Legislator Case Law & Legislation
BSA I-4110-5/07 AI generated

BSA I-4110-5/07 · Sąd Najwyższy

Case Number BSA I-4110-5/07
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Outcome uchwała pełnego składu

Legislator summary

AI generated

delegowania sędziego do pełnienia obowiązków w innym sądzie na podstawie art. 77 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz.

Legislator headnote

AI generated

art.390 § 1 k.p.c, art. 173 Konstytucji RP, art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k, art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 45 ust. 1 Konstytucji, art. 173 Konstytucji; BSA I-4110-5/07 · Sąd Najwyższy: 77 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz.

Keywords

AI generated
art.390 § 1 k.p.c art. 173 Konstytucji RP art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k art. 45 ust. 1 Konstytucji RP art. 45 ust. 1 Konstytucji art. 173 Konstytucji

Cited Legislation

AI generated
art.390 § 1 k.p.c
Otóż, w zapadłej w trybie art.390 § 1 k.p.c.
art. 173 Konstytucji RP
oraz w art. 173 Konstytucji RP, stwierdzić jednak należało, że de lege lata art.
art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k
rozumieniu art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k.
art. 45 ust. 1 Konstytucji RP
przeciwko Societe Anonyme Belge de Navigtion Aerienne Sabena (ECR 1976, s. 455; por.
art. 45 ust. 1 Konstytucji
łączenia pojęcia „sądu właściwego”, o którym mowa w art. 45 ust. 1 Konstytucji, z
art. 173 Konstytucji
1 i art. 173 Konstytucji oraz, że o zakresie władzy sądowniczej w
art. 180 ust. 2 Konstytucji RP
Przede wszystkim wymaga podkreślenia, że art. 180 ust. 2 Konstytucji RP, statuujący
art. 10 Konstytucji RP
art. 10 Konstytucji RP. Tym też, to znaczy organizacyjnym, w obszarze administrowania

Cited Case Law

AI generated
III CZP 81/07
Zgodnie z jedną z fundamentalnych zasad ustroju sądów, mającą także wymiar konstytucyjny (art.
III CZP 65/79
uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 10 października 1979 r., III CZP 65/79, OSNC 1980, z.
III CZP 38/80
III CZP 38/80 (OSNCP z 1981r, nr.7, poz.121),
III CRN 35/82
III CRN 35/82, niepubl.) oraz uprawnień
III CZP 64/73
Najwyższego: z dnia 9 lutego 1974 r., III CZP 64/73, OSNCP 1974, z.
III CZP 61/01
Przepisy o postępowaniu uproszczonym stosuje się także w sprawach gospodarczych o roszczenia przewidziane w art.

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

Sygn. akt BSA I-4110-5/07

UCHWAŁA

PEŁNEGO SKŁADU SĄDU NAJWYŻSZEGO

z dnia 14 listopada 2007 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

Przewodniczący: Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Lech Gardocki

Sędziowie Sądu Najwyższego:

Tomasz Artymiuk

Henryk Gradzik

Mirosław Bączyk

Irena Gromska-Szuster

Krystyna Bednarczyk

Jerzy Grubba

Teresa Bielska-Sobkowicz

Tomasz Grzegorczyk

Gerard Bieniek

Maria Grzelka

Wiesław Błuś

Jacek Gudowski

Marian Buliński

Zbigniew Hajn

Krzysztof Cesarz

Piotr Hofmański

Helena Ciepła

Józef Iwulski

Stanisław Dąbrowski (sprawozdawca)

Kazimierz Jaśkowski

Andrzej Deptuła

Przemysław Kalinowski

Józef Dołhy

Antoni Kapłon

Tadeusz Ereciński

Marian Kocon

Teresa Flemming-Kulesza

Iwona Koper

Józef Frąckowiak

Zbigniew Korzeniowski

Małgorzata Gierszon

Wiesław Kozielewicz (sprawozdawca)

Janusz Godyń

Roman Kuczyński

Halina Gordon-Krakowska

Jerzy Kuźniar

Jan Górowski

Jerzy Kwaśniewski

Antoni Górski

Zbigniew Kwaśniewski

Wiesław Maciak

Zygmunt Stefaniak

Rafał Malarski

Zbigniew Strus

Edward Matwijów

Jolanta Strusińska-Żukowska

Grzegorz Misiurek

Ewa Strużyna

Barbara Myszka

Krzysztof Strzelczyk

Zbigniew Myszka

Marek Sychowicz

Lech Paprzycki

Józef Szewczyk

Marek Pietruszyński

Herbert Szurgacz

Krzysztof Pietrzykowski

Andrzej Tomczyk

Waldemar Płóciennik

Katarzyna Tyczka-Rote

Jan Bogdan Rychlicki

Lech Walentynowicz

Dorota Rysińska

Tadeusz Wiśniewski

Elżbieta Sadzik

Małgorzata Wrębiakowska-Marzec

Walerian Sanetra

Andrzej Wróbel

Roman Sądej

Hubert Wrzeszcz

Andrzej Siuchniński

Mirosława Wysocka

Józef Skwierawski

Stanisław Zabłocki

Jacek Sobczak

Kazimierz Zawada

Romualda Spyt

Dariusz Zawistowski

Jerzy Steckiewicz

Jadwiga Żywolewska–Ławniczak

przy udziale Zastępcy Prokuratora Generalnego Przemysława Piątka

po rozpoznaniu wniosku Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z dnia 14 sierpnia 2007 r.,

wnoszącego o podjęcie przez pełny skład Sądu Najwyższego uchwały rozstrzygającej

następujące zagadnienie prawne:

„Czy Minister Sprawiedliwości jest zobowiązany do wykonywania uprawnienia do

delegowania sędziego do pełnienia obowiązków w innym sądzie na podstawie art. 77 § 1

ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz.

1070 ze zm.) osobiście, czy też może być ono wykonywane na zasadach przewidzianych

w ustawie z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów (tj. Dz. U. z 2003 r. Nr 24, poz.

199 ze zm.) przez inne osoby?”

podjął uchwałę:

Ustawowe uprawnienie Ministra Sprawiedliwości do delegowania sędziego do pełnienia

obowiązków sędziego w innym sądzie (art. 77 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o

ustroju sądów powszechnych, Dz. U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.) może być w jego

zastępstwie (art. 37 ust. 5 ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów, tj. Dz. U.

z 2003 r., Nr 24, poz. 199 ze zm.) albo z jego upoważnienia (art. 37 ust. 1 ustawy z dnia 8

sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów, tj. Dz. U. z 2003 r., Nr 24, poz. 199 ze zm.)

wykonywane przez sekretarza stanu lub podsekretarza stanu.

UZASADNIENIE

Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego w uzasadnieniu wniosku podniósł, że

przedstawione zagadnienie prawne powstało w związku z rozbieżnościami w wykładni

przepisów, regulujących uprawnienie Ministra Sprawiedliwości do delegowania sędziego za

jego zgodą, w celu pełnienia obowiązków w innym sądzie. Wskazał, że w orzecznictwie Sądu

Najwyższego, co do tej kwestii, ujawniły się dwa odmienne stanowiska.

Otóż, w zapadłej w trybie art.390 § 1 k.p.c. uchwale z dnia 17 lipca 2007r.,

III CZP 81/07, OSNC 2007, z. 10, poz. 154, Sąd Najwyższy stwierdził, że wynikające z art.

77 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych Dz. U. Nr 98,

poz. 1070 ze zm. - powoływana dalej jako u.s.p., uprawnienie do delegowania sędziego do

pełnienia obowiązków sędziego w innym sądzie przysługuje wyłącznie Ministrowi

Sprawiedliwości i nie może być przenoszone na inne osoby. Tylko w razie nieobsadzenia

stanowiska Ministra Sprawiedliwości lub jego czasowej niezdolności do wykonywania

obowiązków, uprawnienie to może wykonać Prezes Rady Ministrów lub inny wskazany przez

Prezesa Rady Ministrów członek Rady Ministrów (art. 36 ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o

Radzie Ministrów, Dz. U. z 2003 r. Nr 24, poz. 199 ze zm. - powoływana dalej jako u.r.m.).

Uzasadniając to stanowisko, Sąd Najwyższy podniósł między innymi, że każda

ingerencja dotycząca miejsca służbowego sędziego, dokonywana za jego zgodą lub bez takiej

zgody, w tym delegowanie sędziego, jest przede wszystkim ingerencją w zakres władzy

sędziego – odjęciem jej, poszerzeniem lub przeniesieniem. Wyposażając Ministra

Sprawiedliwości w kompetencję do delegowania sędziego w trybie art. 77 u.s.p.,

ustawodawca uczynił wyłom w zasadzie podziału władz, proklamowanej w art. 10 ust. 1 i art.

173 Konstytucji RP. Przepisy normujące delegację sędziego do innego sądu muszą być zatem

interpretowane ściśle, a nawet zawężająco, z intencją poszanowania zasady trójpodziału

władzy.

Zdaniem Sądu Najwyższego, orzekającego w sprawie III CZP 81/07, w razie

nieobsadzenia stanowiska ministra lub czasowej niezdolności do wykonywania obowiązków,

rolę piastuna organu pełni czasowo inny podmiot i nieprzypadkowo ustawodawca oddał

pełnienie tej roli Prezesowi Rady Ministrów lub innemu ministrowi (tzw. konstytucyjnemu).

W ocenie tego składu orzekającego nie budzi wątpliwości, że zastępcami ministra nie są ani

sekretarz, ani podsekretarze stanu, którzy nie są członkami Rady Ministrów. Wprawdzie są

oni najbliższymi współpracownikami ministra, nie sposób jednak przypisać im funkcji

organów państwowych, gdyż swoje zadania wykonują w imieniu i z upoważnienia ministra.

Analizując treść art. 36 u.r.m. oraz art. 37 u.r.m., Sąd Najwyższy doszedł do wniosku,

że pomimo bezpośredniego sąsiedztwa, przepisy te nie mają ze sobą związku. Kierując się

intencją zachowania porządku ustrojowego nie można więc przyjmować, że zastępstwo

ministra zostało uregulowane w dwojaki sposób oraz, że sekretarz stanu i podsekretarze stanu

poszerzają krąg zastępców ministra. Pomoc i współpraca sekretarza oraz podsekretarzy stanu

jest ściśle związana tylko z tymi sprawami, które wynikają z kierowania wyznaczonym

działem administracji rządowej, a więc pozostają w sferze administracji publicznej, do której

nie należy problematyka delegowania sędziego.

Sąd Najwyższy podniósł też, że z ustawy z dnia 4 września 1997 r. o działach

administracji rządowej (Dz. U. z 2007 r., Nr 65, poz. 437) oraz rozporządzenia Prezesa Rady

Ministrów z dnia 18 lipca 2006 r. w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra

Sprawiedliwości (Dz.U. Nr 131, poz.921) wynika, iż uprawnienia Ministra Sprawiedliwości

dotyczą wyłącznie kwestii czysto administracyjnych. Poszukiwanie w regulacji dotyczących

działów administracji rządowej podstaw do przenoszenia przez Ministra Sprawiedliwości jego

ustawowych kompetencji - w zakresie delegowania sędziów - na sekretarza lub podsekretarza

stanu albo inne osoby jest więc bezzasadne.

Zdaniem Sądu Najwyższego, o ile art. 36 u.r.m. reguluje kwestię zastępstwa organu, o

tyle ustępy 2 i 5 art. 37 u.r.m. – dotyczące określenia zakresu czynności sekretarza i

podsekretarza stanu oraz zastępowania ministra – normują dziedzinę określoną w prawie

administracyjnym jako upoważnienie administracyjne, czyli upoważnienie do wykonywania

kompetencji, zastępstwa lub pełnomocnictwa administracyjnego. Również z tego punktu

widzenia nie można przyjąć, aby wymienione przepisy obejmowały kompetencje Ministra

Sprawiedliwości w innym zakresie niż administracja. Ponadto, analizując zarządzenie

Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego nr 241/06/DO z dnia 13 października

2006 r. w sprawie ustalenia zakresu czynności kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości,

Sąd Najwyższy uznał, że nie wynika z niego, aby sekretarz stanu lub którykolwiek z

podsekretarzy otrzymał upoważnienie do delegowania sędziów do pełnienia obowiązków w

innym sądzie. Treść § 1 ust. 1 pkt 13 zarządzenia wskazuje, że Minister Sprawiedliwości –

Prokurator Generalny podpisuje decyzje o delegowaniu sędziów i prokuratorów tylko do

Ministerstwa Sprawiedliwości. Oznacza to, że delegacje wystawione (podpisywane) przez

sekretarza lub podsekretarza stanu, dotyczące delegowania sędziów do innego sądu, nie mają

umocowania nie tylko w prawie ustrojowym, ale także w aktach wewnętrznych Ministerstwa

Sprawiedliwości. Sąd Najwyższy zauważył przy tym, że w bogatym orzecznictwie,

dotyczącym problematyki przenoszenia uprawnień przez piastuna organu administracji,

konsekwentnie prezentowane jest stanowisko, w myśl którego kompetencje organu

administracji – przyznane mu mocą przepisu szczególnego – nienależące jednak do sfery

administracji, nie mogą być przekazywane innej osobie. W tym zakresie powołał się na

uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 10 października 1979 r., III CZP 65/79, OSNC 1980, z. 3,

poz. 46, uchwałę składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 22 grudnia 1980 r., III CZP

38/80, OSNCP 1981 z. 7, poz. 121 i wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 marca 1982 r., III

CRN 35/82 - niepubl., dotyczące niedopuszczalności przekazywania przez naczelnika gminy

kompetencji do sporządzania umów przekazania gospodarstwa rolnego oraz na uchwały Sądu

Najwyższego: z dnia 9 lutego 1974 r., III CZP 64/73, OSNCP 1974, z. 7-8, poz. 121 i z dnia

27 września 1991 r., III CZP 61/01, OSNCP 1992, z.4, poz. 49, dotyczące nieprzenoszalności

uprawnień określonego organu administracji w zakresie sporządzania testamentów

allograficznych.

Odmienną wykładnię przepisów uprawniających Ministra Sprawiedliwości do

delegowania sędziego do pełnienia obowiązków w innym sądzie zaprezentował Sąd

Najwyższy w postanowieniu z dnia 13 kwietnia 2007 r., I CZ 12/07 - niepubl., w którym

stwierdził, że: „w zastępstwie Ministra Sprawiedliwości do podpisania w jego imieniu

dokumentu zawierającego udzieloną sędziemu delegację jest uprawniony tylko sekretarz

stanu”.

W uzasadnieniu tego orzeczenia Sąd Najwyższy podniósł, że wskazane w art. 77 § 1

u.s.p. uprawnienie Ministra Sprawiedliwości ma charakter uprawnienia osobistego i jest ściśle

związane z tym organem, pozostając w zakresie jego kompetencji, nie może zatem być

przenoszone na inne organy bądź osoby bez wyraźnej woli ustawodawcy. Okoliczność ta ani

też właściwe przepisy nie stoją jednak na przeszkodzie temu, by delegacja została w imieniu

ministra udzielona przez jego urzędującego zastępcę na podstawie wcześniej otrzymanego

upoważnienia. W takim bowiem wypadku, delegacja ta zostaje skutecznie udzielona w

ramach przyznanych ustawowo kompetencji przez uprawniony do tego podmiot, a więc przez

ministra. Z przepisu art.37 ust.1, 2 i 5 u.r.m. wynika ogólna zasada, zgodnie z którą każdy

minister swoje zadania wykonuje przy pomocy sekretarza i podsekretarzy stanu. W

oznaczonym przez ministra zakresie zastępuje go jednak tylko sekretarz stanu, natomiast

dopiero wówczas, gdy do jego powołania nie dojdzie, uprawnienie to przysługuje

podsekretarzowi stanu.

Sąd Najwyższy zauważył przy tym, że z regulacją tą w pewnej dysharmonii pozostaje

przepis ustępu pierwszego § 2 regulaminu organizacyjnego Ministerstwa Sprawiedliwości,

stanowiący załącznik do zarządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 14 lipca 2006 r. w

sprawie ustalenia regulaminu organizacyjnego Ministerstwa Sprawiedliwości (Dz. Urz. MS

Nr 6 poz. 118 ze zm.). Ze wskazanego przepisu wynika bowiem jednoznacznie, że Ministra

Sprawiedliwości podczas jego nieobecności zastępuje sekretarz stanu oraz wyznaczony

podsekretarz stanu. Jednakże wobec tego, że w hierarchii źródeł prawa ustawa jest aktem

wyższego rzędu, powyższą sprzeczność należy rozstrzygnąć przyznając pierwszeństwo

regulacji ustawowej.

Analogiczne stanowisko zostało zaprezentowane w postanowieniu Sądu Najwyższego

z dnia 15 czerwca 2007 r., III CZP 36/07 - niepubl. W jego uzasadnieniu przeprowadzono

identyczny wywód, zakończony konkluzją, że: „w zastępstwie Ministra Sprawiedliwości

uprawnienie do podpisania delegacji sędziego przysługuje jedynie sekretarzowi stanu”.

Prokurator Generalny, odnosząc się do zagadnienia prawnego przedstawionego przez

Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego wniósł o podjęcie następującej uchwały:

„Kompetencję do delegowania sędziego sądu powszechnego oraz sędziego

wojskowego – na podstawie art. 77 § 1-3a ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju

sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz. 1070 z późn. zm.) albo art. 26 § 1 lub art. 26a § 1

ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. – Prawo o ustroju sądów wojskowych (Dz. U. Nr 117, poz.

753 z późn. zm.), bądź art.70 § 1 ustawy – Prawo o ustroju sądów wojskowych w związku z

art. 77 § 2-2a ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych – do pełnienia obowiązków

sędziego, czynności administracyjnych albo innych obowiązków, czynności lub funkcji,

odpowiednio, w innym sądzie, w Ministerstwie Sprawiedliwości lub innej jednostce

organizacyjnej podległej Ministrowi Sprawiedliwości albo przez niego nadzorowanej, w

Sądzie Najwyższym, w sądzie administracyjnym, w Biurze Krajowej Rady Sądownictwa, w

Radzie Programowej Krajowego Centrum Szkolenia Kadr Sądów Powszechnych i

Prokuratury lub w tym Centrum, w międzynarodowej sędziowskiej organizacji pozarządowej

albo w ramach działań podejmowanych poza granicami kraju przez organizacje

międzynarodowe lub ponadnarodowe oraz zespoły międzynarodowe Minister

Sprawiedliwości może wykonywać osobiście (w stosunku do sędziego sądu wojskowego w

porozumieniu z Ministrem Obrony Narodowej) lub – zgodnie z art. 37 ust. 5 albo ust. 2 w zw.

z ust. 1 ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów (Dz. U. z 2003 r. Nr 24, poz. 199

z późn.zm.) – przez zastępującego go lub działającego z jego upoważnienia, w zakresie przez

niego ustalonym, sekretarza stanu albo podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Ustalenie zastępstwa Ministra Sprawiedliwości oraz udzielenie przez niego upoważnienia do

takiego delegowania nie wymaga zachowania szczególnej formy”.

W uzasadnieniu swojego stanowiska, Prokurator Generalny, przyznając, że w

omawianej kwestii istnieją rozbieżności w orzecznictwie Sądu Najwyższego, zwrócił uwagę,

iż w 2007 r. problematyka ta była także przedmiotem rozważań sądów orzekających w

sprawach karnych. Otóż, Sąd Najwyższy w Izbie Wojskowej w uzasadnieniu postanowienia z

dnia 9 sierpnia 2007 r., WZ 25/07- niepubl., nie dopatrzył się nieprawidłowości w podpisaniu

delegacji sędziego sądu wojskowego przez podsekretarza stanu w Ministerstwie

Sprawiedliwości. Również w postanowieniu Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 24

kwietnia 2007 r., II Akz 164/07, Apelacja Warszawa 2007, nr 3, poz. 13., wyrażono pogląd,

że podpisanie delegacji sędziego do orzekania w innym sądzie, przez podsekretarza stanu, a

nie przez Ministra Sprawiedliwości czy sekretarza stanu w tym Ministerstwie, nie może być

traktowane jako brak wymaganej delegacji, której skutkiem byłaby nienależyta obsada sądu w

rozumieniu art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k.

Pełny Skład Sądu Najwyższego zważył, co następuje.

Zgodnie z fundamentalną zasadą ustroju sądów, sędzia może i powinien wykonywać

władzę sądowniczą w sądzie, w którym ma swoje miejsce służbowe. Prezydent RP, w akcie

powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego, wyznacza bowiem miejsce służbowe

(siedzibę) sędziego (art. 55§3 u.s.p.). Sędzia orzekający w innym sądzie niż wskazany w

akcie powołania jest sędzią „niewłaściwym” (K. Piasecki, Organizacja wymiaru

sprawiedliwości w Polsce, Warszawa 1995, s.115 i powołane tam piśmiennictwo; T.

Ereciński, J. Gudowski, J. Iwulski, Komentarz do prawa o ustroju sądów powszechnych i

ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, Warszawa 2002, s. 215-216). Miejsce służbowe

(siedziba) to konkretny sąd (ściślej - obszar należący do właściwego sądu), w którym sędzia

może sprawować wymiar sprawiedliwości. W doktrynie podkreśla się, że o ile powołanie do

pełnienia urzędu na stanowisku sędziego to nadanie prawa jurysdykcji, o tyle miejsce

służbowe (siedziba) określa jej zakres, to jest obszar oraz rodzaj spraw wynikających z

przepisów o właściwości (T. Ereciński, J. Gudowski, J. Iwulski, op.cit.,s.143-144).

Ustawy ustrojowe dotyczące sądownictwa, dopuszczają jednak możliwość orzekania

przez sędziego w innym sądzie niż wskazany w akcie powołania do pełnienia urzędu na

stanowisku sędziego. Może do tego dojść, między innymi, w wyniku delegowania sędziego

do czasowego pełnienia obowiązków sędziego w innym sądzie. Można również delegować

sędziego do pełnienia czynności administracyjnych w innym sądzie, Ministerstwie

Sprawiedliwości lub innej jednostce organizacyjnej podległej Ministrowi Sprawiedliwości

albo przez niego nadzorowanej, na wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego – w

Sądzie Najwyższym, a na wniosek Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego – w sądzie

administracyjnym (art. 26 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997r. - Prawo o ustroju sądów

wojskowych, Dz.U. Nr 117, poz. 753, ze zm., art. 77 u.s.p., art. 33 ustawy z dnia 23 listopada

2002 r. o Sądzie Najwyższym, Dz. U. Nr 240, poz. 2052, ze zm., art. 13 § 2 ustawy z dnia 25

lipca 2002 r. - Prawo o ustroju sądów administracyjnych, Dz. U. Nr 153, poz. 1269 ze zm.).

Nie można podzielić poglądu, że instytucja delegowania sędziego za jego zgodą do

czasowego pełnienia obowiązków sędziego w innym sądzie, niż ten, który został wskazany w

akcie powołania, nasuwa zastrzeżenia z punktu widzenia konstytucyjnej zasady prawa

obywatela do sądu właściwego, niezależnego, bezstronnego, niezawisłego (art. 45 ust. 1

Konstytucji RP). Wprawdzie, z zasady tej wynika, że prawo do właściwego sądu obejmuje

nie tylko uprawnienie do osądu sprawy przez sąd właściwy miejscowo i instancyjnie, według

przepisów odpowiedniej procedury sądowej, ale także uprawnienie do tego, aby konkretną

sprawę rozstrzygali sędziowie tej właściwej instancji sądowej, a nie „niewłaściwi” sędziowie

z innych sądów, jednakże nie podważa to w niczym ustawowej kognicji sądu właściwego, w

którego składach dopuszczono możliwość brania udziału tylko przez jednego sędziego innego

sądu (art. 46 § 1 zd.1 u.s.p.).

Warto przy tym podkreślić, że Trybunał Konstytucyjny w postanowieniu z dnia 24

listopada 2004 r., Ts 48/04, wskazał, że Konstytucja RP nie wprowadza rozróżnienia między

osobami pełniącymi funkcję sędziego. Oznacza to, że brak jest konstytucyjnych przesłanek do

łączenia pojęcia „sądu właściwego”, o którym mowa w art. 45 ust. 1 Konstytucji, z

określonym statusem sędziów w nim orzekających. Ustawodawca, który jest przecież

uprawniony do określenia organizacji sądownictwa, w tym wprowadzenia funkcjonalnego

rozróżnienia na sędziów sądów rejonowych, okręgowych czy apelacyjnych, może, kierując

się tymi samymi względami funkcjonalnymi, wprowadzić instytucję sędziów delegowanych.

Nie można również zaaprobować tezy, że instytucja delegowania sędziego, za jego

zgodą (art. 77 § 1 u.s.p.), stanowi wyłom w konstytucyjnej zasadzie podziału władz

wyrażonej w art. 10 ust. 1 i art. 173 Konstytucji oraz, że o zakresie władzy sądowniczej w

części, dotyczącej sprawowania przez sędziego jurysdykcji na określonym obszarze, decyduje

naczelny organ administracji rządowej (czyli organ władzy wykonawczej).

Przede wszystkim wymaga podkreślenia, że art. 180 ust. 2 Konstytucji RP, statuujący

zasadę nieprzenoszalności sędziego, dotyczy przeniesienia do innej siedziby lub na inne

stanowisko wbrew woli sędziego. Może to nastąpić jedynie z mocy orzeczenia sądu i tylko w

przypadkach określonych w ustawie. Z przepisu tego jednoznacznie wynika, że ustrojodawca

nie dostrzega zagrożeń ustrojowych w przeniesieniu sędziego do innej siedziby lub na inne

stanowisko, jeżeli przeniesienie dokonuje się zgodnie z wolą sędziego, to jest na jego

wniosek, czy też po wyrażeniu przezeń zgody.

Należy też zwrócić uwagę, że, w istocie, na instytucję delegowania sędziego za jego

zgodą, składa się wyrażenie woli przez tego sędziego odnośnie czasowego przeniesienia na

inne miejsce służbowe niż wyznaczone w dokumencie powołania do pełnienia urzędu na

stanowisku sędziego (art. 75 § 1 u.s.p. w zw. z art. 55 § 3 u.s.p.) oraz sporządzenie aktu

obejmującego decyzję o delegowaniu (czasowym przeniesieniu) sędziego. Wola

wykonywania obowiązków sędziowskich w innym sądzie niż siedziba sędziego pochodzi

zatem od sędziego, i tylko od niego. Bez zgody sędziego, delegowanie na podstawie art. 77 §

1 u.s.p. nie jest możliwe. Czynność Ministra Sprawiedliwości ma w tym przypadku za swój

przedmiot, w rzeczywistości, zrealizowanie wyrażonej woli sędziego i może być podjęta

wyłącznie wówczas, gdy sędzia na delegację wyraził zgodę. Nie ma też ona charakteru

decyzji w rozumieniu prawa administracyjnego, rozstrzygającej indywidualną sprawę ani

charakteru aktu władczego ze sfery władzy sądowniczej. Nie sposób bowiem mówić o

władczości w sensie narzucenia przez podmiot zwierzchni podmiotowi podporządkowanemu

określonego obowiązku (wbrew woli lub niezależnie od woli adresata) w sytuacji, gdy,

faktycznie, kreatorem czasowej zmiany miejsca służbowego sędziego jest sam sędzia.

Delegowanie przez Ministra Sprawiedliwości, o którym mowa w art. 77 § 1 u.s.p.,

można zatem określić jako akt o charakterze porządkowym, wprawdzie niezbędny, ale

wyłącznie dla celów organizacyjnych. Zmiana statusu sędziego (delegowanie do innego sądu)

nie jest, w istocie, skutkiem rozstrzygającego stanowiska Ministra Sprawiedliwości, lecz, jak

to wyżej wskazano, wynika że swobodnej decyzji sędziego. Zatem, skoro akt delegacji,

podjęty w takiej sytuacji służy tylko celom porządkowym, to niezależnie od tego, który organ

i jakiej władzy (sądowniczej, wykonawczej) zostałby wyposażony w uprawnienie do jego

wydania, nie może być postrzegany jako akt sprawowania władzy sądowniczej w rozumieniu

art. 10 Konstytucji RP. Tym też, to znaczy organizacyjnym, w obszarze administrowania

sprawami sądownictwa, charakterem aktu delegowania sędziego za jego zgodą do pełnienia

obowiązków sędziowskich w innym sądzie, nie zaś traktowaniem aktu delegowania sędziego

za jego zgodą jako wyrazu ingerencji organu władzy wykonawczej w sferę władzy

sądowniczej, można wyjaśnić – jak się wydaje – dotychczasowe, utrzymujące się, także po

wejściu w życie Konstytucji RP z 1997 r., niewysuwanie przez sędziów i sądy jakichkolwiek

wątpliwości co do prawnej skuteczności realizowania przez Ministra Sprawiedliwości

uprawnienia z art.77 § 1 u.s.p., w sposób właściwy dla sprawowania administracji rządowej w

dziale sprawiedliwość.

Instytucja określona w art. 77 § 1 u.s.p. stanowi przy tym racjonalny sposób

zaspokojenia potrzeb kadrowych w zakresie orzekania przez właściwe sądy, z których z

różnych powodów odchodzą sędziowie (w stan spoczynku, wskutek zrzeczenia się

stanowiska, śmierci). Ciągłość i sprawność rozstrzygania spraw w sądach, a także potrzeba

pozyskania nowych sędziów wymaga wykorzystania, między innymi, instytucji delegowania

sędziego. Należy zwrócić uwagę, że delegowanie sędziego przez Ministra Sprawiedliwości

do innego sądu (które wymaga zgody tego sędziego) jest zresztą w praktyce efektem

wielostronnych uzgodnień, nie tylko z udziałem sędziego, ale też z prezesem sądu, z którego

sędzia odchodzi na delegację oraz z prezesem sądu, w którym delegowany sędzia będzie

pełnił czasowo obowiązki. Wykonanie aktu delegacji pociąga przecież za sobą zaniechanie

wyznaczania sędziemu kolejnych spraw w sądzie „macierzystym” oraz konieczność

zaplanowania i wyznaczenia mu spraw w sądzie, w którym będzie pełnił obowiązki

sędziowskie w okresie delegacji. Tylko te niezbędne czynności organizacyjne, polegające na

niewyznaczaniu sędziemu delegowanemu kolejnych spraw w sądzie „macierzystym” oraz

zaplanowaniu i skierowaniu go do wykonywania władzy jurysdykcyjnej, w okresie pełnienia

obowiązków sędziego w innym sądzie, pozostają w związku z wykonywaniem władzy

sądowniczej. Są one jednak wykonywane przez przedstawicieli władzy sądowniczej

(prezesów tych sądów, przewodniczących odpowiednich wydziałów, upoważnionych

sędziów), a nie przez Ministra Sprawiedliwości. Akt delegacji może wprawdzie niekiedy

uniemożliwić zakończenie spraw prowadzonych przez sędziego delegowanego w jego sądzie

„macierzystym”, jednakże Minister Sprawiedliwości nie może tym wpłynąć na sposób

dokończenia takich spraw przez innego sędziego ani też spowodować powierzenia orzekania

w konkretnych sprawach sędziemu delegowanemu do pełnienia czynności w innym sądzie.

