Legislator Case Law & Legislation
I KZP 4/07 AI generated

I KZP 4/07 · Sąd Najwyższy

Case Number I KZP 4/07
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome uchwała

Legislator summary

AI generated

obrońcy od wyroku Sądu Rejonowego w B. z dnia 14 sierpnia 2006 r. Wyrokiem tym Leokadia N. uznana została za winną tego, że w dniach 25 sierpnia 2005 r., 3 października 2005 r. i 31 stycznia 2006 r. „po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za mówienie nieprawdy i za zatajanie prawdy, składając zeznania mające służyć za dowód w postępowaniu przygotowawczym, prowadzonym w KMP w B., zeznała nieprawdę, że to spadkodawczyni Janina C. osobiście, odręcznie sporządziła treść i datę testamentu” – i za popełnienie przestępstwa określonego w art. 233 § 1 k.k. w zw. z

Legislator headnote

AI generated

art. 233 § 1 k.k, art. 313 § 1 k.p.k, art. 441 § 1 k.p.k, art. 183 § 1 k.p.k, art. 91 § 1 k.k, art. 183 § 1 k.k; I KZP 4/07 · Sąd Najwyższy: fałszywych zeznań (art. 233 § 2 k.k.)”, rozważenia wymaga kwestia „pozakodeksowego kontratypu działania w ramach uprawnień”.

Keywords

AI generated
art. 233 § 1 k.k art. 313 § 1 k.p.k art. 441 § 1 k.p.k art. 183 § 1 k.p.k art. 91 § 1 k.k art. 183 § 1 k.k

Cited Legislation

AI generated
art. 233 § 1 k.k
Nie ponosi odpowiedzialności karnej na podstawie art. 233 § 1 k.k.
art. 313 § 1 k.p.k
osoba, która przesłuchana została w charakterze świadka wbrew wynikającemu z art. 313 § 1 k.p.k.
art. 441 § 1 k.p.k
Sąd Najwyższy w sprawie Leokadii N., po rozpoznaniu, przekazanego na podstawie art. 441 § 1 k.p.k.
art. 183 § 1 k.p.k
określonego w art. 183 § 1 k.p.k.?”
art. 91 § 1 k.k
art. 91 § 1 k.k. wymierzono jej karę 8 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania tej kary na okres dwóch lat. W uzasadnieniu wyroku Sąd Rejonowy stwierdził, że nie znajduje w tej sprawie
art. 183 § 1 k.k
obrony osoby, której czynu dotyczy postępowanie karne”, a w szczególności z możliwością ustalenia „czy zachowanie osoby nie będącej podejrzanym, świadomej uprawnienia z art. 183 § 1 k.k.
art. 233 § 3 k.k
Niezależnie bowiem od niekaralności czynu, przewidzianej w art. 233 § 3 k.k., a także „okoliczności wyłączającej bezprawność
art. 233 § 2 k.k
fałszywych zeznań (art. 233 § 2 k.k.)”, rozważenia wymaga kwestia „pozakodeksowego kontratypu działania w ramach uprawnień”.

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

UCHWAŁA Z DNIA 26 KWIETNIA 2007 R.

I KZP 4/07

Nie ponosi odpowiedzialności karnej na podstawie art. 233 § 1 k.k.

osoba, która przesłuchana została w charakterze świadka wbrew wynikającemu z art. 313 § 1 k.p.k. nakazowi przesłuchania jej jako podejrzanego.

Przewodniczący: sędzia SN J. Skwierawski (sprawozdawca).

Sędziowie: SN J. Grubba, SA (del. do SN) D. Świecki.

Prokurator Prokuratury Krajowej: A. Herzog.

Sąd Najwyższy w sprawie Leokadii N., po rozpoznaniu, przekazanego na podstawie art. 441 § 1 k.p.k. przez Sąd Okręgowy w L., postanowieniem z dnia 20 grudnia 2006 r., zagadnienia prawnego wymagającego zasadniczej wykładni ustawy:

„Czy osobie, której zachowanie jest przedmiotem postępowania przygotowawczego zakończonego w fazie in rem, przysługuje prawo do obrony w

tym postępowaniu polegające na możliwości składania fałszywych zeznań

na okoliczności tego zachowania, wyłączające odpowiedzialność karną z

art. 233 § 1 k.k., czy też prawo do obrony na tym etapie postępowania karnego może być realizowane jedynie w wyniku skorzystania z uprawnienia

określonego w art. 183 § 1 k.p.k.?”

u c h w a l i ł udzielić odpowiedzi jak wyżej.

