Legislator Case Law & Legislation
II CSK 19/14 AI generated

II CSK 19/14 · Sąd Najwyższy

Case Number II CSK 19/14
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome wyrok

Legislator summary

AI generated

kolejne dni podczas serwisów informacyjnych. Wniosła także powódka o nakazanie internetowego www.[...].pl na okres jednego tygodnia, o treści: „M. K. - dziennikarz

Legislator headnote

AI generated

art. 24 k.c, art. 24 § 1 k.c, art. 382 k.p.c, art. 3983 § 3 k.p.c, art. 39813 § 2 k.p.c, art. 328 § 2 k.p.c; II CSK 19/14 · Sąd Najwyższy: Wniosła także powódka o nakazanie internetowego www.[...].pl na okres jednego tygodnia, o treści: „M. K. - dziennikarz

Keywords

AI generated
art. 24 k.c art. 24 § 1 k.c art. 382 k.p.c art. 3983 § 3 k.p.c art. 39813 § 2 k.p.c art. 328 § 2 k.p.c

Cited Legislation

AI generated
art. 24 k.c
odpowiedzialności opisanej w art. 24 k.c.
art. 24 § 1 k.c
naruszenie materialnego, a mianowicie: art. 24 § 1 k.c.
art. 382 k.p.c
art. 3983 § 3 k.p.c
dotyczących ustalenia faktów (art. 3983 § 3 k.p.c.), a Sąd Najwyższy związany jest
art. 39813 § 2 k.p.c
(art. 39813 § 2 k.p.c.).
art. 328 § 2 k.p.c
(art. 328 § 2 k.p.c. w związku z art. 391 k.p.c.), ale także usprawiedliwia
art. 391 k.p.c
w związku z art. 391 k.p.c.), ale także usprawiedliwia
art. 391 § 1 k.p.c
w związku z art. 391 § 1 k.p.c.

Cited Case Law

AI generated

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

Sygn. akt II CSK 19/14

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 8 października 2014 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

SSN Henryk Pietrzkowski (przewodniczący)

SSN Agnieszka Piotrowska

SSA Barbara Trębska (sprawozdawca)

w sprawie z powództwa A. Ł.

przeciwko M. K.

o ochronę dóbr osobistych i zapłatę,

po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej

w dniu 8 października 2014 r.,

skargi kasacyjnej powódki

od wyroku Sądu Apelacyjnego w (…)

z dnia 3 lipca 2013 r., sygn. akt I ACa (…),

uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi

Apelacyjnemu w (…) do ponownego rozpoznania i orzeczenia o

kosztach postępowania kasacyjnego.

UZASADNIENIE

A. Ł. wniosła o nakazanie M. K. opublikowanie na głównej stronie portalu

internetowego www.[...].pl oświadczenia o treści przez nią wskazanej, usuwającego

skutki naruszenia jej dóbr osobistych, dostępnego dla użytkowników Internetu przez

tydzień oraz opublikowanie takiego oświadczenia na antenie radia T przez dwa

kolejne dni podczas serwisów informacyjnych. Wniosła także powódka o nakazanie

pozwanemu zaniechania dalszych naruszeń jej dóbr osobistych, zasądzenie na jej

rzecz kwoty 40.000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę oraz 5.000 zł

na rzecz Fundacji (…).

Pozwany wniósł o oddalenie powództwa w całości i zasądzenie na jego

rzecz zwrotu kosztów procesu.

Wyrokiem z dnia 6 grudnia 2012 r. Sąd Okręgowy w (…) nakazał

pozwanemu złożenie oświadczenia w formie ogłoszenia na głównej stronie portalu

internetowego www.[...].pl na okres jednego tygodnia, o treści: „M. K. - dziennikarz

radia T przeprasza Panią Redaktor A. Ł. za opublikowanie w dniu 6.03.2009 r. w

artykule pt.: Nepotyzm i (…)”, w dniu 16.06.2009 r. w artykule pt.: „P.: będą wnioski

do prokuratury (…)”, w dniu 29.06.2009 r. w artykule pt.: „Nieprawidłowości w (…)”,

a także w dniu 7.10.2009 r. w artykule pt.: „Wszechstronna (…)” treści, które

naruszały godność i dobre imię A. Ł. oraz narażały ją na utratę zaufania

publicznego niezbędnego do wykonywania zawodu, a które to treści powtarzane

były na antenie radia T, w tym w serwisach informacyjnych tej stacji.”; nakazał

pozwanemu złożenie oświadczenia o powyższej treści w formie komunikatu

radiowego, emitowanego na antenie radia T, odczytywanego przez lektora tej

stacji, w trakcie serwisów informacyjnych o pełnych godzinach w ciągu dwóch

kolejnych dni od daty i godziny pierwszej emisji. Ponadto zasądził od pozwanego

na rzecz powódki kwotę 2.000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz na rzecz Fundacji

(…) kwotę 1.000 zł tytułem sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny; w

pozostałym zakresie powództwo oddalił i orzekł o kosztach postępowania.

Sąd ustalił, że w dniu 6 marca 2009 r. na portalu [...]pl. ukazał się artykuł

pozwanego pt.: „Nepotyzm i (…)”. W jego nagłówku pozwany zadał pytanie, czy w

(…) ośrodku (…) dochodziło do wielomilionowych malwersacji finansowych.

Odwołał się do informacji dotyczącej zleconego przez władze (…) S.A. audytu w

(…) oddziale (…). Zacytował wypowiedzi B. N. z zakładowej Solidarności (…) w

(…). Następnie odniósł się do pisma, które anonimowo przekazali mu pracownicy

(…) oddziału (…), z którego miało wynikać, że głową „biznesu” była kierownik

redakcji programów regionalnych, która oprócz wynagrodzenia za pełnioną funkcję

miała pobierać pieniądze za programy, których realizację sama sobie zlecała.

