Legislator Case Law & Legislation
V K 87/18 AI generated

V K 87/18 · Sąd powszechny

Case Number V K 87/18
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Decision Date
Outcome REASONS

Legislator summary

AI generated

Na podstawie całokształtu okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej Sąd ustalił następujący stan faktyczny: W dniu 21 marca 2017 r. w godzinach wieczornych B. K., E. S., Ł. R. wraz z innymi osobami spotkali się na Bulwarze B. S. (1) w W.. Spotkanie to zostało zorganizowane m.in. przez B. K. i nazwane „antysemitingiem”, a informacja o nim została wcześniej rozpowszechniona w Internecie – na stronie F. B. K., nadto w serwisie internetowym (...) na kanale Telewizji (...) i na kanale użytkownika (...). Ogłoszenie o spotkaniu było otwarte – dostępne dla nieograniczonego grona osób.

Legislator headnote

AI generated

art. 73 konstytucji; V K 87/18 · Sąd powszechny: Ekspresja artystyczna zagwarantowana w art. 73 konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej jakby została wykorzystana do obrony piękna przed brzydotą. Tej sprawy według niego w ogóle nie powinno być, jest to zajęcie czasu Sądowi, jemu i innym. Podniósł, że musi się teraz tłumaczyć z polskiego obyczaju topienia marzanny i tego, że marzanna była personifikacją brzydoty. Odpowiadając na pytania oskarżony B. K. dodatkowo wyjaśnił, że nie wskazywał na różnice międzynarodowe, narodowe. M., topienie marzanny dotyczyło kategorii piękna i brzydoty.

Keywords

AI generated
exhibitionism freedom of art public incitement to crime offences against cultural property breach of public order provocatory action

Cited Legislation

AI generated
art. 73 konstytucji
Ekspresja artystyczna zagwarantowana w art. 73 konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej jakby została wykorzystana do obrony piękna przed brzydotą.

