II KKN 428/98 · Sąd Najwyższy
Legislator summary
AI generatedgospodarczej powodował często wśród osób określonego kręgu podejmowanie takiej działalności za pożyczone na wysoki procent tzw. lecz dłużej trwający. Był to głuchy dźwięk, który rozszedł się” (...) Odgłos
Legislator headnote
AI generatedII KKN 428/98 · Sąd Najwyższy: lecz dłużej trwający. Był to głuchy dźwięk, który rozszedł się” (...) Odgłos
Full text
Wyrok z dnia 3 kwietnia 2001 r.
II KKN 428/98
Przewodniczący: SSN Halina Gordon - Krakowska (spr.)
Sędziowie SN: Elżbieta Sadzik, Marek Sokołowski.
Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 3 kwietnia 2001 r. sprawy R.
D. oskarżonego z art. 148 § 1 KK69 z powodu kasacji, wniesionej przez
obrońcę od wyroku Sądu Apelacyjnego w (…) z dnia 4 marca 1998 r.,
sygn. II AKa (…) utrzymującego w mocy wyrok Sądu Wojewódzkiego w
W. z dnia 15 lipca 1997 r., sygn. (...)
I. uchyla zaskarżony wyrok i utrzymany nim w mocy wyrok Sądu
Wojewódzkiego i przekazuje sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi
Okręgowemu,
II. zarządza zwrot na rzecz R. D. kwoty 450 uiszczonej tytułem opłaty za
kasację.
Uzasadnienie
R. D. został oskarżony o to, że:
w dniu 3 lipca 1993 r. w W. w zamiarze pozbawienia życia M. K. oddał do
niej jeden strzał z broni palnej w postaci rewolweru marki „Arminius” HW
7 o nr (...), kal. 5,6 mm powodując ranę na klatce piersiowej po stronie
prawej drążącą w głąb ciała o długości 26 cm, przestrzelenie tylnej
powierzchni brzegu prawego płuca, rany w worku osierdziowym, w
mięśniu serca oraz w dolnym płacie płuca lewego, które skutkowały
skrwawienie się do jam opłucnowych i jej natychmiastowy zgon, tj. o czyn
z art. 148 § 1 KK.
Sąd Wojewódzki w W. wyrokiem z dnia 15 lipca 1997 r. uznał R. D. za
winnego popełnienia zarzucanego mu czynu przyjmując, że działał on z
zamiarem bezpośrednim i za to na podstawie art. 148 § 1 KK wymierzył
mu karę dziesięciu lat pozbawienia wolności nadto na podstawie art. 40 §
1 KK orzekł wobec oskarżonego pozbawienie praw publicznych na okres
pięciu lat.
Obrońca oskarżonego wniósł od tego wyroku apelację zarzucając:
1. błąd w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę wyroku,
polegający na bezkrytycznym ustaleniu stanu faktycznego sprawy w
oparciu o zeznania J. K. i przyjęciu, że to R. D. pierwszy oddał strzał z
rewolweru w kierunku M. K. z bezpośrednim zamiarem pozbawienia jej
życia, podczas kiedy - jak wynika z wyjaśnień oskarżonego – M. K.
pierwsza użyła broni strzelając do D. i raniąc go - co pociąga za sobą
konieczność poczynienia innych nie przyjętych przez Sąd Wojewódzki
ocen prawnych,
2. obrazę przepisów postępowania poprzez mającą wpływ na treść
wyroku obrazę art. 155 § 1 KPK, art. 357 KPK oraz art. 3 KPK polegającą
na bezzasadnym oddaleniu wniosku dowodowego oskarżonego w
przedmiocie przeprowadzenia wizji lokalnej i eksperymentu (art. 187
KPK) zmierzającego do odtworzenia zdarzeń z dnia 3 lipca 1993 r. w
mieszkaniu M. K., co pozwoliłoby na prawidłowe, oparte na zasadach
wiedzy kryminalistycznej i medycznej odtworzenie przebiegu zajścia i
zgodne z zasadami procedury karnej, przyjęcie za podstawę, ustaleń
stanu faktycznego jednej z dwóch zasadniczo odmiennych wersji
zdarzenia przedstawionych przez oskarżonego i świadka K. oraz
pominięcie w rozważaniach Sądu całokształtu dowodów wspierających
wersję oskarżonego.