Wskazano też, że zdaniem pracowników (…) zaprzyjaźniony z panią kierownik

redakcji programów regionalnych oświetleniowiec potrafił „wyciągnąć” nawet

50.000 zł miesięcznie, co łączyło się z tym, że innym pracownikom odbierano

pracę. W końcowej części publikacji pozwany podał, że 80.000 zł miał też podobno

zgarnąć z kasy ośrodka syn pani kierownik za przygotowanie scenografii programu

informacyjnego T.

W dniu 16 czerwca 2009 r. na portalu […].pl ukazał się kolejny artykuł

autorstwa pozwanego pt.: „P.: będą wnioski (…)", w którym ponownie podniesiono,

że kierownik programu regionalnego miała być głową „interesu” i dopisywać się do

programów, aby otrzymać z tego tytułu honorarium, a także zlecać pracę swojemu

synowi, który - wg pracowników (…) – miał wykonać scenografię do programu T.

za 80.000 zł oraz, że zaprzyjaźniony z panią kierownik oświetleniowiec potrafił

„wyciągnąć” nawet 50.000 zł miesięcznie. Informacje te przytoczono także w

trzecim artykule pozwanego „Nieprawidłowości w (…)”, który ukazał się 29 czerwca

2009 r. na portalu [...]pl. W dniu 7 października 2009 r. ukazał się czwarty artykuł

pozwanego pt.: „Wszechstronna kierownik, jej szefowa, (…)”. W części wstępnej

podano, że (…) ośrodek telewizji, to idealne miejsce by dać zarobić rodzinie

i znajomym. Autor ponownie nawiązał do anonimu pracowników. Powtórzył,

że kierownik redakcji programu regionalnego sama sobie zlecała i płaciła za

programy, jej syn - student bez doświadczenia - dorabiał na tworzeniu scenografii

m.in. T., że wśród najlepiej zarabiających w (…) telewizji był oświetleniowiec,

prywatnie partner życiowy A. Ł. W części artykułu zatytułowanej „Nadspodziewanie

wszechstronna pani kierownik” autor odwołał się do wniosków znanego mu audytu

w (…) oddziale (…) i podał, że najskuteczniejsza w zapewnianiu sobie i swoim

bliskim godziwych zarobków w publicznej telewizji była A. Ł., kierownik redakcji

programu regionalnego. W latach 2007 - 2009 za przyzwoleniem dyrektora

ośrodka J. H., członka zarządu (…) S. S. oraz kolejnych prezesów (…) – U., W. i

F., realizowała intratne zlecenia programów dla regionalnej i ogólnopolskiej anteny

z naruszeniem wewnętrznego regulaminu (…), zarabiając na tym ekstra co

najmniej 36 tys. zł. W podtytule publikacji „Ulubiony oświetleniowiec kierownik Ł.

zarabia kokosy” autor wskazał, że przy produkcjach powódki bardzo często

znajdował

zatrudnienie

K.Ż.,

operator

-

oświetleniowiec,

który

zdaniem

dziennikarza, co powszechnie też wiadomo w (…), jest partnerem życiowym

powódki. Zarzuty wobec powódki oraz informacje z jej osobą łączone ogłoszono

również na antenie radia T w serwisach informacyjnych tego radia.

O nieprawidłowościach w (…) oddziale (…) pozwany dowiedział się na

początku marca 2009 r. w przypadkowej rozmowie z jednym z jego pracowników.

Kontaktował się następnie z ówczesną pełniącą obowiązki dyrektora (…) L. B.,

która poinformowała go, że zleciła przeprowadzenie audytu. W dniu 4 marca 2009

r. pozwany otrzymał od znanego mu z widzenia pracownika (…) oddziału telewizji

anonimowy list mający pochodzić od pracowników (…) w (…). Treść anonimu,

wskazywała na to, że powódka sama sobie jako kierownik redakcji regionalnej

miała przydzielać programy, realizować je i wyceniać. Nadto miała pobierać

dodatkowe wynagrodzenie na podstawie zezwoleń członka zarządu S.S. i to w

kwotach ok. 20.000 - 30.000 złotych miesięcznie. W anonimie poruszono również

problematykę zarobków faworyzowanego K. Ż., w tym nierówny rozkład pracy oraz

zdaniem autorów anonimu nieuzasadnione różnicowanie płacy. W treści anonimu

podano również, że powódka zatrudniała swojego syna J. L., który jako student

zrobił scenografię do T. za kwotę 80.000 zł.

Przed pierwszą publikacją, pozwany bezskutecznie próbował skontaktować

się z J. H., do lutego 2009 r. dyrektorem (…) ośrodka (…) oraz z powódką.

Powódka poinformowała go, że nie zamierza odnosić się do treści anonimowego

listu. Pozwany kontaktował się również z ok. 10 - 12 osobami z (…), w tym z B. N. z

zakładowej Solidarności. Tylko ta osoba otwarcie z nim rozmawiała i zgodziła się

na publikację jej funkcji oraz danych osobowych. Z pozwanym rozmawiał także M.

N., pracownik (…) ośrodka (…). Pozwany nagrywał rozmowy z pracownikami (…),

a następnie sporządzał ich transkrypcje z zachowaniem w tajemnicy danych

osobowych rozmówców. W dniu 9 marca 2009 r., a więc już po pierwszej publikacji

pozwanego, przed budynkiem (…) w (…) odbył się protest pracowników. Jego

podłożem były pogłoski, że dyrektorem (…) ośrodka (…) ma zostać powódka.

