Legislator Case Law & Legislation
I C 2007/13 AI generated

I C 2007/13 · Sąd powszechny

Case Number I C 2007/13
Court / Authority
Jurisdiction Poland (PL)
Decision Date
Outcome SENTENCE

Legislator summary

AI generated

wyroku Sądu Okręgowego, Wydział I Cywilny z dnia 28 grudnia 2018 roku W dniu 19 listopada 2013 roku powodowie Z. R. (1) i (...) Związek (...) wnieśli pozew przeciwko (...) będącym producentem serialu „(...)” oraz Z. F. – A. des öffentlichen R. będącego koproducentem serialu „(...)”. W ostatecznie sprecyzowanym żądaniu pozwu powodowie domagali się:

Legislator headnote

AI generated

art. 24 k.c, art. 244 k.p.c, art. 245 k.p.c, art. 23 k.c, Art. 24 § 1 k.c, art. 480 § 1 k.c; I C 2007/13 · Sąd powszechny: Zobowiązania Pozwanych - na podstawie art. 24 k.c. - do zaniechania działań naruszających dobra osobiste Powodów poprzez umieszczenie napisów początkowych przed każdorazową emisją filmu „(...)”, niezależnie od tego gdzie emisja ta ma miejsce o następującej treści: „Producenci filmu oświadczają, że wszystkie postaci wskazane w filmie są fikcyjne i jakiekolwiek ich podobieństwo do postaci prawdziwych jest niezamierzone. Niemcy okupowali Polskę w latach 1939-1945, prowadząc politykę eksterminacji Polaków i Ż.. Żołnierze (...) pomagali (...), chronili ich i ukrywali, pomimo groźby utraty życia, jako jedynej kary przewidzianej przez niemieckiego okupanta.

Keywords

AI generated
subversive propaganda depiction of violence intellectual forgery deception regarding identity war crime broadcasting right

Cited Legislation

AI generated
art. 24 k.c
Zobowiązania Pozwanych - na podstawie art. 24 k.c.
art. 244 k.p.c
55 - 78) Sąd ustalił powyższy stan faktyczny w oparciu o dowody z dokumentów urzędowych, gdyż w ocenie Sądu nie zachodziły żadne podstawy, by podważyć domniemanie z art. 244 k.p.c.
art. 245 k.p.c
Sąd oparł się również na dokumentach prywatnych, którym przyznał nie tylko walor dowodowy wynikający z art. 245 k.p.c., ale w zestawieniu i porównaniu ich treści z pozostałym materiałem zgromadzonym w sprawie, Sąd uznał, że można na podstawie ich treści poczynić ustalenia faktyczne.
art. 23 k.c
Sąd w niniejszym postępowaniu dokonał autonomicznej oceny niniejszego zdarzenia na gruncie prawa cywilnego, a konkretnie w zakresie wykładni normy art. 23 k.c.
Art. 24 § 1 k.c
OPUBLIKOWANIE PRZEPROSIN Zgodnie z art. 24 § 1 k.c.
art. 480 § 1 k.c
Podstawę tego wyrzeczenia stanowił art. 480 § 1 k.c., zgodnie z którym w razie zwłoki dłużnika w wykonaniu zobowiązania czynienia, wierzyciel może, zachowując roszczenie o naprawienie szkody, żądać upoważnienia przez sąd do wykonania czynności na koszt dłużnika.
art. 1049 k.p.c
art. 448 k.c
Stosownie do art. 448 k.c.

Cited Case Law

AI generated
V ACa 139/09
wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 25 czerwca 2009 r., V ACa 139/09).
I ACa 509/15
Powód, Z. K., domagał się zasądzenia od Towarzystwa (...) SA w W. (poprzednio (...) SA w W.) kwoty 190.864,42 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 20 października 2011 r., a to tytułem należnego odszkodowania w związku ze szkodą z dnia 20 października 2011 r. Strona pozwana domagała się oddalenia powództwa. Zaskarżonym wyrokiem Sąd Okręgowy zasądził od strony pozwanej na rzecz powoda 9.174,82 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 23 września 2011 r. (pkt I sentencji), oddalił powództwo w pozostałej części (pkt II), nakazał ściągnąć od strony pozwanej na rzecz Skarbu Państwa – Sądu Okręgowego w Krakowie kwotę 882 zł tytułem części kosztów sądowych, od ponoszenia których powód był zwolniony (pkt III), odstąpił od obciążenia powoda dalszymi kosztami procesu (pkt IV) i zniósł wzajemnie między stronami koszty zastępstwa procesowego.
I ACa 1080/16
Powód „D. – (...)” spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w L. wniósł przeciwko (...) spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w G. pozew o zapłatę kwotę 292.686,20 zł wraz z odsetkami ustawowymi od dnia 23 lipca 2015 r. do dnia zapłaty i kosztami procesu. W uzasadnieniu powód podał, że jest wykonawcą (w ramach konsorcjum z B. (...) z siedzibą w Austrii) ekspozycji stałej w (...) (...) w G.. Wyjaśnił, że jednym z istotnych elementów ekspozycji miały być okrągłe tuby wykonane z paneli akrylowych w kolorze mlecznym. W wyniku złożonego zapytania ofertowego pozwany przedstawił powodowi ofertę na dostawę paneli akrylowych w kolorze mlecznym obejmującą również wykonanie szczegółowej dokumentacji projektowej paneli na potrzeby ich montażu w formie tub. Zgodnie z warunkami przyjętej oferty powód zapłacił pozwanemu w formie zaliczki łączna sumę 292.686,20 zł. Pozwany na mocy oferty z dnia 25 lutego 2015 r. przyjął do wykonania również montaż paneli. Powód podkreślił, że nie doszło do zmiany warunków umowy (poza warunkami płatności) a uzgodnionym materiałem wykonania paneli pozostawał akryl. Powód wskazał, że pomimo otrzymania zaliczki pozwany nie spełnił świadczenia objętego umową, tj. nie sporządził dokumentacji oraz nie dostarczył paneli wskutek czego nie przystąpił również do montażu przedmiotowych paneli.
I CK 484/03
Wyrok z dnia 6 kwietnia 2004 r., I CK 484/03 Znieważenie Papieża może naruszać dobra osobiste – w postaci uczuć religijnych i przyjaźni – osoby duchownej, którą z Papieżem wiąże stosunek bliskości i szczególne więzy emocjonalne. Sędzia SN Elżbieta Skowrońska-Bocian (przewodniczący) Sędzia SN Teresa Bielska-Sobkowicz Sędzia SN Gerard Bieniek (sprawozdawca) Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Zdzisława P. przeciwko "A.N.", spółce z o.o. w W. i Wojciechowi P. o ochronę dóbr osobistych, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 6 kwietnia 2004 r. kasacji powoda od wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 3 czerwca 2003 r. zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że oddalił apelację pozwanych od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 27 maja 2002 r. w części nakazującej pozwanym złożenie oświadczenia o treści określonej w tym wyroku i orzekającej o kosztach procesu, a w pozostałym zakresie kasację oddalił i zasądził od pozwanych na rzecz powoda kwotę 2500 zł tytułem kosztów postępowania kasacyjnego.
I CSK 790/10
art. 24 § 1 k.c. w zw. z art. 43 k.c. przez błędną ich wykładnię polegającą na przyjęciu, iż „w okolicznościach niniejszej sprawy" nie doszło do naruszenia dóbr osobistych powódki, pomimo że powódka wykazała, iż zawarta w spornych publikacjach („[...]" i „[...]") sugestia, iż artykuł opublikowany w „X." został zamieszczony w wyniku łapówkarstwa narusza dobre imię i podważa reputację dziennika „X." i jego Wydawcy;
III CZP 79/10
Uchwała z dnia 19 listopada 2010 r., III CZP 79/10 Sędzia SN Jacek Gudowski (przewodniczący, sprawozdawca) Sędzia SN Marta Romańska Sędzia SA Jan Kremer Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Anny S.
AI generated
I C 812/17
Pozwem z dnia 6 marca 2017 roku, zmodyfikowanym pismem rozszerzającym powództwo z dnia 3 stycznia 2018 roku, powodowie A.
II CSKP 459/23
Czy art. 5 pkt 3 w związku z motywami 11 i 12 rozporządzenia Rady (WE) nr 44/2001 z dnia 22 grudnia ‎2000 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych ‎(Dz. Urz. UE z 2001 r., L 12, s.1) należy interpretować w ten sposób, że w sprawie o naruszenie dóbr osobistych treściami zawartymi w utworze filmowym, sądom państwa członkowskiego, w którym miała miejsce emisja filmu, innego niż państwo, ‎w którym film został wyprodukowany, przysługuje jurysdykcja krajowa do rozpoznania powództwa o: a) świadczenie niepieniężne zmierzające do usunięcia skutków naruszenia dobra osobistego, w tym nakazanie złożenia oświadczenia obejmującego przeprosiny w kanałach telewizyjnych, w których film został wyemitowany, bez względu na miejsce emisji, oraz na stronach internetowych, a także nakazanie umieszczania przed każdą emisją filmu, bez względu na jej miejsce, oświadczenia odpowiedniej treści lub b) świadczenie pieniężne (zadośćuczynienie) zmierzające do naprawienia całości krzywdy poniesionej w związku z naruszeniem dobra osobistego, w tym związku z rozpowszechnianiem (emisją) filmu w innych państwach członkowskich, przy uwzględnieniu, że: - powodowie mają centrum interesów i miejsce zamieszkania (siedzibę) w tym państwie członkowskim, - powodowie wiążą naruszenie swoich dóbr osobistych ze sposobem przedstawienia w filmie żołnierzy formacji wojskowej tego państwa członkowskiego ([…]), przy czym jeden z powodów jest byłym żołnierzem tej formacji wojskowej, a drugi stowarzyszeniem zrzeszającym byłych żołnierzy tej formacji wojskowej, którego celem statutowym jest w szczególności obrona pamięci, prawdy historycznej i godności tej formacji; - treść filmu, w tym sposób przedstawienia żołnierzy wskazanej wyżej formacji wojskowej ([…]), ma w kontekście historycznym, kulturowym i społecznym obiektywnie istotną wagę na terytorium tego państwa członkowskiego? 2. w razie udzielenia odpowiedzi przeczącej na pytanie 1 - czy art. 5 pkt 3 w związku z motywami 11 i 12 rozporządzenia Rady (WE) nr 44/2001 należy interpretować w ten sposób, że w sprawie o naruszenie dóbr osobistych treściami zawartymi w utworze filmowym, sądom państwa członkowskiego, w którym miała miejsce emisja filmu, innego niż państwo, w którym film został wyprodukowany, przysługuje jurysdykcja krajowa do rozpoznania powództwa o: a) świadczenie niepieniężne zmierzające do usunięcia skutków naruszenia dobra osobistego, do którego doszło z związku z emisją filmu na obszarze państwa członkowskiego, w którym wytoczono powództwo, w tym nakazanie przeprosin w tym państwie, a także nakazanie umieszczania przed każdą emisją filmu w tym państwie oświadczenia odpowiedniej treści lub b) świadczenie pieniężne (zadośćuczynienie) zmierzające do naprawienia krzywdy poniesionej w związku z naruszeniem dobra osobistego w wyniku rozpowszechnienia (emisji) filmu w państwie członkowskim, w którym wytoczono powództwo? przy uwzględnieniu, w razie potrzeby, okoliczności powołanych w pytaniu 1, tiret 1-3;
I C 151/14
Powód K. T. w pozwie skierowanym przeciwko Z. F. z siedzibą w M. (Niemcy) wniósł o zakazanie stronie pozwanej rozpowszechniania w jakikolwiek sposób określeń „polski obóz zagłady” lub „polski obóz koncentracyjny”, a także jego odpowiedników w języku angielskim, niemieckim i jakimkolwiek innym, określając w ten sposób niemieckie obozy koncentracyjne i niemieckie obozy zagłady zlokalizowane w okresie II W. Światowej na terenie okupowanej Polski, oraz nakazanie opublikowania, w dzienniku „Rzeczpospolita” i Gazeta (...), a także w języku polskim i niemieckim, na portalu internetowym www.zdf.de (i pozostawienie przez okres 1 miesiąca), na stronie głównej w ramce wyboldowaną czcionką 14 pkt na własny koszt oświadczenia o treści: „
I C 1978/13
S. pozwem z dnia 7 września 2012 r. (data nadania na poczcie), sprecyzowanym na rozprawie z dnia 5 sierpnia 2014 r. (k. 154 i 155), wniósł o zasądzenie solidarnie od Browaru (...) z siedzibą w S. i C. (...) z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w W. kwoty 50.000 zł wraz z odsetkami ustawowymi liczonymi od dnia wniesienia pozwu do dnia zapłaty tytułem zadośćuczynienia za wykorzystanie wizerunku powoda do celów reklamowych bez jego zgody.
