I KZP 14/07 · Sąd Najwyższy
Legislator summary
AI generatedZa każdy z opisanych czynów Sąd Rejonowy w C. wymierzył oskarżonemu karę grzywny w wysokości po 25 stawek dziennych, ustalając wysokość jednej stawki dziennej na kwotę 40 zł, orzekł karę łączną grzywny w automaty do gier nie spełniały przesłanek pozwalających uznać je za urządzenia, o których mowa w art. 2 ust. 2a ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o
Legislator headnote
AI generatedart. 441 § 1 k.p.k, art. 107 ust. 1 k.k, art. 441 k.p.k, art. 45 k.c, art. 413 k.c, art. 107 § 1 k.k; I KZP 14/07 · Sąd Najwyższy: grach i zakładach wzajemnych, albowiem nie realizowały wygranych rzeczowych ani pieniężnych o których mowa w ustawie, a dokładniej, nie realizowały „żadnych wygranych”.
Keywords
AI generatedCited Legislation
AI generatedCited Case Law
AI generatedFull text
UCHWAŁA Z DNIA 15 CZERWCA 2007 R.
I KZP 14/07
Wygraną rzeczową w rozumieniu art. 2 ust. 2a oraz ust. 2b ustawy z
dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 r. Nr
4, poz. 27 ze zm.) mogą być również punkty, tzw. kredyty (punkty kredytowe), bonusy czy też inaczej nazwane premie, uzyskane w trakcie gry na
automacie, pod warunkiem, że ich pozyskanie przez gracza wiąże się z
uzyskaniem przezeń wymiernej korzyści materialnej, choćby korzyść ta była niższa od uiszczonej stawki za grę.
Przewodniczący: sędzia SN S. Zabłocki (sprawozdawca).
Sędziowie: SN P. Hofmański, SA (del. do SN) G. Salamon.
Prokurator Prokuratury Krajowej: A. Herzog.
Sąd Najwyższy w sprawie Leszka A., po rozpoznaniu, przekazanego
na podstawie art. 441 § 1 k.p.k. przez Sąd Okręgowy w K., postanowieniem z dnia 22 lutego 2007 r., zagadnienia prawnego wymagającego zasadniczej wykładni ustawy:
„Czy wygraną rzeczową w rozumieniu art. 2 ust. 2a ustawy z dnia 29 lipca
1992 r. o grach losowych i zakładach wzajemnych (Dz. U. Nr 68, poz. 341
z późn. zm.) są uzyskane w trakcie gry na automacie, punkty, dające możliwość kontynuowania gry?”
u c h w a l i ł udzielić odpowiedzi jak wyżej.
UZASADNIENIE
Przedstawione Sądowi Najwyższemu zagadnienie prawne wyłoniło
się na tle następującej sytuacji procesowej.
Wyrokiem Sądu Rejonowego w C. z dnia 13 czerwca 2006 r. Leszek
A. został uznany za winnego tego, że:
1. w okresie od dnia 1 marca 2004 r. do dnia 21 kwietnia 2004 r. w
C., wbrew przepisom ustawy o grach i zakładach wzajemnych, w barze
„Bagget” w C., którego jest użytkownikiem na podstawie zawartej umowy
podnajmu, urządzał grę na dwóch automatach o nazwach „Superball” i
„Real Magic”, które to pozwalały wygrane punkty kredytowe zużytkować na
pokrycie kosztów następnych gier, to jest grę w rozumieniu art. 2 ust. 2a
ustawy o grach i zakładach wzajemnych – to jest popełnienia przestępstwa
określonego w art. 107 ust. 1 k.k.s.
2. w okresie od dnia 1 marca 2004 r. do dnia 20 kwietnia 2004 r. w
C., wbrew przepisom ustawy o grach i zakładach wzajemnych, w barze
„Pub” w C., którego jest użytkownikiem na podstawie zawartej umowy podnajmu, urządzał grę na dwóch automatach o nazwach „Superball” i „Errel
Industried”, które to pozwalały wygrane punkty kredytowe zużytkować na
pokrycie kosztów następnych gier, to jest grę w rozumieniu art. 2 ust. 2a
ustawy o grach i zakładach wzajemnych – to jest popełnienia przestępstwa
określonego w art. 107 ust. 1 k.k.s.
Za każdy z opisanych czynów Sąd Rejonowy w C. wymierzył oskarżonemu karę grzywny w wysokości po 25 stawek dziennych, ustalając wysokość jednej stawki dziennej na kwotę 40 zł, orzekł karę łączną grzywny w
wysokości 50 stawek dziennych po 40 zł każda, jak również rozstrzygnął o
dowodach rzeczowych i kosztach procesu.
Apelację od powyższego wyroku, nazwaną „sprzeciwem”, wniósł
oskarżony Leszek A., podnosząc m. in. to, że zakwestionowane u niego
automaty do gier nie spełniały przesłanek pozwalających uznać je za urządzenia, o których mowa w art. 2 ust. 2a ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o
grach i zakładach wzajemnych, albowiem nie realizowały wygranych rzeczowych ani pieniężnych o których mowa w ustawie, a dokładniej, nie realizowały „żadnych wygranych”.
Sąd Okręgowy w K., rozpoznając apelację wniesioną przez oskarżonego, uznał że w sprawie wyłoniło się zagadnienie prawne wymagające
zasadniczej wykładni ustawy, które sformułował w pytaniu zacytowanym na
wstępie niniejszej uchwały.
Sąd występujący z tym pytaniem zaznaczył na początku swych rozważań, że znane mu jest stanowisko Sądu Najwyższego wyrażone w
uchwale z dnia 24 listopada 1999 r., I KZP 39/99 (OSNKW 2000, z. 1-2,
poz. 9), jak również orzecznictwo sądów administracyjnych reprezentujące
podobny pogląd. Podkreślając, że wskazana uchwała została wydana na
gruncie „odmiennego nieco” stanu prawnego, a także dotyczyła automatów
do gry wydających żetony, jako substrat „wygranej”, Sąd Okręgowy w K.
podniósł, że w jego ocenie wyrażone w uchwale zapatrywanie nie jest do
końca przekonujące, zaś odmienny punkt widzenia zaprezentowany został
w piśmiennictwie przez E. Kosińskiego (zob. nie tylko glosę do powołanej
wyżej uchwały z dnia 24 listopada 1999 r., Mon. Pod. 2000 r. nr 10, s. 27 –
29, którą dostrzegł Sąd odwoławczy, ale także artykuł: Wygrana rzeczowa
w polskim prawie hazardowym, Kwart. Pr. Publ. 2002 r. nr 3, s. 205 – 215).
Jak zaznaczył Sąd w dalszej części uzasadnienia postanowienia o przedstawieniu zagadnienia prawnego, argumenty zaprezentowane w piśmiennictwie stały się podstawą wydania przez sądy powszechne szeregu orzeczeń, w których nie podzielono poglądu Sądu Najwyższego przedstawionego w uchwale I KZP 39/99.