Pozwany był w tym dniu wśród pracowników ośrodka i rozmawiał z nimi nagrywając

rozmowy.

W czasie, gdy powódka była kierownikiem redakcji programów regionalnych

w (…) oddziale (…) posiadała znaczne grono przeciwników jej stylu zarządzania.

Pracownicy uskarżali się na emocje, którymi kierowała się przy doborze

współpracowników do poszczególnych programów czy projektów. Wskazywali, że

decyzje zawodowe powódki podyktowane są sympatią lub jej brakiem w stosunku

do danego pracownika. W ocenie części pracowników z winy powódki poszczególni

pracownicy byli nierównomiernie obciążani pracą, co z kolei miało przełożenie na

duże zróżnicowanie zarobków. Przykładem tego była powszechnie głoszona opinia

wśród pracowników, że K. Ż. - oświetleniowiec, był najlepiej opłacanym

pracownikiem, co miało wynikać nie tyle z jego wysokich kwalifikacji zawodowych,

ale z tego, że pozostaje on w zażyłych stosunkach z powódką. Do działaczy

związkowych Solidarności docierały również informacje, że powódka sama sobie

zleca programy, dopisuje się do programów i to bez świadczenia pracy w tym

zakresie, w celu otrzymywania dodatkowych honorariów. Wobec tego, że wśród

większości pracowników (…) w (…) nieznane były warunki na jakich syn powódki

zrealizował projekt scenografii do programu informacyjnego T. ugruntowało się

przekonanie, że w związku z tym otrzymał on znaczne honorarium z tego tytułu,

nawet sięgające 80.000 zł. Opisane sytuacje, które łącznie składały się na

negatywną ocenę kadry pracowniczej zachowania powódki jako kierownika redakcji

programów regionalnych były przyczyną protestu pracowników (…) w (…) z dnia

9 marca 2009 r. Z audytu przeprowadzonego z inicjatywy L.B-D. wynika, że

powódka w 2007 r. zawarła z (…) trzy umowy o dzieło i jedną umową zlecenia, a

ich wartość wynosiła 16.000 zł brutto. W 2008 r. (…) zawarło z powódką dziesięć

umów cywilnoprawnych o łącznej wartości 16.400 zł brutto. W 2009 r. powódka na

podstawie umowy o dzieło zawartej w dniu 1 stycznia 2009 r. otrzymała kwotą

3.600 zł brutto. W wystąpieniu pokontrolnym Biura Audytu i Kontroli Wewnętrznej

(…) SA z dnia 26 maja 2010 r. stwierdzono naruszenie zasad funkcjonowania

wewnętrznego systemu producenckiego przy podpisywaniu umów z powódką.

Audytorzy

zakwestionowali

dziesięć

umów

cywilnoprawnych

z trzech

lat

podpisanych na odpłatne autorstwo scenariusza lub reżyserię, uznając, że

naruszały one postanowienia uchwały producenckiej. Zdaniem audytorów uchwała

producencka została naruszona także przez zawarcie dwóch umów z powódką na

ilustrację muzyczną oraz na grafikę komputerową o łącznej wartości 1.200 zł.

Kontrolerzy stwierdzili, że (…) nie przeprowadził konkursu na wyłonienie

wykonawcy projektu scenografii do audycji T., powierzając jej realizację synowi

powódki J. L. za wynagrodzeniem 5.000 zł brutto na podstawie umowy z dnia 1

lipca 2008 r. Z J. L. oprócz tej umowy zawarto jeszcze trzy umowy cywilnoprawne

dotyczące scenografii do tej audycji. Łączne wynagrodzenie wykonawcy z tytułu

tych umów stanowiło kwotę 3.400 zł. W wystąpieniu stwierdzono znaczne

dysproporcje w wynagrodzeniach K. Ż. i pozostałych pracowników wykonujących

tożsame zadania.

Obecnie powódka zatrudniona jest w (…) w (…) na stanowisku redaktora ds.

Internetu, Intranetu i telegazety. Jest przekonana co do tego, że w związku z

publikacjami pozwanego jej kariera w (…) gwałtownie załamała się, a nadto, iż nie

posiada aktualnie możliwości dodatkowego zatrudnienia tj. w innych redakcjach lub

na uczelniach wyższych gdyż z jej osobą nadal łączone są treści publikacji

pozwanego.

Sąd Okręgowy uznał, że wszystkie cztery publikacje pozwanego naruszały

dobra osobiste powódki, w tym jej godność i dobre imię, a także godziły w zaufanie

publiczne niezbędne do wykonywania zawodu. Ocenił, że forma i treść trzech

pierwszych artykułów wskazuje na bezprawne działanie pozwanego, które poniża

powódkę, szkaluje ją i pozbawia zaufania niezbędnego w życiu publicznym.

Pozwany bezkrytycznie odniósł się do anonimu pracowników ośrodka (…) telewizji i

tezy o tym, że powódka była głową interesu przeplata plotkami pochodzącymi z

korytarzy (…). Działanie takie nie jest rzetelne i staranne w rozumieniu art. 12

ustawy z 1984 r. Prawo prasowe. Rolą mediów nie jest powielanie zakulisowych

informacji, plotek, tylko wierne relacjonowanie danego stanu faktycznego i na jego

tle

formułowanie

opinii

i

osądów.