Nie jest zatem zasadny zarzut, że instytucja delegowania sędziego za jego zgodą, o jakiej

mowa w art. 77 § 1 u.s.p., ingeruje w tzw. jądro niezależności i odrębności władzy

sądowniczej, w które inne władze nie mogą wkraczać.

W orzecznictwie Sądu Najwyższego podkreślano również, że gwarancją niezawisłości

sędziego jest ustrojowa zasada nieprzenoszalności sędziego bez jego zgody (por.

postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 26 lutego 1993 r., I KZP 42/92, OSNKW 1993, z 56, poz.37, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 sierpnia 2007 r., III KK 197/07, OSNKW

2007, z. 11, poz.81). Podzielając ten pogląd, należy stwierdzić, że zapatrywanie, które zostało

wyrażone w powołanej uchwale z dnia 17 lipca 2007 r., III CZP 81/07, zaciera fundamentalną

różnicę między zmianą, choćby czasową, siedziby sędziego, następującą za jego zgodą a

zmianą dokonaną bez jego zgody.

Prokurator Generalny trafnie podnosi, że ustawy ustrojowe nie określają w jaki

sposób Minister Sprawiedliwości ma wykonywać ustawowe kompetencje (uprawnienia) do

delegowania sędziów do pełnienia obowiązków w innym sądzie. Nie znajdujemy tam

odpowiedzi na pytanie, czy są to kompetencje, z których Minister Sprawiedliwości korzysta

wyłącznie osobiście, czy też mogą być one wykonywane z jego upoważnienia w zastępstwie

przez inne podmioty (osoby).

Przyjmując za punkt wyjścia stwierdzenie, że uprawnienie Ministra Sprawiedliwości

przewidziane w art. 77 § 1 u.s.p., dotyczy czynności administrowania działem

sprawiedliwość, należy zatem odwołać do unormowań zawartych w u.r.m. Poza sporem jest,

że w świetle przepisów art. art. 36 i 37 u.r.m. nie jest dopuszczalne przeniesienie tego

uprawnienia na inne podmioty. W piśmiennictwie stwierdza się, że „przeniesienie

kompetencji” możliwe jest albo w drodze delegacji, kiedy to organ wyższego stopnia

przekazuje organowi podległemu część swoich kompetencji albo wskutek dewolucji, czyli

przejęcia kompetencji przez organ wyższego stopnia [P.Przybysz w: M.Wierzbowski (red.),

Prawo administracyjne, Warszawa 2001, s.115-116]. Przeniesienie uprawnień powoduje

zatem przejście prawa do rozstrzygania określonej kwestii z zakresu właściwości jednego

organu, do właściwości innego organu. W tym aspekcie unormowanie zawarte w art. 77 § 1

u.s.p. przesądza, że jest to uprawnienie przysługujące Ministrowi Sprawiedliwości i nie może

być ono przekazane ani w drodze delegacji, ani dewolucji innemu organowi. Inną natomiast

kwestią jest forma wykonania przez Ministra Sprawiedliwości tego uprawnienia. Problem

zatem sprowadza się do tego, czy uprawnienie do delegowania sędziów, o którym mowa w

art. 77 § 1 u.s.p., powinno być zrealizowane w formie złożenia podpisu pod aktem delegacji

osobiście przez Ministra Sprawiedliwości, czy też akt taki może być podpisany przez inne

osoby biorące udział w wykonywaniu zadań tego Ministra (tzw. uprawnienie innego

podmiotu do wykonywania kompetencji, nazywane często „zastępstwem w podpisie”).

Zgodnie z art. 149 ust. 1 Konstytucji RP ministrowie kierują określonymi działami

administracji rządowej lub wypełniają zadania wyznaczone im przez Prezesa Rady

Ministrów. Zakres działania ministra, kierującego działem administracji rządowej, określają

ustawy. W sposób ogólny wyznacza go ustawa z dnia 4 września 1997 r. o działach

administracji rządowej (Dz. U. z 2007 Nr 65, poz. 437), która w art. 24 ust. 1 stanowi, że

dział sprawiedliwość, którym kieruje Minister Sprawiedliwości, obejmuje sprawy:

sądownictwa, prokuratury, notariatu, adwokatury i radców prawnych w zakresie wynikającym

z przepisów odrębnych, wykonywania kar, środków wychowawczych i środka poprawczego

orzeczonego przez sądy, sprawy pomocy postpenitencjarnej oraz tłumaczy przysięgłych.

Zgodnie jednak z art. 24 ust. 3 ustawy o działach administracji rządowej, Minister

Sprawiedliwości jest właściwy również w sprawach sądownictwa w zakresie spraw

niezastrzeżonych odrębnymi przepisami do kompetencji innych organów państwowych i z

uwzględnieniem zasady niezawisłości sędziowskiej. Powyższe wskazuje, że zakres działania

Ministra Sprawiedliwości nie został określony w ustawie o działach administracji rządowej w

sposób wyczerpujący. Na podstawie bowiem powołanej normy odsyłającej, zadania Ministra

Sprawiedliwości mogą też wynikać z przepisów odrębnych. Do takich przepisów zaliczyć

należy przepisy ustawy o Radzie Ministrów z 1996 r., jak i innych ustaw , w tym między

innymi art. 77 § 1 u.s.p.. Wprawdzie, jak trafnie zauważa Pierwszy Prezes Sądu

Najwyższego, można byłoby wyrazić wątpliwość, czy termin „zadania” lub „zakres

działania”, którymi posługuje się ustawodawca, obejmuje również kompetencje, lecz w

doktrynie stwierdza się, że w relacji między organami administracji publicznej termin

„zadania organu administracji” niejednokrotnie używany jest zamiennie z pojęciem jego

kompetencji. Kompetencja administracyjna zawiera oparte na przepisach prawa upoważnienie

i obowiązek działania organu administracji (D.Mazurkiewicz, Pojęcie kompetencji w prawie

administracyjnym, PiP 1988, nr 3, s. 72-82; J.Niczyporuk, Kompetencja administracyjna,

Annales UMCS, vol. XLVI, sec. G. Lublin 1999, s. 135-145; J.Niczyporuk, Dekoncentracja

administracji publicznej, Lublin 2006, s. 48-61; M.Matczak, Kompetencje organu

administracji publicznej, Kraków 2004, s. 60-61; J.Starościak, Prawo administracyjne,

Warszawa 1977, s. 55). Stąd też, zarówno ustrojowe, jak i ustawowe rozumienie zadań

(zakresu działania) ministrów należy interpretować szeroko, obejmując nim nie tylko wąsko

postrzegane – jako obowiązki – ustawowe zadania tego organu, ale również i jego

kompetencje. Ustawa o działach określa więc jedynie ramowy porządek kompetencyjny,

który jest uzupełniany przez inne akty normatywne.

Bezsporne jest więc, że problematyka działania ministra została określona zarówno w

ustawie o Radzie Ministrów, jak i w innych aktach normatywnych, o ile oczywiście wskazują

one na ich zadania oraz formy działania. Ministrowie wykonują zatem swoje zadania na

zasadach określonych w u.r.m., chyba że co innego zastrzeżono w przepisach odrębnych,

poszerzających zakres ich zadań.

Trafnie podnosi się w uzasadnieniu wniosku, że nie można przyjąć, aby z u.s.p.

wynikał odrębny niż to określono w u.r.m., sposób udzielania delegacji. W przeszłości u.s.p.

zawierało taki nakaz, gdyż art. 105 § 1 rozporządzenia Prezydenta RP z dnia 6 lutego 1928 r.

– Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. z 1932 r., Nr 102, poz. 683 ze zm.) stanowił,

że: „delegować sędziego za jego zgodą do zastępczego pełnienia w innym sądzie obowiązków

sędziego, prokuratora lub czynności administracyjnej, albo do czynności w Ministerstwie

Sprawiedliwości, może tylko Minister Sprawiedliwości, po zasięgnięciu opinii kolegium

administracyjnego właściwego sądu”. Przepis ten można było interpretować na dwa sposoby.

Mianowicie, albo jako nakaz osobistego wykonywania tej kompetencji przez Ministra

Sprawiedliwości, bądź jako zakaz podejmowania decyzji w tym przedmiocie przez innych

członków Rady Ministrów. Gdyby przyjąć to pierwsze rozumienie, to wymóg osobistego

wykonywania przez Ministra Sprawiedliwości kompetencji w zakresie delegowania sędziów

został uchylony z dniem wejścia w życie ustawy z dnia 20 czerwca 1985 r. - Prawo o ustroju

sądów powszechnych (Dz.U. Nr 31, poz.137, ze zm.). Zatem, skoro ustawodawca dokonał

takiej zmiany, to należy przyjąć, że uznał, iż ta kompetencja powinna być wykonywana na

zasadach ogólnych, a nie na zasadzie wyjątku, to jest „tylko”, a więc osobiście przez Ministra

Sprawiedliwości.

W ustawie z 1996 r. o Radzie Ministrów mowa jest o dwóch kategoriach zastępstw

ministra. Pierwsza z nich, wynikająca z art. 36 u.r.m., przewiduje zastępstwo w razie

nieobsadzenia stanowiska ministra lub jego czasowej niezdolności do wykonywania

obowiązków. Ministra zastępuje wówczas Prezes Rady Ministrów lub inny wskazany przez

niego członek Rady Ministrów. Druga kategoria zastępstwa została uregulowana w art. 37 ust.

5 u.r.m. W zakresie ustalonym przez ministra, zastępuje go wówczas sekretarz stanu lub

podsekretarz stanu, jeżeli sekretarz nie został powołany.

Oba rodzaje zastępstw różnią się od siebie prawnym charakterem. Zastępstwo,

określone w art. 36 u.r.m., powstaje z mocy prawa i uprawnia do wykonywania takich samych

zadań (i uprawnień) jakie posiada minister. Z kolei, na podstawie art. 37 ust. 5 u.r.m.

udzielenie zastępstwa, a także i jego zakres, zależy wyłącznie od woli ministra. Zatem, zakres

swobody zastępcy w wykonywaniu zadań ministra jest ograniczony treścią udzielonego

zastępstwa. Niewątpliwie więc zastępstwa te różnią się:

1) źródłem powstania zastępstwa - zastępstwo, o którym mowa w art. 36 u.r.m. powstaje z

mocy prawa, gdy tymczasem zastępstwo wynikające z art. 37 ust.5 u.r.m. wymaga

odpowiedniej czynności prawnej,

2) zakresem przedmiotowym - zastępca działający na podstawie art. 36 u.r.m. jest

uprawniony do wykonywania wszystkich zadań przysługujących ministrowi, natomiast

zastępca, o którym mowa w art. 37 ust. 5 u.r.m. może zastępować ministra wyłącznie w

zakresie wyznaczonym przez ministra,

3) zakresem podmiotowym - na podstawie art.36 u.r.m. zastępcą może być wyłącznie Prezes

Rady Ministrów lub inny wskazany przez Prezesa Rady Ministrów członek Rady

Ministrów; z kolei w świetle art.37 ust.5 u.r.m. zastępcą jest sekretarz stanu, a

podsekretarz stanu jeżeli nie powołano sekretarza.

Powyższe nie pozwala podzielić poglądu wyrażonego w uchwale z dnia 17 lipca 2007

r., III CZP 81/07, że kierując się intencją zachowania porządku ustrojowego niepodobna

przyjąć, aby zastępstwo ministra unormowane zostało w dwojaki sposób. Byłby to bowiem

pogląd trafny, gdyby oba rodzaje zastępstw miały być stosowane w tych samych sytuacjach.

Tymczasem, z u.r.m. jasno wynika, że wprawdzie obie kategorie zastępstwa służą

zapewnieniu ciągłości i sprawności wykonywania kompetencji organów administracji

rządowej, to jednak, co już wyżej wskazano, w sposób istotny różnią się między sobą, a zatem

będą miały zastosowanie w odmiennych sytuacjach.

Wyrażone w uchwale III CZP 81/07 stanowisko, że do delegowania sędziego

upoważniony jest tylko zastępca, o którym mowa w art. 36 u.r.m., nie uwzględnia tego, że

ustawodawca ustanowił dwa rodzaje zastępstw.

Zastępstwo z art. 36 u.r.m. ma

nieograniczony przedmiotowo zakres, natomiast uregulowane w art. 37 ust. 5 u.r.m. dotyczy

zakresu, który określa wola decydującego o wykonywaniu zastępstwa, czyli wola ministra

(tak należy bowiem rozumieć sformułowanie „w zakresie przez niego ustalonym”).

Analizując omawianą kwestię należy również zwrócić uwagę na treść art.37 ust. 1

u.r.m. Przepis ten wskazuje, że minister wykonuje swoje zadania przy pomocy sekretarza i

podsekretarzy stanu oraz gabinetu politycznego ministra. Oczywistą jest bowiem rzeczą, że w

sytuacji, gdy urząd ministra jest ukształtowany jako monokratyczny naczelny organ

administracji państwowej (rządowej), to osoba pełniąca ten urząd nie jest w stanie

samodzielnie podołać wszystkim postawionym przed nią zadaniom. Musi więc korzystać z

pomocy i zastępstwa w wykonywaniu swoich kompetencji, co dokonuje się, w ramach tzw.

dekoncentracji wykonywanych funkcji (zasada biurowości) i jest niezbędne, aby tak

zorganizowany jednoosobowy urząd mógł skutecznie działać. Ciężar zadań ministra jest więc

stosownie rozłożony na poszczególnych pracowników merytorycznych ministerstwa, według

ich urzędowej hierarchii (H. Izdebski, Kolegialność i jednoosobowość w zarządzie

centralnym państwa nowożytnego, Warszawa 1972, s. 153-204). Podkreślić przy tym należy,

że monokratyczne organy administracji nie mogą być utożsamiane z samą osobą pełniącą

urząd.

Z kolei, z art. 37 ust. 2 u.r.m. wynika, że zakres czynności sekretarza i podsekretarza

stanu ustala właściwy minister, zawiadamiając o tym Prezesa Rady Ministrów. Przepisy te nie

uzależniają zakresu kompetencji podsekretarza stanu od faktu powołania bądź niepowołania

w ministerstwie sekretarza stanu. Oczywistym jest, że ani sekretarz stanu, ani podsekretarz

stanu, działający w oparciu o art. 37 ust.1 u.r.m., nie są zastępcami ministra, a jedynie działają

w ramach szczególnego rodzaju upoważnienia do wykonywania kompetencji. Wykonują je na

rachunek i w imieniu organu, do którego ustawowo te kompetencje należą.

Podstawowa różnica między zastępstwem, o którym mowa w art. 37 ust. 5 oraz art.

36 u.r.m., a wykonywaniem zadań „za pomocą” na podstawie art. 37 ust. 1 u.r.m. polega na

tym, że osoby wskazane w art. 37 ust. 1 u.r.m. nie dysponują żadnym zakresem swobody

(autonomii) w podejmowaniu decyzji. Nie wykonują tego uprawnienia jako zastępcy, ale

wyłącznie z upoważnienia, w imieniu i na rachunek ministra za jego uprzednią zgodą. Tak

więc, o ile zastępcy ministra na podstawie art. 37 ust. 5 u.r.m. (jeśli określono zakres ich

działań) i z art. 36 u.r.m., dysponują zakresem swobody co do podjęcia decyzji i jej treści, o

tyle sekretarz bądź podsekretarz stanu, działający na podstawie art. 37 ust. 1 u.r.m., autonomii

takiej nie posiadają. W takim przypadku sekretarz stanu bądź podsekretarz stanu, wykonujący

zadania ministra, zobowiązany jest ujawnić, że działa on z wyraźnego upoważnienia ministra

oraz, że podmiotem wykonującym zadania jest minister (może wynikać to z nagłówka pisma

czy odcisku przystawianej pieczęci). Nie jest to jednak warunkiem ważności podjętej decyzji,

lecz czyni, w razie ewentualnych wątpliwości, łatwiejszym stwierdzenie, że podpis złożony

został z upoważnienia ministra. Stąd też, jeżeli Minister Sprawiedliwości poleci pisemnie

bądź ustnie podsekretarzowi stanu podpisywanie decyzji o delegowaniu określonych sędziów

za ich zgodą – to brak w stosownym piśmie, zawierającym akt delegacji, nagłówka lub

odcisku pieczęci ministra nie zmienia faktu, że jest ono zgodne z art. 37 ust. 1 u.r.m..

W obowiązującym stanie prawnym, kwestia wykonywania przez Ministra

Sprawiedliwości poszczególnych zadań, w tym delegowania sędziów, jest częściowo

przedmiotem powołanego wyżej zarządzenia Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora

Generalnego nr 241/06/DO z dnia 13 października 2006 r. Zarządzenie to zawiera w swojej

treści upoważnienie Ministra Sprawiedliwości udzielone sekretarzowi stanu i podsekretarzom

do podejmowania różnych czynności w zakresie spraw objętych działem administracji

rządowej – sprawiedliwość, w tym podejmowanie decyzji kadrowych określonych w u.s.p., z

wyjątkiem decyzji zastrzeżonych do wyłącznej kompetencji Ministra Sprawiedliwości. Nie

wymienia natomiast wprost upoważnienia sekretarza stanu lub podsekretarzy stanu do

delegowania sędziów na podstawie art. 77 § 1 u.s.p., co należy ocenić krytycznie. Nie zmienia

to faktu, że te osoby (sekretarz stanu, podsekretarz stanu) mogą podpisywać akty delegacji z

upoważnienia Ministra Sprawiedliwości, jeżeli tylko w inny sposób, niż treść wyżej

wymienionego zarządzenia, Minister Sprawiedliwości udzielił im stosownego upoważnienia.

Mogą również w sytuacji określonej w art. 37 ust. 5 u.r.m., działać w jego zastępstwie. Tego

rodzaju sposoby posłużenia się innymi osobami przewidują bowiem przepisy u.r.m., a więc

aktu normatywnego wyższego rzędu niż wspomniane zarządzenie.

Wymaga przy tym podkreślenia, że zgodnie z regułą prawidłowego wykonywania

kompetencji (tu – zlecenia zastępstwa lub udzielenia upoważnienia), umieszczone na akcie

delegacji nagłówki, odciski pieczęci bądź inne napisy wskazujące na działanie w zastępstwie

zleconym przez Ministra Sprawiedliwości lub działanie z jego upoważnienia, zaświadczają o

autentyczności i prawdziwości wymienionego dokumentu tak długo, jak nie dojdzie do

obalenia powyższego domniemania.

Kierując się przedstawioną wyżej argumentacją, Sąd Najwyższy w pełnym składzie,

rozstrzygając przedstawione przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego rozbieżności

wykładni prawa, uchwalił jak na wstępie.

Zdanie odrębne do uchwały zgłosili sędziowie: Teresa Bielska-Sobkowicz,

Stanisław Dąbrowski, Tadeusz Ereciński, Józef Frąckowiak, Irena Gromska-Szuster, Jacek

Gudowski, Piotr Hofmański, Józef Iwulski, Marian Kocon, Iwona Koper, Jerzy Kwaśniewski,

Grzegorz Misiurek, Elżbieta Sadzik, Józef Skwierawski, Jolanta Strusińska-Żukowska,

Krzysztof Strzelczyk, Herbert Szurgacz, Tadeusz Wiśniewski, Andrzej Wróbel, Hubert

Wrzeszcz, Mirosława Wysocka, Stanisław Zabłocki, Kazimierz Zawada, Dariusz

Zawistowski.

Zdanie odrębne do uzasadnienia uchwały zgłosili sędziowie: Mirosław Bączyk,

Zbigniew Kwaśniewski.

Uzasadnienia zdań odrębnych zgłoszonych do uchwały

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Stanisława Dąbrowskiego

Problematyka zastępstwa ministrów uregulowania została w art. 36 i w art. 37 ustawy

z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów (tj. Dz. U. z 2003 r., Nr 24, poz. 199 ze zm.).

Stosownie do art. 36 w razie nieobsadzenia stanowiska ministra lub jego czasowej

niezdolności do wykonywania obowiązków, ministra zastępuje Prezes Rady Ministrów lub

inny wskazany przez Prezesa Rady Ministrów członek Rady Ministrów. Przepis art. 37 ust. 5

stanowi, że ministra zastępuje sekretarz stanu w zakresie przez niego ustalonym lub

podsekretarz stanu, jeżeli sekretarz stanu nie został powołany. Ponadto, zgodnie z art.37 ust.1

minister wykonuje swoje zadania przy pomocy sekretarza i podsekretarzy stanu oraz gabinetu

politycznego ministra.

Obie kategorie zastępstw mają odmienny charakter prawny. Zastępstwo o którym

mowa w art. 36 powstaje z mocy prawa, zastępcą może być wyłącznie Prezes Rady

Ministrów lub inny wskazany przez Prezesa Rady Ministrów członek Rady Ministrów, jest on

uprawniony do wykonywania wszystkich zadań ministra. Zastępstwo wynikające z art.37

ust.5 wymaga czynności prawnej, gdyż jego udzielenie jak i zakres zależy wyłącznie od woli

ministra, zastępcą jest sekretarz stanu, a podsekretarz jeżeli nie powołano sekretarza, może on

zastępować ministra wyłącznie w zakresie wyznaczonym przez ministra. Ustawa wyraźnie

odróżnia od obu rodzajów zastępstwa pomoc sekretarza i podsekretarzy stanu oraz gabinetu

politycznego ministra udzieloną ministrowi, chociaż nie precyzuje na czym pomoc ta ma

polegać. W języku potocznym „pomoc” oznacza ułatwienie działań podejmowanych przez

inną osobę, zwłaszcza przez dostarczenie jej środków, udzielanie rady lub informacji, ale bez

decydowania. Brak dostatecznych podstaw do przyjmowania, że pomoc o której mowa w

art.37 ust.1 ustawy o Radzie Ministrów może polegać także na wykonywaniu zadań za

ministra. Prowadziłoby to do zatarcia różnicy między pomocą i zastępstwem. Uznanie zaś, że

pomoc obejmuje wykonywanie zadań ministra, ale wyłącznie z upoważnienia, w imieniu na

rachunek ministra, za jego uprzednią zgodą, sprowadzałoby pojęcie pomocy do czysto

technicznych czynności sekretarskich, którymi obciążanie wysokich urzędników, takich jak

podsekretarze stanu czy członkowie gabinetu politycznego ministra, nie miałoby sensu.

W dotychczasowym orzecznictwie Sądu Najwyższego przy okazji oceny zagadnienia

wnoszenia kasacji w zastępstwie Ministra Sprawiedliwości utrwalił się pogląd, że ze względu

na treść art. 37 ust. 5 ustawy o Radzie Ministrów, jeżeli w Ministerstwie Sprawiedliwości

został powołany sekretarz stanu, to podsekretarz stanu nie był uprawniony do wniesienia

kasacji (postanowienia SN z dnia 7 listopada 1996 r., I PKN 4/96, OSNP 1997, nr 11,

poz.195, z dnia 15 listopada 1996 r., II CKU 34/96, nie publ. oraz z dnia 24 kwietnia 2003 r.,

WK 4/03, OSNKW 2003, nr 7-8, poz.65). Jednakże nasuwa się zasadnicze pytanie czy

unormowania dotyczące zastępstwa ministrów, zawarte w art. 36 i 37 ustawy o Radzie

Ministrów w ogóle mogą mieć zastosowanie do zastępstwa Ministra Sprawiedliwości w

zakresie jego uprawnienia do delegowania sędziego wynikającego z art. 77 § 1 ustawy –

Prawo o ustroju sądów powszechnych.

Minister Sprawiedliwości, jak każdy minister jest członkiem Rady Ministrów (art. 147

ust. 1 Konstytucji) tj. kolegialnego organu, który wraz z Prezydentem Rzeczypospolitej

Polskiej sprawuje władzę wykonawczą (art. 10 ust. 2 Konstytucji). Nadto, każdy minister

kierując określonym działem administracji rządowej (art. 149 ust. 1 i 2 Konstytucji), sam jest

organem władzy wykonawczej.

Ustawa z dnia 8 sierpnia 1996 r. w rozdziale 2 – „Członkowie Rady Ministrów”

określa zakres działań ministra jako członka kolegialnego organu administracji publicznej

będącego konstytucyjnie władzą wykonawczą. W szczególności minister uczestniczy, na

zasadach określonych w Konstytucji w ustalaniu polityki państwa; obowiązany jest do

inicjowania i opracowywania, w zakresie swojego działania, polityki Rządu, przedkładania

inicjatyw i odpowiednich projektów aktów normatywnych na posiedzenia Rady Ministrów,

realizuje politykę ustaloną przez Radę Ministrów; nadzoruje działalność terenowych organów

administracji rządowej, współdziała z samorządem terytorialnym, organizacjami

społecznymi.

Z kolei rozdział 6 – „Zakres i zasady działania ministrów” akcentuje charakter prawny

ministra jako naczelnego organu administracji rządowej. Przepisy zamieszczone w tym

rozdziale upoważniają Prezesa Rady Ministrów do wskazywania działu lub działów, którymi

kieruje minister (art. 33 ust. 1a pkt 1). Upoważniają ministra kierującego określonym działem

administracji rządowej do ustalenia w drodze obwieszczenia wykazu jednostek

organizacyjnych jemu podległych lub przez niego nadzorowanych (art. 33 ust. 1d), do

kierowania, nadzorowania i kontrolowania działalności podporządkowanych organów,

urzędów i jednostek (art. 34 ust. 1 i 2), do wydawania kierownikom urzędów centralnych oraz

kierownikom innych urzędów i jednostek organizacyjnych wiążących ich wytycznych i

poleceń (art. 34a), do przedstawiania spraw dotyczących nadzorowanego urzędu centralnego

na posiedzeniu Rady Ministrów (art. 35). Także w rozdziale 6 uregulowana jest kwestia

zastępstwa ministra i pomocy dlań ze strony sekretarza i podsekretarzy stanu oraz gabinetu

politycznego ministra (art. 36, 37 ust. 1 i 5).

Z powyższego wynika, że przepisy ustawy o Radzie Ministrów regulują pozycję

ministra w ramach jego uczestnictwa w sprawowaniu bądź sprawowania władzy

wykonawczej. W konsekwencji, także regulacja dotycząca zastępstwa ministra odnosi się do

zastępstwa w sprawowaniu władzy wykonawczej.

Minister Sprawiedliwości jako naczelny organ administracji rządowej kieruje działem

administracji rządowej – sprawiedliwość, który został mu powierzony przez Prezesa Rady

Ministrów rozporządzeniem z dnia 18 lipca 2006 r. w sprawie szczegółowego zakresu

działania Ministra Sprawiedliwości (Dz. U. Nr 131, poz. 921), wydanym na podstawie art. 33

ust. 1 i 1a ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów. Dział administracji rządowej

– sprawiedliwość, zgodnie z art. 24 ustawy z dnia 4 września 1997 r. o działach administracji

rządowej (tj. Dz. U. z 2007 r., Nr 65, poz. 437) obejmuje sprawy: 1) sądownictwa; 2)

prokuratury, notariatu, adwokatury i radców prawnych, w zakresie wynikającym z przepisów

odrębnych; 3) wykonywania kar oraz środków wychowawczych i środka poprawczego

orzeczonego przez sąd raz sprawy pomocy postpenitencjarnej; 4) tłumaczy przysięgłych.

Przepisy ustawy o Radzie Ministrów, także przepisy o zastępstwie ministra odnoszą się do

spraw sądownictwa, o ile sprawy te przynależą do dziedziny administracji rządowej.

Niektóre z kompetencji Ministra Sprawiedliwości dotyczących spraw sądownictwa

wykraczają poza granicę sprawowania władzy wykonawczej i nie mogą być zaliczane do

kompetencji z zakresu administracji rządowej. Przykładowo, Minister Sprawiedliwości jest

członkiem Krajowej Rady Sądownictwa (art. 187 ust. 1 pkt 1 Konstytucji) – organu stojącego

na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 186 ust. 1 Konstytucji). Nie ulega

wątpliwości, że do zadań Ministra wynikających z członkostwa w Krajowej Radzie

Sądownictwa nie stosuje się przepisów o zastępstwie ministra zamieszczonych w ustawie o

Radzie Ministrów, gdyż nie są to zadania z zakresu władzy wykonawczej.

W art. 77 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych ustawodawca zezwolił w

drodze wyjątku na czasowe orzekanie przez sędziego w innym sądzie niż sąd jego siedziby.

Uprawnienie Ministra Sprawiedliwości do delegowania sędziego na podstawie art. 77

§ 1 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych nie należy do uprawnień władzy

wykonawczej. Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 17 lipca 2007 r. III CZP 81/07 trafnie

wskazał, że zgodnie z jedną z fundamentalnych zasad ustroju sądów, mającą wymiar

konstytucyjny (art. 45 ust. 1) sędzia może i powinien wykonywać władzę tylko w tym sądzie,

w którym ma swoje miejsce służbowe. Miejsce służbowe sędziego wyznacza Prezydent

Rzeczypospolitej Polskiej, powołując do pełnienia urzędu na stanowisku sędziowskim. Na

mocy art. 55 § 3, art. 75 i art. 84 § 3 ustawy – Prawo o ustroju sądów, powiązanych z art. 180

ust. 2 Konstytucji miejscem służbowym sędziego jest konkretny sąd, w którym sędzia może

sprawować władzę sądowniczą. Miejsce służbowe wytycza zakres tej władzy tj. obszar

działania sędziego oraz rodzaj spraw, które rozstrzyga na podstawie przepisów o właściwości

rzeczowej. Nie ulega zatem wątpliwości, że miejsce służbowe jest istotnym elementem

władzy sądowniczej i jego określenie nie mieści się w dziedzinie władzy wykonawczej.

Przepis art. 180 ust. 2 Konstytucji stanowi, że zwolnienie sędziego z urzędu,

zawieszenie w urzędowaniu, przeniesienie do innej siedziby lub na inne stanowisko wbrew

jego woli może nastąpić jedynie z mocy orzeczenia sądu i tylko w przypadkach określonych

w ustawie. Z przepisu tego wynika dopuszczalność delegowania to jest czasowego

przenoszenia sędziego do innego sądu za jego zgodą. Nie można jednak zaaprobować tezy, że

przyzwolenie ustrojodawcy na delegowanie sędziego oraz wyrażana przez sędziego zgoda

pozbawiają akt obejmujący decyzję o delegowaniu doniosłości i czynią z niego jedynie akt

informujący o charakterze porządkowym, wprawdzie niezbędny, ale wyłącznie dla celów

organizacyjnych. Taka ocena aktu obejmującego decyzję o delegowaniu (czasowym

przeniesieniu sędziego) jest całkowicie dowolna, gdyż pomija doniosłe skutki aktu o

delegowaniu sędziego dla wykonywania władzy sądowniczej.

Instrumentem umożliwiającym czasowe przenoszenie sędziego do innego sądu jest

delegacja unormowana w art. 77 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych.

Wyposażając Ministra Sprawiedliwości w kompetencje do delegowania sędziego,

ustawodawca uczynił wyłom w zasadzie podziału władz, proklamowanej w art. 10 ust. 12 i

art.173 Konstytucji. O delegowaniu sędziego decyduje naczelny organ administracji rządowej

– członek Rady Ministrów, organu sprawującego władzę wykonawczą, jednakże uprawnienie

to nie należy do zakresu władzy wykonawczej. Ze względu na wagę ustrojową miejsca

służbowego sędziego uprawnienie do jego delegowania do pełnienia obowiązków w innym

sądzie trzeba zaliczyć do „jądra kompetencyjnego” władzy sądowniczej. Przepisy art.36 i 37

ustawy o Radzie Ministrów, dotyczące zastępstwa ministrów, odnoszą się do zastępstwa w

zadaniach z zakresu administracji rządowej, natomiast nie mogą mieć zastosowania do zadań

Ministra Sprawiedliwości przynależnych do dziedziny władzy sądowniczej.