IV K 17/23
UZASADNIENIE Formularz UK 1 Sygnatura akt IV K 17/23 Jeżeli wniosek o uzasadnienie wyroku dotyczy tylko niektórych czynów lub niektórych oskarżonych, sąd może ograniczyć uzasadnienie do części wyroku objętych wnioskiem. Jeżeli wyrok został wydany w trybie art. 343, art. 343a lub art. 387 k.p.k. albo jeżeli wniosek o uzasadnienie wyroku obejmuje jedynie rozstrzygnięcie o karze i o innych konsekwencjach prawnych czynu, sąd może ograniczyć uzasadnienie do informacji zawartych w częściach 3–8 formularza. 1.USTALENIE FAKTÓW 1.1.Fakty uznane za udowodnione Lp. Oskarżony Czyn przypisany oskarżonemu (ewentualnie zarzucany, jeżeli czynu nie przypisano) 1.1.1. P. W. (1) „(…) przyjmując, że oskarżony P. W. (1) w okresie od dnia 11 czerwca 2021 roku do dnia 18 czerwca 2021 roku w Ł. dopuścił się zachowania polegającego na tym, że znieważył inny znak państwowy w postaci miniaturki polskiej bandery wojennej, a nadto w dniu 16 czerwca 2021 roku obraził uczucia religijne I. S. (1), znieważając publicznie przedmioty czci religijnej w postaci obrazów z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej i z wizerunkiem św. Jana Pawła II oraz różańca z krzyżem oraz drugiego krzyża, w ten sposób, że w swoich pracach fotograficznych prezentowanych w opisanym przedziale czasowym na Międzynarodowym Festiwalu Fotografii (...) w Ł., na wystawie autorskiej o nazwie „(...)” i w ramach ekspozycji cyklu „W. (...)”, przedstawił te przedmioty i wspomnianą miniaturkę bandery wojennej na tle odsłoniętego sromu, to jest zewnętrznej części żeńskich narządów płciowych, a w przypadku wizerunku św. Jana Pawła II, różańca z krzyżem i drugiego krzyża oraz miniaturki bandery również na tle odsłoniętego otworu kobiecego odbytu, to jest zachowania wyczerpującego dyspozycję art. 137 §1 k.k. i art. 196 k.k. w zw. z art. 11 §2 k.k. (…)” Przy każdym czynie wskazać fakty uznane za udowodnione Dowód Numer karty Oskarżony P. W. (1) (ps. (...) Z.) jest (...) artystą tworzącym od 30 lat na różnych polach artystycznych, w tym na polu fotografii. W swojej twórczości podejmuje też kontrowersyjne tematy oraz posługuje się takimiż formami przekazu. Inne prace oskarżonego trafiały w przeszłości nawet do (...) w Ł.. wyjaśnienia oskarżonego 153 v. – 154 348 – 349 v. zeznania J. R. 357 v. – 360 zeznania J. S. 658 – 658 v. zeznania M. S. 421 W 2020 r. oskarżony został zaproszony do udziału w cyklicznej imprezie fotografii o nazwie (...), organizowanej w Ł.. W jej trakcie zorganizowano cykl wystaw różnych (...) artystów o nazwie (...). Łącznie cała impreza obejmowała prace 150 artystów. Oskarżonemu udostępniono przestrzeń wystawienniczą w pomieszczeniach Galerii (...) – celem przedstawienia własnej autorskiej wystawy retrospektywnej, obrazującej przekrojowo jego 30 - letnią twórczość. Oskarżony zaprezentował ekspozycję artystyczną o nazwie „A. (...)”. wyjaśnienia oskarżonego 153 v. – 154 346 – 351 zeznania J. R. 357 v. – 360 zdjęcia 317 ulotka informacyjna wystawy 8 zeznania M. S. 420 – 421 v. zeznania J. R. 357 v. – 360 W ramach przestrzeni otrzymanej do artystycznego wykorzystania, oskarżony P. W. (1) w dużym pomieszczeniu umieścił zasadniczą część sporej galerii własnych zdjęć (łącznie wszystkich wystawiał około 200) o różnej tematyce, w tym dość kontrowersyjnych, stanowiących przekrój jego dorobku na polu fotografii. Z większej sali wchodziło się przez zamykane i nieprzezroczyste drzwi do bardzo małego pomieszczenia, w którym w uzgodnieniu z kuratorem wystawy J. R. (2) oskarżony umieścił najbardziej kontrowersyjną część wystawy – mały cykl fotograficzny obejmujący kilkanaście zdjęć, nazwany autorsko przez siebie (...). wyjaśnienia oskarżonego 153 v. – 154 346 – 351 protokół oględzin 2 - 3 wydruki zdjęć 317 zeznania świadka A. W. (...) H. 18 v. – 19 351 v. - 354 zeznania J. R. 357 v. – 360 zeznania M. B. 361 v. Cykl (...) nie powstał na potrzeby imprezy (...). Prace fotograficzne składające się na opisany zestaw fotografii powstawały na przestrzeni kilku lat, gdzieś około od 2010 do maksymalnie 2017 roku, przy czym kwestionowane przez prokuratora prace najprawdopodobniej zostały przez oskarżonego stworzone gdzieś w latach 2012 – 2013 r. W rezultacie tematycznie częściowo nawiązywały nawet do ówczesnych zdarzeń (np. katastrofy smoleńskiej, Euro 2012, okresu prezydentury B. K. itd.) i nie dotyczyły jedynie aspektów religijnych i symboli patriotycznych. wyjaśnienia oskarżonego 154 v. – 155 349 v. 351 zeznania J. R. 362 v. – 363 zeznania M. S. 420 v. zeznania E. M. 422 – 422 v. zeznania J. R. 358 Przykładowo, obraz związany z umieszczeniem na tle waginy miniaturki przypominającej banderę wojskową RP z towarzyszącym jej wizerunkiem b. Prezydenta RP B. K. (2) prawdopodobnie nawiązywał do zdarzenia z października 2012 r., które miało miejsce podczas prezydentury B. K., gdy ten wziął udział w podnoszeniu bandery na odrestaurowanym statku szkoleniowym (...). wydruk ze strony internetowej 425 – 426 zdjęcia 317 Dla potrzeb wystawy w ramach festiwalu oskarżony jedynie wydrukował raz jeszcze całość wyselekcjonowanych na wystawę fotografii, częściowo na własny koszt, w części korzystając także z dofinansowania zewnętrznego. wyjaśnienia oskarżonego 348 v. Cykl (...) w zamyśle artystycznym autora dzieła miał w pewien sposób symbolicznie nawiązywać do głośnych cyklicznych wystaw fotografii organizowanych w K. w latach 70 – tych ( (...)), podczas których - w czasach gierkowskich – prezentowano akty kobiece. Chociaż chodziło tam o fotografię bardziej wysublimowaną artystycznie niż prezentowane obecnie prace oskarżonego, w siermiężnych czasach PRL owe ekspozycje także wzbudzały ogromne kontrowersje. Zdarzały się wtedy głosy krytyczne, że eksponowane fotografie prowadziły do demoralizacji młodzieży i propagowały pornografię. Odwołując się do historii tamtego cyklu, oskarżony oparł się na subiektywnej antycypacji tego co w dzisiejszych czasach – gdy nagość jest o wiele bardziej powszechna – wzbudzałoby porównywalne kontrowersje. wyjaśnienia oskarżonego 153 v. – 154 346 – 351 747 v. - 748 artykuł 366 - 374 artykuł 375 - 379 wydruk z W. 183 – 184 artykuł 180 – 182 v. wyjaśnienie genezy wystawy 175 – 176 wywiad z oskarżonym w Gazecie (...) 20 – 21 v. zeznania A. T. 657 v. polemika autora 400 – 403 v. Cykl (...) oskarżony oparł na koncepcji bezpośredniej konfrontacji różnych symboli (które zdaniem oskarżonego kojarzyły się z bardzo tradycyjnym i konserwatywnym rozumieniem szeroko pojmowanej polskości - wyraźnie przez niego krytykowanym i piętnowanym), z nagością kobiecą, przede wszystkim z żeńskim kroczem, które posłużyło jako pornograficzne tło do prezentacji tych symboli – w wypadku kwestionowanych przez prokuratora prac także przy dobrze wyeksponowanym sromie, a czasem i otworze odbytu. Taki efekt artystyczny miał w zamyśle oskarżonego – z poprawką na dzisiejszą większą odporność społeczną na kwestie nagości - wzbudzać podobne kontrowersje jak wystawy (...). W warstwie emocjonalnej miał być szokujący – poprzez zestawienie tych elementów. Efektem końcowym takiego zabiegu była deprecjacja i poniżenie tych postaw poprzez uderzenie w związaną z nimi symbolikę – traktowanych przez oskarżonego jako wady i przywary narodowe. Cykl obejmował nie tylko prace odnoszące się do sfery religii katolickiej czy symboli państwowych. Fragmentami – w tym też częściowo w zakresie objętym zarzutem – wpisywał się jakoś w trwające ówcześnie i obecnie dyskusje społeczne i polityczne. W ramach całego cyklu oskarżony nie zachowywał konsekwencji w sposobie ujęcia poszczególnych symboli – w rezultacie były takie, gdzie jedynie zarysowano nagość kobiecą oraz takie gdzie o wiele bardziej wulgarnie w przekazie zaprezentowano zwłaszcza zdjęcia znanych osób oraz symbole religijne i państwowy. Wynikało to z faktu, że koncepcja artystyczna oskarżonego w międzyczasie ewoluowała. Na cykl składały się następujące prace: fotografia obrazująca bochenek chleba z kieliszkiem z solą trzymany przed sobą przez stojącą nagą kobietę (bez wyeksponowanych narządów płciowych ale z sylwetką ograniczoną do tej części ciała, bez widoku na piersi i twarz oraz nogi); fotografia obrazująca serwetkę we wzory ludowe ( (...)), która stanowiła jeden z czterech elementów swego rodzaju „koperty”, składającej się ze złączonych ze sobą ud kobiecych, trójkąta okolic sromu oraz właśnie trójkąta serwetki (bez wyeksponowanych narządów płciowych - widoczne są tylko od przodu wargi sromowe, z tym, że całość jest złączona przez złączenie ud); zbliżenie na rozchylone uda modelki, trzymającej w rękach kaszankę i butelkę wódki (...), z leżącymi przed nią kiełbasą i ogórkiem kiszonym (z wyeksponowanym sromem); zdjęcie nagiej dziewczyny pokazanej od żeńskich narządów płciowych w dół, leżąca w kibicowskich skarpetach i w otoczeniu piłki nożnej oraz akcesorium kibicowskiego – bez zbliżenia na części intymne; zdjęcie św. Jana Pawła II i przewieszonego obok różańca z dwoma krzyżykami, w tym jednym z wizerunkiem ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa na tle rozchylonych ud kobiecych z bardzo dobrze wyeksponowanymi sromem kobiecym oraz otworem odbytu; zdjęcie obrazka Matki Boskiej Częstochowskiej położonego na podbrzuszu nagiej kobiety, na tle rozchylonych ud kobiecych z dobrze wyeksponowanym widokiem nieco rozchylonego sromu kobiecego (obrazek umieszczono bezpośrednio nad sromem), gdzie modelka ma na rękach wyrazistą, dużą, stylową biżuterię, a dodatkowo na udzie naklejone historyczne godło Polski ; zdjęcie obrazujące byłego Prezydenta RP B. K. (2) z trzymaną obok w ręku przez modelkę miniaturką przypominającą w układzie graficznym polską banderę wojskową, gdzie na białym tle znajduje się też godło Rzeczpospolitej Polskiej – wszystko zaś umieszczone na tle pomalowanego na biało – czerwono rozchylonego uda kobiecego z dobrze wyeksponowanymi sromem i częściowo też otworem odbytu; zdjęcie obrazujące samolot T. (...) nieznacznie wlatujący do otworu pochwy umieszczone na tle rozchylonych ud kobiecych z dobrze wyeksponowanym sromem gdzie po obu stronach oskarżony umieścił fotografie nieżyjącego Prezydenta RP L. K. i prezesa (...) J. K. (1); zdjęcie obrazujące dwie pary czarnych okularów przeciwsłonecznych gdzie nausznik jednej z nich włożony jest w otwór pochwy, a modelka w ręku trzyma zdjęcie gen. W. J. (1) w generalskim mundurze wojskowym i okularach przyciemnianych – wszystko na tle rozchylonych ud kobiecych z dobrze wyeksponowanym sromem; zdjęcie obrazujące mapę z okresu zaborów i siedzącą na niej nagą modelkę gdzie widać tylko rozchylone uda i dość dobrze wyeksponowany srom, pokazującą palcem punkt na mapie obok P., gdzie obecnie znajduje się Ł. (obecne miejsce zamieszkania artysty); zdjęcie obrazujące Marszałka J. P. (2) i kasztankę – na tle rozchylonych ud kobiecych z dobrze wyeksponowanym sromem. Każdy z tych elementów jakoś kojarzył się oskarżonemu z szeroko pojmowaną polskością, jej historią, a też z własnymi korzeniami (oskarżony pochodzi z Ł.), przy czym oskarżony traktował owe elementy jako polskie przywary i tak je krytycznie przedstawiał w zestawieniu z tłem obrazującym co najmniej nagość. W większości przypadków tło obejmowało nie tyle nagość co zbliżenia na żeńskie zewnętrzne narządy płciowe (srom), niekiedy też z pokazaniem otworu odbytu. wyjaśnienia oskarżonego 153 v. – 154 346 – 351 747 v. - 748 zdjęcia 30 – 81 wydruki zdjęć 317 zeznania A. W. (...) H. 18 v. - 19 schemat 380 Same zbliżenia na okolice intymne (w tych pracach, gdzie oskarżony wykorzystywał właśnie takie tło dla umieszczanych symboli), w sensie czysto technicznym nie różniły się wiele od tych jakie można znaleźć na stronach ze zdjęciami pornograficznymi – z tym, że na zdjęciach z cyklu oskarżonego nie było widać twarzy modelek więc w tym sensie były one pozbawione kontekstu wskazującego ich mimiką np. na jakąś zachętę do seksu czy gotowość seksualną. zdjęcia 399 zdjęcia 316 Pierwsze prace z cyklu oskarżony zaprezentował kiedyś w ramach wystawy zbiorowej zorganizowanej przez grupę artystów w dawnym opuszczonym pawilonie handlowym GS-u w L. oraz innej we W. (w sierpniu 2012). W L. każdy z artystów prezentował tam swoje prace. Oskarżony zaprezentował też część prac z cyklu „W. (...), m.in. tę dotyczącą katastrofy smoleńskiej. Nie było tam tych dotyczących symboli religijnych i państwowych. Prace oskarżonego nie wzbudziły wtedy kontrowersji. wyjaśnienia oskarżonego 153 v. – 154 348 350 zeznania A. T. 657 – 659 Cała ekspozycja „A. (...)” była w Ł. ogólnodostępna w godzinach 14.00 – 19.00, z darmowym wstępem dla wszystkich zainteresowanych. Ekspozycja trwała od 11 czerwca 2021 r. i planowo miała się zakończyć 26 czerwca 2021 r. Otwierał ją i zamykał codziennie sam oskarżony albo jego ówczesna partnerka (J. R.). On dysponował kluczami do udostępnionych