Publikacja

pozwanego

nie

służyła

merytorycznemu badaniu sprawy i zachowań ówczesnych władz (…) w (…), w tym

powódki, ale podgrzewała i tak już gorącą atmosferę, stawiając powódkę na

przegranej pozycji, zanim jeszcze ukazały się wyniki zleconego audytu. Styl

publikacji, jej ogólny wydźwięk obliczony był na poniżenie powódki i podważenie jej

reputacji. Odnośnie do publikacji z dnia 7 października 2009 r. Sąd stwierdził, że już

na jej początku, w części, w której pozwany skrótowo odniósł się do tez

wyartykułowanych w anonimie, naruszył dobra osobiste powódki. W dacie tej

publikacji dysponował już tekstem przeprowadzonego audytu w (…) (…). W celu

działania w obronie uzasadnionego interesu społecznego winien był skoncentrować

się na wynikach audytu. Zdaniem Sądu nie było jakichkolwiek podstaw do

ponawiania tez z anonimu, z tą tylko różnicą, że syn powódki na dzień 7.10.2009 r.

już tylko „dorabiał”, nie zaś „miał otrzymać 80.000 zł” za scenografię do T.,

wspierając to plotką o tym, że najlepiej zarabiający oświetleniowiec to partner

życiowy powódki. Rolą dziennikarza nie jest powtarzanie plotek na temat życia

intymnego powódki, tym bardziej, że w dacie tej publikacji można było postawić jej

publiczny

zarzut

nierównomiernego

rozkładu

pracy,

przynajmniej

wśród

oświetleniowców. Taki wniosek płynął z audytu. W ocenie Sądu także podtytuł

„nadspodziewanie wszechstronna pani kierownik” i „Ulubiony oświetleniowiec

kierownik Ł. zarabia (…)” godził w dobra osobiste powódki. Pozwany podając

zarobki powódki w latach 2007-2009 przytoczył kwoty, które istotnie w tych latach z

tytułu dodatkowej pracy otrzymała. Dokonał jednak uproszczenia polegającego na

tym, że według tekstu artykułu całość zarobków osiągnięta na podstawie umów

sprzecznych z wewnętrznym regulaminem (…).

Podtytuł „Ulubiony oświetleniowiec kierownik Ł. zarabia (…)” narusza dobra

osobiste powódki w miejscu, w którym pozwany „zarzuca” jej, że K. Ż. jest jej

partnerem życiowym. Informacja ta jest plotką, a z punktu widzenia ochrony

uzasadnionego interesu społecznego zbędne było podawanie jej czytelnikowi,

albowiem dostatecznie mocnym i mającym poparcie w wynikach audytu był zarzut

faworyzowania K.Ż. jako pracownika i to w stopniu, który kreował rażące

dysproporcje w wynagrodzeniach osób wykonujących tożsame czynności jak K.Ż.

Zdaniem Sądu pierwszej instancji główne żądanie pozwu należało

uwzględnić, po modyfikacji oświadczenia. Sąd nie uwzględnił żądania wydania

oświadczenia, w zakresie, w jakim zmierzało do weryfikacji na zasadzie prawda fałsz plotek, którymi pozwany posłużył się w ramach swoich publikacji. Pozwany

publikując plotki - nieformalne opinie, spekulacje czy oceny, naruszył dobra

osobiste powódki. Nie podał jednak w ten sposób informacji nieprawdziwych,

albowiem założeniem publikacji było przytoczenie tego co w stosunku do powódki

„mówi się”, nie zaś podanie informacji, które podlegają realnej weryfikacji.

Orzekając o wysokości należnego powódce zadośćuczynienia Sąd Okręgowy

wskazał, że pozwany w sposób zawiniony dopuścił się naruszenia dóbr osobistych

powódki. Nie działał w ochronie uzasadnionego interesu społecznego, lecz w celu

wykazania z góry założonej tezy.

Po rozpoznaniu apelacji obu stron od powyższego wyroku Sąd Apelacyjny w

(…), zmienił go w ten sposób, że w całości powództwo oddalił i obciążył powódkę

kosztami procesu. Podzielając podstawę faktyczną zaskarżonego rozstrzygnięcia,

Sąd drugiej instancji uzupełnił je o fakty takie jak to, że nowa dyrektor (…) ośrodka

telewizji L. B. złożyła wniosek o przeprowadzenie audytu w związku z uzyskanymi

informacjami o nadużyciach finansowych w tym ośrodku telewizji w lutym 2009 r., a

więc jeszcze przed ukazaniem się zakwestionowanych przez powódkę artykułów,

że protest pracowników telewizji (…) miał miejsce w październiku 2009 r. po

powrocie powódki ze zwolnienia lekarskiego, a nie w marcu 2009 r., że relacje

osobiste powódki z K. Ż. uzasadniały użycie określenia partner życiowy, a nadto

było to celowe dla zaznaczenia powodu finansowego faworyzowania tej osoby.

Nie zgodził się nadto Sąd Apelacyjny z tezą Sądu pierwszej instancji,

że pozwany chciał dokuczyć powódce, poniżyć ją i podważyć jej dobrą opinię.

Uznał, że z treści spornych artykułów i informacji radiowych oraz wypowiedzi

świadków wynika, że wyłącznym celem publikacji było ujawnienie nadużyć w (…)

ośrodku telewizji, popełnionych przez kierownictwo przed lutym 2009 roku.

Chodziło o wskazanie finansowych nieprawidłowości odnoszących się do

wynagradzania powódki na podstawie umów cywilnoprawnych, wysokich zarobków

K. Ż. i powierzania mu znacznie większej ilości prac niż innym, zatrudnienia syna

powódki z pominięciem procedur konkursowych. W każdym z artykułów pozwany

kontynuując

te

wątki

dostarczał

nowych

informacji,

wynikających

z

przeprowadzonego audytu, podjęcia postępowania karnego, przy czym nie chodziło

wyłącznie o osobę powódki, lecz również o nadużycia popełniane przez inne osoby.