W konkluzji obrońca wniósł o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do
ponownego rozpoznania.
Sąd Apelacyjny w (…), po rozpoznaniu w dniu 4 marca 1998 r. apelacji
obrońcy zaskarżony wyrok utrzymał w mocy.
W skardze kasacyjnej wniesionej od powyższego wyroku obrońca
zarzucił:
- rażące naruszenie prawa procesowego, a w szczególności mającą
wpływ na treść wyroku obrazę art. 155 § 1 KPK w zw. z art. 357 w zw. z
art. 3 KPK i 4 KPK polegającą na pominięciu w sprawie dowodu z wizji
lokalnej i eksperymentu (art. 187 KPK) zmierzającego do odtworzenia
zdarzeń z dnia 3 lipca 1993 r., co pozwoliłoby na prawidłowe, oparte na
zasadach wiedzy kryminalistycznej i medycznej odtworzenie zajścia,
jakie rozegrało się w mieszkaniu M. K. i wyeliminowanie jednej z dwóch
zasadniczo różnych wersji co do przebiegu tych wydarzeń: wersji
oskarzonego i wersji świadka K.,
-
obrazę
przepisów
prawa
procesowego
przez
pominięcie
w
uzasadnieniu wyroku apelacyjnego zasad wynikających z art. 372 § 1 pkt
1 i 2 KPK poprzez lakoniczne i niejasne wyjaśnienie motywów
rozstrzygnięcia apelacyjnego,
- rażące naruszenie prawa materialnego, a mianowicie art. 148 § 1 KK w
zw. z art. 7 § 1 KK poprzez uznanie, że strzelając do M. K. R. D. działał
umyślnie z bezpośrednim zamiarem zabójstwa.
W konkluzji obrońca wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i
przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Kasacja obrońcy formułująca zarzuty rażącego naruszenia prawa
procesowego, w szczególności art. 357, art. 3, 4 § 1 KPK69 jest
zasadna.
Kontrola kasacyjna zaskarżonych wyroków wykazała bowiem, że w toku
procedowania
przed
Sądem
Wojewódzkim
doszło
do
rażącego
naruszenia reguł procesowych wskazanych wyżej, które to uchybienia
istotnie bez bliższego uzasadnienia zaakceptował Sąd Apelacyjny
ograniczając się do stwierdzenia, że skoro „w pełni podzielił stanowisko
sądu orzekającego nie ma więc potrzeby powtarzania argumentacji
przedstawionej w uzasadnieniu wyroku”.
Na wstępie stwierdzić należy, że Sąd Wojewódzki uznał za niezbędne:
I. przeprowadzenie szczegółowej analizy wypadków poprzedzających
krytyczne zdarzenie, gdyż zdaniem Sądu „tylko w ten sposób będzie
możliwa następnie ocena stosunku psychicznego oskarżonego do M. K.
w dacie zdarzenia, co nie jest bez znaczenia przy ustalaniu zamiaru
sprawcy, jak również inne udowodnione, uzewnętrznione zachowania
oskarżonego będą wskazywały na występujący u niego zamiar (...).
W istocie chodziło o okoliczności związane z udzielaniem przez
oskarżonego M. K. pożyczki w kwocie 8.000 DEM.
Odwołując się do zeznań P. B., B. K., J. K. Sąd Wojewódzki ustalił, że:
R. D. niejednokrotnie pożyczał pieniądze obcym osobom na wysoki
procent, określał posiadany przez siebie rewolwer jako „pomocnika”,
który gwarantował mu odbiór jego pieniędzy od dłużnika, w rozmowach
telefonicznych z B. K. zawarte były groźby pod adresem M. K.,
prezentował wobec M. K. „ogromny ładunek niechęci, wrogości”, wziął do
pomocy Z. w celu wyegzekwowania pieniędzy lub któregoś z
samochodów, gdyż jak twierdził Z. nadaje się do tej roboty bo jest silny,
miał groźnie wyglądać, wiedział, że M. K. ma też broń i dlatego, jak
stwierdził „na horyzoncie widział niebezpieczeństwo”.