Przepis art. 77 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, przyznający

Ministrowi Sprawiedliwości uprawnienie do delegowania sędziego jako stanowiący

odstępstwo od konstytucyjnej zasady trójpodziału władzy powinien być wykładany ściśle.

Treść tego przepisu ani innych przepisów ustawy nie daje podstaw do przyjmowania, że

przysługujące Ministrowi Sprawiedliwości uprawnienie do delegowania sędziego do

pełnienia obowiązków, w innym sądzie może być przenoszone w jakikolwiek sposób na inne

osoby.

Sąd Najwyższy w swoich orzeczeniach konsekwentnie zajmował zawsze stanowisko,

że kompetencje organu administracji – przyznane mu mocą przepisu szczególnego –

nienależące jednak do sfery administracji, nie mogą być wykonywane przez inne osoby.

Orzeczenia te dotyczyły m.in. kompetencji naczelnika gminy w zakresie sporządzenia umów

przekazania gospodarstwa rolnego na podstawie art. 52 ust. 1 ustawy z dnia 27 października

1977 r. o zaopatrzeniu emerytalnym oraz innych świadczeniach dla rolników i ich rodzin

(Dz.U. Nr 32, poz. 140, uchwała z dnia 10 października 1979 r., III CZP 65/79, OSNC 1980,

nr 7, poz. 21 oraz wyrok z dnia 19 marca 1982 r. III CRN 35/82, niepubl.) oraz uprawnień

organu administracji w zakresie sporządzania testamentów allograficznych (art. 952 k.c., np.

uzasadnienie uchwały składu siedmiu sędziów – zasady prawnej – z dnia 9 lutego 1974 r., III

CZP 64/73, OSNCP 1974, nr 7-8, poz. 121 lub uchwały z dnia 27 września 1991 r., III CZP

61/01, OSNCP 1992, nr 4, poz. 49). W każdym wypadku Sąd Najwyższy orzekł, że

przyznane organowi administracji uprawnienie wykraczające poza domenę administracji, ma

charakter osobisty, związany ściśle ze stanowiskiem i w związku z tym nie może być

przenoszone na inną osobę.

Wykładnia historyczna także dostarcza argumentów przemawiających przeciwko

przyjmowaniu, że uprawnienie Ministra Sprawiedliwości do delegowania sędziego mogłyby

wykonywać inne osoby z tytułu jego zastępstwa czy udzielonego im upoważnienia. W

projekcie Prawa o ustroju sądów powszechnych przygotowanym przez Komisję

Kodyfikacyjną w 1924 r. przewidywano, że kompetencje w zakresie delegowania sędziów

spełniał będzie – zgodnie z zasadami Konstytucji marcowej (art. 1) – Sąd Najwyższy. Zmiana

koncepcji ustrojowej państwa w drugiej połowie lat dwudziestych ub. wieku spowodowała, że

kompetencję tę przyznano Ministrowi Sprawiedliwości (art. 105 § 1 rozporządzenia

Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 6 lutego 1928 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych,

tj.: Dz.U. z 1932 r. Nr 102, poz. 863). Decyzja ta, zgodnie z ówczesnymi tendencjami miała

na celu ograniczenie niezależności władzy sądowniczej na rzecz władzy wykonawczej.

Ustawodawca w Polsce Ludowej kierował się tymi samymi motywami.

Mimo to w art. 105 Prawa o ustroju sądów powszechnych z 1928 r. wyraźnie

zastrzeżono, że delegować sędziego może „tylko” Minister Sprawiedliwości, co – w opozycji

do sformułowania zawartego w art. 71 § 2, w którym wymieniono m.in. podsekretarza stanu –

miało charakter dobitnego wzmocnienia semantyczno-normatywnego. Unormowanie to

zostało zachowane mimo zmian Prawa o ustroju sądów powszechnych dokonanych w latach

pięćdziesiątych XX wieku.

W ustawie z dnia 20 czerwca 1985 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U.

Nr 7, poz. 25 ze zm.), a następnie w obecnie obowiązującej ustawie z dnia 27 lipca 2001 r.

(Dz.U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.) pominięta została partykuła „tylko”. Jednakże zmiana miała

wyłącznie charakter redakcyjny, a intencją ustawodawcy nie było rozszerzenie kręgu

podmiotów uprawnionych, czy też mogących uzyskać upoważnienie do delegowania

sędziego. Dokonaną w tym zakresie zmianę należy wiązać z faktem, że uprawnienie do

delegowania sędziów przyznano również w ograniczonym zakresie prezesom odpowiednich

sądów.

Rozbieżności w postanowieniach Sądu Najwyższego z dnia 13 kwietnia 2007 r., I CZ

12/07, z dnia 15 czerwca 2007 r., III CZP 36/07 oraz w uchwale z dnia 17 lipca 2007 r. III

CZP 81/07 powstały na gruncie wykładni przepisów ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie

Ministrów, nie dotyczyły natomiast wykładni art. 77 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. –

Prawo o ustroju sądów powszechnych. Stanowisko zajęte przez Sąd Najwyższy w wyżej

wymienionych postanowieniach można wytłumaczyć brakiem pogłębionej analizy instytucji

delegowania sędziego oraz zastępstwa ministra w aspekcie podziału władz. W uchwale z dnia

17 lipca 2007 r. Sąd Najwyższy dostrzegł, że instytucja delegowania sędziego jest częścią

władzy sądowniczej, zabrakło jednak konsekwencji, która powinna prowadzić do wniosku, że

nie da się łączyć unormowań regulujących sprawowanie władzy wykonawczej (zastępstwo

ministra) z unormowaniem dotyczącym sprawowania władzy sądowniczej (delegowanie

sędziego). Trzeba wszakże zauważyć, że we wszystkich wymienionych orzeczeniach

jednolite było stanowisko Sądu Najwyższego, że uprawnienie Ministra Sprawiedliwości do

delegowania sędziego ma charakter uprawnienia osobistego, jest ściśle związane z tym

organem oraz, że nie może być przenoszone na inne organy bądź osoby. Stanowisko to było

trafne.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Krzysztofa Strzelczyka

Moje zdanie odrębne uzasadniam identycznie jak uczynił to Sędzia SN Stanisław Dąbrowski.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Ireny Gromskiej-Szuster

Nie zgadzam się ze stanowiskiem wyrażonym w podjętej uchwale z następujących

powodów:

Jak słusznie stwierdził Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 17 lipca 2007r. III CZP

81/07, jedną z fundamentalnych zasad ustroju sądów, o wymiarze konstytucyjnym ( art. 45

ust.1 Konstytucji) jest zasada, że sędzia może i powinien wykonywać władzę tylko w tym

sądzie, w którym ma swoje miejsce służbowe, wyznaczone mu przez Prezydenta

Rzeczypospolitej Polskiej w akcie powołania do pełnienia urzędu na stanowisku

sędziowskim. Zgodnie z art. 55 par.3, art. 75, art. 77 par.6 i art. 84 par.3 ustawy z dnia 27

lipca 2001r. Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. Nr. 98, poz.1070 ze zm. – dalej

„Pr.o u.s.p”) w związku z art. 180 ust.2 Konstytucji miejscem służbowym sędziego jest

konkretny sąd, w którym sędzia może sprawować władzę sądowniczą. Miejsce służbowe

wytycza zakres tej władzy, tj. obszar działania sędziego oraz rodzaj spraw, które może

rozstrzygać, określony w przepisach prawa procesowego o właściwości rzeczowej. Nie ulega

zatem wątpliwości, że miejsce służbowe jest istotnym elementem władzy sądowniczej, a nie

tylko miejscem wykonywania pracy lub kwestią organizacji wymiaru sprawiedliwości i z

pewnością nie mieści się w dziedzinie zwierzchniego nadzoru nad działalnością

administracyjną sądów ani w jakimkolwiek innym obszarze władzy wykonawczej. Każda

zmiana dotycząca miejsca służbowego sędziego, niezależnie od tego, czy jest dokonywana za

jego zgodą czy bez, jest przede wszystkim ingerencją w zakres władzy sędziego, a także w

ustawowe zasady określające skład sądu w sprawach należących do różnej właściwości

rzeczowej. Z tych względów dotyka także bezpośrednio praw procesowych stron, w tym

prawa do rozpoznania sprawy należącej do określonej ustawowo właściwości rzeczowej przez

sąd, w którego składzie zasiadają sędziowie powołani przez Prezydenta RP na stanowisko

sędziowskie w tym sądzie, a więc gwarantujący określony poziom orzeczniczy,

determinowany ustawowymi wymaganiami związanymi ze sprawowaniem władzy

sędziowskiej w tym sądzie. Sędzia orzekający poza sądem, w którym ma siedzibę, staje się

sędzią niewłaściwym w rozumieniu art. 45 ust.1 Konstytucji oraz przepisów prawa

procesowego, a sąd, w którego składzie zasiadają sędziowie innego sądu jest sądem

niewłaściwym w rozumieniu art. 46 par.1 Pr.o u.s.p.

Zasada wykonywania przez sędziego władzy sądowniczej tylko w tym sądzie, do

którego został powołany łączy się także nierozerwalnie z podstawowymi zasadami

demokratycznego państwa prawa – przywiązania sędziego do urzędu, nieusuwalności i

nieprzenoszalności i jest jednym z elementów określających istotę i funkcję niezawisłości

sędziowskiej- fundamentalnej zasady państwa praworządnego.

Z tych względów jakakolwiek ingerencja dotycząca miejsca służbowego sędziego ma

wymiar ustrojowy i powinna odbywać się z poszanowaniem konstytucyjnej zasady

trójpodziału władz proklamowanej w art. 10 ust.1 i art. 173 Konstytucji. Ustawodawca,

dopuszczając wyjątkowo, najczęściej z przyczyn pragmatycznych, orzekanie przez sędziego

w innym sądzie niż sąd jego siedziby, powinien zasady te uwzględniać i powierzyć decyzję o

delegowaniu sędziego do pełnienia obowiązków w innym sądzie Prezydentowi RP lub

organom należącym do władzy sądowniczej, jak to uczynił na przykład w art. 13 par.1 ustawy

z dnia 25 lipca 2002r.- Prawo o ustroju sądów administracyjnych ( Dz.U. Nr. 153, poz. 1269)

w odniesieniu do delegowania sędziego wojewódzkiego sądu administracyjnego do pełnienia

obowiązków sędziego w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, o czym decyduje Prezes

Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Regulacja zawarta w tym przedmiocie w art. 77 par.1 Pr. o u. s. p., powierzająca

Ministrowi Sprawiedliwości delegowanie sędziego, za jego zgodą m.in. do pełnienia

obowiązków sędziego w innym sądzie, czyni wyłom w konstytucyjnej zasadzie trójpodziału

władz. Jej konsekwencją jest, że o zakresie władzy sądowniczej i prawie wydawania przez

sędziego wyroków w określonych sprawach na określonym obszarze i w określonym czasie (

a niekiedy bezterminowo) decyduje naczelny organ administracji rządowej – członek Rady

Ministrów, a wiec organ sprawujący władzę wykonawczą, choć niewątpliwie uprawnienie to

nie należy do zakresu władzy wykonawczej, bowiem ze względu na wagę ustrojową miejsca

służbowego sędziego uprawnienie do jego delegowania do pełnienia obowiązków w innym

sądzie trzeba zaliczyć do samej istoty władzy sądowniczej. Regulacja art. 77 nasuwa

wątpliwości, co do jej zgodności z art. 10 ust.1, art. 45 ust.1, art. 173 i art. 180 ust.2

Konstytucji, i przed wydaniem w tym przedmiocie orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny,

wymaga ścisłej, a nawet zawężającej wykładni, z poszanowaniem zasady trójpodziału władz,

na co słusznie wskazał Sąd Najwyższy w cytowanej już uchwale z dnia 17 lipca 2007r. III

CZP 81/07. Za takim kierunkiem wykładni przemawia także wyjątkowy charakter art. 77 Pr.

o u. s. p.

Skoro, jak stwierdzono wyżej, uprawnienie do delegowania sędziego do pełnienia

funkcji w innym sądzie, choć w drodze wyjątku przyznane Ministrowi Sprawiedliwości, nie

należy do zakresu władzy wykonawczej, nie mogą mieć do niego zastosowania przepisy

ustawy z dnia 8 sierpnia 1996r. o Radzie Ministrów ( jedn. tekst: Dz. U. z 2003r.., Nr.24,

poz.199 ze zm.), w tym przepisy art. 36 i art. 37 tej ustawy, dotyczące zastępstwa ministrów

w zadaniach z zakresu administracji rządowej. Ustawa ta bowiem określa zakres działań

ministra jako członka kolegialnego organu administracji publicznej stanowiącego określoną

konstytucyjnie władzę wykonawczą i akcentuje charakter prawny ministra jako naczelnego

organu administracji rządowej. Reguluje więc działania ministra w ramach jego uczestnictwa

w sprawowaniu władzy wykonawczej. Uczestniczący w sprawowaniu tej władzy Minister

Sprawiedliwości kieruje działem administracji rządowej sprawiedliwość, który zgodnie z art.

24 ustawy z dnia 4 września 1997r. o działach administracji rządowej ( jedn. tekst: Dz. U. z

2007r. Nr.65, poz.437) obejmuje sprawy między innymi sądownictwa, jednak tylko w

zakresie należącym do dziedziny administracji rządowej. Tylko zatem do takich spraw

dotyczących sądownictwa mają zastosowanie przepisy ustawy z dnia 8 sierpnia 1996r. o

Radzie Ministrów, w tym art. 36 dopuszczający zastępstwo z mocy prawa Ministra

Sprawiedliwości przez Prezesa Rady Ministrów lub innego wskazanego przez niego członka

Rady Ministrów i art.37 regulujący tzw. upoważnienie administracyjne, to jest zastępstwo

ministra przez sekretarza stanu lub podsekretarza stanu jeżeli sekretarz stanu nie został

powołany. Przy ich pomocy minister wykonuje swoje zadania administracyjne i osoby te są

upoważnione do wykonywania jego kompetencji, zastępstwa lub pełnomocnictwa

administracyjnego. Nie można zatem przyjąć, by przepis ten obejmował kompetencje ministra

w innym zakresie niż administracja.

W konsekwencji trzeba uznać, że przepisy ustawy o Radzie Ministrów dotyczą tylko

działań ministrów w sprawowaniu władzy wykonawczej, co odnosi się także do regulacji

dotyczącej zastępstwa ministra w sprawowaniu tej władzy, a zatem nie mogą mieć

zastosowania do przyznanych w drodze wyjątku innych kompetencji ministra, w tym

przyznanych Ministrowi Sprawiedliwości w art. 77 par.1 Pr. o u. s. p. kompetencji do

delegowania sędziego, należących do zakresu władzy sądowniczej.

Tego rodzaju kompetencje Ministra Sprawiedliwości dotyczące spraw sądownictwa,

wykraczające poza granice sprawowania władzy wykonawczej, należące do zakresu władzy

sądowniczej muszą być wykonywane przez niego osobiście i nie mogą być przenoszone na

jego zastępców. Podobnie przedstawia się na przykład kwestia członkostwa Ministra

Sprawiedliwości w Krajowej Radzie Sądownictwa ( art. 187 ust.1 pkt.1 Konstytucji), do

którego nie stosuje się przepisów o zastępstwie ministra zamieszczonych w ustawie o Radzie

Ministrów, gdyż nie są to zadania z zakresu władzy wykonawczej.

Jak przypomniał Sąd Najwyższy w cytowanej uchwale z dnia 17 lipca 2007r. III CZP

81/07, Sąd Najwyższy wielokrotnie już zajmował konsekwentnie jednoznaczne stanowisko

stwierdzające, że kompetencje organu administracji, przyznane mu mocą przepisu

szczególnego, nienależące do sfery administracji, nie mogą być przekazane innej osobie.

Dotyczyło to między innymi kompetencji naczelnika gminy do sporządzania umów

przekazania gospodarstwa rolnego na podstawie art. 52 ust.1 ustawy z dnia 27 października

1977 r. o zaopatrzeniu emerytalnym oraz innych świadczeniach dla rolników i ich rodzin (Dz.

U. Nr. 32, poz 140) – uchwały: z dnia 10 października 1979r. III CZP 65/79 ( OSNC z 1980r.,

nr. 3, poz.46) i z dnia 22 grudnia 1980r. III CZP 38/80 (OSNCP z 1981r, nr.7, poz.121),

wyrok z dnia 19 marca 1982r. III CRN 35/82, nie publ. oraz uprawnień organu administracji

w zakresie sporządzania przewidzianych w art. 951 kc testamentów alograficznych –

uchwały: z dnia 9 lutego 1974r. III CZP 64/73 ( OSNCP z 1974r., nr.7-8, poz.121 i z dnia 27

września 1991r. III CZP 61/81 ( OSNCP z 1992r., nr.4, poz. 49). Stanowisko to należy

podzielić także w odniesieniu do przyznanego Ministrowi Sprawiedliwości uprawnienia do

delegowania sędziego do pełnienia funkcji w innym sądzie.

W konsekwencji na przedstawione przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego

zagadnienie prawne należało udzielić odpowiedzi, iż uprawnienie do delegowania sędziego

do pełnienia obowiązków w innym sądzie na podstawie art. 77 par.1 ustawy z dnia 27 lipca

2001r. Prawo o ustroju sądów powszechnych ( Dz. U. Nr.98, poz. 1070 ze zm.) przysługuje

wyłącznie Ministrowi Sprawiedliwości i nie może być przenoszone na inne osoby.

Na koniec rozważyć należy kwestię skutków podjęcia uchwały tej treści dla praktyki

wymiaru sprawiedliwości, w szczególności czy mogłaby ona stanowić podstawę z art. 401

pkt.1 k.p.c. oraz art.542 par.3 w zw. z art. 439 par.1 pkt.1 i 2 k.p.k. do wznowienia

postępowania w sprawach prawomocnie zakończonych przed jej podjęciem, w których

orzekali sędziowie delegowani na podstawie delegacji podpisanej przez sekretarza stanu lub

podsekretarza stanu zamiast Ministra Sprawiedliwości. Odpowiedź musi być negatywna.

Trzeba bowiem wskazać, że na funkcjonującą normę prawną składa się zarówno treść ustawy

jak i jej rozumienie w praktyce, nawet jeżeli ta wykładnia i praktyka były wadliwe. Zmiana

dotychczasowej wykładni przepisu prawa nie prowadzi do podważenia orzeczeń wydanych

wcześniej w oparciu o inne, nawet wadliwe rozumienie tego przepisu. Nowa, zmieniona

wykładnia sądowa przepisu nie działa bowiem wstecz i nie obejmuje orzeczeń już wydanych

ani postępowania sądowego prowadzonego zgodnie z dotychczasowym rozumieniem

przepisu. Takie stanowisko zajmuje także Europejski Trybunał Sprawiedliwości, czego

przykładem są między innymi wyroki z dnia 27 września 2006r. SPI T-59/02 ( LEX nr.

227061) i T- 329/01 (LEX nr. 227053) oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka ( między

innymi wyrok ETPC z dnia 22 listopada 1995r. J 20190/92, LEX nr. 80358, z dnia 15

listopada 1996r. w sprawie Cantoni p-ko Francji, 1996-V, par.29-32 oraz z dnia 22 czerwca

2000r. w sprawie Coeme i in. p-ko Belgii, 2000-VII, par.145).

Z tych względów wykładnia art. 77 par.1 Pr.o u.s.p. dokonana przez Sąd Najwyższy w

podjętej uchwale nie ma mocy wstecznej, co, dla uniknięcia wszelkich wątpliwości w tym

przedmiocie, powinno być stwierdzone w zdaniu drugim uchwały o treści wyżej wskazanej.

Uchwała taka nie mogłaby zatem stanowić podstawy do wznowienia postępowania w

sprawach prawomocnie zakończonych przed jej podjęciem, w których orzekali sędziowie

delegowani na podstawie delegacji podpisanej przez inne osoby niż Minister

Sprawiedliwości.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziów Jacka Gudowskiego i Józefa Iwulskiego

Wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego dotyczył doniosłej kwestii

ustrojowej, której rozstrzygnięcie pozwalało na wyznaczenie – przynajmniej w pewnym

istotnym zakresie – granicy między władzą wykonawczą a władzą sądowniczą. Dawało także

nieczęstą w praktyce Sądu Najwyższego okazję do wypowiedzenia się w przedmiocie

wykładni przepisów ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych,

dotyczących statusu sędziego, których prawidłowe stosowanie ma dla sędziów sądów

powszechnych bardzo ważne znaczenie. Powstała również wyjątkowa sposobność do

rozstrzygnięcia nabrzmiewającego w judykaturze problemu „obowiązywania” w czasie tzw.

abstrakcyjnych uchwał Sądu Najwyższego, a w związku z tym możliwości określania przez

Sąd Najwyższy ram czasowych dokonywanej wykładni.

Uchwała pełnego składu Sądu Najwyższego z dnia 14 listopada 2007 r., BSA 1-41105/07 – zarówno jej teza, jak i uzasadnienie – nie spełnia wiązanych z nią oczekiwań. W naszej

ocenie jest nietrafna, stanowi efekt niewłaściwej wykładni przepisów ustrojowych, a także

wychodzi z nieprawidłowych założeń aksjologicznych, które nakazują – zgodnie z tradycją

ugruntowaną jeszcze w okresie II Rzeczpospolitej – w wypadkach kolizji przepisów

ustrojowych dotyczących władzy wykonawczej i władzy sądowniczej, gdy zachodzą istotne

wątpliwości interpretacyjne, rozstrzygać je in bonum władzy sądowniczej jako władzy

bardziej „wrażliwej”. Tak więc, niezależnie od wad jurydycznych, podjęta uchwała musi być

oceniona krytycznie, gdyż nie sprzyja zachowaniu ładu ustrojowego oraz przesuwa granicę

podziału władz na rzecz władzy wykonawczej w stopniu, którego nie możemy zaakceptować.

Te wszystkie względy spowodowały, że na podstawie art. § 101 ust. 3 uchwały

Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego z dnia 1 grudnia 2003 r. w sprawie

regulaminu Sądu Najwyższego (M.P. Nr 57, poz. 898 ze zm.) składamy następujące zdanie

odrębne:

1. Jak wyjaśnił Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 17 lipca 2007 r., III CZP 81/07

(OSNC 2007, nr 10, poz. 154 z aprobującą glosą P.J. Jastrzębskiego, „Gazeta Sądowa” 2007,

nr 9, s.14) – co podkreślono także na wstępie uzasadnienia uchwały pełnego składu Sądu

Najwyższego z dnia 14 listopada 2007 r. – jedną z konstrukcyjnych, fundamentalnych zasad

ustroju sądów, mającej wymiar konstytucyjny (art. 45 ust. 1 Konstytucji), jest wykonywanie

przez sędziego władzy sądowniczej w tym w sądzie, w którym ma on swoje miejsce

służbowe. To miejsce, określane także jako „siedziba sędziego”, jest jednym z czynników

kształtujących status sędziego; powołując do pełnienia urzędu na stanowisku sędziowskim,

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wyznacza miejsce służbowe sędziego, które może być

zmienione tylko w wyjątkowych wypadkach i w ściśle określonym trybie (art. 55 ust. 3

w związku z art. 77 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych

(Dz.U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.; dalej – „Pr. o u.s.p.” i art. 180 ust. 2 Konstytucji).

Z art. 55 § 3, art. 75, 77 § 6 i art. 84 § 3 Pr. o u.s.p., powiązanych z art. 180 ust. 2

Konstytucji, wynika, że przez miejsce służbowe sędziego należy rozumieć konkretny sąd, a w

istocie określony obszar jurysdykcyjny należący do właściwego sądu (art. 10 Pr. o u.s.p.), w

którym sędzia może sprawować władzę sądowniczą. Innymi słowy, o ile powołanie do

pełnienia urzędu na stanowisku sędziego oznacza nadanie sędziemu prawa jurysdykcji, czyli

wydawania wyroków i podejmowania innych czynności jurysdykcyjnych w imieniu

Rzeczypospolitej Polskiej, o tyle miejsce służbowe wytycza zakres tej władzy, tzn. obszar

działania sędziego oraz rodzaj spraw, które może rozstrzygać, określony w przepisach prawa

procesowego o właściwości rzeczowej.

Miejsce służbowe jest zatem elementem władzy sądowniczej sensu strico, a nie tylko

zagadnieniem pracowniczym (miejscem wykonywania pracy – np. art. 29 § 1 pkt 2, art. 775

lub 128 § 1 k.p.) lub problemem organizacji wymiaru sprawiedliwości (rozlokowania kadry

sędziowskiej – np. art. 56 Pr. o u.s.p.). Tym bardziej nie mieści się ono w dziedzinie

zwierzchniego nadzoru nad działalnością administracyjną sądów (art. 9 Pr. o u.s.p.) albo w

zakresie innych decyzji porządkowych (por. uzasadnienia uchwał Sądu Najwyższego dnia 21

listopada 2001 r., I KZP 28/01, OSNKW 2002, nr 1-2, poz. 3, i z dnia 26 września 2002 r.,

I KZP 28/02, OSNKW 2002, nr 11-12, poz. 99).

W tej sytuacji każda ingerencja dotycząca miejsca służbowego sędziego, dokonywana

za jego zgodą lub bez takiej zgody, w tym delegacja sędziego, jest więc przede wszystkim

ingerencją w zakres władzy sędziego – odjęciem jej, poszerzeniem lub przeniesieniem. Jest

także jasne, że jeżeli sędzia przekracza zakres władzy, zarówno w aspekcie terytorialnym, jak

i rzeczowym, a więc np. orzeka poza sądem (obszarem), w którym ma siedzibę, staje się

sędzią (sądem) niewłaściwym – w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji oraz przepisów prawa

procesowego – podobnie jak niewłaściwym jest sąd, w którego składzie zasiadają sędziowie

innego sądu (por. art. 46 § 1 Pr. o u.s.p. oraz np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 1

października 2002 r., V KK 114/02, niepubl.).

W doktrynie podkreśla się, że pojęcie sędziego właściwego (naturalnego), urzeczywistniane w przepisach ustrojowych większości demokratycznych państw i łączone

nierozerwalnie z zasadami przywiązania sędziego do urzędu, nieusuwalności i nieprzenoszalności, jest także jednym z elementów określających istotę i funkcję niezawisłości

sędziowskiej (por. np. art. 101 ustawy zasadniczej Niemieckiej Republiki Federalnej, art. 170

konstytucji Królestwa Holandii, art. 30 ust. 1 konstytucji Szwajcarii lub art. 13 konstytucji

Belgii). Trzeba przyjąć, że sędzia właściwy jest również jednym z istotnych czynników sprawiedliwości proceduralnej, elementu prawa do sądu stanowiącego fundament demokratycznego państwa prawnego.

Oczywiście, dokonanych stwierdzeń nie podważa fakt – mocno, ale nietrafnie

podkreślony w uzasadnieniu uchwały pełnego składu – że Konstytucja nie czyni rozróżnienia

między sędziami z punktu widzenia ich rangi służbowej oraz że brak przesłanek do łączenia

pojęcia „sądu (sędziego) właściwego”, o którym mowa w art. 45 ust. 1 Konstytucji, ze

statusem sędziów orzekających, określonym w akcie nominacji (por. wyrok Trybunału

Konstytucyjnego z dnia 24 listopada 2004 r., Ts 48/04, OTK Zb. B 2004, nr 5, poz. 297).

Rzecz w tym, że z punktu widzenia wymagań art. 45 Konstytucji istotne jest nie to, jakiej

rangi sędziowie zasiadają w składzie, a więc jakie zajmują stanowisko oraz w jakim miejscu

(siedzibie) pełnią służbę, ale to, czy ich wyznaczenie do danego składu orzekającego było

zgodne z ustawą, a także to, czy ustawa zezwalająca na to wyznaczenie była zgodna z

Konstytucją. Przykładowo, z punktu widzenia art. 45 Konstytucji nie ma znaczenia, czy w

składzie sądu apelacyjnego orzeka sędzia okręgowy, ale to, czy udzielenie mu władzy

sądowniczej na obszar inny niż wyznaczony aktem nominacji było legalne, a więc zgodne

z ustawą oraz czy ustawa ta nie pozostawała w kolizji z którąkolwiek z zasad konstytucyjnych

(podziału władz, nieprzenoszalności sędziów etc.). W tej sytuacji powoływanie się na ww.

wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest niecelne, dotyczy on bowiem zupełnie innej kwestii;

w skardze konstytucyjnej skarżący kwestionował w ogóle dopuszczalność zasiadania

w składzie sądu wyższego rzędu sędziów niższego rzędu, czego – co Trybunał wyraźnie

podkreślił – Konstytucja oczywiście nie zabrania.

2. Mimo dużej wagi ustrojowej wiązanej z siedzibą sędziego, ustawodawca –

z różnych względów, najczęściej pragmatycznych (szkoleniowych, organizacyjnych) –

zezwala w drodze wyjątku na orzekanie przez sędziego w innym sądzie niż sąd jego siedziby;

co do tego nie ma sporu, także – co wyżej podkreślono – w kontekście art. 45 Konstytucji.

Instrumentem umożliwiającym czasowe przenoszenie sędziego do innego sądu (na inne

miejsce służbowe) jest właśnie delegacja, unormowana w art. 77 Pr. o u.s.p. Zgodnie z tym

przepisem, Minister Sprawiedliwości może delegować sędziego, za jego zgodą, m.in. do

pełnienia obowiązków sędziego w innym sądzie na czas określony, nie dłuższy niż dwa lata,

albo na czas nieokreślony. Wyposażając Ministra Sprawiedliwości w tę kompetencję,

ustawodawca naruszył zasadę podziału władz, proklamowaną w art. 10 ust. 1 i art. 173

Konstytucji, gdyż o zakresie władzy sądowniczej i prawie wydawania przez sędziego

wyroków w określonych sprawach na określonym obszarze i w określonym czasie (niekiedy

bezterminowo) decyduje naczelny organ administracji rządowej – członek Rady Ministrów,

organu sprawującego władzę wykonawczą.