mu pomieszczeń. Pewne ograniczenie dostępności przewidziano jedynie dla odwiedzających owe małe pomieszczenie gdzie znajdowała się ekspozycja (...). Wejście do niej opatrzono kartką wskazującą, że wstęp jest dopuszczalny tylko dla osób powyżej 18 roku życia oraz krótką informacją wyjaśniającą ogólnie skąd inspiracja dla cyklu – ale bardzo ogólnikową i nie zawierającą żadnych ostrzeżeń jaki ma on właściwie charakter, w tym jakie treści za sobą niesie. W szczególności, oskarżony nie zamieścił na wejściu jakichkolwiek ostrzeżeń, że jakaś część ekspozycji może naruszać czyjeś uczucia religijne czy dotyczy symboliki patriotycznej. Z drugiej strony – oskarżony nie promował też w żaden szczególny sposób kontrowersyjnej formy i tematyki prac składających się na ten cykl. Wejście na całą ekspozycję opatrzono tylko kartką z nazwą „A. (...)” ze zdjęciem jednej z prac oskarżonego spoza cyklu (...), bez adnotacji, że wystawa obejmuje jakieś prace skandalizujące w formie czy przekazie, tym bardziej mogące obrażać czyjeś uczucia religijne czy znieważać symbole państwowe. Obecni na miejscu oskarżony albo jego ówczesna partnerka pilnowali aby osoby poniżej 18 roku życia nie wchodziły do mniejszej sali. Nie ma dowodu aby jakaś osoba niepełnoletnia odwiedziła tę przestrzeń. Poza tym jednak faktycznie pomieszczenie było w pełni dostępne dla nieograniczonego kręgu osób dorosłych, które by tylko były zainteresowane wystawą oskarżonego i zechciały wejść do mniejszego z pomieszczeń. Gdy na miejscu był oskarżony, był dodatkowo gotów udzielać objaśnień autorskich co do charakteru swoich prac. Na wystawie była dodatkowo umieszczona informacja od oskarżonego, że wszystkie eksponowane przez niego prace są do nabycia przez zainteresowanych. Ostatecznie jednak nikt niczego nie kupił do chwili przedterminowego zamknięcia wystawy. wyjaśnienia oskarżonego 153 v. – 154 346 – 351 364 v. wyjaśnienie celu wystawy 175 - 176 ulotka festiwalowa 8 zeznania J. R. 357 v. - 360 zeznania A. W. (...) H. 18 v. – 19 351 v. - 354 zeznania J. R. 362 – 363 v. 364 v. zeznania M. B. 360 v. – 361 v. Wystawa była czynna od 11 czerwca 2020 r. do jej przedwczesnego przymusowego zamknięcia w dniu 18 czerwca 2020 r. Ogólnie, ekspozycja oskarżonego nie wzbudzała większego zainteresowania ale też kontrowersji osób odwiedzających. Obejrzało ją łącznie kilkaset osób, w tym spora część w ramach wernisażu gdzie obecny na miejscu oskarżony był gotów wyjaśniać swoje prace. Miało być jeszcze w połowie ekspozycji zorganizowana prezentacja autorska gdzie oskarżony by opowiedział o twórczości ale nie doszła już do skutku z uwagi na zatrzymanie kontrowersyjnych prac dla potrzeb niniejszego postępowania. Do dnia 18 czerwca 2020 r. do oskarżonego i jego konkubiny nie docierały żadne sygnały, że ekspozycja (...) obraża czyjeś uczucia religijne czy patriotyczne. wyjaśnienia oskarżonego 346 – 351 zeznania J. R. 358 – 360 zeznania M. B. 360 v. – 361 v. zeznania J. R. 362 v. Jedyny sygnał krytyczny jaki dotarł do oskarżonego (ale już po zamknięciu wystawy) dotyczył wyłącznie aspektów artystycznych i estetycznych – a zawarto go w , magazynie (...), gdzie autorka A. P. w felietonie z dnia 25 czerwca 2021 r. ostro skrytykowała prace artysty składające się na (...). Nie chodziło jednak o to, że oskarżony naruszył uczucia patriotyczne czy religijne ale że prace oskarżonego zapewne miały być irytujące i obrazoburcze ale ona ocenia je m.in. jako „obleśne” i „seksistowskie”. W odpowiedzi na ów artykuł, oskarżony (niezależnie od niniejszego postępowania i nie dla jego celów) napisał polemikę, gdzie przedstawił źródło inspiracji jakie mu towarzyszyło przy tworzeniu tych prac – ogólnie zbieżnie z tym co potem wyjaśniał w toku postępowania karnego. Tak samo opowiadał w wywiadzie dla „G. (...)”. artykuł 404 - 408 polemika autora 400 – 403 v. wyjaśnienia oskarżonego 350 v. - 351 W dniu 16 czerwca 2021 r. wystawę odwiedziła przypadkiem pokrzywdzona I. S. (1). Jest katoliczką. Poczuła się zbulwersowane i obrażona pracami z cyklu „W. (...)” w sferze jej uczuć religijnych – z racji sposobu ekspozycji przedmiotów kultu religijnego. Raził ją też sposób wykorzystania symbolu państwowego. I. S. (1) była wtedy też z jakimiś swoimi znajomymi (odmawia podania ich danych bo nie chcą brać udziału w postępowaniu, do tego w zasadzie ich nie zna bo te kilka towarzyszących jej osób znała tylko z forum antyszczepionkowego), którzy też mieli się wtedy poczuć obrażeni wystawą oskarżonego. Pokrzywdzona zawiadomiła o całej sytuacji (...) społeczniczkę i aktywistkę A. W. (2) (...) H.. Przesłała jej dwa zdjęcia z wystawy – to z papieżem i to z miniaturką bandery. Ta przybyła w dniu 17 czerwca 2021 r. na miejsce wraz ze znajomą A. M. (wyjechała do Indii). Obie weszły do małego pomieszczenia gdzie eksponowano prace składające się na cykl (...). A. W. (2) (...) H. zrobiła ich zdjęcia. Następnie bez podjęcia jakiejkolwiek próby porozmawiania z samym artystą, który był wtedy obecny, działaczka zwołała na miejsce w dniu 18 czerwca 2021 r. konferencję prasową w tej sprawie, krytykując wystawiane prace i rolę władz miejskich w finansowaniu podobnych inicjatyw – co dopiero medialnie nagłośniło całą ekspozycję. Towarzyszyły jej wówczas I. S. (1) i I. K. (1). Ponadto mailowo w dniu 18 czerwca 2021 r. A. W. (...) H. powiadomiła o możliwym przestępstwie prokuraturę. zeznania I. S. 420 657 zeznania A. W. (...) H. 18 v. - 19 112 – 113 351 v. – 354 v. wyjaśnienia oskarżonego 351 mail 9 Dodatkowo, w kręgach polskiej konserwatywnej prawicy wypromował negatywnie tę część wystawy artykuł jej poświęcony, umieszczony na portalu internetowym „Niezależna.pl”. W artykule zaprezentowano (po graficznym zamazaniu stref intymnych) trzy zdjęcia z cyklu, stanowiące treść zarzutu aktu oskarżenia. Opisana publikacja nie zawierała odniesienia do całości cyklu i koncentrowała swoje oburzenie wyłącznie na tych trzech pracach – jako obrażających uczucia religijne i znieważających flagę RP. Po zapoznaniu się z tą relacją, oburzone taką wystawą w sferze swoich uczuć religijnych i patriotycznych poczuły się trzy mieszkanki S., w tym jedna zajmująca się na co dzień walką o sprawy religijne (P. S. (1), K. K. (1) (M.), U. R. (1)). Żadna z nich osobiście nie widziała jednak wystawy. Każda bazowała na tym co zobaczyła na portalu internetowym. zeznania P. S. 145 v. zeznania K. K. 128 v. - 129 zeznania U. R. 134 v. W rezultacie podjętych przez A. W. (2) (...) H. działań, w dniu 18 czerwca 2021 r. policja wkroczyła na teren wystawy i zatrzymała w charakterze dowodów rzeczowych najbardziej kontrowersyjne prace – w tym wszystkie objęte niniejszym aktem oskarżenia. protokół oględzin 2 - 3 protokół zatrzymania rzeczy 5 - 6 Dodatkowo, w formie pisemnej zawiadomienia o przestępstwie złożyły: Stowarzyszenie (...) ze S. oraz pełnomocnik owych trzech mieszkanek S.. zawiadomienie o przestępstwie 88 - 90 zawiadomienie o przestępstwie 96 - 99 Bazując na doniesieniach medialnych i tym co pokazała mu A. (...) H. obrażony w zakresie uczuć religijnych poczuł się również jej znajomy - W. B.. Także nie widział on jednak w ogóle na własne oczy owej wystawy. zeznania W. (...) 117 - 118 Oskarżony P. W. (1) ma 53 lata. Posiada wykształcenie wyższe. Z zawodu jest grafikiem – fotografem. Posiada na utrzymaniu jedno dziecko w wieku 4 lat. Pozostaje bezrobotnym. Utrzymuje się z prac dorywczych w wysokości średnio 500 zł miesięcznie. Posiada dom jednorodzinny w miejscowości Ł. o powierzchni 300 m 2 i wartości około 300.000 zł. dane osobopoznawcze 345 v. Jest osobą niekaraną. dane o karalności 720 Został w ostatnim czasie uhonorowany medalem „Zasłużony dla Miasta Ł.”. wyjaśnienia oskarżonego 658 v. 2.OCena DOWOdów 2.1.Dowody będące podstawą ustalenia faktów Lp. faktu z pkt 1.1 Dowód Zwięźle o powodach uznania dowodu 1.1.1 wyjaśnienia oskarżonego Sąd ocenił wyjaśnienia oskarżonego P. W. (1) jako wiarygodne tylko w części. Oskarżony zarówno w dochodzeniu jak i przed sądem wyjaśniał bardzo obszernie, nie tając w zasadzie okoliczności sprawy. Dawało się jednak w jego relacjach dostrzec symptomatyczne niekonsekwencje i sprzeczności w jego kolejnych relacjach, wskazujące na to, że jednak w pewnym zakresie starał się wyjaśniać nie do końca prawdziwie, prezentując bardziej korzystną dla siebie wersję zdarzeń, zmierzając do uniknięcia odpowiedzialności karnej za swoje zachowanie. Oskarżony w miarę szczerze wyjaśniał na temat organizacji wystawy. W tym zakresie jego relacja korespondowała np. z depozycjami J. R. czy J. S., też np. M. S.. Za przekonujące Sąd uznał również twierdzenia oskarżonego w zakresie daty powstania prac i tego, że – jako dzieła - powstały na długo przed imprezą (...) z 2021 r. i nie dla jej celu, a tylko ponownie je wydrukował w 2021 r. Na niektórych zdjęciach była umieszczona nawet data, przy większości z nich wprawdzie jej brakowało ale jednocześnie tematyka prac wiązała się z konkretnymi zdarzeniami sprzed paru lat w stosunku do daty wystawy. Symptomatyczne było tu zwłaszcza zdjęcie z miniaturką bandery i fotografią B. K.. Wyraźnie odnosiło się do okresu jego prezydentury z lat 2010 - 2015 r. Nie ma logicznego powodu aby oskarżony tworzył rzeczoną pracę ze zdjęciem owego polityka dopiero po dacie 2015 r., tym bardziej w tej formie. W okresie prezydentury B. K. nietrudno zaś znaleźć jego związki z banderą – np. choćby w postaci podniesienia jej przez niego w 2012 na odrestaurowanym statku szkolnym (...) (k. 425). Sam statek był cywilny, bandera na zdjęciu jest wprawdzie wojenna, niemniej jednak wydaje się, że to była możliwa inspiracja oskarżonego, wskazująca też na bardzo prawdopodobną datę pracy (sam oskarżony wyraźnie niezbyt to pamiętał). Wykonanie zdjęcia sromu z gen. W. J. blisko roku 2021 r. też nie miało logicznego sensu. Za to logicznie dawało się wyjaśnić jeśli to fakt śmierci gen. W. J. w 2014 r. zainspirował wtedy autora. Podobnie było np. ze zdjęciem odwołującym się do tragedii smoleńskiej gdzie dyskusja nadal na jej temat trwa ale apogeum to jednak parę lat wstecz względem 2021 r. Tu należy zaznaczyć, że co do tej ostatniej kwestii, oskarżony rozmijał się z prawdą gdy twierdził, że miniatura samolotu wlatującego do pochwy nie ma związku z konkretnym zdarzeniem. Użyty przez niego model to wyraźnie miniaturka odrzutowca T. Tu – (...) (patrz: porównanie k. 380 z modelem samolotu na zdjęciu) uczestniczącego w katastrofie smoleńskiej. Dodatkowo, umieszczone obok wizerunki J. K. i śp. L. K. czytelnie dopełniają założony przez oskarżonego przekaz – na tyle jasno, że nie ma najmniejszych wątpliwości jakie wydarzenie posłużyło autorowi za kanwę tak sfotografowanego zestawienia. Brzmiały niewiarygodnie np. jego rozważania na temat różańca z krzyżem, gdzie deprecjonował ów symbol, mówiąc, że to były „jakieś krzyżyki na łańcuszkach”. Stało to w jasnej sprzeczności z faktem, że jeden z dwóch krzyżyków widocznych na kwestionowanym zdjęciu wyraźnie był w układzie graficznym wizerunku Jezusa Chrystusa wiszącego na krzyżu – a więc o aż nadto czytelnej formie religijnej, a nie popkulturowej. Wiedzą powszechną w P. (...) jest znaczenie takiej symboliki dla katolików – czego oskarżony na pewno miał świadomość. Zresztą popadał tu w sprzeczność skoro zarazem jednoznacznie kojarzył to z polskością (czytaj: faktycznie polskim katolicyzmem). Nie był szczery też np. gdy twierdził, że nie sądził, że wystawa nie wzbudzi kontrowersji – skoro jednocześnie najbardziej obrazoburczą część wystawy zamknął w czterech ścianach małego wyodrębnionego pomieszczenia, do tego wyłączając z kręgu widzów osoby niepełnoletnie. Trudno to oceniać inaczej niż jako jasno uzewnętrznione przekonanie, że jednak ta część wystawy może budzić zastrzeżenia. Sam zresztą w innych miejscach przyznawał, że kontrowersje mogła wzbudzać. Co do inspiracji, która przyświecała jego pracom, wyjaśnienia oskarżonego odnośnie pewnych nawiązań jego ekspozycji do cyklu wystaw (...) korespondowały z treścią kartki informacyjnej zawieszonej przez niego na wystawie, treścią wywiadu udzielonego Gazety (...) czy polemiką oskarżonego wobec krytycznej recenzji w magazynie (...). W efekcie Sąd dał wiarę oskarżonemu, że inspirował się w pewnym zakresie owym cyklem wystaw i do niego w pewien sposób nawiązywał – nawet jak obiektywnie to raczej dość luźna inspiracja. Przedstawiając przed Sądem swój zamysł artystyczny oskarżony nie był do końca był szczery, zwłaszcza w pierwszych wyjaśnieniach. Pierwotnie bardziej akcentował tło, twierdząc, że cykl odnosił się do prezentacji wagin P.. Posuwał się tu nawet dalej. Ostatecznie już jasno i zdecydowanie bardziej szczerze, co było widoczne zwłaszcza gdy doszło do jego konfrontacji na rozprawie z poszczególnymi pracami, celem ich objaśnienia, czy wreszcie w końcowych wyjaśnieniach (k. 747 