej jak wypadek przy pracy. Wypadek ten wyczerpuje definicję wypadku przy pracy w rozumieniu art. 3 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniu społecznym z

tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (zwanej dalej „ustawą wypadkową”); był nagłym zdarzeniem (wypadek komunikacyjny) wywołanym przyczyną zewnętrzną (wpadnięcie w poślizg samochodu), który spowodował uraz ubezpieczonego i który nastąpił w związku z pracą, tj. podczas wykonywania przez pracownika

zwykłych czynności (będących wynikiem wcześniejszego polecenia przełożonego,

który określił mu zakres zadań).

Wypadek, w wyniku którego w okresie sześciomiesięcznym od dnia wypadku

nastąpiła śmierć, uważa się za śmiertelny wypadek przy pracy (art. 3 ust. 4 ustawy

wypadkowej). Takim wypadkiem było przedmiotowe zdarzenie, w wyniku którego

ubezpieczony zmarł w dniu 12 lipca 2003 r. Stosownie do treści art. 13 ust. 1 zdanie

pierwsze ustawy wypadkowej, członkom rodziny ubezpieczonego, który zmarł wskutek wypadku przy pracy lub choroby zawodowej, przysługuje jednorazowe odszkodowanie. W myśl ust. 2 pkt 1 powołanego wyżej przepisu, członkiem rodziny ubezpieczonego uprawnionym do odszkodowania jest między innymi małżonek, chyba że

pozostaje on w orzeczonej separacji. Taka okoliczność wyłączająca prawo do odszkodowania nie zaistniała w rozpatrywanej sprawie.

Powyższy wyrok został zaskarżony apelacją zarówno przez organ rentowy jak

i przez zainteresowanego. Sąd Okręgowy w Koszalinie wyrokiem z dnia 28 grudnia

2005 r. [...] oddalił apelacje. W ocenie Sądu, przedmiotem sporu jest różnica oceny

prawnej wypadku, któremu uległ zmarły mąż ubezpieczonej w dniu 2 lipca 2003 r.

Zatem rozstrzygnięcia wymaga kwestia, czy można uznać, że wypadek, jakiemu

uległ mąż ubezpieczonej był wypadkiem przy pracy czy w drodze do pracy. Sąd

wskazał, że z dniem 1 stycznia 2003 r. weszła w życie ustawa z 30 października

2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych wprowadzająca istotne zmiany stanu prawnego w porównaniu do obowiązującej do tego dnia ustawy z 12 czerwca 1975 r. o świadczeniach z tytułu wypadków

przy pracy i chorób zawodowych. Nowa ustawa między innymi odmiennie zdefiniowała wypadek przy pracy oraz wyłączyła ze swojego zakresu przedmiotowego wypadek w drodze do pracy lub z pracy. Za pracowniczy wypadek przy pracy zgodnie z

art. 3 ust. 1 tej ustawy uznaje się zdarzenie nagłe wywołane przyczyną zewnętrzną

powodujące uraz lub śmierć, które nastąpiło w związku z pracą, a więc: - podczas lub

w związku z wykonywaniem przez pracownika zwykłych czynności lub poleceń

przełożonych, - podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika czynności na rzecz pracodawcy, nawet bez polecenia, - w czasie pozostawania pracownika

w dyspozycji pracodawcy w drodze między siedzibą pracodawcy a miejscem wykonywania obowiązku wynikającego ze stosunku pracy. Zatem aby wypadek został

uznany za wypadek przy pracy, powinien spełniać łącznie następujące przesłanki: być wywołany przez zdarzenie nagłe; - być spowodowany przyczyną zewnętrzną, być związany z pracą lub z wykonywaniem przez pracownika określonych w ustawie

czynności, powodować konsekwencje w postaci urazu lub śmierci. Aktualna ustawa

wypadkowa ograniczyła zakres przedmiotowy wypadku przy pracy. Kwestie wypadku

w drodze do pracy lub z pracy reguluje ustawa z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Sąd ustalił, że zmarły mąż ubezpieczonej był pracownikiem firmy N.P. Spółki z