Trzeba naturalnie zgodzić się z tezą, że zasada trójpodziału władz nie ma charakteru

bezwzględnego (checks and balances), rzecz jednak w tym, aby normy ustawowe realizujące

tę zasadę, zwłaszcza te, które dotyczą styku egzekutywy z magistraturą, były interpretowane i

stosowane ściśle, z prokonstytucyjną intencją urzeczywistnienia i poszanowania omawianej

zasady. Oczywiście, postulat ten dotyczy także art. 77 Pr. o u.s.p. (por. uzasadnienie Sądu

Najwyższego z dnia 26 września 2002 r., I KZP 28/02), przy czym trzeba zauważyć, że

w niektórych wypowiedziach piśmiennictwa w ogóle podważa się jego zgodność

z Konstytucją. Wątpliwość ta stała się przedmiotem pytania skierowanego do Trybunału

Konstytucyjnego przez Krajową Radę Sądownictwa w dniu 28 września 2007 r.; podzielamy

ją, wyrażając pogląd, że instytucja delegowania sędziego – niezbędna dla prawidłowego

rozwoju kadry sędziowskiej, a niekiedy ułatwiająca także rozwiązywanie problemów

organizacyjnych – powinna, ze względu na doniosłe skutki ustrojowe, pozostawać w zakresie

kompetencji organów ulokowanych w łonie władzy sądowniczej (por. art. 13 § 1 ustawy

z dnia 25 lipca 2002 r. - Prawo o ustroju sądów administracyjnych, Dz.U. Nr 153, poz. 1269

ze zm., zgodnie z którym sędziego wojewódzkiego sądu administracyjnego do pełnienia

obowiązków sędziego w Naczelnym Sądzie Administracyjnym deleguje Prezes Naczelnego

Sądu Administracyjnego, czyli organ sądowy). Warto przypomnieć, że w okresie

przedwojennym, w czasie prac nad ustawą o ustroju sądów powszechnych, projektowano –

przeciwstawiając się zamiarom płynącym z Ministerstwa Sprawiedliwości (por. projekt

ustawy o sędziach i prokuratorach sądów ogólnych, Ministerstwo Sprawiedliwości, Nr II A.

1503/24) – zachowanie kompetencji w zakresie delegowania sędziów przez organy sądowe

(zgromadzenia ogólne sądów) (por. Komisja Kodyfikacyjna Rzeczypospolitej Polskiej.

Podkomisja ustroju sądownictwa, Warszawa-Lwów 1925, t. I, s. 128). Projektowi Komisji nie

pozwoliły wejść w życie zmiany ustrojowe, dokonywane po przewrocie majowym w duchu

konstytucji kwietniowej – szczególnie niekorzystne dla władzy sądowniczej – które doprowadziły do przejęcia tej kompetencji przez Ministra Sprawiedliwości.

Nie wymaga głębszej eksplikacji teza, zwłaszcza że praktyka ją potwierdza,

iż delegowanie sędziów przez organ władzy wykonawczej, a więc przemieszczanie ich z

jednego obszaru jurysdykcyjnego do innego, może służyć do podejmowania prób wpływania

na wymiar sprawiedliwości oraz ingerowanie w orzecznictwo przez odpowiednie

„komponowanie” składów sądzących, a w rzeczywistości – odbieranie sędziom należących do

nich spraw i przydzielanie ich innym. Ten delikatny problem oględnie, ale celnie określiła

Krajowa Rada Sądownictwa, podnosząc w uzasadnieniu ww. wniosku do Trybunału

Konstytucyjnego, że arbitralne uprawnienie Ministra Sprawiedliwości w zakresie

delegowania sędziów może przyczynić się do odsuwania od czynności orzeczniczych

„niewygodnego” w danej sprawie sędziego, przez co władza wykonawcza może uzyskać

znaczny wpływ na przebieg postępowania sądowego; zdaniem Rady, Minister

Sprawiedliwości jako Prokurator Generalny (zwierzchnik prokuratorów) może być także

zainteresowany zmianą składu sędziowskiego w interesie oskarżyciela publicznego – jednej

ze stron postępowania sądowego.

Wbrew temu co uwypuklono w uzasadnieniu uchwały pełnego składu Sądu

Najwyższego, zagrożenia wynikające z możliwości delegowania sędziego przez organ władzy

wykonawczej nie zależą od tego, czy delegacja dokonywana jest za zgodą sędziego, czy

mimo tej zgody. Zgoda sędziego na delegowanie nie ma płaszczyźnie prawnoustrojowej

żadnego znaczenia dla oceny samej instytucji delegowania, która – na co już wskazano –

bezpośrednio oddziaływa na władzę sądowniczą przez sam fakt jej przenoszenia. Praktyce

sądowej znane są zresztą przypadki wieloletniego delegowania sędziego za jego zgodą, w

wyniku swoistego porozumienia sędziego z organem delegującym, w sposób oczywisty

szkodliwego dla władzy sądowniczej i jej wizerunku. Mówiąc inaczej, zgoda sędziego na

delegowanie ma lub może mieć znaczenie w aspekcie prawnopracowniczym, ewentualnie

także organizacyjnym, nie wpływa natomiast w najmniejszym stopniu na ocenę instytucji

delegacji z punktu widzenia ustroju państwa oraz pryncypiów władzy sądowniczej.

Naszym zdaniem nietrafne jest powoływanie się w analizowanym aspekcie na art. 180

ust. 2 Konstytucji, normujący przeniesienie sędziego do innej siedziby lub na inne stanowisko

dokonywane wbrew woli sędziego. Zdaniem pełnego składu Sądu Najwyższego, z przepisu

tego wynika, że „ustrojodawca nie dostrzega zagrożeń ustrojowych”, jeżeli przeniesienie

sędziego następuje w wyniku zgody sędziego lub na jego wniosek. Takiej tezy nie można

zaaprobować, gdyż ustrojodawca, uchwalając wymieniony przepis i realizując w ten sposób

zasadę nieprzenoszalności sędziów, wskazał jedynie na sąd jako organ podejmujący decyzję

w przedmiocie przeniesienia sędziego. Chodzi zresztą o przypadki trwałej zmiany siedziby

lub stanowiska, najczęściej w wyniku postępowania dyscyplinarnego.

Dalej idące wnioski mające wynikać z tego przepisu, zwłaszcza formułowane

a contrario, są bezzasadne, w tym teza, którą skonstruował pełny skład Sądu Najwyższego, że

skoro przeniesienie sędziego wbrew jego woli następuje tylko na mocy orzeczenia sądu, to

ustawodawca zwykły ma pełną swobodę o określaniu organów orzekających (decydujących)

o przeniesieniu sędziego za jego zgodą lub na jego wniosek. Taka metoda wykładni

Konstytucji prowadzi do absurdalnych konkluzji, pozwala bowiem przykładowo uznać, że nie

ma konstytucyjnych przeszkód, aby o przeniesieniu sędziego za jego zgodą lub na jego

wniosek mógł – gdyby ustawodawca tak postanowił – decydować np. dyrektor departamentu

albo wojewoda. Jedyny zatem wniosek, jaki można a contrario wysnuć z art. 180 ust. 2

Konstytucji, sprowadza się do stwierdzenia, że o przeniesieniu sędziego do innej siedziby lub

na inne stanowisko wbrew jego woli nie może orzekać inny organ niż sąd (w rozumieniu art

175 Konstytucji). Tyle i nic więcej.

Przypisanie zgodzie sędziego jakiejś szczególnej, choć z ustrojowego punktu widzenia

władzy sądowniczej – jej kształtu i miejsca wobec innych władz – nieistniejącej funkcji,

doprowadziło pełny skład Sądu Najwyższego do stworzenia nowatorskiej konstrukcji,

zgodnie z którą delegacja sędziego dokonywana przez Ministra Sprawiedliwości jest aktem

„o charakterze porządkowym”, podejmowanym „wyłącznie dla celów organizacyjnych”, bo

to sędzia – a nie Minister Sprawiedliwości – jest „faktycznie kreatorem czasowej zmiany

miejsca służbowego”. W konsekwencji – zdaniem pełnego składu – czynność Ministra

Sprawiedliwości nie ma „charakteru aktu władczego ze sfery władzy sądowniczej”, co jest

tezą, której – nawet w świetle deklaracji ustrojowych przedstawionych we wstępnej części

uzasadnienia uchwały pełnego składu – za trafną uznać nie można. Gdyby zresztą pójść

śladem rozumowania pełnego składu, akcentującego aspekt zgody sędziego na delegację,

należało przyjąć, iż w tej sytuacji czynność Ministra Sprawiedliwości jest aktem

„niewładczym”, ale w żadnym wypadku nie było podstaw do konkluzji, że pozostaje ona poza

sferą władzy sądowniczej.

Konstrukcja ta, sztuczna i prowizoryczna, ignorująca istotę władzy sądowniczej,

oderwana od art. 77 Pr. o u.s.p. oraz deprecjonująca sędziów przez wyrwanie aktu delegacji z

zakresu władzy sądowniczej, nie może być przez nas aprobowana. Ponadto odbiera ona

instytucji delegacji sędziego jej jednorodność, gdyż w tej sytuacji – co pełny skład Sądu

Najwyższego przemilczał – inny musi być oczywiście (jaki?) prawnoustrojowy charakter

delegacji sędziego dokonywanej bez jego zgody.

3. Przechodząc do istoty zagadnienia prawnego ujętego we wniosku Pierwszego

Prezesa Sądu Najwyższego, należy w pełni podzielić oraz w znacznym zakresie powtórzyć

wywód zawarty w uzasadnieniu uchwały Sądu Najwyższego z dnia 17 lipca 2007 r., III CZP

81/07.

Problem zastępstwa ministra został unormowany w ustawie z dnia 8 sierpnia 1996 r. o

Radzie Ministrów (jedn. tekst: Dz.U. z 2003 r. Nr 24, poz. 199 ze zm. – dalej: u.R.M.).

Akcentując charakter prawny ministra – w tym Ministra Sprawiedliwości – jako naczelnego

organu administracji rządowej (por. zwłaszcza art. 33 ust. 1a pkt 1 i ust. 1d, art. 34 ust. 1 i 2,

art. 34a oraz art. 35, a także art. 149 Konstytucji), stwierdzono, że jego zastępstwo jest możliwe i dopuszczalne tylko w razie nieobsadzenia stanowiska lub czasowej niezdolności do

wykonywania obowiązków; wówczas – zgodnie z art. 36 – ministra zastępuje Prezes Rady

Ministrów lub inny wskazany przez niego członek Rady Ministrów.

Jak się podkreśla w nauce prawa administracyjnego, unormowanie zastępstwa organu

oparte jest na zasadzie ciągłości działania administracji, co wynika z tezy, że aparat

administracyjny powinien być tak skonstruowany, aby nie dopuścić do powstania przerwy

spowodowanej np. przyczynami uniemożliwiającymi działalność piastuna, czyli osoby

stanowiącej personalną obsadę organu, który stanowi w istocie tylko pewną konstrukcję

strukturalno-organizacyjną. Taki właśnie charakter ma zastępstwo ministra uregulowane w

art. 36, w związku z czym należy przyjąć, że ma ono zakres nieograniczony przedmiotowo.

Zastępca może więc wykonywać wszystkie kompetencje zastępowanego, zarówno te, które

przysługują mu jako naczelnemu organowi administracji rządowej, jak i te, które nie są

bezpośrednio związane z administracją publiczną, a które zostały przyznane ministrowi jako

członkowi organu władzy wykonawczej i wiążą się z szeroko pojętą funkcją wykonawczą

państwa, a ponadto te, które zostały mu przez ustawę przyznane, choć z tą funkcją

bezpośrednio się nie wiążą. W takim wypadku rolę piastuna organu pełni czasowo inny

podmiot i nieprzypadkowo ustawodawca oddał pełnienie tej roli Prezesowi Rady Ministrów

lub ministrowi tzw. konstytucyjnemu. Mówiąc inaczej, w takiej sytuacji Prezes Rady

Ministrów lub wyznaczony przez niego inny konstytucyjny minister pełni funkcję ministra

sprawiedliwości i przysługują mu wszystkie kompetencje przyznane w ustawach Ministrowi

Sprawiedliwości, w tym uprawnienie do delegowania sędziów.

Dążąc do pełnego „uszczelnienia” granic między władzą wykonawczą a władzą

sądowniczą można także zasadnie prezentować pogląd, że łączenie unormowań regulujących

sprawowanie władzy wykonawczej, w tym zastępstwo ministra, z unormowaniami dotyczącymi władzy sądowniczej (delegowania sędziego) jest niedopuszczalne, w związku z

czym przepisy ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów, w tym także art. 36, nie

mają zastosowania do delegowania sędziego. W wypadku przyjęcia takiego poglądu, który

daje się uzasadnić głównie przy użyciu argumentów konstytucyjnych, kompetencja określona

w art. 77 ust. 1 Pr. o u.s.p. jest w ogóle nieprzenoszalna.

Taki sam wniosek można wywieść z dającej się bronić tezy, że Minister

Sprawiedliwości, wykonując kompetencję określoną w art. 77 ust. 1 Pr. o u.s.p., a więc

powierzając sędziom wykonywanie nadanej im przez Prezydenta RP władzy sądowniczej na

innym, określonym obszarze i w określonym czasie, działa nie jako organ administracji

publicznej, lecz występuje – toutes proportions gardées – podobnie jak Prezydent, w roli

organu władzy publicznej. W takim wypadku nieprzenoszalność kompetencji do delegowania

sędziów, tak samo jak nieprzenoszalność kompetencji Prezydenta do powoływania sędziów

(art. 179 Konstytucji i art. 55 § 1 Pr. o u.s.p.), nie wymaga dalszej analizy.

Nie może być wątpliwości, że zastępcami ministra nie są ani sekretarz, ani

podsekretarze stanu, którzy nie wchodzą w skład Rady Ministrów, jak też nie można ich

zaliczyć do organów administracji rządowej. W piśmiennictwie fachowym określa się ich

jako element struktury politycznej (kierowniczej) ministerstwa, a ściślej – jako pomocników

ministra, pomagających w kierowaniu resortem; są najbliższymi współpracownikami ministra

i najwyższymi urzędnikami ministerstwa, ale nie można przypisać im funkcji organów

państwowych, gdyż swoje zadania wykonują w imieniu i z upoważnienia ministra. Treść art.

36 i 37 u.R.M. jednoznacznie wskazuje, że mimo bezpośredniego sąsiedztwa przepisy te nie

mają ze sobą żadnego związku. Trudno także przyjąć, kierując się intencją zachowania porządku ustrojowego, że zastępstwo ministra zostało unormowane w dwojaki sposób oraz że

sekretarz i podsekretarze stanu poszerzają krąg zastępców ministra; istnienie takiego

dualizmu byłoby nie do zaakceptowania.

Przy analizie omawianych przepisów nie może schodzić z pola widzenia fakt, że art.

37 u.R.M. został ulokowany w rozdziale 6. „Zakres i zasady działania ministrów”, który

określa pozycję prawną ministra jako naczelnego organu administracji rządowej, kierującego

określonym działem tej administracji (por. art 149 Konstytucji). Należy zatem przyjąć, że

pomoc i współpraca sekretarza i podsekretarzy stanu jest ściśle związana tylko z tymi

sprawami, które wynikają z kierowania wyznaczonym działem administracji rządowej i tym

samym pozostają w sferze administracji publicznej, nie wykraczając poza nią, np. na obszar

władzy sądowniczej.

4. Zgodnie z rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów z dnia 18 lipca 2006 r.

w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra Sprawiedliwości (Dz.U. Nr 131, poz.

921), wydanym na podstawie art. 33 ustawy z dnia 4 września 1997 r. o działach administracji

rządowej (jedn. tekst: Dz.U. z 2007 r. Nr 65, poz. 437), Minister Sprawiedliwości kieruje

działem administracji rządowej „sprawiedliwość”, a obsługę Ministra zapewnia Ministerstwo

Sprawiedliwości. Dział „sprawiedliwość” obejmuje m.in. sprawy sądownictwa, z tym że

Minister Sprawiedliwości jest właściwy w sprawach sądownictwa w zakresie spraw

niezastrzeżonych odrębnymi przepisami do kompetencji innych organów państwowych

i z uwzględnieniem zasady niezawisłości sędziowskiej (art. 24 ust. 1 pkt 1 i ust. 3 ustawy z

dnia 4 września 1997 r.). Nie może być wątpliwości, że „sądownictwo” w rozumieniu ustawy

o działach – jako dział administracji rządowej – z natury rzeczy nie obejmuje zagadnień

dotyczących bezpośrednio wykonywania władzy sądowniczej oraz kompetencji tej władzy.

Uprawnienia Ministra Sprawiedliwości wywodzone z ustawy o działach mogą więc dotyczyć

kwestii czysto administracyjnych, pozajurysdykcyjnych, np. budżetowych, finansowogospodarczych, organizacyjnych itd., w żadnym zaś razie np. delegowania sędziów.

Poszukiwanie w regulacji dotyczącej działów podstaw do przenoszenia przez Ministra

Sprawiedliwości jego ustawowych kompetencji w zakresie delegowania sędziów na

sekretarza lub podsekretarzy stanu albo inne osoby jest więc bezzasadne. Poza tym

przypisanie kompetencji w zakresie delegowania sędziów wprawdzie wysokim, ale jednak

urzędnikom ministerialnym, prowadzi do zachwiania proporcji ustrojowych i deprecjonowania pozycji sędziów.

Trzeba także dostrzegać, że o ile art. 36 u.R.M. reguluje kwestię zastępstwa organu, o

tyle ustępy 2 i 5 art. 37 – dotyczące określenia zakresu czynności sekretarza i podsekretarza

stanu oraz „zastępowania” ministra – normują dziedzinę określaną w prawie

administracyjnym jako upoważnienie administracyjne, czyli upoważnienie do wykonywania

kompetencji, zastępstwa lub pełnomocnictwa administracyjnego. Patrząc więc na ten przepis

z tego punktu widzenia również nie można przyjąć, aby obejmował on kompetencje w innym

zakresie niż administracja. Należy zresztą podkreślić, że przepisy określające upoważnienie

administracyjne są tak liczne, iż w doktrynie oraz w praktyce administracyjnej jako zasadę

przyjmuje się funkcjonowanie tzw. dekoncentracji wewnętrznej. Zasada ta została

zastosowana również w ustawie z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów (oprócz art. 37

ust. 2 i 5, także art. 6 ust. 2; por. też np. art. 268a k.p.a., art. 3 ust. 1-4 i art. 39 ust. 2 ustawy z

dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym, jedn. tekst: Dz.U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1591

ze zm., art. 38 ust. 2 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o samorządzie powiatowym, jedn. tekst:

Dz.U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1592 ze zm., art. 46 ust. 2 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r.

o samorządzie województwa, jedn. tekst: Dz.U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1590 ze zm., art. 27 i

28 ust. 2 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o administracji rządowej w województwie,

jedn. tekst: Dz.U. z 2001 r. Nr 80, poz. 872 ze zm.).

Na marginesie należy zaznaczyć, że jeżeli ustawodawca chce w sposób szczególny

uregulować kwestię zastępstwa (przekazywania kompetencji) Ministra Sprawiedliwości w

odniesieniu jego określonych uprawnień niepozostających w obrębie administracji publicznej,

czyni to w sposób wyraźny. Przykładowo, zgodnie z art. 4 z dnia 27 lipca 2001 r. o Krajowej

Radzie Sądownictwa (Dz.U. Nr 100, poz. 1082 ze zm.), w przypadku niemożności

uczestnictwa przez Ministra Sprawiedliwości w posiedzeniu plenarnym Krajowej Rady

Sądownictwa, może zastępować go upoważniony przedstawiciel; kompetencje tego

przedstawiciela ograniczone są tylko do wyrażania stanowiska w każdej sprawie, jednak bez

prawa głosowania. Podobnie czyni ustawodawca w odniesieniu do Ministra Sprawiedliwości

pełniącego funkcję Prokuratora Generalnego (por. np. art. 3988 § 1 k.p.c.).

5. Trzeba także przypomnieć, na co zwrócił uwagę Sąd Najwyższy w uchwale z dnia

17 lipca 2007 r., III CZP 81/07, że także w art. 105 rozporządzenia Prezydenta

Rzeczypospolitej z dnia 6 lutego 1928 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (jedn. tekst:

Dz.U. z 1932 r. Nr 102, poz. 863) wyraźnie zastrzeżono, iż delegować sędziego może „tylko”

Minister Sprawiedliwości. Podobne unormowanie zostało zawarte w Prawie o ustroju sądów

powszechnych z 1928 r. po reformach przeprowadzonych w latach 50. i 60. (por. art. 68 § 1

według tekstu jednolitego z 1950 r., Dz.U. Nr 39, poz. 360 ze zm., oraz art. 63 § 1 według

tekstu jednolitego z 1963 r., Dz.U. z 1963 r. Nr 6, poz. 40). Wprawdzie w ustawie z dnia 20

czerwca 1985 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. nr 7, poz. 25 ze zm.) wyraz

„tylko” został pominięty (art. 63 § 1), nie oznacza to jednak – jak sugeruje pełny skład Sądu

Najwyższego – że doszło w ten sposób do poszerzenia podmiotów uprawnionych do

delegowania sędziów.

Należy pamiętać, że normodawca posługuje się partykułą wzmacniającą „tylko”

jedynie wtedy, gdy chce wyraźnie przeciwstawić dane unormowanie innemu, zawartemu w

innym przepisie ustawy o podobnym zakresie hipotezy. Czyni tak również wówczas, gdy z

jakiegoś istotnego powodu chce zaakcentować swe ustanowienie; wtedy użycie wyrazu

„tylko” ma charakter wzmocnienia normatywnego i amplifikacji semantycznej, w związku z

czym późniejsze jego usunięcie z tekstu normy prawnej – jeżeli z innych przepisów nic

innego nie wynika – nie powoduje żadnej zmiany znaczeniowej. Jest oczywiste, że –

przykładowo – usunięcie w art. 178 ust. 1 Konstytucji wyrazu „tylko” z frazy „sędziowie …

podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom” nie spowodowałoby zmiany uzasadniającej

wniosek, iż sędziowie od chwili tej zmiany podlegają także przepisom niższej rangi albo np.

dyrektywom prezesa sądu.

Należy w związku z tym podkreślić, że użycie w art. 105 Pr. o u.s.p. z 1928 r.

zastrzeżenia, iż delegować sędziego może „tylko” Minister Sprawiedliwości nastąpiło w

wyraźnej opozycji do sformułowania zawartego w art. 71 § 2, w którym wymieniono m.in.

podsekretarza stanu, a pominięcie wyrazu „tylko” w art. 63 § 1 Pr. o u.s.p. z 1985 r. nie

wynikało z zamiaru poszerzenia kręgu podmiotów uprawnionych do delegowania sędziów,

lecz było doraźnie spowodowane przyznaniem takiego uprawnienia również prezesom sądów

(art 63 § 3). Nie sposób przy tym zakładać, że w 1985 r., w obliczu zbliżających się przemian

ustrojowych, ustawodawca powziął zamiar osłabienia władzy sądowniczej przez powiększenie kręgu organów uprawnionych do delegowania sędziów; tym bardziej nie można

przypisywać takiego celu ustawowego, wykładając omawiany przepis z dzisiejszej

perspektywy, nakazującej uwzględniać współczesny kontekst konstytucyjny i ustrojowy. Z

tych względów uważamy, że wyciąganie jakichkolwiek wniosków z pominięcia wyrazu

„tylko” w Prawie o ustroju sądów powszechnych z 1985 r., mających służyć uzasadnieniu

uchwały podjętej przez pełny skład, nie znajduje racji.

Nie podzielamy także stanowiska pełnego składu Sądu Najwyższego, z którego

wynika, że w ustawie z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów w art. 36 i 37

ustawodawca „ustanowił dwa rodzaje zastępstw”. Jest dla nas oczywiste, co zostało wyżej

wyłożone, że zastępstwa organu dotyczy tylko art. 36, natomiast art. 37 reguluje wyłącznie

podział czynności pomiędzy współpracownikami ministra a samym ministrem. Wskazując na

różnice w zakresie przedmiotowym pomiędzy działaniem na podstawie art. 36 i 37 u.R.M.,

pełny skład nie zwrócił uwagi, że różnica nie polega tylko na tym, iż działający na podstawie

art. 36 jest uprawniony do wykonywania wszelkich zadań ministra, a więc nie tylko

przysługujących mu jako organowi administracji publicznej, a na podstawie art. 37 można

„zastępować” ministra wyłącznie w zakresie przez niego ustalonym. Zakresy kompetencji

wykonywanych przez podmioty wymienione w obu omawianych przepisach nie mogą być

tożsame, a Minister – udzielając upoważnienia administracyjnego na podstawie art. 37 – nie

może przekazać wykonywania wszystkich swoich kompetencji, gdyż byłoby to sprzeczne z

istotą „zastępstwa”; pełne zastępstwo może wykonywać tylko zastępca określony w art. 36.

Na marginesie, jako dowolne i bezzasadne oceniamy zapatrywanie, że Ministra

Sprawiedliwości może zastępować podsekretarz stanu, gdy powołany został sekretarz stanu.

6. Zwracamy uwagę, że zarządzeniem z dnia 13 października 2006 r., nr 241/06/DO,

w sprawie ustalenia zakresu czynności kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości,

wydanym na podstawie art. 37 ust. 2 u.R.M. w związku z art. 10 ust. 1 oraz art. 17 ust. 2 i 2a

ustawy z dnia 20 czerwca 1985 r. o prokuraturze (jedn. tekst: Dz.U. z 2002 r. Nr 21, poz. 206

ze zm.), Minister Sprawiedliwości upoważnił sekretarza i podsekretarzy stanu wyłącznie do

wykonywania czynności pozostających w zakresie spraw objętych działem administracji

rządowej i tylko takich czynności (przykładowo: kierowanie i koordynowanie działań

związanych z reformą sądownictwa, sprawy nadzoru nad działalnością administracyjną sądów

powszechnych itp.), nie ma tam natomiast upoważnienia sekretarza stanu lub podsekretarzy

stanu do delegowania sędziów na podstawie art. 77 Pr. o u.s.p.; przeciwnie, uprawnienia

zastrzeżone (scil. w drodze ustawy) do wyłącznej kompetencji Ministra Sprawiedliwości

zostały expressis verbis „zatrzymane” przy Ministrze. Podobne unormowania zawarte były

we wcześniejszych zarządzeniach dotyczących określenia zakresu czynności kierownictwa

Ministerstwa Sprawiedliwości (por. np. zarządzenie z dnia 29 listopada 2004 r., nr 81/04/BM,

w sprawie ustalenia zakresu czynności członków kierownictwa Ministerstwa

Sprawiedliwości). Oznacza to, że nawet gdyby na chwilę przyjąć trafność uchwały pełnego

składu – czego nie czynimy – kompetencje dotyczące delegowania sędziów nie zostały na

sekretarza stanu lub podsekretarzy stanu przeniesione. Uważamy zarazem, że pogląd pełnego

składu, iż udzielenie sekretarzowi stanu lub podsekretarzom stanu upoważnienia do

delegowania sędziów może nastąpić „w inny sposób”, a więc np. przez telefon, jest nieuzasadniony, godzi w powagę oraz skutki aktu delegacji sędziego, a ponadto nie gwarantuje i nie

pozwala skontrolować spełnienia wymagania określonego w art. 37 ust. 2 in fine u.R.M. Poza

tym, skoro pełny skład dopuścił przenoszenie kompetencji do delegowania sędziów na

sekretarza lub podsekretarzy stanu w dowolnej formie, to niełatwa do zrozumienia jest

wyrażona w uzasadnieniu uchwały „krytyczna ocena”, że Minister Sprawiedliwości nie

uczynił tego na piśmie.

Trzeba zwrócić uwagę, że w przeszłości Minister Sprawiedliwości powierzał

indywidualnie swym urzędnikom wykonywanie zastrzeżonych dla niego czynności; wówczas

– pomijając fakt, czy mógł to uczynić – wydawał w tym zakresie, na podstawie art. 37 ust. 2

u.R.M., odpowiednie zarządzenie (por. np. zarządzenie z dnia 5 grudnia 2005 r.,

nr 3/16/05/DK, w sprawie upoważnienia Krzysztofa Józefowicza – podsekretarza stanu w

Ministerstwie Sprawiedliwości do podejmowania decyzji w sprawach zastrzeżonych dla

Ministra Sprawiedliwości, w którym wymienionego w tytule zarządzenia podsekretarza stanu

upoważniono – w ściśle określonym czasie – do stałego zastępowania Ministra Sprawiedliwości w zakresie podejmowania czynności kadrowych określonych w Prawie o ustroju

sądów powszechnych z 2001 r., z wyjątkiem podpisywania decyzji o powołaniu na

stanowiska prezesów i wiceprezesów sądów apelacyjnych i okręgowych, podpisywania

decyzji o mianowaniu asesorów sądowych oraz powierzaniu im czynności sędziowskich oraz

podpisywania decyzji o powierzeniu sędziom stanowisk kierowniczych w Ministerstwie

Sprawiedliwości).

7. Uchwała pełnego składu nie może być przez nas zaaprobowana także z tego

względu, że w jej uzasadnieniu nie odniesiono się do całego dotychczasowego dorobku

jurysdykcyjnego Sądu Najwyższego. Pominięto w szczególności wyrok Sądu Najwyższego z

dnia 28 stycznia 1930 r., II 4 K 346/29 (Zb.Urz. 1930, z. II, poz. 46), w którym wyrażono

tezę, że „subdelegacja” przyznanego przez ustawę uprawnienia do delegowania sędziów jest

niedopuszczalna. Wprawdzie w innym stanie prawnym, ale jednoznacznie i w wypowiedzi o

charakterze ogólnym Sąd Najwyższy zajął stanowisko co do braku możliwości przenoszenia

uprawnienia do delegowania sędziego na inne podmioty. Z uzasadnienia orzeczenia przebija

troska o ścisłą wykładnię przepisów dotyczących delegowania sędziów oraz o autonomię

władzy sądowniczej.

Nie została również wzięta pod uwagę ważna uchwała z dnia 5 kwietnia 2007 r., I PZP

3/07 (OSNP 2007, nr 21-22, poz. 308), w której Sąd Najwyższy zajmował się podobnym

problemem, a mianowicie dopuszczalnością przenoszenia przez Ministra Sprawiedliwości na

inne osoby (sekretarza i podsekretarzy stanu) kompetencji do mianowania i zwalniania

asesorów sądowych. Sąd Najwyższy trafnie uznał w tej uchwale, że mianowanie i zwalnianie

asesorów wykracza poza sferę administracji publicznej (dotyczy wykonywania władzy

sądowniczej sensu stricto), w związku z czym o przeniesieniu kompetencji w tym zakresie na

inne osoby z kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości nie może być mowy. Sąd

Najwyższy pokusił się wówczas także o tezę bardziej ogólną, stwierdzając, że kompetencje

organu administracji publicznej – przyznane mu na mocy przepisu szczególnego, nienależące

jednak do sfery administracji publicznej – nie mogą być przekazywane innej osobie.

Omawiana uchwała nawiązuje do bogatego i ugruntowanego dorobku Sądu

Najwyższego dotyczącego przenoszenia uprawnień przez piastuna organu administracji, który

również nie został przez pełny skład dostrzeżony. Tymczasem Sąd Najwyższy konsekwentnie

zajmował stanowcze i jednoznaczne stanowisko, akceptowane w piśmiennictwie, że

kompetencje organu administracji – przyznane mu mocą przepisu szczególnego – nienależące

jednak do sfery administracji, nie mogą być przekazywane innej osobie. Orzeczenia te

dotyczyły m.in. kompetencji naczelnika gminy dotyczących sporządzania umów przekazania

gospodarstwa rolnego na podstawie art. 52 ust. 1 ustawy z dnia 27 października 1977 r.

o zaopatrzeniu emerytalnym oraz innych świadczeniach dla rolników i ich rodzin (Dz.U.