Sąd Okręgowy zaznaczył również, że pojęcie „gra”, jakim posługuje
się ustawa musi być interpretowane jednolicie zarówno dla celów prawa
karnego skarbowego jak i podatkowego, w tym ostatnim zaś wypadku podstawą opodatkowania jest realnie wymierna kwota pieniężna, obliczana
według reguł określonych w ustawie (art. 42 pkt 6).
Odwołując się do argumentów z zakresu prawa cywilnego, Sąd
Okręgowy generalnie zakwestionował zasadność „przyjmowanego założenia”, zgodnie z którym, mimo braku określenia istotnych cech umowy gry
(essentialia negotii), przyjmuje się, że jej przedmiotem zawsze jest ściśle
określony czas, co wymaga zastosowania w automatach ograniczników
czasowych przerywających grę po ustalonym jego upływie. Zdaniem tego
Sądu, równie dobrze umowa taka mogłaby polegać na przyznaniu prawa
do korzystania z automatu bez wskazanego limitu, jedynie w oparciu o
osiągany wynik punktowy, a wówczas nie sposób byłoby, zdaniem tego
Sądu, uznać dłuższej gry za wygraną rzeczową, gdyż stanowiłoby to po
prostu zrealizowanie umowy.
Prokurator Prokuratury Krajowej, w piśmie procesowym z dnia 9 maja
2007 r., wniósł o podjęcie przez Sąd Najwyższy uchwały o treści: „Wygraną
rzeczową w rozumieniu art. 2 ust. 2a ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach
i zakładach wzajemnych (tekst jedn.: Dz. U. z 2004 r. Nr 4, poz. 27 z późn.
zm.) mogą być również punkty uzyskane w trakcie gry na automacie, jeżeli
wiążą się one z uzyskaniem wymiernej korzyści materialnej dla grającego”.
Po zreferowaniu poglądów prezentowanych w orzecznictwie Sądu
Najwyższego i sądów administracyjnych, jak też w doktrynie oraz wskazaniu na cele, dla których ustawa o grach i zakładach wzajemnych była nowelizowana ustawą z dnia 26 maja 2000 r. (Dz. U. Nr 70, poz. 816) i ustawą z dnia 10 kwietnia 2003 r. (Dz. U. Nr 84, poz. 774), Prokurator uzasadniając swoje stanowisko odwołał się do reguł wykładni językowej, wskazując na jej prymat w procesie stosowania prawa. Rozważając znaczenie pojęcia „wygrana rzeczowa”, Prokurator wskazał na różnice, co do jego rozumienia w języku potocznym (gdzie dotyczy wyłącznie przedmiotów mate-
rialnych) oraz prawniczym, w którym może oznaczać przeniesienie na stronę wygrywającą praw rzeczowych do określonych przedmiotów materialnych w postaci własności lub użytkowania, ale również innych praw, które
obejmować mogą korzystanie ze wszystkich dóbr.
Ponadto Prokurator wskazał na znaczenie interpretacyjne funkcjonowania w ustawie pojęcia „gier na automatach o niskiej wygranej”, z którego
wynika „jednoznacznie, że wygrana rzeczowa w grze na automatach w rozumieniu ustawy o grach i zakładach wzajemnych musi mieć charakter
wymiernego przysporzenia korzyści materialnej dla grającego”, którą z kolei może stanowić również przeprowadzenie następnej gry bez konieczności wpłacania stawki za udział w niej.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje.
Na wstępie poczynić należy kilka uwag natury porządkującej.
Pierwsza z uwag dotyczy formy odpowiedzi na pytanie przedstawione przez Sąd Okręgowy w K. Sąd Najwyższy rozważał zasadność wydania
postanowienia o odmowie podjęcia uchwały, albowiem z wielu fragmentów
uzasadnienia postanowienia Sądu odwoławczego wynika, że Sąd ten
zmierzał do uzyskania swoistej porady, czy w okolicznościach konkretnej
sprawy może dojść do skazania oskarżonego Leszka A. za zarzucany mu
występek. Oczywiście, gdyby w przedstawionym pytaniu prawnym dostrzec
tylko tę jego „warstwę”, wówczas należałoby odmówić podjęcia uchwały,
albowiem – jak jednolicie przyjmuje się w orzecznictwie i w piśmiennictwie
– instytucja przewidziana w art. 441 k.p.k. nie może być wykorzystywana
do rozstrzygania przez Sąd Najwyższy konkretnych „kazusów”. Z tych
przyczyn stosunkowo niedawno Sąd Najwyższy odmówił podjęcia uchwały
w odpowiedzi na pytanie prawne o podobnej konstrukcji i dotyczące podobnej materii, z którym wystąpił Sąd Okręgowy w C. (por. postanowienie z
dnia 26 kwietnia 2007 r., I KZP 8/07, OSNKW 2007, z. 5, poz. 42). Inne
ważkie względy zadecydowały jednak o podjęciu tym razem przez Sąd
Najwyższy uchwały. W uzasadnieniu postanowienia Sądu Okręgowego w
K. poruszone zostały bowiem również wątki, które pozwoliły na wypowiedź
o bardziej abstrakcyjnym charakterze, odpowiadającym właśnie istocie „zasadniczej wykładni ustawy”. Sąd odwoławczy powinien jednak samodzielnie rozważyć, jak treść tezy uchwały oraz zapatrywań zawartych w dalszej
części niniejszego uzasadnienia może i powinna oddziaływać, w różnorodnych sytuacjach wiążących się z „wygrywaniem” przez osoby grające na
automatach tzw. punktów („kredytów”, innych bonusów), na proces subsumcji prawnej.
Druga z uwag sprowadza się do stwierdzenia, że Sąd Najwyższy
ograniczy się do rozważań o charakterze modelowym, a nie dowodowym.
Sam bowiem fakt, że – jak wskazuje na to Sąd odwoławczy referując materię jednostkowej sprawy – w niektórych lokalach „wykazane zostało wypłacanie nagród pieniężnych na podstawie zdobytych punktów”, a więc w istocie rzeczy dochodziło do wypłacania graczowi za zdobyte punkty klasycznej „wygranej pieniężnej”, nie może determinować sposobu rozumowania
przy wykładni ustawowego określenia „wygrana rzeczowa”. Pytanie prawne
sformułowane przez Sąd Okręgowy dotyczy tylko tego ostatniego pojęcia,
a zatem rozważone zostanie przez Sąd Najwyższy jedynie w odniesieniu
do sytuacji, gdy za zdobyte punkty graczowi nie jest wypłacany ekwiwalent
pieniężny. Pojęcie „wygranej pieniężnej” nie tylko, że nie stanowi przedmiotu przedstawionego zagadnienia prawnego, ale i nie wymaga dokonywania
wykładni, w tym w szczególności wykładni o charakterze „zasadniczym”.