UZASADNIENIE

Zagadnienie prawne przekazane zostało Sądowi Najwyższemu przez

Sąd Okręgowy w L., który – jako Sąd odwoławczy – rozpoznawał apelację

obrońcy od wyroku Sądu Rejonowego w B. z dnia 14 sierpnia 2006 r. Wyrokiem tym Leokadia N. uznana została za winną tego, że w dniach 25

sierpnia 2005 r., 3 października 2005 r. i 31 stycznia 2006 r. „po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za mówienie nieprawdy i za zatajanie prawdy, składając zeznania mające służyć za dowód w postępowaniu przygotowawczym, prowadzonym w KMP w B., zeznała nieprawdę, że to spadkodawczyni Janina C. osobiście, odręcznie sporządziła treść i datę testamentu” – i za popełnienie przestępstwa określonego w art. 233 § 1 k.k. w zw. z

art. 91 § 1 k.k. wymierzono jej karę 8 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania tej kary na okres dwóch lat. W uzasadnieniu wyroku Sąd Rejonowy stwierdził, że nie znajduje w tej sprawie

zastosowania pogląd wyrażony w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 20

czerwca 1991 r. (KZP 12/91, OSNKW 1991, z. 10-12, poz. 46), ponieważ

śledztwo w sprawie podrobienia dokumentów i posłużenia się nimi przy zakładaniu księgi wieczystej nie było prowadzone „przeciwko Leokadii N., nie

zostały też przedstawione jej żadne zarzuty, nie była przesłuchana w charakterze podejrzanej” i umorzone zostało w fazie in rem.

W apelacji od wyroku Sądu Rejonowego obrońca podniósł m.in. zarzut obrazy art. 233 § 1 k.k. twierdząc, że od początku postępowania przygotowawczego Leokadia N. była osobą „faktycznie podejrzaną”, co „w sposób jaskrawy i tendencyjny” naruszyło jej prawo do obrony. Sytuacja taka –

zdaniem obrońcy – wymagała, aby Sąd, respektując stanowisko wyrażone

w przytoczonej uchwale Sądu Najwyższego, uznał czyn oskarżonej za niekaralny.

Sąd Okręgowy powziął wątpliwości związane z „kwestią prawa do

obrony osoby, której czynu dotyczy postępowanie karne”, a w szczególności z możliwością ustalenia „czy zachowanie osoby nie będącej podejrzanym, świadomej uprawnienia z art. 183 § 1 k.k. (Leokadia N. każdorazowo

uprzedzona była o tym uprawnieniu – przyp. SN), wypełniające znamiona

typu czynu zabronionego określonego w art. 233 § 1 k.k., może w pewnych

sytuacjach być rozważane jako mieszczące się w granicach uprawnień takiej osoby, skutkiem czego wyłączona jest bezprawność takiego zachowania”. Od rozstrzygnięcia zagadnienia sprecyzowanego w sformułowanym

pytaniu „zależy ocena prawna zachowania oskarżonej, a w szczególności

to, czy zachowania jej mogą być rozważane jako kontratypowe” – stwierdza Sąd odwoławczy. Niezależnie bowiem od niekaralności czynu, przewidzianej w art. 233 § 3 k.k., a także „okoliczności wyłączającej bezprawność

fałszywych zeznań (art. 233 § 2 k.k.)”, rozważenia wymaga kwestia „pozakodeksowego kontratypu działania w ramach uprawnień”.

Prawo do obrony (art. 42 ust. 2 Konstytucji RP) odnosi się do wszystkich stadiów postępowania, a zawarty w tym artykule zwrot „każdy, przeciwko komu” nie musi zatem oznaczać, że prawo to przysługuje wyłącznie

od „fazy in personam” postępowania przygotowawczego – bo proces karny

posługuje się nie tylko pojęciem „podejrzany”, lecz również „osoba podejrzana”. Jeżeli więc konstytucyjne prawo do obrony odnosi się do „wszystkich stadiów postępowania”, to prawo to służyć powinno również osobie

faktycznie – a nie tylko formalnie – podejrzanej.

W uchwale Sądu Najwyższego z dnia 20 czerwca 1991 r. wyrażono

pogląd – argumentuje dalej Sąd Okręgowy – że nie jest dopuszczalne skazanie za fałszywe zeznania, jeżeli zeznanie to dotyczyło okoliczności związanych z czynem zarzuconym później tej osobie w tej samej sprawie – albowiem do okoliczności wyłączających bezprawność czynu zaliczyć należy

również działanie w granicach uprawnień, w tym wypadku w granicach

działania prawa do obrony. W piśmiennictwie pogląd ten komentowany był

zarówno krytycznie, jako sprzeczny z treścią art. 247 § 1 i 3 k.k. z 1969 r.

(obecnie art. 233 § 1 i 3 k.k.), jak i aprobująco, ze względu na podkreślaną

konieczność respektowania prawa do obrony. W literaturze przedmiotu nie

rozważano natomiast – jak wskazuje Sąd odwoławczy – możliwości uznania, że sam fakt prowadzenia postępowania karnego, niezależnie od jego

etapu, w sprawie czynu osoby składającej fałszywe zeznanie, stanowić

powinien kryterium przyjęcia kontratypu działania w granicach uprawnień.

Przyjęcie takiego kryterium uwolniłoby omawiany problem od przyszłych,

nierzadko błędnych, decyzji organu ścigania w przedmiocie formalnej roli

procesowej składającego zeznania. Pozwoliłoby to również na uniknięcie

paradoksu polegającego na tym, że osoba, której ostatecznie przedstawiono zarzut popełnienia przestępstwa nie odpowiada za złożenie fałszywych

zeznań, a więc jej sytuacja kształtuje się korzystniej od sytuacji osoby, której zarzutu nie przedstawiono; poniesie ona odpowiedzialność karną za

złożenie fałszywych zeznań – choć w obu wypadkach osoby takie składały

zeznania co do okoliczności czynu, który miały popełnić.