Postępowanie wyjaśniające potwierdziło nieprawidłowości w każdej z kategorii

spraw, dotyczących powódki. Intencją autora artykułów było poinformowanie opinii

publicznej o sprawie nadużyć w telewizji publicznej, w tym o stwierdzonych

nieprawidłowościach, których telewizja nie miała zamiaru ujawniać. Treść

kwestionowanych wypowiedzi pozwanego miała krytyczny dla powódki wydźwięk i

naruszyła jej dobre imię, jednak wykazanie przez pozwanego, że przy zbieraniu i

wykorzystaniu materiałów prasowych działał w obronie uzasadnionego interesu i

wypełnił obowiązek zachowania szczególnej staranności i rzetelności zwalnia go od

odpowiedzialności opisanej w art. 24 k.c. Uznając, że pozwany „opierał się na

plotkach i gonił za sensacją”, Sąd Okręgowy pominął materiał dowodowy w postaci

dokumentacji audytu, zeznań świadków i dołączonych do akt materiałów prasowych

innego

autorstwa,

wypowiedzi

uczestników

październikowej

manifestacji.

Przyjmując za wykazane twierdzenia skarżącego co do jego działania w ramach

uzasadnionego interesu społecznego, Sąd Apelacyjny podkreślił, że pozwany

działał z jednej strony w imieniu pracowników telewizji, których interesy

pracownicze wymagały ochrony, a z drugiej informował społeczeństwo o

finansowych nadużyciach kierownictwa (…) ośrodka telewizji publicznej.

Oceniając zachowanie pozwanego przy zbieraniu i wykorzystywaniu

informacji ujawnionych w spornych artykułach Sąd Apelacyjny, odmiennie od Sądu

pierwszej instancji uznał, że autor dochował należytej staranności i rzetelności

wymaganych przepisem art. 12 prawa prasowego. W kontekście działań, które

musiały być przeprowadzone w krótkim czasie i z uwzględnieniem ograniczonych

środków jakie miał do dyspozycji pozwany, należało zdaniem Sądu porównać też

postawę powódki i jej odmowę spotkania z dziennikarzem po zapoznaniu się

z treścią dokumentu nadesłanego jej przez pozwanego, co świadczy o ignorancji

i braku potrzeby odparcia zarzutów. Zdaniem Sądu Apelacyjnego pozwany

działając w obronie uzasadnionego interesu społecznego wypełnił obowiązek

zachowania staranności i rzetelności, co uchyliło bezprawność jego działania jako

dziennikarza. Zatem nie było podstaw do uwzględnienia żądania powódki nawet

w części. Skutkowało to zmianą zaskarżonego wyroku i oddaleniem powództwa.

W skardze kasacyjnej od powyższego wyroku powódka zarzuciła:

1) naruszenie materialnego, a mianowicie: art. 24 § 1 k.c. w zw. z art. 12 i 41

Prawa prasowego przez błędną subsumcję polegającą na przyjęciu, że pozwany

przy

zbieraniu

i

wykorzystaniu

materiałów

prasowych

działał

w

obronie

uzasadnionego interesu i wypełnił obowiązek zachowania szczególnej staranności,

2) naruszenie prawa procesowego, a to: art. 328 § 2 w zw. z 391 § 1 i art.

382 k.p.c. przez brak wyjaśnienia przez Sąd Apelacyjny poczynionych ustaleń

faktycznych, w wielu istotnych kwestiach odmiennych od ustaleń Sądu pierwszej

instancji przy jednoczesnym przyjęciu ustaleń faktycznych tego Sądu za własne, co

powoduje istotną sprzeczność w uzasadnieniu wyroku i uniemożliwia kontrolę

kasacyjną.

Skarżąca wniosła o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego

rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu, ewentualnie o uchylenie wyroku i jego zmianę

przez oddalenie apelacji pozwanego i uwzględnienie apelacji powódki oraz

obciążenie pozwanego kosztami postępowania kasacyjnego z uwzględnieniem

kosztów zastępstwa procesowego.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Co do zasady niedopuszczalne jest stawianie w skardze kasacyjnej zarzutów

dotyczących ustalenia faktów (art. 3983 § 3 k.p.c.), a Sąd Najwyższy związany jest

ustaleniami

faktycznymi

stanowiącymi

podstawę

zaskarżonego

orzeczenia

(art. 39813 § 2 k.p.c.). Nie oznacza to jednak, że ustalenia faktyczne sądu drugiej

instancji uchylają się w ogóle spod kontroli w ramach dokonywania przez Sąd

Najwyższy oceny zgodności z prawem zaskarżonego skargą kasacyjną orzeczenia.

Brak odniesienia się sądu drugiej instancji do całokształtu zgromadzonego

w sprawie materiału dowodowego jest nie tylko mankamentem uzasadnienia

(art. 328 § 2 k.p.c. w związku z art. 391 k.p.c.), ale także usprawiedliwia

materialnoprawne zarzuty skargi kasacyjnej. Nie jest bowiem możliwe prawidłowe

zastosowanie prawa materialnego bez zgodnego z prawem procesowym ustalenia

podstawy

faktycznej

rozstrzygnięcia

(por.

np.