Po trzecie, aczkolwiek w związku z istotą czynu przypisanego oskarżonemu, którego środek odwoławczy rozpoznawał Sąd Okręgowy w K., a
w konsekwencji także i w związku z treścią zagadnienia sformułowanego
przez ten organ, Sąd Najwyższy upoważniony jest do dokonania wykładni
pojęcia „wygranej rzeczowej” jedynie na gruncie przepisu art. 2 ust. 2a oraz
ust. 2b ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych, tym
niemniej w dalszych rozważaniach nie sposób będzie abstrahować, w
związku z tzw. dyrektywą konsekwencji terminologicznej, od tego, że pojęcie to występuje również i w innych przepisach tejże ustawy, zaś nadawanie mu różnorodnych treści na gruncie tego samego aktu prawnego pozostawałoby w jaskrawej kolizji z zakazem wykładni homonimicznej.
Czwarta i ostatnia uwaga wstępna ma na celu zasygnalizowanie tego, że niektóre z argumentów powołanych przez Sąd odwoławczy w uzasadnieniu postanowienia, straciły aktualność w związku z kolejnymi nowelizacjami ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych,
dokonanymi od czasu podniesienia, w szczególności w piśmiennictwie,
uwag krytycznych pod adresem uchwały Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 1999 r., czego nie dostrzegł Sąd Okręgowy w K. (odwołując się
nawet w treści części dyspozytywnej swego postanowienia do od lat nieaktualnej nazwy ustawy oraz do publikatora nieaktualnego wobec ogłoszenia
w 2004 r. tekstu jednolitego ustawy).
Kwestią fundamentalną dla dalszych rozważań jest to, czy istnieją
dobre racje przemawiające za odstąpieniem od poglądu prawnego, wyrażonego w cytowanej już wyżej uchwale Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 1999 r., że pojęcia „wygrana rzeczowa” na gruncie ustawy z dnia 29
lipca 1992 r. nie można sprowadzać jedynie do uzyskania przez gracza, w
wyniku pomyślnego dlań rezultatu gry, „rzeczy” w rozumieniu art. 45 k.c., to
jest „przedmiotu materialnego” jako części przyrody w stanie pierwotnym
lub przetworzonym, na tyle wyodrębnionej (w sposób naturalny lub sztuczny), że w stosunkach społecznych może być ona traktowana jako dobro
samoistne (por. klasyczną definicję J. Wasilkowskiego: Zarys prawa rzeczowego, Warszawa 1963, s. 8 – 9). Zdaniem Sądu Najwyższego, nie
przedstawiono dotąd – o czym będzie jeszcze mowa – żadnego przekonującego argumentu, podważającego linię rozumowania zaprezentowaną w
tej precedensowej uchwale. Krytyka taka musiałaby zresztą zostać skiero-
wana nie wobec poglądów wyrażonych przez skład podejmujący tę uchwałę, ale wobec utrwalonych w doktrynie prawa cywilnego poglądów, iż chociaż umowa gry jest wymieniona w art. 413 k.c., tym niemniej warunki każdej konkretnej umowy gry, a wiec i wygraną, reguluje regulamin tej gry. Ponieważ zaś przepisy prawa nie eliminują z zakresu świadczeń wynikających z umowy gry niczego, co może być przedmiotem zobowiązania
umownego, zatem pojęcia „wygranej rzeczowej” nie można łączyć jedynie
z uprawnieniem gracza uzyskującego wygraną do przeniesienia nań własności rzeczy stanowiącej stawkę w grze, lecz również z uzyskaniem innego prawa, którego treścią jest możliwość korzystania z dobra określonego
umową gry, a więc również z nabyciem uprawnienia do korzystania z rzeczy na podstawie innego tytułu prawnego (zob. szerzej uzasadnienie tej
uchwały i cytowane tam piśmiennictwo).
Z uwagi na to, że w uzasadnieniu postanowienia Sądu Okręgowego
w K. odmienności stanu faktycznego upatruje się w tym, iż w sprawie stanowiącej kanwę uchwały z dnia 24 listopada 1999 r. „automaty wydawały
żetony”, należy w tym miejscu wyjaśnić nieporozumienie dotyczące charakteru owego żetonu. Otóż, wbrew początkowej linii orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego (zob. np. wyrok z dnia 19 marca 1999, II SA
134/99, niepublik.), z której wynikało, że „żeton jest rzeczą, a więc stanowi
wygraną rzeczową”, Sąd Najwyższy nie traktował wydania żetonu uprawniającego do kontynuacji gry jako wygranej. Ten gadżet, w ujęciu przypominanej uchwały, jedynie potwierdzał uzyskanie wygranej, wyrażającej się
w tym, że uczestnik gry bez uiszczenia kolejnej opłaty mógł przystąpić do
gry na automacie i w ten właśnie sposób zrealizować uprawnienie do korzystania z rzeczy.
Pogląd, że to nie żeton, mogący jedynie „ucieleśniać” wygraną osiąganą w grze na automatach, stanowi samą „wygraną rzeczową”, rozwinięty
został w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 31 sierpnia 2005 r., V KK 28/05,
R-OSNKW 2005, poz. 1596, w którym stwierdzono, iż: pojęcia „wygranej
rzeczowej” w rozumieniu art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach
losowych i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 1998 r. Nr 102, poz. 650) nie
można sprowadzać do wygrania rzeczy, lecz obejmować nim trzeba także
uzyskanie uprawnienia do korzystania z rzeczy w sposób określony umową
gry. Mieści się w tym również to, co w umowie gry na automacie określono
jako wygraną – tj. uprawnienie do kontynuowania gry. Zapatrywanie to zostało wyrażone zresztą na gruncie stanu faktycznego, w którym konstrukcja
automatu i zaprogramowanie wygranej jako ponowienia gry nie przewidywały w ogóle konieczności ponownego wrzucenia żetonu. Sam automat
zapewniał bowiem realizację wygranej przez to, że w określonej sytuacji
losowej, korzystnej dla grającego, nie blokował ponowienia gry.
Konsekwentne jest w tym przedmiocie w ostatnich latach także i
orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, podkreślające – w kontekście kontroli decyzji wydawanych na podstawie art. 2 ust. 3 ustawy z
dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych przez ministra właściwego do spraw finansów publicznych – że „gra o wygraną, która ma postać prawa do kontynuowania gry bez konieczności wnoszenia nowej opłaty, jest grą na automatach w rozumieniu art. 2 ust. 2a ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych” (por. m. in. wyroki Naczelnego
Sądu Administracyjnego: z dnia 18 lutego 2003 r., II SA 4197/01, niepublik., z dnia 3 kwietnia 2004 r., II SA 2509/01, LEX Nr 194496; z dnia 30
listopada 2004 r., GSK 967/04, ONSAiWSA 2005, z. 5, poz. 104).