o.o. z siedzibą w W. zatrudnionym na podstawie umowy o pracę z dnia 5 marca 2003

r. na stanowisku przedstawiciela medycznego na region województwa z. w zadaniowym systemie czasu pracy. Z nie kwestionowanych przez strony ustaleń wynika, że

krytycznego dnia, tj. 2 lipca 2003 r., mąż ubezpieczonej uległ wypadkowi komunikacyjnemu w czasie jazdy samochodem do gabinetu lekarza, z którym był umówiony w

szpitalu w S. Wbrew stanowisku apelujących Sąd odwoławczy nie podziela poglądu,

iż wypadek, któremu uległ mąż ubezpieczonej jest wypadkiem w drodze do pracy.

Bezsporna jest okoliczność, że zmarły pracownik wykonywał swoją pracę stale poza

siedzibą pracodawcy i głównie poza miejscem zamieszkania. W tej sytuacji miejscem

pracy tego pracownika mogło być jakiekolwiek inne miejsce poza siedzibą pracodawcy. Zatem jak to Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał wszelkie przejazdy pracownika wykonującego pracę w terenie należy uznać za pracę i jest ona objęta czasem pracy, a pracownik pozostaje zawsze do dyspozycji pracodawcy. Mąż ubezpieczonej poruszając się służbowym samochodem w czasie dojazdu do klientów był w

pracy, bo to wynikało z uwarunkowań charakteru powierzonych mu zadań. Ze specyfiki stanowiska pracy zmarłego pracownika.( przedstawiciela medycznego) wynika,

że pracownik taki nie wykonuje pracy na terenie firmy a w terenie. Zdaniem Sądu, do

przedmiotowego wypadku doszło podczas wykonywania przez zmarłego pracownika

zwykłych czynności i w związku z wykonywaniem przez niego pracy w interesie pracodawcy.

Odnośnie do zarzutu zainteresowanej naruszenia przez Sąd pierwszej instancji przepisu art. 128 k.p., poprzez przyjęcie, iż pracownik w systemie zadaniowego

czasu pracy pozostaje w „dyspozycji zadania", a nie w dyspozycji pracodawcy, Sąd

wyjaśnił, że dla pracowników, których czas pracy z uwagi na rodzaj i warunki pracy, a

takim pracownikiem jest przedstawiciel medyczny, czas ten może być określany wymiarem ich zadań. Jednak zadania tych pracowników powinny być ustalone w taki

sposób, aby pracownicy mogli je wykonywać w normalnym czasie pracy. Niektóre

kategorie pracowników nie są objęte ustalonym stałym rozkładem czasu pracy w

skali doby, a czas ich pracy określony jest jedynie wymiarem powierzonych im zadań. Dotyczy to z reguły pracowników, którzy bądź wykonują pracę poza siedzibą

zakładu pracy, bądź pracują z różnym natężeniem w okresie dnia roboczego lub w

tygodniu. Ponieważ ścisła ewidencja przepracowanych godzin pracy jest w takich

wypadkach utrudniona bądź w ogóle niemożliwa, zatem czas pracy tych pracowników określa się pośrednio zakresem powierzonych im zadań w taki sposób, by wykonywanie ich było możliwe w normalnym czasie pracy. Ten system normowania

czasu pracy dotyczył zmarłego męża wnioskodawczyni. Jedną z konsekwencji statusu pracowników o nieustalonym rozkładzie czasu pracy jest to, że nie są oni uprawnieni między innymi do pobierania wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych. Natomiast wszelkie przejazdy pracownika wykonującego pracę w terenie są

objęte czasem pracy. W zadaniowym czasie pracy pracownik pozostaje również w

pewnym zakresie w dyspozycji pracodawcy (wbrew stanowisku Sądu pierwszej instancji) albowiem dyspozycyjność wynika z umowy o pracę i regulaminu pracy obowiązującego w N.P. Sp. z o.o., gdyż zawsze pracownik musiał się stawić na wezwanie pracodawcy; ten specyficzny system normowania czasu pracy można określić