wyrok

Sądu

Najwyższego

z 11 kwietnia 2006 r., I PK 164/05, niepubl., postanowienie Sądu Najwyższego

z dnia 4 lipca 2014 r. II CSK 574/13 niepubl.). W judykaturze utrwalony jest także

pogląd, że obraza art. 328 § 2 k.p.c. w związku z art. 391 § 1 k.p.c. może stanowić

usprawiedliwioną podstawę skargi kasacyjnej, gdy uzasadnienie zaskarżonego

wyroku nie ma wszystkich koniecznych elementów, bądź zawiera tak kardynalne

braki, które uniemożliwiają kontrolę kasacyjną (por. np. orzeczenia Sądu

Najwyższego z dnia 8 października 1997 r., I CKN 312/97, z 19 lutego 2002 r.,

IV CKN 718/00, z dnia 18 marca 2003 r., IV CKN 11862/00, z dnia 20 lutego

2003 r., I CKN 65/01, z dnia 22 maja 2003 r., II CKN 121/01, z dnia 5 września

2012 r., IV CSK 76/12, z dnia 25 czerwca 2014 r., IV CSK 621/13 - niepubl., z dnia

10 listopada 1998 r., III CKN 792/98, OSNC 1999, Nr 4, poz. 83). Pogląd

powyższy znajduje zastosowanie także w przypadku wadliwości uzasadnienia

polegającej na niedostatecznie ustalonej przez sąd drugiej instancji podstawie

faktycznej rozstrzygnięcia prowadzącej do wadliwej subsumcji stanu faktycznego

do zawartych w nich norm prawnych (por. np. wyroki Sądu Najwyższego

z dnia 27 czerwca 2013 r., III CSK 270/12, niepubl., z dnia 4 kwietnia 2014 r., I UK

377/13, niepubl.).

Analiza uzasadnienia zaskarżonego wyroku prowadzi do wniosku, że nie

spełnia ono wymagań stawianych uzasadnieniu sądu odwoławczego, jakie

obowiązują w systemie apelacji pełnej. Trafnie skarżąca wskazuje, że skoro Sąd

drugiej instancji wydał orzeczenie reformatoryjne, zmieniając podstawę faktyczną

rozstrzygnięcia w istotnej część, to winien poczynić ustalenia co do kwestii

warunkującej subsumpcję oraz odnieść się do tych twierdzeń i dowodów, które

wcześniej uwzględnił Sąd pierwszej instancji. W uzasadnieniu zaskarżonego

wyroku brakuje jakiejkolwiek oceny przeprowadzonych dowodów, co zdaje się

dostrzegać pozwany pisząc w odpowiedzi na skargę kasacyjną, że Sąd Apelacyjny

dokonał „globalnej” oceny dowodów, które to pojęcie nie jest znane procedurze

i nie wyjaśnia na czym taka ocena polegała.

Jako istotną okoliczność uzasadniającą treść przedmiotowych artykułów, Sąd

Apelacyjny wskazał, że nie opierała się ona wyłącznie na plotkach i sensacjach

korytarzowych, jak to przyjął Sąd pierwszej instancji, lecz także uwzględniała

toczące się postępowanie wyjaśniające. Nie określił jednak o jakie postępowanie

mające usprawiedliwić podane w publikacjach treści chodziło. Nie mógł być

to audyt, jako że powstał on dopiero przed czwartą publikacją pozwanego, a więc

w październiku 2009 r. Wcześniej nie było prowadzone żadne postępowanie

wyjaśniające,

którego

przedmiotem

miały

być

podane

w

publikacjach

nieprawidłowości w działaniu (…) ośrodka telewizji, za które odpowiedzialność

ponosiła powódka. Stąd uprawnione jest twierdzenie, że ustalenie Sądu drugiej

instancji w powyższym zakresie nie zostało dostatecznie wyjaśnione i poparte

zgromadzonymi w sprawie dowodami. Sam zresztą pozwany w trzech pierwszych

publikacjach w kwestionowanych fragmentach dotyczących powódki powołuje się

tylko na informacje anonimowe a nie na inne źródła informacji.

Nie można zgodzić się z Sądem Apelacyjnym, że nazwanie K. Ż. partnerem

życiowym powódki było usprawiedliwione i miało na celu jedynie wskazanie

przyczyny, dla której pracownik ten był faworyzowany przy zlecaniu prac przez

powódkę. Co więcej Sąd ten ustalił, że powódka pozostawała z K. Ż. w wieloletnim

bliskim związku, mimo braku ku temu potrzeby. Zażyłe, przyjacielskie stosunki jakie

ich łączyły nie upoważniały do takiej kwalifikacji ich relacji, w szczególności, jeśli się

zważy, że K. Ż. był żonaty i miał dzieci, o czym zapewne pracownicy ośrodka też

wiedzieli. Do wskazania zatem na powody, dla których powódka faworyzowała go

nie było potrzebne powołanie się na plotki dotyczące życia intymnego powódki.

Powódka nie kwestionowała faktu wieloletniej przyjaźni z K. Ż. i było to

wystarczające uzasadnienie dla wskazania powodu wyróżniania go, bez potrzeby

definiowania relacji jakie między nimi miały miejsce, tym bardziej, że były oparte na

plotkach, czy tzw. „tajemnicy poliszynela”, a więc nie były oparte na faktach, a tylko

na domysłach. Życie intymne każdej osoby podlega zawsze pełnej ochronie

prawnej i naruszenie tej sfery życia prywatnego tylko w szczególnie wyjątkowych

sytuacjach można uznać za usprawiedliwione ( por. np. wyrok Sądu Najwyższego z

dnia 11 marca 1986 r., I CR 4/86, OSP 1987/4/86, wyrok Trybunału

Konstytucyjnego z dnia 21 października 1998 r., K 24/98, OTK 1998/6/67). Nie

należy do nich przypadek jaki zaistniał w niniejszej sprawie. Dla uzasadnienia

zarzutu „kumoterstwa” postawionego w spornych publikacjach dostatecznym było

podanie o „zaprzyjaźnionym oświetleniowcu” czy „ulubionym oświetleniowcu”.

