Legislator Case Law & Legislation
I PKN 524/00 AI generated

I PKN 524/00 · Sąd Najwyższy

Case Number I PKN 524/00
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome wyrok

Legislator summary

AI generated

Rażącym niedbalstwem kasjera jest niezachowanie koniecznej przezorności i należytej ostrożności, polegające na pozostawieniu pieniędzy w niezamykanej szufladzie biurka na stanowisku pracy, choćby oddzielonym od poczekalni dla interesantów, zamiast złożenia ich do kasy pancernej na zapleczu.

Legislator headnote

AI generated

I PKN 524/00 · Sąd Najwyższy: pracę, i tym samym stworzyła pracodawcy większą swobodę wyboru sankcji za naruszenie obowiązków pracowniczych.

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

Wyrok z dnia 4 lipca 2001 r.

I PKN 524/00

Rażącym niedbalstwem kasjera jest niezachowanie koniecznej przezorności i należytej ostrożności, polegające na pozostawieniu pieniędzy w niezamykanej szufladzie biurka na stanowisku pracy, choćby oddzielonym od poczekalni dla interesantów, zamiast złożenia ich do kasy pancernej na zapleczu.

Przewodniczący SSN Kazimierz Jaśkowski, Sędziowie: SN Jadwiga

Skibińska-Adamowicz (sprawozdawca), SA Kazimierz Josiak.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu w dniu 4 lipca 2001 r. sprawy z powództwa

Ewy S. przeciwko Telekomunikacji Polskiej SA - Zakładowi Telekomunikacji w R. o

przywrócenie do pracy, od wyroku Sądu Okręgowego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń

Społecznych w Radomiu z dnia 11 maja 2000 r. [...]

o d d a l i ł kasację,

nie obciążył powódki obowiązkiem zwrotu stronie pozwanej kosztów postępowania kasacyjnego.

U z a s a d n i e ni e

Powódka Ewa S. w pozwie przeciwko Telekomunikacji Polskiej SA - Zakładowi Telekomunikacji w R. żądała przywrócenia do pracy na poprzednich warunkach.

Żądanie to zgłosiła w związku z rozwiązaniem przez pracodawcę umowy o pracę na

podstawie art. 52 § 1 KP.

Sąd Rejonowy-Sąd Pracy w Grójcu wyrokiem z dnia 29 grudnia 1999 r. zasądził od strony pozwanej na rzecz powódki kwotę 5.190 zł brutto tytułem odszkodowania za niezgodne z prawem rozwiązanie umowy o pracę. Ustalił, że powódka, zatrudniona u strony pozwanej od dnia 15 stycznia 1993 r. w charakterze doręczyciela,

została od dnia 1 lipca 1998 r. przesunięta na stanowisko referenta. W dniu 2 lutego

1999 r. powódka otrzymała nową kartę instrukcyjną zawierającą jej zakres obowiązków jako pracownika przyjmującego telegramy i wykonującego związane z tym czyn-

ności, w tym przyjmowanie pieniędzy od klientów. W czerwcu 1999 r., w związku z

okresem urlopowym, powódka została skierowana do pracy przy okienku kasowym.

Każdy pracownik strony pozwanej przyjmujący od klientów pieniądze za świadczone

na ich rzecz usługi został wyposażony w imienną kasetkę, w której miał obowiązek

przechowywać podręczną gotówkę. Większe natomiast kwoty pieniężne miał obowiązek zanosić na zaplecze, do znajdującej się tam dużej kasy pancernej. W dniu 18

czerwca 1999 r. na tej samej zmianie popołudniowej pracowała razem z powódką

tylko Anna S., i to kilka pomieszczeń dalej. Około godz. 1930 powódka postanowiła

udać się na zaplecze, by przygotować sobie kawę. Wcześniej przygotowała pieniądze, by zanieść je do kasy pancernej. Pieniądze te (banknoty) ułożyła w plik, spięła i

włożyła w głąb szuflady. Było ich 8.960 zł. W tym czasie nie było nikogo w poczekalni. Powódka opuściła stanowisko pracy na kilka minut, a gdy wróciła, zauważyła na

ladzie odcisk buta, w szufladzie zaś nie było pieniędzy. O fakcie tym poinformowała

pracownicę Annę S. i zawiadomiła policję. Wszczęte w tej sprawie dochodzenie zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy kradzieży. Sąd Rejonowy ustalił ponadto, że stanowisko pracy powódki było oddzielone od sali - poczekalni dla klientów

barierą w postaci lady i szyby ze szkła zbrojonego na wysokość 2,20 m oraz że powódka opuściła stanowisko po upewnieniu się, że w poczekalni nie ma nikogo.