Cited Case Law

AI generated
IV KK 406/06
IV KK 406/06) wskazał, że nawoływanie do nienawiści z powodów wymienionych w art.
V KK 98/11
V KK 98/11) Sąd Najwyższy uznał, że czynność sprawcza nawoływania do nienawiści wiąże się z chęcią wzbudzenia u osób trzecich najsilniejszej negatywnej emocji (zbliżonej do wrogości) do określonej narodowości, grupy etnicznej czy rasy.
II CSK 431/10
IV CSK 317/17
Powodowie […] w pozwie skierowanym przeciwko R.
AI generated
VII Ka 139/18
P. został oskarżony o to, że w okresie od 15 do 16 lipca 2016 r. w C., działając w krótkich odstępach czasu w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, publicznie nawoływał do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych poprzez umieszczenie na swoim profilu na portalu internetowym F..pl wezwania do agresji wobec społeczności muzułmańskiej, w szczególności poprzez burzenie miejsc kultu oraz zamieszczanie grafik wzywających do wykluczenia kulturowego oraz używania przemocy wobec wyznawców islamu, tj. o przestępstwo z art. 256 § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k.
II K 245/18
Na podstawie zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego Sąd ustalił następujący stan faktyczny: W dniu 15 listopada 2017 r.
VIII Ka 293/14
w okresie od września 2009 roku do dnia 18 stycznia 2013 roku w B.przy ulicy (...)w rejonie bloku oznaczonego numerem 2, działając wspólnie i w porozumieniu wielokrotnie publicznie znieważali B.
II K 1003/21
Formularz UK 1 Sygnatura akt II K 1003/21 Je ż eli wniosek o uzasadnienie wyroku dotyczy tylko niekt ó rych czyn ó w lub niekt ó rych oskar ż onych, s ą d mo ż e ograniczy ć uzasadnienie do cz ęś ci wyroku obj ę tych wnioskiem. Je ż eli wyrok zosta ł wydany w trybie art. 343, art. 343a lub art. 387 k.p.k. albo je ż eli wniosek o uzasadnienie wyroku obejmuje jedynie rozstrzygni ę cie o karze i o innych konsekwencjach prawnych czynu, s ą d mo ż e ograniczy ć uzasadnienie do informacji zawartych w cz ęś ciach 3–8 formularza. USTALENIE FAKTÓW Fakty uznane za udowodnione Lp. Oskarżony Czyn przypisany oskarżonemu (ewentualnie zarzucany, jeżeli czynu nie przypisano) 1. S. M.
IV K 17/23
UZASADNIENIE Formularz UK 1 Sygnatura akt IV K 17/23 Jeżeli wniosek o uzasadnienie wyroku dotyczy tylko niektórych czynów lub niektórych oskarżonych, sąd może ograniczyć uzasadnienie do części wyroku objętych wnioskiem. Jeżeli wyrok został wydany w trybie art. 343, art. 343a lub art. 387 k.p.k. albo jeżeli wniosek o uzasadnienie wyroku obejmuje jedynie rozstrzygnięcie o karze i o innych konsekwencjach prawnych czynu, sąd może ograniczyć uzasadnienie do informacji zawartych w częściach 3–8 formularza. 1.USTALENIE FAKTÓW 1.1.Fakty uznane za udowodnione Lp. Oskarżony Czyn przypisany oskarżonemu (ewentualnie zarzucany, jeżeli czynu nie przypisano) 1.1.1. P. W. (1) „(…) przyjmując, że oskarżony P. W. (1) w okresie od dnia 11 czerwca 2021 roku do dnia 18 czerwca 2021 roku w Ł. dopuścił się zachowania polegającego na tym, że znieważył inny znak państwowy w postaci miniaturki polskiej bandery wojennej, a nadto w dniu 16 czerwca 2021 roku obraził uczucia religijne I. S. (1), znieważając publicznie przedmioty czci religijnej w postaci obrazów z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej i z wizerunkiem św. Jana Pawła II oraz różańca z krzyżem oraz drugiego krzyża, w ten sposób, że w swoich pracach fotograficznych prezentowanych w opisanym przedziale czasowym na Międzynarodowym Festiwalu Fotografii (...) w Ł., na wystawie autorskiej o nazwie „(...)” i w ramach ekspozycji cyklu „W. (...)”, przedstawił te przedmioty i wspomnianą miniaturkę bandery wojennej na tle odsłoniętego sromu, to jest zewnętrznej części żeńskich narządów płciowych, a w przypadku wizerunku św. Jana Pawła II, różańca z krzyżem i drugiego krzyża oraz miniaturki bandery również na tle odsłoniętego otworu kobiecego odbytu, to jest zachowania wyczerpującego dyspozycję art. 137 §1 k.k. i art. 196 k.k. w zw. z art. 11 §2 k.k. (…)” Przy każdym czynie wskazać fakty uznane za udowodnione Dowód Numer karty Oskarżony P. W. (1) (ps. (...) Z.) jest (...) artystą tworzącym od 30 lat na różnych polach artystycznych, w tym na polu fotografii. W swojej twórczości podejmuje też kontrowersyjne tematy oraz posługuje się takimiż formami przekazu. Inne prace oskarżonego trafiały w przeszłości nawet do (...) w Ł.. wyjaśnienia oskarżonego 153 v. – 154 348 – 349 v. zeznania J. R. 357 v. – 360 zeznania J. S. 658 – 658 v. zeznania M. S. 421 W 2020 r. oskarżony został zaproszony do udziału w cyklicznej imprezie fotografii o nazwie (...), organizowanej w Ł.. W jej trakcie zorganizowano cykl wystaw różnych (...) artystów o nazwie (...). Łącznie cała impreza obejmowała prace 150 artystów. Oskarżonemu udostępniono przestrzeń wystawienniczą w pomieszczeniach Galerii (...) – celem przedstawienia własnej autorskiej wystawy retrospektywnej, obrazującej przekrojowo jego 30 - letnią twórczość. Oskarżony zaprezentował ekspozycję artystyczną o nazwie „A. (...)”. wyjaśnienia oskarżonego 153 v. – 154 346 – 351 zeznania J. R. 357 v. – 360 zdjęcia 317 ulotka informacyjna wystawy 8 zeznania M. S. 420 – 421 v. zeznania J. R. 357 v. – 360 W ramach przestrzeni otrzymanej do artystycznego wykorzystania, oskarżony P. W. (1) w dużym pomieszczeniu umieścił zasadniczą część sporej galerii własnych zdjęć (łącznie wszystkich wystawiał około 200) o różnej tematyce, w tym dość kontrowersyjnych, stanowiących przekrój jego dorobku na polu fotografii. Z większej sali wchodziło się przez zamykane i nieprzezroczyste drzwi do bardzo małego pomieszczenia, w którym w uzgodnieniu z kuratorem wystawy J. R. (2) oskarżony umieścił najbardziej kontrowersyjną część wystawy – mały cykl fotograficzny obejmujący kilkanaście zdjęć, nazwany autorsko przez siebie (...). wyjaśnienia oskarżonego 153 v. – 154 346 – 351 protokół oględzin 2 - 3 wydruki zdjęć 317 zeznania świadka A. W. (...) H. 18 v. – 19 351 v. - 354 zeznania J. R. 357 v. – 360 zeznania M. B. 361 v. Cykl (...) nie powstał na potrzeby imprezy (...). Prace fotograficzne składające się na opisany zestaw fotografii powstawały na przestrzeni kilku lat, gdzieś około od 2010 do maksymalnie 2017 roku, przy czym kwestionowane przez prokuratora prace najprawdopodobniej zostały przez oskarżonego stworzone gdzieś w latach 2012 – 2013 r. W rezultacie tematycznie częściowo nawiązywały nawet do ówczesnych zdarzeń (np. katastrofy smoleńskiej, Euro 2012, okresu prezydentury B. K. itd.) i nie dotyczyły jedynie aspektów religijnych i symboli patriotycznych. wyjaśnienia oskarżonego 154 v. – 155 349 v. 351 zeznania J. R. 362 v. – 363 zeznania M. S. 420 v. zeznania E. M. 422 – 422 v. zeznania J. R. 358 Przykładowo, obraz związany z umieszczeniem na tle waginy miniaturki przypominającej banderę wojskową RP z towarzyszącym jej wizerunkiem b. Prezydenta RP B. K. (2) prawdopodobnie nawiązywał do zdarzenia z października 2012 r., które miało miejsce podczas prezydentury B. K., gdy ten wziął udział w podnoszeniu bandery na odrestaurowanym statku szkoleniowym (...). wydruk ze strony internetowej 425 – 426 zdjęcia 317 Dla potrzeb wystawy w ramach festiwalu oskarżony jedynie wydrukował raz jeszcze całość wyselekcjonowanych na wystawę fotografii, częściowo na własny koszt, w części korzystając także z dofinansowania zewnętrznego. wyjaśnienia oskarżonego 348 v. Cykl (...) w zamyśle artystycznym autora dzieła miał w pewien sposób symbolicznie nawiązywać do głośnych cyklicznych wystaw fotografii organizowanych w K. w latach 70 – tych ( (...)), podczas których - w czasach gierkowskich – prezentowano akty kobiece. Chociaż chodziło tam o fotografię bardziej wysublimowaną artystycznie niż prezentowane obecnie prace oskarżonego, w siermiężnych czasach PRL owe ekspozycje także wzbudzały ogromne kontrowersje. Zdarzały się wtedy głosy krytyczne, że eksponowane fotografie prowadziły do demoralizacji młodzieży i propagowały pornografię. Odwołując się do historii tamtego cyklu, oskarżony oparł się na subiektywnej antycypacji tego co w dzisiejszych czasach – gdy nagość jest o wiele bardziej powszechna – wzbudzałoby porównywalne kontrowersje. wyjaśnienia oskarżonego 153 v. – 154 346 – 351 747 v. - 748 artykuł 366 - 374 artykuł 375 - 379 wydruk z W. 183 – 184 artykuł 180 – 182 v. wyjaśnienie genezy wystawy 175 – 176 wywiad z oskarżonym w Gazecie (...) 20 – 21 v. zeznania A. T. 657 v. polemika autora 400 – 403 v. Cykl (...) oskarżony oparł na koncepcji bezpośredniej konfrontacji różnych symboli (które zdaniem oskarżonego kojarzyły się z bardzo tradycyjnym i konserwatywnym rozumieniem szeroko pojmowanej polskości - wyraźnie przez niego krytykowanym i piętnowanym), z nagością kobiecą, przede wszystkim z żeńskim kroczem, które posłużyło jako pornograficzne tło do prezentacji tych symboli – w wypadku kwestionowanych przez prokuratora prac także przy dobrze wyeksponowanym sromie, a czasem i otworze odbytu. Taki efekt artystyczny miał w zamyśle oskarżonego – z poprawką na dzisiejszą większą odporność społeczną na kwestie nagości - wzbudzać podobne kontrowersje jak wystawy (...). W warstwie emocjonalnej miał być szokujący – poprzez zestawienie tych elementów. Efektem końcowym takiego zabiegu była deprecjacja i poniżenie tych postaw poprzez uderzenie w związaną z nimi symbolikę – traktowanych przez oskarżonego jako wady i przywary narodowe. Cykl obejmował nie tylko prace odnoszące się do sfery religii katolickiej czy symboli państwowych. Fragmentami – w tym też częściowo w zakresie objętym zarzutem – wpisywał się jakoś w trwające ówcześnie i obecnie dyskusje społeczne i polityczne. W ramach całego cyklu oskarżony nie zachowywał konsekwencji w sposobie ujęcia poszczególnych symboli – w rezultacie były takie, gdzie jedynie zarysowano nagość kobiecą oraz takie gdzie o wiele bardziej wulgarnie w przekazie zaprezentowano zwłaszcza zdjęcia znanych osób oraz symbole religijne i państwowy. Wynikało to z faktu, że koncepcja artystyczna oskarżonego w międzyczasie ewoluowała. Na cykl składały się następujące prace: fotografia obrazująca bochenek chleba z kieliszkiem z solą trzymany przed sobą przez stojącą nagą kobietę (bez wyeksponowanych narządów płciowych ale z sylwetką ograniczoną do tej części ciała, bez widoku na piersi i twarz oraz nogi); fotografia obrazująca serwetkę we wzory ludowe ( (...)), która stanowiła jeden z czterech elementów swego rodzaju „koperty”, składającej się ze złączonych ze sobą ud kobiecych, trójkąta okolic sromu oraz właśnie trójkąta serwetki (bez wyeksponowanych narządów płciowych - widoczne są tylko od przodu wargi sromowe, z tym, że całość jest złączona przez złączenie ud); zbliżenie na rozchylone uda modelki, trzymającej w rękach kaszankę i butelkę wódki (...), z leżącymi przed nią kiełbasą i ogórkiem kiszonym (z wyeksponowanym sromem); zdjęcie nagiej dziewczyny pokazanej od żeńskich narządów płciowych w dół, leżąca w kibicowskich skarpetach i w otoczeniu piłki nożnej oraz akcesorium kibicowskiego – bez zbliżenia na części intymne; zdjęcie św. Jana Pawła II i przewieszonego obok różańca z dwoma krzyżykami, w tym jednym z wizerunkiem ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa na tle rozchylonych ud kobiecych z bardzo dobrze wyeksponowanymi sromem kobiecym oraz otworem odbytu; zdjęcie obrazka Matki Boskiej Częstochowskiej położonego na podbrzuszu nagiej kobiety, na tle rozchylonych ud kobiecych z dobrze wyeksponowanym widokiem nieco rozchylonego sromu kobiecego (obrazek umieszczono bezpośrednio nad sromem), gdzie modelka ma na rękach wyrazistą, dużą, stylową biżuterię, a dodatkowo na udzie naklejone historyczne godło Polski ; zdjęcie obrazujące byłego Prezydenta RP B. K. (2) z trzymaną obok w ręku przez modelkę miniaturką przypominającą w układzie graficznym polską banderę wojskową, gdzie na białym tle znajduje się też godło Rzeczpospolitej Polskiej – wszystko zaś umieszczone na tle pomalowanego na biało – czerwono rozchylonego uda kobiecego z dobrze wyeksponowanymi sromem i częściowo też otworem odbytu; zdjęcie obrazujące samolot T. (...) nieznacznie wlatujący do otworu pochwy umieszczone na tle rozchylonych ud kobiecych z dobrze wyeksponowanym sromem gdzie po obu stronach oskarżony umieścił fotografie nieżyjącego Prezydenta RP L. K. i prezesa (...) J. K. (1); zdjęcie obrazujące dwie pary czarnych okularów przeciwsłonecznych gdzie nausznik jednej z nich włożony jest w otwór pochwy, a modelka w ręku trzyma zdjęcie gen. W. J. (1) w generalskim mundurze wojskowym i okularach przyciemnianych – wszystko na tle rozchylonych ud kobiecych z dobrze wyeksponowanym sromem; zdjęcie obrazujące mapę z okresu zaborów i siedzącą na niej nagą modelkę gdzie widać tylko rozchylone uda i dość dobrze wyeksponowany srom, pokazującą palcem punkt na mapie obok P., gdzie obecnie znajduje się Ł. (obecne miejsce zamieszkania artysty); zdjęcie obrazujące Marszałka J. P. (2) i kasztankę – na tle rozchylonych ud kobiecych z dobrze wyeksponowanym sromem. Każdy z tych elementów jakoś kojarzył się oskarżonemu z szeroko pojmowaną polskością, jej historią, a też z własnymi korzeniami (oskarżony pochodzi z Ł.), przy czym oskarżony traktował owe elementy jako polskie przywary i tak je krytycznie przedstawiał w zestawieniu z tłem obrazującym co najmniej nagość. W większości przypadków tło obejmowało nie tyle nagość co zbliżenia na żeńskie zewnętrzne narządy płciowe (srom), niekiedy też z pokazaniem otworu odbytu. wyjaśnienia oskarżonego 153 v. – 154 346 – 351 747 v. - 748 zdjęcia 30 – 81 wydruki zdjęć 317 zeznania A. W. (...) H. 18 v. - 19 schemat 380 Same zbliżenia na okolice intymne (w tych pracach, gdzie oskarżony wykorzystywał właśnie takie tło dla umieszczanych symboli), w sensie czysto technicznym nie różniły się wiele od tych jakie można znaleźć na stronach ze zdjęciami pornograficznymi – z tym, że na zdjęciach z cyklu oskarżonego nie było widać twarzy modelek więc w tym sensie były one pozbawione kontekstu wskazującego ich mimiką np. na jakąś zachętę do seksu czy gotowość seksualną. zdjęcia 399 zdjęcia 316 Pierwsze prace z cyklu oskarżony zaprezentował kiedyś w ramach wystawy zbiorowej zorganizowanej przez grupę artystów w dawnym opuszczonym pawilonie handlowym GS-u w L. oraz innej we W. (w sierpniu 2012). W L. każdy z artystów prezentował tam swoje prace. Oskarżony zaprezentował też część prac z cyklu „W. (...), m.in. tę dotyczącą katastrofy smoleńskiej. Nie było tam tych dotyczących symboli religijnych i państwowych. Prace oskarżonego nie wzbudziły wtedy kontrowersji. wyjaśnienia oskarżonego 153 v. – 154 348 350 zeznania A. T. 657 – 659 Cała ekspozycja „A. (...)” była w Ł. ogólnodostępna w godzinach 14.00 – 19.00, z darmowym wstępem dla wszystkich zainteresowanych. Ekspozycja trwała od 11 czerwca 2021 r. i planowo miała się zakończyć 26 czerwca 2021 r. Otwierał ją i zamykał codziennie sam oskarżony albo jego ówczesna partnerka (J. R.). On dysponował kluczami do udostępnionych mu pomieszczeń. Pewne ograniczenie dostępności przewidziano jedynie dla odwiedzających owe małe pomieszczenie gdzie znajdowała się ekspozycja (...). Wejście do niej opatrzono kartką wskazującą, że wstęp jest dopuszczalny tylko dla osób powyżej 18 roku życia oraz krótką informacją wyjaśniającą ogólnie skąd inspiracja dla cyklu – ale bardzo ogólnikową i nie zawierającą żadnych ostrzeżeń jaki ma on właściwie charakter, w tym jakie treści za sobą niesie. W szczególności, oskarżony nie zamieścił na wejściu jakichkolwiek ostrzeżeń, że jakaś część ekspozycji może naruszać czyjeś uczucia religijne czy dotyczy symboliki patriotycznej. Z drugiej strony – oskarżony nie promował też w żaden szczególny sposób kontrowersyjnej formy i tematyki prac składających się na ten cykl. Wejście na całą ekspozycję opatrzono tylko kartką z nazwą „A. (...)” ze zdjęciem jednej z prac oskarżonego spoza cyklu (...), bez adnotacji, że wystawa obejmuje jakieś prace skandalizujące w formie czy przekazie, tym bardziej mogące obrażać czyjeś uczucia religijne czy znieważać symbole państwowe. Obecni na miejscu oskarżony albo jego ówczesna partnerka pilnowali aby osoby poniżej 18 roku życia nie wchodziły do mniejszej sali. Nie ma dowodu aby jakaś osoba niepełnoletnia odwiedziła tę przestrzeń. Poza tym jednak faktycznie pomieszczenie było w pełni dostępne dla nieograniczonego kręgu osób dorosłych, które by tylko były zainteresowane wystawą oskarżonego i zechciały wejść do mniejszego z pomieszczeń. Gdy na miejscu był oskarżony, był dodatkowo gotów udzielać objaśnień autorskich co do charakteru swoich prac. Na wystawie była dodatkowo umieszczona informacja od oskarżonego, że wszystkie eksponowane przez niego prace są do nabycia przez zainteresowanych. Ostatecznie jednak nikt niczego nie kupił do chwili przedterminowego zamknięcia wystawy. wyjaśnienia oskarżonego 153 v. – 154 346 – 351 364 v. wyjaśnienie celu wystawy 175 - 176 ulotka festiwalowa 8 zeznania J. R. 357 v. - 360 zeznania A. W. (...) H. 18 v. – 19 351 v. - 354 zeznania J. R. 362 – 363 v. 364 v. zeznania M. B. 360 v. – 361 v. Wystawa była czynna od 11 czerwca 2020 r. do jej przedwczesnego przymusowego zamknięcia w dniu 18 czerwca 2020 r. Ogólnie, ekspozycja oskarżonego nie wzbudzała większego zainteresowania ale też kontrowersji osób odwiedzających. Obejrzało ją łącznie kilkaset osób, w tym spora część w ramach wernisażu gdzie obecny na miejscu oskarżony był gotów wyjaśniać swoje prace. Miało być jeszcze w połowie ekspozycji zorganizowana prezentacja autorska gdzie oskarżony by opowiedział o twórczości ale nie doszła już do skutku z uwagi na zatrzymanie kontrowersyjnych prac dla potrzeb niniejszego postępowania. Do dnia 18 czerwca 2020 r. do oskarżonego i jego konkubiny nie docierały żadne sygnały, że ekspozycja (...) obraża czyjeś uczucia religijne czy patriotyczne. wyjaśnienia oskarżonego 346 – 351 zeznania J. R. 358 – 360 zeznania M. B. 360 v. – 361 v. zeznania J. R. 362 v. Jedyny sygnał krytyczny jaki dotarł do oskarżonego (ale już po zamknięciu wystawy) dotyczył wyłącznie aspektów artystycznych i estetycznych – a zawarto go w , magazynie (...), gdzie autorka A. P. w felietonie z dnia 25 czerwca 2021 r. ostro skrytykowała prace artysty składające się na (...). Nie chodziło jednak o to, że oskarżony naruszył uczucia patriotyczne czy religijne ale że prace oskarżonego zapewne miały być irytujące i obrazoburcze ale ona ocenia je m.in. jako „obleśne” i „seksistowskie”. W odpowiedzi na ów artykuł, oskarżony (niezależnie od niniejszego postępowania i nie dla jego celów) napisał polemikę, gdzie przedstawił źródło inspiracji jakie mu towarzyszyło przy tworzeniu tych prac – ogólnie zbieżnie z tym co potem wyjaśniał w toku postępowania karnego. Tak samo opowiadał w wywiadzie dla „G. (...)”. artykuł 404 - 408 polemika autora 400 – 403 v. wyjaśnienia oskarżonego 350 v. - 351 W dniu 16 czerwca 2021 r. wystawę odwiedziła przypadkiem pokrzywdzona I. S. (1). Jest katoliczką. Poczuła się zbulwersowane i obrażona pracami z cyklu „W. (...)” w sferze jej uczuć religijnych – z racji sposobu ekspozycji przedmiotów kultu religijnego. Raził ją też sposób wykorzystania symbolu państwowego. I. S. (1) była wtedy też z jakimiś swoimi znajomymi (odmawia podania ich danych bo nie chcą brać udziału w postępowaniu, do tego w zasadzie ich nie zna bo te kilka towarzyszących jej osób znała tylko z forum antyszczepionkowego), którzy też mieli się wtedy poczuć obrażeni wystawą oskarżonego. Pokrzywdzona zawiadomiła o całej sytuacji (...) społeczniczkę i aktywistkę A. W. (2) (...) H.. Przesłała jej dwa zdjęcia z wystawy – to z papieżem i to z miniaturką bandery. Ta przybyła w dniu 17 czerwca 2021 r. na miejsce wraz ze znajomą A. M. (wyjechała do Indii). Obie weszły do małego pomieszczenia gdzie eksponowano prace składające się na cykl (...). A. W. (2) (...) H. zrobiła ich zdjęcia. Następnie bez podjęcia jakiejkolwiek próby porozmawiania z samym artystą, który był wtedy obecny, działaczka zwołała na miejsce w dniu 18 czerwca 2021 r. konferencję prasową w tej sprawie, krytykując wystawiane prace i rolę władz miejskich w finansowaniu podobnych inicjatyw – co dopiero medialnie nagłośniło całą ekspozycję. Towarzyszyły jej wówczas I. S. (1) i I. K. (1). Ponadto mailowo w dniu 18 czerwca 2021 r. A. W. (...) H. powiadomiła o możliwym przestępstwie prokuraturę. zeznania I. S. 420 657 zeznania A. W. (...) H. 18 v. - 19 112 – 113 351 v. – 354 v. wyjaśnienia oskarżonego 351 mail 9 Dodatkowo, w kręgach polskiej konserwatywnej prawicy wypromował negatywnie tę część wystawy artykuł jej poświęcony, umieszczony na portalu internetowym „Niezależna.pl”. W artykule zaprezentowano (po graficznym zamazaniu stref intymnych) trzy zdjęcia z cyklu, stanowiące treść zarzutu aktu oskarżenia. Opisana publikacja nie zawierała odniesienia do całości cyklu i koncentrowała swoje oburzenie wyłącznie na tych trzech pracach – jako obrażających uczucia religijne i znieważających flagę RP. Po zapoznaniu się z tą relacją, oburzone taką wystawą w sferze swoich uczuć religijnych i patriotycznych poczuły się trzy mieszkanki S., w tym jedna zajmująca się na co dzień walką o sprawy religijne (P. S. (1), K. K. (1) (M.), U. R. (1)). Żadna z nich osobiście nie widziała jednak wystawy. Każda bazowała na tym co zobaczyła na portalu internetowym. zeznania P. S. 145 v. zeznania K. K. 128 v. - 129 zeznania U. R. 134 v. W rezultacie podjętych przez A. W. (2) (...) H. działań, w dniu 18 czerwca 2021 r. policja wkroczyła na teren wystawy i zatrzymała w charakterze dowodów rzeczowych najbardziej kontrowersyjne prace – w tym wszystkie objęte niniejszym aktem oskarżenia. protokół oględzin 2 - 3 protokół zatrzymania rzeczy 5 - 6 Dodatkowo, w formie pisemnej zawiadomienia o przestępstwie złożyły: Stowarzyszenie (...) ze S. oraz pełnomocnik owych trzech mieszkanek S.. zawiadomienie o przestępstwie 88 - 90 zawiadomienie o przestępstwie 96 - 99 Bazując na doniesieniach medialnych i tym co pokazała mu A. (...) H. obrażony w zakresie uczuć religijnych poczuł się również jej znajomy - W. B.. Także nie widział on jednak w ogóle na własne oczy owej wystawy. zeznania W. (...) 117 - 118 Oskarżony P. W. (1) ma 53 lata. Posiada wykształcenie wyższe. Z zawodu jest grafikiem – fotografem. Posiada na utrzymaniu jedno dziecko w wieku 4 lat. Pozostaje bezrobotnym. Utrzymuje się z prac dorywczych w wysokości średnio 500 zł miesięcznie. Posiada dom jednorodzinny w miejscowości Ł. o powierzchni 300 m 2 i wartości około 300.000 zł. dane osobopoznawcze 345 v. Jest osobą niekaraną. dane o karalności 720 Został w ostatnim czasie uhonorowany medalem „Zasłużony dla Miasta Ł.”. wyjaśnienia oskarżonego 658 v. 2.OCena DOWOdów 2.1.Dowody będące podstawą ustalenia faktów Lp. faktu z pkt 1.1 Dowód Zwięźle o powodach uznania dowodu 1.1.1 wyjaśnienia oskarżonego Sąd ocenił wyjaśnienia oskarżonego P. W. (1) jako wiarygodne tylko w części. Oskarżony zarówno w dochodzeniu jak i przed sądem wyjaśniał bardzo obszernie, nie tając w zasadzie okoliczności sprawy. Dawało się jednak w jego relacjach dostrzec symptomatyczne niekonsekwencje i sprzeczności w jego kolejnych relacjach, wskazujące na to, że jednak w pewnym zakresie starał się wyjaśniać nie do końca prawdziwie, prezentując bardziej korzystną dla siebie wersję zdarzeń, zmierzając do uniknięcia odpowiedzialności karnej za swoje zachowanie. Oskarżony w miarę szczerze wyjaśniał na temat organizacji wystawy. W tym zakresie jego relacja korespondowała np. z depozycjami J. R. czy J. S., też np. M. S.. Za przekonujące Sąd uznał również twierdzenia oskarżonego w zakresie daty powstania prac i tego, że – jako dzieła - powstały na długo przed imprezą (...) z 2021 r. i nie dla jej celu, a tylko ponownie je wydrukował w 2021 r. Na niektórych zdjęciach była umieszczona nawet data, przy większości z nich wprawdzie jej brakowało ale jednocześnie tematyka prac wiązała się z konkretnymi zdarzeniami sprzed paru lat w stosunku do daty wystawy. Symptomatyczne było tu zwłaszcza zdjęcie z miniaturką bandery i fotografią B. K.. Wyraźnie odnosiło się do okresu jego prezydentury z lat 2010 - 2015 r. Nie ma logicznego powodu aby oskarżony tworzył rzeczoną pracę ze zdjęciem owego polityka dopiero po dacie 2015 r., tym bardziej w tej formie. W okresie prezydentury B. K. nietrudno zaś znaleźć jego związki z banderą – np. choćby w postaci podniesienia jej przez niego w 2012 na odrestaurowanym statku szkolnym (...) (k. 425). Sam statek był cywilny, bandera na zdjęciu jest wprawdzie wojenna, niemniej jednak wydaje się, że to była możliwa inspiracja oskarżonego, wskazująca też na bardzo prawdopodobną datę pracy (sam oskarżony wyraźnie niezbyt to pamiętał). Wykonanie zdjęcia sromu z gen. W. J. blisko roku 2021 r. też nie miało logicznego sensu. Za to logicznie dawało się wyjaśnić jeśli to fakt śmierci gen. W. J. w 2014 r. zainspirował wtedy autora. Podobnie było np. ze zdjęciem odwołującym się do tragedii smoleńskiej gdzie dyskusja nadal na jej temat trwa ale apogeum to jednak parę lat wstecz względem 2021 r. Tu należy zaznaczyć, że co do tej ostatniej kwestii, oskarżony rozmijał się z prawdą gdy twierdził, że miniatura samolotu wlatującego do pochwy nie ma związku z konkretnym zdarzeniem. Użyty przez niego model to wyraźnie miniaturka odrzutowca T. Tu – (...) (patrz: porównanie k. 380 z modelem samolotu na zdjęciu) uczestniczącego w katastrofie smoleńskiej. Dodatkowo, umieszczone obok wizerunki J. K. i śp. L. K. czytelnie dopełniają założony przez oskarżonego przekaz – na tyle jasno, że nie ma najmniejszych wątpliwości jakie wydarzenie posłużyło autorowi za kanwę tak sfotografowanego zestawienia. Brzmiały niewiarygodnie np. jego rozważania na temat różańca z krzyżem, gdzie deprecjonował ów symbol, mówiąc, że to były „jakieś krzyżyki na łańcuszkach”. Stało to w jasnej sprzeczności z faktem, że jeden z dwóch krzyżyków widocznych na kwestionowanym zdjęciu wyraźnie był w układzie graficznym wizerunku Jezusa Chrystusa wiszącego na krzyżu – a więc o aż nadto czytelnej formie religijnej, a nie popkulturowej. Wiedzą powszechną w P. (...) jest znaczenie takiej symboliki dla katolików – czego oskarżony na pewno miał świadomość. Zresztą popadał tu w sprzeczność skoro zarazem jednoznacznie kojarzył to z polskością (czytaj: faktycznie polskim katolicyzmem). Nie był szczery też np. gdy twierdził, że nie sądził, że wystawa nie wzbudzi kontrowersji – skoro jednocześnie najbardziej obrazoburczą część wystawy zamknął w czterech ścianach małego wyodrębnionego pomieszczenia, do tego wyłączając z kręgu widzów osoby niepełnoletnie. Trudno to oceniać inaczej niż jako jasno uzewnętrznione przekonanie, że jednak ta część wystawy może budzić zastrzeżenia. Sam zresztą w innych miejscach przyznawał, że kontrowersje mogła wzbudzać. Co do inspiracji, która przyświecała jego pracom, wyjaśnienia oskarżonego odnośnie pewnych nawiązań jego ekspozycji do cyklu wystaw (...) korespondowały z treścią kartki informacyjnej zawieszonej przez niego na wystawie, treścią wywiadu udzielonego Gazety (...) czy polemiką oskarżonego wobec krytycznej recenzji w magazynie (...). W efekcie Sąd dał wiarę oskarżonemu, że inspirował się w pewnym zakresie owym cyklem wystaw i do niego w pewien sposób nawiązywał – nawet jak obiektywnie to raczej dość luźna inspiracja. Przedstawiając przed Sądem swój zamysł artystyczny oskarżony nie był do końca był szczery, zwłaszcza w pierwszych wyjaśnieniach. Pierwotnie bardziej akcentował tło, twierdząc, że cykl odnosił się do prezentacji wagin P.. Posuwał się tu nawet dalej. Ostatecznie już jasno i zdecydowanie bardziej szczerze, co było widoczne zwłaszcza gdy doszło do jego konfrontacji na rozprawie z poszczególnymi pracami, celem ich objaśnienia, czy wreszcie w końcowych wyjaśnieniach (k. 747 v. - 748 II sąd.), gdzie oskarżony chyba najbardziej prawdomównie w toku całego postępowania już otwarcie przyznawał, że obrazoburcze tło było tylko środkiem do deprecjacji i krytyki tego co uważał za wady i przywary polskie i gdzie sam cykl traktował jako „propatriotyczny”. Zdecydowanie bardziej logicznie wyjaśniało to sens cyklu niż pierwotne twierdzenia oskarżonego. Zarazem było zrozumiałe w sytuacji oskarżonego, który z jednej strony żądał tolerancji dla swojej sztuki, z drugiej – samemu miał jednak najwyraźniej tę świadomość, że u podłoża powstania kwestionowanych prac legła faktyczna mała własna tolerancja dla odmiennego modelu życia w P. (...). Z finalnych wyjaśnień oskarżonego wynikało jednak jasno, że nie mówił prawdy, gdy pierwotnie wskazywał, że nie zamierzał znieważać przedmiotów kultu religijnego i symbolu państwowego, a samo tło w postaci rozłożonych ud kobiecych z widokiem na srom uważa za neutralne i nie znieważające. Odwołać się tu należy do dalszej części rozważań uzasadnienia na temat oceny prawnej zachowania oskarżonego. Ogólnie: tego typu tło nie jest „godnym” i zostało wybrane przez oskarżonego intencjonalnie właśnie dla rażącego kontrastu pomiędzy nim, nawiązującym w stylistyce do pornografii, a symbolami tego, co sam oskarżony uznawał za wady i przywary narodowe, jako element ich deprecjacji i poniżenia. Skądinąd zresztą niekiedy elementem owego tła był też otwór odbytu – co w ogóle trudno uznać za tło emocjonalnie neutralne. Wśród tak znieważanych symboli znalazły się m.in. przedmioty kultu religijnego czy bandery wojennej z godłem – ale też zrównana z nimi (skoro przestawiona dokładnie w tej samej konwencji) np. wódka z kaszanką i kiełbasą. Trudno tu mówić, że oskarżony nie zdawał sobie sprawy, że w ten sposób nieuchronnie znieważa symbole religijne i państwowe. Nie brzmiały wreszcie wiarygodnie twierdzenia oskarżonego, że był przekonany, iż na wystawę przyjdą tylko osoby świadome artystycznie, otwarte na sztukę – z powodów opisanych w dalszej części rozważań na temat oceny prawnej. Ogólnie: gdyby tak było to by nie zamykał najbardziej kontrowersyjnej części wystawy w osobnym pomieszczeniu. W tak dużym mieście jak Ł., przy ogólnodostępnej i darmowej ekspozycji zorganizowanej w centrum miasta, musiał się liczyć z tym, że trafią tam też jacyś katolicy o wyższej niż on wrażliwości religijnej. Reasumując, oskarżony miał świadomość tego, że w użytej przez niego konwencji tak stworzone i eksponowane publicznie dzieła w rzeczywistości poniżają i deprecjonują (zarówno same używane przedmioty jak i postawy, które za nimi stały) i taki był właśnie jego zabieg artystyczny. Dotyczyło to też przedmiotów kultu religijnego oraz miniaturki bandery (z godłem). Eksponując dzieła o takiej treści w opisanych warunkach przewidywał i godził się na to, że nawet w warunkach wystawy artystycznej znajdą się też tacy widzowie, dla których tak znieważający symbolikę religijną przekaz naruszy ich uczucia religijne. Zarazem, umieszczając publicznie pracę z takim symbolem jak miniaturka bandery państwowej z godłem w identycznie pornograficznym tle, wiedział, że nieuchronnie będzie w ten sposób znieważał ów symbol. Wyjaśnienia zmierzające potem do wykazania czegoś innego były w ocenie Sądu w świetle zasad