Sąd odwoławczy dostrzega również ograniczenia przedstawionego

wyżej poglądu. Mógłby on bowiem znajdować zastosowanie tylko w wypadku kolizji z granicami prawa do obrony, a zatem z pominięciem wypadku złożenia fałszywych zeznań z obawy przed odpowiedzialnością karną

grożącą osobie najbliższej. Tymczasem w art. 233 § 3 k.k. „obie sytuacje

uregulowane zostały w sposób tożsamy”. Gdyby przyjąć zatem stanowisko

przedstawione wyżej, regulacja zawarta w art. 233 § 3 k.k. pozbawiona byłaby sensu przynajmniej w zakresie złożenia fałszywych zeznań z obawy

przed odpowiedzialnością karną grożącą składającemu zeznania, skoro

jego zachowanie pozbawione byłoby bezprawności, bez potrzeby stosowania przepisu wyłączającego jedynie karalność jego czynu. Ponadto –

wskazuje Sąd odwoławczy – regulacja zawarta w art. 74 § 1 k.p.k. precyzu-

je sytuację oskarżonego (podejrzanego), a nie „osoby podejrzanej”, gdy

tymczasem „kontratyp działania w ramach praw i obowiązków musi mieć

swoje umocowanie w przepisie prawa”. Umocowanie takie wynikać może –

zdaniem Sądu – wyłącznie z art. 42 ust. 2 Konstytucji RP.

W przedstawionym na piśmie stanowisku prokurator Prokuratury Krajowej złożył wniosek o odmowę podjęcia uchwały – twierdząc, że nie zostały spełnione określone w art. 441 § 1 k.p.k. przesłanki warunkujące dopuszczalność przedstawienia zagadnienia prawnego. Sąd Okręgowy „nie

wskazał nawet przepisu, który wymaga zasadniczej wykładni ustawy, ani

wątpliwości czy też trudności, jakie miałaby nasuwać jego dotychczasowa

interpretacja”. W postępowaniu karnym, w którym zeznania składała Leokadia N. wyjaśniano wprawdzie okoliczności związane z jej zachowaniem,

lecz postępowanie to umorzono z powodu „braku znamion czynu zabronionego”, i to mimo oceny, że złożone przez nią zeznania są fałszywe. Nie było zatem podstaw do wydania postanowienia o przedstawieniu jej zarzutu

popełnienia przestępstwa. Gdyby przyjąć, że prawo do obrony przysługuje

nie tylko oskarżonemu (podejrzanemu), lecz także „osobie podejrzanej”, to

„każda osoba mogąca być potencjalnie osobą podejrzaną miałaby prawo

do bezkarnego składania fałszywych zeznań” i za „całkowicie zbędny należałoby uznać przepis art. 183 § 1 k.p.k.”. Wątpliwości Sądu Okręgowego

byłyby dopuszczalne wtedy, gdyby Leokadię N. można było uznać za

sprawcę przestępstwa – a taka sytuacja nie ma miejsca w przedstawionej

sprawie, konkluduje prokurator.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Rozważenia wymaga w pierwszej kolejności problem spełnienia warunków dopuszczalności przedstawienia zagadnienia prawnego. W tej

kwestii nie jest sporne, że wątpliwości Sądu Okręgowego wyłoniły się przy

rozpoznawaniu apelacji, a od rozstrzygnięcia tych wątpliwości zależy orzekanie w przedmiocie odpowiedzialności karnej oskarżonej. Nie można rów-

nież twierdzić, że ujawnione wątpliwości nie mają rzeczywistego, obiektywnego charakteru. Taką ich naturę potwierdza zresztą znany Sądowi Najwyższemu fakt ujawnienia ich w innych sprawach, prowadzący nawet do

rozbieżnego orzekania przez Sądy w przedmiocie odpowiedzialności karnej

za złożenie fałszywych zeznań w postępowaniach, w których sytuacja procesowa składającego zeznania była analogiczna jak w sprawie niniejszej.

Trafnie dostrzega prokurator, że redakcja sformułowanego przez Sąd

pytania nie wskazuje bezpośrednio przepisu wymagającego wykładni. Nie

przesądza to jednak, ani o niedopuszczalności przedstawienia zagadnienia, ani o nieistnieniu stanu wymagającego zasadniczej wykładni ustawy,

ponieważ potrzebę takiej wykładni uzasadniać może również konieczność

wyjaśnienia wzajemnych relacji kilku powiązanych ze sobą przepisów. Będzie tak również wtedy, kiedy – jak w niniejszej sprawie – aksjologiczne

podstawy treści norm prawa oraz ich funkcje gwarancyjne i ochronne ujawniają możliwość kolizji dóbr prawnie chronionych regulacjami tych przepisów. W takiej sytuacji sposób zredagowania pytania może wskazywać na

logiczny stosunek przepisów pozostających w ścisłym związku z ujawnionym zagadnieniem, bo nie utrudnia to wcale rozpoznania treści pytania.