Odwołując się do zeznań wyżej powołanych świadków oraz fragmentów
wyjaśnień oskarżonego Sąd Wojewódzki obszernie wykazuje na s. 13-
18, odwołując się również do własnych obserwacji, że oskarżony jest
bezwzględnym, przebiegłym, nastawionym na duży zysk osobnikiem
prezentującym, również przed sądem postawę pełną buty, arogancji i
lekceważenia wskazującą na to, że „obrany przez niego już wcześniej
model postępowania nie wykluczał użycia siły, czy wręcz broni (...)
wobec nieuczciwego dłużnika”.
Sąd Wojewódzki stwierdza, że wobec śmierci M. K. nie sposób
jednoznacznie rozstrzygnąć, czy K. zwróciła oskarżonemu pożyczone
pieniądze, a pozostały do zwrotu odsetki - bo tak wynikałoby z zeznań
powyższych świadków, ale rozstrzygnięcie to nie jest niezbędne dla
potrzeb niniejszej sprawy (...).
W końcu sąd stwierdza, że „można nawet przyjąć, uwzględniając całość
zeznań świadków P. B., M. B., czy B. K., że M. K. nie powiedziała im
prawdy na temat rozliczeń z oskarżonym i istotnie nie zwróciła mu też
kwoty 8.000 marek niemieckich”.
W ocenie Sądu Najwyższego tym ostatnim stwierdzeniem Sąd
Wojewódzki marginalizuje istotną sprawę, a więc ustalenie faktu, czy
pokrzywdzona zwróciła, czy też nie pieniądze, które pożyczyła od
oskarżonego pomijając najzupełniej jego wyjaśnienia w tej materii, a
także będącą w jego posiadaniu umowę.
Otóż stwierdzić należy, że ustalenia Sądu Wojewódzkiego w tej części
oparte zostały na jednostronnie ocenionym materiale dowodowym
potraktowanym wybiórczo i niekorzystnie dla oskarżonego. Sąd bowiem
najzupełniej pominął wynikający z zeznań powyższych świadków,
najbliższych
członków
rodziny
M. K.,
sposób
funkcjonowania
zawodowego pokrzywdzonej, jej sylwetkę i sposób zachowania.
Z zeznań J. K. wynikało, że M. K. prowadziła rozległe interesy, była
osoba przedsiębiorczą i samodzielną, angażującą się w prowadzenie
różnego rodzaju działalności gospodarczej wymagającej inwestowania
sporej gotówki. Z tych też względów zaciągnęła pożyczki nie informując
męża ani o swoich interesach ani też o pożyczkach. Dopiero kłopoty ze
zwrotem 10 tysięcy dolarów pożyczonych od pary naukowców i
konieczność pożyczenia kolejnych 18 tysięcy dolarów w celu zwrotu
długu i oddanie pod zastaw samochodu BMW uzmysłowiły J. K. skalę
interesów prowadzonych przez byłą żonę (...).
Sąd zeznania te najzupełniej pomija choć mają one istotne znaczenie
dla obrony oskarżonego.
Pomija też sąd powszechnie znany wówczas fakt, że występujący
gwałtownie
z
początkiem
lat
rozwój
prywatnej
działalności
gospodarczej powodował często wśród osób określonego kręgu podejmowanie takiej działalności za pożyczone na wysoki procent tzw.
„szybkie pieniądze”, które dawały wysoki zysk pozwalający nie tylko na
spłacenie zadłużenia ale i dający wysokie dochody. Pożyczanie
pieniędzy na wysoki procent nie było więc koniecznością, ale świadomym
wyborem osoby prowadzącej działalność gospodarczą.