Wbrew wyrażanym w piśmiennictwie zapatrywaniom (zob. M. Piotrowski: Loterie fantowe – problematyka prawna i podatkowa, Przeg. Pod.
1997, nr 2, s. 11; O. Górniok: Glosa do uchwały SN z dnia 24 listopada
1999 r., I KZP 39/99, OSP 2000, z. 6, poz. 96) nic nie stoi na przeszkodzie,
aby tak właśnie pojmować „wygraną rzeczową” na gruncie wszystkich
przepisów ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. odwołujących się do tego okre-
ślenia, a nie tylko w odniesieniu do gier na automatach. Nie przekonuje argument, że w wypadku, gdy ustawodawca odwołał się przy określaniu nazwy gry do źródłosłowu „fant” (art. 2 ust. 1 pkt 3 i 8 – t.j. przy loterii fantowej
i przy grze bingo fantowe) decydujące znaczenie miałoby mieć staroniemieckie (zaczerpnięte z kolei z łacińskiego pannus) znaczenie słowa
(Pfand, l.mn.: Pfänder – przedmioty, sprzęty domowe). Po pierwsze, gdyby
ustawodawca zamierzał dokonać takiego zróżnicowania nic nie stałoby na
przeszkodzie, aby w przepisie zadeklarował, że w loterii fantowej (odpowiednio w grze bingo fantowe) jako wygrane oferowane są wyłącznie właśnie wygrane „fantowe”, a nie „rzeczowe”. Po drugie, nawet i takie zróżnicowanie nie musiałoby okazać się prawnie relewantne. Trudno bowiem
źródłosłowowi zaczerpniętemu z obcego języka potocznego przydawać
znaczenie decydujące w sytuacji, gdy nie przypisuje się takiego waloru
źródłosłowowi rodzimego języka potocznego, to jest „rzeczy”. W szczególności, w teorii i praktyce nigdy nie wyrażano wątpliwości, że wygranymi w
różnego typu loteriach nazywanych fantowymi, popularnych w środowiskach wiejskich i małomiasteczkowych, mogą być nie tylko „rzeczysprzęty”, ale także np. zwierzęta, które dopiero przy przyjęciu konstrukcji
prawnej (zob. np. art. 1 ust. 2 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie
zwierząt, w myśl którego do zwierząt jedynie „stosuje się” i to „odpowiednio” przepisy dotyczące rzeczy) mogą być zaliczone do zbiorczej kategorii
„rzeczy”. Po trzecie, brak jakichkolwiek dobrych racji przemawiających za
przyjęciem, że „wygraną rzeczową”, związaną z trafieniem przez gracza
szczęśliwego losu, nie może być np. korzyść związana z oferowaniem mu
darmowej usługi (np. spędzenia darmowych wczasów w określonym
ośrodku wypoczynkowym), czy też bezpłatnego korzystania z rzeczy na
podstawie innego tytułu prawnego (np. użytkowania, użyczenia).
Rezygnacja przy interpretacji pojęcia „wygrana rzeczowa” – na gruncie przepisów ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajem-
nych – nie tylko z potocznego rozumienia „rzeczy” (a więc z wykładni językowej opartej na dyrektywach języka potocznego), ale także i z utożsamiania „wygranej rzeczowej” jedynie z „rzeczami” w rozumieniu art. 45 k.c.,
oraz odwołanie się do wykładni systemowej połączonej z wykładnią językową opartą o dyrektywy języka prawniczego, spotkała się generalnie z
aprobatą w piśmiennictwie (zob. O. Górniok: powołana glosa – z wyjątkiem
uwag dot. gier „fantowych”; R. A. Stefański: Przegląd uchwał Izby Karnej
Sądu Najwyższego..., WPP 2000, nr 1, s. 109; S. Zabłocki: Przegląd
orzecznictwa Sądu Najwyższego – Izba Karna, Pal. 2000, nr 2-3, s. 177).
Nawet jedyny krytyk uchwały Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 1999
r. (zob. E. Kosiński, powołana glosa oraz artykuł: Wygrana rzeczowa…, s.
215), na którego wywody powołuje się Sąd odwoławczy, przyznał w swych
publikacjach, że co prawda de lege ferenda pojęcie „wygrana rzeczowa”
powinno być zdefiniowane w ustawie, tym niemniej de lege lata pod pojęciem tym „…należy rozumieć każdą poza pieniądzem wymierną korzyść
majątkową, możliwą do osiągnięcia przez uczestnika gry losowej czy gry
na automatach, jako jej wynik”. Sprzeciw tego autora wzbudziło jedynie
uznanie za „wygraną rzeczową” możliwości kontynuowania gry bez opłaty.
Należy zatem poddać analizie argumenty, przytoczone przeciwko temu
ostatniemu zapatrywaniu. Bazowały one na upatrywaniu w ustawie z dnia
29 lipca 1992 r. „polskiego prawa hazardowego” i to przy przyjęciu założenia, że „hazard” powinien być definiowany jako „ryzykowne przedsięwzięcie, którego wynik zależy wyłącznie od przypadku, zwłaszcza gra o pieniądze (zwykle o dużą stawkę)” (E. Kosiński – powołany artykuł, s. 205, 212),
zaś „gra hazardowa” powinna być odpowiednio rozumiana jako „gra, w której o wygranej decyduje przypadek; gra o wielkiej skali przegranej i wygranej” (E. Kosiński – glosa, s. 28), zaś „wygrana możliwa do osiągnięcia
skutkiem udziału w grze losowej czy na automacie musi mieć określoną i
wymierną wartość, znacznie przewyższającą wysokość ceny uczestnictwa
w niej”; Autor przyznawał przy tym, że prezentowane przezeń zapatrywanie
„opiera się na wykładni funkcjonalnej prawa hazardowego” (E. Kosiński –
cyt. artykuł, s. 212). Należy zatem wskazać, że odwoływanie się do metody
wykładni funkcjonalnej uzasadnione jest dopiero wówczas, gdy metoda językowa (i to niezależnie od tego, czy oparta o dyrektywy języka potocznego, prawnego, czy też prawniczego) oraz systemowa nie przynoszą jednoznacznych rezultatów, a tak nie jest w analizowanym przypadku. Co więcej,
przywołane wyżej odniesienia funkcjonalne bazują na już nieaktualnych, a
po części niezasadnych od samego momentu uchwalenia ustawy, założeniach wstępnych.