Nie ma bowiem wątpliwości, że Sąd Okręgowy zmierza do uzyskania odpowiedzi na pytanie, czy dopuszczalne jest skazanie za przestępstwo

określone w art. 233 § 1 k.k. osoby, która – będąc w postępowaniu osobą

podejrzaną – przesłuchana została w tym postępowaniu w charakterze

świadka, zeznając fałszywie o okolicznościach istotnych dla ustalenia jej

odpowiedzialności karnej. Nie sposób twierdzić, że sformułowane przez

Sąd pytanie nie wyraża – co do samej istoty zagadnienia – takiej właśnie

treści.

Nie ma również podstaw do kwestionowania braku wymaganego

związku między ustaleniami faktycznymi a treścią pytania, z tego jakoby

powodu, iż fakt umorzenia postępowania w stadium in rem przeczy możli-

wości uznania Leokadii N. za sprawcę przestępstwa – a i dlatego, że „osobie podejrzanej” nie przysługuje prawo do obrony. Jednakże okoliczność, iż

postępowanie umorzono w fazie in rem nie przeczy przyjętemu przez Sąd

ustaleniu, że Leokadia N. w postępowaniu tym była osobą podejrzaną, a

rzeczywiste przyczyny umorzenia postępowania nie upoważniają do

stwierdzenia, że sprawstwo zostało wykluczone. Co więcej, kwestia, czy

prawo do obrony przysługuje tylko sprawcy czynu, czy każdej osobie obciążonej podejrzeniem jego popełnienia – a więc oskarżonej, podejrzanej,

ale także „osobie podejrzanej” – wymaga właśnie analizy. Ten argument

prokuratora nie świadczy zatem o niedopuszczalności przedstawienia zagadnienia, przeciwnie – wymaga uwzględnienia w rozważaniach merytorycznych.

Na ich wstępie należy stwierdzić, że w sprawie, w której Leokadia N.

miała złożyć fałszywe zeznania, już zawiadomienie o przestępstwie wskazywało ją jako podejrzaną o sfałszowanie dokumentu lub jego użycie, a kolejne dowody i wynikające z nich wnioski podejrzenie to potwierdzały.

Przesłuchana wówczas dwukrotnie w charakterze świadka zeznała, że testament otrzymała od spadkodawczyni i nie są jej znane okoliczności sporządzenia go. Nawet po wydaniu przez biegłego opinii wskazującej na sporządzenie treści testamentu przez Leokadia N., przesłuchana została jako

świadek po raz trzeci – i w tym wypadku, podobnie jako poprzednio – po

uprzedzeniu o treści art. 233 § 1 k.k. i art. 183 § 1 k.p.k. Wszystkie trzy zeznania stały się podstawą oskarżenia i skazania jej przez Sąd pierwszej

instancji za popełnienie przestępstwa określonego w art. 233 § 1 k.k. Trzeba dodać, że postępowanie w sprawie fałszerstwa dokumentu umorzono

po uzupełnieniu przez biegłego opinii o stwierdzenie, iż podpis pod testamentem może pochodzić od testatorki. Bez żadnych wątpliwości należy

przyjąć, że co najmniej w wypadku trzeciego chronologicznie przesłuchania

istniał stan, w którym dane zebrane w toku postępowania „uzasadniały do-

statecznie podejrzenie” (art. 313 § 1 k.p.k.), że Leokadia N. popełniła czyn

określony w postanowieniu o wszczęciu postępowania. Stan taki wynikał

nie tylko z treści pierwszej opinii biegłego, lecz z całokształtu dokonanych

wcześniej czynności – a i późniejsza opinia biegłego, który nie stwierdził

przecież, że podpis złożyła spadkodawczyni, wcale nie zmieniał tego stanu

i nie wykluczał sprawstwa Leokadii N.

Opisane wyżej okoliczności przekonują, że Leokadia N. nie była w tej

sprawie jedynie tzw. osobą podejrzaną, a więc osobą wobec której podejmowane są przez organ ścigania określone działania w celu sprawdzenia

posiadanych informacji. Organ ścigania dysponował bowiem dowodami

obciążającymi, uzasadniającymi dostatecznie podejrzenie popełnienia

przez nią czynu, zatem takim ich stanem, który nakazywał podjęcie czynności określonych w art. 313 k.p.k. Nie można również twierdzić, że osobą

podejrzaną jest także osoba, wobec której – z naruszeniem tego przepisu –

zwleka się z wydaniem postanowienia o przedstawieniu zarzutów, i jest nią

aż do czasu wydania tego postanowienia. Sam fakt, że w art. 74 § 3 k.p.k.

wskazano zakres czynności, których wolno dokonać wobec osoby podejrzanej, świadczy o dostrzeganiu przez ustawodawcę jej szczególnej sytuacji procesowej – właśnie ze względu na jakościowo odmienny (od określonego w art. 313 § 1 k.p.k.) stan dowodów obciążających. Można też nie

mieć wątpliwości, że osoba podejrzana może być – bez naruszenia prawa

– przesłuchana w charakterze świadka, jednakże tylko do chwili, kiedy stan

dowodów obciążających ją osiągnie poziom wskazany w art. 313 § 1 k.p.k.