doświadczenia życiowego i czytając te wyjaśnienia całościowo tylko jego linią obrony zmierzającą do uniknięcia odpowiedzialności karnej – i stąd nie zasługiwały na wiarę. zeznania A. W. (...) H. Zeznania oskarżycielki posiłkowej Sąd ocenił ogólnie jako szczere i przekonujące. Nie ma powodu aby sądzić, że świadek nie poczuła się obrażona pracami oskarżonego w zakresie swoich uczuć religijnych i patriotycznych, abstrahując od związanych ze sprawą jej wyraźnych działań autopromocyjnych na terenie lokalnym, których elementem było zwołanie konferencji prasowej gdy przecież wystarczało samo formalne powiadomienie organów ścigania. Symptomatyczny był w tym kontekście też brak jakiejś próby porozmawiania wtedy z samym artystą aby np. skłonić go do usunięcia tych najbardziej obrazoburczych prac z wystawy. Relacjonowała zdarzenia spójnie, znajdowało to też potwierdzenie w załączonych dokumentach (np. mailu). Szczerze przyznawała, że udała się na teren wystawy gdy już wiedziała jakie treści ta zawiera. Korespondowało to z tym co na ten temat mówiła I. S. (1). W relacji oskarżycielki zwracało uwagę co zwłaszcza w śledztwie mówiła na temat I. K. (1). Nie miała tu powodu mówić nieprawdy – a z jej relacji jasno wynikało, że ta nie kontaktowała się z nią przed 18 czerwca 2021 r. informując o takiej wystawie A. W. (2) (...) H.. zeznania I. S. Sąd ocenił je wiarygodne w zakresie tego co odczuwała i jak się pojawiła na miejscu zdarzenia. Świadek relacjonowała to spójnie i przekonująco, zbieżnie z tym co wspominała już w śledztwie świadek A. W. (2) (...) H. gdy wskazywała, że to właśnie od I. S. (1) otrzymała w dniu 16 czerwca 2021 r. bulwersujące ją zdjęcia z wystawy. Sama świadek przed Sądem niewiele już pamiętała z całej wizyty w galerii – co dawało się jednak logicznie wytłumaczyć momentem kiedy dopiero została przesłuchana po raz pierwszy (z niezrozumiałych dla Sądu powodów nie była w ogóle przesłuchana w śledztwie). Nastąpiło to dopiero przed sądem po dwóch latach od zdarzeń – w rezultacie mogła sporo zapomnieć z incydentalnego w sumie dla niej zetknięcia się z wystawą oskarżonego. Nie budziło przy tym wątpliwości Sądu, że nie była w stanie i nie chciała podać danych znajomych – w kontekście opisywanych przez nią okoliczności. zeznania T. J. Miały marginalne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Świadek jest znajomym oskarżonego – w efekcie trudno mówić, że jest całkowicie bezstronnym. Niemniej jednak jego relacja nie budziła wątpliwości – zarówno w aspekcie tego jak sam odbierał ową wystawę jak i tego jak była ogólnie zorganizowana. zeznania M. B. Nie było powodu by odmówić mu wiary co do opisywanych faktów. Relacjonował je dostatecznie spójnie i szczerze. Co do własnych opinii i ocen świadek nie był o tule obiektywnym, że jest znajomym oskarżonego, współpracującym z nim zresztą na niwie artystycznej – w rezultacie miał bardzo subiektywne spojrzenie na twórczość oskarżonego i całą sytuację. zeznania J. R. Sąd ogólnie nie znalazł podstaw do zanegowania depozycji świadka w zakresie przedstawienia faktów. Zeznawał tu szczerze i przekonująco, zbieżnie z innymi dowodami. W zakresie własnych ocen, relacja świadka była jednak nacechowana wyraźnym subiektywizmem – bo to znajomy oskarżonego w ramach artystycznych zainteresowań świadka. Z tego samego powodu również nie były obiektywne jego własne zapatrywania na temat tego co niosły za sobą pracę i jak oceniać zachowanie oskarżonego. zeznania U. R. Nie było powodu do kwestionowania zeznań świadka, przy czym jednak samej wystawy nie widziała, a swoje oceny oparła na tym co zobaczyła w internecie. zeznania A. T. Świadek zeznawał szczerze i przekonująco. Niewątpliwie był w pewien sposób artystycznie powiązany z oskarżonym – stąd jego oceny były subiektywnie korzystne dla P. W.. Zwracało w tym kontekście szczególną uwagę, że świadek w swoich zeznaniach nie pamiętał najbardziej charakterystycznych prac oskarżonego, które są przedmiotem zarzutu w sprawie. Oskarżony wskazywał, że cały cykl (...) tworzył przez kilka lat – w tym po roku 2012 r. Sama wystawa w L. była w sierpniu 2012 r. więc np. praca związana z miniaturką bandery – jeśli za jej powstaniem stał rzeczywiście opisany wyżej epizod z prezydentury B. K. – powstać mogła dopiero po tej dacie. Uwzględniając przy tym fakt, że wystawa w L. z racji swoich ograniczeń (lokalizacja, liczba artystów, prywatny charakter inicjatywy) miała charakter niewielkiej ekspozycji gdzie każdy z artystów mógł już tylko z racji samej szczupłości miejsca zaprezentować tylko wybrane próbki swojej twórczości (a oskarżony przecież sam w wyjaśnieniach zaznaczał, że (...) były tylko wycinkiem jego całej twórczości i wcale nie tym najważniejszym dla niego), a także okoliczność, że te najbardziej obrazoburcze dzieła oskarżonego jednak byłyby pamiętane przez obserwatorów nawet po latach, w ocenie Sądu uprawniony jest pogląd, że owa wystawa nie obejmowała wtedy tych prac, których dotyczy obecny zarzut, a obecne próby nawiązania do niej były tylko linią obrony oskarżonego by wykazać, że w innym – bardziej konserwatywnym – miejscu w P. (...) kwestionowana ekspozycja emocji nie wzbudzała. zeznania J. S. Sąd ocenił te depozycje jako wiarygodne. Świadek był w pewien sposób artystycznie związany z oskarżonym ale jego relacja brzmiała przekonująco. Same zeznania miały jednak marginalne znaczenie dla sprawy. zeznania M. S. Nie było powodu do odmowy zeznań świadka. Zeznawała szczerze i wiarygodnie, przy czym jednak samej wystawy faktycznie nie widziała. Jej relacja dotyczyła wyłącznie przygotowań do niej – i w tym zakresie była przekonująca. zeznania K. K. (M.) Sąd nie miał powodu do odmowy wiarygodności depozycji świadka w zakresie w jakim twierdziła, że po obejrzeniu zdjęć na portalu Niezależna.pl poczuła się urażona w zakresie sfery uczyć religijnych i patriotycznych. Niewątpliwie jest tym bardziej wyczuloną na tym punkcie, że sama szczerze przyznawała czym się nawet zajmuje. Relacja świadka o tyle jednak miała marginalne znaczenie dla sprawy, że świadek osobiście wystawy nawet nie widziała, a swoje oceny formułowała na bazie relacji medialnej. zeznania P. S. Sąd ocenił je analogicznie jak zeznania K. K. (M. (...)). zeznania J. R. Świadek jest osobą bardzo blisko związaną z oskarżonym skoro mają wspólne dziecko, do tego z racji własnych zainteresowań artystycznych też bardziej wyczulona na prawa artysty. W rezultacie nie była w pełni obiektywnym świadkiem. Zwracało uwagę, że w śledztwie w ogóle zatajała swoją wiedzę o przedmiocie sprawy, nie chcąc być w nią wmieszaną. Przed Sądem relacjonowała jednak dość szczerze, przekonująco, a jej opis wystawy korespondował z innymi dowodami. zeznania E. M. Zeznania świadka Sąd ocenił jako tylko częściowo wiarygodne. Świadek jest wieloletnią znajomą oskarżonego, także zaangażowaną w sztukę – w efekcie jej relacja była nacechowana subiektywizmem. Nie było jednak powodu do zakwestionowania jej relacji w tej części, w której opisywała swoje wrażenia z wystawy – z tym zastrzeżeniem, że ewidentnie bardzo słabo ją pamiętała w dacie rozprawy głównej. dokumenty załączone do akt sprawy, w tym zdjęcia z wystawy (poza wymienionymi w punkcie 2.2.) Nie było powodu do zakwestionowania autentyczności któregoś z załączonych dokumentów oraz prawdziwości stwierdzanych nimi okoliczności. Nie było też przesłanek do podważenia autentyczności przedstawionych przez oskarżycielkę posiłkową zdjęć ze stron pornograficznych – skoro jest wiedzą powszechną, że takowe, w tym też właśnie w takiej konwencji bywają dostępne w Internecie. 2.2.Dowody nieuwzględnione przy ustaleniu faktów (dowody, które sąd uznał za niewiarygodne oraz niemające znaczenia dla ustalenia faktów) Lp. faktu z pkt 1.1 albo 1.2 Dowód Zwięźle o powodach nieuwzględnienia dowodu zeznania M. S. Depozycje świadka nie miały znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. zeznania I. K. Sąd nie dał wiary zeznaniom świadka – w tym w zakresie w jakim twierdziła, że przypadkowo trafiła na wystawę oskarżonego i opisywała związane z tym przeżycia. W ocenie Sądu, z racji swoich zapatrywań światopoglądowych i negatywnej oceny takich aktów jak ten będący przedmiotem niniejszej sprawy, zdecydowała się złożyć fałszywe zeznania na niekorzyść oskarżonego. Świadek zeznawała jeszcze w śledztwie, potem bardziej szczegółowo była przesłuchana przed Sądem. Zwracało uwagę jak niewiele pamiętała z układu całej przestrzeni wystawienniczej. Podawana przez nią godzina odwiedzenia wystawy nie korespondowała z godzinami jej otwarcia gdy oskarżony przekonująco twierdził, że on ją otwierał i zamykał i to on miał do niej klucze. Sprzeczne z zasadami doświadczenia życiowego było aby oskarżony pozostawił ją całkiem otwartą, bez opieki (jego też miało wtedy nie być) – w kontekście choćby bezpieczeństwa, tym bardziej tak kontrowersyjnych, prac. Przekonująco również sam oskarżony wykluczał taką ewentualność, że nikogo nie byłoby na wystawie, a ta byłaby otwartą jeszcze przed formalnie oznaczonymi godzinami (k. 359 v.). Zwracało uwagę, że świadek stanowczo negowała by weszła do drugiego pomieszczenia – a przecież był to z racji układu pomieszczeń wystawienniczych warunek sine qua non zapoznania się z tą najbardziej obrazoburczą częścią ekspozycji. Negowała aby widziała obraz z gen. W. J. – a przecież to bardzo charakterystyczna praca, stojąca w całkowitej opozycji do treści antyreligijnych czy godzących w symbolikę narodową. Zupełnie nie była w stanie opisać szczegółów pracy odwołującej się do katastrofy smoleńskiej – w efekcie w ogóle nie wspominała o ujęciu na jednym ze zdjęć T. (...) wlatującego do pochwy – a jest to także praca bardzo charakterystyczna, oddziaływująca na widza, pozostawiając na boku możliwe jej oceny artystyczne i prawne. Symptomatyczne było wreszcie, że nawet z zeznań A. W. (...) H. nie wynikało aby akurat I. K. skontaktowała się z nią przed wspólną konferencją prasową. Wcześniej konsekwentnie i jasno w dwóch kolejnych przesłuchaniach w śledztwie wspominała tylko o I. S. (1). Wątek jakoby też I. K. widziała wystawę i kontaktowała się z nią w tej sprawie zaraz po tym fakcie w sumie też nie pojawił się przed Sądem – bo świadek inaczej niż w śledztwie wspomniała wprawdzie, że miały się z nią kontaktować w sprawie wystawy „osoby”, ale dalej wymieniała z nazwiska i tak tylko I. S. (k. 351 v.). opinie biegłej dr hab. A. H. opinie biegłego dr hab. P. R. opinie biegłego prof. dr hab. E. S. W przekonaniu Sądu z racji pewnych cech wspólnych powyższe nadawały się do oceny łącznej. W ocenie sądu nie miały bezpośredniego znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy w sferze czynionych ocen co do tego czy i na ile prezentowane przez oskarżonego treści mogły naruszać uczucia religijne tudzież patriotyczne. Ich rola w warstwie opisowej sprowadzała się zaś jedynie do pogłębienia tych wątków, które i tak dla każdego obywatela Rzeczpospolitej Polskiej są objęte notoryjnością powszechną – a więc fundamentów religii katolickiej i znaczenia poszczególnych symboli dla owej religii, łącznie z tym jak ogólnie powinny być one eksponowane. U podstaw wadliwości każdej z tych opinii leżało – z aktualnej perspektywy patrząc – niezasadne oczekiwanie ze strony organu procesowego (włączając w to ostatnią decyzję samego Sądu), że biegłemu uda się, w oderwaniu od własnego, prezentowanego przez siebie subiektywnego systemu zapatrywań i wartości, sformułować w sposób dostatecznie zobiektywizowany wypowiedzi o charakterze ocennym na temat tak kontrowersyjny aksjologicznie jak ten będący esencją niniejszego postępowania. Tymczasem treść owych opinii znakomicie udowadniała tezę, że w istocie nie jest to w ogóle materia dla pozyskiwania wiadomości specjalnych albowiem każdy z biegłych (nieważne czy będzie akurat księdzem Kościoła Katolickiego czy świeckim profesorem uniwersyteckim), tym bardziej taki zainteresowany tematyką wiary (z teologii czy religioznawstwa) będzie ją oceniał na płaszczyźnie własnego światopoglądu. Dotyczyło to nie tylko dr hab. P. R. (który jest osobną duchowną) ale – jak się okazało – nawet bardziej prof. dr hab. E. S. (2), którego opinia (mimo, że osoby przecież świeckiej) okazała się jeszcze mniej wyważoną i obiektywną niż pierwotnie powołanego biegłego z zakresu teologii, będącego księdzem Kościoła Katolickiego. I to pomimo tego, że poza kwestionowanym jednym felietonem („Jak skutecznie chronić uczucia religijne”) obrona nie była w stanie przedstawić innych dowodów zewnętrznie podważających zaufanie do bezstronności drugiego z wymienionych biegłych. W rezultacie już w ogóle biegły pozwalał sobie w opinii na stwierdzenia czy nawet znaki emocji (!), które ze zobiektywizowanym opiniowaniem niewiele miały wspólnego, za to jasno uzewnętrzniały subiektywne zapatrywania biegłego. Z drugiej strony patrząc, również opinia dr hab. A. H. miała wyczuwalny wpływ jej zapatrywań ateistycznych i feministycznych – w efekcie własny system ocen biegłej również wpływał na finalną treść opinii i formułowane oceny i wnioski, wynikające z jej z kolei bardzo ograniczonej wrażliwości religijnej. Dostrzegalne to było np. przy rozważaniach biegłej o różańcu – gdy wiedzą powszechną w P. (...) u każdego kto miał jakąkolwiek styczność z wiarą katolicką, nawet jak samemu nie jest się osobą wierzącą, jest dostrzeganie, że nie jest to tylko techniczny instrument modlitewny na wzór np. różańca muzułmańskiego skoro w Kościele Katolickim różańce się święci, a do tego ich immanentną częścią jest krzyż, czasem też inne elementy religijne. Co więcej, ów krzyż i to z wizerunkiem Jezusa Chrystusa był nawet dostrzegalny gołym okiem na udostępnionych biegłej zdjęciach z wystawy – co ta pominęła w treści pisemnej opinii i wspominała dopiero na konkretne pytanie Sądu w toku rozprawy głównej. Gdy opiniowała o korelacji między waginą, a ujętych przez oskarżonego symbolach religijnych, wyraźnie poza polem jej rozważań pozostawał fakt, że na niektórych ze zdjęć oskarżony uwidocznił przecież także kobiecy odbyt. Reasumując, żadna z opinii nie była do końca obiektywna, a Sąd finalnie – po uzyskaniu w postępowaniu aż trzech opinii niezależnych od siebie biegłych - stanął tu przed tym samym problemem, który dostrzegał Sąd Najwyższy w uzasadnieniu postanowienia SN z dnia 5 marca 2015 r. (III KK 274/14, OSNKW 2015 nr 9, poz. 72), gdy poddał tam w wątpliwość możliwość stworzenia kontratypu sztuki polegającego na odwoływaniu się do oceny jakiegoś niekwestionowanego autorytetu z tej dziedziny i gdy zauważał, że trudno takowy obecnie znaleźć, a do tego „ (…) mógłby (on) formułować opinię całkowicie arbitralne, niepodważalne i niekontrolowane”, a sama taka opinia „w niebezpieczny sposób odbiera możliwość oceny zdarzeń wymiarowi sprawiedliwości (…)”. W sytuacji zatem teoretycznie jasnej treści tego co należy zrobić w przypadku ustalenia, że poprzednia opinia biegłego wzbudza jakieś wątpliwości co do bezstronności biegłego (art. 196 §3 k.k.), w realiach niniejszej sprawy powołanie jeszcze kolejnego – już czwartego z rzędu biegłego - nie miało żadnego sensu, tym bardziej, że jego opinia i tak byłaby w tej sytuacji w sferze ocen kwestionowana, czy to z pozycji oskarżenia czy to obrony. Zwerbalizowanie istotnych dla sprawy ocen mieściło się za to w pełni w kompetencjach Sądu – z odwołaniem się oczywiście do stanu prawnego i przy dostrzeganiu tego w sumie najważniejszego dla sprawy elementu, że zarówno z treści świadków jak i samych wypowiedzi opiniujących biegłych dostatecznie jasno i zgodnie jednak wynikało, że twórczość oskarżonego w aspekcie kwestionowanym przez prokuratora może mieć różne oceny. I że w kraju, gdzie jednak wiara katolicka dominuje, przynajmniej w wymiarze statystycznej liczby osób deklarujących się formalnie jako osoby wierzące, nawet gdy systematycznie do kościołów chodzi tylko część z nich, będzie też dość liczne grono katolików, dla których zestawienie istotnych dla nich symboli religijnych, stanowiących samodzielne elementy kultu religijnego, z żeńskimi sferami intymnymi, tym bardziej odbytem, będzie miało cechy publicznego znieważenia tych przedmiotów kultu religijnego i obrazy ich uczuć religijnych – i analogicznie też symbolu państwowego). I którzy w kolizji dóbr będą stawiać przy tym wyżej swoją wolność religijną względem prawa twórcy do nieskrępowanych i nieograniczonych kreacji i prezentacji własnej pracy artystycznej. Dowodził tego na marginesie i dość liczny udział publiczności w rozprawie głównej, w sporej części wyraźnie werbalnie sympatyzującej z oskarżeniem. zdjęcia złożone przez obrońcę oskarżonego na rozprawie w dniu 28 czerwca 2023 r. (k. 655) Załączone przez obrońcę oskarżonego zdjęcia z tegorocznej edycji (...), poza gołosłownymi twierdzeniami obrońcy nie zawierały choćby cienia uprawdopodobnienia tezy, że faktycznie były eksponowane w ramach owej imprezy. Nawet gdyby jednak było inaczej, dla samej sprawy byłyby i tak nieprzydatne również z tego względu, że miały być elementem prezentacji tegorocznej – a zatem i pod możliwym (choćby tylko podświadomym) wpływem i inspiracją bardzo nagłośnionej medialnie sprawy samego oskarżonego. Patrząc na ich charakter nietrudno bowiem dostrzec związek tych prac z treścią postawionego oskarżonemu zarzutu. zdjęcia złożone przez obrońcę oskarżonego na rozprawie w dniu 07 września 2023 r. (k. 742 – 743) Załączone przez obrońcę oskarżonego zdjęcia elementów sztuki religijnej i wagin pozostawały bez znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. Nie kwestionując tego, że gdzieś w sztuce średniowiecznej czy architekturze taki motyw się sporadycznie pojawiał, nie miało to żadnego znaczenia z perspektywy oceny czy i jak może obrażać zestawienie waginy i symbolów religijnych osoby współczesne, tym bardziej, że wizualnie obiektywnie bliżej jednak było pracom oskarżonego do załączonych przez oskarżycielkę posiłkową zdjęć pornograficznych aniżeli do tych próbek sztuki średniowiecznej, które obrońca był w stanie załączyć podczas ostatniej rozprawy. 3.PODSTAWA PRAWNA WYROKU Punkt rozstrzygnięcia z wyroku Oskarżony ☒ 3.1. Podstawa prawna skazania albo warunkowego umorzenia postępowania zgodna z zarzutem I P. W. (1) Zwięźle o powodach przyjętej kwalifikacji prawnej W świetle dokonanych ustaleń faktycznych Sąd podzielił pogląd prokuratora, że zachowanie oskarżonego P. W. (1) wyczerpało znamiona art. 137 §1 k.k. i art. 196 k.k. w zw. z art. 11 §2 k.k. Jednocześnie za nadmiernie represyjne (patrząc na całokształt okoliczności sprawy, a także wynikający zwłaszcza z judykatury ETPCz postulat aby możliwie ważyć zakres ingerencji w sferę wolności wypowiedzi, w tym wypowiedzi artystycznej) Sąd uznał żądanie wydania wobec oskarżonego P. W. (1) wyroku skazującego. Jako wystarczającą formę represji Sąd uznał poprzestanie na warunkowym umorzeniu postępowania karnego, pod warunkiem zawarcia w wyroku stosownych rozstrzygnięć o charakterze kompensacyjnym dla ustalonej pokrzywdzonej (pieniężnie i niepieniężnie). Sąd w całej rozciągłości nie podzielił przy tym stanowiska prokuratora, że osoby wskazane w zarzucie aktu oskarżenia są faktycznie pokrzywdzonymi w niniejszym postępowaniu w zakresie czynu z art. 196 k.k. Obejmowało to również występującą w toku procesu jako oskarżycielkę posiłkową A. W. (...) H.. Jedyną pokrzywdzoną w rozumieniu art. 49 §1 k.p.k. była ustalona jeszcze w dochodzeniu I. S., której jednak w dochodzeniu nie przesłuchano i tym bardziej nie nadano na owym etapie właściwego statusu procesowego. Sąd ocenił, że faktycznie doszło podczas retrospektywnej ekspozycji w Galerii (...) do publicznego znieważenia przez oskarżonego P. W. innego symbolu państwowego w postaci miniaturki polskiej bandery wojennej oraz do obrazy uczyć religijnych I. S. w wyniku znieważenia przez oskarżonego przedmiotów kultu religijnego w postaci wizerunków Matki Boskiej Częstochowskiej oraz śp. J. P. (1) II, a także krzyża stanowiącego element różańca – w okolicznościach, które nie pozwalały w pełni na wyłączenie odpowiedzialności karnej oskarżonego. Sąd uwzględnił w treści rozstrzygnięcia dotychczasowy dorobek orzeczniczy zwłaszcza Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, a także Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (dalej: ETPCz), ogólnie podzielając go w całej rozciągłości. Dodatkowo tylko warto tu odnotować, że przy tak ogromnej kontrowersyjności kwestii odpowiedzialności karnej za znieważanie symboli państwowych oraz obrazę uczuć religijnych, wartością samą w sobie jest pewna stabilność sądowej wykładni znamion, gwarantująca obywatelom względną pewność prawa i pozwalająca na zorientowanie się we własnej sytuacji prawnej jeszcze przed ewentualną konfrontacją z odpowiedzialnością prawną. Problem ten zresztą bywa poruszany w nauce prawa (por. Wątpliwości co do zgodności art. 196 KK z konstytucją RP – kilka wybranych uwag na podstawie kazusu Doroty Dody Rabczewskiej [w:] red. A. Biłgorajski, Wolność wypowiedzi versus wolność religijna. Studium z zakresu prawa konstytucyjnego, karnego i cywilnego, Warszawa 2015 r., s. 115 – 135). Sąd odwołał się w szczególności m.in. do wywodów zawartych w uzasadnieniu postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 5 marca 2015 r., III KK 274/14, OSNKW 2015 nr 9, poz. 72, uznając, że zawiera ono racjonalny model rozstrzygnięcia kolizji między prawami osób wierzących, a prawami osób negujących owe zapatrywania, w szczególności artystów, do tego uwzględniający standard wypracowany w bardzo licznym orzecznictwie ETPCz. Zarówno gdy chodzi o standard Konstytucji RP (dalej: KRP) jak i Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wartości (dalej: EKPCz), przedmiotowa sprawa miała wszelkie cechy sytuacji kolizyjnej na styku różnych – przysługujących różnym grupom obywateli – praw konstytucyjnych czy szerzej: praw człowieka. Z perspektywy konstytucyjnej, ochronę swobody wypowiedzi reguluje art. 54 ust. 1 KRP („ Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”). Uszczegółowieniem owego zapisu w sferze ekspresji artystycznej pozostaje art. 73 KRP („ Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury”). Z drugiej strony, Konstytucja RP zapewnia każdemu „wolność sumienia i religii” (art. 53 ust. 1 KRP), a choć zapis ustawy zasadniczej literalnie „ obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują” to nie budzi wątpliwości nauki i orzecznictwa, iż również prawo do żądania od innych pewnego poziomu szacunku dla przedmiotów kultu religijnego i miejsc kultu mieści się w tej sferze wolności osobistej. Prawo do ochrony uczuć religijnych, do którego odnosi się kwestionowany przepis, dotyczy w efekcie zarówno wolności od zachowań znieważających przedmiot czci religijnej, jak i swobodnego uzewnętrzniania wyznawanej przez jednostkę religii. Ochrona uczuć religijnych, a więc ludzkich emocji związanych z wyznawaną przez jednostkę wiarą, jest powiązana również z ochroną przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, która stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela (art. 30 KRP) (por. wyrok TK z dnia 10 grudnia 2014 r., K 52/13, OTK ZU 118/11/ (...)). Gdy chodzi o symbolikę narodową, ochronie na płaszczyźnie ustrojowej podlega „godło, barwa i hymn Rzeczpospolitej Polskiej” (art. 28 ust. 4 Konstytucji RP), gdzie godłem jest wizerunek orła białego w koronie w czerwonym polu (art. 28 ust. 1 Konstytucji RP). Nadmienić należy, że każda „ wolność człowieka podlega ochronie prawnej” (art. 31 ust. 1 KRP), „ każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych” (art. 31 ust. 2 KRP), a „ ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw” (art. 31. ust. 3 KRP). Zaznaczyć dodatkowo trzeba, że „ wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne” (art. 32 ust. 1 KRP), a „ nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny” (art. 32 ust. 2 KRP). Wywód ów należy zakończyć wreszcie stwierdzeniem, że „ władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym” (art. 25 ust. 2 KRP). Reasumując, każda tego typu sytuacja to kolizja kilku różnych wartości konstytucyjnych – gdzie szczególnego znaczenia nabiera również kwestia wzajemnego respektowania wolności poszczególnych obywateli, przy założeniu, że będą traktowani do pewnego stopnia równo, bez dyskryminowania kogokolwiek i przy zachowaniu przez władze publiczne niezbędnego poziomu bezstronności w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych – co winno przekładać się też na symetryczne podejście do różnych postaw i poglądów społecznych. Nadmienić należy, że w dotychczasowym orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, uznano co do zasady za zgodną z Konstytucją RP karalność za czyny z art. 196 k.k. (wyrok z dnia 06 października 2015 r., SK 54/13, (...) 9A/2015). Wywody w tym zakresie Sąd w składzie rozpoznającym sprawę w pełni podziela. Zwracano tam uwagę, że „ art. 196 k.k. penalizuje tylko i wyłącznie obrazę uczuć religijnych przez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej (oraz miejsca kultu). Co więcej, przestępstwo z art. 196 k.k. można popełnić jedynie z winy umyślnej w obu jej postaciach. Oznacza to, że o obrazie uczuć religijnych z art. 196 k.k. można mówić dopiero wtedy, gdy sprawca podlega odpowiedzialności karnej i wyrażając swoje poglądy publicznie, w sposób obiektywnie pogardliwy, wyszydzający, poniżający lub obelżywy bezpośrednio chce lub godzi się na znieważenie przedmiotu czci religijnej, a co za tym idzie na obrazę uczuć religijnych innych osób. Poza zakresem penalizacji z art. 196 k.k. pozostaje zatem publiczne wyrażanie swoich negatywnych czy też krytycznych poglądów dotyczących przedmiotu czci religijnej, o ile nie przybierze formy ani nie będzie zawierało treści obiektywnie znieważających. W doktrynie przyjmuje się, że nie będzie obrazą uczuć religijnych publiczna krytyka określonej wspólnoty religijnej, jej funkcjonowania, głoszonych przez nią poglądów, łącznie z kwestionowaniem istnienia podmiotu ich kultu, o ile krytyka ta będzie pozbawiona charakteru znieważającego (S. Hypś, op.cit., s. 977). Wolność wyrażania swoich poglądów, o której mowa w art. 54 ust. 1 Konstytucji, korzysta z pełnej swobody w odniesieniu do zachowań, które nie wypełniają znamion przestępstwa obrazy uczuć religijnych z art. 196 k.k., tj. gdy mamy nawet do czynienia z krytyką czy też negatywną opinią, nieprzybierającą jednak formy zniewagi, a także gdy sprawcy nie można przypisać winy umyślnej”. W dalszej części uzasadnienia wskazano, że „ w świetle art. 196 k.k. przedmiotem ochrony są uczucia religijne innych osób bezpośrednio powiązane z wolnością religii i godnością człowieka. Penalizacja obrazy uczuć religijnych przez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej ma zatem przeciwdziałać takiemu rodzajowi „krytyki”, który polega na zastępowaniu, z powołaniem się na wolność słowa, argumentów merytorycznych – zniewagami, które nie mogą być standardem akceptowanym w demokratycznym państwie (zob. wyrok TK o sygn. P 3/06). Znieważenie przedmiotu czci religijnej zmierza bowiem do umyślnej obrazy uczuć religijnych innych osób, a więc także, jak inne postacie znieważenia, wyrządzenia krzywdy w zakresie ich godności osobistej. Trybunał Konstytucyjny podtrzymuje stanowisko, że w państwie demokratycznym, będącym dobrem wspólnym wszystkich obywateli, debata publiczna, w której każdemu zapewnia się wolność wyrażenia swoich poglądów także w sferze religijnej, powinna toczyć się w sposób cywilizowany i kulturalny, bez jakiejkolwiek szkody dla praw i wolności człowieka i obywatela (zob. wyrok TK o sygn. P 12/09). Oczywista jest też odpowiedź na retoryczne pytanie, czy prawo powinno przeciwdziałać upowszechnianiu się w języku publicznej debaty zwrotów obraźliwych, agresywnych, poniżających, naruszających godność człowieka, zastępujących autentyczną wymianę poglądów zniewagami (zob. wyrok TK o sygn. P 3/06)”. Dalej trafnie wywodził: „ Korzystanie ze swobody wypowiedzi wiąże się z obowiązkami. W odniesieniu do opinii i przekonań religijnych można do nich zaliczyć obowiązek unikania w miarę możliwości wypowiedzi niepotrzebnie obrażających innych i ich prawa, w tym wypowiedzi, które w odniesieniu do przedmiotów kultu byłyby bezzasadnie obraźliwe oraz bluźniercze (zob. wyroki: z 31 października 2006 r. w sprawie K. przeciwko Słowacji oraz z 29 kwietnia 2008 r. w sprawie K. przeciwko Turcji). Wypowiedzi takie nie wzbogacają bowiem debaty publicznej. Nie prowadzą też do rozwoju tolerancji czy też poszanowania godności ludzkiej, będących podstawą społeczeństwa demokratycznego i pluralistycznego (zob. (...) w sprawie M. G. przeciwko Turcji). Państwo może więc uznać za konieczne podjęcie środków represjonujących niektóre formy korzystania ze swobody wypowiedzi. Jest to usprawiedliwione zwłaszcza w razie umyślnego pogwałcenia ducha tolerancji, gdy np. przedmiot czci religijnej został celowo i w złym zamiarze przedstawiony w sposób prowokacyjny (zob. (...) w sprawie O.-P.