Nr 32, poz. 140; por. uchwała z dnia 10 października 1979 r., III CZP 65/79, OSNC 1980,

nr 3, poz. 46, uchwała składu siedmiu sędziów – zasada prawna – z dnia 22 grudnia 1980 r.,

III CZP 38/80, OSNCP 1981, nr 7, poz. 121 oraz wyrok z dnia 19 marca 1982 r., III CRN

35/82, niepubl.) oraz uprawnień organu administracji w zakresie sporządzania testamentów

allograficznych (art. 952 k.c.; por. np. uzasadnienia uchwały składu siedmiu sędziów – zasady

prawnej – z dnia 9 lutego 1974 r., III CZP 64/73, OSNCP 1974, nr 7-8, poz. 121 lub uchwały

z dnia 27 września 1991 r., III CZP 61/01, OSNCP 1992, nr 4, poz. 49). W każdym wypadku

Sąd Najwyższy orzekał, że przyznane organowi administracji uprawnienie, wykraczające

poza domenę administracji, ma charakter „osobisty”, związany ściśle ze stanowiskiem i w

związku z tym nie może być przekazane innej osobie.

8. W tym stanie rzeczy – naszym zdaniem – uchwała pełnego składu Sądu

Najwyższego, podjęta na wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z dnia 14 sierpnia

2007 r., BSA I-4110-5/07, powinna mieć w punkcie 1 następujące brzmienie:

Uprawnienie do delegowania sędziego do pełnienia obowiązków sędziego w

innym sądzie (art. 77 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów

powszechnych, Dz.U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.) przysługuje wyłącznie Ministrowi

Sprawiedliwości i nie może być przenoszone na inne osoby. Tylko w razie nieobsadzenia

stanowiska Ministra Sprawiedliwości lub jego czasowej niezdolności do wykonywania

obowiązków, uprawnienie to może wykonać Prezes Rady Ministrów lub inny wskazany

przez Prezesa Rady Ministrów członek Rady Ministrów (art. 36 ustawy z dnia 8 sierpnia

1996 r. o Radzie Ministrów, jedn. tekst: Dz.U. z 2003 r. Nr 24, poz. 199 ze zm.).

Naszego zdania odrębnego nie wywołałaby także uchwała, której punkt 1 miałby

następujące brzmienie:

Uprawnienie do delegowania sędziego do pełnienia obowiązków sędziego w

innym sądzie (art. 77 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów

powszechnych, Dz.U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.) przysługuje wyłącznie Ministrowi

Sprawiedliwości i nie może być przenoszone na inne osoby. Przepisy ustawy z dnia 8

sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów (jedn. tekst: Dz.U. z 2003 r. Nr 24, poz. 199 ze zm.)

nie mają zastosowania do delegowania sędziego.

9. Zagadnienie prawne sformułowane we wniosku Pierwszego Prezesa Sądu

Najwyższego i uchwała pełnego składu Sądu Najwyższego dotyczą wykładni art. 77 § 1 Pr. o

u.s.p. oraz przepisów ustawy o Radzie Ministrów, jednakże z punktu widzenia podstawowej,

ustrojowej funkcji Sądu Najwyższego, jaką jest sprawowanie nadzoru nad działalnością

sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania (art. 183 ust. 1 Konstytucji),

ważniejsze są skutki wykładni tych przepisów w postępowaniu cywilnym i karnym. Chodzi o

zgodność z przepisami prawa składu sądu orzekającego w sprawie, w którym brał udział

sędzia delegowany, nie budzi bowiem wątpliwości, że udział w składzie orzekającym

sędziego delegowanego w sposób niezgodny z art. 77 § 1 Pr. o u.s.p. powoduje w

postępowaniu cywilnym nieważność postępowania (art. 379 pkt 4 k.p.c.) oraz stanowi

podstawę wznowienia z powodu nieważności (art. 401 pkt 1 k.p.c.), a w postępowaniu

karnym bezwzględną przyczynę uchylenia orzeczenia w wyniku rozpoznania zwykłego

środka odwoławczego (art. 439 § 1 pkt k.p.k.) lub skargi kasacyjnej (art. 536 k.p.k.), a także

podstawę wznowienia postępowania z urzędu (art. 542 § 3 k.p.k.).

Zależność między wykładnią art. 77 § 1 Pr. o u.s.p. a wskazanymi skutkami

procesowymi jest bezpośrednia i tylko ze sposobu sformułowania zagadnienia prawnego

wynikało, jakie przepisy będą przedmiotem uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego.

Przykładowo, zagadnienie prawne mogło być przedstawione jako pytanie o to, czy udział w

składzie orzekającym w postępowaniu cywilnym sędziego, którego delegacja na podstawie

art. 77 § 1 Pr. o u.s.p. nie została dokonana osobiście przez Ministra Sprawiedliwości,

oznacza nieważność postępowania z mocy art. 379 pkt 4 k.p.c. Skutki procesowe wykładni

art. 77 § 1 Pr. o u.s.p. nie mogły być wobec tego pominięte w rozważaniach; ich doniosłość

wynika wprost z danych przedstawionych we wniosku przez Pierwszego Prezesa Sądu

Najwyższego, według których w latach 2003-2006 zostało wydanych około 4 500 decyzji o

delegowaniu sędziego do pełnienia obowiązków w innym sądzie, a jedynie jednostkowe

delegacje zostały osobiście podpisane przez Ministra Sprawiedliwości. Obrazuje to, jak

wielka liczba orzeczeń mogłaby zostać uznana za dotkniętą wskazanymi wadami

procesowymi w razie przyjęcia wykładni, że składy orzekające z udziałem tych sędziów były

niezgodne z przepisami prawa. Naszym zdaniem, nie powinno to rzutować na przedstawioną

interpretację przepisów i treść uchwały, lecz należało zaproponować rozwiązanie problemu

przez ograniczenie wstecznych skutków przyjętej wykładni.

10. Sądowa wykładnia prawa stanowi jedynie „odkodowanie” normy prawnej zawartej

w przepisie i dlatego ma charakter deklaratoryjny, a związku z tym skutek wsteczny w tym

znaczeniu, że ustalone znaczenie przepisu dotyczy całego okresu jego obowiązywania.

Jednakże nawet w przypadku zwykłych orzeczeń sądowych zdarzają się sytuacje, w których

wykładnia przepisu ma charakter wyraźnie twórczy lub też ze względu na inne okoliczności

(na przykład rozbieżności w orzecznictwie lub doktrynie) jej rezultat jest trudny do

przewidzenia. W takich przypadkach w literaturze przyjmuje się, że sąd może te okoliczności

wziąć pod uwagę i inaczej określić datę, od której ustalenie interpretacyjne będzie wywierać

skutki (por. L. Morawski, Wykładnia w orzecznictwie sądów - komentarz, Toruń 2002, s. 30).

Pogląd ten z pewnością dotyczy orzeczeń sądowych mających szczególny charakter,

wyrażający się w przyznaniu im mocy wiążącej w określonym zakresie. Został on

przedstawiony w uchwale Trybunału Konstytucyjnego z dnia 7 marca 1995 r., W 9/94 (Dz.U.

Nr 39, poz. 198; OTK 1995 nr 1, poz. 20; Przegląd Sejmowy 1995 nr 3, s. 284 z glosą A.

Kozaka; PiP 1995 nr 9, s. 106 z glosą P. Winczorka), interpretującej art. 13 ust. 1 ustawy z

dnia 29 kwietnia 1985 r. o Trybunale Konstytucyjnym (jedn. tekst: Dz.U. z 1991 r. Nr 109,

poz. 470 ze zm.), dotyczący ustalania powszechnie obowiązującej wykładni ustaw. Trybunał

Konstytucyjny przyjął, że wymieniony przepis należy rozumieć w ten sposób, iż powszechnie

obowiązująca wykładnia ustaw określa wiążące rozumienie przepisu od dnia wejścia w życie

przez cały czas jego obowiązywania, chyba że Trybunał, uwzględniając zmianę kontekstu w

czasie obowiązywania przepisu, ustalił inaczej.

W uzasadnieniu uchwały Trybunał Konstytucyjny wywiódł w szczególności, że

rozumienie treści przepisu prawnego jest wyznaczone nie tylko przez jego brzmienie, lecz

także przez treść innych przepisów prawnych mających wpływ na rozumienie

interpretowanego przepisu (w ramach wykładni systemowej), a także przez wyznaczniki

pozaustawowe, jak przyjęte reguły wykładni, aksjologia leżąca u podstaw danego porządku

prawnego, cel i funkcje unormowania w kontekście aktualnych stosunków społecznych,

ekonomicznych i kulturowych itp. Należy więc zbadać, czy od chwili wejścia w życie

przepisu miały miejsce takie zmiany jego systemowego lub pozaustawowego kontekstu, które

uzasadniałyby uznanie, że w trakcie obowiązywania przepisu przy niezmienionym brzmieniu

nastąpiła zmiana jego rozumienia. Co do zasady, należy więc przyjąć, że ustalona w uchwale

Trybunału Konstytucyjnego powszechnie obowiązująca wykładnia odnosi się do okresu od

samego początku obowiązywania przepisu (od dnia jego wejścia w życie), chyba że Trybunał

wskaże w uchwale inny odpowiedni termin początkowy.

W dalszej części uzasadnienia Trybunał Konstytucyjny wywiódł, że z tego, iż co do

rozumienia niektórych przepisów mogą występować wątpliwości interpretacyjne, nie wynika

generalne przyzwolenie na dowolność interpretacyjną. Nie wyłącza to jednak tolerowania

przez porządek prawny pewnego marginesu rozbieżności interpretacyjnych w praktyce

funkcjonowania prawa (w zachowaniach podmiotów zobowiązanych do przestrzegania norm

prawnych oraz w działaniach organów powołanych do ich stosowania), ze względu na inne

wartości chronione przez ten porządek. Tak jak nie może być generalnego przyzwolenia na

dowolność w interpretowaniu ustaw, tak samo nie można generalnie wykluczyć pewnego

„marginesu usprawiedliwienia” rozbieżności interpretacyjnych ze względu na szczególne

okoliczności. Skoro wątpliwości interpretacyjne zdarzają się często w funkcjonowaniu prawa

– zwłaszcza prawa poddawanego licznym zmianom i obfitującego w szczegółowe regulacje

ustawowe – i w związku z tym występują rozbieżności interpretacyjne nawet między

autorytetami prawniczymi, to niemożliwe do spełnienia byłoby wymaganie, aby wszyscy w

jednakowy sposób rozstrzygali wszystkie wątpliwości interpretacyjne.

Chociaż więc nietrafna jest teza o obowiązywaniu wykładni ustalonej w uchwale

Trybunału Konstytucyjnego dopiero od chwili jej podjęcia lub ogłoszenia w Dzienniku

Ustaw, to niewątpliwie moment podania wykładni do wiadomości adresatów normy prawnej

– przez ogłoszenie w Dzienniku Ustaw – może być cezurą istotną przy ocenie zachowań

niezgodnych z tą wykładnią; od chwili podania wykładni Trybunału do wiadomości

adresatów normy prawnej postępowanie niezgodne z treścią normy ustalonej przez Trybunał

musi zawsze spotykać się z taką samą dezaprobatą ze strony prawa, jak postępowanie

sprzeczne z ustawą. Postępowanie niezgodne z tą normą prawną w jej właściwym

(prawidłowym) rozumieniu, ustalonym wiążąco przez Trybunał Konstytucyjny, zrealizowane

przy odmiennym rozumieniu tej normy przed podjęciem stosownej uchwały Trybunału i

podaniem jej do wiadomości adresatów normy, podlega natomiast ocenie bardziej złożonej, a

praktyczne konsekwencje prawne takiego postępowania muszą być ustalane z

uwzględnieniem także innych okoliczności.

Oznacza to, że Trybunał Konstytucyjny dopuścił możliwość ograniczenia wstecznego

stosowania ustalonej interpretacji przepisu w szczególnych przypadkach, gdy poprzednio

występowały usprawiedliwione rozbieżności interpretacyjne w praktyce funkcjonowania

prawa – w zachowaniach podmiotów zobowiązanych do przestrzegania norm prawnych oraz

w działaniach organów powołanych do ich stosowania – a przemawia za tym wzgląd na inne

wartości chronione przez porządek prawny.

11. Omawiany problem występuje także w orzecznictwie Europejskiego Trybunału

Sprawiedliwości, który już w wyroku z dnia 15 lipca 1964 r. w sprawie 6/64, Flaminio Costa

przeciwko ENEL (ECR 1964, s. 585; por. np. A. Kalisz, Reguły interpretacyjne stosowane

przez ETS, Europejski Przegląd Sądowy 2007, nr 2, s. 12; P. Brzeziński, Wyrok

Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości a wznowienie postępowania sądowego, Przegląd

Sądowy 2007, nr 7-8, s. 149) uznał, że w odróżnieniu od zwykłych umów

międzynarodowych, Traktat ustanawiający Europejską Wspólnotę Gospodarczą powołał do

życia własny system prawny, który z dniem wejścia w życie postanowień Traktatu stał się

integralną częścią systemu prawnego państw członkowskich i który jego sądy mają

obowiązek stosować. W ten sposób Trybunał pośrednio stwierdził retroaktywne

obowiązywanie interpretacji prawa wspólnotowego zawartej w jego orzeczeniu wstępnym.

Zasadę tę wyraził wprost w wyroku z dnia 27 marca 1980 r. w sprawie 61/79,

Amministrazione delie finanze delio Stato przeciwko Denkavit Italiana Srl. (ECR 1980, s.

1205; por. np. Pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich,

pod red. M. Wąsek-Wiaderek i E. Wojtaszek-Mik, Warszawa 2006; N. Półtorak, Roszczenia

o zwrot opłat pobranych przez państwo niezgodnie z prawem wspólnotowym, Europejski

Przegląd Sądowy 2006, nr 4, s. 11), stwierdzając, że wykładnia przepisu prawa

wspólnotowego, jakiej dokonuje Trybunał, ogranicza się jedynie do wyjaśnienia i

sprecyzowania znaczenia oraz zakresu tego przepisu w takiej formie, w jakiej powinien on

być pojmowany i stosowany od chwili jego wejścia w życie. Z tego względu tak

interpretowany przepis powinien być stosowany przez samego sędziego wobec stosunków

prawnych powstałych przed wydaniem wyroku orzekającego w sprawie wniosku o dokonanie

wykładni, jeśli zachodzą przesłanki pozwalające na wszczęcie przed właściwym sądem

postępowania w sprawie stosowania tego przepisu.

Jednakże w licznych orzeczeniach Europejski Trybunał Sprawiedliwości w odmienny

sposób określał czasowe skutki dokonanej wykładni prawa, a w szczególności stwierdzał, że

nie ma ona wstecznego zastosowania. Uzasadniając podjęcie takich rozstrzygnięć, Trybunał

odwoływał się w szczególności do takich zasad, jak ogólna zasada pewności prawa, dążenie

do ochrony tych podmiotów, które ustaliły i zawarły stosunki prawne w dobrej wierze i

zaufaniu do prawa, a zarazem nie znając jego prawidłowej interpretacji albo błędnie sądziły o

braku zastosowania odpowiednich postanowień wspólnotowych do ich sytuacji, albo

przyjmowały ich niewłaściwą interpretację, zapobieganie poważnym konsekwencjom, które

przy interpretacji o skutku ex tunc mogą wyniknąć dla stosunków prawnych powstałych w

dobrej wierze (por. P. Dąbrowska, Obowiązywanie w czasie wyroków wstępnych

Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, Przegląd Sądowy 2002, nr 7-8, s. 53).

Po raz pierwszy tego rodzaju rozstrzygnięcie Europejski Trybunał Sprawiedliwości

podjął w wyroku z dnia 8 kwietnia 1976 r. w sprawie 43/75, Gabrielle Defrenne (Defrenne II)

przeciwko Societe Anonyme Belge de Navigtion Aerienne Sabena (ECR 1976, s. 455; por.

np. R. Stefanicki, Odpowiedzialność odszkodowawcza państwa wobec jednostki z tytułu

niewypełniania prawa wspólnotowego, Państwo i Prawo 2004, nr 7, s. 41; T.T. Koncewicz,

Specyfika Trybunału Sprawiedliwości: sędziowie czy quasi-prawodawcy?, Palestra 2005, nr

9-10, s. 148). W uzasadnieniu tego wyroku Trybunał wywiódł, że przy każdym

rozstrzygnięciu sądowym należy brać pod uwagę jego praktyczne konsekwencje, ale nie może

to prowadzić do zatracenia obiektywnego charakteru prawa oraz zaniechania jego

zastosowania w przyszłości ze względu na możliwe reperkusje. Jednakże należy wyjątkowo

wziąć pod uwagę, że przez długi czas zainteresowane strony w dalszym ciągu dopuszczały się

praktyk sprzecznych z art. 119 [141] TWE, mimo że nie były one jeszcze zakazane przez

prawo krajowe i prawdopodobnie utrwaliło się błędne wyobrażenie co do skutków tego

przepisu. Dlatego Trybunał uznał, że zasada pewności prawa, dotycząca wszystkich zaangażowanych interesów, nie pozwala na wznowienie postępowań w odniesieniu do faktów

z przeszłości i nie można powoływać się na bezpośrednią skuteczność art. 119 [141] TWE

przy dochodzeniu roszczeń dotyczących wynagrodzeń za okres sprzed daty wydania tego

wyroku (pkt 71-75).

Z innych orzeczeń Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości przyjmujących działanie

przyjętej wykładni tylko na przyszłość można wskazać przykładowo na wyrok z dnia 15

grudnia 1995 r. w sprawie C-415/93, Union Royale Belge des Societes de Football

Association ASBL i inni przeciwko Jean-Marc Bosman i inni (ECR 1995, s. I-4921; por. np.

W. Sanetra, Zmiana przez sportowca klubu sportowego w świetle polskiego prawa.

Następstwa wynikające z tzw. sprawy Bosmana [w:] Sąd Najwyższy wobec prawa i praktyki

Unii Europejskiej, pod red. W. Sanetry, Wrocław 2003, s. 69; L. Mitrus, Swoboda

przemieszczania się pracowników - komentarz, Kraków 2003, s. 37 i 70), w którym odwołano

się do wymagania pewności prawa przemawiającej przeciwko rozpatrywaniu stosunków

prawnych, które już wygasły (pkt 144). Charakterystyczny jest także wyrok z dnia 17 maja

1990 r. w sprawie C-262/88, Douglas Harvey Barber przeciwko Guardian Royal Exchange

Assurance Group (ECR 1990, s. I-1889; por. np. J. Zajdel, Granica wieku emerytalnego a

równe traktowanie mężczyzn i kobiet, Europejski Przegląd Sądowy 2006, nr 4, s. 29; L.

Mitrus, Rozwój prawa wspólnotowego w dziedzinie równego traktowania mężczyzn i kobiet

w zatrudnieniu, Praca i Zabezpieczenia Społeczne 2007, nr 1, s. 2), stwierdzający, że

nadrzędne względy bezpieczeństwa prawnego wykluczają kwestionowanie sytuacji

prawnych, które wyczerpały swoje skutki w przeszłości, gdy mogłoby to z mocą wsteczną

zakłócać równowagę zewnętrznych systemów emerytalnych (pkt 43-44).

12. Zgodnie z art. 61 § 6 ustawy z dnia 23 listopada 2002 r. o Sądzie Najwyższym

(Dz.U. Nr 240, poz. 2052 ze zm.), uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego, składu

połączonych izb oraz składu całej izby z chwilą ich podjęcia uzyskują moc zasad prawnych.

Jeżeli jakikolwiek skład Sądu Najwyższego zamierza odstąpić od zasady prawnej,

przedstawia powstałe zagadnienie prawne do rozstrzygnięcia odpowiedniemu składowi Sądu

Najwyższego, przy czym odstąpienie od zasady prawnej uchwalonej przez pełny skład Sądu

Najwyższego wymaga ponownego rozstrzygnięcia w drodze uchwały przez ten skład Sądu

Najwyższego (art. 62 ustawy o Sądzie Najwyższym). W tym znaczeniu uchwała pełnego

składu Sądu Najwyższego wiąże wszystkie składy Sądu Najwyższego, a pośrednio wszystkie

sądy, których orzecznictwo jest poddane jego nadzorowi judykacyjnemu. Z mocy tych

przepisów, uchwała pełnego składu Sądu Najwyższego ma szczególny charakter, wyrażający

się w przyznaniu jej mocy wiążącej. Występują więc przesłanki umożliwiające rozważenie

nadania jej skuteczności tylko na przyszłość.

Naszym zdaniem, w sposób oczywisty i wynikający z przedstawionej argumentacji,

uchwała – w brzmieniu, które wskazaliśmy wyżej jako prawidłowe – powinna mieć

zastosowanie tylko w przyszłości, tj. po jej podjęciu i uzyskaniu mocy zasady prawnej. W

syntetycznym ujęciu przemawiają za tym wieloletnie i utrwalone – mimo sygnałów płynących

z orzecznictwa – stosowanie nieprawidłowej wykładni przepisów oraz wywołanie przez to

nieodwracalnych skutków procesowych, a zwłaszcza nieodwracalnych skutków orzeczeń

sądowych dla obywateli, pozostających w dobrej wierze i zaufaniu do państwa i stabilności

(pewności) prawa (nadrzędne względy bezpieczeństwa prawnego).

13. Z tych względów uważamy, że punkt 2 uchwały pełnego składu Sądu

Najwyższego powinien mieć następujące brzmienie:

Wykładnia dokonana w punkcie pierwszym ma zastosowanie od dnia podjęcia

uchwały.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Teresy Bielskiej-Sobkowicz

Swoje zdanie odrębne do powyższej uchwały uzasadniam w taki sam sposób, jak

uczynili to sędziowie Sądu Najwyższego Jacek Gudowski i Józef Iwulski.

Uzasadnienie zdania odrębnego Prezesa Sądu Najwyższego Tadeusza Erecińskiego

Na podstawie § 101 ust. 3 uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu

Najwyższego z dnia 1 grudnia 2003 r. w sprawie regulaminu Sądu Najwyższego (M.P. Nr 57,

poz. 898 ze zm.) składam następujące zdanie odrębne:

Wyrażałem przekonanie, że pełny skład Sądu Najwyższego nie powinien w dniu 14

listopada 2007 r. podejmować uchwały w sprawie wniosku Pierwszego Prezesa Sądu

Najwyższego, a odroczyć posiedzenie i zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego z

wnioskiem o zbadanie zgodności art. 77 § 1 i 7 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o

ustroju Sądów powszechnych (Dz.U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.) z art. 10, 32 ust. 1, 173 i 178

ust. 1 Konstytucji.

Jestem przekonany, że instytucja delegowania sędziego, ze względu na doniosłe skutki

ustrojowe, powinna pozostawać w zakresie kompetencji organów ulokowanych w łonie

władzy sądowniczej. Wzorem w tym zakresie może być np. regulacja przyjęta w art. 13 § 1

ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. – Prawo o ustroju sądów administracyjnych (Dz.U. Nr 153,

poz. 1269 ze zm.), że sędziego wojewódzkiego sądu administracyjnego do pełnienia

obowiązków w Naczelnym Sądzie Administracyjnym deleguje Prezes Naczelnego Sądu

Administracyjnego, czyli organ sądowy.

Wobec tego, że pełny skład Sądu Najwyższego nie przychylił się do tego wniosku i

podjął uchwałę, uważam iż przyjęta uchwała jest błędna i w całej rozciągłości przyłączam się

do uzasadnienia zdania odrębnego Jacka Gudowskiego i Józefa Iwulskiego.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Józefa Frąckowiaka

Przyłączam się do zdania odrębnego SSN Jacka Gudowskiego i SSN Józefa

Iwulskiego do uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego z dnia 14 listopada 2007 r., BSA I4110-5/07.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Mariana Kocona

Zdanie odrębne uzasadniam w ten sam sposób jak uzasadnili swoje zdanie odrębne

SSN Jacek Gudowski i Józef Iwulski.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Iwony Koper

Przyłączam się do zdania odrębnego złożonego przez sędziów Jacka Gudowskiego i

Józefa Iwulskiego.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Jerzego Kwaśniewskiego

Moje zdanie odrębne jest identyczne ze stanowiskiem i jego przesłankami

przedstawionymi w zdaniu odrębnym Sędziów Jacka Gudowskiego i Józefa Iwulskiego.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Grzegorza Misiurka

Przyłączam się do zdania odrębnego złożonego przez sędziów Jacka Gudowskiego i

Józefa Iwulskiego.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Jolanty Strusińskiej-Żukowskiej

Przyłączam się do zdania odrębnego sędziów Sądu Najwyższego: Jacka Gudowskiego

i Józefa Iwulskiego.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Herberta Szurgacza

Przyłączam się do zdania odrębnego SSN Jacka Gudowskiego i SSN Józefa

Iwulskiego do uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego z dnia 14 listopada 2007 r., BSA I4110-5/07.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Tadeusza Wiśniewskiego

Moje zdanie odrębne uzasadniam identycznie jak uzasadnili swoje zdania odrębne

sędziowie Sądu Najwyższego - Jacek Gudowski i Józef Iwulski.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Huberta Wrzeszcza

Przyłączam się do zdania odrębnego złożonego przez sędziów Jacka Gudowskiego i

Józefa Iwulskiego.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Mirosławy Wysockiej

Moje zdanie odrębne uzasadniam identycznie jak uzasadnili swoje zdania odrębne

sędziowie Sądu Najwyższego - Jacek Gudowski i Józef Iwulski.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Stanisława Zabłockiego

Uważam, że Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu wniosku Pierwszego Prezesa Sądu

Najwyższego z dnia 14 sierpnia 2007 r. o rozstrzygnięcie przez Pełny Skład Sądu

Najwyższego rozbieżności w wykładni prawa, występujących w orzecznictwie Sądu

Najwyższego, powinien podjąć uchwałę o następującej treści:

1/ Uprawnionym do delegowania sędziego do pełnienia obowiązków w innym

sądzie, na podstawie art. 77 § 1 pkt 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju

sądów powszechnych (Dz.U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.), a więc za zgodą sędziego, jest

Minister Sprawiedliwości osobiście, zastępujący go sekretarz stanu albo - jeżeli

sekretarz stanu nie został powołany – zastępujący go podsekretarz stanu, jeśli minister

upoważnił którąś z tych osób do zastępowania w tym zakresie (art. 37 ust. 5 ustawy z

dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów, Dz.U. z 2003 r., Nr 24, poz. 199 ze zm.), a

także - w razie nieobsadzenia stanowiska ministra lub jego czasowej niezdolności do

wykonywania obowiązków – Prezes Rady Ministrów lub inny wskazany przez Prezesa

Rady Ministrów członek Rady Ministrów (art. 36 ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o

Radzie Ministrów, Dz.U. z 2003 r., Nr 24, poz. 199 ze zm.). Minister Sprawiedliwości nie

może natomiast upoważnić sekretarza lub podsekretarza stanu – na podstawie art. 37

ust. 1 i 2 ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów (Dz.U. z 2003 r., Nr 24,

poz. 199 ze zm.) – do delegowania sędziego do pełnienia obowiązków w innym sądzie.

2/ Ograniczenia, dotyczące wykonywania przez Ministra Sprawiedliwości

kompetencji przewidzianej w art. 77 § 1 pkt 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych,

wskazane w zdaniu drugim tezy pierwszej, mają zastosowanie – z uwagi na konieczność

respektowania konstytucyjnej zasady demokratycznego państwa prawnego – od dnia

podjęcia uchwały przez Pełny Skład Sądu Najwyższego, a zatem uzyskania przez nią

mocy zasady prawnej.

Uzasadnienie

I. I.1. Analizując uzasadnienia orzeczeń przytoczonych przez Pierwszego Prezesa Sądu

Najwyższego we wniosku o rozstrzygnięcie rozbieżności w zasadniczej wykładni prawa,

należało dojść do przekonania, że interpretacja o najbardziej zawężającym charakterze,

zawarta w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 17 lipca 2007 r., III CZP 81/07, OSNC 2007, z.

10, poz. 154, oparta została w głównej mierze na tzw. rozumowaniu prokonstytucyjnym, to

jest wykładni mającej zapewnić najwyższy stopień zgodności dekodowanej normy z zasadami

konstytucyjnymi. Najdobitniejszym tego wyrazem jest stwierdzenie zawarte w motywach tej

uchwały, iż „…współcześnie kwestię delegacji prawidłowo - w harmonii ze standardami

konstytucyjnymi - reguluje art. 13 § 1 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. - Prawo o ustroju sądów

administracyjnych (Dz. U. Nr 153, poz. 1269 ze zm.), zgodnie z którym sędziego

wojewódzkiego sądu administracyjnego do pełnienia obowiązków sędziego w Naczelnym

Sądzie Administracyjnym deleguje Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, czyli organ

ulokowany w łonie władzy sądowniczej”.

Nie negując tego, że de lege ferenda rozwiązanie lokujące w gestii władzy

sądowniczej kompetencje do delegowania sędziego do pełnienia obowiązków w innym sądzie

najbardziej odpowiadałoby generalnej idei trójpodziału władzy, wyrażonej w art. 10 ust. 1 i 2

oraz w art. 173 Konstytucji RP, stwierdzić jednak należało, że de lege lata art. 77 § 1 p.u.s.p.

nie pozostaje w sprzeczności ze wskazanymi w uchwale z dnia 17 lipca 2007 r. wzorcami

konstytucyjnymi.

W tym zakresie podzielam zatem pogląd, który wyrażony został w pierwszej części

uzasadnienia uchwały Pełnego Składu Sądu Najwyższego z dnia 14 listopada 2007 r.

Ponieważ w tym zakresie część motywacyjna tej Uchwały nie wyczerpuje jednak wszystkich

dostępnych argumentów i jest zbyt lakoniczna, uważam za celowe - niezależnie od

ostatecznej zbieżności mego stanowiska ze stanowiskiem większości – przedstawić w tym

miejscu bardziej rozbudowany model uzasadnienia podzielanego poglądu.

I.2. Supozycja, że instytucja delegowania sędziego - do czasowego pełnienia władzy

sądowniczej w sądzie innym niż ten, który wskazany został jako „siedziba sędziego” w akcie

powołania, w szczególności wówczas, gdy delegowania takiego dokona przedstawiciel

władzy wykonawczej - miałaby nasuwać zastrzeżenia z punktu widzenia konstytucyjnej

zasady prawa obywatela do sądu właściwego, niezależnego, bezstronnego i niezawisłego

(art.45 ust.1 Konstytucji RP), nie wytrzymuje krytyki. Trybunał Konstytucyjny zasadnie

wskazał w postanowieniu z dnia 24 listopada 2004 r., Ts 48/04 (OTK-B 2004/5/297), że

Konstytucja nie wprowadza rozróżnienia pomiędzy osobami pełniącymi funkcję sędziego. W

konsekwencji brak jest więc konstytucyjnych przesłanek do łączenia pojęcia „sądu

właściwego”, o którym mowa jest w art. 45 ust. 1 Konstytucji, z określonym statusem

sędziów orzekających, wynikającym z aktu nominacji. Podkreślił też, że kompetencje

sędziów do orzekania w określonym sądzie - w tym także biorąc pod uwagę zróżnicowanie

hierarchiczne sądów i ich podział na sądy wyższej lub niższej instancji - wynikają z aktu

nominacji. Akt ten, w zakresie powierzenia sędziemu stanowiska w określonym sądzie,

związany jest z przyjętą strukturą sądów powszechnych. Ta zaś ma wyłącznie charakter

ustawowy i nie jest bezpośrednio determinowana uregulowaniami o charakterze

konstytucyjnym. Skoro więc ustawodawca „zwykły” uprawniony jest do określenia

organizacji sądownictwa powszechnego, w tym wprowadzenia funkcjonalnego rozróżnienia

na sędziów sądów rejonowych, okręgowych czy apelacyjnych, może on także, kierując się

tymi samymi względami funkcjonalnymi, wprowadzić instytucję sędziów delegowanych,

których kompetencje orzecznicze w strukturze organizacyjnej sądownictwa obejmować będą

także sprawy rozpoznawane przez sądy znajdujące się na wyższym lub niższym szczeblu tej

struktury. Ostatecznie więc, wszelkie uregulowania dotyczące możliwości delegowania

sędziego, mieszczą się w kompetencjach ustawodawcy „zwykłego” i nie naruszają

konstytucyjnego statusu sędziego, ani też prawa podmiotowego do sądu właściwego.