Sąd Wojewódzki nie dostrzegł tego, że w ówczesnych realiach
gospodarczych
wizyta
świadka
P. B.,
który
przyprowadził
do
oskarżonego zamożną siostrę M. K. - właścicielkę (lub współwłaścicielkę)
trzech luksusowych samochodów - proszącą o udzielenie pożyczki w
kwocie 8.000 marek niemieckich na zwrot długu nie było czymś
niezwykłym. Tak też potraktował prośbę M. K. oskarżony, który wbrew
twierdzeniom Sądu Wojewódzkiego zachował się w sposób nadzwyczaj
naiwny, bowiem jak wynika z zeznań B., nie tylko udzielił K. pożyczki w
żądanej kwocie, ale bagatelizował jej zabezpieczenie i dopiero na
wyraźną prośbę M. K. przyjął napisaną przez nią umowę, w której
oferowała jako zabezpieczenie samochód osobowy Jeep Cherokee.
Świadek B. przesłuchany w postępowaniu przygotowawczym powiedział
wprost, że „D. zachowywał się bardzo beztrosko i było to niezrozumiałe,
że on tak podchodzi do sprawy pieniędzy” (...). Rozmowę o broni
traktowali jako żart.
Sąd Wojewódzki nie ocenił właściwie tego, że M. K. nie tylko nie
przekazała
oskarżonemu
samochodu
będącego
zabezpieczeniem
pożyczki - zresztą za jego zgodą - co wynika z treści umowy (...), ale
samochód ten już w dniu 17 stycznia 1993 r. sprzedała Markowi G. (...)
nie informując o tym oskarżonego. Zapewniała go natomiast, że
samochód znajduje się w warsztacie po wypadku.
Sąd też nie poddał właściwej ocenie faktu, że kilkunastokrotne próby
nawiązania kontaktu z pokrzywdzoną osobiste, bądź telefoniczne
podejmowane przez oskarżonego w celu odzyskania pożyczonych
pieniędzy były bezskuteczne i być może to właśnie w powiązaniu ze
świadomością oskarżonego, że został „wyprowadzony w pole” przez
pokrzywdzoną wywołało jego wrogość i gniew.
Trafnie Sąd Wojewódzki konstatuje, że nic
nie usprawiedliwia
karygodnego sposobu w jaki oskarżony usiłował odzyskać dług, ale
obowiązkiem sądu była również ocena zachowania pokrzywdzonej, której
należało dokonać w kontekście wyjaśnień oskarżonego i wyżej
powołanych zeznań świadków.
Najistotniejszą jednak sprawą było ustalenie przebiegu zdarzenia jakie
miało miejsce wewnątrz mieszkania K. już po wtargnięciu tam
oskarżonego i św. Z.
Oczywiste jest, że w sprawie istnieją dwie wersje zdarzenia. Jedna,
którą przedstawił J. K., druga przy której nieodmiennie obstawał
oskarżony R. D.
Sąd Wojewódzki uznał wersję J. K. za prawdziwą oddającą wiernie
przebieg zdarzenia i na jej podstawie poczynił ustalenia.
Według tej wersji, którą sąd szczegółowo przedstawił na s. 4-10
uzasadnienia R. D. po szamotaninie z J. K. oddał śmiertelny strzał do
schodzącej po schodach M. K., która osunęła się na posadzkę i z jej
dłoni wypadł rewolwer, który upadł obok leżącego na podłodze K.
Według ustaleń Sądu Wojewódzkiego opartych na zeznaniach K., J. K.
wybiegł za uciekającym oskarżonym i św. Z. i oddał strzał z rewolweru w
kierunku oskarżonego, który stał wówczas na podeście w pobliżu
schodów, a następnie oddał dwa kolejne strzały do napastników
zbiegających po schodach. Jednym z oddanych strzałów spowodował on
u R. D. ranę postrzałową prawej strony klatki piersiowej (...).
Wersji podawanej przez R. D. Sąd Wojewódzki w motywach wyroku nie
przedstawił, ograniczając się do stwierdzenia, że „R. D. nie przyznał się
do popełnienia zarzucanego mu czynu (...) stwierdził, że przyznaje się do
oddania strzału do M. K. z odległości 1-1,5 m w celu przestraszenia jej.
Przedstawił własną wersję wydarzeń poprzedzających wydarzenie z dnia
3 lipca 1993 r.” (...).