v. - 748 II sąd.), gdzie oskarżony chyba najbardziej prawdomównie w toku całego postępowania już otwarcie przyznawał, że obrazoburcze tło było tylko środkiem do deprecjacji i krytyki tego co uważał za wady i przywary polskie i gdzie sam cykl traktował jako „propatriotyczny”. Zdecydowanie bardziej logicznie wyjaśniało to sens cyklu niż pierwotne twierdzenia oskarżonego. Zarazem było zrozumiałe w sytuacji oskarżonego, który z jednej strony żądał tolerancji dla swojej sztuki, z drugiej – samemu miał jednak najwyraźniej tę świadomość, że u podłoża powstania kwestionowanych prac legła faktyczna mała własna tolerancja dla odmiennego modelu życia w P. (...). Z finalnych wyjaśnień oskarżonego wynikało jednak jasno, że nie mówił prawdy, gdy pierwotnie wskazywał, że nie zamierzał znieważać przedmiotów kultu religijnego i symbolu państwowego, a samo tło w postaci rozłożonych ud kobiecych z widokiem na srom uważa za neutralne i nie znieważające. Odwołać się tu należy do dalszej części rozważań uzasadnienia na temat oceny prawnej zachowania oskarżonego. Ogólnie: tego typu tło nie jest „godnym” i zostało wybrane przez oskarżonego intencjonalnie właśnie dla rażącego kontrastu pomiędzy nim, nawiązującym w stylistyce do pornografii, a symbolami tego, co sam oskarżony uznawał za wady i przywary narodowe, jako element ich deprecjacji i poniżenia. Skądinąd zresztą niekiedy elementem owego tła był też otwór odbytu – co w ogóle trudno uznać za tło emocjonalnie neutralne. Wśród tak znieważanych symboli znalazły się m.in. przedmioty kultu religijnego czy bandery wojennej z godłem – ale też zrównana z nimi (skoro przestawiona dokładnie w tej samej konwencji) np. wódka z kaszanką i kiełbasą. Trudno tu mówić, że oskarżony nie zdawał sobie sprawy, że w ten sposób nieuchronnie znieważa symbole religijne i państwowe. Nie brzmiały wreszcie wiarygodnie twierdzenia oskarżonego, że był przekonany, iż na wystawę przyjdą tylko osoby świadome artystycznie, otwarte na sztukę – z powodów opisanych w dalszej części rozważań na temat oceny prawnej. Ogólnie: gdyby tak było to by nie zamykał najbardziej kontrowersyjnej części wystawy w osobnym pomieszczeniu. W tak dużym mieście jak Ł., przy ogólnodostępnej i darmowej ekspozycji zorganizowanej w centrum miasta, musiał się liczyć z tym, że trafią tam też jacyś katolicy o wyższej niż on wrażliwości religijnej. Reasumując, oskarżony miał świadomość tego, że w użytej przez niego konwencji tak stworzone i eksponowane publicznie dzieła w rzeczywistości poniżają i deprecjonują (zarówno same używane przedmioty jak i postawy, które za nimi stały) i taki był właśnie jego zabieg artystyczny. Dotyczyło to też przedmiotów kultu religijnego oraz miniaturki bandery (z godłem). Eksponując dzieła o takiej treści w opisanych warunkach przewidywał i godził się na to, że nawet w warunkach wystawy artystycznej znajdą się też tacy widzowie, dla których tak znieważający symbolikę religijną przekaz naruszy ich uczucia religijne. Zarazem, umieszczając publicznie pracę z takim symbolem jak miniaturka bandery państwowej z godłem w identycznie pornograficznym tle, wiedział, że nieuchronnie będzie w ten sposób znieważał ów symbol. Wyjaśnienia zmierzające potem do wykazania czegoś innego były w ocenie Sądu w świetle zasad doświadczenia życiowego i czytając te wyjaśnienia całościowo tylko jego linią obrony zmierzającą do uniknięcia odpowiedzialności karnej – i stąd nie zasługiwały na wiarę. zeznania A. W. (...) H. Zeznania oskarżycielki posiłkowej Sąd ocenił ogólnie jako szczere i przekonujące. Nie ma powodu aby sądzić, że świadek nie poczuła się obrażona pracami oskarżonego w zakresie swoich uczuć religijnych i patriotycznych, abstrahując od związanych ze sprawą jej wyraźnych działań autopromocyjnych na terenie lokalnym, których elementem było zwołanie konferencji prasowej gdy przecież wystarczało samo formalne powiadomienie organów ścigania. Symptomatyczny był w tym kontekście też brak jakiejś próby porozmawiania wtedy z samym artystą aby np. skłonić go do usunięcia tych najbardziej obrazoburczych prac z wystawy. Relacjonowała zdarzenia spójnie, znajdowało to też potwierdzenie w załączonych dokumentach (np. mailu). Szczerze przyznawała, że udała się na teren wystawy gdy już wiedziała jakie treści ta zawiera. Korespondowało to z tym co na ten temat mówiła I. S. (1). W relacji oskarżycielki zwracało uwagę co zwłaszcza w śledztwie mówiła na temat I. K. (1). Nie miała tu powodu mówić nieprawdy – a z jej relacji jasno wynikało, że ta nie kontaktowała się z nią przed 18 czerwca 2021 r. informując o takiej wystawie A. W. (2) (...) H.. zeznania I. S. Sąd ocenił je wiarygodne w zakresie tego co odczuwała i jak się pojawiła na miejscu zdarzenia. Świadek relacjonowała to spójnie i przekonująco, zbieżnie z tym co wspominała już w śledztwie świadek A. W. (2) (...) H. gdy wskazywała, że to właśnie od I. S. (1) otrzymała w dniu 16 czerwca 2021 r. bulwersujące ją zdjęcia z wystawy. Sama świadek przed Sądem niewiele już pamiętała z całej wizyty w galerii – co dawało się jednak logicznie wytłumaczyć momentem kiedy dopiero została przesłuchana po raz pierwszy (z niezrozumiałych dla Sądu powodów nie była w ogóle przesłuchana w śledztwie). Nastąpiło to dopiero przed sądem po dwóch latach od zdarzeń – w rezultacie mogła sporo zapomnieć z incydentalnego w sumie dla niej zetknięcia się z wystawą oskarżonego. Nie budziło przy tym wątpliwości Sądu, że nie była w stanie i nie chciała podać danych znajomych – w kontekście opisywanych przez nią okoliczności. zeznania T. J. Miały marginalne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Świadek jest znajomym oskarżonego – w efekcie trudno mówić, że jest całkowicie bezstronnym. Niemniej jednak jego relacja nie budziła wątpliwości – zarówno w aspekcie tego jak sam odbierał ową wystawę jak i tego jak była ogólnie zorganizowana. zeznania M. B. Nie było powodu by odmówić mu wiary co do opisywanych faktów. Relacjonował je dostatecznie spójnie i szczerze. Co do własnych opinii i ocen świadek nie był o tule obiektywnym, że jest znajomym oskarżonego, współpracującym z nim zresztą na niwie artystycznej – w rezultacie miał bardzo subiektywne spojrzenie na twórczość oskarżonego i całą sytuację. zeznania J. R. Sąd ogólnie nie znalazł podstaw do zanegowania depozycji świadka w zakresie przedstawienia faktów. Zeznawał tu szczerze i przekonująco, zbieżnie z innymi dowodami. W zakresie własnych ocen, relacja świadka była jednak nacechowana wyraźnym subiektywizmem – bo to znajomy oskarżonego w ramach artystycznych zainteresowań świadka. Z tego samego powodu również nie były obiektywne jego własne zapatrywania na temat tego co niosły za sobą pracę i jak oceniać zachowanie oskarżonego. zeznania U. R. Nie było powodu do kwestionowania zeznań świadka, przy czym jednak samej wystawy nie widziała, a swoje oceny oparła na tym co zobaczyła w internecie. zeznania A. T. Świadek zeznawał szczerze i przekonująco. Niewątpliwie był w pewien sposób artystycznie powiązany z oskarżonym – stąd jego oceny były subiektywnie korzystne dla P. W.. Zwracało w tym kontekście szczególną uwagę, że świadek w swoich zeznaniach nie pamiętał najbardziej charakterystycznych prac oskarżonego, które są przedmiotem zarzutu w sprawie. Oskarżony wskazywał, że cały cykl (...) tworzył przez kilka lat – w tym po roku 2012 r. Sama wystawa w L. była w sierpniu 2012 r. więc np. praca związana z miniaturką bandery – jeśli za jej powstaniem stał rzeczywiście opisany wyżej epizod z prezydentury B. K. – powstać mogła dopiero po tej dacie. Uwzględniając przy tym fakt, że wystawa w L. z racji swoich ograniczeń (lokalizacja, liczba artystów, prywatny charakter inicjatywy) miała charakter niewielkiej ekspozycji gdzie każdy z artystów mógł już tylko z racji samej szczupłości miejsca zaprezentować tylko wybrane próbki swojej twórczości (a oskarżony przecież sam w wyjaśnieniach zaznaczał, że (...) były tylko wycinkiem jego całej twórczości i wcale nie tym najważniejszym dla niego), a także okoliczność, że te najbardziej obrazoburcze dzieła oskarżonego jednak byłyby pamiętane przez obserwatorów nawet po latach, w ocenie Sądu uprawniony jest pogląd, że owa wystawa nie obejmowała wtedy tych prac, których dotyczy obecny zarzut, a obecne próby nawiązania do niej były tylko linią obrony oskarżonego by wykazać, że w innym – bardziej konserwatywnym – miejscu w P. (...) kwestionowana ekspozycja emocji nie wzbudzała. zeznania J. S. Sąd ocenił te depozycje jako wiarygodne. Świadek był w pewien sposób artystycznie związany z oskarżonym ale jego relacja brzmiała przekonująco. Same zeznania miały jednak marginalne znaczenie dla sprawy. zeznania M. S. Nie było powodu do odmowy zeznań świadka. Zeznawała szczerze i wiarygodnie, przy czym jednak samej wystawy faktycznie nie widziała. Jej relacja dotyczyła wyłącznie przygotowań do niej – i w tym zakresie była przekonująca. zeznania K. K. (M.) Sąd nie miał powodu do odmowy wiarygodności depozycji świadka w zakresie w jakim twierdziła, że po obejrzeniu zdjęć na portalu Niezależna.pl poczuła się urażona w zakresie sfery uczyć religijnych i patriotycznych. Niewątpliwie jest tym bardziej wyczuloną na tym punkcie, że sama szczerze przyznawała czym się nawet zajmuje. Relacja świadka o tyle jednak miała marginalne znaczenie dla sprawy, że świadek osobiście wystawy nawet nie widziała, a swoje oceny formułowała na bazie relacji medialnej. zeznania P. S. Sąd ocenił je analogicznie jak zeznania K. K. (M. (...)). zeznania J. R. Świadek jest osobą bardzo blisko związaną z oskarżonym skoro mają wspólne dziecko, do tego z racji własnych zainteresowań artystycznych też bardziej wyczulona na prawa artysty. W rezultacie nie była w pełni obiektywnym świadkiem. Zwracało uwagę, że w śledztwie w ogóle zatajała swoją wiedzę o przedmiocie sprawy, nie chcąc być w nią wmieszaną. Przed Sądem relacjonowała jednak dość szczerze, przekonująco, a jej opis wystawy korespondował z innymi dowodami. zeznania E. M. Zeznania świadka Sąd ocenił jako tylko częściowo wiarygodne. Świadek jest wieloletnią znajomą oskarżonego, także zaangażowaną w sztukę – w efekcie jej relacja była nacechowana subiektywizmem. Nie było jednak powodu do zakwestionowania jej relacji w tej części, w której opisywała swoje wrażenia z wystawy – z tym zastrzeżeniem, że ewidentnie bardzo słabo ją pamiętała w dacie rozprawy głównej. dokumenty załączone do akt sprawy, w tym zdjęcia z wystawy (poza wymienionymi w punkcie 2.2.) Nie było powodu do zakwestionowania autentyczności któregoś z załączonych dokumentów oraz prawdziwości stwierdzanych nimi okoliczności. Nie było też przesłanek do podważenia autentyczności przedstawionych przez oskarżycielkę posiłkową zdjęć ze stron pornograficznych – skoro jest wiedzą powszechną, że takowe, w tym też właśnie w takiej konwencji bywają dostępne w Internecie. 2.2.Dowody nieuwzględnione przy ustaleniu faktów (dowody, które sąd uznał za niewiarygodne oraz niemające znaczenia dla ustalenia faktów) Lp. faktu z pkt 1.1 albo 1.2 Dowód Zwięźle o powodach nieuwzględnienia dowodu zeznania M. S. Depozycje świadka nie miały znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. zeznania I. K. Sąd nie dał wiary zeznaniom świadka – w tym w zakresie w jakim twierdziła, że przypadkowo trafiła na wystawę oskarżonego i opisywała związane z tym przeżycia. W ocenie Sądu, z racji swoich zapatrywań światopoglądowych i negatywnej oceny takich aktów jak ten będący przedmiotem niniejszej sprawy, zdecydowała się złożyć fałszywe zeznania na niekorzyść oskarżonego. Świadek zeznawała jeszcze w śledztwie, potem bardziej szczegółowo była przesłuchana przed Sądem. Zwracało uwagę jak niewiele pamiętała z układu całej przestrzeni wystawienniczej. Podawana przez nią godzina odwiedzenia wystawy nie korespondowała z godzinami jej otwarcia gdy oskarżony przekonująco twierdził, że on ją otwierał i zamykał i to on miał do niej klucze. Sprzeczne z zasadami doświadczenia życiowego było aby oskarżony pozostawił ją całkiem otwartą, bez opieki (jego też miało wtedy nie być) – w kontekście choćby bezpieczeństwa, tym bardziej tak kontrowersyjnych, prac. Przekonująco również sam oskarżony wykluczał taką ewentualność, że nikogo nie byłoby na wystawie, a ta byłaby otwartą jeszcze przed formalnie oznaczonymi godzinami (k. 359 v.). Zwracało uwagę, że świadek stanowczo negowała by weszła do drugiego pomieszczenia – a przecież był to z racji układu pomieszczeń wystawienniczych warunek sine qua non zapoznania się z tą najbardziej obrazoburczą częścią ekspozycji. Negowała aby widziała obraz z gen. W. J. – a przecież to bardzo charakterystyczna praca, stojąca w całkowitej opozycji do treści antyreligijnych czy godzących w symbolikę narodową. Zupełnie nie była w stanie opisać szczegółów pracy odwołującej się