I.3. Odrębny fragment rozważań poświęcić należy instytucji delegowania sędziego

oraz istocie i funkcji niezawisłości sędziowskiej (art. 45 ust. 1 in fine Konstytucji RP),

odrębności i niezależności sądów od innych władz (art. 10 ust. 1 i art. 173 Konstytucji RP)

wraz z gwarancjami niezawisłości i niezależności w postaci nieusuwalności i

nieprzenoszalności (art. 180, w szczególności ust. 2, Konstytucji RP).

Przechodząc do oceny delegowania sędziego do pełnienia obowiązków sędziowskich

w innym sądzie przez pryzmat ewentualnych zagrożeń dla sędziowskiej niezawisłości oraz

niezależności władzy sądowniczej (a więc z punktu widzenia ewentualnej niezgodności

instytucji delegacji właśnie z normami wyrażonymi w art. 10 ust. 1, art. 173 oraz art. 180 ust.

2 Konstytucji RP), w pierwszej kolejności wskazać należy, że nie można jednakowo

traktować dwóch jakościowo odmiennych sytuacji, to jest tej, w której delegacja następuje za

zgodą sędziego (art. 77 § 1, § 2, § 2a i § 3a p.u.s.p.) lub wręcz na jego wniosek (art. 77 § 3

p.u.s.p.) oraz tej, gdy sędzia jest delegowany bez wyrażenia przezeń zgody (art. 77 § 7a, § 7b

i § 8 p.u.s.p.).

Pierwszy rodzaj delegacji, to jest ten, który jest zgodny z wolą sędziego, nie pociąga

za sobą takiego zagrożenia dla sędziowskiej niezawisłości i niezależności sądów, które

nakazywałoby dokonywanie „zwężającej” wykładni przepisów ustaw przyznających zarówno

samą kompetencję do delegowania, jak i przepisów dotyczących form wykonywania tej

kompetencji. I to bez względu na to, jaki organ podejmowałby w tej materii decyzję – czy

organ pozostający w strukturze władzy sądowniczej, czy organ spoza tej struktury. Tego typu

delegacje mają na celu głównie względy szkoleniowe sędziego, umożliwiają mu poznanie

specyfiki pracy w innym sądzie (najczęściej sądzie wyższego szczebla w hierarchii organów

sądowych), stwarzają szansę sprawdzenia swej wiedzy i doświadczenia w zakresie innego

charakteru spraw sądowych, z drugiej zaś strony umożliwiają sędziom orzekającym w sądach

wyższego szczebla dokonanie bardziej wnikliwej oceny walorów zawodowych sędziów

mających zamiar ubiegania się o awans zawodowy. Dlatego też należy podzielić to

zapatrywanie, prezentowane w dotychczasowym orzecznictwie Sądu Najwyższego (zob. np.

wyrok z dnia 22 sierpnia 2007 r., III KK 197/07, OSNKW 2007, z. 11, poz. 81), według

którego gwarancją zarówno niezawisłości sędziego, jak też gwarancją bezstronnego sądu jest

zasada nieprzenoszalności sędziego bez jego zgody (podkreślenie moje – S.Z.), nie zaś

zapatrywanie, które także zostało wyrażone w judykaturze (zob. np. cyt. wyżej uchwałę z dnia

17 lipca 2007 r., III CZP 81/07), zacierające fundamentalną różnicę pomiędzy zmianą, choćby

czasową, siedziby sędziego, następującą za jego zgodą i zmianą dokonywaną bez jego zgody.

Za koniecznością zróżnicowania wskazanych wyżej sytuacji expressis verbis

przemawia zresztą art. 180 ust. 2 Konstytucji RP, w którym norma, iż złożenie sędziego z

urzędu, zawieszenie w urzędowaniu, przeniesienie do innej siedziby lub na inne stanowisko,

może nastąpić jedynie na mocy orzeczenia sądu i tylko w przypadkach określonych w

ustawie, uzupełniona została dodatkowym funktorem - „wbrew jego woli”. Jasne jest zatem,

że ustrojodawca nie upatruje szczególnych zagrożeń czy to w złożeniu sędziego z urzędu, czy

to w zawieszeniu go w urzędowaniu, czy to w przeniesieniu do innej siedziby lub na inne

stanowisko, jeśli którakolwiek z tych decyzji podejmowana byłaby zgodnie z wolą sędziego,

a więc czy to na jego wniosek, czy to po wyrażeniu przezeń zgody.

Zagadnienie, czy organ władzy wykonawczej powinien mieć uprawnienia do

delegowania sędziego bez jego zgody do pełnienia obowiązków sędziego poza jego stałą

siedzibą, stanowi całkowicie odrębny problem. Wprawdzie dla każdego doświadczonego i

prawego sędziego nie może ulegać wątpliwości, iż istnieje niezawisłość „wewnętrzna”, która

jest w pierwszym rzędzie funkcją osobowości sędziego, a nie czynników zewnętrznych, a

więc że, w dużej mierze, „niezawisłość zależy od samych sędziów” i w konsekwencji „sędzia

z charakterem jest niezawisły, sędzia, który go nie ma – niezawisłym nie jest” (por. A.

Peyrefitte : Wymiar sprawiedliwości między ideałem a rzeczywistością, Warszawa 1987, s.

142 i 140), i to - dodajmy - niezależnie od tego, w jakich uwarunkowaniach normatywnych,

między innymi z punktu widzenia zagwarantowania jego nieprzenoszalności, przyjdzie mu

orzekać. Tym niemniej nie można pomijać : po pierwsze tego, że warunki obiektywne mogą

jednak sprzyjać lub zapobiegać łamaniu charakterów sędziowskich, po drugie tego, że

przepisy Konstytucji RP dotyczące zasady niezawisłości nawiązują właśnie do owych

obiektywnych, instytucjonalnych gwarancji niezawisłości, nie zaś do niezawisłości w

znaczeniu cech charakterologicznych sędziego, po trzecie wreszcie tego, że żaden sędzia nie

może „zrzec się” przewidzianych w przepisach ustawy zasadniczej gwarancji, niezależnie od

tego, jakby oceniał możliwość wpływu braku tych gwarancji na swą niezawisłość

„wewnętrzną”. Dlatego też nie sposób zaprzeczyć, że niektóre rozwiązania proceduralne (np.

różnego typu ius evocationis, polegające na usprawiedliwieniu przejmowania spraw z sądu

właściwego przez sądy wyższej instancji) lub ustrojowe (np. dopuszczające niejasne kryteria

różnicowania uposażenia sędziowskiego, w postaci uznaniowych premii i nagród) zagrażają

niezawisłości sędziowskiej. Do takich rozwiązań możliwe jest również zaliczenie

delegowania sędziów, w szczególny sposób wówczas, gdy zmiana siedziby sędziego, choćby

czasowa, następować miałaby – jak to już wyżej wskazano – wbrew woli sędziego. Dlatego

też, istotnie, przeniesienie go do innej siedziby, wbrew jego woli, przez organ władzy

wykonawczej, nasuwa istotne wątpliwości z punktu widzenia zgodności przede wszystkim z

normą wyrażoną w art. 180 ust. 2 Konstytucji RP. Rzecz jednak w tym, że ten aspekt w ogóle

nie stanowił przedmiotu pytania skierowanego przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego

do rozstrzygnięcia przez Pełny Skład Sądu Najwyższego. Zagadnienie prawne zostało

bowiem wyraźnie ograniczone do delegacji, których podstawę prawną stanowi przepis art. 77

§ 1 pkt 1 p.u.s.p., a więc tych, które z założenia następują za zgodą sędziego.

Jedynie zatem na marginesie wypada zasygnalizować, że jeśli de lege lata artykułuje

się wątpliwości co do zgodności uprawnienia do tzw. delegowania sędziego, przez organ

władzy wykonawczej, ze wskazanymi wyżej przepisami Konstytucji RP, także i w

wypadkach, gdy następuje to za zgodą lub na wniosek sędziego, naturalną konsekwencję

powinno stanowić odnoszenie tego poglądu do każdego organu tej władzy. Problemem „na

szczeblu konstytucyjnym” powinno być zatem wówczas wcale nie to, czy uprawnienie takie

zostanie wykonane osobiście przez Ministra Sprawiedliwości, czy też przez inną osobę,

upoważnioną przez Ministra lub też przez osobę, której zastępstwo zostało przewidziane ex

lege przez przepis rangi ustawowej, ale właśnie sama dopuszczalność istnienia po stronie

organów władzy wykonawczej kompetencji w tym zakresie. Paradoksalnie, wydaje się, że

znacznie większe wątpliwości mogłoby wówczas wzbudzić przyznanie takiego uprawnienia

organowi tak jednoznacznie politycznemu, jak Prezes Rady Ministrów lub organowi tak

niezorientowanemu co do reguł i zasad delegowania sędziów oraz co do potrzeb kadrowych

poszczególnych sądów, jak wskazany przez premiera inny członek Rady Ministrów

(dopuszczone to zaś zostało w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 17 lipca 2007 r., III CZP

81/07) od przyznania tego uprawnienia sekretarzowi lub podsekretarzowi stanu w resorcie

sprawiedliwości, którym zazwyczaj jest osoba wywodząca się ze środowiska prawniczego, a

często wręcz były (jeśli idzie o sekretarza stanu) lub nawet aktualny (jeśli idzie o

podsekretarza stanu) sędzia, któremu nie są obce ani problemy kadrowe sądów, ani tzw.

sędziowski sposób myślenia (ta ostatnia ewentualność została zaś w powołanej wyżej

uchwale wykluczona). Naturalną konsekwencję prezentowania takich wątpliwości powinno

więc stanowić, przy przyjęciu wskazanych wyżej założeń, nie - dokonywanie z powołaniem

się na owe zastrzeżenia konstytucyjne wykładni „zwężającej” przepisów rangi ustawowej, to

jest przepisów ustawy o Radzie Ministrów i Prawa o ustroju sądów powszechnych, ale wręcz wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego, na podstawie art. 193 Konstytucji RP oraz

art. 3 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, z pytaniem prawnym co do zgodności także i

samego art. 77 § 1 p.u.s.p. ze wskazanymi wzorcami konstytucyjnymi.

I.3. Jeśli jednak odrzuci się - a jak już zadeklarowałem, należy to uczynić wątpliwości co do tzw. konstytucyjności samej normy kompetencyjnej, przyznającej

organowi władzy wykonawczej uprawnienie do delegowania sędziego do pełnienia

obowiązków sędziego w innym sądzie wówczas, gdy wyraża on zgodę na delegację, to brak

jest podstaw, aby przepisy rangi ustawowej wykładać w jakikolwiek inny sposób, jak tylko

„ściśle”, to jest zgodnie z ich brzmieniem. Kontekst konstytucyjny nie może bowiem w

żadnym wypadku służyć za usprawiedliwienie dokonywania wykładni tych przepisów w

sposób „rozszerzający”, ale też nie może służyć za usprawiedliwienie wykładni o tak

„zwężającym” charakterze, jak zaprezentowana w uchwale z dnia 17 lipca 2007 r., III CZP

81/07. W rezultacie więc, podzielenie zapatrywań przedstawionych w całym punkcie I

niniejszego uzasadnienia zdania odrębnego, prowadzi do wniosku, że zagadnienie prawne, o

którego rozstrzygnięcie wystąpił Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, powinno znaleźć

rozwiązanie na szczeblu przepisów ustawowych, dotyczących kompetencji oraz form

wykonywania tych kompetencji przez Ministra Sprawiedliwości, ale wykładanych „ściśle”.

II. II.1. Poza wszelkim sporem pozostaje to, że kompetencja Ministra Sprawiedliwości

do delegowania sędziego, za jego zgodą, do pełnienia obowiązków w innym sądzie, wynika z

art. 77 § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Jak wykazano w części I. niniejszego

uzasadnienia zdania odrębnego, normy kompetencyjnej określonej we wskazanym przepisie

prawa nie można uznać za sprzeczną z Konstytucją RP. Rozważenia wymagają zatem dwa

kolejne zagadnienia, pozostające zresztą w ścisłym wzajemnym związku. Po pierwsze to, czy

kompetencja ta przysługuje wyłącznie Ministrowi osobiście, czy też może go przy

wykonywaniu tej kompetencji zastąpić inna osoba. Po drugie - w wypadku udzielenia

pozytywnej odpowiedzi na pytanie o możliwość takiego zastępstwa - jaki jest krąg tych osób i

na jakiej podstawie prawnej może zostać oparte to zastępstwo. Właśnie rozstrzygnięcie

tego ostatniego problemu, w sposób zasadniczy wpływające na treść uchwały podjętej przez

Pełny Skład Sądu Najwyższego, zadecydowało o złożeniu przeze mnie zdania odrębnego

od stanowiska większości.

II.2. Nie bez istotnej przyczyny mowa jest wyżej jedynie o możliwości zastępstwa

Ministra Sprawiedliwości w wykonaniu tej kompetencji, która stanowi oś rozważań w

niniejszym zagadnieniu prawnym. Należy bowiem zgodzić się ze stwierdzeniem zawartym w

końcowej części tezy uchwały Sądu Najwyższego z dnia 17 lipca 2007 r., III CZP 81/07, iż

uprawnienie do delegowania sędziego „nie może być przenoszone na inne osoby”.

Zastrzeżenie to zostało podzielone także i w uzasadnieniu wniosku Pierwszego Prezesa Sądu

Najwyższego. Jego Autor wskazał, że „przeniesienie kompetencji” możliwe jest albo w

drodze delegacji, kiedy to organ wyższego stopnia przekazuje organowi podległemu część

swoich kompetencji albo wskutek dewolucji, czyli przejęcia kompetencji przez organ

wyższego stopnia (por. P. Przybysz, (w:) Prawo administracyjne, M. Wierzbowski (red.),

Warszawa 2001, s. 115-116). Przy czym, w obu tych sytuacjach „przeniesienie uprawnień”

powoduje przejście prawa do rozstrzygania określonej kwestii z zakresu właściwości jednego

organu do właściwości innego organu, z wyłączeniem właściwości organu dotychczasowego.

W tym kontekście unormowanie, zawarte w art. 77 § 1 p.u.s.p., według którego

delegować sędziego, za jego zgodą, do pełnienia obowiązków sędziego lub w innym sądzie,

może Minister Sprawiedliwości, przesądza jednoznacznie, że jest to uprawnienie

przysługujące wyłącznie temu organowi i nie może być ono przekazane ani w drodze

delegacji, ani dewolucji innemu organowi. Inną natomiast kwestią jest forma wykonania

przedmiotowego uprawnienia. Problem sprowadza się zatem do tego, czy uprawnienie do

delegowania sędziów, o którym mowa w art. 77 § 1 p.u.s.p., powinno być wykonywane

osobiście przez Ministra Sprawiedliwości przez złożenie podpisu pod delegacją, czy też

delegacja może być „udzielona” przez inne osoby, zastępujące tego Ministra (czy to z mocy

jego upoważnienia, a więc w zakresie przez niego ustalonym, czy to ex lege w pełnym

zakresie jego obowiązków) w wykonaniu jego kompetencji. W doktrynie prawa

administracyjnego mowa jest wówczas o upoważnieniu innego podmiotu do wykonania

kompetencji.

II.3. Zapatrywanie, że kompetencję, o której mowa w art. 77 § 1 p.u.s.p., powinien

wykonywać osobiście Minister Sprawiedliwości, legło - według zawartej w niej deklaracji - u

podstaw uchwały z dnia 17 lipca 2007 r., III CZP 81/07, aczkolwiek z charakterystyczną

niekonsekwencją, do której wypadnie jeszcze powrócić, polegającą na dopuszczeniu

zastępstwa ex lege wynikającego z treści art. 36 ustawy o Radzie Ministrów. Właśnie to

odstępstwo, jak i kierunki argumentacji nakreślone we wniosku Pierwszego Prezesa Sądu

Najwyższego, nakazują w pierwszej kolejności dokonanie ustalenia, czy wykonywanie

przedmiotowej kompetencji może odbywać się na zasadach określonych w ustawie o Radzie

Ministrów (dalej także jako : u.r.m.). Potwierdzenie takiej możliwości pozwalałoby bowiem

na podjęcie dalszych rozważań, dotyczących tej kwestii, nie tylko w kontekście treści art. 36

oraz art. 37 ust. 5 u.r.m., które to przepisy przewidują instytucję zastępstwa ministra, a także i

w kontekście treści art. 37 ust. 1 u.r.m., to jest przepisu stanowiącego, że minister wykonuje

swoje zadania przy pomocy sekretarza i podsekretarzy stanu oraz gabinetu politycznego

ministra.

Sfera spraw, powierzonych do wykonywania określonemu organowi administracji

rządowej, a więc także Ministrowi Sprawiedliwości, jest wyznaczana przez określenie

zakresu jego działania, ale także i – co wypada dodać – poprzez określenie przyznanych mu

kompetencji, powiązanych z zakresem powierzonych mu zadań. Rozróżnienie to i jego

znaczenie dla rozstrzyganego zagadnienia prawnego stanowić będzie przedmiot rozważań w

pkt II.5. niniejszego uzasadnienia zdania odrębnego. Zgodnie z art. 149 ust. 1 Konstytucji RP,

ministrowie kierują określonymi działami administracji rządowej lub wypełniają zadania

wyznaczone im przez Prezesa Rady Ministrów. Z kolei zakres działania ministra kierującego

działem administracji rządowej określają ustawy. W sposób ogólny wyznacza go ustawa z

dnia 4 września 1997 r. o działach administracji rządowej (Dz. U. z 2007, Nr 65, poz. 437),

która w art. 24 ust. 1 stanowi, że dział „sprawiedliwość”, którym kieruje Minister

Sprawiedliwości, obejmuje sprawy: sądownictwa; prokuratury, notariatu, adwokatury i

radców prawnych, w zakresie wynikającym z przepisów odrębnych; wykonywania kar oraz

środków wychowawczych i środka poprawczego orzeczonego przez sądy oraz sprawy

pomocy postpenitencjarnej i tłumaczy przysięgłych. Zgodnie jednak z art. 24 ust. 3 ustawy o

działach, Minister Sprawiedliwości jest także właściwy w sprawach sądownictwa w zakresie

spraw niezastrzeżonych odrębnymi przepisami do kompetencji innych organów państwowych

i z uwzględnieniem zasady niezawisłości sędziowskiej. Oznacza to, że zakres działania

Ministra Sprawiedliwości nie został określony w ustawie o działach w sposób definitywny.

Na podstawie powoływanej normy odsyłającej, zadania Ministra Sprawiedliwości mogą

wynikać z przepisów odrębnych. Tak więc do zadań oraz kompetencji poszczególnych

ministrów, w tym także Ministra Sprawiedliwości, należą nie tylko powinności wynikające z

ustawowego zdefiniowania określonego działu, ale również inne zadania i kompetencje, jeśli

tylko zostały one wyraźnie sformułowane w przepisach odrębnych. Taka kompetencja

sformułowana została, jeśli idzie o Ministra Sprawiedliwości, m.in. właśnie w art. 77 § 1

ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych.

Zagadnieniem odrębnym jest to, w jaki sposób minister wykonuje swoje zadania oraz

w jakiej formie mogą być realizowane ustawowe kompetencje ministra. Ta ostatnia

problematyka została unormowana przede wszystkim w ustawie o Radzie Ministrów, ale

może stanowić przedmiot unormowań także i w innych ustawach, o ile wskazują one na jakieś

odrębne formy wykonywania zadań lub realizacji kompetencji. Stosunek ustawy o Radzie

Ministrów do pozostałych aktów normatywnych należy więc postrzegać przez pryzmat reguły

kolizyjnej lex specialis derogat legi generali, co prowadzi do wniosku, że ministrowie

wykonują swoje zadania oraz realizują ustawowe kompetencje na zasadach określonych w

ustawie o Radzie Ministrów (lex generalis), chyba że co innego zastrzeżono w przepisach

odrębnych (leges speciales).

Z punktu widzenia wykonywania normy kompetencyjnej przewidzianej w art. 77 § 1

p.u.s.p. istotne jest zatem ustalenie, czy Prawo o ustroju sądów powszechnych nie formułuje

odrębnego, aniżeli w ustawie o Radzie Ministrów, sposobu wykonania kompetencji w

zakresie udzielenia delegacji, a mianowicie, czy przepis ten nie wyraża obowiązku osobistego

wykonania tej kompetencji przez Ministra Sprawiedliwości. Istotne argumenty przemawiają

jednak za poglądem przeciwnym, a więc za tezą, że kompetencja ta może być wykonywana

nie tylko osobiście przez Ministra Sprawiedliwości, ale także w formach zastępstwa

przewidzianych przez akt o charakterze generalnym, to jest przez ustawę o Radzie Ministrów.

Po pierwsze, należy przyjąć, że wyjątki nie tylko powinny być interpretowane ściśle,

ale także i równie ściśle określane. Jeśli zatem przepis prawa nie zawiera wyraźnego

dookreślenia formy wykonywania kompetencji, z którego to dookreślenia można byłoby

wyraźnie wywieść wolę ustawodawcy, że odstępuje on od ogólnych form wykonywania

kompetencji, woli takiej nie należy dorozumiewać. Skoro więc przepisy o charakterze

generalnym przewidują możliwość wykonywania kompetencji nie tylko przez samego

ministra, ale także - w ściśle określonych wypadkach - przez osoby działające w jego

zastępstwie, należy przyjąć, że ustanowienie wyjątku powinno nastąpić bądź to przez

zastrzeżenie przy danej normie kompetencyjnej, iż może być ona wykonywana „tylko”

(„wyłącznie”, „jedynie”) przez ministra, bądź to wręcz przez zastrzeżenie, iż przy

wykonywaniu tej kompetencji zastępstwo w jakiejkolwiek formie jest „wykluczone”

(„wyłączone”, „niedozwolone”, „niedopuszczalne”). Po drugie, powyższe zapatrywanie

znajduje potwierdzenie w wykładni historycznej przedmiotowej regulacji. Trafnie wskazał

Pierwszy Prezes SN w swym wniosku, że nakaz osobistego delegowania sędziów przez

Ministra Sprawiedliwości obowiązywał począwszy od wejścia w życie rozporządzenia

Prezydenta RP z mocą ustawy z dnia 6 lutego 1928 r. – Prawo ustroju sądów powszechnych

(t.j. Dz. U. z 1932 r. Nr 102, poz. 683 ze zm.), którego art. 105 § 1 stanowił, że „delegować

sędziego za jego zgodą do zastępczego pełnienia w innym sądzie obowiązków sędziego,

prokuratora lub czynności administracyjnej, albo do czynności w Ministerstwie

Sprawiedliwości, może tylko (podkreślenie moje – S.Z.) Minister Sprawiedliwości, po

zasięgnięciu opinii kolegium administracyjnego właściwego sądu” (por. późniejsze wersje

przedmiotowej regulacji: § 68 ust. 1 tekstu jednolitego przedmiotowego rozporządzenia

ogłoszonego w dniu 7 września 1950 r. – Dz. U. Nr 39, poz. 360 ze zm.; § 63 ust. 1 tekstu

jednolitego przedmiotowego rozporządzenia ogłoszonego w dniu 20 lutego 1964 r. – Dz. U.

Nr 6, poz. 40 ze zm.; na ten temat zob. też S. Włodyka : Organizacja sądownictwa, Kraków

1959, s. 131 – 132, Z. Resich : Organizacja wymiaru sprawiedliwości, Warszawa 1962, s 51–

52, H. Kempisty : Ustrój sądów. Komentarz, Warszawa 1966, s. 142). Należy jednak przyjąć,

że wymóg osobistego wykonywania kompetencji w zakresie delegacji sędziów został

uchylony z chwilą wejścia w życie ustawy z dnia 20 czerwca 1985 r. Prawo o ustroju sądów

powszechnych (Dz. U. Nr 31, poz. 137 ze zm.), gdy to z przepisu przyznającego kompetencję

do delegacji sędziów usunięto partykułę „tylko”. Domniemanie racjonalności prawodawcy

nakazuje przyjąć, że nie dokonuje on istotnych korekt przepisu bez istotnych racji. Skoro

zatem ustawodawca dokonał takiej zmiany, to należy przyjąć, że uznał, iż przedmiotowa

kompetencja powinna być wykonywana na zasadach ogólnych, a nie na zasadzie wyjątku, to

jest „tylko”, a więc osobiście, przez Ministra Sprawiedliwości. Pośrednio zapatrywanie to

zostało podzielone, co już wcześniej zasygnalizowano, również w uchwale Sądu

Najwyższego z dnia 17 lipca 2007 r., III CZP 81/07, poprzez dopuszczenie w niej możliwości

delegowania sędziów przez zastępcę Ministra Sprawiedliwości, w wypadku określonym w

art. 36 ustawy o Radzie Ministrów.

II.4. Skoro zostało wykazane, że wykonywanie kompetencji przyznanej w art. 77 § 1

p.u.s.p. może odbywać się także na zasadach określonych w ustawie o Radzie Ministrów,

rozważyć wypada, kto i w jakich wypadkach może zastąpić Ministra Sprawiedliwości w tej

mierze, a w konsekwencji, kto może „udzielić” delegacji, działając w jego zastępstwie.

Ustawa o Radzie Ministrów przewiduje dwa rodzaje zastępstwa ministra :

1/ przewidziane w art. 36 u.r.m. zastępstwo ex lege oraz

2/ przewidziane w art. 37 ust. 5 u.r.m. zastępstwo z upoważnienia.

Zasadne jest zawarte w uchwale z dnia 17 lipca 2007 r., III CZP 81/07, spostrzeżenie,

że mimo bezpośredniego sąsiedztwa przepisy te nie mają ze sobą żadnego związku. Nie

można jednak podzielić innego zawartego w tym judykacie poglądu, iż kierując się intencją

zachowania porządku ustrojowego niepodobna przyjąć, aby zastępstwo ministra zostało

unormowane w dwojaki sposób. To ostatnie zapatrywanie można byłoby podzielić wówczas,

gdyby oba te rodzaje zastępstwa miały być stosowane w tych samych sytuacjach. Tymczasem

z ustawy o Radzie Ministrów wynika, że aczkolwiek obie kategorie zastępstwa służyć mają

ciągłości i sprawności wykonywania kompetencji, to jednak w istotny sposób różnią się

między sobą, a zatem będą miały zastosowanie w odmiennych sytuacjach.

Przepis art. 36 u.r.m. przewiduje zastępstwo w razie nieobsadzenia stanowiska

ministra lub jego czasowej niezdolności do wykonywania obowiązków. Ministra zastępuje

wówczas Prezes Rady Ministrów lub inny wskazany przez niego członek Rady Ministrów.

Zastępstwo to powstaje z mocy prawa (z tym jednak, że jeśli dotyczyć będzie nie Prezesa

Rady Ministrów, ale innego jej członka, niezbędne jest jego wyznaczenie przez premiera, a

więc w tym wypadku należy dostrzegać mieszany charakter także i tego rodzaju zastępstwa) i

uprawnia do wykonywania takich samych zadań i uprawnień, jakie posiada minister, w

pełnym ich zakresie.

Druga kategoria zastępstwa została uregulowana w art. 37 ust. 5 u.r.m. Powstaje ono

nie ex lege, ale z woli ministra, który ustala również jego zakres. Tym samym zakres

swobody zastępcy w wykonywaniu zadań i uprawnień ministra jest ograniczony treścią

udzielonego zastępstwa. O ile jednak przepis ustawy wyraźnie ogranicza ministra co do kręgu

osób, którym może on udzielić zastępstwa (sekretarz stanu oraz podsekretarz stanu, ale ten

ostatni tylko wówczas, gdy sekretarz stanu nie został powołany), o tyle nie ogranicza on

ministra co do zakresu udzielanego przezeń zastępstwa.

Różnice pomiędzy dwoma rodzajami zastępstw, przewidzianymi w przepisach ustawy

o Radzie Ministrów nie zmieniają faktu, że z pełnienia funkcji zastępcy wynika daleko idąca

samodzielność w wykonywaniu zadań i uprawnień ministra. Jest to w szczególności wyraźne

w przypadku zastępstwa uregulowanego w art. 36 u.r.m., kiedy to zastępca posiada pełną

autonomię w podejmowaniu wszelkich decyzji leżących w sferze zadań ministra. Może on

decydować czy podjąć określoną decyzję oraz jaka będzie jej treść. Podobną swobodę posiada

zastępca, o którym mowa jest w art. 37 ust. 5 u.r.m., a więc sekretarz stanu (względnie

podsekretarz stanu, jeśli sekretarz stanu nie został powołany), jeśli tylko jego działania

mieszczą się w zakresie ustalonym przez ministra.

Wykonywanie zadań przez zastępcę działającego na podstawie art. 36 u.r.m. nie

zmienia faktu, że podmioty wskazane w tej regulacji, mimo że są one odrębnymi organami

państwowymi, działają za Ministra Sprawiedliwości, a nie we własnym imieniu. Oznacza to,

że działający w ramach zastępstwa Prezes Rady Ministrów deleguje sędziego jako zastępca

Ministra Sprawiedliwości, a nie jako Prezes Rady Ministrów. Prezesowi Rady Ministrów

kompetencja do delegowania sędziów bowiem nie przysługuje. Nie można również uznać, że

na podstawie art. 36 u.r.m. następuje przeniesienie uprawnienia na inny organ, albowiem

wówczas przepis ten musiałby mieć zupełnie inne brzmienie. Podobnie, nie działają we

własnym imieniu zastępcy wykonujący zadania ministra na podstawie art. 37 ust. 5 u.r.m.

Twierdzenie, że do delegowania sędziów uprawniony jest tylko zastępca, o którym

mowa w art. 36 u.r.m., pomija okoliczność, że ustawodawca wyraźnie wskazał na dwa

rodzaje zastępstw. Przy czym pierwsze z nich z istoty rzeczy ma nieograniczony

przedmiotowo zakres, zaś w odniesieniu do drugiego z nich w ustawie także nie zawarto

żadnego ograniczenia podmiotu udzielającego zastępstwa co do rodzaju kompetencji, których

wykonanie mógłby on powierzyć zastępcy. Należy zatem przyjąć, że ustawowe

sformułowanie „w zakresie przez niego ustalonym” dotyczy – lege non distinguente –

każdego zakresu, który zgodny będzie z wolą upoważniającego do wykonywania zastępstwa,

czyli z wolą ministra.