Ustawa z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych od
samego uchwalenia nie miała na celu reglamentacji „hazardu” pojmowanego według definicji takich, jak przytaczane przez E. Kosińskiego. Kładła
bowiem decydujący nacisk na ten element gier, który wiąże się z psychicznym uzależnianiem gracza od samego procesu gry, niezależnie od wysokości stawki w grze oraz tego, w jakiej proporcji pozostają do siebie elementy losowości rezultatu i zręczności gracza przy dążeniu do osiągnięcia
wygranej. W szczególny sposób okoliczności te należy mieć na uwadze po
kolejnych nowelizacjach tej ustawy, w tym nowelizacji z dnia 10 kwietnia
2003 r. (Dz. U. Nr 84, poz. 774), w której doszło do nadania jej odmiennej
nazwy, obowiązującej do dziś, poprzez wyeliminowanie dookreślenia „losowych”, figurującego w nazwie pierwotnej. Już wcześniejsze zmiany doprowadziły do zastąpienia pierwotnego pojęcia „gry w automatach losowych, prowadzonych na urządzeniach, które rozstrzygają o wygranej lub
przegranej” (art. 2 ust. 1 pkt 6) pojęciem „gier na automatach”. Należy rozumieć przez to „gry o wygrane pieniężne lub rzeczowe na urządzeniach
mechanicznych, elektromechanicznych i elektronicznych” (art. 2 ust. 2a).
Zmiana ta, wprowadzona ustawą z dnia 26 maja 2000 r. (Dz. U. Nr 70, poz.
816), miała na celu „wykluczenie możliwości wykorzystywania niejedno-
znacznych przepisów w zakresie gry na automatach”. Wskazywano bowiem, że w dotychczasowym stanie prawnym dla uznania danej gry na automatach za grę, objętą przepisami ustawy, musiały wystąpić jednocześnie
dwa elementy – losowość i wypłata wygranej. Podmioty gospodarcze podejmowały więc próby udowadniania, że gry prowadzone na posiadanych
przez nich urządzeniach mają charakter zręcznościowy lub gra ma charakter losowy, ale nie są wypłacane wygrane (por. uzasadnienie rządowego
projektu ustawy – druk nr 574 Sejmu RP III kadencji), gdy tymczasem w
tzw. automatach zręcznościowych także występuje element losowości i istnieje potrzeba zapewnienia kontroli państwa nad grami prowadzącymi do
swoistego mechanizmu uzależnienia, niezależnie od wysokości wygranej
oferowanej w danej grze, to jest nawet wówczas, gdyby wygraną tą miał
być niskowartościowy gadżet (zob. zapis dyskusji odbytej w dniu 9 marca
2000 r. w Komisji Finansów Publicznych nad projektem ustawy, biuletyn
2570/III, s. 5 i 7). Dlatego właśnie wyeliminowano wymóg „losowości” w
odniesieniu do gier na automatach. Niezależnie, czy automat jest zręcznościowy, czy losowy, w każdym przypadku, gdy są realizowane wygrane
pieniężne lub rzeczowe, prowadzona gra podlega przepisom ustawy. O
tym, że przy prowadzeniu wykładni przepisów ustawy, a w szczególności
przy dokonywaniu analizy, czy konkretna gra może i powinna być zaliczona
do kategorii „gier”, o których mowa w przepisach tej ustawy, nie można
odwoływać się do hazardu pojmowanego tak, jak w języku potocznym, także i w aspekcie możliwości „znaczącej” wygranej, świadczą kolejne charakterystyczne zmiany. Wspomnianą już ustawą nowelizacyjną z dnia 10
kwietnia 2003 r. dodano przepis art. 2 ust. 2b, zawierający pojęcie „gier na
automatach o niskich wygranych”. Grami takimi są mianowicie gry na urządzeniach mechanicznych, elektromechanicznych i elektronicznych o wygrane pieniężne lub rzeczowe, w których wartość jednorazowej wygranej
nie może być wyższa niż 15 euro, a wartość maksymalnej stawki za udział
w jednej grze nie może być wyższa niż 0,07 euro. (równowartość 15 euro i
0,07 euro ustala się według kursu kupna, ogłaszanego przez Narodowy
Bank Polski, z ostatniego dnia poprzedniego roku kalendarzowego). Wśród
celów omawianej nowelizacji ustawy wskazywano stworzenie możliwości
prawnych dla wprowadzenia na rynek nowych produktów, przy należytej
jednak ochronie interesu społecznego (w szczególności ochronie młodzieży przed uzależnieniem od gier) i przy zabezpieczeniu wpływów do budżetu państwa. Wyodrębnienie kategorii automatów o niskich wygranych uzasadniano rozszerzeniem dostępności automatów z określonym limitem wygranych – przez możliwość urządzania tych gier w lokalach gastronomicznych, handlowych i usługowych, a nie jak dotychczas jedynie w kasynach i
salonach gier (por. uzasadnienie rządowego projektu ustawy nowelizacyjnej, druk nr 771 Sejmu RP IV kadencji), przy czym już w tym miejscu zaznaczyć należy, iż właśnie tej kategorii gier dotyczą unormowania ochronne przewidziane w art. 30 ustawy (zgodnie z którym punkty gry na automatach o niskich wygranych mogą być sytuowane jedynie w odległości co
najmniej 100 m od szkół, placówek oświatowo-wychowawczych, opiekuńczych oraz ośrodków kultu religijnego) oraz w art. 17 ust. 1a (zgodnie z którym w grach na automatach o niskich wygranych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat).
Zupełnie jednoznaczne świadectwo tego, że założenia celowościowe
krytyki uchwały Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 1999 r. – przeprowadzonej przez E. Kosińskiego i przywołanej przez Sąd odwoławczy w pytaniu prawnym – nie są trafne, stanowi zaś treść art. 10 ust. 1 ustawy,
zgodnie z którym wartość wygranej w grach i zakładach wzajemnych, o
których mowa w art. 2 (a więc także w grach na automatach, o których traktuje ust. 2a i 2b tego przepisu), nie może być niższa (a więc może być równa – uwaga SN) od ceny losu lub innego dowodu udziału w grze albo kwoty wpłaconej stawki. Przepis ten miał zresztą zbliżone brzmienie od same-
go momentu uchwalenia ustawy. Co więcej, zwiększające szanse na wyższą wygraną jednostkową unormowanie art. 10 ust. 2, dotyczące minimalnej puli ogólnych wygranych, od początku obowiązywania ustawy dotyczy
wyłącznie gier liczbowych, totalizatorów, binga pieniężnego oraz loterii pieniężnych i fantowych (obecnie zaś także telebinga i binga fantowego). Zatem, zgodnie z literalnym zapisem ustawy, w odniesieniu do gier na automatach wygrana zawsze mogła być równa (podkr. – SN) kwocie wpłaconej
stawki, zaś zachowanie reguł gry wcale nie wymagało od organizatora takiego ich zaplanowania, aby ogólna pula wygranych zwiększała szansę
gracza na wyższą wygraną jednostkową. Zupełnie niezrozumiałe i wręcz
ignorujące treść tekstu ustawy są więc poglądy, że niezbędną cechą gry na
automacie, aby dopuszczalne było jej zaliczenie do kategorii gier określonych w art. 2 ust. 2a (także i w ust. 2b), jest możliwość osiągnięcia przez
gracza wygranej stanowiącej element „wzbogacenia się” (jak to określa E.
Kosiński), czy też „powiększającej majątek gracza” (jak określa to Sąd
Okręgowy).