-I. przeciwko Austrii). Podjęte środki muszą być jednak zawsze proporcjonalne do celu”. Tak TK doszedł do finalnej konkluzji, że „ penalizacja obrazy uczuć religijnych przez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej jest koniecznym z perspektywy art. 31 ust. 3 Konstytucji ograniczeniem konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów – art. 54 ust. 1 Konstytucji, a więc zastosowane środki są niezbędne dla ochrony interesu, z którym są powiązane. W państwie demokratycznym niezbędne jest ograniczenie wolności wypowiedzi znieważających lub obrażających uczucia religijne innych osób. Oceny wymaga natomiast sposób wytyczenia granic wolności wyrażania swoich poglądów oraz intensywność samych ograniczeń”. Odnotować tylko dodatkowo należy, że w końcowym fragmencie uzasadnienia TK uznał za konieczne podkreślić na marginesie rozpoznania opisanej sprawy, że z uwagi na ówczesny zakres rozpoznania sprawy mógł się wypowiadać wyłącznie w odniesieniu do konstytucyjności karalności grzywną ale „ w demokratycznym państwie prawnym, należącym do kultury europejskiej, której wyznacznikiem są m.in. takie wartości jak tolerancja i pluralizm światopoglądowy, ochrona uczuć religijnych innych osób przed ich obrazą znieważającym, publicznym i umyślnym zachowaniem wobec przedmiotu czci religijnej nie musi prowadzić do zagrożenia karą pozbawienia wolności, w szczególności w wymiarze do lat 2. Samo zagrożenie karą pozbawienia wolności w tym wymiarze, niezależnie od praktyki orzeczniczej, może być też postrzegane jako środek zbyt dolegliwy. Wybór określonego instrumentu prawnego musi bowiem być dokonywany nie tylko z punktu widzenia celu, który powinien należeć do kręgu wartości uzasadniających ograniczenia praw i wolności, ale także z punktu widzenia konieczności w państwie demokratycznym”. Odnosząc ostatnią uwagę do realiów niniejszej sprawy, choć zatem formalnie w niniejszym postępowaniu groziła oskarżonemu P. W. kara pozbawienia wolności w wysokości do lat 2 (art. 196 k.k. w zw. z art. 11 §3 k.k.), podążając za niewątpliwie słuszną uwagą poczynioną przez Trybunał Konstytucyjny, należało rozważyć nade wszystko kary rodzajowo łagodniejsze niż ta najsurowsza z przewidzianych w alternatywnej sankcji art. 196 k.k., przy istniejących wątpliwościach konstytucyjnych czy w ogóle surowsza sankcja da się pogodzić z zapisami Konstytucji RP. Wpisywały się w to zresztą w pewien sposób także prokuratorskie wnioski co do kary – gdzie prokurator żądał wymierzenia jedynie grzywny. Od strony ochrony praw człowieka, pozostawiając na boku podobne art. 18 i 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z dnia 10 grudnia 1948 r., przedmiotową sprawę lokować należy m.in. na gruncie kolizji między art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z dnia 4 listopada 1950 roku (dalej: EKPCz), a art. 9 EKPCz – z uwzględnieniem także dyrektywy zawartej w art. 17 EKPCz. Stosownie do treści art. 9 ust. 1 EKPCz, „ Każdy ma prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania; prawo to obejmuje wolność zmiany wyznania lub przekonań oraz wolność uzewnętrzniania indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swego wyznania lub przekonań przez uprawianie kultu, nauczanie, praktykowanie i czynności rytualne”. „Wolność uzewnętrzniania wyznania lub przekonań może podlegać jedynie takim ograniczeniom, które są przewidziane przez ustawę i konieczne w społeczeństwie demokratycznym z uwagi na interesy bezpieczeństwa publicznego, ochronę porządku publicznego, zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób.” (art. 9 ust. 2 EKPCz). W świetle art. 10 ust. 1 EKPCz, „ Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe””. „Korzystanie z tych wolności pociągających za sobą obowiązki i odpowiedzialność może podlegać takim wymogom formalnym, warunkom, ograniczeniom i sankcjom, jakie są przewidziane przez ustawę i niezbędne w społeczeństwie demokratycznym w interesie bezpieczeństwa państwowego, integralności terytorialnej lub bezpieczeństwa publicznego ze względu na konieczność zapobieżenia zakłóceniu porządku lub przestępstwu, z uwagi na ochronę zdrowia i moralności, ochronę dobrego imienia i praw innych osób (…).” (art. 10 ust. 2 EKPCz). Nadmienić należy jeszcze obecność w EKPCz art. 17 („ Żadne z postanowień niniejszej Konwencji nie może być interpretowane jako przyznanie jakiemukolwiek Państwu, grupie lub osobie prawa do podjęcia działań lub dokonania aktu zmierzającego do zniweczenia praw i wolności wymienionych w niniejszej Konwencji, albo ich ograniczenia w większym stopniu, niż to przewiduje Konwencja.”). Ostatnim wyrokiem ETPCz, uwzględniającym rodzimą specyfikę, a zarazem szeroko przy tym podsumowującym dotychczasowy dorobek w tej materii, jest wyrok z dnia 15 września 2022 r., 8257/13 w sprawie D. R. (ps D.). Sąd w pełni aprobuje zawarte tam wywody. Przywołać w tym miejscu warto in extenso tezę owego orzeczenia, przy czym zdecydowanie szerszy wywód – również z odniesieniami do wcześniejszych judykatów ETPCz - znaleźć można w uzasadnieniu wspomnianego wyroku: „ 1. Korzystanie z gwarancji art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (Dz.U. z 1993 r., Nr 61, poz. 284) w zakresie zasady wolności wypowiedzi ograniczone jest ponoszeniem przez korzystającego z tej zasady pewnych obowiązków i odpowiedzialności (vide: art. 10 ust. 2 Konwencji). W kontekście przekonań religijnych przyjmuje się ogólny wymóg zapewnienia pokojowego korzystania z praw gwarantowanych na mocy art. 9 Konwencji posiadaczom takich przekonań, w tym obowiązek unikania w miarę możliwości posługiwania się wyrażeniami, które w odniesieniu do przedmiotów kultu religijnego mogą być nieuzasadnione, obraźliwe lub bluźniercze. 2. Na podstawie art. 9 Konwencji - wolność myśli, sumienia i wyznania jest jednym z fundamentów „społeczeństwa demokratycznego”. Wyraża on jednocześnie obowiązek państwa w zakresie neutralności i bezstronności wykluczając jakąkolwiek swobodę uznania z jego strony przy ustalaniu, czy przekonania religijne lub środki stosowane do wyrażania takich przekonań są zgodne z prawem. Na mocy art. 9 Konwencji państwa mają pozytywny obowiązek zapewnienia pokojowego współistnienia wszystkich religii i osób nienależących do żadnej grupy religijnej poprzez zapewnienie wzajemnej tolerancji. Jedynym z obowiązków państwa jest też wyważenie właściwej równowagi pomiędzy interesem jednostki a interesem ogółu społeczeństwa w kwestiach takich jak obraza uczuć religijnych, czy wypowiadanie się na kwestie dotyczące swobody wyznania. Ci, którzy decydują się na korzystanie z wolności uzewnętrzniania swojej religii na podstawie art. 9 Konwencji, niezależnie od tego, czy robią to jako członkowie religijnej większości czy mniejszości, nie mogą zatem oczekiwać, że zostaną zwolnieni z krytyki. Muszą tolerować i akceptować negowanie przez innych ich przekonań religijnych, a nawet propagowanie przez innych doktryn wrogich ich wierze. Jednakże w przypadku, gdy takie wypowiedzi wykraczają poza granice krytycznego zaprzeczenia wierze religijnej innych ludzi i mogą podżegać do nietolerancji religijnej, na przykład w przypadku niewłaściwego lub nawet obraźliwego ataku na obiekt kultu religijnego, państwo może zgodnie z prawem uznać takie działania jako niezgodne z poszanowaniem wolności myśli, sumienia i wyznania innych osób oraz zastosować proporcjonalne środki ograniczające. Wyrażenia, które mają na celu szerzenie, podżeganie lub usprawiedliwienie nienawiści opartej na nietolerancji, w tym nietolerancji religijnej, nie korzystają z ochrony zapewnianej przez art. 10 Konwencji. 3. Fakt, że nie ma jednolitej europejskiej koncepcji wymogów ochrony praw innych osób w związku z atakami na ich przekonania religijne oznacza, że Układające się Państwa mają szerszy margines oceny w kwestii regulacji wolności wypowiedzi w związku ze sprawami, które mogą obrażać przekonania osobiste w sferze moralności lub religii. Ponadto w sprawach dotyczących wyważenia sprzecznych interesów związanych z korzystaniem z dwóch podstawowych wolności, a mianowicie prawa skarżącego do publicznego prezentowania swoich poglądów na temat doktryny religijnej z jednej strony oraz prawa innych osób do poszanowania ich wolności myśli, sumienia i wyznania z drugiej strony, ocena potencjalnych skutków kwestionowanych wypowiedzi zależy do pewnego stopnia od sytuacji w kraju, w którym wypowiedzi zostały złożone, oraz oceny czasu i kontekstu, w jakim zostały one złożone. W takich przypadkach władze krajowe mają szeroki margines oceny, ponieważ są w stanie lepiej ocenić, które stwierdzenia mogą zakłócić spokój religijny w ich kraju. W społeczeństwach demokratycznych, w których kilka religii współistnieje w ramach jednej i tej samej populacji, może być konieczne nałożenie ograniczeń na wolność uzewnętrzniania swojej religii lub przekonań w celu pogodzenia interesów różnych grup oraz upewnić się, że przekonania wszystkich są szanowane. Harmonijna interakcja osób i grup o zróżnicowanej tożsamości jest niezbędna dla osiągnięcia spójności społecznej. 4. Trybunał wskazuje, że chociaż wypowiedź skarżącej „ że w przypadku powstania świata bardziej wierzy w odkrycia naukowe niż w Biblię napisaną przez faceta naprutego winem i palącego jakieś zioła" - zawierała stwierdzenia, które mogły zszokować lub zaniepokoić niektóre osoby, to jednak Trybunał wielokrotnie orzekał, że takie poglądy same w sobie nie wykluczają korzystania z wolności wypowiedzi na zasadzie art. 10 Konwencji. Trybunał przypomina, że grupa religijna musi tolerować zaprzeczanie przez innych ich przekonań religijnych, a nawet propagowanie przez innych doktryn wrogich ich wierze, o ile sporne stwierdzenia nie podżegają do nienawiści lub nietolerancji religijnej. Trybunał zauważa, że sądy krajowe nie dokonały właściwej oceny – na podstawie szczegółowej analizy sformułowań złożonych przez skarżącą oświadczeń – czy kwestionowane oświadczenia stanowiły stwierdzenia dotyczące faktów, czy stanowiły sądy wartościujące. Sądy krajowe nie zidentyfikowały i nie wyważyły konkurujących ze sobą skarżącej i przysługującej jej wolności wypowiedzi i ogółu społeczeństwa, korzystającego z prawa do własnych przekonań religijnych. Nie rozważono także granic dopuszczalnej krytyki doktryn religijnych w kontekście wewnętrznym. W szczególności sądy krajowe nie oceniły, czy wypowiedzi skarżącej mogły wywołać uzasadnione oburzenie lub czy miały charakter podżegający do nienawiści lub w inny sposób zakłócający pokój i tolerancję religijną w P. (...). Trybunał zauważa, że nie argumentowano przed sądami krajowymi ani przed Trybunałem, że wypowiedzi skarżącej stanowiły mowę nienawiści. W szczególności w sprawie przeciwko skarżącej nie powołano się na art. 256 polskiego Kodeksu karnego, który wyraźnie zakazuje mowy nienawiści. Trybunał stwierdza, że sądy krajowe nie ustaliły, że działania skarżącej zawierały elementy przemocy lub elementy podatne na podsycanie lub usprawiedliwianie przemocy, nienawiści lub nietolerancji wobec wierzących. Sądy krajowe w niniejszej sprawie nie zbadały także, czy przedmiotowe działania mogły prowadzić do jakichkolwiek szkodliwych konsekwencji. Trybunał uważa, że badane wyrażenia nie stanowiły niewłaściwego lub obraźliwego ataku na obiekt kultu religijnego, mogącego podżegać do nietolerancji religijnej lub naruszać ducha tolerancji, który jest jedną z podstaw społeczeństwa demokratycznego. Trybunał uważa, że – pomimo szerokiego marginesu uznania – władze krajowe nie przedstawiły wystarczających powodów mogących uzasadnić ingerencję w wolność słowa skarżącej. W związku z tym doszło do naruszenia art. 10 Konwencji.”. Reasumując, choć dostrzega się w orzecznictwie ETPCz ogromną wagę swobody wypowiedzi (w tym i ekspresji artystycznej) dla funkcjonowania społeczeństwa demokratycznego, opartego na pluralizmie myśli, uwzględniana jest przy ustalaniu zakresu ochrony oraz sposobu reakcji też specyfika danego kraju. Co więcej, swobody wypowiedzi artystycznej nie uważa się za wartość nadrzędną, a jedynie za konkurującą z wolnością innych członków społeczeństwa do uzewnętrzniania swojej religii, co obejmuje też prawo do oczekiwania, że ważne dla jego wiary przedmioty kultu religijnego nie będą znieważane czy bezczeszczone. Z drugiej strony, ich ochrona także nie ma charakteru absolutnego, a katolik musi się liczyć też z tym, że jego przekonania nie będą przez wszystkich podzielane, łącznie z wypowiedziami (w tym artystycznymi), które mogą być dla niego szokujące lub dokuczliwe. Państwo powinno przy tym znacząco limitować sposób swojej reakcji na ewentualne sytuacje gdy te obrazoburcze wypowiedzi idą zbyt daleko. Uszczegółowieniem na gruncie krajowym tych rozważań były orzeczenia SN gdzie ten parokrotnie dość obszernie odnosił się do zagadnienia odpowiedzialności za czyn z art. 196 k.k. Sąd w pełni podziela prezentowany tamże pogląd, że przestępstwo z tego przepisu. może być popełnione z zamiarem bezpośrednim lub ewentualnym – skoro kodeks nie zawiera tu żadnego rozróżnienia (por. uchwała SN z dnia 29 października 2012 r., I KZP 12/12, OSNKW 2012 nr 11, poz. 112). Zakładając, że nie jest dopuszczalne w świetle reguł wykładni językowej nadawanie dwóm identycznym frazom tego samego tekstu prawnego odmiennych znaczeń, konsekwentnie w sposób tożsamy ocenić należy również znieważenie symboliki narodowej w rozumieniu art. 137 §1 k.k. Poglądy odmienne, zakładające, że nagle musi tu być wyłącznie zamiar kierunkowy (np. S. Hoc [w:] red. R. A. Stefański, Kodeks karny. Komentarz. Wyd. 6, Warszawa 2023, komentarz do art. 137 k.k.) Sąd ocenił zatem jako nietrafne – tym bardziej, że przy znieważaniu osoby (art. 216 §1 k.k.) dominuje przecież raczej stanowisko odmienne, dopuszczające oba zamiary, w tym ewentualny (por. np. S. Hypś [w:] A. Grześkowiak, K. Wiak (red.), Kodeks karny. Komentarz. Wyd. 7, Warszawa 2021, komentarz do art. 216 k.k.; B. Gadecki (red.), Kodeks karny. Art. 1–316. Komentarz, Warszawa 2023, komentarz do art. 216 – i powołana tam literatura) W kontekście przywołanego wyżej judykatu ETPCz, zgodzić się również należy z tezą SN, że „ Forma artystyczna lub cel naukowy działania mającego charakter znieważający nie powodują same przez się wyłączenia odpowiedzialności karnej za obrazę uczuć religijnych bądź znieważenie publiczne przedmiotu czci religijnej” (por. post. SN z dnia 5 marca 2015 r., III KK 274/14, OSNKW 2015 nr 9, poz. 72). Podobny pogląd wyraził zresztą TK w uzasadnieniu wyroku z dnia 6 października 2015 r. w sprawie o sygn. SK 54/13 ( (...) z 2015 nr 9, poz. 142). Sąd w pełni podziela przy tym wyrażone w przywołanym postanowieniu SN wątpliwości co do możliwości stworzenia jakiegoś kontratypu sztuki (w kontekście zwłaszcza możliwości znalezienia jakiegoś niekwestionowanego autorytetu, który oceni walory artystyczne dzieła), ostatecznie odrzucając taką ewentualność prawną. Dodać tu warto, że miałby to być kontratyp pozaustawowy, wykraczający poza jasno zwerbalizowaną wolę ustawodawcy. Tymczasem tam, gdzie podobną okoliczność wyłączającą bezprawność rzeczywiście zechciano wprowadzić do polskiego prawa karnego, zostało to po prostu uczynione (art. 256 §3 k.k.). W rezultacie za niezasadne Sąd uznał też wnioski obrony aby dopuścić dowód z opinii biegłego takiej specjalności. Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu wyroku SK 54/13 słusznie wskazał, że w doktrynie i orzecznictwie panuje zgodność, że " nie ma charakteru znieważenia czci religijnej wypowiedź lub zachowanie, wyrażające negatywny stosunek do przedmiotu czci religijnej lub wykorzystujące ten przedmiot jako element kreacji artystycznej, o ile ze względu na formę lub treść nie zawiera elementów poniżających lub obelżywych. (…)”. Sąd w pełni zarazem aprobuje pogląd, że „ stwierdzenie, że określone zachowanie stanowi obrazę uczuć religijnych lub jest znieważeniem przedmiotów czci religijnej, powinno być (…) dokonane z uwzględnieniem społecznych norm kulturowo - obyczajowych i powszechnie przyjętych kryteriów oceny” (wyrok SN z 17 lutego 1993 r., sygn. II KRN 24/92, "Wokanda" 1993, nr 10, s. 8). Wreszcie, już poza materią odpowiedzialności karnej bo na gruncie kar nakładanych na mocy ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji, w orzecznictwie SN wyrażono w przeszłości pogląd, również wart z racji jego trafności zacytowania w kontekście niniejszej sprawy: „ Zakres swobody wypowiedzi satyrycznej jest szerszy do wypowiedzi niemających takiego charakteru co nie wyłącza jednak uznania wypowiedzi satyrycznej za bezprawną w przypadku przekroczenia granic satyry, w szczególności w razie braku związku zastosowanych środków wyrazu z debatą o sprawach publicznych” (por. wyrok SN z dnia 02 lipca 2013 r., III SK 42/12, OSNAPiUS z 2014, nr 11, poz. 163). Sąd podzielił zdanie większości doktryny prawa, że przestępstwo z art. 196 k.k. to przestępstwo skutkowe, gdzie warunkiem karalności jest aby konkretne osoby poczuły się dotknięte zachowaniem sprawy (np. J. Wojciechowska [w:] B. Kunicka – Michalska, J. Wojciechowska, Przestępstwa przeciwko wolności, wolności sumienia i wyznania, wolności seksualnej i obyczajności oraz czci i nietykalności cielesnej. Rozdziały XXIII, XXIV, XXV i XXVII Kodeksu karnego. Komentarz, Warszawa 2001, s. 85; T. Sroka [w:] M. Królikowski, R. Zawłocki (red.), Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz do artykułów 117–221. Tom I. Wyd. 5, Warszawa 2023, komentarz do art. 196 oraz powołana tam literatura i orzecznictwo; tak też SN w uzas. uchwały SN z dnia 29 października 2012 r., I KZP 12/12, OSNKW 2012, nr 11, poz. 112), nie aprobując tu istniejących też mniejszościowych poglądów odmiennych o formalnym charakterze czynu z art. 137 §1 k.k. (np. W. Janyga, Przestępstwo obrazy uczuć religijnych w polskich prawie karnym w świetle współczesnego pojmowania wolności sumienia i wyznania, Warszawa 2010, s. 205). Sąd oparł się przy tym na koncepcji, że z uwagi na przedmiot ochrony (indywidualna wolność sumienia i wyznania) zwrot "innych osób" ma charakter wyłącznie stylistyczny, zaś do realizacji znamion czynu zabronionego z art. 196 k.k. wystarczające jest spowodowanie obrazy uczuć religijnych u jednej osoby (por.: W. Wróbel [w:] W. Wróbel, A. Zoll, KK. Komentarz. Część szczególna, t. 2, cz. 1, Warszawa 2017, s. 643; I. Zgoliński [w:] V. Konarska - Wrzosek, Kodeks karny, Warszawa 2018, s. 936; S. Hypś [w:] red. A. Grześkowiak, K. Wiąk, Kodeks karny. Komentarz, Wyd. 7, Warszawa, komentarz do art. 196 k.k.). Tożsama sytuacja występuje zresztą przy innych przestępstwach z formą singularną i pluralną w znamionach - gdzie ustawodawca nie jest bynajmniej konsekwentny (np. art. 258 §1 k.k., art. 277 k.k., art. 306 k.k.). Obraza uczuć religijnych jest zatem takim zachowaniem sprawcy, które w odczuciu konkretnej osoby lub grupy osób, a także w ocenie obiektywnej odbierane jest jako obelżywe i poniżające ich uczucia religijne ( J. Wojciechowska, w: A. Wąsek, R. Zawłocki, KK. Komentarz. Część szczególna, t. 1, 2010, s. 899). Na marginesie warto tylko odnotować, że pogląd odmienny w rozpatrywanym stanie faktycznym doprowadziłby do konieczności uznania, że w tym fragmencie doszło tylko do usiłowania czynu zabronionego – skoro wystawa miała charakter publiczny, a więc gdzie a priori nie da się określić ilu do chwili jej planowego zamknięcia będzie ostatecznie tych potencjalnych pokrzywdzonych, sprawca wręcz z góry liczył na to, że w ogóle widzów zainteresowanych ekspozycją będzie jak najwięcej, a do tego konstrukcja czynu zakłada umyślność w obu postaciach (więc i zamiaru ewentualnego) – zatem nie bez wyłączenia możliwości zastosowania też karalnego usiłowania z art. 13 §1 k.k. i gdzie do dokonania ostatecznie by w takim układzie nie doszło tylko z racji – w tym wypadku - przerwania wystawy. Trudno jednak znaleźć dostateczne racje kryminologiczne logicznie broniące poglądu, że intencją ustawodawcy było w tym wypadku ograniczenie penalizacji wyłącznie do takich przypadków gdy pokrzywdzonymi czynem z art. 196 k.k. są co najmniej dwie osoby, a gdy pokrzywdzonym jest tylko jedna osoba wierząca to jej prawa na gruncie prawa karnego w ogóle nie byłyby chronione - chyba, że chodziłoby o usiłowanie z potencjalną możliwością wystąpienia większej liczby pokrzywdzonych. Z tych powodów, dostrzegając tu istniejące poważne doktrynalne spory (por. T. Sroka [w:] M. Królikowski, R. Zawłocki (red.), Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz do artykułów 117–221. Tom I. Wyd. 5, Warszawa 2023, komentarz do art. 196 oraz powołana tam literatura), Sąd ostatecznie podzielił jednak pogląd prof. W. W.. I. Z. i S. H.. W zakresie definicji kto w ogóle może być pokrzywdzonym czynem z art. 196 k.k., punktem wyjścia jest w ocenie Sądu konieczność dostrzeżenia łącznie trzech zbiegających się tu aspektów: materialnego charakteru przestępstwa, kształtu przepisu określającego przedmiot ochrony, oraz umiejscowienia przepisu w kodeksie karnym. Skoro ma chodzić o przestępstwo skutkowe, a zatem musi istnieć związek przyczynowy między zachowaniem sprawcy, a skutkiem w postaci obrazy uczuć religijnych, bezspornie musi dojść również do konkretyzacji osoby pokrzywdzonego – by taki związek dawało się w ogóle ustalić. Brzmienie art. 196 k.k. jest znamiennie odmienne od tego istniejącego w art. 137 §1 k.k. Gdy zatem w tym drugim bezsprzecznie przedmiotem ochrony pozostaje sama symbolika państwowa i przedmioty z nią powiązane (a uczucia patriotyczne związane z ową symboliką podlegają ochronie co najwyżej jedynie pośrednio), treść art. 196 jasno przesuwa ochronę z przedmiotów kultu religijnego (te są tu przedmiotem czynności wykonawczej) na emocje osób wierzących powiązane z danym przedmiotem kultu. Koresponduje z tym i umiejscowienie obu przepisów. Art. 196 k.k. nieprzypadkowo zlokalizowano w rozdziale obejmującym przestępstwa przeciwko wolności – a więc odnoszącym się do ochrony dóbr o charakterze indywidualnym, a nie zbiorowym. Reasumując, w postępowaniu karnym musi zostać ustalonym skonkretyzowany pokrzywdzony, którego uczucia religijne zostały naruszone na skutek znieważenia przedmiotu kultu religijnego. W rezultacie nie chodzi tu o ogół katolików ale tylko o wyselekcjonowaną ich grupę lub jednostkę. Skoro przy tym pokrzywdzonym w rozumieniu art. 49 §1 k.p.k. jest osoba, „ której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo” to nie można za niego uznać takiego odbiorcy, który jedynie pośrednio zapoznaje się z kontrowersyjnym przekazem, niejako z drugiej ręki. Sąd w składzie rozpoznającym sprawę w pełni podziela myśl zawartą w uzasadnieniu postanowienia SN z dnia 05 marca 2015 r. (III KK 274/14, OSNKW z 2015 nr 9, poz. 72): „ Publiczny charakter przestępstwa z art. 196 KK sprowadza się do tego, że znieważenie przedmiotu czci religijnej może zostać dostrzeżone przez większą lub bliżej nieokreśloną liczbę osób. Znamię publiczności nie jest spełnione, jeśli zachowanie polegające na znieważeniu zostało zarejestrowane i przekazane następnie za pośrednictwem prasy drukowanej bądź przekazu, internetowego szerszej grupie osób. (…) W konsekwencji nie wypełnia znamion przestępstwa określonego w art. 196 KK zachowanie adresowane do osoby lub grupy osób, które dobrowolnie wyrażają zgodę na kontakt z treściami, które mogą prowadzić do obrazy uczuć religijnych”. Rozwijając dalej ową myśl, SN stwierdził równie przekonująco: „Podkreślenia wymaga, że istotą przestępstwa z artykułu 196 kodeksu karnego jest to, że pokrzywdzony, którego uczucia zostały obrażone przez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej winien niejako bezpośrednio doznać tej obrazy. Obraza uczuć religijnych nie może sprowadzać się do tego, że pokrzywdzony niejako "poszukuje" zdarzeń, sytuacji, które mogłyby jego uczucia obrażać, stojąc na stanowisku, że obowiązkiem każdego współobywatela bądź współmieszkańca jest takie zachowanie, które nie będzie z jednej strony prowadziło do publicznego znieważenia przedmiotu czci religijnej i w konsekwencji obrażało uczuć religijnych. Prowadzi to do wniosku, że obrażony w uczuciach religijnych może być ten, kto był obserwatorem zniewagi przedmiotu czci religijnej, a nie ten, który dowiedział się o takim znieważeniu, nawet publicznym, po jakimś czasie lub wręcz poszukiwał informacji o takim znieważeniu.” Konsekwentnie podążając za owym stanowiskiem, analogicznie ocenić trzeba taką sytuację, gdy osoba będąc katolikiem, wiedząc co taka kontrowersyjna wystawa przynajmniej z grubsza zawiera, dobrowolnie i bez jakiegokolwiek przymusu udaje się następnie na jej miejsce tylko po to aby samemu nieuchronnie doświadczyć bezpośrednio obrazy uczuć religijnych. Odwołując się do rzymskiej paremii „ volenti non fit iniuria” („ chcącemu nie dzieje się krzywda”) oraz konstrukcji kontratypu zgody samego pokrzywdzonego, trudno w takim układzie dostrzec jakikolwiek element naruszenia jej wolności religijnej i prawa do nieskrępowanego sprawowania kultu religijnego. To przecież jej własna świadoma decyzja o chęci zapoznania się naocznie z tym co artysta stworzył i wyeksponował w ramach przysługującej jemu samemu wolności artystycznej stoi wtedy za wejściem do pomieszczeń takiej wystawy, a bezpośrednia ingerencja artysty w jej osobistą wolność religijną następuje wtedy wyłącznie za jej własną zgodą i pod wpływem świadomego działania. Niczym owa decyzja o bezpośrednim zapoznaniu się z kontrowersyjnym przekazem nie różni się wtedy od zasygnalizowanego w przywołanym postanowieniu SN szukania informacji na taki temat np. w telewizji czy internecie. Również patrząc od strony kolizji wolności obywatelskich, sytuacja wydaje się być jednoznaczną. W przestrzeni publicznej katolik ma co do zasady prawo oczekiwać (z zastrzeżeniami powyżej), że jego wolność religijna będzie respektowana. Gdy jednak uzyskał już świadomość tego, że w danym miejscu ktoś inny skorzystał ze swojej wolności artystycznej, prezentując treści, które katolikowi mogą się nie spodobać, decyzja o następczym wejściu w tę samą przestrzeń to w istocie wkroczenie ze sferą swojej wolności w ten obszar, który już uprzednio sam artysta zajął na realizację swojej wolności artystycznej. Trudno tu mówić o jakimś naruszeniu akurat wolności religijnej. Odmienny pogląd prawny narażałby organ państwa na zasadny zarzut, że nie respektuje dostatecznie zasady równości obywateli i nie zachowuje należytej bezstronności w sprawach światopoglądowych. Powyższy problem kontratypu zgody pokrzywdzonego na zapoznanie się z treścią naruszającą jego uczucia religijne był rozważany w nauce prawa gdzie (choć były i głosy odmienne, w ślad za stanowiskiem o formalnym charakterze owego przestępstwa) przyjęto identyczny pogląd, który warto zacytować in extenso: „ z uwagi na konieczność poszanowania wolności wyrażania poglądów i wolności twórczości artystycznej nie wypełnia znamion czynu zabronionego z art. 196 k.k. zachowanie adresowane do osoby lub osób, które dobrowolnie wyrażają zgodę na to, przy świadomości, że zachowania lub treści mogą prowadzić do obrazy uczyć religijnych. W takim bowiem wypadku potencjalni odbiorcy określonej treści mają możliwość ich preselekcji (zob. M. Kusion, Glosa do post. SN z 5.3.2015 r., III KK 274/14, s. 185–186). Zgoda pokrzywdzonego na zapoznanie się z treścią znieważającą, zgodnie z zasadą volenti non fit iniuria, powinna wyłączać bezprawność czynu sprawcy (zob. post. SN z 5.3.2015 r., III KK 274/14, Legalis; J. Warylewski, Pasja, s. 374–375; W. Wróbel, w: W. Wróbel, A. Zoll, KK. Komentarz. Część szczególna, t. 2, cz. 1, 2017, s. 646; P. Petasz, Przemiany, s. 398–399; K. Lipiński, w: J. Giezek, KK. Komentarz. Część szczególna, 2021, art. 196, Nt 10)” (por. T. Soroka, M. Królikowski, R. Zawłocki (red.), Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz do artykułów 117–221. Tom I. Wyd. 5, Warszawa 2023). Co do aspektu znieważenia symboliki państwowej, Sąd podzielił pogląd zawarty w wyroku SA we Wrocławiu z dnia 27 września 2018 r. (II AKa 155/18, Legalis nr 1852346), iż „ znamiona przestępstwa przewidzianego w art. 137 § 1 KK realizować będzie także takie zachowanie, które skierowane jest przeciwko przedmiotowi nieodpowiadającemu dokładnie kryteriom definicyjnym zawartym w odpowiednich przepisach, lecz który symbolizuje dostatecznie wyraźnie państwo polskie i ma charakter znaku państwowego. W takim przypadku czynność sprawcza skierowana będzie przeciwko przedmiotowi określonemu jako „inny znak państwowy”. Miało to w realiach sprawy znaczenie o tyle, że jednym z użytych przez oskarżonego przedmiotów była miniaturka polskiej bandery wojennej. Faktycznie nie była to „bandera” (jak to nie do końca trafnie ujął prokurator w opisie) bo pojęcie „bandery” ściśle wiąże się z lokalizacją symbolu państwowego na statku lub okręcie ale po prostu jej miniaturka. Do tego graficznie nie była to bandera cywilna (ta jest graficznie identyczna z flagą RP – art. 9 ust. 1 ustawy z dnia 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz pieczęciach państwowych (tj. Dz.U. z 2019, nr 1509)). Miniaturkę wyraźnie stylizowano na wzór polskiej bandery wojennej, ujętej w załączniku nr 7 wydanym na podstawie art. 19 ust. 3 ustawy z dnia 19 lutego 1993 r. o znakach sił zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej (tj. Dz. U. z 2019 r., poz. 1351). Zaznaczyć tu należy, że rzecz się sprowadza w zasadzie i tak do kwestii li tylko opisowych – bo integralnym elementem każdej polskiej bandery wojennej (widocznym też na owej miniaturce) jest osobno chronione polskie godło państwowe, umieszczone na białym górnym pasku bandery. Wreszcie, faktem notoryjnie w P. (...) znanym jest, że zarówno krzyż, św. Jan Paweł II jak i kult maryjny zorientowany wokół klasztoru na Jasnej Górze oraz tamtejszego wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej są dla polskich katolików niejako fundamentami wiary i samoistnymi przedmiotami kultu religijnego. W ślad za prokuratorem Sąd dopuścił wprawdzie opinie biegłych również na te okoliczności ale bardziej w intencji dodatkowego pogłębienia informacji odnoszących się do opisanej tematyki. Co do zasady nie wymagają bowiem te kwestie w P. (...) wiadomości specjalnych. Dla osoby funkcjonującej od lat w naszym kraju, nawet nie wierzącej, znajomość owej symboliki i jej znaczenia dla polskich katolików jest oczywista. W realiach sprawy oskarżony zresztą wprost sam to właśnie dlatego utożsamiał z szeroko pojmowaną polskością, że nawet z jego mało religijnej perspektywy stanowiły one esencję polskiego katolicyzmu. Odnosząc powyższe uwagi do oceny zachowania oskarżonego P. W. (1), zaznaczyć na wstępie należy, że ustalenia Sądu prowadziły ogólnie do wniosku, że należy tu do pewnego stopnia rozróżnić dwa momenty istotne dla sprawy: czas stworzenia zakwestionowanych prac oraz datę ich późniejszej ekspozycji, objętej aktem oskarżenia. Momenty te nie pokrywały się. Nieco inny zamiar towarzyszył oskarżonemu w momencie tworzenia kwestionowanych prac (nawet 10 lat przed ową wystawą), a inny – gdy doszło do ich ekspozycji w 2021 r. Niemniej jednak – z naturalnych względów – zamiar, który towarzyszył kreacji prac, przenikał do ich odbioru zewnętrznego również w 2021 roku, wpływając przy tym na ich społeczny rezonans i przez to finalnie również na oceny prawne. Oskarżony P. W. (1) na etapie tworzenia owych prac całą koncepcję cyklu wyraźnie oparł na pewnej nietolerancji dla cudzych poglądów i stylu życia pewnej części polskiego społeczeństwa, starając się krytycznie przedstawić ten zbiór postaw społecznych, kojarzących się mu z szeroko pojmowaną polskością, który traktował – patrząc też na szczególną tematykę poszczególnych fotografii - jako w pewien sposób zaściankowy, może nawet obciachowy, zasługujący na swego rodzaju napiętnowanie. Wprost w wyjaśnieniach mówi na koniec o tym, że „projekt miał piętnować nasze wady, przywary” (k. 748). Poza takimi elementami jak np. ludowość (serwetka (...) i chleb), zamiłowanie do piłki nożnej (dziewczyna z akcesoriami kibicowskimi), polityczne wykorzystywanie katastrofy smoleńskiej, przeszłość komunistyczna (gen. W. J.), polskie nawyki konsumpcyjne (wódka, kiełbasa, kaszanka, ogórek) czy być może patriotyczne zadęcie (B. K. i podnoszenie bandery na statku), za taką ewidentnie też uznawał nadmierną religijność – w tym z ich typowymi dla Polski przejawami (kultem śp. Jana Pawła II, kultem Matki Boskiej Częstochowskiej, kultem krzyża i modlitw różańcowych). W tym zakresie trudno dostrzec tolerancję oskarżonego dla innych – niż przez siebie reprezentowane - postaw społecznych. W istocie cała wymowa cyklu (w tym od strony religijnej właśnie kwestionowane prace) poprzez wyśmiewanie owych „przywar” narodowych, faktycznie w pewnym zakresie sprowadzała się do deprecjonowania tych osób, dla których są one akurat ważne. Wzmacniał przekonanie, że taka właśnie była intencja zarówno autora jak i całego cyklu, ten fragment jego wyjaśnień, w którym mówił, że uważa on projekt za „pro-patriotyczny” – niejako odbierając ten przymiot tym osobom, które jego przekonań nie podzielają, a wykazują się większym konserwatyzmem, religijnością