Sąd Wojewódzki poświęca wiele uwagi zachowaniu się oskarżonego na
rozprawie i w postępowaniu przygotowawczym oceniając je negatywnie,
fragmentarycznie odnosi się do jego wyjaśnień, uznając je za
nieprzekonywające
i
nielogiczne,
ale
w
dalszym
ciągu
unika
przedstawienia choćby syntetycznie wersji oskarżonego.
Jest rzeczą oczywistą, że obowiązkiem sądu - w wypadku istnienia
dwóch wersji zdarzenia - było skrupulatne ich przedstawienie. Obowiązku
tego nie zastąpiło samo odwoływanie się do treści wyjaśnień, nawet z
podaniem kart sprawy.
Oznaczało to bowiem konieczność sięgnięcia do akt sprawy po to, by
poznać istniejącą w sprawie drugą wersję zdarzenia odrzuconą przez
Sąd Wojewódzki, a także przez Sad Apelacyjny.
Według tej wersji nieodmiennie podawanej przez oskarzonego to M. K.
w czasie jego szamotaniny z J. K. schodząc po schodach wewnątrz
mieszkania z wycelowanym w niego rewolwerem strzeliła do niego raniąc
go w ramię i w tym samym momencie on strzelił w jej kierunku.
Wersję tę o dwóch niemal równoczesnych strzałach potwierdza świadek
zdarzenia J. Z. (...) ale Sąd Wojewódzki nie podając treści zeznań
świadka uznaje, że „dwuznaczna rola jaką odegrała ta osoba w
zdarzeniu sprawia, iż zeznania świadka winny być traktowane z rezerwą”
(...) i „mogą być wykorzystywane tylko w takim zakresie, gdzie np.
korespondują z treścią zeznań świadka K. lub np. św. R. czy R. K.” (...).
Sąd Wojewódzki uznając zeznania P. R. za bezstronne i wiarygodne (...)
nie dostrzega tego, że przesłuchany w dniu zdarzenia i tuż po nim, o
godz. 10.40, świadek P. R. stwierdził „w pewnym momencie usłyszałem
dwa wystrzały, ale co do tego nie jestem pewien, mógł być tylko jeden
(...) a następnie odgłos dwóch lub trzech wystrzałów” (...).
Te zeznania świadek potwierdził na rozprawie (...) precyzując, iż
najpierw usłyszał dwa strzały, potem głos kobiety wołający „ratunku” i
następnie jeden lub dwa strzały (...).
Świadek B. M. zeznała w śledztwie: „usłyszałam strzał. Wydaje mi się,
że mogły to być dwa strzały następujące zaraz po sobie. Swoje
twierdzenie opieram na tym, że usłyszałam nie jeden pojedynczy dźwięk,
lecz dłużej trwający. Był to głuchy dźwięk, który rozszedł się” (...) Odgłos
kolejnych dwóch strzałów B. M. usłyszała po pewnym czasie. Odgłosy te
dobiegały wyraźnie z klatki schodowej.
Przesłuchana na rozprawie w dalszym ciągu mówiła o odgłosach petard,
bo z tym kojarzył się świadkowi „pojedynczy, dłużej trwający dźwięk” a
potem o strzałach dobiegających z klatki schodowej.
Stanowiska Sądu Wojewódzkiego (...), że „świadek nie może stanowczo
określić ile strzałów słyszała w początkowej fazie zdarzenia” a skoro tak,
to „wyciąganie jakichkolwiek kategorycznych wniosków w oparciu o te
zeznania byłoby nieuprawnione” i konkluzja „dlatego też zeznania
świadków - osób mieszkających w pobliżu pokrzywdzonej mogą stanowić
jedynie dodatkowe potwierdzenie przebiegu zdarzeń krytycznego dnia”
aż razi dowolnością.
Szczególnie wnikliwa analiza zeznań powyższych świadków, dokonana
bez uproszczeń i z zachowaniem obiektywizmu miała istotne znaczenie
dla obrony oskarzonego. Jej zaniechanie, nieuwzględnienie zeznań
świadka R. nastąpiło z rażącym naruszeniem art. 3 KPK69.