Podsumowując dotychczasowe rozważania dotyczące obu rodzajów zastępstw, które

uregulowane zostały w ustawie o Radzie Ministrów, stwierdzić zatem należy, że

uprawnionym do delegowania sędziego do pełnienia obowiązków w innym sądzie, na

podstawie art. 77 § 1 p.u.s.p. jest nie tylko Minister Sprawiedliwości osobiście, ale także

zastępujący go sekretarz stanu albo - jeżeli sekretarz stanu nie został powołany - zastępujący

go podsekretarz stanu, jeśli minister upoważnił którąś z tych osób do zastępowania w tym

zakresie (art. 37 ust. 5 u.r.m.), jak również - w razie nieobsadzenia stanowiska ministra lub

jego czasowej niezdolności do wykonywania obowiązków – Prezes Rady Ministrów lub inny

wskazany przez Prezesa Rady Ministrów członek Rady Ministrów (art. 36 u.r.m.), albowiem

ani z przepisów p.u.s.p., ani z przepisów u.r.m. nie wynika jakiekolwiek ograniczenie

ustanawiania zastępcy w wykonywaniu tej kompetencji.

II.5. Odrębnym zagadnieniem jest to, czy podstawy prawnej do wykonywania

kompetencji ministra przez sekretarzy i podsekretarzy stanu można upatrywać nie tylko w

treści art. 36 oraz art. 37 ust. 5 ustawy o Radzie Ministrów, ale także i w treści art. 37 ust. 1

(w powiązaniu z ust. 2) tejże ustawy, jak przyjęto w stanowisku większości, wyrażonym w

tezie uchwały Pełnego Składu Sądu Najwyższego. Przyjęcie takiego poglądu w konsekwencji

prowadzi, w istocie, do możliwości wykonywania kompetencji określonej w art. 77 § 1

p.u.s.p. także przez podsekretarzy stanu w warunkach innych niż przewidziane w art. 37 ust. 5

u.r.m., w tym także i wówczas, gdyby w Ministerstwie Sprawiedliwości działał powołany

sekretarz stanu. Przyznać należy, że taki też był wieloletni kierunek wykładni. Zapatrywania

takiego nie można jednak, moim zdaniem, podzielić z następujących, ważkich według mnie,

przyczyn.

W art. 37 ust. 1 u.r.m. mowa jest wyraźnie o wykonywaniu zadań przy pomocy

sekretarza i podsekretarzy stanu oraz gabinetu politycznego ministra. Warunkiem wstępnym

oparcia poglądu o możliwości wykonywania przez osoby wymienione w art. 37 ust. 1 u.r.m.

kompetencji ministra w jego zastępstwie byłoby więc przyjęcie założenia, że pojęcie zakresu

„zadań”, czy zakresu „działania” ministra, jest tożsame z pojęciem kompetencji ministra i

jego władczym imperium do wykonania tych kompetencji. Naturalną implikacją takiego

utożsamienia byłoby przyjęcie możliwości wykonywania w zastępstwie ministra jego

kompetencji przez wszystkie podmioty wymienione w art. 37 ust. 1 u.r.m., a więc, gdyby nie

pominięcie ich w treści ust. 2, lege non distinguente także przez członków gabinetu

politycznego ministra. Wprawdzie ci ostatni nie zostali wymienieni w przepisie art. 37 ust. 2

u.r.m., ale przecież podstawę zastępstwa, w świetle omawianej tu koncepcji, stanowić miałby

nie sam ust. 2. tego przepisu, ale przede wszystkim właśnie ust. 1.

Należy więc wskazać, że aczkolwiek pojęcie zadań organu administracji publicznej

niejednokrotnie używane jest zamiennie z pojęciem jego kompetencji, to takie utożsamienie

nie jest właściwe. Jak podkreśla się w piśmiennictwie, „kompetencje” zawierają w sobie

zarówno aspekt obowiązków, jak i uprawnień, w tym uprawnień władczych, konkretnego

organu, natomiast pojęcie „zadań” odnosi się jedynie do jego obowiązków (por.

D.Mazurkiewicz : Pojęcie kompetencji w prawie administracyjnym, PiP 1988, z. 3, s. 78). Tak

więc wykonywanie przy czyjejś pomocy zadań (art. 37 ust. 1 u.r.m.) oznaczałoby jedynie

rozłożenie na pewien krąg podmiotów obowiązków, zgodnie z ustalonym zakresem czynności

(art. 37 ust. 2 u.r.m.), ale już nie możliwość zastępowania się przez organ tymi podmiotami

przy wykonywaniu uprawnień. Pojęcie „zadań” odróżnia się od pojęcia „kompetencji” także

w innym wymiarze, mającym zasadnicze znaczenie dla rozstrzyganego tu problemu. W

literaturze przedmiotu wskazuje się, że normy zadaniowe nie mają mocy upoważniającej, jaka

przypisywana jest normom kompetencyjnym. Dlatego też „z samego ustalenia zadań nie

wynikają żadne uprawnienia, żadne kompetencje” (por. W.Góralczyk : Zasada

kompetencyjności w prawie administracyjnym, Warszawa 1986, s. 41). Pojęcie „zadań” może

więc być utożsamiane z pojęciem „kompetencji” jedynie w rozważaniach prowadzonych w

ramach kontekstu, który można określić mianem relacji poziomej, obejmującej sytuację

określonego organu w relacji do innych organów administracji i oddzielających fragment

rzeczywistości społecznej, który temu organowi podlega, ale już nie w ramach kontekstu,

który określić należałoby jako relację pionową, prezentującą upoważnienie danego organu do

ingerencji w prawa i obowiązki podmiotów administrowanych (por. szerzej M.Matczak :

Kompetencja organu administracji publicznej, Kraków 2004, s. 60-61). Określenie zakresu

działania organu, w odróżnieniu od określenia kompetencji, nie może stanowić podstawy do

działań władczych organu administracji (por. D.Mazurkiewicz : op. cit., s. 77 ; M.Matczak :

op. cit., s. 62).

Tak więc, wykonywanie przez ministra „zadań” przy pomocy określonych podmiotów

nie oznacza jeszcze możliwości wykonywania przez te podmioty „kompetencji” ministra,

nawet gdyby kompetencje pozostawały w związku z określonym zakresem działań. W

konsekwencji, z przepisu stwierdzającego, że minister wykonuje swoje „zadania” przy

pomocy innych podmiotów oraz upoważniającego ministra do ustalenia zakresu czynności

podmiotów mu podległych nie można wyprowadzać odrębnej podstawy prawnej do

zastępstwa ministra w wykonaniu przezeń kompetencji we wskazanej wyżej relacji pionowej.

Nie sposób pominąć także i tego, że w art. 37 ust. 1 u.r.m. mowa jest jedynie o

„pomocy” ministrowi w wykonywaniu jego zadań, nie zaś o „zastępowaniu” go. Ponieważ w

ustawie o Radzie Ministrów, ani w żadnej innej ustawie, nie została zawarta tzw. definicja

legalna pojęcia „pomocy”, a nadto nie ma ono powszechnie ustalonego znaczenia w języku

prawniczym, należy odwołać się do języka potocznego. Pojęcie „pomocy” według szeregu

słowników odnoszone jest do działań mających jedynie ułatwić działania innej osoby,

zwłaszcza przez dostarczenie jej środków, udzielenie rady lub informacji, a nie do działań

polegających na wyręczeniu tej osoby, choćby poprzez działanie w jej imieniu i na jej

rachunek. Tak więc nie tylko dostrzeżenie dystynkcji pomiędzy „zadaniami” wykonywanymi

przez ministra i realizacją przezeń norm kompetencyjnych, ale także i uwzględnienie różnicy

pomiędzy „pomocą” i „zastępstwem”, nie pozwoliło mi na podzielenie poglądu, iż norma

kompetencyjna określona w art. 77 ust. 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych może być

wykonana przez sekretarza lub podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości w

warunkach innych niż te, które zostały określone w art. 37 ust. 5 ustawy o Radzie Ministrów.

II.6. Niewątpliwie, kwestia wykonywania kompetencji dotyczącej delegacji sędziów

mogła, a nawet powinna była znaleźć odzwierciedlenie, gdy idzie o pewne szczegóły

techniczne, w aktach resortowych. Rozwiązania zawarte w aktach resortowych nie powinny

jednak stanowić przedmiotu szerszej analizy przy rozstrzyganiu przedmiotowego zagadnienia

prawnego, bowiem zgodnie z art. 93 ust. 1 Konstytucji RP zarządzenia ministrów mają

charakter wewnętrzny i obowiązują tylko jednostki organizacyjne podległe organowi

wydającemu te akty. Co więcej, w ust. 2 powołanego artykułu ustawy zasadniczej wyraźnie

stwierdza się, że nie mogą one stanowić podstawy decyzji wobec obywateli, osób prawnych

oraz innych podmiotów. Oznacza to, że treść zarządzenia może mieć znaczenie wyłącznie dla

podmiotów, które podlegają organizacyjnie organowi wydającemu akt normatywny. W

stosunku do innych podmiotów, które nie są połączone węzłem organizacyjnej podległości,

aktem właściwym do regulacji ich sytuacji jest wyłącznie akt z katalogu źródeł prawa

powszechnie obowiązujących (por. J. Oniszczuk : Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej w

orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego na początku XXI w., Kraków 2004, s. 836).

Dopuszczalność nieosobistego wykonywania kompetencji przez ministrów należy zatem

oceniać wyłącznie przez pryzmat regulacji ustawowych. Na aspekt ten słusznie zwrócono

uwagę w orzeczeniach Sądu Najwyższego z dnia 13 kwietnia 2007 r., I CZ 12/07 oraz z dnia

15 czerwca 2007 r., III CZP 36/07, w których stwierdzono, że rozbieżność pomiędzy

zarządzeniem a ustawą należy rozstrzygać przyznając pierwszeństwo tej ostatniej. Gdyby

więc uregulowania aktów resortowych pozostawały w zgodzie z przepisami o randze

ustawowej, mogłyby służyć jedynie za potwierdzenie wywodu już przeprowadzonego na

poziomie ustawowym. Gdyby zaś pozostawały z nimi w kolizji, fakt ten i tak nie mógłby

wpływać na rezultat dokonanej interpretacji.

Zatem jedynie na marginesie zauważyć, przykładowo, wypada, że o ile z paragrafu 2

ust. 1 Regulaminu organizacyjnego Ministerstwa Sprawiedliwości, stanowiącego załącznik do

zarządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 14 lipca 2006 r. w sprawie ustalenia regulaminu

organizacyjnego Ministerstwa Sprawiedliwości (Dz. Urz. MS Nr 6, poz. 118 ze zm.), wynika

tylko ogólna dyrektywa organizacyjna, zgodnie z którą ministra, podczas jego nieobecności,

zastępuje sekretarz stanu oraz wyznaczony podsekretarz stanu, potwierdzająca w istocie

ustanowienie zastępstwa w rozumieniu art. 37 ust. 5 u.r.m, o tyle zauważyć należy, że nie jest

ono poprawne w zakresie, w jakim pozwala na zastępstwo ministra przez podsekretarza stanu

w sytuacji, gdy został powołany sekretarz stanu.

II.7. W dotychczasowym orzecznictwie Sądu Najwyższego, problematyka

dopuszczalności zastępowania Ministra Sprawiedliwości była podejmowana także w innym

aspekcie, a mianowicie w nawiązaniu do jego uprawnień o charakterze procesowym.

Przedmiotem oceny Sądu Najwyższego było m.in. zagadnienie wnoszenia kasacji w

zastępstwie Ministra Sprawiedliwości. W postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 24

kwietnia 2003 r., WK 4/03, OSNKW 2003, nr 7 – 8, poz. 65, powołując się na art. 37 ust. 5

u.r.m. stwierdzono, że jeżeli w Ministerstwie Sprawiedliwości został powołany sekretarz

stanu, to podsekretarz stanu nie jest uprawniony do wniesienia kasacji nadzwyczajnej (art.

521 k.p.k.) w zastępstwie Ministra Sprawiedliwości. Pogląd taki wyrażono także w doktrynie

(por. R.A. Stefański : Podmioty uprawnione do wnoszenia kasacji nadzwyczajnych w

sprawach karnych, WPP 2000, Nr 2, s. 38 – 39). Takie samo stanowisko zaprezentowane

zostało na gruncie procesowych uwarunkowań związanych z dopuszczalnością kasacji w

sprawach cywilnych. W postanowieniu z dnia 7 listopada 1996 r., I PKN 4/96, OSNP 1997,

nr 11, poz. 195, przyjęto, że podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, w którym

powołano sekretarza stanu, nie może skutecznie podpisywać kasacji z upoważnienia Ministra

Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego. Z kolei w postanowieniu z dnia 15 listopada

1996 r., sygn. II CKU 34/96, niepublik., stwierdzono, że przysługująca Ministrowi

Sprawiedliwości – Prokuratorowi Generalnemu legitymacja do wnoszenia kasacji jest jego

uprawnieniem osobistym, które nie może być przenoszone na inne osoby lub organy. Kasację

wnoszoną przez Ministra Sprawiedliwości może jednak podpisywać sekretarz stanu w

Ministerstwie Sprawiedliwości, jeśli został do tego upoważniony.

Orzeczenia powyższe nie dotyczą aktualnego stanu prawnego, albowiem po zmianach

nowelizacyjnych, dokonanych zarówno w Kodeksie postępowania karnego, jak i w Kodeksie

postępowania cywilnego, zasadnie pozostawiono wskazane uprawnienie procesowe jedynie

Prokuratorowi Generalnemu, co wyklucza jakiekolwiek zastępstwo w jego wykonywaniu

przez podmioty spoza struktury organów prokuratury. Tym niemniej nie jest pozbawione

znaczenia - z punktu widzenia zgodności systemowej - to, że dopóki przysługiwało ono także

Ministrowi Sprawiedliwości, traktowano je wprawdzie jako jego uprawnienie osobiste, ale

dopuszczając jednak zastępstwo w wykonaniu tej kompetencji, ograniczone, z kolei, do kręgu

osób odpowiadających warunkom określonym w art. 37 ust. 5 ustawy o Radzie Ministrów.

III. III.1. Uzasadnienie nowatorskiego rozwiązania, które zaproponowano w tezie drugiej

niniejszego zdania odrębnego, rozpocząć należy od stwierdzenia, że pogląd o możliwości

wykonywania przez Ministra Sprawiedliwości uprawnienia do delegowania sędziego nie

tylko osobiście albo po skorzystaniu z instytucji zastępstwa, w wykonywaniu kompetencji,

określonego w art. 37 ust. 5 ustawy o Radzie Ministrów, ale także i na zasadach

przewidzianych w art. 37 ust. 1 i 2 tejże ustawy, był w dotychczasowym orzecznictwie

dominujący, aczkolwiek - jak starałem się to wykazać wyżej w pkt III.5 - nie znajdujący

należytego oparcia w treści przepisów prawa. Chociaż brak było w tej materii tak

jednoznacznych wypowiedzi, jak te optujące za zapatrywaniami przeciwnymi, które

spowodowały wystąpienie przez Pierwszego Prezesa SN z wnioskiem o rozstrzygnięcie

rozbieżności w wykładni prawa, to jednak nie może ulegać wątpliwości, że każdy skład sądu,

przystępujący do rozpoznawania sprawy z udziałem sędziego delegowanego, w pierwszej

kolejności, przynajmniej implicite, wyrażał zapatrywanie, iż orzeka nie tylko w składzie

zgodnym z przepisami procedury, którą zobowiązany był stosować w związku z charakterem

rozpatrywanej sprawy, ale także i przekonanie, że w rozpoznawaniu sprawy biorą udział

osoby uprawnione do orzekania. Nie sposób bowiem zakładać, że skład taki przyjmował (i nie

podejmował żadnych przeciwdziałań takiemu stanowi rzeczy), iż orzeczenie przezeń wydane

obciążone będzie uchybieniem fundamentalnym, stanowiącym bezwzględną przyczynę jego

uchylenia (art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k.) w wyniku rozpoznania zwykłego środka odwoławczego,

skargi kasacyjnej (i to nawet poza granicami zaskarżenia i podniesionych zarzutów - art. 439

§ 1 in principio k.p.k., art. 536 k.p.k.) lub wznowienia postępowania z urzędu (art. 542 § 3

k.p.k.) lub też, że dopuszczał on z góry istnienie przesłanki nieważności postępowania (art.

379 pkt 4 k.p.c.). Jeśli zatem, przykładowo, zważyć, że od 1996 roku w działalności

orzeczniczej Sądu Najwyższego brało udział 69 sędziów, których delegacje zostały podpisane

przez podsekretarza stanu, a okres tych delegacji nie był krótszy niż 3 miesiące, zaś podczas

każdej z nich z udziałem sędziego delegowanego rozpoznanych zostało każdego miesiąca po

kilkanaście spraw, to jasnym jest, że wielokrotnie Sąd Najwyższy w różnych składach,

różnych Izb, wyraził w sposób dorozumiany, lecz jednoznaczny, przed lipcem 2007 roku,

pogląd, iż delegacja może być podpisana przez podsekretarza stanu, w wyniku ustalenia przez

Ministra Sprawiedliwości na podstawie art. 37 ust. 1 i 2 ustawy o Radzie Ministrów, że

uprawnienie takie wchodzi w zakres czynności danego podsekretarza stanu. Co więcej,

pogląd taki był, przynajmniej implicite, wyrażany także w każdej z tych spraw, która

podlegała kontroli odwoławczej lub w trybie rozpoznawania nadzwyczajnego środka

zaskarżenia, zaś w składzie sądu, którego orzeczenie podlegało kontroli zasiadał z kolei

sędzia, którego delegację podpisał podsekretarz stanu. Ze względu na treść art. 536 k.p.k.

ewentualne wyrażenie odmiennego zapatrywania powinno bowiem prowadzić w sprawach

rozpoznawanych w trybie kasacji w Izbie Karnej oraz w Izbie Wojskowej do uchylenia

orzeczeń niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów na podstawie art. 439 §

1 pkt 2 k.p.k. albo art. 536 k.p.k. w zw. z art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k. Ze względu zaś na treść art.

39813 § 1 k.p.c. w sprawach kasacyjnych rozpoznawanych w Izbie Cywilnej oraz w Izbie

Pracy, Ubezpieczeń Społecznych oraz Spraw Publicznych do „seryjnego” stwierdzania

nieważności postępowania na podstawie art. 379 pkt 4 k.p.c. i to niezależnie od granic

zaskarżenia oraz granic podstaw. Skoro zaś orzeczenia takie nie zapadały, przyjąć należy, że

za wręcz oczywisty kierunek wykładni przyjmowano ten, zgodnie z którym uprawnienie do

podpisania delegacji miał nie tylko Minister Sprawiedliwości lub zastępujący go sekretarz

stanu, ale także podsekretarz stanu w warunkach nie odpowiadających sytuacji określonej w

art. 37 ust. 5 in fine ustawy o Radzie Ministrów. Należy także założyć, że taki kierunek

wykładni przyjmowały, przynajmniej implicite, już nie w setkach, ale tysiącach spraw, sądy

powszechne w całej Polsce, skoro tylko w ostatnich czterech latach zostało wydanych w skali

kraju ponad 4500 decyzji delegacyjnych i także w tym wypadku zdecydowana większość

delegacji została podpisana nie przez Ministra Sprawiedliwości lub sekretarza stanu, ale przez

podsekretarzy stanu. Już nie w sposób domniemany, ale expressis verbis, interpretacji takiej

dokonał np. Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 9 sierpnia 2007 r., WZ 25/07, niepublik.

oraz Sąd Apelacyjny w Warszawie w postanowieniu z dnia 24 kwietnia 2007 r., II AKz

164/07, publik. w kwartalniku „Apelacja. Sąd Apelacyjny w Warszawie”, Nr 3 z 2007 r., poz.

13. W konsekwencji należy dostrzec, że przyjęcie, iż norma kompetencyjna w brzmieniu

zaproponowanym w tezie pierwszej niniejszego zdania odrębnego, ma zastosowanie także w

sprawach toczących się w przeszłości, prowadziłoby do konieczności uznania znacznej liczby

orzeczeń wydanych w sprawach toczących się na podstawie przepisów kodeksu postępowania

cywilnego za nieważne z mocy prawa w wypadku zgłoszenia przez osobę uprawnioną

żądania wznowienia postępowania (art. 401 pkt 1 k.p.c.) oraz do niezbędności wzruszenia w

wyniku wznowienia postępowania, i to inicjowanego z urzędu, już nie znacznej, ale

olbrzymiej ilości spraw toczących się na podstawie przepisów kodeksu postępowania

karnego, z uwagi na stwierdzenie bezwzględnej przesłanki uchylenia orzeczenia (art. 542 § 3

k.p.k.). Liczba spraw toczących się na podstawie przepisów kodeksu postępowania

cywilnego, w których prawomocne orzeczenia mogłyby ulec destabilizacji, byłaby co prawda

- z uwagi na ograniczenie czasowe zawarte w treści art. 407 § 1 k.p.c. i skargowy charakter

instytucji wznowienia na gruncie k.p.c. - znacząco mniejsza od ilości wznowionych spraw

toczących się na podstawie przepisów kodeksu postępowania karnego, ale zburzenie

stabilności stosunków ukształtowanych na podstawie prawomocnego orzeczenia mogłoby

dotyczyć nie tylko sfery praw majątkowych, ale także i tak delikatnej materii, jak np. spraw z

zakresu stosunków rodzinnych, spraw pracowniczych, itp. Liczba spraw karnych, w których

prawomocne orzeczenia uległyby destabilizacji, liczona byłaby już nie w tysiącach, ale w

dziesiątkach tysięcy, z uwagi na fakt, że ograniczenie czasowe określone w art. 542 § 5 k.p.k.

dotyczy jedynie wznowienia na niekorzyść oskarżonego, przy czym jednoznaczna ocena tego,

czy wznowienie miałoby taki właśnie kierunek dotyczyć mogłaby jedynie wyroków

uniewinniających, albowiem w pozostałym zakresie rozstrzygnięcie o charakterze

kasatoryjnym zapadające w wyniku wznowienia postępowania nawet po upływie 6 miesięcy

miałoby ten tylko skutek, że w wyniku wznowionego postępowania nie mogłoby zapaść

orzeczenie mniej korzystne dla oskarżonego od tego, które zostało wzruszone, albowiem

samo uchylenie orzeczenia nie jest decyzją o charakterze kierunkowym. W dziesiątkach

tysięcy spraw karnych zakończonych prawomocnym wyrokiem skazującym to pokrzywdzeni

(czy to występujący w sprawie w charakterze strony, czy też nie posiadający tego statusu)

dotkliwie odczuliby skutki zmiany stabilnej linii orzeczniczej, ale w pewnej puli spraw, w

których nie upłynął jeszcze termin określony w art. 542 § 5 k.p.k., skutki takie odczuliby

także oskarżeni. Zachwiałoby to zaufaniem obywateli do państwa, a konkretnie do

prawomocnych orzeczeń, na podstawie których obywatele mają prawo kształtować swoje

stosunki i relacje społeczne, a więc do wartości, która w demokratycznym państwie prawnym

podlega konstytucyjnej ochronie.

III.2. Uwarunkowania, które zostały omówione w pkt III.1., oceniane przez pryzmat

wskazanej wartości konstytucyjnej, jednoznacznie przemawiałyby zatem za rozstrzygnięciem,

że rezultat tak dokonanej wykładni powinien działać - w tym zakresie, w jakim ograniczono

by możliwość wykonywania kompetencji przyznanej Ministrowi Sprawiedliwości w art. 77 §

1 pkt 1 p.u.s.p. - pro futuro, a więc powinien dotyczyć przyszłych stanów faktycznych,

występujących już po podjęciu uchwały i uzyskaniu przez nią mocy zasady prawnej.

Pozostaje jednak do rozważenia, czy Sąd Najwyższy mógłby podjąć w swej uchwale

wykładniczej taką właśnie decyzję, dotyczącą czasowego zakresu zastosowania

wyinterpretowanej normy, a więc określić chwilę, od której powinna mieć zastosowanie nowa

wykładnia przepisów. Takie uprawnienie Pełnego Składu Sądu Najwyższego można byłoby –

moim zdaniem - wywieść z następujących założeń :

III.3. Na gruncie obowiązującej w Polsce koncepcji źródeł prawa orzeczenia sądowe

nie stanowią co prawda samoistnego źródła prawa, za wyjątkiem wyroków Trybunału

Konstytucyjnego w tych sytuacjach, gdy występuje on w roli tzw. ustawodawcy

negatywnego. Jednocześnie jednak należy podkreślić, że treść obowiązującego prawa

kształtuje się w procesie wykładni, a w szczególności wykładni sądowej. Bez wykładni nie

ma prawa, bo nie jest znana treść norm prawnych. Nawet jeżeli pozornie przedmiotem

wykładni czyni się tylko określone zwroty użyte w przepisach, w istocie wykładni takiej

dokonuje się w kontekście normatywnym, dekodując normę prawną o określonej treści i

określonym miejscowym i czasowym zakresie zastosowania.

III.4. Szczególne znaczenie i inny charakter - w porównaniu ze zwykłą wykładnią

przepisów prawa realizowaną przez każdy sąd orzekający - ma wykładnia Sądu Najwyższego

dokonywana w tzw. uchwałach wykładniczych. Należy bowiem zwrócić uwagę na to, iż

zgodnie z art. 183 ust. 1 Konstytucji RP, Sąd Najwyższy „sprawuje nadzór nad działalnością

sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania”. Pojęcie owego nadzoru nie może

być ograniczone wyłącznie do korygowania nieprawidłowych orzeczeń sądów niższych

instancji. O specyficznych funkcjach Sądu Najwyższego, wynikających z treści art. 183 ust. 1

Konstytucji, świadczy np. fakt, że ustawodawca ogranicza zakres spraw, jakie mogą być

przez ten sąd rozpoznawane w trybie kasacji. Jeżeli nadzór, o którym mowa w art. 183 ust. 1

Konstytucji, miałby sprowadzać się do rozstrzygania spraw w trybie kasacji, to wówczas

wszelkie ustawowe ograniczenia zakresu kontroli kasacyjnej należałoby uznać za sprzeczne

ze wspomnianym przepisem konstytucyjnym. Nadzór nad „działalnością sądów

powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania” polega więc także i na innych

prerogatywach, pozostających w harmonii ze znajdującym również konstytucyjne

zakotwiczenie uprawnieniem sądów powszechnych i wojskowych do „sprawowania wymiaru

sprawiedliwości” (art. 175 ust. 1 Konstytucji RP). Realizując normę zawartą w art. 183 ust. 1

Konstytucji RP, ustawodawca wyposażył zatem Sąd Najwyższy w specyficzne instrumenty,

nakierowane na zapewnienie jednolitości orzecznictwa oraz rozstrzyganie szczególnie

istotnych wątpliwości wykładniczych (art. 1 pkt 1 i 2, art. 59 - 61 ustawy z Sądzie

Najwyższym, art. 441 § 1 k.p.k., art. 390 § 1 k.p.c.). Przesłanki podejmowania przez Sąd

Najwyższy uchwał wykładniczych wskazują na to, że dokonywana w nich interpretacja

przepisów następuje w sytuacji szczególnych wątpliwości, o charakterze kwalifikowanym.

Nie jest to więc zwykła, operatywna wykładnia przepisów, jaką w każdym przypadku muszą

przeprowadzić sądy wydając orzeczenie. Analizując granicę jaka zachodzi pomiędzy

wykładnią dokonywaną przez Sąd Najwyższy w trybie rozstrzygania zagadnień prawnych, a

zwykłą wykładnią przeprowadzaną przez sąd dla rozstrzygnięcia konkretnej sprawy, należy

dojść do wniosku, że kompetencja Sądu Najwyższego materializuje się wówczas, gdy

przyjęty powszechnie model interpretacji (zespół reguł wykładni zbudowanych według

modelu racjonalnego ustawodawcy) nie prowadzi do jednoznacznych rezultatów oraz

wówczas, gdy stwierdzone zostaną rozbieżności w orzecznictwie i to o charakterze istotnym

w pespektywie jednolitości orzecznictwa. Tak więc uchwały wykładnicze mają bezpośrednie

zakorzenienie w przepisie konstytucyjnym i z istoty rzeczy noszą w sobie pewną nowość

interpretacyjną, rozstrzygają bowiem wątpliwości, których nie da się rozwikłać w zwykłym

procesie interpretacji, bądź też zapobiegają istotnym rozbieżnościom w orzecznictwie. Z

uwagi zaś na pozycję podmiotu dokonującego wykładni, uchwałom wykładniczym SN

przysługuje szczególne znaczenie w systemie sądownictwa powszechnego i wojskowego. Ich

znaczenie wykracza poza realia konkretnej sprawy, oddziałując na całe orzecznictwo.

Ponadto uchwały wykładnicze Sądu Najwyższego w sposób bezpośredni tworzą, a

przynajmniej powinny tworzyć, stabilną linię orzeczniczą, mającą bardzo istotne znaczenie w

perspektywie standardów wynikających z realizacji zasady państwa prawnego.

III.5. Trybunał Konstytucyjny niejednokrotnie dawał wyraz temu, jak wielką wagę

przywiązuje do „utrwalonej wykładni” określonego tekstu prawnego. Przykładowo, w wyroku

z dnia 13 kwietnia 1999 r., sygn. K 36/98, OTK 1999/3/40, stwierdził, że : „jednym z

rudymentów zasady zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa jest (…)

to, że obywatel może zakładać, iż treści obowiązującego prawa są dokładnie takie, jak to

zostało ustalone przez sądy, zwłaszcza gdy ustalenie to zostaje dokonane przez Sąd Najwyższy

(…) albo znajduje wyraz w jednolicie ustabilizowanym stanowisku judykatury”. W

konsekwencji, Trybunał Konstytucyjny najczęściej przyjmował, jako przedmiot swoich ocen,

ten rezultat wykładni określonych przepisów (treść normy prawnej), jaki był powszechnie

przyjęty w orzecznictwie sądowym, i to nawet wówczas, gdy możliwa była do

przeprowadzenia wykładnia odmienna, pozostająca w większym stopniu zgodności z

Konstytucją. Stanowisko takie jest wyrazem zapatrywania, iż orzecznictwo sądowe może

pełnić podobne do ustawy funkcje, zwłaszcza w perspektywie odbioru przez obywateli,

którzy chcieliby uniknąć negatywnych skutków podejmowanych przez siebie działań,

dostosowując je do treści norm odkodowanych w procesie wykładni przez uprawnione do

tego organy.

III.6. Zaufanie obywatela do utrwalonej linii orzeczniczej podlega konstytucyjnej

ochronie, stanowiąc element ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez to

państwo prawa. Owo zaufanie dotyczy także trwałości skutków prawnych wynikających ze

stosowania prawa i jego wykładni w zgodzie z dominującą linia orzeczniczą. Dotyczy to w

szczególności skutków prawnych ukształtowanych przez prawomocne orzeczenia sądowe.