jako pracę o „nie określonych w jednostkach czasu normach i rozkładzie czasu

pracy". Czas pracy tej kategorii pracowników nie może być krótszy od normowanego

czasu pracy. Wprawdzie naturalną konsekwencją pozostawania w dyspozycji pracodawcy jest faktyczna podległość dyrektywom i wskazówkom bezpośredniego przełożonego, jednakże podległości tej nie należałoby pojmować schematycznie. Nie

zmienia tego bowiem ani „nieważność bieżącego kierowania sposobem zachowania

się pracownika na przykład podczas wykonywania pracy przez pracownika poza

siedzibą pracodawcy, ani też przyznany pracownikowi znaczny stopień samodzielności przy wykonywaniu pracy jak to miało miejsce w przypadku męża ubezpieczonej

pracującego na stanowisku przedstawiciela medycznego na region z.”. Pozostawanie

w dyspozycji pracodawcy w znaczeniu prawnym wynika z podstawowego zobowiązania pracownika wobec pracodawcy, tj. świadczenia pracy określonego rodzaju

według udzielanych mu wskazówek. Generalne normy czasu pracy obowiązujące

pracownika zawarte są w dziale szóstym Kodeksu pracy. Z treści art. 128 k.p. wynika

bezpośrednio, że pracownik pozostaje do dyspozycji zarówno w zakładzie pracy jak i

w każdym innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy.

Mając powyższe rozważania na uwadze Sąd drugiej instancji przyjął, że zasadnie Sąd pierwszej instancji uznał, że wypadek, któremu uległ mąż ubezpieczonej

w dniu 2 lipca 2003 r. wyczerpuje wszystkie elementy definicji wypadku przy pracy z

art. 3 ustawy wypadkowej i zasadnie przyznał ubezpieczonej jednorazowe odszkodowanie na podstawie art. 13 ust. 1 tej ustawy.

Zainteresowana zaskarżyła powyższy wyrok w całości skargą kasacyjną, w

której zarzuciła naruszenie przepisu art. 128 w związku z art. 140 k.p., poprzez jego

niewłaściwą interpretację i przyjęcie, że pracownik w systemie zadaniowego czasu

pracy pozostaje w ciągłej dyspozycji pracodawcy „w każdym miejscu wyznaczonym

do wykonywania zadania” oraz art. 3 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniu społecznym z

tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych i uznanie zdarzenia z dnia 2 lipca

2003 r. za wypadek przy pracy podczas wykonywania przez ubezpieczonego czynności pracowniczych, a tym samym rozszerzenie tego pojęcia o czynności wykonywane przez przedstawicieli handlowych w drodze do pracy (w drodze na pierwsze

spotkanie z klientami i z ostatniego takiego spotkania) i naruszenie przepisu art. 57b

ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, poprzez

błędną wykładnię i jego pominięcie. Wskazując na powyższe podstawy wniósł o

uchylenie zaskarżonego wyroku w całości oraz wyroku Sądu pierwszej instancji i

przekazanie sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Skarga kasacyjna ma usprawiedliwione podstawy. Trafny jest zarzut naruszenia zaskarżonym wyrokiem przepisu art. 3 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych, który stanowi, że „za wypadek przy pracy uważa się nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną powodujące uraz lub śmierć, które nastąpiło w związku z pracą:1) podczas lub w związku

z wykonywaniem przez pracownika zwykłych czynności lub poleceń przełożonych; 2)

podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika czynności na rzecz

pracodawcy, nawet bez polecenia; 3) w czasie pozostawania pracownika w dyspozycji pracodawcy w drodze między siedzibą pracodawcy a miejscem wykonywania obowiązku wynikającego ze stosunku pracy.

W rozpoznawanej sprawie nie jest sporne, że zdarzenie z dnia 2 lipca 2003 r.

było zdarzeniem nagłym, wywołanym przyczyna zewnętrzną, które spowodowało

śmierć ubezpieczonego. Sporne jest jedynie, czy zdarzenie to nastąpiło w związku z

pracą.