do katastrofy smoleńskiej – w efekcie w ogóle nie wspominała o ujęciu na jednym ze zdjęć T. (...) wlatującego do pochwy – a jest to także praca bardzo charakterystyczna, oddziaływująca na widza, pozostawiając na boku możliwe jej oceny artystyczne i prawne. Symptomatyczne było wreszcie, że nawet z zeznań A. W. (...) H. nie wynikało aby akurat I. K. skontaktowała się z nią przed wspólną konferencją prasową. Wcześniej konsekwentnie i jasno w dwóch kolejnych przesłuchaniach w śledztwie wspominała tylko o I. S. (1). Wątek jakoby też I. K. widziała wystawę i kontaktowała się z nią w tej sprawie zaraz po tym fakcie w sumie też nie pojawił się przed Sądem – bo świadek inaczej niż w śledztwie wspomniała wprawdzie, że miały się z nią kontaktować w sprawie wystawy „osoby”, ale dalej wymieniała z nazwiska i tak tylko I. S. (k. 351 v.). opinie biegłej dr hab. A. H. opinie biegłego dr hab. P. R. opinie biegłego prof. dr hab. E. S. W przekonaniu Sądu z racji pewnych cech wspólnych powyższe nadawały się do oceny łącznej. W ocenie sądu nie miały bezpośredniego znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy w sferze czynionych ocen co do tego czy i na ile prezentowane przez oskarżonego treści mogły naruszać uczucia religijne tudzież patriotyczne. Ich rola w warstwie opisowej sprowadzała się zaś jedynie do pogłębienia tych wątków, które i tak dla każdego obywatela Rzeczpospolitej Polskiej są objęte notoryjnością powszechną – a więc fundamentów religii katolickiej i znaczenia poszczególnych symboli dla owej religii, łącznie z tym jak ogólnie powinny być one eksponowane. U podstaw wadliwości każdej z tych opinii leżało – z aktualnej perspektywy patrząc – niezasadne oczekiwanie ze strony organu procesowego (włączając w to ostatnią decyzję samego Sądu), że biegłemu uda się, w oderwaniu od własnego, prezentowanego przez siebie subiektywnego systemu zapatrywań i wartości, sformułować w sposób dostatecznie zobiektywizowany wypowiedzi o charakterze ocennym na temat tak kontrowersyjny aksjologicznie jak ten będący esencją niniejszego postępowania. Tymczasem treść owych opinii znakomicie udowadniała tezę, że w istocie nie jest to w ogóle materia dla pozyskiwania wiadomości specjalnych albowiem każdy z biegłych (nieważne czy będzie akurat księdzem Kościoła Katolickiego czy świeckim profesorem uniwersyteckim), tym bardziej taki zainteresowany tematyką wiary (z teologii czy religioznawstwa) będzie ją oceniał na płaszczyźnie własnego światopoglądu. Dotyczyło to nie tylko dr hab. P. R. (który jest osobną duchowną) ale – jak się okazało – nawet bardziej prof. dr hab. E. S. (2), którego opinia (mimo, że osoby przecież świeckiej) okazała się jeszcze mniej wyważoną i obiektywną niż pierwotnie powołanego biegłego z zakresu teologii, będącego księdzem Kościoła Katolickiego. I to pomimo tego, że poza kwestionowanym jednym felietonem („Jak skutecznie chronić uczucia religijne”) obrona nie była w stanie przedstawić innych dowodów zewnętrznie podważających zaufanie do bezstronności drugiego z wymienionych biegłych. W rezultacie już w ogóle biegły pozwalał sobie w opinii na stwierdzenia czy nawet znaki emocji (!), które ze zobiektywizowanym opiniowaniem niewiele miały wspólnego, za to jasno uzewnętrzniały subiektywne zapatrywania biegłego. Z drugiej strony patrząc, również opinia dr hab. A. H. miała wyczuwalny wpływ jej zapatrywań ateistycznych i feministycznych – w efekcie własny system ocen biegłej również wpływał na finalną treść opinii i formułowane oceny i wnioski, wynikające z jej z kolei bardzo ograniczonej wrażliwości religijnej. Dostrzegalne to było np. przy rozważaniach biegłej o różańcu – gdy wiedzą powszechną w P. (...) u każdego kto miał jakąkolwiek styczność z wiarą katolicką, nawet jak samemu nie jest się osobą wierzącą, jest dostrzeganie, że nie jest to tylko techniczny instrument modlitewny na wzór np. różańca muzułmańskiego skoro w Kościele Katolickim różańce się święci, a do tego ich immanentną częścią jest krzyż, czasem też inne elementy religijne. Co więcej, ów krzyż i to z wizerunkiem Jezusa Chrystusa był nawet dostrzegalny gołym okiem na udostępnionych biegłej zdjęciach z wystawy – co ta pominęła w treści pisemnej opinii i wspominała dopiero na konkretne pytanie Sądu w toku rozprawy głównej. Gdy opiniowała o korelacji między waginą, a ujętych przez oskarżonego symbolach religijnych, wyraźnie poza polem jej rozważań pozostawał fakt, że na niektórych ze zdjęć oskarżony uwidocznił przecież także kobiecy odbyt. Reasumując, żadna z opinii nie była do końca obiektywna, a Sąd finalnie – po uzyskaniu w postępowaniu aż trzech opinii niezależnych od siebie biegłych - stanął tu przed tym samym problemem, który dostrzegał Sąd Najwyższy w uzasadnieniu postanowienia SN z dnia 5 marca 2015 r. (III KK 274/14, OSNKW 2015 nr 9, poz. 72), gdy poddał tam w wątpliwość możliwość stworzenia kontratypu sztuki polegającego na odwoływaniu się do oceny jakiegoś niekwestionowanego autorytetu z tej dziedziny i gdy zauważał, że trudno takowy obecnie znaleźć, a do tego „ (…) mógłby (on) formułować opinię całkowicie arbitralne, niepodważalne i niekontrolowane”, a sama taka opinia „w niebezpieczny sposób odbiera możliwość oceny zdarzeń wymiarowi sprawiedliwości (…)”. W sytuacji zatem teoretycznie jasnej treści tego co należy zrobić w przypadku ustalenia, że poprzednia opinia biegłego wzbudza jakieś wątpliwości co do bezstronności biegłego (art. 196 §3 k.k.), w realiach niniejszej sprawy powołanie jeszcze kolejnego – już czwartego z rzędu biegłego - nie miało żadnego sensu, tym bardziej, że jego opinia i tak byłaby w tej sytuacji w sferze ocen kwestionowana, czy to z pozycji oskarżenia czy to obrony. Zwerbalizowanie istotnych dla sprawy ocen mieściło się za to w pełni w kompetencjach Sądu – z odwołaniem się oczywiście do stanu prawnego i przy dostrzeganiu tego w sumie najważniejszego dla sprawy elementu, że zarówno z treści świadków jak i samych wypowiedzi opiniujących biegłych dostatecznie jasno i zgodnie jednak wynikało, że twórczość oskarżonego w aspekcie kwestionowanym przez prokuratora może mieć różne oceny. I że w kraju, gdzie jednak wiara katolicka dominuje, przynajmniej w wymiarze statystycznej liczby osób deklarujących się formalnie jako osoby wierzące, nawet gdy systematycznie do kościołów chodzi tylko część z nich, będzie też dość liczne grono katolików, dla których zestawienie istotnych dla nich symboli religijnych, stanowiących samodzielne elementy kultu religijnego, z żeńskimi sferami intymnymi, tym bardziej odbytem, będzie miało cechy publicznego znieważenia tych przedmiotów kultu religijnego i obrazy ich uczuć religijnych – i analogicznie też symbolu państwowego). I którzy w kolizji dóbr będą stawiać przy tym wyżej swoją wolność religijną względem prawa twórcy do nieskrępowanych i nieograniczonych kreacji i prezentacji własnej pracy artystycznej. Dowodził tego na marginesie i dość liczny udział publiczności w rozprawie głównej, w sporej części wyraźnie werbalnie sympatyzującej z oskarżeniem. zdjęcia złożone przez obrońcę oskarżonego na rozprawie w dniu 28 czerwca 2023 r. (k. 655) Załączone przez obrońcę oskarżonego zdjęcia z tegorocznej edycji (...), poza gołosłownymi twierdzeniami obrońcy nie zawierały choćby cienia uprawdopodobnienia tezy, że faktycznie były eksponowane w ramach owej imprezy. Nawet gdyby jednak było inaczej, dla samej sprawy byłyby i tak nieprzydatne również z tego względu, że miały być elementem prezentacji tegorocznej – a zatem i pod możliwym (choćby tylko podświadomym) wpływem i inspiracją bardzo nagłośnionej medialnie sprawy samego oskarżonego. Patrząc na ich charakter nietrudno bowiem dostrzec związek tych prac z treścią postawionego oskarżonemu zarzutu. zdjęcia złożone przez obrońcę oskarżonego na rozprawie w dniu 07 września 2023 r. (k. 742 – 743) Załączone przez obrońcę oskarżonego zdjęcia elementów sztuki religijnej i wagin pozostawały bez znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. Nie kwestionując tego, że gdzieś w sztuce średniowiecznej czy architekturze taki motyw się sporadycznie pojawiał, nie miało to żadnego znaczenia z perspektywy oceny czy i jak może obrażać zestawienie waginy i symbolów religijnych osoby współczesne, tym bardziej, że wizualnie obiektywnie bliżej jednak było pracom oskarżonego do załączonych przez oskarżycielkę posiłkową zdjęć pornograficznych aniżeli do tych próbek sztuki średniowiecznej, które obrońca był w stanie załączyć podczas ostatniej rozprawy. 3.PODSTAWA PRAWNA WYROKU Punkt rozstrzygnięcia z wyroku Oskarżony ☒ 3.1. Podstawa prawna skazania albo warunkowego umorzenia postępowania zgodna z zarzutem I P. W. (1) Zwięźle o powodach przyjętej kwalifikacji prawnej W świetle dokonanych ustaleń faktycznych Sąd podzielił pogląd prokuratora, że zachowanie oskarżonego P. W. (1) wyczerpało znamiona art. 137 §1 k.k. i art. 196 k.k. w zw. z art. 11 §2 k.k. Jednocześnie za nadmiernie represyjne (patrząc na całokształt okoliczności sprawy, a także wynikający zwłaszcza z judykatury ETPCz postulat aby możliwie ważyć zakres ingerencji w sferę wolności wypowiedzi, w tym wypowiedzi artystycznej) Sąd uznał żądanie wydania wobec oskarżonego P. W. (1) wyroku skazującego. Jako wystarczającą formę represji Sąd uznał poprzestanie na warunkowym umorzeniu postępowania karnego, pod warunkiem zawarcia w wyroku stosownych rozstrzygnięć o charakterze kompensacyjnym dla ustalonej pokrzywdzonej (pieniężnie i niepieniężnie). Sąd w całej rozciągłości nie podzielił przy tym stanowiska prokuratora, że osoby wskazane w zarzucie aktu oskarżenia są faktycznie pokrzywdzonymi w niniejszym postępowaniu w zakresie czynu z art. 196 k.k. Obejmowało to również występującą w toku procesu jako oskarżycielkę posiłkową A. W. (...) H.. Jedyną pokrzywdzoną w rozumieniu art. 49 §1 k.p.k. była ustalona jeszcze w dochodzeniu I. S., której jednak w dochodzeniu nie przesłuchano i tym bardziej nie nadano na owym etapie właściwego statusu procesowego. Sąd ocenił, że faktycznie doszło podczas retrospektywnej ekspozycji w Galerii (...) do publicznego znieważenia przez oskarżonego P. W. innego symbolu państwowego w postaci miniaturki polskiej bandery wojennej oraz do obrazy uczyć religijnych I. S. w wyniku znieważenia przez oskarżonego przedmiotów kultu religijnego w postaci wizerunków Matki Boskiej Częstochowskiej oraz śp. J. P. (1) II, a także krzyża stanowiącego element różańca – w okolicznościach, które nie pozwalały w pełni na wyłączenie odpowiedzialności karnej oskarżonego. Sąd uwzględnił w treści rozstrzygnięcia dotychczasowy dorobek orzeczniczy zwłaszcza Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, a także Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (dalej: ETPCz), ogólnie podzielając go w całej rozciągłości. Dodatkowo tylko warto tu odnotować, że przy tak ogromnej kontrowersyjności kwestii odpowiedzialności karnej za znieważanie symboli państwowych oraz obrazę uczuć religijnych, wartością samą w sobie jest pewna stabilność sądowej wykładni znamion, gwarantująca obywatelom względną pewność prawa i pozwalająca na zorientowanie się we własnej sytuacji prawnej jeszcze przed ewentualną konfrontacją z odpowiedzialnością prawną. Problem ten zresztą bywa poruszany w nauce prawa (por. Wątpliwości co do zgodności art. 196 KK z konstytucją RP – kilka wybranych uwag na podstawie kazusu Doroty Dody Rabczewskiej [w:] red. A. Biłgorajski, Wolność wypowiedzi versus wolność religijna. Studium z zakresu prawa konstytucyjnego, karnego i cywilnego, Warszawa 2015 r., s. 115 – 135). Sąd odwołał się w szczególności m.in. do wywodów zawartych w uzasadnieniu postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 5 marca 2015 r., III KK 274/14, OSNKW 2015 nr 9, poz. 72, uznając, że zawiera ono racjonalny model rozstrzygnięcia kolizji między prawami osób wierzących, a prawami osób negujących owe zapatrywania, w szczególności artystów, do tego uwzględniający standard wypracowany w bardzo licznym orzecznictwie ETPCz. Zarówno gdy chodzi o standard Konstytucji RP (dalej: KRP) jak i Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wartości (dalej: EKPCz), przedmiotowa sprawa miała wszelkie cechy sytuacji kolizyjnej na styku różnych – przysługujących różnym grupom obywateli – praw konstytucyjnych czy szerzej: praw człowieka. Z perspektywy konstytucyjnej, ochronę swobody wypowiedzi reguluje art. 54 ust. 1 KRP („ Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”). Uszczegółowieniem owego zapisu w sferze ekspresji artystycznej pozostaje art. 73 KRP („ Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury”). Z drugiej strony, Konstytucja RP zapewnia każdemu „wolność sumienia i religii” (art. 53 ust. 1 KRP), a choć zapis ustawy zasadniczej literalnie „ obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują” to