Właśnie unormowanie art. 10 ust. 1 (w sposób szczególny w odniesieniu do tych rodzajów gier, których nie dotyczy art. 10 ust. 2) świadczy o
zawodności argumentu sprowadzonego do twierdzenia, iż skoro możliwość
kontynuowania gry jest wygraną rzeczową, to gra taka byłaby tylko „grą dla
gry”, a zatem nie można jej uznać za „grę” w rozumieniu ustawy z dnia 29
lipca 1992 r. Ustawa o grach i zakładach wzajemnych przewiduje bowiem
expressis verbis możliwość wyznaczenia takich właśnie wygranych w grach
objętych przepisami tej ustawy. Dostrzegł to i należycie wyeksponował Naczelny Sąd Administracyjny w uzasadnieniu powołanego wyroku z dnia 30
listopada 2004 r., wskazując dodatkowo na fakt, że np. przy grach fantowych nikt nigdy nie kwestionował tego, iż wysokość wygranej może być
równa cenie losu, a pomimo tego loteria będzie należała do kategorii gier
objętych normą art. 2 ust. 1 ustawy. Próba kontrargumentacji, którą podjął
Sąd Okręgowy w K. wskazując w uzasadnieniu pytania prawnego, że Naczelny Sąd Administracyjny rzekomo miał zapomnieć, iż w tej ostatniej sytuacji grający nie jest zobowiązany do zakupu kolejnego losu, ale może
odebrać wygraną w formie pieniężnej „powiększając w ten sposób swój
majątek”, jest całkowicie chybiona. Jeśli bowiem wygrana jest równa cenie
losu – nie może być mowy o powiększeniu majątku, a jedynie o „odebraniu”
korzyści równej kwocie pierwotnie zainwestowanej przez gracza. Takim
samym „odebraniem” korzyści jest jednak także i otrzymanie prawa do
przeprowadzenia kolejnej gry, na tym samym lub innym automacie, bezpłatnie, to jest bez potrzeby uiszczania nowej opłaty.
Wątpliwości Sądu odwoławczego, związane z działaniem w grach automatycznych tzw. ograniczników czasowych i używanie jako argumentu
tego, że w teorii dopuszczalne byłoby takie sformułowanie umowy gry, iż za
określoną kwotę graczowi umożliwia się korzystanie z automatu przez czas
nieokreślony, uzależniony od osiąganych wyników w grze – nie mogą
wpłynąć na zmianę dotychczasowego kierunku orzecznictwa. Po pierwsze,
pojęcie „wygranej rzeczowej” musi być rozstrzygane każdorazowo na gruncie indywidualnych warunków objętych umową gry – których projekt musi
zawierać wniosek o udzielenie zezwolenia (art. 32 ust. 1 pkt 11 ustawy),
zaś regulamin taki zatwierdzany jest przez właściwy organ (art. 34 ust. 1
ustawy) – niezależnie od tego, czy w umowie (regulaminie) dane rozwiązanie zostanie określone „wygraną”, „bonusem”, inną jeszcze nazwą, czy też
w ogóle nie zostanie nazwane, ale z umowy (regulaminu) i mechanizmu
gry wynikać będzie, że to ono właśnie stanowi premię za pomyślny wynik
gry. Nie można zatem określając pojęcie „wygranej rzeczowej” abstrahować od regulaminu konkretnej gry, który poprzez przystąpienie do gry akceptowany jest przez gracza. Jeśli zatem przykład wyżej podany miałby
odniesienie do automatów o tym samym mechanizmie, z którymi miał do
czynienia Sąd odwoławczy rozpoznający niniejszą sprawę, wówczas ze-
zwolenie graczowi na grę pomimo upływu opłaconego czasu gry i zadziałania mechanizmu ograniczającego, byłoby niczym innym jak realizacją
umowy właśnie w zakresie sposobu premiowania gracza, czyli przyznania
mu wygranej w postaci dodatkowego czasu gry, niezależnie od tego, czy
postąpienie takie byłoby nazwane w umowie „wygraną”. Jeśli natomiast
przykład ten miałby znaleźć odniesienie do automatów całkowicie inaczej
skonstruowanych, to jest nie posiadających żadnych ograniczników czasowych i równocześnie opartych na takich regułach, które gwarantowałyby, iż
czas gry zależy wyłącznie (podkr. – SN) od umiejętności gracza, wówczas
podniesiony argument jest całkowicie nieprzydatny, albowiem zakłada uwarunkowania nie tylko odmienne od tych, na gruncie których zarówno sąd
występujący z pytaniem prawnym, jak i Sąd Najwyższy, zobowiązane są
rozważyć pojęcie „wygranej”, a w szczególności „wygranej rzeczowej”, ale
– co najistotniejsze – uwarunkowania możliwe do wyobrażenia jedynie w
teorii, nie znajdujące zaś zastosowania w praktyce. Jak wykazały bowiem
eksperymenty przeprowadzone przez ekspertów komisji sejmowej w trakcie prac nad nowelizacją ustawy, porównanie czasów reakcji ludzkiej i czasu reakcji automatów dowodzi, że – jak to już wyżej wspomniano – nawet
w automatach zręcznościowych występuje element losowy (zob. cytowany
zapis dyskusji odbytej w dniu 9 marca 2000 r. w Komisji Finansów Publicznych nad projektem ustawy, biuletyn 2570/III, s. 5). Nie bez przyczyny też
wszystkie typy automatów do gier, z którymi miały do czynienia sądy powszechne i administracyjne przy rozpoznawaniu spraw związanych z potrzebą interpretacji przepisów ustawy o grach i zakładach wzajemnych,
oparte były na mechanizmie ograniczników czasowych. Organizatorzy gier
nie prowadzą bowiem działalności charytatywnej.