Ustalenie sytuacji procesowej Leokadii N. z uwzględnieniem materialnego kryterium stanu dowodowego sprawy, wyznacza granice niniejszych rozważań. Pozwala też twierdzić, że w chwili przesłuchania jej jako

świadka powinna występować w innej roli procesowej, ponieważ wymagała

tego reguła wyrażona w art. 313 § 1 k.p.k. Przepis ten nie może być traktowany jedynie jako pouczenie czy instrukcja adresowana do organu ści-

gania. Zawiera on nakaz przekształcenia postępowania prowadzonego w

sprawie, w postępowanie skierowane przeciwko określonej osobie, jeżeli

spełnione zostały wymienione w tym przepisie warunki. Przedstawienie zarzutu, powodujące takie przekształcenie, jest jedną z najważniejszych instytucji o charakterze gwarancyjnym. Czynność ta wprowadza do procesu

podejrzanego (art. 71 k.p.k.), i od tej chwili przysługuje mu prawo do obrony wraz z prawem do milczenia, polegającym na wyłączeniu obowiązku

udzielenia informacji co do faktu popełnienia przestępstwa i okoliczności,

które mogą wpływać niekorzystnie na jego sytuację w procesie. Oskarżony

(podejrzany) nie ma bowiem „obowiązku dowodzenia swej niewinności ani

obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść” (art. 74 § 1 k.p.k.).

W kwestii stanu obciążenia dowodami w art. 313 § 1 k.p.k. posłużono

się wprawdzie – z konieczności – kryterium ocennym, lecz nie może to

usprawiedliwiać dowolności w wyborze momentu wydania postanowienia o

przedstawieniu zarzutów – i nie wyłącza to również możliwości oceny prawidłowości i racjonalności postępowania organów ścigania. Przedwczesne

wydanie tego postanowienia powodować może negatywne skutki dla podejrzanego, wynikające z niesłusznego postawienia go w stan podejrzenia i

wszystkich konsekwencji tego faktu. Natomiast opóźnienie tej czynności

uznaje się w piśmiennictwie powszechnie za oczywistą nieprawidłowość,

pozbawiającą osobę prawa do obrony. Pozbawienie tego prawa powoduje

dla tej osoby rażąco negatywny skutek w wypadku „wykorzystania jej w tym

czasie jako osobowego źródła dowodowego nieposiadającego prawa do

odmowy wyjaśnień” (J. Tylman w: T. Grzegorczyk, J. Tylman: Polskie postępowanie karne, Warszawa 2005). Do takiego właśnie skutku doszło w

wypadku Leokadii N. w sprawie w której złożyła fałszywe zeznania. Przedmiotem dalszych rozważań jest problem konsekwencji złożenia takich zeznań w opisanej wyżej sytuacji procesowej, i w rezultacie sprzecznego z

treścią art. 313 § 1 k.p.k. postępowania organu ścigania. Jest oczywiste, że

poza zakresem tych rozważań pozostaje zagadnienie procesowego wykorzystania tak złożonych zeznań (art. 389 § 1 k.p.k.), skoro w sprawie o sfałszowanie dokumentu nie zostało wszczęte postępowanie sądowe. Rzeczywistym skutkiem pozbawienia Leokadii N. prawa do obrony stało się natomiast oskarżenie jej o złożenie fałszywych zeznań, a – w konsekwencji –

kwestia jej odpowiedzialności za popełnienie tego przestępstwa.

Kwestia ta była przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego w sprawie I KZP 12/91 (OSNKW 1991, z. 10 – 12, poz. 46), choć w innym układzie procesowym. W sprawie tej, w pierwszej tezie uchwały z dnia 20

czerwca 1991 r. (zwanej dalej uchwałą) wyrażono następujący pogląd: „Nie

jest dopuszczalne skazanie sprawcy fałszywych zeznań za przestępstwo

określone w art. 247 § 1 k.k. (obecnie art. 233 § 1 k.k.), jeżeli w postępowaniu karnym w którym występował jako oskarżony, złożył je uprzednio w

charakterze świadka co do okoliczności związanych z zarzucanym mu czynem”. Różnica układu procesowego polegała zatem na tym, że w sprawie,

której dotyczyła uchwała, składający fałszywe zeznania występował później

w procesie w roli oskarżonego, gdy tymczasem w sprawie będącej przyczyną przedstawienia niniejszego zagadnienia postępowanie umorzono w

fazie in rem. Przed rozważeniem istotności tej różnicy należy jednak podkreślić, że należy jej upatrywać wyłącznie w późniejszej zmianie roli procesowej świadka. Z treści uzasadnienia uchwały należy bowiem domniemywać, że – podobnie jak w niniejszej sprawie – przyczyną odebrania zeznań

i zwłoki w wydaniu postanowienia o przedstawieniu zarzutów były względy

taktyki prowadzącego postępowanie, co oznacza, że i w tamtej sprawie organ ścigania zbagatelizował obowiązek wynikający z art. 313 § 1 k.p.k.