nie budzi wątpliwości nauki i orzecznictwa, iż również prawo do żądania od innych pewnego poziomu szacunku dla przedmiotów kultu religijnego i miejsc kultu mieści się w tej sferze wolności osobistej. Prawo do ochrony uczuć religijnych, do którego odnosi się kwestionowany przepis, dotyczy w efekcie zarówno wolności od zachowań znieważających przedmiot czci religijnej, jak i swobodnego uzewnętrzniania wyznawanej przez jednostkę religii. Ochrona uczuć religijnych, a więc ludzkich emocji związanych z wyznawaną przez jednostkę wiarą, jest powiązana również z ochroną przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, która stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela (art. 30 KRP) (por. wyrok TK z dnia 10 grudnia 2014 r., K 52/13, OTK ZU 118/11/ (...)). Gdy chodzi o symbolikę narodową, ochronie na płaszczyźnie ustrojowej podlega „godło, barwa i hymn Rzeczpospolitej Polskiej” (art. 28 ust. 4 Konstytucji RP), gdzie godłem jest wizerunek orła białego w koronie w czerwonym polu (art. 28 ust. 1 Konstytucji RP). Nadmienić należy, że każda „ wolność człowieka podlega ochronie prawnej” (art. 31 ust. 1 KRP), „ każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych” (art. 31 ust. 2 KRP), a „ ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw” (art. 31. ust. 3 KRP). Zaznaczyć dodatkowo trzeba, że „ wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne” (art. 32 ust. 1 KRP), a „ nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny” (art. 32 ust. 2 KRP). Wywód ów należy zakończyć wreszcie stwierdzeniem, że „ władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym” (art. 25 ust. 2 KRP). Reasumując, każda tego typu sytuacja to kolizja kilku różnych wartości konstytucyjnych – gdzie szczególnego znaczenia nabiera również kwestia wzajemnego respektowania wolności poszczególnych obywateli, przy założeniu, że będą traktowani do pewnego stopnia równo, bez dyskryminowania kogokolwiek i przy zachowaniu przez władze publiczne niezbędnego poziomu bezstronności w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych – co winno przekładać się też na symetryczne podejście do różnych postaw i poglądów społecznych. Nadmienić należy, że w dotychczasowym orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, uznano co do zasady za zgodną z Konstytucją RP karalność za czyny z art. 196 k.k. (wyrok z dnia 06 października 2015 r., SK 54/13, (...) 9A/2015). Wywody w tym zakresie Sąd w składzie rozpoznającym sprawę w pełni podziela. Zwracano tam uwagę, że „ art. 196 k.k. penalizuje tylko i wyłącznie obrazę uczuć religijnych przez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej (oraz miejsca kultu). Co więcej, przestępstwo z art. 196 k.k. można popełnić jedynie z winy umyślnej w obu jej postaciach. Oznacza to, że o obrazie uczuć religijnych z art. 196 k.k. można mówić dopiero wtedy, gdy sprawca podlega odpowiedzialności karnej i wyrażając swoje poglądy publicznie, w sposób obiektywnie pogardliwy, wyszydzający, poniżający lub obelżywy bezpośrednio chce lub godzi się na znieważenie przedmiotu czci religijnej, a co za tym idzie na obrazę uczuć religijnych innych osób. Poza zakresem penalizacji z art. 196 k.k. pozostaje zatem publiczne wyrażanie swoich negatywnych czy też krytycznych poglądów dotyczących przedmiotu czci religijnej, o ile nie przybierze formy ani nie będzie zawierało treści obiektywnie znieważających. W doktrynie przyjmuje się, że nie będzie obrazą uczuć religijnych publiczna krytyka określonej wspólnoty religijnej, jej funkcjonowania, głoszonych przez nią poglądów, łącznie z kwestionowaniem istnienia podmiotu ich kultu, o ile krytyka ta będzie pozbawiona charakteru znieważającego (S. Hypś, op.cit., s. 977). Wolność wyrażania swoich poglądów, o której mowa w art. 54 ust. 1 Konstytucji, korzysta z pełnej swobody w odniesieniu do zachowań, które nie wypełniają znamion przestępstwa obrazy uczuć religijnych z art. 196 k.k., tj. gdy mamy nawet do czynienia z krytyką czy też negatywną opinią, nieprzybierającą jednak formy zniewagi, a także gdy sprawcy nie można przypisać winy umyślnej”. W dalszej części uzasadnienia wskazano, że „ w świetle art. 196 k.k. przedmiotem ochrony są uczucia religijne innych osób bezpośrednio powiązane z wolnością religii i godnością człowieka. Penalizacja obrazy uczuć religijnych przez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej ma zatem przeciwdziałać takiemu rodzajowi „krytyki”, który polega na zastępowaniu, z powołaniem się na wolność słowa, argumentów merytorycznych – zniewagami, które nie mogą być standardem akceptowanym w demokratycznym państwie (zob. wyrok TK o sygn. P 3/06). Znieważenie przedmiotu czci religijnej zmierza bowiem do umyślnej obrazy uczuć religijnych innych osób, a więc także, jak inne postacie znieważenia, wyrządzenia krzywdy w zakresie ich godności osobistej. Trybunał Konstytucyjny podtrzymuje stanowisko, że w państwie demokratycznym, będącym dobrem wspólnym wszystkich obywateli, debata publiczna, w której każdemu zapewnia się wolność wyrażenia swoich poglądów także w sferze religijnej, powinna toczyć się w sposób cywilizowany i kulturalny, bez jakiejkolwiek szkody dla praw i wolności człowieka i obywatela (zob. wyrok TK o sygn. P 12/09). Oczywista jest też odpowiedź na retoryczne pytanie, czy prawo powinno przeciwdziałać upowszechnianiu się w języku publicznej debaty zwrotów obraźliwych, agresywnych, poniżających, naruszających godność człowieka, zastępujących autentyczną wymianę poglądów zniewagami (zob. wyrok TK o sygn. P 3/06)”. Dalej trafnie wywodził: „ Korzystanie ze swobody wypowiedzi wiąże się z obowiązkami. W odniesieniu do opinii i przekonań religijnych można do nich zaliczyć obowiązek unikania w miarę możliwości wypowiedzi niepotrzebnie obrażających innych i ich prawa, w tym wypowiedzi, które w odniesieniu do przedmiotów kultu byłyby bezzasadnie obraźliwe oraz bluźniercze (zob. wyroki: z 31 października 2006 r. w sprawie K. przeciwko Słowacji oraz z 29 kwietnia 2008 r. w sprawie K. przeciwko Turcji). Wypowiedzi takie nie wzbogacają bowiem debaty publicznej. Nie prowadzą też do rozwoju tolerancji czy też poszanowania godności ludzkiej, będących podstawą społeczeństwa demokratycznego i pluralistycznego (zob. (...) w sprawie M. G. przeciwko Turcji). Państwo może więc uznać za konieczne podjęcie środków represjonujących niektóre formy korzystania ze swobody wypowiedzi. Jest to usprawiedliwione zwłaszcza w razie umyślnego pogwałcenia ducha tolerancji, gdy np. przedmiot czci religijnej został celowo i w złym zamiarze przedstawiony w sposób prowokacyjny (zob. (...) w sprawie O.-P.-I. przeciwko Austrii). Podjęte środki muszą być jednak zawsze proporcjonalne do celu”. Tak TK doszedł do finalnej konkluzji, że „ penalizacja obrazy uczuć religijnych przez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej jest koniecznym z perspektywy art. 31 ust. 3 Konstytucji ograniczeniem konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów – art. 54 ust. 1 Konstytucji, a więc zastosowane środki są niezbędne dla ochrony interesu, z którym są powiązane. W państwie demokratycznym niezbędne jest ograniczenie wolności wypowiedzi znieważających lub obrażających uczucia religijne innych osób. Oceny wymaga natomiast sposób wytyczenia granic wolności wyrażania swoich poglądów oraz intensywność samych ograniczeń”. Odnotować tylko dodatkowo należy, że w końcowym fragmencie uzasadnienia TK uznał za konieczne podkreślić na marginesie rozpoznania opisanej sprawy, że z uwagi na ówczesny zakres rozpoznania sprawy mógł się wypowiadać wyłącznie w odniesieniu do konstytucyjności karalności grzywną ale „ w demokratycznym państwie prawnym, należącym do kultury europejskiej, której wyznacznikiem są m.in. takie wartości jak tolerancja i pluralizm światopoglądowy, ochrona uczuć religijnych innych osób przed ich obrazą znieważającym, publicznym i umyślnym zachowaniem wobec przedmiotu czci religijnej nie musi prowadzić do zagrożenia karą pozbawienia wolności, w szczególności w wymiarze do lat 2. Samo zagrożenie karą pozbawienia wolności w tym wymiarze, niezależnie od praktyki orzeczniczej, może być też postrzegane jako środek zbyt dolegliwy. Wybór określonego instrumentu prawnego musi bowiem być dokonywany nie tylko z punktu widzenia celu, który powinien należeć do kręgu wartości uzasadniających ograniczenia praw i wolności, ale także z punktu widzenia konieczności w państwie demokratycznym”. Odnosząc ostatnią uwagę do realiów niniejszej sprawy, choć zatem formalnie w niniejszym postępowaniu groziła oskarżonemu P. W. kara pozbawienia wolności w wysokości do lat 2 (art. 196 k.k. w zw. z art. 11 §3 k.k.), podążając za niewątpliwie słuszną uwagą poczynioną przez Trybunał Konstytucyjny, należało rozważyć nade wszystko kary rodzajowo łagodniejsze niż ta najsurowsza z przewidzianych w alternatywnej sankcji art. 196 k.k., przy istniejących wątpliwościach konstytucyjnych czy w ogóle surowsza sankcja da się pogodzić z zapisami Konstytucji RP. Wpisywały się w to zresztą w pewien sposób także prokuratorskie wnioski co do kary – gdzie prokurator żądał wymierzenia jedynie grzywny. Od strony ochrony praw człowieka, pozostawiając na boku podobne art. 18 i 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z dnia 10 grudnia 1948 r., przedmiotową sprawę lokować należy m.in. na gruncie kolizji między art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z dnia 4 listopada 1950 roku (dalej: EKPCz), a art. 9 EKPCz – z uwzględnieniem także dyrektywy zawartej w art. 17 EKPCz. Stosownie do treści art. 9 ust. 1 EKPCz, „ Każdy ma prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania; prawo to obejmuje wolność zmiany wyznania lub przekonań oraz wolność uzewnętrzniania indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swego wyznania lub przekonań przez uprawianie kultu, nauczanie, praktykowanie i czynności rytualne”. „Wolność uzewnętrzniania wyznania lub przekonań może podlegać jedynie takim ograniczeniom, które są przewidziane przez ustawę i konieczne w społeczeństwie demokratycznym z uwagi na interesy bezpieczeństwa publicznego, ochronę porządku publicznego, zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób.” (art. 9 ust. 2 EKPCz). W świetle art. 10 ust. 1 EKPCz, „ Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe””. „Korzystanie z tych wolności pociągających za sobą obowiązki i odpowiedzialność może podlegać takim wymogom formalnym, warunkom, ograniczeniom i sankcjom, jakie są przewidziane przez ustawę i niezbędne w społeczeństwie demokratycznym w interesie bezpieczeństwa państwowego, integralności terytorialnej lub bezpieczeństwa publicznego ze względu na konieczność zapobieżenia zakłóceniu porządku lub przestępstwu, z uwagi na ochronę zdrowia i moralności, ochronę dobrego imienia i praw innych osób (…).” (art. 10 ust. 2 EKPCz). Nadmienić należy jeszcze obecność w EKPCz art. 17 („ Żadne z postanowień niniejszej Konwencji nie może być interpretowane jako przyznanie jakiemukolwiek Państwu, grupie lub osobie prawa do podjęcia działań lub dokonania aktu zmierzającego do zniweczenia praw i wolności wymienionych w niniejszej Konwencji, albo ich ograniczenia w większym stopniu, niż to przewiduje Konwencja.”). Ostatnim wyrokiem ETPCz, uwzględniającym rodzimą specyfikę, a zarazem szeroko przy tym podsumowującym dotychczasowy dorobek w tej materii, jest wyrok z dnia 15 września 2022 r., 8257/13 w sprawie D. R. (ps D.). Sąd w pełni aprobuje zawarte tam wywody. Przywołać w tym miejscu warto in extenso tezę owego orzeczenia, przy czym zdecydowanie szerszy wywód – również z odniesieniami do wcześniejszych judykatów ETPCz - znaleźć można w uzasadnieniu wspomnianego wyroku: „ 1. Korzystanie z gwarancji art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (Dz.U. z 1993 r., Nr 61, poz. 284) w zakresie zasady wolności wypowiedzi ograniczone jest ponoszeniem przez korzystającego z tej zasady pewnych obowiązków i odpowiedzialności (vide: art. 10 ust. 2 Konwencji). W kontekście przekonań religijnych przyjmuje się ogólny wymóg zapewnienia pokojowego korzystania z praw gwarantowanych na mocy art. 9 Konwencji posiadaczom takich przekonań, w tym obowiązek unikania w miarę możliwości posługiwania się wyrażeniami, które w odniesieniu do przedmiotów kultu religijnego mogą być nieuzasadnione, obraźliwe lub bluźniercze. 