Związek z pracą, o którym mowa w przepisie art. 3 ust. 1 ustawy, polega wyłącznie na czasowym, funkcjonalnym i przestrzennym związku zdarzenia z pracą w

okolicznościach wymienionych w pkt 1-3 tego przepisu, przy czym wskazane w tych

punktach przesłanki uznania zdarzenia za wypadek przy pracy nie muszą być spełnione łącznie, sam zaś związek zdarzenia z pracą ma w tym wypadku sens normatywny. Czasowy związek zdarzenia z praca polega na tym, że zdarzenie powinno

nastąpić albo w czasie wykonywania przez pracownika czynności określonych w pkt

1-2 lub w związku z wykonywaniem tych czynności albo w czasie pozostawania pracownika w dyspozycji pracodawcy (pkt 3). Funkcjonalny związek zdarzenia z pracą

wyraża się w tym, że zdarzenie nastąpiło w czasie lub w związku z wykonywaniem

przez pracownika tylko określonych czynności, a mianowicie „zwykłych czynności lub

poleceń przełożonych” (pkt 1), „czynności na rzecz pracodawcy, nawet bez polecenia” ( pkt 2), a także w czasie pozostawania w dyspozycji pracodawcy (pkt 3).

Wreszcie przestrzenny związek zdarzenia z pracą polega na tym, że zdarzenie to

następuje w pewnym miejscu, które jest albo miejscem wykonywania wskazanych w

art. 3 pkt 1 i 2 ustawy czynności, którym jest z reguły zakład pracy albo miejscem na

„drodze między siedzibą pracodawcy a miejscem wykonywania obowiązku wynikającego ze stosunku pracy (pkt 3).” Charakterystyczne dla przestrzennego związku zdarzenia z pracą jest to, że miejsce zdarzenia zostało ściśle określone tylko w odniesieniu do pozostawania pracownika, który uległ zdarzeniu, w dyspozycji pracodawcy.

Przesądzające dla uznania zdarzenia z dnia 2 lipca 2003 r. za wypadek przy

pracy jest ustalenie, czy ubezpieczony w czasie jazdy samochodem służbowym z

miejsca zamieszkania (domu) w K. do miejsca pierwszego w tym dniu, wcześniej

uzgodnionego, spotkania z lekarzem w szpitalu w S., gdzie ubezpieczony miał wykonywać czynności promocyjne leku, spełniał łącznie przesłanki określone w art. 3 ust.

1 pkt 3 ustawy, a mianowicie: 1) pozostawał w tym czasie w dyspozycji pracodawcy,

2) był w drodze między siedzibą pracodawcy a miejscem wykonywania obowiązku

wynikającego ze stosunku pracy. W rozpoznawanej sprawie jest bowiem niesporne,

że wypadek komunikacyjny, któremu uległ ubezpieczony nie zdarzył się podczas lub

w związku z wykonywaniem przez ubezpieczonego zwykłych czynności lub poleceń

przełożonych (pkt 1) ani też podczas lub w związku z wykonywaniem przez ubezpieczonego czynności na rzecz pracodawcy, nawet bez polecenia (pkt 2).

Posłużenie się dyrektywami wykładni językowej przepisu art. 3 ust. 1 pkt 3

ustawy prowadzi do wniosku, iż przepis ten dotyczy tylko takiego przestrzenno-cza-

sowego związku zdarzenia z pracą z pracą, który wyraża się w tym, że pracownik w

czasie tego zdarzenia był w drodze między siedzibą pracodawcy a miejscem wykonywania obowiązku wynikającego ze stosunku pracy. Z wykładni tej wynika, że pracownik w sytuacji faktycznej takiej, jak ubezpieczony w niniejszej sprawie, nie spełnia

tego wymagania, gdy wypadek komunikacyjny wydarza się w drodze z miejsca zamieszkania pracownika, które z oczywistych powodów nie może by kwalifikowane

jako siedziba jego pracodawcy, do miejsca świadczenia pracy. Należy ponadto mieć

na uwadze, że w przeciwieństwie do przepisów art. 3 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy, przepis