i przywiązaniem do bardziej tradycjonalistycznie rozumianej polskości. Sąd dostrzegał naturalnie, że część z tych symboli dotykała zagadnień będących przedmiotem intensywnej i nadal aktualnej debaty społecznej (np. osoba śp. Jana Pawła II i jego roli w tuszowaniu pedofilii w Kościele Katolickim, nadmierna rola Kościoła Katolickiego w P. (...), katastrofa smoleńska), a były i takie dotyczące byłych osób publicznych (np. osoba śp. Jana Pawła II – też jako głowy kościoła i Państwa Watykańskiego), a więc tych, przy których prawo do ich krytyki jest rozciągnięte szerzej. Sąd zauważał wszakże, że sam oskarżony w swoich wyjaśnieniach nie do końca jednak wskazywał, że każdorazowo akurat taki był cel jego prac. Wywody oskarżonego skupiały się bardziej na krytyce postaw społecznych – co wprost wynikało z jego wyjaśnień. Oskarżony ma oczywiście prawo nie podzielać kwestionowanych przez siebie wartości, postaw i zjawisk, a w ramach swobody twórczej przysługuje mu uprawnienie do poświęcenia im swoich krytycznych prac artystycznych. W pluralistycznym społeczeństwie demokratycznym dyskusja czyj patriotyzm jest „lepszy” mieści się co do zasady w prawie do wolności wypowiedzi – jako też dyskusja o tym jaka w ogóle powinna być finalnie P. (...). Na tym polega rola sztuki zaangażowanej – a prace oskarżonego z cyklu (...), pozostawiając na boku obrazoburczą i znieważającą symbole formę, mają niewątpliwie jej cechy. Nie negując zatem co do zasady prawa artysty do formułowania wypowiedzi na podobne tematy w społeczeństwie pluralistycznym, opartym generalnie o wolność słowa, przy powyższym celu artystycznym istotna stawała się jednak forma owych dzieł (zwłaszcza tam gdzie dotykała symboliki ważnej emocjonalnie dla osób nie podzielających jego przekonań, w tym religijnych, a także symboliki państwowej) oraz wreszcie forma ich prezentacji. Wiedzą powszechną jest istnienie w P. (...) jednak nadal licznej grupy osób deklarujących wiarę katolicką, w tym o bardziej konserwatywnych poglądach, dla których tradycyjne pojmowanie religii i patriotyzmu, z dużą rolą symboli religijnych i obiektów kultu religijnego, a także przywiązanie do symboli i barw narodowych, są wartością samą w sobie. Oskarżony intencjonalnie uderzał swoimi pracami w te właśnie symbole. Sąd dostrzegał, że europejskie dziedzictwo kulturowe zna przypadki dzieł sztuki operujących nagością, nawet początkowo odrzucanych z racji zbyt ówcześnie śmiałej i obscenicznej formy, które obecnie uznawane są za niekwestionowane arcydzieła i dla których nawet ich sakralna lokalizacja nie jest już przedmiotem kontrowersji. Pozostawiając na boku złożone przez obrońcę na ostatnim terminie rozprawy zdjęcia z jakichś średniowiecznych pojedynczych ozdób, rzeźb i malowideł, o marginalnym zakresie oddziaływania i pozostających w świetle wiedzy powszechnej gdzieś na peryferiach historii sztuki, faktem objętym notoryjnością powszechną jest, że np. w Kaplicy Sykstyńskiej (a więc miejscu modlitwy i wyborów – wedle wiary katolickiej nawet z udziałem Ducha Świętego - każdego kolejnego Ojca Świętego, do tego w samym Watykanie) na sklepieniu owej świątyni znajdziemy takie prace, uznawane za kanon sztuki europejskiej i chrześcijańskiej, jak nawiązujące skądinąd nawet do Pisma Świętego „Stworzenie Adama” Michała Anioła (XVI w.) – z przedstawieniem go tam całkiem nagiego, w tym z widocznymi genitaliami, w towarzystwie przedmiotu kultu religijnego, a mianowicie wizerunku Boga. Obecnie nikt tego fresku nie myśli przykrywać. Ale też nie ma tam nadmiernego eksponowania genitaliów ani też bezpośrednio konfrontacji symboliki religijnej ze zbliżeniami na narządy płciowe. Wreszcie, sama nagość Adama ma tam uzasadnienie artystyczne – skoro dopiero go się tworzy jako biologiczną istotę. Niemniej jednak zestawienie przedmiotu kultu religijnego z nagością obejmującą też odsłonięte narządy płciowe jest tam bardzo wyraźne. Z drugiej strony, bezspornie istnieje coś takiego jak godne tło czy otoczenie adekwatne do znaczenia pewnych symboli czy zdjęć. Nikt nie umieszcza np. flagi na ogrodzeniu śmietnika – bo byłoby to oczywiście otoczenie niegodne, znieważające ten symbol państwowy. Nie spotkamy również np. zdjęć rodzinnych w toalecie – z analogicznego powodu. W świetle powszechnych ocen społecznych pewnych symboli nie umieszcza się w pewnych miejscach – bo samo nie dość godne miejsce deprecjonuje i znieważa wówczas te symbole. W realiach sprawy oskarżony umieścił niektóre z najdroższych dla polskich katolików symboli (krzyż, wizerunek śp. Jana Pawła II, Matki Boskiej Częstochowskiej) oraz element godła państwowego w tle, które – i tu zgodzić się należało z oskarżycielką posiłkową - bardziej się kojarzy ze stronami pornograficznymi aniżeli formą o wartościowych walorach artystycznych. Niekiedy zresztą nie tylko w samej otoczce sromu ale zarazem w pobliżu równocześnie uwidocznionego otworu odbytu. W rezultacie nie brzmiały wiarygodnie te twierdzenia oskarżonego, w których twierdził, że nie uznawał tła z waginą za deprecjonujące czy znieważające. Popadał tu zresztą w sprzeczność z tymi fragmentami swoich wyjaśnień gdzie szczerze przyznawał, że dokładnie taki był jego zamysł artystyczny i chodziło w tym zestawieniu właśnie o szokowanie, bulwersowanie (k. 347), do tego bardziej dosadnie aniżeli byłby to obecnie w stanie uczynić zwykły akt kobiecy (k. 346 v.). W istocie u samego zarania autorskiej koncepcji oskarżonego leżało właśnie celowe umieszczenie tych symboli w otoczeniu je znieważającym – a więc właśnie o ich znieważenie, z elementem poniżenia i deprecjacji – aby efektem końcowym były takie same reakcje społeczne jakie towarzyszyły wystawom z lat 70-tych. Sąd dostrzegł przy tym, że zamysł artystyczny oskarżonego w ramach cyklu się zmieniał i ewoluował, a oskarżony niekonsekwentnie posługiwał się formą najbardziej obrazoburczą i nawiązującą stylistycznie do pornograficznej. Akcesoria kibicowskie są w pracy oskarżonego przedstawione bez potrzeby sięgania po aż tak drastyczne tło i w zgoła inny sposób. Bochenek chleba w ogóle częściowo przysłania części intymne i nie ma tam żadnych nadmiernych zbliżeń. Zdjęcie z serwetką we wzory ludowe ma już na pierwszy rzut oka pewien walor artystyczny o dość czytelnym układzie graficznym: gdzie róg serwetki stanowi jeden z czterech trójkątów (resztę stanowi łono z widocznymi wzgórkami łonowymi ale bez zbliżenia na sam srom oraz oba uda). Trudno nie zauważyć, że te mniej kontrowersyjne – jak to ujmuje sam autor – rekwizyty, oskarżony był jakoś w stanie wówczas ulokować w tle nawiązującym do ogólnej koncepcji artystycznej cyklu ale już nie tak dosłownym, wulgarnym, w konwencji bardziej subtelnej i artystycznej. Czyli dawało się też w ramach tego cyklu wypowiadać mniej dosadnie, obrazoburczo. Także przez ten pryzmat należało ocenić, że akurat te symbole, które bezpośrednio lub pośrednio podlegają jakiejś ochronie prawnej, mogąc przy tym najbardziej godzić w prawnie chronione wolności innych osób i tym samym wzbudzać największy niepokój społeczny, oskarżony zdecydował się jednak opatrzyć tłem dużo mniej delikatnym, bardziej dosadnym, wulgarnym i nawiązującym do stylistyki pornograficznej. Niewątpliwie wzmacniało to efekt szokowania i bulwersowania oraz sposób oddziaływania takiej pracy na widza – ale oczywiście stawiało pytanie o to czy jednak nie można było tego samego przedstawić nie aż tak drastycznie, a jeśli nawet było to niezbędne – co należało wtedy uczynić od strony organizacyjnej aby uchronić prawa tych innych członków społeczeństwa, dla których podobna konwencja artystyczna z racji ich przekonań religijnych będzie nieakceptowalna i naruszająca ich własne dobro osobiste, którym jest wolność do spokojnego sprawowania kultu religijnego. Tak przyjęta konwencja w sposób oczywisty w zdecydowanie większym stopniu wzbudzała niepokój społeczny – czego efektem była zresztą późniejsza reakcja na wystawę gdy, już poza decyzyjnością autora, nagłośniono ją medialnie. Reasumując, u podstaw kreacji tych najbardziej kontrowersyjnych fotografii (w tym objętych aktem oskarżenia) leżało właśnie ich znieważenie – i uzyskanie tą drogą określonego efektu artystycznego ale też i wydźwięku społecznego tak stworzonych prac. W dacie późniejszej ekspozycji w 2021 r. zamiar oskarżonego o tyle był inny, że ówczesna wystawa P. W. (1) obejmowała retrospektywne przypomnienie całej twórczości oskarżonego, której tylko jednym z elementów był cykl „W. (...)”. O tym, że taka właśnie była na tamten czas intencja autora przekonuje dobitnie brak jakiejś szczególnej promocji z jego strony tej części ekspozycji, która była najbardziej kontrowersyjna. Widać to choćby po umieszczeniu zdjęcia zupełnie spoza cyklu na plakacie umieszczonym na drzwiach wejściowych do galerii. Nie zmieniało to jednak wymowy tej części prac, które zachowały cechy znieważenia przedmiotów kultu religijnego i symboliki państwowej nawet pomimo upływu około 10 lat od aktu ich kreacji. Sąd jako linię obrony uznawał stanowisko oskarżonego i jego obrońcy jakoby wyłączało publiczność działania oskarżonego wprowadzenie owego ograniczenia wiekowego w kontrowersyjnej części ekspozycji (18 lat), tudzież, że istniały podstawy do przeświadczenia, że taką galerię odwiedzą, zwłaszcza w mieście kojarzonym raczej z poglądami liberalnymi i lewicowymi, wyłącznie osoby o dużej tolerancji dla podobnej działalności artystycznej – a zatem, że oskarżony nie działał umyślnie choćby z zamiarem ewentualnym. Dostrzegając naturalnie, że miasto Ł. generalnie nie jest utożsamiane z jakąś silną religijnością czy konserwatyzmem mieszkańców, a wystawa artystyczna z zasady grupuje proporcjonalnie większy odsetek osób w ogóle o podwyższonej tolerancji na sztukę, Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego, że nie przewidywał, iż może tam też trafić na wystawę osoba o poglądach bardziej konserwatywnych, w większym stopniu wyczulona na sferę wolności religijnej, która poczuje się obrażona tak drastycznym przekazem. Statystycznie taka możliwość nadal istniała, że do tak udostępnionej galerii z darmową ekspozycją, wchodzącej w skład nagłaśnianego medialnie wydarzenia artystycznego o charakterze cyklicznym, ulokowanej w samym przecież centrum jednego z największych polskich miast, do grona zainteresowanych tym co się w niej znajduje i wystawia, trafi nawet więcej niż jedna osoba, których uczucia religijne zostaną naruszone pracami oskarżonego. Ostatecznie zresztą dotarła tam I. S. ze znajomymi. Nie był z tej perspektywy żadnym wyznacznikiem pozwalającym oskarżonemu to ocenić przebieg wystawy w L. – patrząc na jej datę, wielkość i jednak dość ograniczony zakresie oddziaływania - gdzie do tego ewidentnie część prac (...) jeszcze nie powstała, a z racji charakteru ekspozycji oskarżony i tak nie mógłby wystawić wszystkich. Wystawa (...) była większa, już kompleksowa, obejmująca całość kontrowersyjnych prac oskarżonego – a zatem prawdopodobieństwo, że może taka ekspozycja obrazić czyjeś uczucia religijne statystycznie wzrastało, a nie malało. Także gdy chodzi o znieważenie „innego znaku państwowego”, umieszczenie miniaturki bandery (zawierającej też godło RP) w sąsiedztwie sromu i otworu odbytu nieuchronnie znieważało symbol państwowy. Jest to na tyle oczywiście niegodne sąsiedztwo dla podobnej symboliki, że oczywiście niewiarygodne życiowo były tu odmienne depozycje oskarżonego jakoby nie miał tego świadomości. Analogicznie ocenić należało późniejszą decyzję o publicznej ekspozycji takiej pracy. Oskarżony działał tu z zamiarem bezpośrednim. Gdy chodzi o symbolikę religijną, decydując się na ekspozycję tej części swoich prac, oskarżony przewidywał i godził się na to, że mogą trafić na jego wystawę autorską podsumowującą cały jego dorobek artystyczny też osoby wierzące, których uczucia religijne naruszy ekspozycja tak bardzo znieważająca cenne dla ich wiary przedmioty kultu religijnego. Oskarżony akceptował ów fakt, wiedząc jaki przekaz i forma stała za pracami tworzącymi cykl (...). Nie podjął przy tym takich działań, które by zapobiegły naruszeniu cudzych uczuć religijnych i tym samym wolności religijnej innych. Działał w tym zakresie umyślnie – z zamiarem ewentualnym. Umieszczenie na wejściu do wystawy skrótowej informacji o tym czego dotyczy – patrząc na jej lapidarną treść – nie ostrzegało o tym jak bardzo obrazoburczy ma ona charakter, a w szczególności – że może obrażać czyjeś uczucia religijne. Znajdujące się przy wejściu do pomieszczenia z ekspozycją (...) ograniczenie wiekowe wyraźnie powiązane było li tylko z przekonaniem własnym (niezasadnym) oskarżonego, że poza ewentualnymi zarzutami o deprawację nieletnich elementami pornograficznymi prac, a zatem możliwym zarzutem o rozpowszechnianie pornografii, w pozostałym zakresie charakter artystyczny prac sam z siebie wyłącza przestępność nawet tak kontrowersyjnej ekspozycji. Wprost to wynika z tej części wywodów oskarżonego gdzie ogólnie uważa, że ma prawo publicznie prezentować nawet treści szokujące i bulwersujące w ramach przysługującej mu swobody artystycznej. Była to ocena nieuzasadniona i nieuprawniona – w rezultacie nie wyłączająca odpowiedzialności karnej (art. 30 k.k.). Gdyby intencją oskarżonego było powstrzymanie przed wejściem do mniejszego z pomieszczeń osób o większej religijności, a nie tylko nieletnich, treść informacji ostrzegawczej byłaby przecież zgoła inna – co wtedy rzeczywiście zaktualizowałoby przy ocenie zachowania konieczność uwzględnienia faktu, że osoba wierząca bezpośrednio zapoznała się z obrazoburczymi pracami oskarżonego w pełni świadomie i za własną zgodą, wiedząc z góry co tam zastanie czy może zastać. W świetle orzecznictwa sądowego, publiczny charakter przestępstwa z art. 196 k.k. sprowadza się do tego, że znieważenie przedmiotu czci religijnej może zostać dostrzeżone przez większą lub bliżej nieokreśloną liczbę osób (por. post. SN z dnia 5 marca 2015 r., III KK 274/14, OSNKW z 2015 nr 9, poz. 72). „ Zachowanie publiczne oznacza podjęcie zachowania w miejscu, które jest dostępne dla nieokreślonego bliżej liczebnie i rodzajowo kręgu osób. Warunek „publiczności” spełnia sama możliwość dostrzeżenia przez bliżej nieoznaczoną liczbę osób zachowania sprawcy ze względu na miejsce jego podjęcia, sposób lub okoliczności. Nie jest natomiast konieczne, aby w konkretnym przypadku zachowanie się sprawcy było dostrzeżone rzeczywiście przez większą liczbę osób.” (por. wyrok SA we Wrocławiu z dnia 27 września 2018 r., II AKa 155/18, KZS 2019/2/60). Przy takim ujęciu ograniczenie wiekowe nie ma żadnego znaczenia skoro wystawa była ogólnodostępna, w godzinach otwarcia – za wyjątkiem nieletnich – każdy chętny, do tego za darmo, mógł ją obejrzeć, wchodząc praktycznie prosto z ulicy (co zresztą uczyniła I. S.). Zresztą z perspektywy oskarżonego jako artysty, pomijając osoby niepełnoletnie, oczywistą jego intencją w świetle zasad doświadczenia życiowego, przy organizacji podobnej inicjatywy wystawienniczej obejmującej przecież dorobek całego jego życia artystycznego w omawianej dziedzinie, było właśnie dotarcie do jak największego kręgu odbiorców zainteresowanych poznaniem jego prac fotograficznych. Jak zaznaczono wcześniej, ustalony przez Sąd krąg pokrzywdzonych czynem z art. 196 k.k. był w tym wypadku odmiennym względem tego co zakładał oskarżyciel publiczny w akcie oskarżenia. Odnosząc poczynione powyżej uwagi do realiów niniejszej sprawy, nie byli pokrzywdzonymi wskazani w akcie oskarżenia: K. K. (1) (M.), W. B., I. K. (1), P. S. (1) i U. R. (1) – skoro w ogóle nie mieli okazji bezpośrednio widzieć kwestionowanej wystawy, a swoje poczucie pokrzywdzenia wywodzili z tego, że zapoznali się ze zdjęciami krążącymi bez zgody autora w sieci. Nie sposób uznać za pokrzywdzoną w niniejszej sprawie również A. W. (2) (...) H. – skoro ta już po otrzymaniu zdjęć od I. S. (1), wiedząc co ta wystawa z grubsza zawiera i jak kontrowersyjne treści niesie, na mocy własnej dobrowolnej i świadomiej decyzji poszła potem na ową wystawę aby jeszcze bezpośrednio się z nią zapoznać. Zgoda samej zainteresowanej na narażenie na ów obrazoburczy przekaz wyłącza ją z kręgu pokrzywdzonych. Identyczna sytuacja była zresztą co do w ogóle nieprzesłuchanej i aktualnie pozostającej poza granicami RP A. M., która towarzyszyła wtedy A. (...) H.. Zaznaczyć należy, że do chwili wyrokowania nie było możliwości pozbawienia tej ostatniej statusu oskarżyciela posiłkowego – bo dopiero niniejszy wyrok finalnie był w stanie przesądzić tak daleko idącą kwestię. Wcześniejsza negatywna decyzja wykluczająca ją ze stron postępowania zasadnie mogłaby się spotkać z zarzutem jakiegoś przedsądu i bezzasadnego pozbawiania jej uprawnień procesowych. Jedyną ustaloną w postępowaniu osobą, która bezpośrednio zapoznała się z ekspozycją oskarżonego na zasadzie braku uprzedniej własnej zgody jako osoby wierzącej na konfrontację z podobnie kontrowersyjnym przekazem była ustalona już w dochodzeniu ale wówczas w ogóle nie przesłuchana I. S. (1) (a także nieustalone przez prokuratora i nie dające się zidentyfikować osoby, które jej towarzyszyły). Pojawiła się w galerii przypadkiem, nie wiedząc co zastanie. W efekcie bez swojej zgody została skonfrontowana z przekazem oskarżonego obrażającym jej uczucia religijne – gdzie w świetle jej przekonujących zeznań ów przekaz faktycznie ją dotknął. Związek przyczynowy między zachowaniem oskarżonego, a owym skutkiem jest tak oczywisty, że nie wymaga szerszego uzasadnienia. Sąd naturalnie dostrzegał, że I. S. nie wskazano pierwotnie w zarzucie aktu oskarżenia. W ocenie Sądu nie można jednak uznać za wyjście poza granice zarzutu uwzględnienia w sentencji innej pokrzywdzonej aniżeli zakładał to sam prokurator, z niezrozumiałych powodów rezygnujący z przesłuchania w dochodzeniu jednego z przecież już wówczas ustalonych kluczowych świadków. Uwzględnienie jej w wyroku mieściło się w granicach czasowych i faktycznych skargi publicznej – skoro chodziło o tą samą kwestionowaną wystawę, ten sam czas, tożsame prace tego samego autora. A zatem bezspornie o ten sam czyn. Co do osób towarzyszących I. S., bez ich przesłuchania – co było niemożliwe skoro ta odmawiała ujawnienia ich tożsamości, a w sumie wychodziło, że nawet nie dysponowała danymi osobowymi i adresowymi – nie dawało się określić w sposób nie budzący żadnych wątpliwości czy rzeczywiście czuli się obrażeni akurat w zakresie sfery religijnej i czy nawet byli katolikami. To, że tak to odbierała I. S., nie przesądzało jeszcze, że faktycznie doszło i tu do obrazy czyichś uczuć religijnych. Zresztą ta i tak wymaga konkretyzacji pokrzywdzonych – a tu nie dawało się ustalić ich danych personalnych. Uznając, że zachowanie oskarżonego P. W. łącznie jednym czynem wyczerpywało dyspozycję art. 137 §1 k.k. i art. 196 k.k., dla oddania pełni szkodliwości społecznej zachowania oskarżonego konieczne było sięgnięcie po kumulatywną kwalifikację prawną czynu (art. 11 §2 k.k.). ☐ 3.2. Podstawa prawna skazania albo warunkowego umorzenia postępowania niezgodna z zarzutem I ---------------------------------------------------------------------- Zwięźle o powodach przyjętej kwalifikacji prawnej ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 4.KARY, Środki Karne, PRzepadek, Środki Kompensacyjne i środki związane z poddaniem sprawcy próbie Oskarżony Punkt rozstrzygnięcia z wyroku Punkt z wyroku odnoszący się do przypisanego czynu Przytoczyć okoliczności P. W. (1) 1 1 Rozważając zakres odpowiedzialności prawnej, Sąd ocenił, że nie ma potrzeby sięgania wobec oskarżonego P. W. (1) aż po wydanie wyroku skazującego. Z drugiej – że nagromadzenie okoliczności obciążających, a dotyczących czynu, wyłącza możliwość umorzenia postępowania poprzez odwołanie się do instytucji znikomej społecznej szkodliwości (art. 1 §2 k.k.). Kumulacja tak ważkich okoliczności jak: liczba jednocześnie znieważonych symboli religijnych i państwowego, ich fundamentalna dla polskich katolików waga, zbliżone do stylistyki pornograficznej tło, w jakich je ulokowano, równoczesne wyczerpanie przez oskarżonego znamion dwóch przepisów ustawy karnej, działanie w pewnym zakresie też z chęci zysku (skoro wszystkie eksponowane prace – w tym kwestionowane - były zarazem na sprzedaż), działanie z zamiarem bezpośrednim w przypadku znieważenia miniaturki bandery, wykluczała możliwość uznania, że stopień społecznej szkodliwości takiego zachowania byłby rzeczywiście subminimalnym. Także w tym kontekście wymienić należy okoliczność, że u podstaw zakwestionowanych prac oskarżonego leżało opisane wcześniej – podyktowane jednak pewną nietolerancją – przeświadczenie oskarżonego, że to jego wizja „polskości” jest lepszą niż ta tradycyjna, oparta o wartości katolickie i narodowe. a więc element jednak pewnej nietolerancji na inne postawy społeczne. Z drugiej jednak strony waga okoliczności łagodzących – zarówno wpływających na społeczną szkodliwość czynu jak i winę – była w sprawie bardzo znacząca: oskarżony jest osobą dotąd niekaraną, brak jest sygnałów aby w przeszłości miał jakieś konflikty z prawem, jego działalność artystyczna i społeczna jest doceniana – o czym świadczą zeznania niektórych świadków oraz odznaczenie go za zasługi dla miasta, na etapie publikacji prac działał z zamiarem ewentualnym naruszenia uczuć religijnych w wyniku znieważenia symboliki religijnej – w związku ze swoją aktywnością artystyczną w ramach nurtu sztuki zaangażowanej, do popełnienia przestępstwa doszło w toku retrospektywnej ekspozycji artystycznej oskarżonego, gdzie oskarżony nietrafnie i bezpodstawnie ocenił, że działalność artysty na tyle usprawiedliwia ekspozycję nawet najbardziej drastycznych prac, iż czyni takie zachowanie bezkarnym (art. 30 k.k.), żadna z zakwestionowanych prac nie powstała intencjonalnie na potrzeby wystawy z 2021 r. dla wzniecania jakiegoś zamętu społecznego na tle religijnym ale była elementem wcześniejszej twórczości oskarżonego, wchodzącej w skład jego dorobku artystycznego, który w dacie czynu postanowił kompleksowo zaprezentować, łącznie z tymi najbardziej obrazoburczymi i uderzającymi w uczucia religijne katolików i symbolikę państwową pracami z cyklu (...), prace mieściły się w kategoriach sztuki zaangażowanej, zamknięta w czterech ścianach budynku – nawet ogólnodostępna i darmowa - publiczna wystawa artystyczna z zasady faktycznie limituje grono widzów, gromadząc tam do tego przede wszystkim jednak osoby bardziej otwarte na sztukę i kontrowersyjność formy. Łączna liczba widzów całej wystawy (do chwili jej zamknięcia) nie przekraczała kilkuset osób, z czego tylko promil artykułował potem zastrzeżenia do zaprezentowanych prac. Podsumowując: społeczne bezpośrednie oddziaływanie zachowania oskarżonego było relatywnie małe. Zwiększyła je znacząco dopiero decyzja A. (...) H. o powiadomieniu prokuratury, nagłośnienie wystawy przez portal „Niezależna.pl”, a wreszcie niniejsze postępowanie karne o dużej medialności i zainteresowaniu publiczności. Chodziło tu jednak każdorazowo o aktywności pozostające przecież poza wolą i zgodą samego oskarżonego, od niego w dużej części w ogóle niezależne, wyodrębniony sposób ekspozycji najbardziej kontrowersyjnej, objętej aktem oskarżenia, części prac oskarżonego, uniemożliwiał zapoznanie się z nimi przynajmniej przez osoby niepełnoletnie, oskarżony nie nagłaśniał w sposób szczególny tej części wystawy, która potem spotkała się z zarzutem aktu oskarżenia, czasokres wystawy był relatywnie krótki (nawet uwzględniając pierwotne plany, do których realizacji nie doszło z uwagi na przedwczesne, przymusowe, zamknięcie ekspozycji) – co również przekładało się na ograniczenie społecznego oddziaływania zachowania oskarżonego, ostatecznie realnie oskarżony bezpośrednio naruszył uczucia religijne tylko jednej konkretnej osoby, która do tego nie wykazywała podczas procesu szczególnej woli ścigania oskarżonego, naruszone przez oskarżonego przepisy ustawy karnej obejmują dwa występki zagrożone każdorazowo bardzo łagodnymi karami (czyn z art. 137 §1 k.k. – sankcją alternatywną grzywny, kary ograniczenia wolności i kary pozbawienia wolności do roku, czyn z art. 196 k.k. – sankcją alternatywną grzywny, kary ograniczenia wolności i kary pozbawienia wolności do lat 2). Nawet w ocenie ustawodawcy chodzi zatem tu o zachowania z zasady cechujące się niewysoką społeczną szkodliwością i zawinieniem – czego przejawem jest właśnie wynikająca z ustawy wysokość sankcji, abstrahując już nawet od tych uwag, jakie poczynił w 2015 r. Trybunał Konstytucyjny na marginesie rozważań o konstytucyjności art. 196 k.k. Waga i liczba tych okoliczności łagodzących, w kontekście przysługującej oskarżonemu wolności wypowiedzi oraz ekspresji artystycznej, w świetle przywołanych wcześniej zapisów Konstytucji RP i EKPCz czyni przedwczesną i zbędą decyzję o sięgnięciu od razu aż po wyrok skazujący, nawet przy skorzystaniu z dobrodziejstwa nadzwyczajnego złagodzenia kary czy odstąpienia od jej wymierzenia. Tym bardziej nie znajdowała uzasadnienia grzywna żądana przez prokuratora. W przekonaniu Sądu prawidłowa implementacja przywołanych na wstępie standardów międzynarodowej ochrony praw człowieka w realiach niniejszej sprawy w pełni uzasadnia podjęcie wobec oskarżonego P. W. uprzednio próby poddania go oddziaływaniu mniej dolegliwej w skutkach instytucji probacyjnej w postaci warunkowego umorzenia postępowania karnego, połączonej z elementami kompensacyjnymi dla jedynej ustalonej w sprawie bezpośrednio pokrzywdzonej i nie wiążącej się z odium karnego skazania. Tym bardziej, że spełnione były wszystkie elementy zawarte w art. 66 §1 k.k. Wina i społeczna szkodliwość czynu oskarżonego nie były znaczne. Przypomnieć tu należy, że brzmienie art. 66 §1 k.k. obejmuje też swoim zakresem przypadki o „średnim” nasileniu (por. wyrok SA w Krakowie z dnia 30 marca 2005 r., II AKa 50/05, Legalis nr 71305). Okoliczności popełnienia czynu nie budziły wątpliwości. Oskarżony nie był dotąd karany za przestępstwo, nie tylko umyślne. Nie ma nawet przesłanek do wniosku, że w przeszłości naruszał w jakikolwiek sposób porządek prawny. Działalność artystyczna i społeczna oskarżonego jest doceniana. Chociaż do winy się nie przyznawał, obstając przy swojej ocenie prawa artysty do wypowiedzi, ogólna postawa oskarżonego – patrząc na całokształt sprawy – w pełni uzasadniała przypuszczenie, że pomimo umorzenia postępowania będzie on przestrzegał porządku prawnego, w szczególności nie popełni przestępstwa. Z tego powodu Sąd skorzystał wobec oskarżonego P. W. (1) z dobrodziejstwa warunkowego umorzenia postępowania karnego. Mając na uwadze stanowisko oskarżonego w toku procesu oraz liczbę i wagę naruszonych symboli i przedmiotów kultu religijnego, w ocenie Sądu uzasadnione było określenie okresu próby na 2 lata - jako celowe dla rzeczywiście dostatecznie pogłębionej weryfikacji zachowania oskarżonego. P. W. (1) 2 1 Wobec obligatoryjnej treści art. 67 §3 k.p.k. ale też dostrzegając cele kompensacyjne, Sąd zobowiązał oskarżonego do uiszczenia na rzecz pokrzywdzonej I. S. (1) kwoty 1.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę wynikającą z naruszenia jej dobra osobistego, którym jest wolność religijna. Kwotę w powyższej wysokości Sąd uznał za adekwatną – mając na uwadze charakter dzieł ale też krótkotrwałość krzywdy, a także postawę samej pokrzywdzonej, którą zachowanie oskarżonego w pierwszym momencie zbulwersowało, naruszając jej uczucia religijne na tyle, że ta nawet powiadomiła A. (...) H. ale dalej zarazem nie wykazywała już potem zainteresowania postępowaniem karnym. Uznać zatem należało, że rzeczywista krzywda nie była nawet przez nią subiektywnie oceniana ostatecznie jako jakoś szczególnie wysoka. W rezultacie kwota 1.000 zł jawi się co do zasady jako wystarczająca rekompensata w sferze majątkowej. Ewentualnej wyższej kwoty pokrzywdzona może zresztą dochodzić samodzielnie na drodze cywilnej. Z uwagi na sytuację materialną oskarżonego Sąd zobowiązał go do uiszczenia tej kwoty w terminie 1 roku – jako w pełni wystarczającej dla zebrania niezbędnych środków bez narażania także małoletniego dziecka oskarżonego na jakiś uszczerbek dla jego niezbędnego utrzymania. P. W. (1) 3 1 Niezależnie od aspektu materialnego, naruszenie przez oskarżonego dobra osobistego pokrzywdzonej I. S., którym jest wolność religijna, skłaniało do naprawienia owej krzywdy w pewien sposób również środkami niepieniężnymi. Dostrzegając jednocześnie ważki aspekt wychowawczy takiego zabiegu, Sąd zobowiązał zatem oskarżonego do pisemnego przeproszenia pokrzywdzonej w terminie 6 miesięcy. Zaznaczyć należy, że nie chodziło tu bynajmniej o jakieś przepraszanie za sam akt kreacji dzieła (to przecież w ogóle pozostaje poza sferą zainteresowania prawa karnego) ale za jego późniejszą publiczną ekspozycję w taki sposób, że bez swojej zgody pokrzywdzona została skonfrontowana z obrazoburczym i znieważającym drogie dla niej wartości przekazem, którego sobie nie życzyła i który obrażał jej sferę wolności, w efekcie naruszając jej dobro osobiste. 5.Inne ROZSTRZYGNIĘCIA ZAwarte w WYROKU Oskarżony Punkt rozstrzygnięcia z wyroku Punkt z wyroku odnoszący się do przypisanego czynu Przytoczyć okoliczności P. W. (1) 4 1 Sąd na podstawie art. 230 §2 k.p.k. rozstrzygnął o dowodach rzeczowych. Wobec zabezpieczenia w toku dochodzenia przez prokuraturę szerokiej dokumentacji fotograficznej, gdzie doskonale widać wszystkie kwestionowane prace i ich szczegóły, są one w całości zbędne dla toczącego się postępowania. 6.inne zagadnienia W tym miejscu sąd może odnieść się do innych kwestii mających znaczenie dla rozstrzygnięcia, a niewyjaśnionych w innych częściach uzasadnienia, w tym do wyjaśnienia, dlaczego nie zastosował określonej instytucji prawa karnego, zwłaszcza w przypadku wnioskowania orzeczenia takiej instytucji przez stronę ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- KOszty procesu Punkt rozstrzygnięcia z wyroku Przytoczyć okoliczności 5 Stosownie do treści art. 627 k.p.k. koszty postępowania obciążały oskarżonego P. W. (1). Ich łączna wysokość wynika z akt sprawy, przy czym zasadniczą część tworzyły koszty opinii biegłych. Mając na uwadze jego sytuację materialną i rodzinną, w tym posiadanie małego dziecka na utrzymaniu, pełne pokrycie przez oskarżonego kosztów procesu byłoby dla niego z oczywistych powodów nadmierną dolegliwością. Tym bardziej, że największą ich część wygenerowały właśnie opinie kolejnych biegłych, które finalnie okazywały się w ten czy inny sposób w dużej części wadliwe czy podważane przez same organy procesowe. W rezultacie trudno aby oskarżony rzeczywiście był zmuszany do ponoszenia całości czy większej części związanych z tym kosztów. Ostatecznie, na podstawie art. 624 §1 k.p.k. Sąd zwolnił oskarżonego od ponoszenia kosztów procesu przekraczających kwotę 2.000 zł. Kwotę 2.000 zł oskarżony jest z powodzeniem bez trudu przy obecnej sytuacji na rynku pracy uzyskać nawet z bieżących dochodów – przy podjęciu w razie potrzeby czasowo zatrudnienia. 8.Podpis