Przytoczona wyżej teza uchwały uzasadniona została stwierdzeniem,

że do okoliczności „wyłączających bezprawność, a co za tym idzie i przestępność czynu, należy również zaliczyć działanie w granicach uprawnień

(...), nie może być bowiem czynem karalnym takie zachowanie jednostki,

do którego jest ona uprawniona”. Zasadność tego poglądu, a i tezy uchwały, zakwestionował A. Wąsek twierdząc, że interpretacja Sądu Najwyższego – choć korzystna dla sprawcy – pozostaje w sprzeczności z art. 247 § 1

i 3 k.p.k. (vide: glosa w WPP 1992, nr 3 – 4, s. 73). Ustawodawca, twierdzi

autor glosy, przewidział bowiem możliwość wystąpienia sytuacji konfliktowej i przyjął rozwiązanie „kompromisowe dla interesów wymiaru sprawiedliwości i interesów sprawcy przestępstwa” – a wyrazem tego kompromisu

jest treść i wzajemny stosunek norm zawartych w art. 247 § 1 i 3 k.p.k.

(obecnie, w tym samym brzmieniu, art. 233 § 1 i 3 k.k.), a w szczególności

zakres wyłączenia karalności przestępstwa. Glosator dostrzega wprawdzie,

że sprawca, korzystając z „prawa do odmowy zeznań (...) zwraca tym samym uwagę organom procesowym, że on lub osoba mu najbliższa są

związani z przestępstwem będącym przedmiotem postępowania”, jednakże

cel postępowania, jakim jest ustalenie prawdy materialnej, wymaga respektowania prawa do obrony w granicach określonych przez prawo karne materialne i procesowe.

Pogląd wyrażony w glosie zaakceptować można tylko w zakresie, w

jakim odniesiony został do zeznania świadka nie będącego osobą, wobec

której organ ścigania ma obowiązek podjęcia czynności określonych w art.

313 k.p.k. Nie sposób mówić przecież o jakimkolwiek kompromisie w sytuacji, w której przesłuchany w charakterze świadka, de facto podejrzany, po

nieodpowiednim do jego sytuacji, błędnym i pozbawiającym go prawa do

milczenia, pouczeniu o obowiązku mówienia prawdy oraz uprawnieniu

określonym w art. 183 § 1 k.p.k., składa fałszywe zeznania – a w ich konsekwencji, tylko wskutek naruszenia prawa przez organ ścigania, ponosi

następnie odpowiedzialność karną za zachowanie zgodne z przysługującym mu, ale nieudostępnionym prawem do obrony. W takim wypadku regulacji zawartej w art. 233 § 3 k.k. nie można oceniać jako kompromisowej,

bo nie odnosi się ona w ogóle do takiej sytuacji. Wszystkie normy zawarte

w art. 233 k.k. regulują kwestię odpowiedzialności świadka, a nie osoby,

która – zgodnie z przepisami prawa procesowego – jest lub powinna być

podejrzanym. Nie można zatem oczekiwać, że ustawodawca w przepisach

precyzujących warunki wyłączenia odpowiedzialności (§ 2) i karalności (§

3) świadka, czy w odrębnym przepisie art. 233 k.k., regulować powinien

ponadto konsekwencje możliwych błędów i naruszeń prawa przez stosującego przepisy prawa procesowego. Z tego właśnie powodu nieuzasadnione są wątpliwości ujawnione przez L. Paprzyckiego w glosie do przytoczonej tezy uchwały (Pal. 1992, nr 1-2, s. 95). Autor glosy twierdzi bowiem, że

w art. 247 § 3 k.k. (obecnie art. 233 § 3 k.k.) ustawodawca – wyłączając

jedynie karalność, a nie bezprawność czynu popełnionego z obawy przed

grożącą świadkowi odpowiedzialnością karną – nie wyłączył bezprawności

„w stosunku do podejrzanych, oskarżonych i skazanych, którzy wiedzieli o

prawie odmowy zeznań lub odpowiedzi na pytania, lecz z prawa tego nie

skorzystali i złożyli fałszywe zeznania”. Stawia to – zdaniem glosatora –

„pod znakiem zapytania poprawność tezy uchwały (...) choć przede

wszystkim trafność rozwiązania przyjętego w art. 247 § 3 k.k.”. Nie ma jednak powodu do upatrywania w treści art. 233 § 3 k.k. przeszkody do zaakceptowania tezy uchwały. Przepis ten wyłącza karalność czynu polegającego na złożeniu fałszywych zeznań przez osobę, która zgodnie z prawem

przesłuchana została w charakterze świadka, jeżeli nie była uprzedzona o

uprawnieniach wynikających z art. 182 i art. 183 § 1 k.p.k. Jednakże nawet

akceptowanie zaprezentowanego w glosie – niewątpliwie kontrowersyjnego

– poglądu, zgodnie z którym nie powinien ponieść odpowiedzialności świadek składający fałszywe zeznania dla zapobiegnięcia możliwości narażenia

się na odpowiedzialność karną – z żadną logiczną koniecznością nie prowadzi do zakwestionowania treści art. 233 § 3 k.k., ani tezy uchwały. Nie

wyklucza przecież możliwości uznania, że i w tym wypadku przyjąć należy

kontratyp działania w granicach uprawnienia.