art. 3 ust. 1 pkt 3 nie używa określenia „ w związku”, lecz wyłącznie „w czasie” pozostawania w dyspozycji pracodawcy, co oznacza, że w zasadzie niedopuszczalne jest

posługiwanie się wykładnią funkcjonalną tego ostatniego przepisu ze względu na

jego kontekst. Nie jest zatem prawidłowy pogląd, że przepis art. 3 ust. 1 pkt 3 zezwala na kwalifikowanie wypadków komunikacyjnych, które zdarzyły się w drodze z

domu do pracy, jako wypadków przy pracy w rozumieniu tego przepisu, skoro wypadek w drodze z domu do pracy pozostaje w związku z pracą. Tymczasem nie chodzi

tu o ustalenie związku tego zdarzenia z pracą w takim znaczeniu, w jakim jest to

przyjęte w art. 3 ust. 1 i 2 ustawy, lecz o ustalenie, że wypadek zdarzył się w czasie

pozostawania w dyspozycji pracodawcy i w czasie odbywania drogi z siedziby pracodawcy do miejsca świadczenia pracy (wykonywania obowiązku wynikającego ze

stosunku pracy).

Wypadek komunikacyjny w drodze z miejsca zamieszkania (domu) do miejsca

wykonywania obowiązku wynikającego ze stosunku pracy, nie jest wypadkiem przy

pracy w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 3 ustawy, nawet wówczas, gdy pracownik będący, jak ubezpieczony w niniejszej sprawie, przedstawicielem medycznym świadczy

pracę w ramach zadaniowego czasu pracy( art. 140 k.p.). Wprawdzie zadaniowy

czas pracy wprowadzany jest z reguły w tych przypadkach, w których dla danej

pracy, jak pracy przedstawiciela medycznego, w szczególności co najmniej utrudnione jest dokładne określenie momentu jej rozpoczęcia i zakończenia, a sama praca

jest wykonywana poza zakładem pracy (siedzibą pracodawcy), to jednak z punktu

widzenia przesłanek wymienionych w art. 3 ust. 1 pkt 3 ustawy okoliczności te nie

mają rozstrzygającego znaczenia, bowiem nie chodzi tu o pozostawanie w dyspozycji pracodawcy w ogóle, lecz tylko w czasie odbywania drogi między siedzibą pracodawcy a miejscem świadczenia pracy. Należy mieć ponadto na uwadze, że miejscem

wykonywania obowiązku wynikającego ze stosunku pracy przedstawiciela medycz-

nego w rozumieniu niniejszego przepisu nie jest jednostka podziału terytorialnego

państwa, a zatem dowolny punkt przestrzeni położony w granicach tej jednostki, lecz

tylko takie miejsca w granicach jednostki podziału terytorialnego, w których ubezpieczony osobiście spotyka się z klientami celem prezentacji leku. Z ustaleń Sądów obu

instancji wynika przy tym jednoznacznie, że „w celu wykonania zadań ubezpieczony

promował leki firmy „N.P." podczas spotkań z lekarzami w szpitalach, przychodniach

zdrowia, aptekach oraz w czasie wykonywania prezentacji leków i preparatów farmaceutycznych.” Droga z domu położonego w K. do miejsca wykonywania przez ubezpieczonego tego rodzaju zadań, którym to miejscem w rozpoznawanej sprawie był

szpital w S., gdzie ubezpieczony miał dokonać prezentacji leku, nie jest zatem drogą

w rozumieniu przepisu art. 3 ust. 1 pkt 1, nawet wówczas, gdy ubezpieczony odbywa

tę drogę samochodem służbowym. Z treści i celu przepisu art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy

nie wynika bowiem, aby sposób przemieszczania się przedstawiciela medycznego

między siedzibą pracodawcy a miejscem prezentacji leku miał jakiekolwiek znaczenie dla oceny, czy spełnione zostały wymienione w tym przepisie.

Biorąc powyższe pod rozwagę, Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.