Oceniając odmiennie od Sądu pierwszej instancji cel działania pozwanego,

którym było wyłącznie ujawnienie nadużyć w (…) ośrodku telewizji, powołał się Sąd

Apelacyjny ogólnie tylko na materiał dowodowy, bez sprecyzowania dowodów

przemawiających za taką konkluzją, mimo odmiennych w tym zakresie ustaleń

Sądu Okręgowego. Nie wyjaśnił Sąd, w jakim celu w trzech pierwszych artykułach

pozwany powielał jedynie plotki i niesprawdzone informacje przekazane w

anonimie. Pominął, że w drugim i trzecim artykule nie pojawiły się żadne nowe

informacje dotyczące powódki.

Sąd Apelacyjny stwierdził także, że postępowanie wyjaśniające potwierdziło

nieprawidłowości w każdej z kategorii spraw dotyczących powódki, o których pisał

pozwany, a mianowicie w kwestii zlecania prac jej synowi, otrzymywania

wynagrodzenia przez powódkę na podstawie umów cywilnoprawnych oraz

znacznie przekraczające zarobki innych, wynagrodzenia K. Ż. Nie ustalił jednak

najważniejszego, a mianowicie tego, czy za nieprawidłowości te odpowiedzialna

była powódka. Pominął Sąd, że powódka naruszenia swoich dóbr osobistych

upatrywania w podaniu nieprawdziwych informacji, a mianowicie, że nie była ona

sprawczynią opisywanych zdarzeń, że nie zatrudniała syna, nie dopisywała się do

programów, nie zlecała sama sobie realizacji programów, aby otrzymać z tego

tytułu wynagrodzenie, nie miała wpływu na wynagrodzenie K. Ż. Na okoliczności te

zeznawali liczni świadkowie, lecz Sąd pominął ich zeznania i do kwestii tej w ogóle

się nie odniósł. Tymczasem do wskazanego w pozwie naruszenia dóbr osobistych

powódki doszło przez zarzucenie jej sprawczości wymienionych nieprawidłowości,

to

dlatego

nazwana

została

„głową

biznesu”

i

określona

jako

osoba

najskuteczniejsza w zapewnianiu sobie i swoim bliskim godziwych zarobków,

zarzucono jej nepotyzm i kumoterstwo. O ile zarzuty te miałyby polegać na

prawdzie, to trafnie podnosi skarżąca, że nie byłoby podstaw do uznania, że jej

dobra osobiste zostały naruszone. Gdyby bowiem faktycznie zlecała sobie

dodatkowe wysoko płatne zadania, gdyby dopisywała się do programów nie

świadcząc pracy, aby otrzymać dodatkowe wynagrodzenie, gdyby zatrudniła syna z

wynagrodzeniem 80.000 zł, czy też zlecała zaprzyjaźnionemu oświetleniowcowi K.

Ż. niewspółmiernie dużo zadań, tak że „wyciągał” nawet 50.000 zł miesięcznie,

zarówno treść przedmiotowych publikacji, jak i ich tytuły czy podtytuły byłyby

usprawiedliwione

i podniesione

w

interesie

społecznym.

Tymczasem

Sąd

Apelacyjny ograniczył się do stwierdzenia, że postępowanie wyjaśniające

potwierdziło nieprawidłowości w każdej z kategorii spraw bez ustalenia, czy za ich

wystąpienie odpowiedzialna była powódka, czy też miała na nie wpływ. Wszak

okoliczność, że takie nieprawidłowości wystąpiły bez przypisania ich sprawstwa

powódce nie czyni tez publikacji uzasadnionymi i prawdziwymi.

Tymczasem Sąd Apelacyjny stwierdza z jednej strony, że wszystkie zarzuty

w postępowaniu wyjaśniającym się potwierdziły, a z drugiej przyznaje, że treść

kwestionowanych wypowiedzi naruszała dobre imię powódki bez sprecyzowania

jednak, których wypowiedzi uwaga ta dotyczy. Sąd Apelacyjny niejednokrotnie

powołuje się na materiał dowodowy pominięty przez Sąd pierwszej instancji czy też

na dowody w postaci zeznań świadków bez jednak skonkretyzowania dowodów,

które przemawiały za poczynionymi ustaleniami. Pomija, że Sąd Okręgowy

za wiarygodne uznał wszystkie przeprowadzone w sprawie dowody. Nie negując tej

oceny Sąd drugiej instancji na tej samej podstawie faktycznej uzupełnionej tylko

o nieznaczące fakty (Sąd pierwszej instancji ustalił, że nowa dyrektor ośrodka

poinformowała

pozwanego

jeszcze

przez

publikacjami,

że

zwróciła

się

o sporządzenie audytu, data protestu pracowników nie miała znaczenia, powódka

nie kwestionowała faktu, że była zaprzyjaźniona z K. Ż.) dokonał odmiennej

subsumcji nie wyjaśniając w motywach orzeczenia jej podstaw w ustaleniach

faktycznych.

Za zasadny należało też uznać zarzut skargi naruszenia prawa materialnego,

dotyczący oceny przez Sąd Apelacyjny przesłanki szczególnej staranności i

rzetelności pozwanego jako dziennikarza, wymaganej w art. 12 ust. 1 Prawa

prasowego.

Obowiązkiem

dziennikarza

jest

zachowanie

rzetelności,

czyli

solidności, odpowiedzialności za słowo, niewprowadzania w błąd. Powyższy

przepis używając słowa „zwłaszcza," podkreśla jednocześnie wagę obowiązku

sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości. Powinność ta pozostaje

w związku z zamieszczoną w części ogólnej prawa prasowego normą art. 6 ust. 1

formułującą obowiązek prasy „prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk".