Stabilność owych orzeczeń jest podstawową zasadą państwa prawnego. Zatem sąd dokonując

wykładni określonych przepisów powinien brać pod uwagę całość systemu prawnego, w tym

szczególności fakt, że przyjęty przez niego rezultat wykładni stanowiłby odejście od

ustabilizowanej linii orzeczniczej. Ma to tym większe znaczenie w przypadku, gdy dokonuje

tego Sąd Najwyższy, w trybie uchwały wykładniczej. W takim bowiem przypadku jego

rozstrzygnięcie bezpośrednio powoduje zmianę linii orzeczniczej. Co do zasady, zakres

czasowy zastosowania „odkodowanej” normy interpretator ustala odwołując do określonych

reguł wykładni właściwych dla danej dziedziny prawa. I tak w prawie karnym materialnym,

co do zasady, dokonana wykładnia obowiązuje od dnia wejścia w życie przepisu, ale

przyjmuje się regułę kolizyjną lex mitior oraz - w wypadku zmiany kierunku wykładni - zakaz

retroakcji na niekorzyść. W prawie procesowym, z kolei, zasadą jest przyjmowanie, że

regulacje walidacyjne, określające warunki skuteczności podejmowania rozstrzygnięć,

działają pro futuro, a więc dotyczą przyszłych stanów faktycznych, występujących już po

wejściu w życie danej regulacji ustawowej, co w konsekwencji powoduje, że bez zmiany

samej regulacji nie powinna następować zmiana ustalonych „reguł gry” w wyniku

dokonywanej wykładni. Są to jednak tylko zasady, od których należy dopuścić występowanie

wyjątków.

Zbliżone poglądy zostały wypowiedziane w orzecznictwie Trybunału

Konstytucyjnego jeszcze w okresie, gdy jedną z prerogatyw sądu konstytucyjnego stanowiło

podejmowanie uchwał ustalających powszechnie obowiązującą wykładnię ustaw. W

przełomowej uchwale z dnia 7 marca 1995 r., sygn. W 9/94, OTK 1995/1/20, wskazano, że

wprawdzie decyzje interpretacyjne powinny, co do zasady, wywierać skutki od dnia wejścia

w życie interpretowanego przepisu, a nie dopiero od momentu podjęcia decyzji przez

interpretatora, tym niemniej od reguły tej możliwe są odstępstwa. Dotyczą one między

innymi przypadków, gdy wykładnia ma charakter twórczy lub wprowadza elementy

nowości normatywnej. Podkreślono też, że czynnikiem, który może skłonić sąd do

odstąpienia od zasady, iż wykładnia wywiera skutki już od daty wejścia w życie

interpretowanego przepisu, może być również fakt, że w orzecznictwie i doktrynie istniały

istotne rozbieżności co do sposobu jego rozumienia. Dodać należy, że zapatrywanie to zostało

zaaprobowane w piśmiennictwie (por. np. L.Morawski : Wykładnia w orzecznictwie sądów.

Komentarz, Toruń 2002, s. 29-34).

Wypada też zauważyć, że w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości

oznaczanie cezury czasowej, od jakiej obowiązuje przyjęty przez Trybunał Luksemburski

sposób wykładni, stanowi coraz częstszą praktykę.

III.7. Tak więc, dokonując wykładni przepisów interpretator musi odpowiedzieć

również na pytanie o czasowy zakres zastosowania dekodowanych (rekonstruowanych) norm

prawnych, albowiem ustalenie tego zakresu jest jednym z koniecznych etapów interpretacji i

podlega takim samym rygorom wykładni, jak interpretacja elementów treściowych normy.

Powinien przy tym kierować się dyrektywą, iż nie jest dopuszczalna taka wykładnia aspektu

czasowego zastosowania danej normy, która miałaby prowadzić do naruszenia zasad

konstytucyjnych, w szczególności zasady zaufania obywatela do prawa, w tym

ustabilizowanej linii orzeczniczej. Ochrona zaufania do stabilnej linii orzeczniczej nie może

mieć jednak charakteru absolutnego, a w konsekwencji nie może wykluczać dokonania zmian

w linii orzeczniczej wówczas, gdy względy natury zasadniczej przemawiają za odstąpieniem

od dotychczasowej linii wykładni. Przykładowo, w myśl obowiązujących reguł wykładni

prawa uzasadniona jest tzw. wykładnia adaptacyjna, pozwalająca - przy niezmienionej treści

przepisów - na dostosowywanie treści wyprowadzanej z tych przepisów normy do

zmieniającego się kontekstu wykładni, w szczególności o charakterze empirycznym (nowych

zjawisk faktycznych). Wykładania danego przepisu może ulegać także modyfikacji na skutek

zmiany kontekstu normatywnego, determinującego w sposób bardziej lub mniej bezpośredni

rezultat tej wykładni. Zatem pogląd, że wykładania przepisu jest zawsze dekodowaniem tego

znaczenia, jakie miał on od chwili wejścia w życie, stanowi niedopuszczalne uproszczenie. W

każdym przypadku zmiany wykładni interpretator jest zobowiązany do wskazania momentu,

od którego prawidłowa jest nowa wykładnia. Pominięcie tego aspektu wykładni w sytuacji

odejścia od dotychczasowego sposobu interpretacji, może prowadzić do wadliwych

rozstrzygnięć, prowadząc np. do rzutowania wykładni prawidłowej w jednym kontekście

normatywnym na czas, w którym funkcjonował inny kontekst normatywy. Przyznać należy,

że oznaczenie momentu, od którego obowiązuje nowy sposób interpretacji, jest w dotychczas

omówionych sytuacjach zupełnie oczywiste, albowiem moment ten należy związać właśnie

ze zmianą kontekstu normatywnego albo ze zjawiskami faktycznymi nakazującymi zmianę

kontekstu wykładni.

III.8. Powstaje jednak pytanie, w jakiej relacji pozostają powyższe ustalenia do

sytuacji, w której zmiana wykładni wynika wyłącznie z faktu uznania dotychczasowego

sposobu interpretacji za błędny. Co do zasady, w takim przypadku nowa wykładnia powinna

być rzutowana także „w przeszłość”, jeśli również już w przeszłości zachodziły przesłanki do

stwierdzenia błędu, a więc można było ustalić prawidłową wykładnię. W praktyce ta ostatnia

sytuacja jest zresztą najbardziej typowa. Jeśli interpretator nie wskazuje szczególnego

momentu, od którego zaczyna obowiązywać wykładnia, należy przyjąć, że implicite wyraża

pogląd, iż działają zasady określone wyżej w pkt III.6., a zatem że nie zachodzą ani względy

wskazane w pkt III.7. uzasadniające oznaczenie innej chwili, ani też wyższe racje, do których

nawiązuje dalsza część niniejszego uzasadnienia zdania odrębnego. Należy jednakże

pamiętać, że także i w wypadku konieczności zmiany kierunku wykładni ze względu na

dostrzeżenie istotnego błędu w dotychczasowej interpretacji, interpretator zobowiązany jest

respektować wszystkie zasady wykładni, a zatem także te, które obligują go do przestrzegania

zasad konstytucyjnych. Przyjmując, iż nowa interpretacja powinna funkcjonować ex

tunc, zważyć należy zatem także i konsekwencje, jakie wywoła takie stanowisko w

systemie prawa, w szczególności w kontekście możliwości podważenia zaufania do

obowiązującego prawa, obejmującego zaufanie do sposobu interpretowania przepisów

przez sądy. Ochrona tego zaufania może się okazać wartością tak istotną, że wręcz niezbędne

będzie wprowadzenie korekty do określenia czasowego zakresu zastosowania nowo

zinterpretowanej normy prawnej, tak by dotyczyła ona wyłącznie przyszłych stanów

faktycznych. Interpretator jest zaś do tego w pełni uprawniony, bowiem - jak już to wcześniej

wykazano - czasowy zakres zastosowania określonej normy prawnej (co nie jest tożsame z

czasem obowiązywania danego przepisu prawnego) może stanowić przedmiot rozstrzygnięcia

wykładniczego.

III.9. Sąd Najwyższy, jako podmiot szczególnie kwalifikowany do dokonywania

wykładni ustaw, uprawniony jest zatem do wprowadzania w treści uchwał wykładniczych

wypowiedzi odnoszących się do czasowego zakresu zastosowania interpretowanych norm, a

więc do określania momentu, od którego powinna mieć zastosowanie nowa wykładnia

przepisów. Jak już wyżej wskazano, określenie takie jest wręcz niezbędne, gdy zmiana

wykładni ma swoje uzasadnienie w zmieniającym się kontekście normatywnym. Wyraźne

wskazanie momentu, od którego niezmienione przepisy należy interpretować odmiennie jest

wówczas koniecznym elementem przedstawienia pełnego rezultatu wykładni. Ale także w

przypadku odstąpienia od „błędnej” wykładni niezbędnym może okazać się sformułowanie w

uchwale wykładniczej podjętej przez Sąd Najwyższy wypowiedzi dotyczącej zakresu

czasowego stosowania norm prawnych o „zmienionej treści”, jeśli tylko oznaczenie

szczególnego momentu, od którego obowiązywać powinna nowa linia wykładni uzasadnione

jest tak istotną w demokratycznym państwie prawa wartością, jak zaufanie obywateli do

prawa oraz ukształtowanych w oparciu o dotychczasową linię wykładni stosunków prawnych.

Sąd Najwyższy może więc stwierdzić, iż uznaje dotychczasową wykładnię za błędną ale

zmieniony sposób wykładni, z uwagi na konieczność ochrony zaufania obywateli do państwa

i stanowionego w tym państwie prawa, powinien być uważany za prawidłowy jedynie do

przyszłych stanów faktycznych. Rozstrzygnięcia czasowego zakresu zastosowania nowej

wykładni mają szczególne znaczenie w przypadku uchwał wykładniczych mających charakter

zasad prawnych. Uchwały takie z mocy samej ustawy mają bowiem specyficzny charakter.

Wiążą one składy Sądu Najwyższego w innych sprawach, a owo związanie dotyczy przecież

abstrakcyjnie sformułowanego sposobu wykładni przepisów prawa. Z teoretycznego punktu

widzenia, podejmowanie uchwały posiadającej moc zasady prawnej w istocie odgrywa więc

rolę zbliżoną do stanowienia norm o charakterze abstrakcyjno-generalnym, dotyczy bowiem

przyszłych działań niezindywidualizowanych podmiotów, to jest poszczególnych składów

Sądu Najwyższego, które będą winne respektować ustanowioną zasadę prawną. Tak więc

podjęcie uchwały wykładniczej mającej moc zasady prawnej zbliża się w swym charakterze

do działalności prawotwórczej, co dodatkowo uzasadnia możliwość wskazania w niej

rozstrzygnięcia intertemporalnego, tak jak czyni to prawodawca w przypadku każdej normy

abstrakcyjno-generalnej. Jeśli natomiast interpretator nie wskaże w niej szczególnego

momentu, od którego zaczyna obowiązywać wykładnia, należy przyjąć, że implicite wyraził

pogląd, iż działa ona ex tunc. Należy podkreślić, iż takie ujęcie charakteru uchwał

wykładniczych mających moc zasad prawnych nie oznacza naruszenia konstytucyjnie

określonej koncepcji źródeł prawa. To bowiem sama Konstytucja uprawnia Sąd Najwyższy,

jak była już o tym mowa w pkt III.4., do sprawowania nadzoru orzeczniczego nad

sądownictwem powszechnym i wojskowym, zaś instytucja zasad prawnych bezpośrednio

służy temu nadzorowi, skutecznie gwarantując ową jednolitość i nie ingerując bezpośrednio w

kompetencję jurysdykcyjną sądów. Zatem art. 183 ust. 1 Konstytucji RP stanowi - moim

zdaniem - podstawę dla przyjęcia ograniczonej kompetencji Sądu Najwyższego do

stanowienia norm abstrakcyjno-generalnych o quasi-prawotwórczym charakterze,

obowiązujących wszystkie składy orzekające Sądu Najwyższego, a mocą autorytetu tego

organu oddziaływujących także na kierunki wykładni podejmowanej przez sądy powszechne.

W takim właśnie ujęciu instytucja zasad prawnych nie pozostaje w sprzeczności z treścią art.

178 ust. 1 Konstytucji, który przewiduje podległość sędziów wyłącznie Konstytucji oraz

ustawom. Na mocy art. 183 ust. 1 oraz przepisów realizujących te normę konstytucyjną,

sędziowie Sądu Najwyższego podlegli są jednak także uchwalanym przez siebie zasadom

prawnym, mając przy tym w każdym przypadku możliwość zmiany tych zasad w

przewidzianej prawem procedurze.

Sędziowie sądów powszechnych, którzy nie są, co do zasady, związani wykładnią o

charakterze abstrakcyjno-generalnym, dokonaną przez Sąd Najwyższy, powinni zaś pamiętać

o tym, że jeśli zdecydowaliby się na odejście od linii wykładni usankcjonowanej w uchwale

posiadającej moc zasady prawnej, wówczas muszą liczyć się z tym, że jeśli tylko sprawa w

przewidzianym przepisami prawa trybie (np. w wyniku wniesienia nadzwyczajnego środka

zaskarżenia) znajdzie się w kognicji Sądu Najwyższego, skład tego Sądu zobowiązany będzie

wzruszyć (zmienić lub uchylić) oparte na owej odmiennej wykładni orzeczenie, chyba że - jak

to już wyżej wskazano - w przewidzianej prawem, ale bardzo rzadko uruchamianej

procedurze, odstąpi od zasady prawnej.

III.10. Podsumowując rozważania przeprowadzone w części III uzasadnienia zdania

odrębnego, stwierdzam, że przyjęcie, iż nowa, już poprawna wykładnia przepisów - której

rezultat, zgodnie z moim zapatrywaniem prawnym, wyraziłem w tezie pierwszej w brzmieniu

zaproponowanym na wstępie niniejszego zdania odrębnego - działa ze skutkiem ex tunc,

prowadziłoby w znacznym zakresie do sprzeczności zastosowania dekodowanej normy

prawnej, w aspekcie czasowym rzutowanym „w przeszłość”, z Konstytucją. Skutkowałoby

bowiem stanem niepewności prawnej, podważając fundamenty wymiaru sprawiedliwości. W

tej sytuacji uprawnionym elementem i rezultatem wykładni powinno być - moim zdaniem nadto przyjęcie, że nowo zinterpretowana norma, w swojej „prawidłowej” treści działa - w

tym zakresie, w jakim ograniczono możliwość wykonywania kompetencji przyznanej

Ministrowi Sprawiedliwości w przepisie art. 77 § 1 pkt 1 p.u.s.p. - jedynie pro futuro, a zatem

od momentu podjęcia uchwały przez Pełny Skład Sądu Najwyższego i uzyskania przez nią

mocy zasady prawnej (art. 61 § 6 zd. 1 ustawy z dnia 23 listopada 2002 r. o Sądzie

Najwyższym). Takie też zatem rozwiązanie powinno zostać uchwalone w tezie drugiej.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Piotra Hofmańskiego

Przyłączam się w całej rozciągłości do uzasadnienia zdania odrębnego złożonego

przez Pana SSN Stanisława Zabłockiego - do uchwały Pełnego Składu Sądu Najwyższego z

dnia 14 listopada 2007 r. w sprawie sygn. BSA I-4110-5/07.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Elżbiety Sadzik

Przyłączam się do uzasadnienia zdania odrębnego sędziego SN Stanisława

Zabłockiego - do uchwały Pełnego Składu Sądu Najwyższego z dnia 14 listopada 2007 r. w

sprawie sygn. BSA I-4110-5/07.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Józefa Skwierawskiego

Przyłączam się do uzasadnienia zdania odrębnego złożonego przez Pana Sędziego SN

Stanisława Zabłockiego złożonego do uchwały Pełnego Składu Sądu Najwyższego z dnia 14

listopada 2007 r. w sprawie BSA I-4110-5/07.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Andrzeja Wróbla

Przyłączam się do zdania odrębnego sędziego SN Stanisława Zabłockiego do uchwały

Pełnego Składu Sądu Najwyższego z dnia 14 listopada 2007 r. BSA I-4110-5/07.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Dariusza Zawistowskiego

Przyłączam się do uzasadnienia zdania odrębnego złożonego przez Pana Sędziego

Sądu Najwyższego Stanisława Zabłockiego do uchwały Pełnego Składu Sądu Najwyższego z

dnia 14 listopada 2007 r. w sprawie sygn. BSA I-4110-5/07.

Uzasadnienie zdania odrębnego sędziego Kazimierza Zawady

1. Podzielam wątpliwości co do zgodności art. 77 §1 u.s.p. z Konstytucją wyrażone

przez Krajową Radę Sądownictwa we wniosku z dnia dniu 28 września 2007 r.

skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego. W świetle art. 45 ust. 1 Konstytucji oraz art. 55

§3, art. 75 i 84 §3 u.s.p. „miejsce służbowe sędziego” jest elementem władzy sądowniczej w

ścisłym tego słowa znaczeniu, dlatego określenie tego miejsca nie wchodzi w zakres

zwierzchniego nadzoru władzy wykonawczej nad działalnością administracyjną sądów.

Ustawodawca, przyznając w art. 77 §1 u.s.p. Ministrowi Sprawiedliwości kompetencję do

delegowania sędziego, za jego zgodą, do pełnienia obowiązków sędziego lub czynności

administracyjnych:

1) w innym sądzie,

2) w Ministerstwie Sprawiedliwości lub innej jednostce organizacyjnej podległej Ministrowi

Sprawiedliwości albo przez niego nadzorowanej,

3) w Sądzie Najwyższym - na wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego,

4) w sądzie administracyjnym - na wniosek Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego

- na czas określony, nie dłuższy niż dwa lata, albo na czas nieokreślony, dokonał więc

wyłomu w wyrażonej w art. 10 ust. 1 Konstytucji zasadzie podziału i równowagi władz oraz

w wyrażonej w art. 173 Konstytucji zasadzie odrębności i niezależności władzy sądowniczej

od innych władz. Przytoczone uregulowanie przez to, że pozwala wpływać Ministrowi

Sprawiedliwości na obsadę składu orzekającego, może niekorzystnie oddziaływać na

niezawisłość sędziowską. Wobec powyższych wątpliwości co do zgodności art. 77 §1 u.s.p. z

Konstytucją - dostrzeżonych częściowo chyba także już przez samego ustawodawcę, o czym

świadczy odbiegająca od art. 77 §1 u.s.p., nie nasuwająca zastrzeżeń natury konstytucyjnej,

regulacja zawarta w art. 13 §1 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. – Prawo o ustroju sądów

administracyjnych (Dz. U. nr 153, poz. 1269 ze zm.) – należało przed rozstrzygnięciem

przedstawionego zagadnienia prawnego wystąpić z wnioskiem do Trybunału

Konstytucyjnego o wydanie orzeczenia w kwestii zgodności art. 77 §1 u.s.p. z Konstytucją

(art. 193 Konstytucji).

2. Nie uważam też za trafne zajętego przez pełny skład Sądu Najwyższego stanowiska,

że zawarte w art. 77 §1 u.s.p. uprawnienie Ministra Sprawiedliwości do delegowania sędziego

może być na podstawie upoważnienia tego ministra wykonywane przez sekretarza stanu lub

podsekretarza stanu. Rozstrzygnięcie przedstawionego zagadnienia prawnego wymaga przede

wszystkim odpowiedzi na pytanie o status „miejsca służbowego sędziego” z punktu widzenia

podziału władz oraz o charakter prawny uregulowanego w przepisach art. 37 ust. 2 i 5 u.r.m.

„zastępowania” ministra. W powołanym wyżej wniosku Krajowej Rady Sądownictwa oraz

uchwale Sądu Najwyższego z dnia 17 lipca 2007 r., III CZP 81/07, wyrażono i uzasadniono

pogląd, że „miejsce służbowe sędziego” jest elementem władzy sądowniczej w ścisłym tego

słowa znaczeniu, a „zastępowanie” ministra unormowane w art. 37 ust. 2 i 5 u.r.m. mieści się

w pojęciu upoważnienia administracyjnego, tj. upoważnienia do wykonywania kompetencji,

zastępstwa lub pełnomocnictwa administracyjnego. W podjętej przez pełny skład Sądu

Najwyższego uchwale nie podważono tego poglądu. Jeżeli zatem przyznana Ministrowi

Sprawiedliwości w art. 77 §1 u.s.p. kompetencja do delegowania sędziego na inne miejsce

służbowe nie wchodzi w zakres władzy wykonawczej, lecz sądowniczej, a upoważnienie

administracyjne, którego przejawem jest unormowane w przepisach art. 37 ust. 2 i 5

„zastępowanie” ministra, może obejmować jedynie zadania z dziedziny administracji, to

wykonywania wspomnianej kompetencji nie powinno być wolno powierzać z powołaniem się

na ostatnio wymienione przepisy sekretarzowi stanu lub podsekretarzowi stanu. Bez wpływu

na powyższy wniosek pozostaje przewidziany w art. 77 §1 u.s.p. wymóg zgody sędziego na

delegowanie.

Poza tym, choć wymaganie zgody sędziego na delegowanie jest bardzo ważną

gwarancją niezawisłości sędziowskiej, zgodzie tej nie można przypisywać znaczenia

„kreatora czasowej zmiany miejsca służbowego sędziego”, a urzędowego aktu delegowania

sędziego sprowadzać jedynie do roli środka realizacji „wyrażonej woli sędziego”. Tak

bowiem ujęta delegacja sędziego na inne miejsce służbowe stanowiłaby swoisty przejaw

„prywatyzacji” czynności urzędowych w dziedzinie władzy sądowniczej.

Zajęcie wyrażonego w uchwale stanowiska nie było także środkiem koniecznym do

osiągnięcia celu w postaci uniknięcia destabilizacji stosunków prawnych, jaka ze względu na

dotychczasową praktykę podpisywania delegacji sędziów przez sekretarza stanu lub

podsekretarza stanu mogłaby nastąpić w razie opowiedzenia się za stanowiskiem uznającym

taką praktykę za niezgodną z prawem. Odpowiednim środkiem do osiągnięcia tego godnego

aprobaty celu byłaby taka wykładnia - wykluczająca powierzenie wykonywania

przewidzianego w art. 77 §1 u.s.p. uprawnienia Ministra Sprawiedliwości innym osobom która wychodząc z założenia, że ochronie jednych wartości konstytucyjnych może

sprzeciwiać się potrzeba ochrony innych wartości konstytucyjnych, nie objęłaby swym

oddziaływaniem delegacji udzielonych przed dniem podjęcia uchwały rozstrzygającej

przedstawione zagadnienie prawne.

Uzasadnienia zdań odrębnych zgłoszonych do uzasadnienia uchwały

Uzasadnienie zdania odrębnego zgłoszonego do uzasadnienia uchwały przez sędziego

Mirosława Bączyka

I. Prawny charakter aktu delegacji.

Za wysoce wątpliwe należy uznać stanowisko, że o delegowaniu sędziego za jego

zgodą przesądza w istocie wola sędziego, a sama decyzja Ministra Sprawiedliwości „ma w

tym przypadku za swój przedmiot w istocie zrealizowanie wyrażonej woli sędziego i może

być wydana wyłącznie wówczas, gdy sędzia na delegację wyraził zgodę„ (s. 9 - 10

uzasadnienia). Takie stanowisko oznacza założenie, że to sam sędzia pozostaje głównym

inicjatorem i kreatorem czasowej zamiany miejsca wykonywania funkcji sędziego, a decyzja

Ministra jest jedynie w tym przypadku aktem o charakterze informującym, porządkowym,

wprawdzie niezbędnym, ale wyłącznie dla celów organizacyjnych (s. 9 uzasadnienia).

Zaskakująca jest konkluzja takiej, nieuzasadnionej jednak, prawnej oceny aktu delegacji

sędziowskiej, ponieważ nie znajduje ona, moim zdaniem, dostatecznego usprawiedliwienia

prawnego w treści art. 77 § 1 u.s.p. W każdym razie nie przeprowadzono w tym zakresie

odpowiednio pogłębionego i przekonywającego wywodu prawnego pozwalającego na

sugerowaną degradację znaczenia prawnego decyzji Ministra obejmującej delegowanie

sędziego. Wola sędziego powinna być chyba ujmowana jednak jako formalna przesłanka

decyzji o delegacji, nie powinna natomiast wpływać na jej stanowczy, konstytutywny

charakter. Sporym uproszczeniem pozostaje zatem stwierdzenie, że porządkowy charakter

aktu delegacji nie mógłby być w konsekwencji postrzegany jako „akt władczy sprawowania

władzy w rozumieniu art. 10 Konstytucji RP” i to niezależnie od tego, który organ i jakiej

władzy wyposażony by został w uprawnienie do jego wydania. Pozostaje też wątpliwe, czy w

omawianej materii w ogóle byłoby dopuszczalne tworzenie kategorii prawnej decyzji o

charakterze tylko porządkowym.

II. Spójność wywodów uchwały z uzasadnieniem uchwały SN z dnia 17 lipca 2007 r., III

CZP 81/07.

Nie można zgodzić się z uzasadnieniem uchwały z dnia 14.XI.2007 r., że w

uchwale SN z dnia 17.VII.2007 r. wyrażono pogląd jakoby kwestionujący samą

ustrojową zasadę nieprzenoszalności sędziego bez jego zgody. W każdym razie tak

można zrozumieć wywód uzasadnienia uchwały zawarty na s. 11.

III. Źródło określenia zadań Ministra Sprawiedliwości.

Na s. 12 uzasadnienia stwierdzono, że art. 24 ust. 3 ustawy o działach administracji

rządowej nie określa w sposób definitywny zakresu działania Ministra Sprawiedliwości w

sprawach sądownictwa. To trafne założenie nie uzasadnia jednak wniosku, że zadania

Ministra Sprawiedliwości mogą wynikać również z odrębnych przepisów. Treść art. 24 ust. 3

wspomnianej ustawy uzasadnia jedynie stanowisko, że w sprawach sądownictwa kompetencje

innych organów niż Ministra Sprawiedliwości mogą wynikać z odrębnych przepisów.

IV. Sposób udzielenia delegacji.

Powstaje istotna kwestia określenia sposobu udzielenia delegacji. Uzasadnione jest

stanowisko, że sposobu takiego nie określają ani przepisy u.s.p. ani przepisy u.r.m., natomiast

w art. 77 § 2 u.s.p. wyraźnie określono podmiot uprawniony do udzielania delegacji

sędziowskiej. Nie można zatem podzielić argumentacji uchwały zmierzającej do wykazania,

że w przepisach u.r.m. określono sam sposób udzielania omawianej delegacji (s.14

uzasadnienia).

Uzasadnienie zdania odrębnego zgłoszonego do uzasadnienia uchwały przez sędziego

Zbigniewa Kwaśniewskiego

1) Zbędne są wywody zawarte na str. 7 in fine i na str. 8 uzasadnienia, ponieważ zostały

one poświęcone samej celowości istnienia i stosowania instytucji delegowania sędziego, które

to elementy nie były przedmiotem przedstawionego do rozstrzygnięcia zagadnienia

prawnego.

2) Nie można zaaprobować stanowiska zaprezentowanego na str. 9 i 10 uzasadnienia, że

o delegowaniu sędziego za jego zgodą przesądza w istocie wola sędziego, a czynność

Ministra Sprawiedliwości ma w tym przypadku za swój przedmiot w istocie zrealizowanie

wyrażonej woli sędziego, który sam jest kreatorem czasowej zmiany swojego stanowiska

służbowego.

Pogląd ten szczególnie dobitnie wynika, ze sformułowania: „...Zmiana statusu sędziego... nie

jest skutkiem rozstrzygającego stanowiska Ministra...lecz wynika ze swobodnej decyzji

sędziego...” (str. 10), a delegowanie przez Ministra jest jedynie aktem o charakterze

porządkowym i niezbędnym, ale wyłącznie dla celów administracyjnych.

Takie stanowisko oznacza, że czynność Ministra o delegowaniu sędziego jest jedynie aktem o

charakterze deklaratywnym, ponieważ charakter konstytutywny miałaby mieć rzekomo sama

wola sędziego, który w ten sposób decydowałby samodzielnie o zakresie sprawowanej przez

siebie (rzeczowo i miejscowo) władzy sądowniczej.

Z tym fragmentem uzasadnienia uchwały nie sposób się zgodzić, ponieważ trudno uznać, aby

przepis art. 77 § 1 u.s.p. miał za przedmiot regulacji „akt informujący o charakterze

porządkowym niezbędny wyłącznie dla celów organizacyjnych” (str. 10).

3) Trafne spostrzeżenie, że instytucja delegowania sędziego jest w rzeczywistości

efektem wielostronnych uzgodnień (str. 10 uzasadnienia) przeczy w istocie wcześniejszemu

uznaniu, że czasowa zmiana stanowiska służbowego sędziego wynika (str. 9, podkr. Z.K.) z

jego swobodnej decyzji, a kreatorem tej zmiany jest sam sędzia. Uznanie aktu delegowania za

efekt wielostronnych uzgodnień nie jest jednak argumentem rozstrzygającym o kręgu

podmiotów uprawnionych do podpisywania dokumentu zawierającego taki akt.

4) Wbrew stanowisku zawartemu na str. 11 uzasadnienia, uchwała SN z dnia 17 lipca

2007 r. (III CZP 81/07) nie zawiera przypisywanego jej zapatrywania, rzekomo

kwestionującego ustrojową zasadę nieprzenaszalności sędziego bez jego zgody. Wywód

zawarty w tym przedmiocie na str.11 uzasadnienia nie znajduje potwierdzenia w uzasadnieniu

powołanej uchwały SN z dnia 17 lipca 2007 r.

5) Uznanie, że art. 24 ust. 3 ustawy o działach administracji rządowej nie określa w

sposób wyczerpujący zakresu działania Ministra Sprawiedliwości w sprawach sądownictwa

nie uzasadnia bynajmniej wniosku (str. 13 in fine uzasadnienia), że zadania tego Ministra

mogą również wynikać z przepisów odrębnych. Brzmienie przepisu art. 24 ust. 3 powołanej

ostatnio ustawy uzasadnia jedynie wniosek, że w sprawach sądownictwa kompetencje innych

organów państwowych aniżeli Ministra Sprawiedliwości mogą wynikać z odrębnych

przepisów.

6) Trudno jest podzielić stanowisko, aby w przepisach u.r.m. określono sposób

udzielenia delegacji (str. 14 uzasadnienia). Sposobu tego nie określają ani przepisy u.s.p. ani

przepisy u.r.m., natomiast w art. 77 § 1 u.s.p. wyraźnie określono podmiot uprawniony do

udzielenia delegacji.

7) Stwierdzenie zawarte na str. 17 uzasadnienia, że przepisy art. 37 ust. 2 u.r.m. nie

uzależniają zakresu kompetencji podsekretarza stanu od powołania lub niepowołania w

ministerstwie sekretarza stanu, samo w sobie jest prawdziwe, o ile dotyczy wyłącznie zakresu

kompetencji. Problem sprowadza się jednak nie do uzależniania zakresu kompetencji

wymienionych podmiotów, ale do wykładni ustawowej przesłanki uzależnienia

dopuszczalności zastępowania Ministra Sprawiedliwości przez podsekretarza stanu, a to jest

już zupełnie odmienna kwestia, którą pominięto w uzasadnieniu uchwały.