2. Na podstawie art. 9 Konwencji - wolność myśli, sumienia i wyznania jest jednym z fundamentów „społeczeństwa demokratycznego”. Wyraża on jednocześnie obowiązek państwa w zakresie neutralności i bezstronności wykluczając jakąkolwiek swobodę uznania z jego strony przy ustalaniu, czy przekonania religijne lub środki stosowane do wyrażania takich przekonań są zgodne z prawem. Na mocy art. 9 Konwencji państwa mają pozytywny obowiązek zapewnienia pokojowego współistnienia wszystkich religii i osób nienależących do żadnej grupy religijnej poprzez zapewnienie wzajemnej tolerancji. Jedynym z obowiązków państwa jest też wyważenie właściwej równowagi pomiędzy interesem jednostki a interesem ogółu społeczeństwa w kwestiach takich jak obraza uczuć religijnych, czy wypowiadanie się na kwestie dotyczące swobody wyznania. Ci, którzy decydują się na korzystanie z wolności uzewnętrzniania swojej religii na podstawie art. 9 Konwencji, niezależnie od tego, czy robią to jako członkowie religijnej większości czy mniejszości, nie mogą zatem oczekiwać, że zostaną zwolnieni z krytyki. Muszą tolerować i akceptować negowanie przez innych ich przekonań religijnych, a nawet propagowanie przez innych doktryn wrogich ich wierze. Jednakże w przypadku, gdy takie wypowiedzi wykraczają poza granice krytycznego zaprzeczenia wierze religijnej innych ludzi i mogą podżegać do nietolerancji religijnej, na przykład w przypadku niewłaściwego lub nawet obraźliwego ataku na obiekt kultu religijnego, państwo może zgodnie z prawem uznać takie działania jako niezgodne z poszanowaniem wolności myśli, sumienia i wyznania innych osób oraz zastosować proporcjonalne środki ograniczające. Wyrażenia, które mają na celu szerzenie, podżeganie lub usprawiedliwienie nienawiści opartej na nietolerancji, w tym nietolerancji religijnej, nie korzystają z ochrony zapewnianej przez art. 10 Konwencji. 3. Fakt, że nie ma jednolitej europejskiej koncepcji wymogów ochrony praw innych osób w związku z atakami na ich przekonania religijne oznacza, że Układające się Państwa mają szerszy margines oceny w kwestii regulacji wolności wypowiedzi w związku ze sprawami, które mogą obrażać przekonania osobiste w sferze moralności lub religii. Ponadto w sprawach dotyczących wyważenia sprzecznych interesów związanych z korzystaniem z dwóch podstawowych wolności, a mianowicie prawa skarżącego do publicznego prezentowania swoich poglądów na temat doktryny religijnej z jednej strony oraz prawa innych osób do poszanowania ich wolności myśli, sumienia i wyznania z drugiej strony, ocena potencjalnych skutków kwestionowanych wypowiedzi zależy do pewnego stopnia od sytuacji w kraju, w którym wypowiedzi zostały złożone, oraz oceny czasu i kontekstu, w jakim zostały one złożone. W takich przypadkach władze krajowe mają szeroki margines oceny, ponieważ są w stanie lepiej ocenić, które stwierdzenia mogą zakłócić spokój religijny w ich kraju. W społeczeństwach demokratycznych, w których kilka religii współistnieje w ramach jednej i tej samej populacji, może być konieczne nałożenie ograniczeń na wolność uzewnętrzniania swojej religii lub przekonań w celu pogodzenia interesów różnych grup oraz upewnić się, że przekonania wszystkich są szanowane. Harmonijna interakcja osób i grup o zróżnicowanej tożsamości jest niezbędna dla osiągnięcia spójności społecznej. 4. Trybunał wskazuje, że chociaż wypowiedź skarżącej „ że w przypadku powstania świata bardziej wierzy w odkrycia naukowe niż w Biblię napisaną przez faceta naprutego winem i palącego jakieś zioła" - zawierała stwierdzenia, które mogły zszokować lub zaniepokoić niektóre osoby, to jednak Trybunał wielokrotnie orzekał, że takie poglądy same w sobie nie wykluczają korzystania z wolności wypowiedzi na zasadzie art. 10 Konwencji. Trybunał przypomina, że grupa religijna musi tolerować zaprzeczanie przez innych ich przekonań religijnych, a nawet propagowanie przez innych doktryn wrogich ich wierze, o ile sporne stwierdzenia nie podżegają do nienawiści lub nietolerancji religijnej. Trybunał zauważa, że sądy krajowe nie dokonały właściwej oceny – na podstawie szczegółowej analizy sformułowań złożonych przez skarżącą oświadczeń – czy kwestionowane oświadczenia stanowiły stwierdzenia dotyczące faktów, czy stanowiły sądy wartościujące. Sądy krajowe nie zidentyfikowały i nie wyważyły konkurujących ze sobą skarżącej i przysługującej jej wolności wypowiedzi i ogółu społeczeństwa, korzystającego z prawa do własnych przekonań religijnych. Nie rozważono także granic dopuszczalnej krytyki doktryn religijnych w kontekście wewnętrznym. W szczególności sądy krajowe nie oceniły, czy wypowiedzi skarżącej mogły wywołać uzasadnione oburzenie lub czy miały charakter podżegający do nienawiści lub w inny sposób zakłócający pokój i tolerancję religijną w P. (...). Trybunał zauważa, że nie argumentowano przed sądami krajowymi ani przed Trybunałem, że wypowiedzi skarżącej stanowiły mowę nienawiści. W szczególności w sprawie przeciwko skarżącej nie powołano się na art. 256 polskiego Kodeksu karnego, który wyraźnie zakazuje mowy nienawiści. Trybunał stwierdza, że sądy krajowe nie ustaliły, że działania skarżącej zawierały elementy przemocy lub elementy podatne na podsycanie lub usprawiedliwianie przemocy, nienawiści lub nietolerancji wobec wierzących. Sądy krajowe w niniejszej sprawie nie zbadały także, czy przedmiotowe działania mogły prowadzić do jakichkolwiek szkodliwych konsekwencji. Trybunał uważa, że badane wyrażenia nie stanowiły niewłaściwego lub obraźliwego ataku na obiekt kultu religijnego, mogącego podżegać do nietolerancji religijnej lub naruszać ducha tolerancji, który jest jedną z podstaw społeczeństwa demokratycznego. Trybunał uważa, że – pomimo szerokiego marginesu uznania – władze krajowe nie przedstawiły wystarczających powodów mogących uzasadnić ingerencję w wolność słowa skarżącej. W związku z tym doszło do naruszenia art. 10 Konwencji.”. Reasumując, choć dostrzega się w orzecznictwie ETPCz ogromną wagę swobody wypowiedzi (w tym i ekspresji artystycznej) dla funkcjonowania społeczeństwa demokratycznego, opartego na pluralizmie myśli, uwzględniana jest przy ustalaniu zakresu ochrony oraz sposobu reakcji też specyfika danego kraju. Co więcej, swobody wypowiedzi artystycznej nie uważa się za wartość nadrzędną, a jedynie za konkurującą z wolnością innych członków społeczeństwa do uzewnętrzniania swojej religii, co obejmuje też prawo do oczekiwania, że ważne dla jego wiary przedmioty kultu religijnego nie będą znieważane czy bezczeszczone. Z drugiej strony, ich ochrona także nie ma charakteru absolutnego, a katolik musi się liczyć też z tym, że jego przekonania nie będą przez wszystkich podzielane, łącznie z wypowiedziami (w tym artystycznymi), które mogą być dla niego szokujące lub dokuczliwe. Państwo powinno przy tym znacząco limitować sposób swojej reakcji na ewentualne sytuacje gdy te obrazoburcze wypowiedzi idą zbyt daleko. Uszczegółowieniem na gruncie krajowym tych rozważań były orzeczenia SN gdzie ten parokrotnie dość obszernie odnosił się do zagadnienia odpowiedzialności za czyn z art. 196 k.k. Sąd w pełni podziela prezentowany tamże pogląd, że przestępstwo z tego przepisu. może być popełnione z zamiarem bezpośrednim lub ewentualnym – skoro kodeks nie zawiera tu żadnego rozróżnienia (por. uchwała SN z dnia 29 października 2012 r., I KZP 12/12, OSNKW 2012 nr 11, poz. 112). Zakładając, że nie jest dopuszczalne w świetle reguł wykładni językowej nadawanie dwóm identycznym frazom tego samego tekstu prawnego odmiennych znaczeń, konsekwentnie w sposób tożsamy ocenić należy również znieważenie symboliki narodowej w rozumieniu art. 137 §1 k.k. Poglądy odmienne, zakładające, że nagle musi tu być wyłącznie zamiar kierunkowy (np. S. Hoc [w:] red. R. A. Stefański, Kodeks karny. Komentarz. Wyd. 6, Warszawa 2023, komentarz do art. 137 k.k.) Sąd ocenił zatem jako nietrafne – tym bardziej, że przy znieważaniu osoby (art. 216 §1 k.k.) dominuje przecież raczej stanowisko odmienne, dopuszczające oba zamiary, w tym ewentualny (por. np. S. Hypś [w:] A. Grześkowiak, K. Wiak (red.), Kodeks karny. Komentarz. Wyd. 7, Warszawa 2021, komentarz do art. 216 k.k.; B. Gadecki (red.), Kodeks karny. Art. 1–316. Komentarz, Warszawa 2023, komentarz do art. 216 – i powołana tam literatura) W kontekście przywołanego wyżej judykatu ETPCz, zgodzić się również należy z tezą SN, że „ Forma artystyczna lub cel naukowy działania mającego charakter znieważający nie powodują same przez się wyłączenia odpowiedzialności karnej za obrazę uczuć religijnych bądź znieważenie publiczne przedmiotu czci religijnej” (por. post. SN z dnia 5 marca 2015 r., III KK 274/14, OSNKW 2015 nr 9, poz. 72). Podobny pogląd wyraził zresztą TK w uzasadnieniu wyroku z dnia 6 października 2015 r. w sprawie o sygn. SK 54/13 ( (...) z 2015 nr 9, poz. 142). Sąd w pełni podziela przy tym wyrażone w przywołanym postanowieniu SN wątpliwości co do możliwości stworzenia jakiegoś kontratypu sztuki (w kontekście zwłaszcza możliwości znalezienia jakiegoś niekwestionowanego autorytetu, który oceni walory artystyczne dzieła), ostatecznie odrzucając taką ewentualność prawną. Dodać tu warto, że miałby to być kontratyp pozaustawowy, wykraczający poza jasno zwerbalizowaną wolę ustawodawcy. Tymczasem tam, gdzie podobną okoliczność wyłączającą bezprawność rzeczywiście zechciano wprowadzić do polskiego prawa karnego, zostało to po prostu uczynione (art. 256 §3 k.k.). W rezultacie za niezasadne Sąd uznał też wnioski obrony aby dopuścić dowód z opinii biegłego takiej specjalności. Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu wyroku SK 54/13 słusznie wskazał, że w doktrynie i orzecznictwie panuje zgodność, że " nie ma charakteru znieważenia czci religijnej wypowiedź lub zachowanie, wyrażające negatywny stosunek do przedmiotu czci religijnej lub wykorzystujące ten przedmiot jako element kreacji artystycznej, o ile ze względu na formę lub treść nie zawiera elementów poniżających lub obelżywych. (…)”. Sąd w pełni zarazem aprobuje pogląd, że „ stwierdzenie, że określone zachowanie stanowi obrazę uczuć religijnych lub jest znieważeniem przedmiotów czci religijnej, powinno być (…) dokonane z uwzględnieniem społecznych norm kulturowo - obyczajowych i powszechnie przyjętych kryteriów oceny” (wyrok SN z 17 lutego 1993 r., sygn. II KRN 24/92, "Wokanda" 1993, nr 10, s. 8). Wreszcie, już poza materią odpowiedzialności karnej bo na gruncie kar nakładanych na mocy ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji, w orzecznictwie SN wyrażono w przeszłości pogląd, również wart z racji jego trafności zacytowania w kontekście niniejszej sprawy: „ Zakres swobody wypowiedzi satyrycznej jest szerszy do wypowiedzi niemających takiego charakteru co nie wyłącza jednak uznania wypowiedzi satyrycznej za bezprawną w przypadku przekroczenia granic satyry, w szczególności w razie braku związku zastosowanych środków wyrazu z debatą o sprawach publicznych” (por. wyrok SN z dnia 02 lipca 2013 r., III SK 42/12, OSNAPiUS z 2014, nr 11, poz. 163). Sąd podzielił zdanie większości doktryny prawa, że przestępstwo z art. 196 k.k. to przestępstwo skutkowe, gdzie warunkiem karalności jest aby konkretne osoby poczuły się dotknięte zachowaniem sprawy (np. J. Wojciechowska [w:] B. Kunicka – Michalska, J. Wojciechowska, Przestępstwa przeciwko wolności, wolności sumienia i wyznania, wolności seksualnej i obyczajności oraz czci i nietykalności cielesnej. Rozdziały XXIII, XXIV, XXV i XXVII Kodeksu karnego. Komentarz, Warszawa 2001, s. 85; T. Sroka [w:] M. Królikowski, R. Zawłocki (red.), Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz do artykułów 117–221. Tom I. Wyd. 5, Warszawa 2023, komentarz do art. 196 oraz powołana tam literatura i orzecznictwo; tak też SN w uzas. uchwały SN z dnia 29 października 2012 r., I KZP 12/12, OSNKW 2012, nr 11, poz. 112), nie aprobując tu istniejących też mniejszościowych poglądów odmiennych o formalnym charakterze czynu z art. 137 §1 k.k. (np. W. Janyga, Przestępstwo obrazy uczuć religijnych w polskich prawie karnym w świetle współczesnego pojmowania wolności sumienia i wyznania, Warszawa 2010, s. 205). Sąd oparł się przy tym na koncepcji, że z uwagi na przedmiot ochrony (indywidualna wolność sumienia i wyznania) zwrot "innych osób" ma charakter wyłącznie stylistyczny, zaś do realizacji znamion czynu zabronionego z art. 196 k.k. wystarczające jest spowodowanie obrazy uczuć religijnych u jednej osoby (por.: W. Wróbel [w:] W. Wróbel, A. Zoll, KK. Komentarz. Część szczególna, t. 2, cz. 1, Warszawa 2017, s. 643; I. Zgoliński [w:] V. Konarska - Wrzosek, Kodeks karny, Warszawa 2018, s. 936; S. Hypś [w:] red. A. Grześkowiak, K. Wiąk, Kodeks karny. Komentarz, Wyd. 7, Warszawa, komentarz do art. 196 k.k.). Tożsama sytuacja występuje zresztą przy innych przestępstwach z formą singularną i pluralną w znamionach - gdzie ustawodawca nie jest bynajmniej konsekwentny (np. art. 258 §1 k.k., art. 277 k.k., art. 306 k.k.). Obraza uczuć religijnych jest zatem takim zachowaniem sprawcy, które w odczuciu konkretnej osoby lub grupy osób, a także w ocenie obiektywnej odbierane jest jako obelżywe i poniżające ich uczucia religijne ( J. Wojciechowska, w: A. Wąsek, R. Zawłocki, KK. Komentarz. Część