Z tym wątkiem wiąże się też ustalenie Sądu Wojewódzkiego, który
uznając wersję J. K. za wiarygodną, przyjmuje, że K. po ucieczce
oskarzonego i Z. wybiegł za nimi i oddał trzy strzały. Pierwszy - w
kierunku stojącego na podeście oskarżonego i dwa kolejne, gdy
zorientował się, że D. „jakoby zamierzał wrócić na górę” (...).
W ocenie Sądu Wojewódzkiego zeznania J. K. są szczególnie
wartościowe i wiarygodne, bowiem świadek ten został przesłuchany
„zaledwie około 3 godzin po tym jak rozegrały się wypadki zakończone
śmiercią M. K.” (...).
Rozważania sądu o niezmienności i jednolitości zeznań świadka K.
zajmują wiele miejsca w motywach wyroku Sądu Wojewódzkiego (...).
Nie dostrzega jednak sąd, że zeznania te co do ilości strzałów oddanych
przez K. nie są ani jednolite ani niezmienne.
Przesłuchany bowiem po raz pierwszy, w 3 godziny po zdarzeniu
stwierdził, że strzelał w kierunku D. dwukrotnie i oddał dwa strzały, (...)
ponownie przesłuchany 16 lipca 1993 r. nie był pewny czy oddał 2 czy 3
strzały choć strzelał dwa razy (...)
na rozprawie w dniu 7 lutego 1996 r. oświadczył „nie wiem ile strzałów
oddałem tego dnia. Wiem, że dwukrotnie strzelałem. Rewolwer był z całą
pewnością w pełni załadowany” (...) „w pierwszej fazie oddałem chyba
jeden strzał” (...), w dalszym ciągu świadek mówi o oddawaniu strzałów
nie podając ich ilości.
Mimo odczytania zeznań (...), które uznano za najbardziej wiarygodne,
Sąd nie dążył do wyjaśnienia tej niezwykle istotnej okoliczności choć
świadek potwierdził odczytane zeznania. Stąd też nie wiadomo na jakiej
podstawie Sąd ustalił, że J. K. strzelał dwukrotnie oddając łącznie trzy
strzały.
Ustalenie ilości oddanych przez J. K. strzałów w kontekście wyjaśnień
oskarżonego i zeznań świadków, którzy słyszeli odgłos dwóch strzałów
na klatce schodowej miało istotne znaczenie dla obrony oskarżonego,
bowiem w bębenku ośmiostrzałowego rewolweru K., było 5 nabojów i trzy
łuski (...), a wg twierdzeń K. rewolwer był w pełni załadowany i oprócz
niego nikt z niego nie strzelał.
Sąd Wojewódzki wprawdzie protokół ten ujawnił (...) ale w uzasadnieniu
wyroku nawet o tym nie wspomniał.
Trafnie więc autor kasacji poddaje krytyce procedowanie sądów obu
instancji wskazując na rażące naruszenie prawa procesowego a to art. 3
KPK w zw. z art. 4 § 1 KPK. Sąd Apelacyjny bowiem tych uchybień i
mankamentów
nie
dostrzega
przyjmując,
iż
„rzeczywiście
za
najistotniejszy dowód świadczący o winie R. D. Sąd Wojewódzki uznał
zeznania J. K.” i dodając, że „dowód ten nie został jednak przyjęty
bezkrytycznie, lecz przeciwnie stał się przedmiotem wnikliwej, wręcz
drobiazgowej oceny sądu orzekającego dokonanej na tle pozostałego
materiału dowodowego” (...).
Do jakiego stopnia powyższe twierdzenie Sądu Apelacyjnego jest
nieuprawnione wskazują wyżej przytoczone uchybienia mające charakter
rażącego naruszenia prawa procesowego, stwierdzone przez Sąd
Najwyższy w czasie kontroli kasacyjnej oraz dokonana samodzielnie,
przez Sąd Apelacyjny, ocena zeznań św. K., o czym niżej.
Sąd Apelacyjny stwierdza też, że „w sposób równie staranny Sąd
Wojewódzki
przeanalizował
wyjaśnienia
oskarżonego,
wsparte
częściowo zeznaniami Z.”.