Oceniając postępowanie powódki Sąd pierwszej instancji uznał, że niewątpliwie naruszyła ona swoje obowiązki pracownicze, gdyż opuściła stanowisko pracy, a

pieniądze - wbrew nakazowi i ustnym przypomnieniom pracodawcy - zostawiła w

niezamkniętej szufladzie, chociaż miała własną kasetkę do przechowywania pieniędzy, a oprócz tego kasę pancerną na zapleczu. Jednak Sąd ten nie dopatrzył się w

zachowaniu powódki ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. W czasie bezpośrednio poprzedzającym kradzież sama bowiem obsługiwała

jedyne czynne okienko kasowe i po to, by przygotować sobie kawę na zapleczu, nie

miała możliwości wyręczenia się kimkolwiek. Wprawdzie powódka przed wyjściem na

zaplecze nie zabezpieczyła należycie pieniędzy, ale schowała je do szuflady i upewniła się, że w poczekalni nie ma nikogo. Mogła przy tym przypuszczać, ze pieniądze

będą bezpieczne, gdyż doświadczenie życiowe pokazuje, iż z reguły około godz. 20 00

urzędy pustoszeją w związku z porą kończenia przez nie pracy. Poza tym dostępu do

stanowiska pracy powódki broniła szyba o wysokości 2,20 m, zaś wyjście powódki na

zaplecze miało trwać (i trwało) bardzo krótko. Zdaniem Sądu Rejonowego, postępowaniu powódki nie można przypisać ani rażącego niedbalstwa ani umyślności. Do

dnia przedmiotowego zdarzenia miała opinię pracownika solidnego i sumiennego.

Dlatego właśnie awansowała ze stanowiska doręczyciela telegramów na stanowisko

referenta w Biurze Obsługi Klientów. Zatem rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia było nieadekwatne do stopnia zawinienia powódki. Stopień ten był natomiast wystarczający do zwolnienia powódki w drodze wypowiedzenia. Skoro jednak

strona pozwana nie skorzystała z tej możliwości i zastosowała tryb nieodpowiedni,

rozwiązanie umowy o pracę na podstawie art. 52 § 1 KP należało ocenić jako dokonane z naruszeniem przepisów o rozwiązywaniu umów w tym trybie i zasądzić na

rzecz powódki odszkodowanie, mimo zgłoszonego przez nią żądania przywrócenia

do pracy.

Sąd Okręgowy-Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Radomiu uwzględnił

apelację złożoną przez stronę pozwaną, opartą na zarzucie nieprzypisania przez Sąd

Rejonowy właściwego znaczenia faktowi, że powódka opuściła stanowisko pracy,

pozostawiając niezabezpieczone pieniądze w niezamykanej szufladzie, zamiast je

zanieść do sejfu, czym umożliwiła ich kradzież i naraziła pracodawcę na stratę. W

apelacji tej strona pozwana podkreśliła również, że w dniu 2 lipca 1998 r. powódka

podpisała umowę o wspólnej odpowiedzialności materialnej, zaś w dniu 4 lutego

1999 r. przyjęła do wiadomości i stosowania zakres czynności na stanowisku referenta, z którego wynikał między innymi sposób obchodzenia się z pieniędzmi pochodzącymi z wpłat od klientów. Dlatego Sąd Okręgowy, podzielając stanowisko strony

pozwanej, wyrokiem z dnia 11 maja 2000 r. zmienił wyrok Sądu Rejonowego w ten

sposób, że oddalił powództwo Ewy S. i zasądził od niej na rzecz strony pozwanej

kwotę 150 zł tytułem kosztów zastępstwa procesowego za obie instancje. W ocenie

Sądu Okręgowego ustalony w sprawie stan faktyczny uzasadniał wniosek, że niezabezpieczenie przez powódkę pieniędzy pochodzących z utargu i opuszczenie stanowiska pracy było z jej strony ciężkim niedbalstwem. Wprawdzie naruszenie postanowień regulaminu pracy dotyczących zasad opuszczania miejsca pracy w czasie

pracy, polegające na odejściu pracownika ze stanowiska na krótki czas, nie kwalifikuje się z reguły jako obarczone znacznym stopniem winy, lecz nie dotyczy to sytuacji, gdy pracownik pozostawia bez zabezpieczenia tak znaczną sumę pieniędzy, jak

powódka.