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

Sygn. akt V K 87/18

UZASADNIENIE

Na podstawie całokształtu okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej Sąd ustalił następujący stan faktyczny: W dniu 21 marca 2017 r. w godzinach wieczornych B. K., E. S., Ł. R. wraz z innymi osobami spotkali się na Bulwarze B. S. (1) w W.. Spotkanie to zostało zorganizowane m.in. przez B. K. i nazwane „antysemitingiem”, a informacja o nim została wcześniej rozpowszechniona w Internecie – na stronie F. B. K., nadto w serwisie internetowym (...) na kanale Telewizji (...) i na kanale użytkownika (...). Ogłoszenie o spotkaniu było otwarte – dostępne dla nieograniczonego grona osób.

W dniu spotkania nad W. B. K. przyniósł wykonaną przez siebie kukłę. Przebieg spotkania rejestrowany był kamerą – m.in. przez E. S.. Na samym początku spotkania jego uczestnicy zgromadzili się przy pomniku(...), gdzie pozowali do zdjęć z kukłą (m.in. Ł. R., E. S. i B. K.) i nazywali ją brzydulą1. Następnie uczestnicy spotkania skierowali się na schody prowadzące nad W.. W pierwszym rzędzie szedł E. S., obok niego B. K., obok niego mężczyzna niosący kukłę i obok niego Ł. R.. Podczas schodzenia ze schodów nad W. Ł. R. krzyknął „ topimy Ż.

”. Nieustalony mężczyzna wypowiedział wówczas słowa „ tego nie krzyczymy”, następnie po krótkiej chwili E. S. zaczął skandować „ topimy brzydulę, brr”. Mężczyzna niosący kukłę patrząc na nią powiedział „ ty nie jesteś marzanna, u nas w G. marzannę się topiło”. Gdy uczestnicy spotkania zeszli nad brzeg W. kukłę przejął B. K. (wypowiadając słowa „ daj tą brzydulę”), następnie wygłosił mowę o treści: „brzydula jako wyraz rzeczy brzydkiej, tej zimy, tego zimna, tego wszystkiego co niedobre. Oczywiście wiadomo, że określenie brzydki jest pochodzenia takiego, że jest żydowski.

No i to jest ta właśnie brzydula, ten obraz nędzy i rozpaczy i tak to wygląda. A jeszcze żeby się obrządek starosłowiański dokonał, to trzeba jeszcze podpalić brzydulę, no i będzie palona i topiona”. Po wygłoszeniu tych słów B. K. podał kukłę Ł. R., a sam oblał ją łatwopalną cieczą. Rejestrujący przebieg wydarzenia E. S. jako narrator komentował wówczas: „ towarzystwo znakomite, najlepszych warszawiaków, narodowców”. Trzymający kukłę Ł. R. wypowiedział słowa „ żegnamy zimę polskim, starym zwyczajem”, na co B.

K. odpowiedział, że „ pierwsze i najstarsze zapiski o paleniu i topieniu marzanny umieścił w swojej historii J. D., tak że to jest historyczna rzecz”. Następnie B. K. podpalił kukłę. E. S. komentował wówczas: „ z zapartym tchem publiczność (...) przygląda się temu, mrok zapanował”. Inny mężczyzna krzyknął „ żegnamy zimę”. E. S. komentował „ brzydula pali się, ta satanistyczna morda, nazwijmy to po imieniu, ten charakterystyczny nos, jakże znany z historii Polski” (po tych słowach zgromadzeni śmiali się), wtórował B.

K. słowami „ z takim dużym nosem”, który po chwili wrzucił palącą się kukłę do W.. Po tym uczestnicy spotkania jeszcze rozmawiali, E. S. nagrywał, wypowiadając m.in. słowa „ dedykujemy to wydarzenie R. ” (który zmarł dzień wcześniej). Następnie, kończąc nagranie E. S. stojąc obok B. K. wypowiedział słowa „ teraz idziemy się cieszyć, ponieważ są urodziny 42-gie tego oto naszego nestora, który wpadł na pomysł antysemitingu, bardzo serdecznie panu dziękuję w imieniu Telewizji (...) ”. Nagranie z opisanego wyżej spotkania zostało zamieszczone w Internecie w serwisie (...) i opatrzone tytułem „A. palenie i topienie b’żyduli nad W. 2017”.

Każdy użytkownik Internetu mógł się z tym nagraniem zapoznać. W dniu 22 marca 2017 r. zapoznał się z nim m.in. R. G., który jako prezes Zarządu Stowarzyszenia (...) (...) (...) – prowadzącego program pod nazwą Ośrodek (...) – zawiadomił Prokuraturę Rejonową W. – Ż. w W. o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych skierowała również Helsińska Fundacja Praw Człowieka, następnie (...) w RP, następnie (...) w W., Stowarzyszenie (...):

Polska z siedzibą w W., Otwarta Rzeczpospolita Stowarzyszenie (...) z siedzibą w W., nadto indywidualnie E. M., H. T., H. F., S. R., M. L., Z. W., A. Ś., M. P., M. B. i A. G.. Łącznie do Prokuratury wpłynęło 16 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. B. K. nie był karany. Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił na podstawie zawiadomień o przestępstwie (k.1-10, k.15-16, k.17-21, k.48-52, k.54-56, k.74-75, k.77-79, k.82-83, k.84-85, k.86-87, k.88-89, k.90-91, k.92-93, k.94, k.95-96, k.98-99), protokołu oględzin rzeczy (k.40-41a, k.118-120), karty karnej (k.117, k.181, k.283), nadto na podstawie zeznań świadków:

L. P. (1) (k.101-102, k. 291 verte-293), R. G. (k.24, k.296 verte), częściowo Ł. R. (k.145-146, k.293-294), częściowo E. S. (k.161-162, k.294-296) oraz częściowo na podstawie wyjaśnień oskarżonego B. K. (k.168-169, k.289 verte-291). B. K. zarzucono popełnienie przestępstwa z art. 256 § 1 kk. Oskarżony B. K. zarówno na etapie postępowania przygotowawczego, jak i na rozprawie przed Sądem nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu. Przesłuchiwany w postępowaniu przygotowawczym oskarżony B. K. wyjaśnił, że prokurator Dariusz Ziółkowski uległ zmowie środowiska antypolskiego, które swoimi podstępnymi działaniami oszczerczo wytworzyło manipulację, w której to on jest ofiarą.

Oskarżony podkreślił, że jest ofiarą osób, które dążą do ukarania go wykorzystując do tego celu Prokuraturę i Sąd. Wyjaśnił, że wytworzenie wirtualnej rzeczywistości wytworzonej przez R. G. jest wyjątkowo szkodliwym procederem wymierzonym w prawa obywateli. Dodał, że happening artystyczny, który odbył się 21 marca 2017 r. nie ma nic wspólnego z postawionym mu zarzutem, jest to tylko i wyłącznie wymysł R. G. i innych osób, które złożyły zawiadomienie w tej sprawie (k.168-169). Na rozprawie przed Sądem oskarżony B.

K. podniósł, że jest pomówiony i poszkodowany. Wyjaśnił, że jak co roku w jego urodziny z grupą znajomych utopili marzannę, która jest symbolem zimy. Z racji tego, że jest artystą, nadał formę tej marzannie, personifikację brzydoty, że to co złe i brzydkie powinno odejść, a dzieje się niedobrze w naszej kulturze. Podniósł, że są wystawiane pseudosztuki, które uderzają w polski naród, polski obyczaj, polską kulturę, w religię katolicką i we wszystkich Polaków i jako formę protestu artystycznego, do którego jest powołany jako artysta, to w ramach formy wypowiedzi artystycznej i ekspresji artystycznej wystąpił z marzanną brzydulą, czyli personifikacją brzydoty wg założeń szkoły francuskiej.

Wyjaśnił, że nie miał na celu urażenia żadnego narodu, żadnej innej religii, a odnosiło się to tylko do sfery kategorii piękna i brzydoty. Nawiązaniem, figurą tej marzanny było nawiązanie do wiersza Z. H. „Potęga smaku” oraz do dzieł H. B.. Podniósł, że został pomówiony przez R. G., który odgrażał mu się wielokrotnie w Internecie, że taki proces mu wytoczy. Podniósł również, że w jego przekonaniu jest to permanentne zwalczanie polskiej sztuki i kultury. Oskarżony wyjaśnił, że jako artysta wykształcony w Liceum Plastycznym w Z. im.

A. K., później Akademii (...) w W. Wydział Rzeźby, studiował również w B. w M. w Holandii, po tym wszystkim skończył Studium (...), gdzie dostał dyplom z podstaw wiedzy o Europie i jako artysta polski, który zajmuje się pięknem, nie mógł być obojętny na wszystkie brzydkie rzeczy, które są finansowane również z pieniędzy podatników polskich, bo trzeba znać, że sztuka (...), do której się odnosił, taką brzydką sztuką jest. Podał, że tam były różne sytuacje obrażające nas, jak seks oralny z papieżem, jak w pseudosztuce zbieranie pieniędzy na zamordowanie K., jak wsadzanie sobie w odbyt flagi Watykanu i przeciwko temu zaprotestował.

Podniósł, że nie może być miejsca na brzydotę w społeczeństwie, nie możemy zaniedbywać nauki o pięknie, jak mówi H.. Oskarżony wyjaśnił, że impulsem też do tej marzanny była w tym czasie wystawa w Centrum Rzeźby Polskiej w O., gdzie za przeproszeniem wystawiono na stole ludzką kupę. Podniósł, że są to rzeczy obrzydliwe i cała ta akcja, happening artystyczny, który zrobił, był przeciwko promowaniu takiej brzydoty w środkach masowego przekazu, muzeach, galeriach, w edukacji, w życiu publicznym. Wyjaśnił, że został pomówiony przez R.

G., który ogłosił w mediach, że ta kukła to jest coś innego, niż to, o co mu chodziło. Wyjaśnił, że R. G. wymyślił sobie inną płaszczyznę. Oskarżony podał, że jest rzeczą powszechnie znaną, że R. G. jest przestępcą z wyrokiem, który uciekł z Polski przed odpowiedzialnością karną, a żyje z pomawiania Polaków o rzeczy, które nie mają miejsca i za to ludzie mu wpłacają na Ośrodek (...), Ksenofobicznych i jakichś bzdur innych. Oskarżony podał, że jest to organizacja przestępcza, która wielokrotnie pomawiała Polaków, m.in. jego – uczciwego artystę.

Oskarżony podkreślił, że to jest jego ocena, że to jest organizacja przestępcza. Podniósł, że to pomówienie go narusza jego dobre imię, narusza możliwość zarabiania, utrudnia wystawiennictwo swoich prac, ponieważ łatka przypięta do niego w obecnej rzeczywistości politycznej, społecznej, jest negatywnie odbierana. To on jest w tym wszystkim poszkodowany, pomówiony i pociągnięty do odpowiedzialności bezpodstawnie. Oskarżony podniósł, że Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej gwarantuje mu wyrażanie się jako artyście wszystkimi możliwymi środkami wyrazu.

Ekspresja artystyczna zagwarantowana w art. 73 konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej jakby została wykorzystana do obrony piękna przed brzydotą. Tej sprawy według niego w ogóle nie powinno być, jest to zajęcie czasu Sądowi, jemu i innym. Podniósł, że musi się teraz tłumaczyć z polskiego obyczaju topienia marzanny i tego, że marzanna była personifikacją brzydoty. Odpowiadając na pytania oskarżony B. K. dodatkowo wyjaśnił, że nie wskazywał na różnice międzynarodowe, narodowe. M., topienie marzanny dotyczyło kategorii piękna i brzydoty.

To było jego dzieło artystyczne, ta figura marzanny. W ogóle nie myślał, żeby nadać marzannie cechy żydowskie. Odnosiłem się do H. B. i do ptaszydła, raczej wrony jakiejś, niż do przedstawiciela jakiegoś narodu, bo nie o to chodziło. Nic nie umieszczał na tym ptaszydle, żadnych symboli narodowych, ani religijnych. Dodatkowo wyjaśnił, że jak co roku, w swoje urodziny, topił marzannę. Miejsce akurat nad W., to jest miejsce obok Akademii (...) Wydziału Rzeźby, gdzie studiował przez pięć lat, gdzie dostał tytuł magistra sztuki - artysty rzeźbiarza.

Podał, że to on był pomysłodawcą tego wydarzenia. Ogłosił w Internecie zaproszenie otwarte na happening artystyczny topienia marzanny brzyduli, na swoim F.. To jest otwarte zaproszenie, każdy może przyjść. Zatytułował wydarzenie „Happening artystyczny”. Na tym happeningu było koło 30 osób. To nie byli wszyscy jego znajomi, niektórych zobaczył pierwszy raz w życiu i ostatni. Wydarzenie było rejestrowane jako wydarzenie artystyczne. Wydarzenie rejestrowała Telewizja (...) oraz (...) – jest to medium internetowe. Wyjaśnił, że kilka osób rejestrowało to zdarzenie, np.

E. S., D. B., reszty nie zna. Podał, że wydarzenie było rejestrowane w celu dokumentowania dzieła artystycznego. Wyjaśnił, że jak każde dzieło artystyczne nie robi się prac do szuflady, jest to działanie artystyczne, które jako krytyka brzydoty miało przyjąć szerszą płaszczyznę, niż tylko to, co nad W., ponieważ musimy stać w obronie piękna i o tym trzeba mówić i po to było to nagrane, żeby przypomnieć ludziom, że źle się dzieje w kulturze polskiej. Nagranie miało być rozpowszechnione w Internecie, np. na stronie Telewizji (...), na jego F. i każdego, kto by chciał stanąć w obronie piękna przed brzydotą.

Oskarżony wyjaśnił, że na głowie marzanny zamieścił farbą dwa cyrkle. One oznaczały, że się coś mierzy i liczy i że jest piękno wyliczalne, określane. Podał, że w ogóle o tym nie myślał, żeby to była jakaś gwiazda D.. Wyjaśnił, że nie było żadnych antysemickich wypowiedzi podczas tego wydarzenia artystycznego z jego strony i uczestników. Nie było żadnych antysemickich wystąpień. Podkreślił, że żadnych. Później na filmie zobaczył jedną rzecz tylko, gdzie R. Ł., który jest świadkiem, wyrwało się przez pomyłkę jakieś słowo, że to jest chyba Ż..

Oskarżony wyjaśnił, że film oglądał teraz, niedawno, miesiąc wcześniej i wtedy zauważył, że to się wyrwało Ł. R.. Będąc na miejscu nie słyszał zwrotu użytego przez Ł. R.. On to cicho powiedział, to się jemu tak wyrwało. Na miejscu nie słyszał tej wypowiedzi Ł. R.. Nie ma takiej wiedzy, czy inni uczestnicy zdarzenia słyszeli, co powiedział Ł. R.. Dodatkowo wyjaśnił, że tytułem filmu na stronie internetowej było Topienie marzanny brzyduli. (...) został powielony też z komentarzem przez R. G. i Ośrodek (...) i już oni pozmieniali znaczenie tytułu.

Oskarżony nie pamiętał, czy były użyte jakieś inne słowa przez autorów nagrania. Wyjaśnił dodatkowo, że antysemiting to nowe pojęcie w sztuce i mogło zostać użyte stwierdzenie antysemiting, ale nie jest pewien. Wyjaśnił, że on był pomysłodawcą takiego określenia jako artysta. Podał, że antysemiting jest to pojęcie artystyczne: meeting, czyli spotkanie zorganizowane ludzi, którzy nie mają sentymentu do brzydoty, czyli w skrócie antysemiting. To jest jego definicja, nie czerpał jej z innego źródła. Wyjaśnił, że jako artysta wymyśla różne rzeczy, również językowe, jest twórcą.

To pojęcie nie miało wydźwięku antysemickiego w ogóle i odnosiło się do kategorii piękna i brzydoty. Oskarżony wyjaśnił, że nie wie, jak w tytule było zapisane „brzydula”, ale wie jak pisałem w Internecie (...), które R. G. z poplecznikami usunął, żeby dowodów nie było. Wyjaśnił, że „brzydula” pisałem różnie, nieraz komputer sam się mylił, ale tak jak się powinno pisać brzydki, przez „rz”, ale też czasem pojawiały się „ż”. Podał, że robi straszne błędy ortograficzne. Wyjaśnił, że zna zasady pisowni „ż” i „rz”.

Nie on ustalał tytuł nagrania, to trzeba pytać tego, kto ten film nagrał. A. to jest jego słowo określające zorganizowane spotkanie bez sentymentu do brzydoty. Podał, że to miała być w ogóle prowokacja artystyczna, która działa na wyobraźnię, że są rzeczy brzydkie, są rzeczy piękne. Jako prowokacja artystyczna użył podobnego określenia, które może się kojarzyć z semityzmem, ale tym nie jest. To była ta prowokacja artystyczna też wymierzona w to, żeby to się rozeszło, żeby ludzie bez wyobraźni się zastanowili, że są słowa podobne, różne i nie zawsze jedno znaczy drugie, nie ma powiązań i o to mu chodziło.

Obrońcy brzydoty uznali, powiązali to z semityzmem. Obrońcy piękna widzieli w tym brzydotę, że nie mamy sentymentu do brzydoty, jest spotkanie zorganizowane. Obrońcy brzydoty to wszyscy, którzy go pomawiają. Oskarżony wyjaśnił, że marzanna była bardzo brzydka. W swoich studiach nad pięknem brzydszej rzeczy sobie nie był w stanie w tym czasie wyobrazić. Odnosił się do cywilizacji łacińskiej i rozumienia różnych pojęć i całego aparatu badawczego wybitnego prof. F. K., który przedstawiał różne podejście w cywilizacjach do pięciomianu bytu.

Oskarżony przypomniał, że są takie określenia w języku polskim, jak „brzydki”, „judzić”, „oszwabić”, „ocyganić”, to są słowa, które są powszechne w języku polskim. Użył określenia, że „brzydki” jest pochodzenia takiego, że jest żydowski. Użył to w formie pojęcia cywilizacyjnego, porównania cywilizacji. To ma na myśli, że cywilizacja łacińska, w której jesteśmy, wytworzyła najszerszy obraz rozumienia, czym jest piękno. Inne cywilizacje w kategorii piękna nie wykształciły tak szerokiego rozumienia.

Cywilizacja żydowska, o której mówi, mówił wtedy, nie wytworzyła tak szerokiego rozumienia, czym jest piękno. Oparł tą swoją wypowiedź na podstawie dokonań naukowych prof. F. K. oraz własnej edukacji artystycznej i znajomości sztuki w Polsce i na świecie. Wyjaśnił, że podczas wydarzenia nie słyszał antysemickich wypowiedzi narratora nagrania. Jeżeli ktoś powiedział „ma garbaty nos jakże znany z historii Polski”, to chyba wie, co mówi. Tego zdania użył E. S.. Według oskarżonego to określenie absolutnie nie ma wydźwięku antysemickiego.

Podał, że w bajkach czarownice przedstawiało się z dużym garbatym nosem i może mu o to chodziło.

Sąd zważył, co następuje:

Najistotniejszym dowodem w sprawie jest nagranie z przebiegu zdarzenia będącego przedmiotem postępowania. Na rozprawie odtworzono to nagranie (załączone do jednego z zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa). Zważyć należy, że oskarżony B. K. nie kwestionował odtworzonego nagrania i potwierdził, że odzwierciedla ono przebieg zdarzenia. Oceniając zatem wyjaśnienia oskarżonego należy je skonfrontować z głównym dowodem w sprawie, w świetle którego wyjaśnienia oskarżonego tylko częściowo zasługują na wiarę. W opinii Sądu wiarygodne są jedynie wyjaśnienia oskarżonego znajdujące potwierdzenie w nagraniu przebiegu zdarzenia, tj. odnośnie obecności oskarżonego na miejscu zdarzenia i wypowiadanych wówczas przez niego kwestii, nadto brak podstaw do kwestionowania tego, iż to oskarżony był współorganizatorem spotkania nad W. oraz tego, iż to on wykonał przyniesioną na spotkanie kukłę.

Sąd jednak nie dał wiary twierdzeniom oskarżonego, w których podnosił artystyczny charakter spotkania, a negował antysemicki. Nie przekonała również Sądu podnoszona przez oskarżonego argumentacja, jakoby motywem spotkania była wyłącznie chęć zwyczajowego utopienia marzanny. Oskarżony B. K. wyjaśniał, że jak co roku w jego urodziny z grupą znajomych utopił marzannę, która jest symbolem zimy, a z racji tego, że jest artystą, nadał formę tej marzannie, personifikację brzydoty. Dalej twierdził, że nawiązywał do wiersza Z.

H. pt. „Potęga smaku” (wiersz ten przytoczył w całości w odpowiedzi na akt oskarżenia) oraz do dzieł H. B.. Odwoływał się również do głośnej sztuki (...) oraz do bulwersującej go wystawy w Centrum Rzeźby Polskiej w O.. Konstatował, że happening artystyczny, który zrobił, był przeciwko promowaniu brzydoty w środkach masowego przekazu, muzeach, galeriach, w edukacji, w życiu publicznym. Zatrzymując się przy tej części wyjaśnień oskarżonego B. K. nie sposób dać im wiarę. Zważyć należy, że podczas zdarzenia będącego przedmiotem postępowania, które to zdarzenie zostało zarejestrowane, a nagranie (niekwestionowane przez oskarżonego) odtworzone na rozprawie, w żadnej jego minucie oskarżony nie odnosił się do tego, co podnosił na rozprawie.

Podczas spotkania nad W. bowiem ani oskarżony B. K., ani nikt z pozostałych uczestników nie recytował wierszy Z. H. (tudzież innego poety), nikt też nie wspominał sztuki (...), nikt nie wspominał wystawy w Centrum Rzeźby Polskiej w O., nikt też nie odnosił się do promowania brzydoty w środkach masowego przekazu, muzeach, galeriach, w edukacji, czy w życiu publicznym. Analizując dalsze wyjaśnienia oskarżonego dotyczące zdarzenia – oskarżony podnosił, że zdarzenie, za które odpowiada, sprowadzało się do utopienia marzanny, co jest polskim zwyczajem.

Faktem jest, że w polskiej tradycji znany jest zwyczaj topienia marzanny w pierwszym kalendarzowym dniu wiosny, czyli 21 marca. Zważyć jednak należy, że zdarzenia będącego przedmiotem niniejszego postępowania oskarżony nie nazwał po prostu topieniem marzanny, ale antysemitingiem, a to wywołuje już zgoła inne skojarzenia od tych związanych z pożegnaniem zimy i powitaniem wiosny. Nie przekonuje Sądu argumentacja oskarżonego wywiedziona na rozprawie, iż słowo to oznacza „zorganizowane spotkanie ludzi, którzy nie mają sentymentu do brzydoty”, tym bardziej nie przekonuje, iż jest to nowe pojęcie w sztuce.