To twierdzenie jest również nieuprawnione, bowiem Sąd Wojewódzki nie
przedstawił
w
całości
wersji
prezentowanej
przez
oskarżonego
ograniczając się do polemiki z fragmentami tych wyjaśnień - co słusznie
akcentował w apelacji obrońca, nie podał też treści zeznań świadka Z., z
góry oceniając je jako niewiarygodne (...).
Mimo całkowitej akceptacji sposobu procedowania Sądu Wojewódzkiego
Sąd Apelacyjny dostrzega jednak potrzebę podania „w krótkim
streszczeniu” i „ograniczając się jedynie do opisu wydarzeń związanych z
wymianą strzałów” wersji R. D. i J. K., które wyglądały całkowicie
odmiennie”.
Potrzebę tę, w ocenie Sądu Najwyższego, słusznie dostrzegł Sąd
Apelacyjny i słusznie ograniczył ją do wskazanego wyżej zakresu
bowiem prawidłowa ocena „opisu wydarzeń związanych z wymianą
strzałów” jest kluczem do ustaleń kto do kogo strzelał, a w konsekwencji,
która wersja jest prawdziwa.
Przedstawioną w krótkim streszczeniu wersję R. D., nawiasem mówiąc
po raz pierwszy w sprawie, że to M. K. oddała w kierunku oskarżonego
strzał - raniąc go w ramię, a D. broniąc się wymierzył rewolwer w klatkę
piersiową K., z odległości 1 m i wystrzelił jak sądził z naboju hukowego,
po czym natychmiast z Z. uciekł z mieszkania, Sąd Apelacyjny ustala na
podstawie wyjaśnień oskarżonego powołując się na treść zawartą w
protokołach (...) a nie na motywy Sądu Wojewódzkiego, bowiem, jak już
zaznaczono w uzasadnieniu wyroku Sądu Wojewódzkiego w taki sposób
wersji tej nie przedstawiono.
Wersję R. D. Sąd Apelacyjny odrzuca odwołując się do motywów Sądu
Wojewódzkiego na s. 22-25 uzasadnienia oraz do opinii biegłych, a także
akcentując, że „wyniki ekspertyz potwierdziły wersję K.”.
Przedstawiając wersję J. K. Sąd Apelacyjny ustala, że: „w momencie,
gdy napastnicy wtargnęli do przedpokoju został on obezwładniony leżał
na podłodze, oskarżony stał nad nim z wycelowaną w niego bronią, którą
bezskutecznie próbował mu wyrwać. Po chwili gwałtownie podniósł rękę i
oddał strzał do M. K. z odległości 1,5 m. Kobieta upadła wypuszczając z
ręki rewolwer. Napastnicy uciekli. K. podniósł broń i wybiegł za nimi.
Oskarżony stał na końcu korytarza z rewolwerem skierowanym w K. K.
strzelił do oskarżonego z odległości 3 m i powrócił do mieszkania,
usłyszał, że napastnicy zatrzymali się - wybiegł więc ponownie - zobaczył
ich stojących na półpiętrze i ponownie strzelił w ich kierunku - wówczas
uciekli” (...).
Sąd Najwyższy podkreśla, że tę wersję J. K. Sąd Apelacyjny ustala
samodzielnie o czym świadczy odwołanie się do treści zeznań świadka
zawartych na (...), a nie do motywów wyroku Sądu Wojewódzkiego. Z
ustaleń tych niewątpliwie wynika, że J. K. strzelał dwukrotnie i oddał tylko
dwa strzały. Taka bowiem jest treść jego pierwszych zeznań (...),
potwierdzonych na rozprawie (...).
Otóż stwierdzić należy, że Sąd Apelacyjny popada w jaskrawą
sprzeczność.