Obowiązek szczególnej staranności i rzetelności nie ogranicza się tylko do

zachowania zgodności wypowiedzi informatora z treścią publikacji oraz podania

źródła. Informacja nierzetelna jest w istocie dezinformacją. O urzeczywistnieniu

prawa obywateli do bycia rzetelnie poinformowanymi, można - z definicji - mówić

jedynie wtedy, gdy wiadomość jest prawdziwa, a co najmniej wtedy, gdy

przedstawia się informacje, które dziennikarze mieli podstawy uznać za miarodajne,

ustalone przez nich z wykorzystaniem wszystkich dostępnych im środków, a więc

informacje rzetelnie zebrane i wykorzystane. Brak takich cech w postępowaniu

dziennikarzy definitywnie wyłącza możliwość powoływania się przez nich na art. 1

Prawa prasowego, formułującego ogólne zasady dotyczące funkcjonowania prasy.

Wyłącza

także

skuteczność

powoływania

się

na

przesłanki

wyłączenia

bezprawności w postaci działania w interesie społecznym i w granicach dozwolonej

krytyki (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 czerwca 2003 r. II CKN 14/01,

niepubl.). Zgodnie z ogólnie akceptowanymi kryteriami tej oceny przy zbieraniu

materiałów najistotniejsze znaczenie ma rodzaj źródła informacji, którego

obiektywizm i wiarygodność nie powinny budzić wątpliwości, sprawdzenie

zgodności z prawdą uzyskanych informacji przez sięgniecie do wszystkich innych

źródeł i upewnienie się co do zgodności informacji z innymi faktami oraz

umożliwienie

osobie

zainteresowanej

ustosunkowania

się

do

uzyskanych

informacji. Na etapie wykorzystywania materiałów istotne jest wszechstronne, a nie

tylko selektywne przekazanie informacji, przedstawienie wszystkich informacji

i niedziałanie "pod z góry założona tezę", a także rozważenie powagi zarzutu,

znaczenia informacji z punktu widzenia usprawiedliwionego zainteresowania

społeczeństwa oraz pilności ujawnienia informacji (por. uzasadnienie uchwały SN

z dnia 18 lutego 2005 r. III CZP 53/04, OSN 2005, nr 7-8, poz. 114, wyrok Sądu

Najwyższego z dnia 10 września 2009 r., V CSK 64/09, niepubl.).

Niewątpliwie obowiązkiem dziennikarza jest weryfikacja uzyskanych informacji

pod kątem ich zgodności z prawdą, szczególnie wówczas, gdy autor publikacji oparł

się

na

relacjach

osób

anonimowych.

Szczególna

staranność

i rzetelność

dziennikarza, jeśli informacja nie pochodzi od osoby będącej autorytetem w danej

sprawie bądź od osoby należącej do kręgu osób publicznego zaufania - powinna

obligować go do sprawdzenia jej za pomocą innych dostępnych źródeł.

Zasady powyższe nie zostały w rozpoznawanej sprawie zastosowane.

Wbrew ocenie

Sądu

zachowania,

czynności

Apelacyjnego

podejmowane

wymienione

przez

w

motywach

pozwanego

celem

orzeczenia

weryfikacji

informacji anonimowych, nie były wystarczające dla uznania, że pozwany dochował

wymogów art. 12 ust. 1 Prawa prasowego. Zważyć należy, że informacje

pochodziły od jednej strony konfliktu. W takiej sytuacji, gdy nie potwierdziła ich, w

zakresie dotyczącym powódki, przewodnicząca związku zawodowego, ani nikt

z przełożonych, uzasadnionym było zwrócenie się do zarządu (…) S.A. jako

podmiotu nadzorującego, a także do osób współpracujących czy zatrudniających

przy realizowanych produkcjach syna powódki czy K. Ż. Był to prosty sposób na

zweryfikowanie ich wysokich zarobków oraz niejasnych procedur zatrudniania,

podobnie

jak

zwrócenie

się

o

wyjaśnienie

tych

kwestii

do

samych

zainteresowanych. Poczynił też Sąd Apelacyjny odmienne ustalenia odnośnie do

niedojścia do skutku rozmowy pozwanego z byłą przełożoną powódki J. H. (że nie

wyraziła ona zgody na spotkanie) bez wskazania podstaw do takiego ustalenia. W

sumie zatem źródłem informacji powielanych w przedmiotowych artykułach byli

anonimowi rozmówcy. Także po zapoznaniu się z audytem wymowa czwartego

artykułu się nie zmieniła (poza urealnieniem wysokości zarobków), a prowadziła

ona do konkluzji, że stwierdzone w audycie nieprawidłowości obciążają powódkę.

Pominął też Sąd Apelacyjny oceniając staranność i rzetelność pozwanego, że od

czasu pierwszej publikacji do drugiej i trzeciej minęło ponad trzy miesiące, a zatem

pozwany dysponował czasem na sprawdzenie wiarygodności anonimowych

informacji. Publikacje z 16 i 29 czerwca 2009 r. nie były newsem ani materiałem

interwencyjnym, który z uwagi na ważkie tematy społeczne wymagał szybkiego

upublicznienia. Sam autor miał świadomość, że opisywane przez niego fakty nie są

sprawdzone i podnosił, że „mówi się” o nich na korytarzach, a zatem, że są to

plotki, domysły. Taka forma ich przedstawienia nie powoduje jednak wyłączenia

jego odpowiedzialności cywilnej przewidzianej w art. 24 § 1 k.c.

Z uwagi na powyższe, Sąd Najwyższy uznając skargę kasacyjną za

uzasadnioną na podstawie art. 39815 § 1 k.p.c. i art. 108 § 2 w zw. z art. 39821 k.p.c.

orzekł jak w sentencji.