Sam oskarżony wskazał, że on wymyślił tę definicję, nie czerpał jej z innego źródła. W opinii Sądu, mając na uwadze cały kontekst zorganizowanego przez oskarżonego spotkania w dniu 21 marca 2017 r., oskarżony używając słowa „antysemiting” z pełną świadomością nawiązywał do antysemityzmu. Pojęcie „antysemityzm” jest powszechnie znane i oznacza postawę wyrażającą niechęć, wrogość do Ż.. Oskarżony w swoich wyjaśnieniach zaprzeczał wskazywaniu przez siebie na różnice narodowościowe. Powyższemu również nie można dać wiary, jeśli zważyć kwestię wypowiedzianą w trakcie spotkania przez oskarżonego – tuż przed oblaniem kukły łatwopalną cieczą i podpaleniem jej – iż oczywistym jest, że określenie „brzydki” jest pochodzenia takiego, że jest żydowski i następnie wskazując na wykonaną przez siebie kukłę powiedział „to jest właśnie ta brzydula, ten obraz nędzy i rozpaczy”.

Czyli mając na uwadze cały kontekst wypowiedzi oskarżonego: najpierw przedstawiał etymologię słowa „brzydki” (w opinii Sądu fałszywą – brzydki=żydowski), a następnie wskazywał na ową kukłę, którą nazywał brzydulą, oskarżony nie pozostawił żadnych złudzeń co do tego, że wykonana przez niego kukła symbolizowała kobietę pochodzenia żydowskiego, narodowości żydowskiej (kobietę, jeśli zważyć użyty rodzaj żeński słowa „brzydula”). Mając przy tym dodatkowo na uwadze hasło, pod jakim spotkanie zostało zorganizowane (wspomniane wyżej słowo „antysemiting”), tym bardziej nie ma wątpliwości co do intencji organizatorów spotkania, w tym oskarżonego K..

Pozostając przy wątku narodowościowym zważyć dodatkowo należy na pisownię słowa „brzydula”, jaka pojawiła się w tytule nagrania zamieszczonego w Internecie – w postaci „b’żydula”. Pisownia ta jeszcze bardziej utwierdza w przekonaniu o antysemickim charakterze spotkania nad W.. Pisownia ta zwraca uwagę, albowiem abstrahując od rażącego błędu ortograficznego w pisowni słowa „brzydula”, zamieszczono w nim apostrof, czyli znak pisarski w kształcie przecinka, umieszczony w indeksie górnym. Znak ten nie występuje powszechnie w pisowni polskiej, a używa się go w języku polskim w nazwach obcych występujących w polskich tekstach, często przy odmianie obcych (w znaczeniu niepolskich) nazwisk, oddzielając końcówkę polską, którą dodaje się do wyrazu obcego.

Nie budzi żadnych wątpliwości i nie wymaga zasięgania opinii biegłego językoznawcy ocena, że powszechnie znane w języku polskim słowo „brzydula” nie jest słowem zapożyczonym z obcego języka, a w jego pisowni nie używa się apostrofu. Wracając do wspomnianego rażącego błędu ortograficznego, jaki został popełniony w słowie „brzydula”, przypomnieć należy, że zgodnie z zasadami pisowni „rz” i „ż”, po spółgłosce „b” należy pisać „rz”. Wiedzę tę pozyskują już uczniowie na wczesnym etapie edukacji w szkole podstawowej.

W tym miejscu należy podnieść, że oskarżony B. K. legitymuje się wyższym wykształceniem, a zatem powinien znać zasady prawidłowej polskiej pisowni i w opinii Sądu zasady te z pewnością zna, zaś pisownia „b’żydula” w tytule zdarzenia będącego przedmiotem postępowania, obok słowa „antysemiting” stanowiła celowy, zamierzony zabieg, wskazując na rzeczywiste intencje organizatorów spotkania. Tymi intencjami w opinii Sądu były uprzedzenia do osób narodowości żydowskiej. Reasumując ów wątek: nazwanie spotkania „antysemitingiem”, nazywanie kukły b’żydulą (oczywiście w pisowni, bo nie sposób twierdzić, czy uczestnicy spotkania artykułując to słowo używali „rz”, czy „ż”, jednak tytułowanie spotkania przez jego organizatorów z użyciem słowa „b’żydula” budzi jednoznaczne skojarzenia z osobą płci żeńskiej pochodzenia żydowskiego), wypowiedzenie kwestii, że słowo „brzydki” jest pochodzenia takiego, że jest żydowski, ponadto okrzyk Ł.

R. „topimy Ż.” i komentarze E. S. wygłaszane podczas nagrywania zdarzenia (o czym w dalszej części uzasadnienia), w opinii Sądu nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do antysemickiego charakteru spotkania zorganizowanego przez oskarżonego B. K., a kukła przyniesiona na miejsce zdarzenia, której twórcą był oskarżony, symbolizowała kobietę pochodzenia żydowskiego (kobietę, jeśli zważyć na używane słowo b’żydula – słowo rodzaju żeńskiego). Pozostając przy wspomnianym okrzyku Ł. R. Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego, że będąc na miejscu zdarzenia oskarżony nie słyszał tego zwrotu.

Z nagrania zdarzenia w sposób nie budzący wątpliwości wynika, że Ł. R. krzycząc „topimy Ż.” szedł w bardzo bliskiej odległości od oskarżonego B. K. i z pewnością nie wypowiedział tych słów cicho, jak podnosił oskarżony (znamienne, że obok oskarżonego w tym czasie szedł E. S., który słyszał okrzyk Ł. R. i nawet miał na niego zareagować, o czym dalej). W opinii Sądu wyjaśnienia oskarżonego B. K., w których wyrzuca, że ponosi odpowiedzialność za zwyczajowe topienie marzanny, nie znajdują potwierdzenia w materiale dowodowym zgromadzonym w sprawie.

Jak już wskazano wyżej, oskarżony nie organizował spotkania pod hasłem „topienie marzanny”, a (...). Gdyby faktycznie chodziło tylko o topienie marzanny, to rodzi się pytanie po co, w jakim celu oskarżony podczas spotkania nad W., przed podpaleniem i utopieniem kukły „b’żyduli” wygłaszał przemówienie utożsamiające słowo „brzydki” ze słowem „żydowski”? Żaden słownik języka polskiego nie wskazuje na taką etymologię słowa „brzydki” i w opinii Sądu przekonanie o takiej etymologii tego słowa stanowi wyłącznie subiektywne odczucie oskarżonego (tudzież świadka E. S., o którym w dalszej części uzasadnienia).

Pozostając jeszcze przy kukle, która według oskarżonego miała być marzanną, zważyć należy, że sam oskarżony wyjaśniał również na rozprawie, że kukła ta miała symbolizować ptaszydło, wronę. Mając jednak na względzie najważniejszy dowód w sprawie w postaci nagrania z przebiegu zdarzenia, mając tym samym możliwość zapoznania się z wizerunkiem owej kukły, w opinii Sądu nie sposób zaakceptować twierdzenia oskarżonego, iż symbolizowała ona ptaka (w podobnym tonie zeznawał na rozprawie również świadek E. S.). K. ta nie miała bowiem skrzydeł, nie miała piór, a biorąc pod uwagę zarejestrowane komentarze uczestników spotkania podczas podpalania kukły zważyć należy, że odnosiły się one do nosa kukły (nosa, nie dzioba!).

Świadek E. S. komentował: „ brzydula pali się, ta satanistyczna morda, nazwijmy to po imieniu, ten charakterystyczny nos, jakże znany z historii Polski”. Sam oskarżony B. K. w trakcie komentarza E. S. wypowiedział słowa odnoszące się do kukły „ z takim dużym nosem”. Powyższe również – biorąc pod uwagę cały kontekst zdarzenia – potwierdza zdaniem Sądu antysemicki jego wydźwięk, albowiem powszechnie znany jest stereotyp Żyda z charakterystycznym, dużym nosem. I w opinii Sądu autorzy komentarza słyszalnego na nagraniu ze zdarzenia, komentarza o dużym nosie „jakże znanym z historii Polski” nie mieli na myśli żadnego ptaka (ptaki nie mają nosów), ani jak zeznawał świadek E. S. nosa B.

Jagi z baśni dla dzieci, wiedźmy czy diabła (o czym w dalszej części uzasadnienia), natomiast odwoływały się do zakorzenionego od lat stereotypu wyglądu Żyda. W opinii Sądu wyjaśnienia oskarżonego B. K., którym Sąd wiary nie dał i w których podnosił, że to on jest pomówiony i poszkodowany w sprawie, należy oceniać wyłącznie jako przyjętą przez niego linię obrony, zmierzającą do uniknięcia odpowiedzialności karnej za czyn, który popełnił. Przechodząc do oceny zeznań świadków zważyć należy, że świadkowie:

R. G. i L. P. (1) nie byli bezpośrednimi świadkami zdarzenia, a wiedzę o nim pozyskali z nagrania zamieszczonego w Internecie. Osoby te jako jedne z wielu skierowały następnie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Zeznania świadka R. G. stanowią generalnie zawiadomienie o zdarzeniu i nie wnoszą niczego istotnego do sprawy (k.24). Wobec nieobecności świadka i nadesłania przez niego informacji, że przebywa za granicą (okoliczność znana również z doniesień medialnych), na rozprawie Sąd ujawnił w trybie art. 391 § 1 kpk jego zeznania, zważywszy iż nie były one tak doniosłe, aby konieczne było bezpośrednie przesłuchanie świadka.

Odnośnie zeznań świadka L. P. (2) (...) w W. – jakkolwiek i one stanowią zawiadomienie o przestępstwie, tak zważyć należy, że świadek dodatkowo zeznawał o odbiorze zdarzenia przez innych członków (...), której jest P. i podniósł, że wydarzenie nad W. z udziałem m.in. B. K. przypomina im (zwłaszcza osobom, które przeżyły Holokaust) okres z czasów okupacji (k.101-102). Na rozprawie przed Sądem świadek L. P. (1) dodatkowo podniósł, że incydent będący przedmiotem postępowania wzbudził strach i niepokój wśród społeczności żydowskiej w Polsce i odbił się szerokim echem wśród środowisk międzynarodowych.

Świadek wskazał na konieczność zdecydowanego reagowania na takie przejawy antysemityzmu, które są jasne i czytelne. Podniósł, że w odczuciu społeczności żydowskiej było to intencjonalne i robione z rozmysłem, z zamiarem obrażenia ludzi narodowości żydowskiej. Świadek odnosząc się do zdarzenia wskazał również, że grupa osób upubliczniła moment, kiedy symbolicznie unicestwia osobę narodowości żydowskiej – określił to haniebną i nieludzką zabawą. Dodatkowo świadek podniósł, iż upublicznienie tego filmu powoduje, że jest on ogólnie dostępny i szerzy nienawiść do grupy narodowościowej w sposób niekontrolowany, może sugerować, że takie zachowania są pozytywne, co potwierdziły liczne wpisy pod filmem, pochwalające takie zachowanie.

Świadek wskazał również, że kukła miała na czole gwiazdę D. – takie było wrażenie osób oglądających nagranie. Świadek ponownie nawiązał do najgorszych skojarzeń z okresu międzywojennego, jak również II W. Światowej i okresu po niej, nawiązał również do wydarzeń w J. (zwłaszcza ta wypowiedź świadka spotkała się z negatywnym odbiorem licznie zgromadzonej na sali rozpraw publiczności, jednak zważyć należy i podkreślić, że kwestia ta nie jest przedmiotem niniejszego postępowania – na marginesie tylko odesłać należy osoby zainteresowane do powszechnie znanych ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej odnośnie wydarzeń w J. w czasie II W.

Światowe). Świadek podniósł, że strach i tragedia tamtych czasów odbiła się piętnem na psychice osób, które przeżyły Holokaust (k.291 verte-293). Sąd nie znalazł podstaw do kwestionowania relacji świadka L. P. (1) odnośnie odbioru zdarzenia będącego przedmiotem niniejszego postępowania, albowiem jak już wskazano powyżej przy ocenie wyjaśnień oskarżonego, zdarzenie to ma jednoznaczny wydźwięk – wydźwięk antysemicki. Pozostając jeszcze przy poruszonym przez świadka wątku gwiazdy D. na czole kukły autorstwa oskarżonego, w opinii Sądu nie sposób jednoznacznie, bez cienia wątpliwości stwierdzić, że znak naniesiony na czole kukły to gwiazda D..

Zdaniem Sądu bez bliższego przyjrzenia się temu można odnieść tylko takie wrażenie (sam świadek mówi o wrażeniach odbiorców zdarzenia w tym zakresie). Nie ma wątpliwości, że na czole kukły został umieszczony jakiś znak, jest on jednak tak naniesiony, że nie można w sposób pewny przyjąć, że jest to gwiazda D. (nawiązując jeszcze do wyjaśnień oskarżonego nie można tego znaku również utożsamić z dwoma cyrklami, jak podnosił oskarżony). Przechodząc do oceny zeznań świadków: Ł. R. i E. S. zważyć należy, że byli oni bezpośrednimi uczestnikami zdarzenia będącego przedmiotem postępowania.

W opinii Sądu zeznania w/w świadków tylko częściowo zasługują na wiarę. Świadek Ł. R. na etapie postępowania przygotowawczego potwierdził, że uczestniczył w dniu 21 marca 2017 r. w spotkaniu nad W. w W.. Dodał, że oprócz niego na happeningu było wiele osób, około 20-stu. Świadek zeznał, że było to spotkanie o charakterze artystycznym i nie miało wyrazu politycznego, czy antysemickiego. Podał, że organizatorem spotkania był B. K.. Świadek zeznał również, że happening poświęcony był symbolicznemu spaleniu marzanny nazwanej brzydulą.

Świadek podał, że w pewnym momencie krzyknął „palimy brzydulę”. Dodał, że spotkanie było nagrywane i jak później oglądał nagranie, to okazało się, że się przejęzyczył i wyszło, jakby krzyknął „palimy Ż.”. Świadek zeznał, że nie miał zamiaru niczego takiego krzyknąć, ma neutralny stosunek do innych nacji i narodowości, to było przejęzyczenie, nie wypowiadał haseł antysemickich. Dodatkowo zeznał, że nie słyszał, żeby padały tam hasła antysemickie lub inne treści tego rodzaju. Dodał, że nie słyszał, żeby ktoś podczas tego spotkania nawoływał do nienawiści w stosunku do osób pochodzenia żydowskiego.

Świadek potwierdził, że trzymał kukłę w momencie podpalania i wyglądała ona jak typowa marzanna, taka co ją dzieci co roku na wiosnę topią, tylko ich została nazwaną brzydulą. W konkluzji dodał, że nie miał zamiaru prowokować do jakichś wystąpień przeciwko osobom pochodzenia żydowskiego – dla niego nie ma znaczenia pochodzenie narodowościowe, liczy się to, jak człowiek zachowuje się i traktuje inne osoby (k.145-146). Na rozprawie przed Sądem świadek Ł. R. potwierdził zeznania złożone w postępowaniu przygotowawczym.

Dodatkowo zeznał, że od grudnia 2016 r. wspólnie z E. S. robili wspólny projekt Telewizja (...), która nadaje swoje programy na (...). Zeznał, że w marcu 2017 r. nie znał B. K., poznał go w dniu topienia marzanny. Odnośnie samej marzanny świadek zeznał, że była to postać bardzo brzydkiej kobiety, z celowym zaznaczeniem jak największej ilości brzydkich elementów na jej ciele: oszpecona twarz, oszpecony tułów, brzydkie ubrania. Świadek dodał, że marzanna nie miała żadnych symboli religijnych, ani symboli żadnego narodu. Zeznał, że pomysłodawcą topienia tej marzanny był B.

K., o czym dowiedział się od E. S.. Świadek nie pamiętał tytułu „antysemiting”. Zeznał, że on nie użył takiego słowa i jest przekonany, że podczas tego wydarzenia nie słyszał. Dodatkowo zeznał, że nic takiego nie było lub nie pamięta, że oskarżony mówił „brzydki pochodzi od żydowskiego”. Świadek potwierdził przy tym, że w momencie podpalania brzyduli stali z oskarżonym obok siebie. Świadek nie pamiętał, skąd wzięła się nazwa brzydula, a używa jej, bo mu się spodobała. Świadek zeznał, że słowo to powinno pisać się przez „rz”, jednocześnie nie pamiętał, czy była inna pisownia w tytule.

Dodatkowo świadek zeznał, że gdy wydał okrzyk „topimy Ż.”, to E. S. zwrócił mu uwagę słowami „ czy na pewno słyszałeś to, co powiedziałeś”, nadto E. S. powiedział do niego „Ł., my topimy brzydulę, więc mów o brzyduli”. Dodatkowo świadek Ł. R. zeznał, że B. K. nie informował go, że kukła jest personifikacją Ż., a kukła nie miała żadnej charakterystycznej cechy ubioru żydowskiego. Świadek jeszcze dodał, że podczas tego wydarzenia kręcili film na temat śmierci żydowskiego bankstera D. R. – nie przypominał sobie innych wątków żydowskich (k.293-294).

W opinii Sądu zeznania świadka Ł. R. o artystycznym charakterze spotkania nad W. w dniu 21 marca 2017 r. nie zasługują na wiarę, albowiem przeczy temu przebieg zdarzenia, które zostało zarejestrowane, przeczy temu również hasło, pod jakim to spotkanie się odbywało („antysemiting”, „palenie i topienie b’żyduli”). Analizując nagranie z przebiegu zdarzenia naiwnością byłoby dawanie wiary temu, że świadek Ł. R. krzycząc „topimy Ż.” przejęzyczył się. Na nagraniu wyraźnie widoczne jest, jak świadek R. schodząc po schodach, idąc w bardzo bliskiej odległości od mężczyzny, który niósł kukłę, z uśmiechem na twarzy wydał swój okrzyk, a z jego zachowania nie sposób wnioskować, że było to przejęzyczenie się.

W opinii Sądu okrzyk ten był zamierzony przez świadka. Świadek R. na rozprawie zeznał, że na jego okrzyk uwagę zwrócił E. S., jednak powyższe nie znajduje potwierdzenia w najbardziej istotnym dowodzie, tj. w nagraniu z przebiegu zdarzenia. Z nagrania wynika, że ani E. S., ani oskarżony B. K. nie zwrócili uwagi świadkowi po jego okrzyku, a przecież byli bardzo blisko świadka i z pewnością słyszeli słowa, jakie ten wypowiedział, zwłaszcza że słowa te były wypowiedziane głośno i wyraźnie. Na nagraniu słychać jedynie, jak nieustalony mężczyzna po okrzyku Ł.

R. wypowiedział słowa „ tego nie krzyczymy”, zaś E. S. po krótkiej chwili zaczął skandować „ topimy brzydulę, brr”. Odnośnie samej kukły świadek Ł. R. zeznał, że była to postać bardzo brzydkiej kobiety. Świadek zatem relacjonował inaczej, aniżeli oskarżony B. K. (który podnosił, że kukła miała symbolizować ptaszydło, wronę, czemu Sąd nie dał wiary) oraz inaczej, aniżeli świadek E. S. (który również za oskarżonym wskazywał na symbol ptaszydła, następnie na czarownicę, wiedźmę, czy w końcu diabła, o czym w dalszej części uzasadnienia).

Nie zasługują na wiarę zeznania świadka Ł. R., jakoby podczas zdarzenia nie padały hasła antysemickie i nikt nie nawoływał do nienawiści wobec osób pochodzenia żydowskiego. Nie budzi żadnych wątpliwości, że podczas tego zdarzenia oskarżony B. K. trzymając w ręce kukłę wyraźnie wygłaszał słowa „brzydula jako wyraz rzeczy brzydkiej, tej zimy, tego zimna, tego wszystkiego co niedobre. Oczywiście wiadomo, że określenie brzydki jest pochodzenia takiego, że jest żydowski. No i to jest ta właśnie brzydula, ten obraz nędzy i rozpaczy i tak to wygląda”.

Zważyć należy, że podczas wygłaszania tych słów, które Sąd ocenił już wyżej jako antysemickie w kontekście całego zdarzenia, świadek Ł. R. stał obok oskarżonego (co świadek sam potwierdził), a zatem nie sposób dawać wiary temu, że słów tych nie słyszał. Świadek R. jest osobą młodą, w żaden sposób nie wykazał, aby miał problemy ze słuchem, również Sąd przesłuchujący świadka bezpośrednio na rozprawie nie zauważył podobnych problemów po jego stronie. Zważyć wreszcie należy, że z zeznań świadka Ł.

R. złożonych w postępowaniu przygotowawczym wyłania się obraz, jakoby zdarzenie będące przedmiotem postępowania nie miało nic wspólnego z odnoszeniem się do osób narodowości żydowskiej, czy jakiejkolwiek innej. Świadek wręcz przedstawiał siebie jako człowieka, który ma neutralny stosunek do innych narodowości, dla którego liczy się to, jak człowiek zachowuje się i traktuje inne osoby. Z kolei na rozprawie przed Sądem świadek podniósł, że podczas przedmiotowego wydarzenia kręcili film „na temat śmierci żydowskiego bankstera D.

R.”. W opinii Sądu analiza nagrania przebiegu zdarzenia nie daje jednak podstaw do twierdzenia, że wydarzenie nad W. poświęcone zostało śmierci zmarłego dzień wcześniej D. R. (o czym donosiły media). Nazwisko tego ostatniego pojawia się tylko w końcówce nagrania, już po wrzuceniu palącej się kukły do W.. Reasumując: zeznania świadka Ł. R., którym Sąd wiary nie dał, należy oceniać jako tendencyjne, składane na korzyść oskarżonego i przedstawiające świadka w jak najkorzystniejszym dla niego świetle. Przechodząc do oceny zeznań świadka E. S. również i one tylko częściowo zasługują na wiarę.

Wiarygodne są zeznania świadka, które znajdują potwierdzenie przede wszystkim w nagraniu przebiegu zdarzenia odtworzonym na rozprawie (obecność na miejscu zdarzenia wraz z innymi osobami i rejestrowanie przez świadka przebiegu zdarzenia z komentarzem). Wiarygodne są również zeznania świadka odnośnie zamieszczenia nagrania z przebiegu zdarzenia w Internecie (tą drogą wiedza o zdarzeniu została rozpowszechniona i skutkowała skierowaniem licznych zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa). Świadek E. S. na etapie postępowania przygotowawczego zeznał, że w marcu 2017 r. brał udział w happeningu artystycznym nad W., filował wydarzenie, a po nim zorganizował poczęstunek.

Wcześniej brał udział w zapraszaniu osób na ten happening poprzez F. i nagłaśnianie całej sprawy. Świadek zeznał, że wydarzenie nie miało charakteru antysemickiego, tylko kulturowy i polityczny. Zeznał również, że podczas happeningu doszło do ekscesu o charakterze antysemickim noszącym znamiona prowokacji politycznej. Świadek podał, że Ł. R. (tu świadek bez związku z przedmiotem postępowania wskazał na konotacje rodzinne w/w) podczas gdy nieśli marzannę, by ją wrzucić do W., krzyczał „spalmy tę Ż.”. Świadek zeznał, że jest to ujęte na filmie, który nakręcił i umieścił na (...), podobnie jak i D.

J. na kanale (...). Dodatkowo E. S. zeznał, że Ł. R. już raz wzywał publicznie do palenia Ż., kiedy kandydował w wyborach samorządowych z ramienia partii K.-M., zaś świadek odniósł wrażenie, że jego nawoływanie do palenia Ż. jest świadomą prowokacją (tu świadek wskazywał na swoje podejrzenia co do motywów Ł. R., który być może chciał zaszkodzić swojemu ojcu, który miał być bliskim współpracownikiem szefa (...)). Dalej świadek E. S. zeznał, że oskarżony B. K. nie wznosił okrzyków antysemickich, ani nikt z pozostałych zgromadzonych, około 20-stu osób.

Podniósł, że oprócz ekscesu z udziałem Ł. R. nie było żadnych antysemickich treści. Świadek zeznał jednocześnie, że B. K. podczas wypowiedzi artystycznych nakreślił onomatopeiczny rys etymologii słowa „brzydki”, że jest to ostrzeżenie przed żydowskimi łapaczami niewolników w czasów prehistorycznych, kiedy kształtowała się polska mowa. Świadek zeznał, że jest to skrót słów „brr Żyd!”, zawierający grozę i przestrach przed byciem sprzedanym w niewolę. Świadek podniósł, że takie treści pamięta i jest pewien, że nie są to treści antysemickie.

E. S. dalej zeznał, że oskarżony określał swoje działanie jako sprzeciw wobec sentymentu dla brzydoty i używał słowa „antysemiting”, które według artysty oznacza spotkanie zorganizowane, aby celebrować sprzeciw wobec sentymentu dla brzydoty. Świadek podniósł, że marzanna, którą wykonał B. K. i która została wrzucona do W., przypominała czarne ptaszysko i miała długi zakrzywiony dziób, sprawiała przykre wrażenie, była brzydka. Świadek zeznał, że wydaje mu się, iż nie miała żadnych emblematów religijnych, na pewno nie miała gwiazdy D. na czole, nie miała mycki, pejsów ani innych stereotypowych cech wskazujących na przynależność żydowską.

Jednocześnie świadek zeznał, że ten happening jest częścią ich dialogu polsko-żydowskiego, w którym jako strona polska wskazują na krzywdy doznane przez Polaków od niektórych Ż. w czasach zamierzchłych. Dodał, że krzywdy te są zapisane w mowie polskiej w pewnych odniesieniach, w wyrazie „brzydota”, „brzydko”, „judzić”, „podjudzać”. Świadek dodał, że jego i oskarżonego intencją jest danie odporu, przeciwstawienie się fałszywym oskarżaniom Polaków o Holocaust na Żydach, które są rozpowszechniane i powielane przez media.

Świadek zeznał również, że podczas filmowania komentował wydarzenie na bieżąco i cały komentarz zamieścił w filmie, niczego nie cenzurując. Podniósł, że na pewno w jego komentarzu nie było treści antysemickich, wzywania do nienawiści na tle narodowościowym. Dodatkowo zeznał wówczas, że ten happening B. K. uważa za wyraz świadomego polskiego patriotyzmu i obrony polskiego patriotyzmu, polskiego interesu narodowego przed niesłusznymi roszczeniami rządu państwa I. (...) i lobby żydowskiego w U. (...) (k.161-162). Na rozprawie przed Sądem świadek E. S. potwierdził zeznania złożone w postępowaniu przygotowawczym za wyjątkiem uwag do Ł.

R. ( tak po zarządzeniu krótkiej przerwy z przyczyn technicznych i wymianie zdań między świadkami jeszcze na sali rozpraw). Dodatkowo zeznał, że wydarzenie będące przedmiotem postępowania współorganizował z oskarżonym B. K.. Świadek zeznał, że wydarzenie poprzedzone było wpisami w Internecie zapraszającymi i jednym w elementów, który chciał wyeksponować, było pisanie słowa „brzydota” przez „ż”, by wskazać na pradawny artefakt z przeszłości zapisany w języku polskim – strachu przed żydowskimi łapaczami niewolników, strachu S. przed zniewoleniem i krzywdą pochodzącą od wrogich jednostek żydowskich, z zaznaczeniem że nie chodzi o wrogość wobec narodu żydowskiego, ale wobec jednostek, które krzywdziły naród polski o wieków.

Świadek wskazywał, że dzieci słowiańskie były przestrzegane przed oddalaniem się od siedzib rodziców słowami „brr Żyd”. Dalej E. S. zeznał przed Sądem, że przez wydarzenie ( będące przedmiotem postępowania) on i oskarżony powiedzieli ważną rzecz w polskiej opinii publicznej, z pełną świadomością, że dotrze to do nadzorujących Polskę funkcjonariuszy M. i innych nadzorujących Polskę służb izraelskich, amerykańskich i brytyjskich. Świadek podniósł, że był wtedy całkowicie świadomy, że Rzeczpospolita Polska jest pod obcymi wrogimi wpływami i że będą nękani na różne sposoby przez agenturę, przedstawicieli, funkcjonariuszy, a być może tylko sympatyków w/w sił.