W kasacji od powyższego wyroku opartej na podstawie przewidzianej w art.

3931 pkt 1 KPC powódka zarzuciła naruszenie art. 52 § 1 pkt 1 KP wskutek niewła-

ściwej interpretacji tego przepisu. Wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku i orzeczenie co do istoty sprawy, a także o zasądzenie kosztów postępowania w sprawie.

Zdaniem skarżącej, ocena jej działania została dokonana przez Sąd Okręgowy w sposób bardzo lakoniczny, bez rozważenia wszystkich okoliczności zdarzenia.

Tak więc Sąd Okręgowy, akcentując fakt pozostawienia przez skarżącą pieniędzy w

szufladzie biurka, pominął w swoich rozważaniach to, że ich utrata była następstwem

przestępnego działania osoby trzeciej, którego powódka nie mogła przewidzieć.

Również Sąd Okręgowy duże znaczenie przypisał temu, że powódka powinna schować pieniądze do metalowej kasetki, ale pominął to, że gdyby sprawca kradzieży nie

znalazł pieniędzy w szufladzie, niewątpliwie dokonałby zaboru kasetki. Wreszcie Sąd

Okręgowy nie zwrócił dostatecznej uwagi na okoliczność, że miejsce pracy powódki

oddzielone było od pozostałej części sali ladą i szybą o wysokości 2,2 m i że w

związku z tym trudno oczekiwać, by powódka mogła przypuszczać, że ktokolwiek

chciałby pokonać tę przeszkodę.

Strona pozwana wniosła o oddalenie kasacji.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Należy przyznać rację skarżącej, że Sąd Okręgowy nie uwypuklił w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku okoliczności wskazanych przez nią w kasacji i przytoczonych także w toku postępowania, jednak - wbrew poglądowi skarżącej - nie wpłynęło to na niewłaściwą interpretację przepisu art. 52 § 1 KP. Sąd Okręgowy miał bowiem te okoliczności na uwadze, gdyż w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku wyraźnie stwierdził, że „podzielił w całości ustalenia Sądu Rejonowego dotyczące stanu

faktycznego”, z ustaleń tych wynikało zaś, że imienna kasetka każdego pracownika

przyjmującego pieniądze od klientów, w tym także powódki, była przenośna, że stanowisko pracy powódki oddzielone było od poczekalni ladą i szybą na wysokość

około 2,2 m oraz że utrata pieniędzy była następstwem kradzieży. Przede wszystkim

jednak z ustaleń Sądu Rejonowego wynikało, iż pracodawca - także w zaleceniach

ustnych - nakazywał, by każdy pracownik składał podręczną gotówkę do zamykanej

kasetki, tak by osoby z zewnątrz miały „możliwie maksymalnie utrudniony dostęp do

gotówki”, a w razie otrzymania większej wpłaty, by pracownicy zanosili ją do dużej

kasy pancernej znajdującej się na zapleczu. Sąd Okręgowy uznał właśnie, że ta okoliczność w połączeniu z faktem opuszczenia przez powódkę stanowiska pracy i przy

pozostawieniu gotówki w niezamykanej szufladzie biurka jest decydująca dla możności przypisania jej postępowaniu cechy rażącego niedbalstwa. Jest to pogląd

trafny.

Z dokonanych w sprawie ustaleń wynika, że praca powódki na stanowisku referenta - zarówno przy czynnościach związanych z przyjmowaniem telegramów, jak i

przy okienku kasowym - wiązała się z przyjmowaniem od klientów pieniędzy w zamian za świadczone na ich rzecz usługi. W tym więc zakresie obowiązek należytego

zabezpieczenia gotówki był taki sam na obu stanowiskach i polegał między innymi na

składaniu bieżących wpłat do zamykanej kasetki podręcznej, a większych kwot - do

kasy pancernej. Zatem uchybieniem obowiązkowi pieczy nad przyjętymi pieniędzmi

było ze strony powódki w pierwszej kolejności to, że całodzienny utarg (ze swojej