Z jednej strony bowiem bez zastrzeżeń akceptuje ustalenia Sądu
Wojewódzkiego, uznając „tok rozumowania sądu za precyzyjny, nie
zawierający
błędów
logicznych
lub
faktycznych,
wypływający
z
przeprowadzonych
w
sprawie
dowodów,
znajdujący
wsparcie
w
zasadach wiedzy i doświadczenia zawodowego, którego nie można
wzruszyć w toku kontroli instancyjnej” (...), po czym przecząc tym
twierdzeniom i nie dostrzegając tego, że w motywach pisemnych Sąd
Wojewódzki przyjął - nie wiadomo wprawdzie na jakiej podstawie, co
wyżej wykazano - że J. K. strzelał w kierunku napastników dwukrotnie
oddając po raz pierwszy, jeden strzał, po raz drugi, dwa kolejne strzały
(...), ustala, że J. K. strzelał dwukrotnie oddając dwa strzały, bo tylko to
wynika z zeznań J. K. powołanych przez Sąd Apelacyjny.
W tym stanie rzeczy - wobec powyższych ustaleń Sądu Apelacyjnego
dokonanych „w celu wyjaśnienia opisu wydarzeń związanych z wymianą
strzałów”, oczywiście sprzecznych z ustaleniami Sądu Wojewódzkiego co
do ilości strzałów oddanych przez K. - nadal pozostaje otwarta kwestia
kto wystrzelił trzeci pocisk skoro K. oddał dwa strzały, a w jego
ośmiostrzałowym rewolwerze brakowało trzech nabojów.
Sytuacja ta powoduje, że wszelkie konstatacje Sądu Apelacyjnego o
trafności, bezbłędności ocen Sądu Wojewódzkiego w tym zakresie stają
się bezprzedmiotowe, a sprawa wymaga ponownego jej rozpoznania
przez Sąd Wojewódzki po uchyleniu wadliwego wyroku.
Sąd Najwyższy powtórnie podkreśla, że podziela stanowisko Sądu
Wojewódzkiego, iż wtargnięcie oskarżonego z bronią i towarzyszącym
mu św. Z. do mieszkania K. wbrew woli właściciela mieszkania było
oczywiście bezprawne i mogło się spotkać z każdą reakcją, jednak ani to,
ani też postawa oskarżonego w czasie procesu, którą Sąd Wojewódzki
ocenił bardzo krytycznie, nie zwolniła sądu od obiektywnego rzetelnego
przeprowadzenia postępowania dowodowego.
Sąd Wojewódzki miał obowiązek wynikający z obowiązujących reguł
procedowania, bez uprzedzeń, uproszczeń i demonstrowania niechęci
sprawdzić skrupulatnie obronę oskarżonego, uwzględnić wszystkie jego
wnioski, jeśli zmierzały do wyjaśnienia sprawy, przedstawić obie wersje
wydarzeń z wskazaniem dowodów wspierających te wersje, a następnie
dokonać wyboru jednej z nich, szczególnie wnikliwie uzasadniając
dlaczego odrzuca drugą wersję i wspierające ją dowody.
Miał obowiązek uczynić to z zachowaniem zasad logiki, doświadczenia
życiowego, oceniając całokształt okoliczności ujawnionych na rozprawie.
Jeśli dowody osobowe nie były wystarczające do przyjęcia jednej z wersji
i wykluczenia drugiej, należało dokonać oględzin mieszkania K., również
z udziałem biegłych, przeprowadzić wizję względnie eksperyment - o co
oskarżony i jego obrońcy wielokrotnie i bezskutecznie wnosili, a czego
sąd
zaniechał
nie
wydając
zresztą
w
tej
materii
stosownego
postanowienia. Oględziny mieszkania K. były szczególnie pożądane
bowiem w toku postępowania przygotowawczego nie sporządzono szkicu
sytuacyjnego miejsca zdarzenia, a dokumentacja fotograficzna i protokół
oględzin ani też znajdujący się w aktach sprawy pozaprocesowy opis
mieszkania (...) nie pozawalają zdaniem Sądu Najwyższego na
uzmysłowienie usytuowania poszczególnych osób w czasie zdarzenia.
Obowiązkom powyższym nie sprostał Sąd Wojewódzki dopuszczając się
wykazanych wyżej rażących uchybień, czego nie dostrzegł Sąd
Apelacyjny popełniając również rażący błąd. Uchybienia te zdaniem
Sądu Najwyższego miały charakter rażących, mających wpływ na treść
wyroku, naruszeń prawa procesowego i dlatego Sąd Najwyższy
uwzględniając kasację orzekł jak na wstępie.