Świadek dodatkowo zeznał, że film z wydarzenia umieścił w Internecie i podał do publicznej wiadomości przez F. i (...). Odnośnie samej kukły świadek zeznał, że została ona genialnie wykonana, jako postać odrażająca, z charakterystycznym dla czarownicy dużym, haczykowatym wydatnym nosem. Dodał, że z oskarżonym zadbali o to, aby nie była ona przedstawicielem żydostwa, przynależności do narodu żydowskiego, ale żeby była przedstawieniem zła, brzydoty, krzywdy, żeby przypominała diabła według ikonografii religijnej im znanej.

Świadek dodał, że to zgromadzenie miało wręcz wątki religijne, było wyrazem ich wiary w istnienie rzeczywistości nadprzyrodzonej, składającej się z dobra i zła, wzięli udział w rytuale narodowym. Świadek E. S. dodał, że podczas tego wydarzenia był bardzo wzruszony i szczęśliwy. Świadek podobnie jak w postępowaniu przygotowawczym zeznał o incydencie z udziałem Ł. R., gdy ten krzyknął „topimy tę Ż.”. Świadek dodał, że traktował to jako świadomą prowokację kogoś związanego z partią (...) i wydawało mu się, że jest to próba podstępnego wkręcenia jego i oskarżonego w jakieś klimaty antysemickie.

Interpretował zachowanie Ł. R. jako prowokację w prowokacji, bo ich zgromadzenie miało scenariusz prowokacji artystycznej, moralnego przeciwstawienia się i wskazania na złych ludzi, którzy ukrywają się za szyldem I. (...), S. (...) (...) i W. (...). Świadek zeznał, że był oburzony zachowaniem Ł. R., jednak później dowiedział się, że Ł. R. był podpuszczony do pewnych klimatów antysemickich przez jakichś funkcjonariuszy M. kręcących się przy K.-M. (świadek zasugerował nawet konieczność namierzenia tych agentów M., działających przy J.

M., dodatkowo wskazał, że nosi się z zamiarem poinformowania kontrwywiadu polskiego o sprawie). Dodatkowo świadek E. S. podniósł, że podczas przesłuchania go w Prokuraturze stwierdził, że jest jakaś instrukcja wewnętrzna, być może związana z muzeum P. albo bezpośrednim wpływem M. w strukturach polskich, która ma ich prześladować. Świadek kończąc swoją spontaniczną wypowiedź przed Sądem podniósł, że oskarżony B. K. postąpił słusznie i szlachetnie dzieląc się z narodem swoim wybitnym talentem i zabierając głos jako artysta w sprawie historycznej i politycznej, bieżącej o pierwszorzędnej wadze.

Odpowiadając na pytania świadek E. S. dodatkowo zeznał, że on i B. K. są założycielami Telewizji (...) i od 2007 r. nadają w sieci Internet. Zeznał, że pomysłodawcą wydarzenia był oskarżony, a bezpośrednim momentem, który zainicjował to działalnie, była antypolska sztuka w którymś teatrze – (...), na którą oskarżony zawrzał artystycznym gniewem. Świadek podał, że był to protest przeciwko temu spektaklowi i na pewno było o tym wspomniane, również z tytule wydarzenia. Świadek zeznał, że autorem tytułu był B. K., tak samo jak pojęcia „antysemiting”.

Świadek zeznał, że to ostatnie pojęcie miało haczyk, podtekst, bo było artystyczną prowokacją wobec służb M. i innych prześladujących Polaków pod hasłem antysemityzmu. Świadek podniósł, że uważa to słowo za genialne i używał tego słowa w opisach nagrania, w informacjach i potem przez rok na pewno. Dodatkowo zeznał, że słowo brzydula pisał przez „ż” wskazując na bagaż historyczny krzywd i strachu Polaków doznanych od części narodu żydowskiego. Wskazał, że pisownia ta była zamierzona i prawdopodobnie obaj z oskarżonym wpadli na ten pomysł.

Świadek podniósł, że informacje o pochodzeniu słowa „brzydki”, „brzydota” mieli od starszych kolegów narodowców, świadek o tym słyszał od profesora (...) i profesora B. z Katolickiego (...) L.. Świadek dodatkowo potwierdził, że podczas filmowania wydarzenia głośno komentował i instruował zgromadzonych o scenariuszu, m.in. mówił o brzydkiej kukle z charakterystycznym brzydkim nosem czarownicy. Świadek potwierdził również, że użył określenia „jakże znany z historii Polski” odnośnie nosa kukły. W tym zakresie poddał, że osobą o haczykowatym nosie jest B.

Jaga – postać z baśni opowiadana polskim dzieciom, nadto osobą o takim dziobie, zakrzywionym nosie jest diabeł. Dodał, że bardzo często wiedźmy były w opozycji wobec narodu, wobec kościoła i współpracowały z agenturami dostarczając wrogom informacji przeciwko Polsce. Świadek podniósł, że jest to ogólna wiedza. Dodał, że komentując podczas zdarzenia kształt nosa brzyduli miał na myśli haczykowaty dziób diabła przede wszystkim, a nie zakrzywiony nos żydowski znany ze stereotypu Żyda. Świadek zeznał również, że kiedy Ł.

R. krzyknął „topimy Ż.”, to on skinął w jego stronę dając mu do zrozumienia gestem, że niewłaściwie zinterpretował sytuację. Werbalnie nie zareagował, nawiązali tylko kontakt wzrokowy i sprawa została zatrzymana. Świadek zeznał również, że zgromadzenie nad W. było elementem dialogu polsko-żydowskiego, wyrazem tego, co jako Polacy myślą i czują. Spodziewali się zaproszenia do muzeum P., gdzie byliby zapoznani z pięknem i dobrą stroną obecności żydowskiej w Polsce, a spotkali się z represjami, atakiem medialnym i zablokowaniem na (...) (k.294-296).

Oceniając relację świadka E. S. zważyć należy, że w części są one sprzeczne z wyjaśnieniami oskarżonego K., również z zeznaniami świadka R.. Oskarżony B. K. podnosił, że zdarzenie będące przedmiotem postępowania miało wyłącznie charakter artystyczny, odnosiło się do sfery piękna i brzydoty. Świadek Ł. R. z kolei zeznawał, że wydarzenie nie miało charakteru politycznego, a było tylko topieniem marzanny, z kolei świadek E. S. już podczas pierwszego przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym, jakkolwiek zeznał, że był to happening artystyczny, tak wskazywał jednocześnie, że miał on charakter m.in. polityczny (świadek wręcz zeznawał, że oskarżony B.

K. ten happening uważał za wyraz świadomego polskiego patriotyzmu i obrony polskiego patriotyzmu, polskiego interesu narodowego przed niesłusznymi roszczeniami rządu państwa (...) i lobby żydowskiego w (...)). Na rozprawie świadek S. podnosił, że ten happening był wręcz częścią dialogu polsko-żydowskiego, w którym jego uczestnicy jako strona polska wskazywali na krzywdy doznane przez Polaków od niektórych Ż. w czasach zamierzchłych, nadto że świadka i oskarżonego intencją jest danie odporu, przeciwstawienie się fałszywym oskarżaniom Polaków o Holocaust na Żydach, które są rozpowszechniane i powielane przez media.

W świetle powyższego sami bezpośredni uczestnicy zdarzenia nie są zgodni w swoich relacjach odnośnie charakteru zdarzenia będącego przedmiotem postępowania. W tym miejscu warto jeszcze wskazać na relację świadka S. odnośnie pisowni „b’żydula”, gdy wskazał, że była to pisownia zamierzona (z czym Sąd się zgadza i na co wskazano już przy ocenie wyjaśnień oskarżonego, który z kolei pisownię tę tłumaczył myleniem się przez komputer, tudzież robieniem przez siebie błędów ortograficznych), świadek przy tym wyjaśniając tę pisownię podniósł „bagaż historyczny krzywd i strachu Polaków doznanych od części narodu żydowskiego”.

W opinii Sądu niewiarygodne są również zeznania świadka E. S., jakoby jedynym ekscesem antysemickim podczas zdarzenia miał być okrzyk Ł. R. (znamienne, że świadek nie ocenił owego okrzyku jako przejęzyczenia, a wręcz nazwał go antysemickim). Przeczy temu nagranie z przebiegu zdarzenia, na którym zarejestrowano kwestię wypowiedzianą przez oskarżonego odnośnie pochodzenia słowa „brzydki” – w opinii Sądu o wydźwięku antysemickim, na co wskazano już wyżej, przeczy temu hasło, pod jakim zorganizowano spotkanie (antysemiting) i pisownia „b’żydula”.

Niewiarygodne są również zeznania świadka S., jakoby zwrócił Ł. R. uwagę na jego okrzyk – przeczy temu najistotniejszy i najbardziej obiektywny dowód, jakim jest nagranie z przebiegu zdarzenia. Z nagrania tego jasno wynika, że E. S. w ogóle nie zwrócił uwagi Ł. R. – ani słowem (jak podnosił nieprawdziwie świadek R.), ani gestem pozawerbalnym. Nie zasługują na wiarę zeznania świadka E. S. dotyczące symboliki kukły wykonanej przez oskarżonego. Świadek zeznawał, że przypominała ona ptaszysko z długim zakrzywionym dziobem (a jak już Sąd wskazał wyżej nie miała ona ani skrzydeł, ani piór), jednak na nagraniu z przebiegu zdarzenia sam świadek S. komentuje kukłę, a raczej jej nos (nos, nie dziób), używając sformułowania „ten charakterystyczny nos, jakże znany z historii Polski”.

W opinii Sądu powyższe nie pozostawia żadnych złudzeń co świadek miał na myśli komentując w ten sposób, jeśli zważyć na wspomniany już wyżej i zakorzeniony stereotyp nosa Żyda, nadto biorąc pod uwagę całokształt zeznań świadka S., który w wielu miejscach odwołuje się do kwestii żydowskich. Zważyć jeszcze należy, że na rozprawie świadek S. odpowiadając na pytania odnośnie jego komentarza słyszalnego na nagraniu dotyczącego nosa kukły zeznawał już nie o ptaszysku, a o nosie czarownicy, tudzież postaci z baśni B.

Jagi, wreszcie o nosie diabła. Nie można oprzeć się wrażeniu, że była to narracja stworzona przez świadka na bieżąco, celem odwrócenia uwagi od faktycznej symboliki kukły wykonanej przez oskarżonego B. K.. Niewiarygodne są wreszcie zeznania świadka S., w których wskazuje, że zdarzenie będące przedmiotem postępowania miało wręcz wątki religijne. Analiza nagrania z przebiegu zdarzenia zdaniem Sądu nie daje podstaw do stwierdzenia choćby cienia religijnego wątku w zdarzeniu. Zeznania świadka E. S. mówiąc w uproszczeniu o możliwym wpływie M., tudzież innych służb państw obcych na przedmiotowe postępowanie w opinii Sądu nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości, a wręcz kłóci się ze zdrowym rozsądkiem.

W opinii Sądu zeznania świadka S. i cały kontekst zdarzenia będącego przedmiotem postępowania nie pozostawia żadnych złudzeń co do intencji przyświecających organizatorom spotkania, w tym oskarżonemu K., mających zobrazować ich stosunek do osób narodowości żydowskiej. Zeznania świadka, którym Sąd wiary nie dał, należy oceniać wyłącznie jako tendencyjne, składane w sposób jak najkorzystniejszy dla oskarżonego. W ocenie Sądu wyrokującego w sprawie, w świetle zgromadzonego materiału dowodowego zachowanie oskarżonego B.

K. w dniu 21 marca 2017 r. na terenie Bulwaru B. S. (2) w W. wyczerpało znamiona przestępstwa z art. 256 § 1 kk. Sąd jedynie wyeliminował z opisu czynu nawoływanie do nienawiści na tle różnic wyznaniowych, albowiem przebieg zdarzenia nie daje podstaw do twierdzenia, aby oskarżony swoim zachowaniem nawiązywał do treści religijnych, wyznaniowych. Zgodnie z art. 256 § 1 kk kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Penalizacja zachowań określonych w art. 256 kk wynika z art. 20 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, który to traktat Polska ratyfikowała w 1977 r. Wspomniany artykuł Paktu stanowi, iż popieranie w jakikolwiek sposób nienawiści narodowej, rasowej lub religijnej, stanowiące podżeganie do dyskryminacji, wrogości lub gwałtu, powinno być ustawowo zakazane. Zachowanie oskarżonego B. K. należy oceniać jako wyczerpujące znamię nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych – wobec osób pochodzenia żydowskiego (symbolem czego była kukła „b’żydula” na spotkaniu nazwanym „antysemitingiem”).

Już samo zatytułowanie zdarzenia „antysemiting”, które bez cienia wątpliwości nawiązuje do antysemityzmu, czyli postawy niechęci, wrogości wobec Ż., osób pochodzenia żydowskiego i przyjęta – w opinii Sądu zamierzona błędna pisownia słowa „brzydula” (w tytule „b’żydula”, które to słowo również przy prawidłowej pisowni ma pejoratywne zabarwienie) świadczą właśnie o negatywnym nastawieniu do osób narodowości żydowskiej. Autorem tego tytułu był m.in. oskarżony, który na żadnym etapie postępowania temu nie zaprzeczał (odnośnie tego wątku wyjaśniał, że robi błędy ortograficzne, albo komputer się mylił), wynika to również z zeznań świadka E. S..

Komentatorzy kodeksu karnego przyjmują, że nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość to inaczej sianie nienawiści, czyli silnej niechęci, wrogości do innej osoby czy osób, podtrzymywanie i nasilanie tego nastawienia Nawoływanie to namawianie, zachęcanie, skłanianie, podburzanie, podżeganie, bez względu na to, czy odniosło skutek (formalne). Dla realizacji znamienia „nawoływania do nienawiści” wystarczy, że sprawca zmierza do pojawienia się uczucia wrogości wobec określonych osób (grupy osób), takie uczucie zamierza wzbudzić.

Istota nawoływania do nienawiści sprowadza się do przekazania treści obiektywnie mogących wzbudzić silną niechęć, wrogość, złość w odniesieniu do określonej grupy osób. Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 5 lutego 2007 r. (sygn. IV KK 406/06) wskazał, że nawoływanie do nienawiści z powodów wymienionych w art. 256 kk – w tym na tle różnic narodowościowych – sprowadza się do tego typu wypowiedzi, które wzbudzają uczucia silnej niechęci, złości, braku akceptacji, wręcz wrogości do poszczególnych osób lub całych grup społecznych czy wyznaniowych, bądź też z uwagi na formę wypowiedzi podtrzymują i nasilają takie negatywne nastawienia.

Z kolei w postanowieniu z dnia 1 września 2011 r. (sygn. V KK 98/11) Sąd Najwyższy uznał, że czynność sprawcza nawoływania do nienawiści wiąże się z chęcią wzbudzenia u osób trzecich najsilniejszej negatywnej emocji (zbliżonej do wrogości) do określonej narodowości, grupy etnicznej czy rasy. Dla realizacji znamienia „nawoływania do nienawiści” wystarczy, że sprawca zmierza do pojawienia się uczucia wrogości wobec określonych w art. 256 kk osób, takie uczucia zamierza wzbudzić. Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy nie budzi wątpliwości, że oskarżony B.

K. w dniu 21 marca 2017 r. publicznie nawoływał do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Nie budzi najmniejszych wątpliwości, że zdarzenie miało charakter publiczny – odbywało się bowiem w miejscu publicznym, dostępnym dla nieograniczonej liczby osób, w centrum W.. Warto odnotować, że zaproszenie na to wydarzenie wystosowane zostało na stronach internetowych również powszechnie dostępnych – w żaden sposób niezaszyfrowanych (wynika to z relacji świadków R. i S.). Nie trzeba też dłuższego wywodu dla stwierdzenia, że Internet to publiczne medium, dostępne niemal w każdym zakątku świata.

Sam tytuł wydarzenia autorstwa oskarżonego B. K. zdaniem Sądu wskazuje na wrogość na tle różnic narodowościowych i można go uznać za wzbudzający w odbiorcach negatywne emocje (jeden z uczestników zdarzenia – Ł. R. – wręcz bez zahamowań emanuje takimi negatywnymi emocjami, gdy idąc wespół z oskarżonym, świadkiem S. i innymi osobami krzyczy w miejscu publicznym „topimy Ż.”. I taki okrzyk nie spotkał się ze sprzeciwem oskarżonego. Zdaniem Sądu kukła, którą wykonał oskarżony K., sama w sobie nie podlegałaby ocenie w innych okolicznościach, ale biorąc pod uwagę kontekst całego zdarzenia, hasło, pod jakim zostało ono zorganizowane („antysemiting”), pisownię „b’żydula” i nazywanie kukły w ten sposób przez niemal całe wydarzenie nad W., komentarze wygłaszane podczas jej palenia i topienia odnoszące się do jej nosa, wreszcie wygłoszony wtedy przez oskarżonego quasi-wykład o pochodzeniu słowa „brzydki”, nie pozostawiają wątpliwości co do rzeczywistych intencji organizatora spotkania, tj. okazania swojej i wywołania, tudzież utrwalenia u innych silnej niechęci do osób narodowości żydowskiej.

W opinii Sądu wykorzystanie przez oskarżonego zwyczaju topienia marzanny było tylko zawoalowaniem faktycznych intencji, zabiegiem pozornym. Oskarżony nie zatytułował przecież organizowanego wydarzenia „topieniem marzanny”. Gdyby faktycznie oskarżonemu chodziło o wypełnienie obrzędu topienia marzanny, to nie nazywałby wydarzenia „antysemitingiem”, które biorąc pod uwagę zasady logicznego rozumowania jednoznacznie kojarzy się z antysemityzmem, nie nazywałby kukły „b’żydulą” i nie wygłaszałby nie znajdującego potwierdzenia w definicjach słownikowych wywodu o tożsamości słowa „brzydki” ze słowem „żydowski”.

W tym miejscu należy dodatkowo wskazać, że kukła wykonana przez oskarżonego przed utopieniem w W. została podpalona, a współcześnie powszechnie znany i obchodzony zwyczaj żegnania zimy i witania wiosny polega na wrzucaniu marzanny do rzeki, czyli tylko jej topieniu. Biorąc pod uwagę cały kontekst wydarzenia nad W. spalenie kukły może zdaniem Sądu przywoływać skojarzenia związane z Holokaustem, czyli zagładą Ż. (termin ten według definicji Słownika Języka Polskiego oznacza również ofiarę całopalną, całkowite zniszczenie).

Wydarzenie zorganizowane przez oskarżonego B. K. nie pozostało bez echa w przestrzeni publicznej. Zważyć należy, że do Prokuratury wpłynęły liczne zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa – złożone zarówno przez różne organizacje społeczne, ale też przez osoby fizyczne, w tym osoby narodowości żydowskiej, pochodzenia żydowskiego. I w opinii Sądu nie można lekceważyć obaw płynących z zawiadomień zwłaszcza tych ostatnich osób, na które to obawy wskazywał również w swoich zeznaniach świadek L. P. (1) – sprowadzające się do poczucia zagrożenia u osób narodowości żydowskiej, zwłaszcza jeśli zważyć na wydarzenia z czasów II W.

Światowej i tragiczny los Ż. (fakt historyczny, powszechnie znany). W opinii Sądu nie jest to jakakolwiek „fobia narodu żydowskiego”, co podniósł w wygłoszonej w sprawie mowie końcowej obrońca oskarżonego, ale obawa uzasadniona wydarzeniami historycznymi dotyczącymi Ż. – zwłaszcza z okresu międzywojennego i okresu II W. Światowej (edukacja w tej kwestii ma miejsce już w szkole podstawowej). Odnosząc się w tym miejscu do podniesionej przez oskarżonego B. K. argumentacji, iż Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art. 73 gwarantuje mu jako artyście wyrażanie się wszystkimi możliwymi środkami wyrazu zważyć należy, że ta gwarancja konstytucyjna nie jest nieograniczona.

Zgodnie z art. 73 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej każdemu zapewnia się wolność m.in. twórczości artystycznej. Przy określaniu granic swobody twórczości należy mieć jednak na uwadze m.in. również inne regulacje ustawy zasadniczej. Sąd Najwyższy w swoim orzecznictwie wskazywał już dawno, że dążenie niektórych twórców do nieograniczonej swobody twórczej nie może znaleźć aprobaty prawa. Mimo niewątpliwego prawa twórcy do swobody twórczej, prawo to musi natrafić na pewne granice, podobne do granic korzystania z wszelkich innych praw człowieka – są nimi nienaruszanie podstawowych dóbr innego człowieka i zasad współżycia społecznego.

Sąd Najwyższy odnosił powyższe również do sytuacji, gdy autor nie wskazuje w dziele sztuki osoby z imienia i nazwiska, ale wprowadza tzw. postać z kluczem, jednak jego intencją jest, aby widzowie odszyfrowali właściwą osobę. W takiej sytuacji autor nie może pozwolić sobie na jej ośmieszanie, wyszydzanie, gdyż swoboda twórcza nie może służyć uwłaczaniu czyjejś czci, a twórca nie może używać dzieła artystycznego do obrażania godności ludzkiej (wyrok z dnia 15 listopada 1979 r., sygn. I CR 232/79). Sąd Najwyższy wskazywał również, że wolność artystyczna nie jest absolutna i nie uchyla bezprawności twórcy naruszającego dobra osobiste (wyrok z 2 lutego 2011 r., sygn.

II CSK 431/10). W najnowszym orzecznictwie Sąd Najwyższy wskazał, że swoboda twórcza nie uchyla zakazu nienaruszania cudzych dóbr osobistych, a twórca nie może nadużywać dzieła m.in. do obrażania ludzi i ich znieważania. Granice twórczej swobody zestawia się z prawami innym osób, ich dobrami osobistymi i dopiero wówczas można rozstrzygnąć, co należy chronić: swobodę twórczą, czy dobra osobiste. Sąd Najwyższy podniósł, że każde prawo podmiotowe podlega ochronie, jeśli jest wykonywane w granicach porządku prawnego wyznaczanego też przez zasady współżycia społecznego (wyrok z dnia 28 marca 2018 r., IV CSK 317/17).

Mając na uwadze powyższe, nadto uwzględniając charakter zdarzenia będącego przedmiotem niniejszego postępowania, w opinii Sądu brak jest podstaw do twierdzenia, że postępowanie to stoi w kontrze do przepisu art. 73 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej w odniesieniu do oskarżonego B. K.. Zachowanie oskarżonego B. K. w dniu 21 marca 2017 r. należy uznać za wysoce naganne. Wina oskarżonego nie budzi żadnych wątpliwości. Wymierzając oskarżonemu karę za popełniony przez niego czyn Sąd kierował się dyrektywami wymiaru kary określonymi w przepisie art. 53 kk, wziął pod uwagę okoliczności łagodzące i obciążające.

Jedyną okolicznością łagodzącą jest niekaralność oskarżonego. Na niekorzyść oskarżonego przemawia z kolei zaplanowany charakter działania (nie było to nic spontanicznego, ale przemyślane i zorganizowane spotkanie, ze specjalnie przypisanym mu hasłem autorstwa oskarżonego). Dodatkowo w opinii Sądu na niekorzyść oskarżonego przemawia jego zachowanie po popełnieniu przestępstwa, albowiem jak wynika z jego wyjaśnień nie poczuwa się on do odpowiedzialności za swój czyn i nie żałuje tego, co się stało. Oskarżony pozostaje zatem bezkrytyczny wobec popełnionego przestępstwa.

Mając na uwadze całokształt okoliczności sprawy Sąd uznając oskarżonego B. K. za winnego popełnienia czynu z art. 256 § 1 kk skazał go na karę 6 miesięcy ograniczenia wolności polegającą na wykonywaniu nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie. W opinii Sądu wymierzona kara jest adekwatna do wysokiego stopnia społecznej szkodliwości popełnionego czynu oraz do stopnia zawinienia oskarżonego, który również jest wysoki (oskarżony nie był zwykłym uczestnikiem zdarzenia, ale jego organizatorem, twórcą głównego rekwizytu spotkania – na nagraniu przebiegu zdarzenia E. S. nazywał go wręcz nestorem, chociaż znaczenie tego słowa oznacza osobę najstarszą, a oskarżony z pewnością najstarszą osobą na tym spotkaniu nie był).

Orzeczona kara uwzględnia zarówno prewencję indywidualną względem oskarżonego, jednocześnie uwzględnia prewencję generalną. Zdaniem Sądu wymierzona kara jest wystarczającą dolegliwością za popełniony czyn. Kara ta ma skłonić oskarżonego do zmiany jego postępowania i przestrzegania porządku prawnego, w tym poszanowania innych narodowości, a ponadto ma na celu kształtowanie świadomości prawnej społeczeństwa. W opinii Sądu nie może być żadnego przyzwolenia na zachowania nawołujące do nienawiści wobec jakiegokolwiek narodu.

Historia bowiem uczy, że często wydawać by się mogło „niewinne” postawy mogą prowadzić do tragicznych skutków. Zważywszy na charakter popełnionego przez oskarżonego B. K. czynu i mając na uwadze przywołanie przez oskarżonego (związanego z racji wykształcenia z kulturą), zarówno w odpowiedzi na akt oskarżenia, jak i w jego wyjaśnieniach twórczości znanego już licealistom polskiego poety Z. H. – laureata literackiej N. Jerozolimskiej, warto przytoczyć w tej konkretnej sprawie słowa tegoż poety, który uważał, że „bogactwem każdej kultury jest wielonarodowość”.2 Uznanie oskarżonego B.

K. winnym popełnienia przestępstwa i wymierzenie mu kary jest konsekwencją jego zachowania. Ma stanowić dla oskarżonego realną, odczuwalną dolegliwość i przestrogę na przyszłość. Kara ma bowiem wychować sprawcę i przeciwdziałać popełnianiu przez niego w przyszłości czynów karalnych, a ponadto docierać do świadomości społecznej i tym samym przeciwdziałać popełnianiu tego rodzaju czynów przez inne osoby. Na mocy art. 43b kk Sąd orzekł podanie wyroku do publicznej wiadomości poprzez zamieszczenie jego treści na stronie internetowej Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie przez okres 6 miesięcy, a to z uwagi na charakter czynu popełnionego przez oskarżonego i społeczny jego odbiór, który znalazł wyraz choćby w ilości skierowanych zawiadomień o przestępstwie.

Podanie wyroku do publicznej wiadomości ma stanowić nie tylko dodatkową dolegliwość dla oskarżonego, ale również spełniać funkcję zapobiegawczą i przestrogę dla potencjalnych sprawców podobnych czynów. O kosztach sądowych Sąd orzekł na mocy art. 626 § 1 kpk, art. 627 kpk i obciążył oskarżonego kosztami, w tym opłatą od wymierzonej kary ograniczenia wolności. Na koszty te składają się kwoty po 20 złotych tytułem ryczałtu za doręczenia w postępowaniu przygotowawczym i sądowym, nadto kwota 120 zł tytułem opłaty od wymierzonej kary ograniczenia wolności (zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt. 2 i ust. 4 ustawy o opłatach w sprawach karnych).

W opinii Sądu oskarżony B. K. będzie w stanie tak ustalone koszty uiścić – zważywszy na ich wysokość i jego obiektywne możliwości zarobkowe. Koszty postępowania zawsze generuje osoba, która popełnia czyn zabroniony i jeśli ma tylko obiektywne możliwości do ich poniesienia, nie ma potrzeby przerzucać ich na Skarb Państwa. 1 Pisownia prawidłowa, zgodna z zasadami pisowni „rz” – pisownia prawidłowa również w odniesieniu do słowa „brzydula” w zamieszczonych cytatach. 2 A. H.. Biografia.2018, zeszyty literackie czerwiec 2019