Nie jest, zdaniem Sądu Najwyższego, przekonująca także i argumentacja, która ma, zdaniem Sądu Okręgowego w K., uniemożliwiać zaliczenia
do „wygranych rzeczowych” uprawnienia do kontynuowania gry, z uwagi na
uwarunkowania związane ze sposobem opodatkowywania działalności polegającej na prowadzeniu gier. Samo założenie, że nie można pojęcia „wygranej rzeczowej” interpretować w oderwaniu od innych uwarunkowań
normatywnych występujących w ustawie o grach i zakładach wzajemnych
jest całkowicie zasadne i dał temu wyraz także i Sąd Najwyższy w uwagach wstępnych uzasadnienia niniejszej uchwały. Wadliwe są jednak wnioski, które Sąd odwoławczy wysnuwa z tak poczynionego założenia, iż w
wypadku jego przyjęcia nie jest możliwe prawidłowe ustalenie podstawy
opodatkowania, z uwagi na treść art. 42 pkt 6 ustawy albo też musiałoby
dochodzić do odmiennej wykładni pojęcia gry dla „potrzeb podatku” i dla
„potrzeb karania za występek skarbowy z art. 107 § 1 k.k.s.”. Po pierwsze,
wygrana w postaci niewymagającego uiszczenia nowej opłaty korzystania z
rzeczy w sposób określony umową gry, najczęściej polegająca na przeprowadzeniu darmowej gry na tym samym automacie, jest typowa dla gier
na automatach, o których mowa w art. 2 ust. 2b ustawy, a więc dla gier na
automatach o niskich wygranych. Tymczasem podatnicy posiadający zezwolenie na urządzanie gier na tych właśnie automatach uiszczają podatek
nie według reguł określonych w art. 42 pkt 6 oraz art. 45 ust. 1 pkt 4 ustawy, tylko podatek w formie zryczałtowanej, według reguł przewidzianych w
art. 45a ust. 1 i 2 ustawy. W odniesieniu do kategorii gier na automatach o
niskich wygranych argument nawiązujący do treści art. 42 pkt 6 ustawy jest
więc całkowicie chybiony. Jeśli zaś przyjąć, że wygrane w takiej postaci
przewidziane byłyby w określonym regulaminem gry wypadku także i w odniesieniu do automatów, przy używaniu których bądź to konieczność uiszczenia stawki za jedną grę w kwocie wyższej niż określona w art. 2 ust. 2b,
bądź to możliwość uzyskania jednorazowej wygranej odpowiadającej wartości wyższej od przewidzianej w tym przepisie, nakazywałaby zaliczenie
automatu do grupy, o której mowa w art. 2 ust. 2a, dokonanie obliczenia
uwzględniającego algorytm przewidziany w art. 42 pkt 6 także nie jest wy-
kluczone. Wymagałoby jedynie stosownego zaprogramowania automatu,
który odnotowywałby w swej pamięci nie tylko kwoty wpłacone do automatu, ale także ilość gier wolnych od opłaty, przeprowadzonych w związku z
realizacją wygranych, a w konsekwencji także wartość tych gier, które zostały przeprowadzone darmowo i stanowiły zatem sumę wygranych uzyskanych przez uczestników gier.
Na zakończenie tej części rozważań wypada wreszcie wyjaśnić, że
chybiony jest także pogląd, iż wówczas, gdy „wygraną rzeczową” stanowi
uprawnienie do dłuższego, niż odpowiadający uiszczonej opłacie, udział w
grze, nie dochodzi do przysporzenia majątkowego dla osoby, która uzyskała takie prawo, a w konsekwencji nie uzyskuje ona żadnej korzyści. Zaskakujące jest, że krytycy stanowiska przyjętego w dotychczasowym orzecznictwie Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego nie dostrzegają tego, iż przysporzenie to, a w konsekwencji uzyskana korzyść,
jest dokładnie taka sama jak w wypadku wygrania żetonu, który bądź to
uprawnia do dalszej gry (określonej ilości gier), bądź jest wymienialny na
kwotę pieniężną odpowiadającą stawce, którą należy uiścić za przeprowadzenie nowej gry (określonej ilości gier). Przecież gdyby nie uzyskanie
owego uprawnienia, gracz zmuszony byłby dla dalszego prowadzenia gry
wykupić za określoną kwotę nowy żeton (żetony). Przytaczany argument,
że w wypadku niemożności wymiany żetonu na pieniądze gracz, który nie
chce kontynuować gry nie odnosi żadnej korzyści, jest także niesłuszny. W
tej ostatniej sytuacji należy bowiem stwierdzić, że gracz zrezygnował z realizacji swej wygranej, a więc, iż nie zrealizował korzyści, a nie konstatować,
że niczego nie wygrał. Jest to więc sytuacja odpowiadająca tej, przy której
w grze fantowej osoba, która wygrała nie interesujący ją gadżet, zrezygnuje
z jego odbioru. Nikt zaś w odniesieniu do tej ostatniej nie stwierdzi przecież, że nie mieliśmy do czynienia z „wygraną rzeczową”, a jedynie to, że
wygrana nie została odebrana przez gracza. W tym miejscu wypada wska-
zać na dwa dodatkowe uwarunkowania. Po pierwsze, korzyść w postaci
nieodpłatnego przeprowadzenia kolejnej gry (gier) może przecież zostać
przekazana innej osobie, przez co nie przestaje być klasyczną „korzyścią
majątkową” nawet w rozumieniu art. 115 § 4 k.k., zgodnie z treścią którego
jest to „korzyść zarówno dla siebie, jak i dla kogo innego”. Po drugie, korzyść w takiej właśnie postaci, jaką stanowi możliwość przeprowadzenia
dalszych gier, w większym nawet stopniu realizuje niebezpieczny mechanizm „wciągania gracza w grę”, a więc uzależnienia się od gier, niż korzyść
w postaci wypłaty niewielkiej kwotowo wygranej. W tym kontekście należy
zaś przypomnieć, że wspomniane już przepisy art. 17 ust. 1a i art. 30
ustawy o grach i zakładach wzajemnych nie chroniłyby młodzieży przed
uzależnieniem od gier, gdyby uznać, że wygrane takie, o jakich mowa w
uchwale Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 1999 r. oraz w wyroku z
dnia 31 sierpnia 2005 r. nie stanowią „wygranych rzeczowych” w rozumieniu tej ustawy.
Nie może mieć natomiast znaczenia dla przyjętego kierunku wykładni
to, że ewentualne niezaliczenie automatów do gier, oferujących jako wygrane bezpłatną możliwość kontynuowania dalszej gry, znacznie utrudniłoby organom finansowym państwa opodatkowanie zysków osiąganych
przez organizatorów gier na takich automatach oraz zwiększyłoby „szarą
strefę” nielegalnie prowadzonych punktów gry. Jest bowiem sprawą organów państwa znalezienie takich sposobów i metod opodatkowania, które
mogą przeciwdziałać istnieniu automatów, od których osiąganie zysków
wymykałoby się kontroli fiscusa.