Trzeba podkreślić, że L. Paprzycki wyraża – co do zasady – pogląd,

zgodnie z którym „wyłączenie bezprawności fałszywych zeznań nastąpi

zawsze wtedy, gdy sprawca czynu, przesłuchany jako świadek, mówi nieprawdę, a czyni tak dlatego, że te jego wypowiedzi dotyczą okoliczności

istotnych dla jego odpowiedzialności karnej „w jego procesie” – a więc pogląd aprobujący tezę uchwały.

Uchwałę Sądu Najwyższego krytycznie ocenił R. A. Stefański (WPP

1994, nr 3 – 4, s. 96)), uznając za trafną argumentację zawartą w omówionej wyżej glosie A. Wąska. Podzielił jednak – najwyraźniej narzucające się

– przekonanie, iż „trudno zaakceptować praktykę przesłuchiwania osób

faktycznie podejrzanych w niewłaściwej ich roli, i w razie złożenia fałszywych zeznań pociągać ich do odpowiedzialności karnej z art. 247 § 1 k.k.”,

proponując jednocześnie rezygnację ze ścigania takich osób „w drodze

uznania takiego czynu za społecznie niebezpieczny w znikomym stopniu”.

Aprobatę dla stanowiska zaprezentowanego w uchwale wyraził Z.

Kwiatkowski (PS 1992 r., nr 7 – 8, s. 134), podkreślając w swej glosie

zgodność tego stanowiska z poglądami wyrażonymi w doktrynie w zakresie

odpowiadającym pierwszej tezie uchwały. W takim też zakresie, a więc odnoszącym się do sytuacji, w jakiej fałszywe zeznania zostały złożone przez

osobę, która stała się oskarżonym w tej samej sprawie, pogląd Sądu Najwyższego zaakceptowany został przez komentatorów (vide np.: M. Szewczyk w: A. Zoll red.: Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz, t. II,

Kraków 2006, s. 1015; B. Kunicka–Michalska w: A. Wąsek red.: Kodeks

karny. Część szczególna. Komentarz, t. II, Warszawa 2005, s. 159). Trzeba

też podkreślić, że w doktrynie wskazywano od dawna na potrzebę modyfikacji sposobu realizacji przepisów prawa karnego materialnego w stosunku

do czynu popełnionego w sytuacji objętej treścią uchwały. Proponowano,

aby zeznania takiego świadka traktować jako bezkarne wyjaśnienia oskarżonego (Z. Sobolewski: Samooskarżenie w świetle prawa karnego, War-

szawa 1982, s. 68); postulowano też de lege ferenda szerokie wyłączenie

odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania, które złożył sprawca przestępstwa przesłuchany w charakterze świadka (M. Cieślak: Przesłuchanie

osoby podejrzanej o udział w przestępstwie, która nie występuje w charakterze podejrzanego. PiP 1964, nr 5 – 6, s. 872). Rozwiązanie proponowane

przez A. Wąska (op. cit., s. 77) zmierzające do pouczania z urzędu każdego świadka o treści art. 182, 183 i 185 k.p.k., a więc o uprawnieniach przysługujących świadkowi, z pewnością nie może znajdować zastosowania do

osoby, której organ powinien przedstawić zarzut i przesłuchać w charakterze podejrzanego. Organ ścigania ma bowiem obowiązek wykonania tych

czynności, ponieważ wykorzystywanie zwłoki w formalnym przekształceniu

postępowania in rem w postępowanie in personam w celu przesłuchania

faktycznie podejrzanego jako świadka stanowiłoby rażące naruszenie gwarancji przysługujących oskarżonemu (Z. Sobolewski: op. cit., s. 54 i 68 wraz

z przypisami 103 i 136 dotyczącymi literatury). Proponowane rozwiązanie

jedynie w zakresie pouczenia o treści art. 183 § 1 k.p.k. ma znaczenie dla

omawianego problemu. W wypadku świadka, którego organ ścigania nie

wiąże z czynem będącym przedmiotem postępowania, pouczenie takie –

choć zastosowanie się do niego może się wiązać z niekorzystnymi dla

świadka konsekwencjami – można uznać właśnie za konieczny kompromis

ustawodawcy. Inaczej w wypadku świadka, którego organ ścigania – na

podstawie dowodów określonych w art. 313 § 1 k.p.k. – podejrzewa o popełnienie przestępstwa będącego przedmiotem postępowania w tej sprawie. Pouczenie go o treści art. 183 § 1 k.p.k., w miejsce pouczenia o przysługującym mu uprawnieniu do odmowy składania wyjaśnień, oznaczałoby

w praktyce uzyskanie przez organ ścigania informacji wynikających z odmowy udzielenia odpowiedzi w sposób jawnie sprzeczny z regułami procesu. Utrzymywanie zaś, że uprawnienie określone w art. 183 § 1 k.p.k. stwarza w takim wypadku szansę realizacji prawa do obrony i zasady nemo te-

netur byłoby przejawem hipokryzji i lekceważenia instytucji procesowych.