zmiany) przetrzymywała w biurku prawie do ostatnich chwil pracy, zamiast odnieść

go do kasy pancernej na zapleczu. Kwota 8.960 zł nie była bowiem kwotą, którą

można było przechowywać w kasetce podręcznej. To prawda, że ruchoma kasetka

podręczna nie stanowiła pełnego zabezpieczenia przed kradzieżą znajdujących się

wewnątrz niej pieniędzy, była jednak niewątpliwie utrudnieniem w popełnieniu kradzieży i w ucieczce z miejsca jej dokonania. Przede wszystkim jednak bez zabezpieczenia pieniędzy powódka nie powinna opuszczać swego stanowiska pracy przy

okienku kasowym, i to bez względu na to, czy w poczekalni byli interesanci, czy też

nikogo nie było i bez względu na to, jaką wysokość miała lada i szyba nad nią, oddzielające stanowisko pracy powódki od poczekalni dla interesantów. Nie była to bowiem, jak się okazało, przeszkoda nie do pokonania, zwłaszcza w sytuacji, gdy poza

powódką nie było w pomieszczeniu innych pracowników, a w poczekalni żadnych

klientów. Nie mógł być uznany za przekonujący argument powódki, według którego

nie można było od niej wymagać przewidywania, że ktokolwiek mógłby pokonać wymienioną przeszkodę. Zapatrywanie skarżącej pozostaje bowiem w sprzeczności z

zasadami doświadczenia życiowego i powszechnie znanymi faktami zuchwałych kradzieży zdarzającymi się bardzo często w ostatnich latach, zaś dokumentacja fotograficzna miejsca pracy powódki - Biura Obsługi Klientów pokazuje, że lada i szyba oddzielające stanowisko pracy skarżącej nie były od strony poczekalni stromą, gładką

ścianą, lecz od tej właśnie strony, na granicy lady i szyby, znajdowała się dla wygody

klientów pozioma półka, która została wykorzystana przez sprawcę kradzieży do

przedostania się do wewnątrz. Tak więc nie przypisując powódce winy umyślnej w

naruszeniu jednego z jej podstawowych obowiązków pracowniczych, Sąd Okręgowy

słusznie przyjął, że jej postępowanie skarżącej należało ocenić jako rażące niedbalstwo, czyli postępowanie wykazujące taką postać winy, która wypełnia pojęcie „ciężkiego” naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Kategoria „podstawowych obowiązków pracowniczych” obejmuje przy tym te obowiązki, które odgrywają

zasadniczą rolę z punktu widzenia zatrudnienia pracownika, zatem w odniesieniu do

powódki - powinność zabezpieczenia utargów przed utratą i rozliczenie się z gotówki

przyjętej do kasy. Trzeba też zaznaczyć, że oceny postępowania powódki nie mogła

zmienić okoliczność, że do tej pory należycie wypełniała swoje obowiązki oraz że jej

zamiarem nie było ich naruszenie. Przypisane powódce rażące niedbalstwo polegało

na tym, że nie mając zamiaru naruszenia jednego z podstawowych obowiązków pracowniczych, naruszyła go wskutek niezachowania przezorności i szczególnej ostrożności, koniecznych w danych okolicznościach ze względu na to, że przedmiotem jej

pieczy były pieniądze. Nie wzbudza więc zastrzeżeń pogląd Sądu Okręgowego, że

opuszczenie przez powódkę na krótki czas stanowiska pracy nie było zwykłym

opuszczeniem stanowiska pracy przez pracownika, lecz nastąpiło w warunkach, gdy

w nie zamykanej szufladzie biurka pozostawiła znaczną część pieniędzy pracodawcy, co do których miała obowiązek ich zabezpieczenia przed utratą w sposób wskazany przez pracodawcę, a zarazem możliwy do wykonania. Powyższe stwierdzenie

nie oznacza jednak, że pracodawca miał bezwzględny obowiązek dyscyplinarnego

zwolnienia powódki (wobec jej dotychczasowej nienagannej postawy pracowniczej,

znacznego okresu pracy i wniosku o rozwiązanie stosunku pracy na mocy porozumienia stron), zwłaszcza że nowelizacja art. 52 § 1 pkt 1 KP, wprowadzona ustawą z

dnia 2 lutego 1996 r. polegała na odstąpieniu od przykładowego wyliczenia przewinień pracowniczych, które do tej pory uzasadniały niezwłoczne rozwiązanie umowy o

pracę, i tym samym stworzyła pracodawcy większą swobodę wyboru sankcji za naruszenie obowiązków pracowniczych.

Z przedstawionych względów Sąd Najwyższy nie znalazł wystarczających

podstaw do uwzględnienia kasacji, wobec czego z mocy art. 39312 KPC orzekł o jej

oddaleniu.