Wszystkie rozważone dotąd argumenty przemawiają za utrzymaniem
dominującego dotąd w orzecznictwie poglądu, że „wygrana rzeczowa” może polegać także na przeniesieniu na stronę wygrywającą praw rzeczowych do określonych przedmiotów materialnych w postaci własności lub
użytkowania, jak i innych praw, które obejmować mogą korzystanie z
wszystkich dóbr, a które to zapatrywanie podzielają wybitni przedstawiciele
doktryny (por. J. Ignatowicz: Prawo rzeczowe, Warszawa 1997, s. 12). Pozostaje zatem, w ścisłym już nawiązaniu do szczegółów przedstawionego
pytania prawnego, rozważyć, czy wygraną taką są także i „uzyskane w
trakcie gry na automacie punkty, dające możliwość kontynuowania gry”. W
różnego rodzaju regulaminach gier na automatach owo uprawnienie do
kontynuowania gry materializowane jest nie tylko przez zgromadzone w
trakcie gry punkty, ale także przez przyznawanie premii występujących i
pod innymi nazwami (np. „punktów kredytowych”, „kredytów”, „bonusów”,
czy właśnie wprost „premii”). Zdaniem Sądu Najwyższego, żadnego znaczenia prawnego dla uznania bądź braku możliwości uznania tak uzyskiwanych w trakcie gry uprawnień do jej kontynuowania za „wygraną rzeczową” nie może mieć to, jakim mianem są one określone w regulaminie
gry i czy możliwość tej kontynuacji uzależniona jest od odczytu przez organizatora gry ilości zdobytych punktów, za które wydany zostanie przezeń
żeton umożliwiający nieodpłatne rozpoczęcie kolejnej gry, czy też z uwagi
na konstrukcję mechanizmu – sam automat komunikować będzie graczowi
dopisanie określonej ilości punktów, połączone z prawem do kontynuowania gry bez uiszczania nowej stawki. Jak to jednak wynika z całości dotychczasowego wywodu, dla uznania owych punktów (tzw. kredytów, bonusów,
czy premii) za „wygraną rzeczową” w rozumieniu przepisów ustawy z dnia
29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych, dodatkowym warunkiem
niezbędnym jest to, że ich pozyskanie przez gracza wiąże się z uzyskaniem przezeń wymiernej korzyści materialnej. Zasadnie wskazał bowiem
prokurator Prokuratury Krajowej w stanowisku pisemnym, że de lege lata
szczególne znaczenie dla interpretacji pojęcia „wygranej rzeczowej” w rozumieniu ustawy ma treść jej art. 2 ust. 2b. Przepis ten dotyczy pojęcia
„gier na automatach o niskiej wygranej”. Określono w nim w sposób ścisły
maksymalną wartość wygranej pieniężnej lub rzeczowej na kwotę nie prze-
kraczającą 15 euro, co pozwala odróżnić ten rodzaj automatów od tych,
których dotyczy przepis art. 2 ust. 2a, z wszystkimi tego typu konsekwencjami (także w zakresie omówionego już wyżej zróżnicowana co do sposobu opodatkowania zysków osiąganych przez prowadzącego działalność w
zakresie gier). Wynika z tego jednoznacznie, że wygrana rzeczowa w grze
na automatach w rozumieniu ustawy o grach i zakładach wzajemnych nie
tylko musi mieć charakter przysporzenia korzyści materialnej dla grającego,
ale także korzyść ta musi być wymierna.
Zaprezentowana wyżej wykładnia powinna być uwzględniana przez
sądy dokonujące subsumcji prawnej w realiach stanów faktycznych konkretnie ustalanych w poszczególnych sprawach, mogących się wszak różnić zarówno szczegółami regulaminów gier, jak i konstrukcją automatów,
na których prowadzona jest gra. Przykładowo tylko wypada przypomnieć,
że w powoływanym już wyżej postanowieniu z dnia 26 kwietnia 2007 r., I
KZP 8/07, Sąd Najwyższy zawarł wskazówkę dotyczącą gry na automatach
o szczególnej konstrukcji, które co prawda nie dawały uprawnienia do kontynuowania gry bez uiszczenia nowej opłaty, ale jednak umożliwiały w nowej grze wykorzystanie tzw. kredytów przeniesionych z gry poprzedniej.
Ponieważ regulamin takiej gry przewidywał dwa ograniczniki, a mianowicie
nie tylko wykupiony czas gry, ale i utratę przed końcem tego czasu wszystkich kredytów, którymi dysponował gracz, Sąd Najwyższy zalecił rozważenie, jakie znaczenie z punktu widzenia osiąganych korzyści ma uzyskanie
przez gracza zwiększonej puli punktów kredytowych, stwarzającej większą
szansę wykorzystania pełnego opłaconego czasu gry po rozpoczęciu nowej gry. Dodać jedynie wypada, że analizie, czy stworzenie takiej możliwości wydłużenia czasu gry powinno być uznane za korzyść materialną, towarzyszyć powinna także i dodatkowa refleksja, a mianowicie, czy mechanizm
automatu (np. sposób zapisywania w jego pamięci kolejnych gier) pozwala
na stwierdzenie „wymierności” ewentualnie ustalonej korzyści.
Podobne zapatrywanie wyraził ostatnio Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Niezasadnie zatem odwołuje się Sąd Okręgowy w K. w
uzasadnieniu postanowienia zawierającego pytanie prawne do rzekomej
zmiany w orzecznictwie sądów administracyjnych. Przywoływany w tej
kwestii przez Sąd odwoławczy artykuł D. Frey („Gry na automatach nie
zawsze są hazardem”, Rzeczpospolita z dnia 7 lutego 2007 r.) nie w pełni
odpowiada bowiem rzeczywistej treści uzasadnienia powoływanego w nim
wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 5 lutego 2007 r., VI SA/Wa 2121/06. Pomijając fakt, że orzeczenie to nie jest
jeszcze prawomocne, lektura uzasadnienia tego orzeczenia prowadzi do
stwierdzenia, że przyczyną uchylenia decyzji Ministra Finansów dotyczącej
ustalenia, iż gry prowadzone na określonym urządzeniu są grami na automatach w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. były wyłącznie uchybienia o charakterze proceduralnym. Wyrażono w nim natomiast pogląd
merytoryczny, że ustalenie, iż w grach na konkretnym automacie występowała wygrana w postaci punktów i bonusów powinno być połączone z
przeprowadzeniem analizy wykazującej powstanie po stronie grającego
korzyści majątkowej wykraczającej wprost ponad to, co dawało już z założenia samo uruchomienie gry na automacie przy pomocy przewidzianej w
tym celu opłaty.
Na zakończenie, jedynie dla porządku wypada stwierdzić, że w kategoriach nieporozumienia należy potraktować wątpliwości Sądu Okręgowego, jakoby przy podtrzymaniu dotychczasowej linii orzecznictwa rodzajem
automatu do gier, w rozumieniu przepisów ustawy o grach i zakładach wzajemnych, miałby być również komputer użytkowany w domu, do którego
dostępne są różne gry, oparte na uzyskiwaniu punktów umożliwiających
dalszą grę. W takim wypadku brak jest przecież zarówno elementu stawki
za udział w jednej grze, jak i możliwości ustalenia wartości jednorazowej
wygranej.
Podsumowując wszystkie powyższe analizy, Sąd Najwyższy doszedł
do wniosku, że wygraną rzeczową w rozumieniu art. 2 ust. 2a oraz ust. 2b
ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z
2004 r. Nr 4, poz. 27 ze zm.) mogą być również punkty, tzw. kredyty (punkty kredytowe), bonusy czy też inaczej nazwane premie, uzyskane w trakcie
gry na automacie, pod warunkiem, że ich pozyskanie przez gracza wiąże
się z uzyskaniem przezeń wymiernej korzyści materialnej, choćby korzyść
ta była niższa od uiszczonej stawki za grę.