Niedopuszczalność przesłuchania takiej osoby w charakterze świadka

stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 21 stycznia 1982 r. (II KR

338/81, OSNKW 1982, z. 3, poz. 14).

W treści art. 313 § 1 k.p.k. upatrywać należy zakazu przesłuchania

określonej w nim osoby w charakterze innym, jak tylko podejrzanego.

Trzeba się oczywiście zgodzić z czynioną często uwagą, że należy unikać

przesłuchania takiej osoby w charakterze świadka, lecz nie można na tym

spostrzeżeniu poprzestać, kiedy tego nie uniknięto. Nie można też – respektując zasadę prawa do obrony – twierdzić, że skutek tego uchybienia

łagodzi fakt, iż świadek ten nie jest pozbawiony prawa do obrony, wobec

pouczenia go o uprawnieniu z art. 183 § 1 k.p.k. Za niestosowne uznać

trzeba w szczególności podejmowane niekiedy próby zacierania różnicy

między statusem świadka i podejrzanego argumentem, że i status oskarżonego (podejrzanego) nie chroni przed nadużyciami ze strony osób prowadzących postępowanie karne.

Z treści art. 6 k.p.k. wynika, że prawo do obrony przysługuje oskarżonemu (podejrzanemu). Uzasadnione jest stwierdzenie, że przysługuje

również osobie wskazanej w art. 313 § 1 k.p.k., bo nie jej status formalny,

lecz określony materialnie obiektywnym stanem dowodów obciążających i

obowiązkiem nałożonym przez przepis prawa na organ ścigania, jest w tym

zakresie rozstrzygający. Nie jest to kwestia pozostawiona swobodnej decyzji organu ścigania i nie sprowadza się do nieznaczącego naruszenia prawa. Współczesne rozwiązania procesowe – nie bez istotnych powodów –

nie akceptują już subiektywnego podejścia organu ścigania, jako kryterium

wszczęcia postępowania in personam. Ma rację Z. Sobolewski twierdząc,

że zasada nemo tenetur odnosi się także do faktycznie podejrzanego, a

jako zasada gwarancyjna byłaby „wątpliwej jakości”, gdyby oskarżonego

wolno było przymuszać do samooskarżenia „przed formalnym lub przy-

najmniej faktycznym wytoczeniem oskarżenia”. Istotne jest zatem, „aby

moment oddzielający dwa różne etapy realizacji wymienionej zasady był

zaznaczony we właściwej fazie procesu postanowieniem o przedstawieniu

zarzutów...” (op. cit., s. 10 – 11). W sprawie, w której Leokadię N. przesłuchano w charakterze świadka, była ona osobą wskazaną w art. 313 § 1

k.p.k. i przysługiwało jej prawo do korzystania z uprawnień określonych w

art. 74 § 1 k.p.k. i art. 175 § 1 k.p.k. Stwierdzenia tego nie podważa, lecz –

przeciwnie – potwierdza je fakt, że przysługujących jej uprawnień nie mogła

realizować z powodu sprzecznego z prawem pozbawienia jej dostępu do

tych uprawnień. Akceptowanie złożonych w takiej sytuacji zeznań jako

podstawy jej odpowiedzialności karnej na podstawie art. 233 § 1 k.k., byłoby akceptowaniem naruszenia prawa do obrony – i to naruszenia polegającego na całkowitym pozbawieniu wszystkich uprawnień wchodzących w

zakres tego prawa. Co więcej, oznaczałoby to również aprobowanie praktyki pociągania do odpowiedzialności karnej za zachowania zgodne z

uprawnieniami przysługującymi na podstawie przepisów prawa, przy jednoczesnym bagatelizowaniu naruszenia prawa przez organ zobowiązany

do jego stosowania.

Jednoznaczne rezultaty niniejszych rozważań, uzyskane na podstawie analizy przepisów ustawy, nie wymagały bezpośredniego stosowania

normy konstytucyjnej. Podstawa wyłączenia bezprawności czynu wynika z

przepisów ustawy procesowej, ujawniając aksjologiczną i zakresową

zbieżność z treścią konstytucyjnej zasady prawa do obrony. Ocena, czy

stan dowodów uzyskanych w toku postępowania przygotowawczego uzasadnia dostatecznie podejrzenie, że wobec osoby oskarżonej o złożenie

fałszywych zeznań należało wydać postanowienie o przedstawieniu zarzutów i przesłuchać ją w charakterze podejrzanego, należy in concreto do

właściwego sądu. Bez znaczenia pozostaje przy tym ostateczny rezultat

postępowania, w którego przebiegu doszło do złożenia fałszywych zeznań,

zamiast wyjaśnień. O nabyciu przez określoną osobę prawa do obrony

przesądza określony w art. 313 § 1 k.p.k. stan obciążających ją dowodów,

determinując rodzaj czynności podjętej wobec niej przez organ ścigania.

Uzasadnione jest w konkluzji stwierdzenie, że: nie ponosi odpowiedzialności karnej na podstawie art. 233 § 1 k.k. osoba, która przesłuchana

została w charakterze świadka wbrew wynikającemu z art. 313 § 1 k.p.k.

nakazowi przesłuchania jej jako podejrzanego.