szczególna, t. 1, 2010, s. 899). Na marginesie warto tylko odnotować, że pogląd odmienny w rozpatrywanym stanie faktycznym doprowadziłby do konieczności uznania, że w tym fragmencie doszło tylko do usiłowania czynu zabronionego – skoro wystawa miała charakter publiczny, a więc gdzie a priori nie da się określić ilu do chwili jej planowego zamknięcia będzie ostatecznie tych potencjalnych pokrzywdzonych, sprawca wręcz z góry liczył na to, że w ogóle widzów zainteresowanych ekspozycją będzie jak najwięcej, a do tego konstrukcja czynu zakłada umyślność w obu postaciach (więc i zamiaru ewentualnego) – zatem nie bez wyłączenia możliwości zastosowania też karalnego usiłowania z art. 13 §1 k.k. i gdzie do dokonania ostatecznie by w takim układzie nie doszło tylko z racji – w tym wypadku - przerwania wystawy. Trudno jednak znaleźć dostateczne racje kryminologiczne logicznie broniące poglądu, że intencją ustawodawcy było w tym wypadku ograniczenie penalizacji wyłącznie do takich przypadków gdy pokrzywdzonymi czynem z art. 196 k.k. są co najmniej dwie osoby, a gdy pokrzywdzonym jest tylko jedna osoba wierząca to jej prawa na gruncie prawa karnego w ogóle nie byłyby chronione - chyba, że chodziłoby o usiłowanie z potencjalną możliwością wystąpienia większej liczby pokrzywdzonych. Z tych powodów, dostrzegając tu istniejące poważne doktrynalne spory (por. T. Sroka [w:] M. Królikowski, R. Zawłocki (red.), Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz do artykułów 117–221. Tom I. Wyd. 5, Warszawa 2023, komentarz do art. 196 oraz powołana tam literatura), Sąd ostatecznie podzielił jednak pogląd prof. W. W.. I. Z. i S. H.. W zakresie definicji kto w ogóle może być pokrzywdzonym czynem z art. 196 k.k., punktem wyjścia jest w ocenie Sądu konieczność dostrzeżenia łącznie trzech zbiegających się tu aspektów: materialnego charakteru przestępstwa, kształtu przepisu określającego przedmiot ochrony, oraz umiejscowienia przepisu w kodeksie karnym. Skoro ma chodzić o przestępstwo skutkowe, a zatem musi istnieć związek przyczynowy między zachowaniem sprawcy, a skutkiem w postaci obrazy uczuć religijnych, bezspornie musi dojść również do konkretyzacji osoby pokrzywdzonego – by taki związek dawało się w ogóle ustalić. Brzmienie art. 196 k.k. jest znamiennie odmienne od tego istniejącego w art. 137 §1 k.k. Gdy zatem w tym drugim bezsprzecznie przedmiotem ochrony pozostaje sama symbolika państwowa i przedmioty z nią powiązane (a uczucia patriotyczne związane z ową symboliką podlegają ochronie co najwyżej jedynie pośrednio), treść art. 196 jasno przesuwa ochronę z przedmiotów kultu religijnego (te są tu przedmiotem czynności wykonawczej) na emocje osób wierzących powiązane z danym przedmiotem kultu. Koresponduje z tym i umiejscowienie obu przepisów. Art. 196 k.k. nieprzypadkowo zlokalizowano w rozdziale obejmującym przestępstwa przeciwko wolności – a więc odnoszącym się do ochrony dóbr o charakterze indywidualnym, a nie zbiorowym. Reasumując, w postępowaniu karnym musi zostać ustalonym skonkretyzowany pokrzywdzony, którego uczucia religijne zostały naruszone na skutek znieważenia przedmiotu kultu religijnego. W rezultacie nie chodzi tu o ogół katolików ale tylko o wyselekcjonowaną ich grupę lub jednostkę. Skoro przy tym pokrzywdzonym w rozumieniu art. 49 §1 k.p.k. jest osoba, „ której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo” to nie można za niego uznać takiego odbiorcy, który jedynie pośrednio zapoznaje się z kontrowersyjnym przekazem, niejako z drugiej ręki. Sąd w składzie rozpoznającym sprawę w pełni podziela myśl zawartą w uzasadnieniu postanowienia SN z dnia 05 marca 2015 r. (III KK 274/14, OSNKW z 2015 nr 9, poz. 72): „ Publiczny charakter przestępstwa z art. 196 KK sprowadza się do tego, że znieważenie przedmiotu czci religijnej może zostać dostrzeżone przez większą lub bliżej nieokreśloną liczbę osób. Znamię publiczności nie jest spełnione, jeśli zachowanie polegające na znieważeniu zostało zarejestrowane i przekazane następnie za pośrednictwem prasy drukowanej bądź przekazu, internetowego szerszej grupie osób. (…) W konsekwencji nie wypełnia znamion przestępstwa określonego w art. 196 KK zachowanie adresowane do osoby lub grupy osób, które dobrowolnie wyrażają zgodę na kontakt z treściami, które mogą prowadzić do obrazy uczuć religijnych”. Rozwijając dalej ową myśl, SN stwierdził równie przekonująco: „Podkreślenia wymaga, że istotą przestępstwa z artykułu 196 kodeksu karnego jest to, że pokrzywdzony, którego uczucia zostały obrażone przez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej winien niejako bezpośrednio doznać tej obrazy. Obraza uczuć religijnych nie może sprowadzać się do tego, że pokrzywdzony niejako "poszukuje" zdarzeń, sytuacji, które mogłyby jego uczucia obrażać, stojąc na stanowisku, że obowiązkiem każdego współobywatela bądź współmieszkańca jest takie zachowanie, które nie będzie z jednej strony prowadziło do publicznego znieważenia przedmiotu czci religijnej i w konsekwencji obrażało uczuć religijnych. Prowadzi to do wniosku, że obrażony w uczuciach religijnych może być ten, kto był obserwatorem zniewagi przedmiotu czci religijnej, a nie ten, który dowiedział się o takim znieważeniu, nawet publicznym, po jakimś czasie lub wręcz poszukiwał informacji o takim znieważeniu.” Konsekwentnie podążając za owym stanowiskiem, analogicznie ocenić trzeba taką sytuację, gdy osoba będąc katolikiem, wiedząc co taka kontrowersyjna wystawa przynajmniej z grubsza zawiera, dobrowolnie i bez jakiegokolwiek przymusu udaje się następnie na jej miejsce tylko po to aby samemu nieuchronnie doświadczyć bezpośrednio obrazy uczuć religijnych. Odwołując się do rzymskiej paremii „ volenti non fit iniuria” („ chcącemu nie dzieje się krzywda”) oraz konstrukcji kontratypu zgody samego pokrzywdzonego, trudno w takim układzie dostrzec jakikolwiek element naruszenia jej wolności religijnej i prawa do nieskrępowanego sprawowania kultu religijnego. To przecież jej własna świadoma decyzja o chęci zapoznania się naocznie z tym co artysta stworzył i wyeksponował w ramach przysługującej jemu samemu wolności artystycznej stoi wtedy za wejściem do pomieszczeń takiej wystawy, a bezpośrednia ingerencja artysty w jej osobistą wolność religijną następuje wtedy wyłącznie za jej własną zgodą i pod wpływem świadomego działania. Niczym owa decyzja o bezpośrednim zapoznaniu się z kontrowersyjnym przekazem nie różni się wtedy od zasygnalizowanego w przywołanym postanowieniu SN szukania informacji na taki temat np. w telewizji czy internecie. Również patrząc od strony kolizji wolności obywatelskich, sytuacja wydaje się być jednoznaczną. W przestrzeni publicznej katolik ma co do zasady prawo oczekiwać (z zastrzeżeniami powyżej), że jego wolność religijna będzie respektowana. Gdy jednak uzyskał już świadomość tego, że w danym miejscu ktoś inny skorzystał ze swojej wolności artystycznej, prezentując treści, które katolikowi mogą się nie spodobać, decyzja o następczym wejściu w tę samą przestrzeń to w istocie wkroczenie ze sferą swojej wolności w ten obszar, który już uprzednio sam artysta zajął na realizację swojej wolności artystycznej. Trudno tu mówić o jakimś naruszeniu akurat wolności religijnej. Odmienny pogląd prawny narażałby organ państwa na zasadny zarzut, że nie respektuje dostatecznie zasady równości obywateli i nie zachowuje należytej bezstronności w sprawach światopoglądowych. Powyższy problem kontratypu zgody pokrzywdzonego na zapoznanie się z treścią naruszającą jego uczucia religijne był rozważany w nauce prawa gdzie (choć były i głosy odmienne, w ślad za stanowiskiem o formalnym charakterze owego przestępstwa) przyjęto identyczny pogląd, który warto zacytować in extenso: „ z uwagi na konieczność poszanowania wolności wyrażania poglądów i wolności twórczości artystycznej nie wypełnia znamion czynu zabronionego z art. 196 k.k. zachowanie adresowane do osoby lub osób, które dobrowolnie wyrażają zgodę na to, przy świadomości, że zachowania lub treści mogą prowadzić do obrazy uczyć religijnych. W takim bowiem wypadku potencjalni odbiorcy określonej treści mają możliwość ich preselekcji (zob. M. Kusion, Glosa do post. SN z 5.3.2015 r., III KK 274/14, s. 185–186). Zgoda pokrzywdzonego na zapoznanie się z treścią znieważającą, zgodnie z zasadą volenti non fit iniuria, powinna wyłączać bezprawność czynu sprawcy (zob. post. SN z 5.3.2015 r., III KK 274/14, Legalis; J. Warylewski, Pasja, s. 374–375; W. Wróbel, w: W. Wróbel, A. Zoll, KK. Komentarz. Część szczególna, t. 2, cz. 1, 2017, s. 646; P. Petasz, Przemiany, s. 398–399; K. Lipiński, w: J. Giezek, KK. Komentarz. Część szczególna, 2021, art. 196, Nt 10)” (por. T. Soroka, M. Królikowski, R. Zawłocki (red.), Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz do artykułów 117–221. Tom I. Wyd. 5, Warszawa 2023). Co do aspektu znieważenia symboliki państwowej, Sąd podzielił pogląd zawarty w wyroku SA we Wrocławiu z dnia 27 września 2018 r. (II AKa 155/18, Legalis nr 1852346), iż „ znamiona przestępstwa przewidzianego w art. 137 § 1 KK realizować będzie także takie zachowanie, które skierowane jest przeciwko przedmiotowi nieodpowiadającemu dokładnie kryteriom definicyjnym zawartym w odpowiednich przepisach, lecz który symbolizuje dostatecznie wyraźnie państwo polskie i ma charakter znaku państwowego. W takim przypadku czynność sprawcza skierowana będzie przeciwko przedmiotowi określonemu jako „inny znak państwowy”. Miało to w realiach sprawy znaczenie o tyle, że jednym z użytych przez oskarżonego przedmiotów była miniaturka polskiej bandery wojennej. Faktycznie nie była to „bandera” (jak to nie do końca trafnie ujął prokurator w opisie) bo pojęcie „bandery” ściśle wiąże się z lokalizacją symbolu państwowego na statku lub okręcie ale po prostu jej miniaturka. Do tego graficznie nie była to bandera cywilna (ta jest graficznie identyczna z flagą RP – art. 9 ust. 1 ustawy z dnia 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz pieczęciach państwowych (tj. Dz.U. z 2019, nr 1509)). Miniaturkę wyraźnie stylizowano na wzór polskiej bandery wojennej, ujętej w załączniku nr 7 wydanym na podstawie art. 19 ust. 3 ustawy z dnia 19 lutego 1993 r. o znakach sił zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej (tj. Dz. U. z 2019 r., poz. 1351). Zaznaczyć tu należy, że rzecz się sprowadza w zasadzie i tak do kwestii li tylko opisowych – bo integralnym elementem każdej polskiej bandery wojennej (widocznym też na owej miniaturce) jest osobno chronione polskie godło państwowe, umieszczone na białym górnym pasku bandery. Wreszcie, faktem notoryjnie w P. (...) znanym jest, że zarówno krzyż, św. Jan Paweł II jak i kult maryjny zorientowany wokół klasztoru na Jasnej Górze oraz tamtejszego wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej są dla polskich katolików niejako fundamentami wiary i samoistnymi przedmiotami kultu religijnego. W ślad za prokuratorem Sąd dopuścił wprawdzie opinie biegłych również na te okoliczności ale bardziej w intencji dodatkowego pogłębienia informacji odnoszących się do opisanej tematyki. Co do zasady nie wymagają bowiem te kwestie w P. (...) wiadomości specjalnych. Dla osoby funkcjonującej od lat w naszym kraju, nawet nie wierzącej, znajomość owej symboliki i jej znaczenia dla polskich katolików jest oczywista. W realiach sprawy oskarżony zresztą wprost sam to właśnie dlatego utożsamiał z szeroko pojmowaną polskością, że nawet z jego mało religijnej perspektywy stanowiły one esencję polskiego katolicyzmu. Odnosząc powyższe uwagi do oceny zachowania oskarżonego P. W. (1), zaznaczyć na wstępie należy, że ustalenia Sądu prowadziły ogólnie do wniosku, że należy tu do pewnego stopnia rozróżnić dwa momenty istotne dla sprawy: czas stworzenia zakwestionowanych prac oraz datę ich późniejszej ekspozycji, objętej aktem oskarżenia. Momenty te nie pokrywały się. Nieco inny zamiar towarzyszył oskarżonemu w momencie tworzenia kwestionowanych prac (nawet 10 lat przed ową wystawą), a inny – gdy doszło do ich ekspozycji w 2021 r. Niemniej jednak – z naturalnych względów – zamiar, który towarzyszył kreacji prac, przenikał do ich odbioru zewnętrznego również w 2021 roku, wpływając przy tym na ich społeczny rezonans i przez to finalnie również na oceny prawne. Oskarżony P. W. (1) na etapie tworzenia owych prac całą koncepcję cyklu wyraźnie oparł na pewnej nietolerancji dla cudzych poglądów i stylu życia pewnej części polskiego społeczeństwa, starając się krytycznie przedstawić ten zbiór postaw społecznych, kojarzących się mu z szeroko pojmowaną polskością, który traktował – patrząc też na szczególną tematykę poszczególnych fotografii - jako w pewien sposób zaściankowy, może nawet obciachowy, zasługujący na swego rodzaju napiętnowanie. Wprost w wyjaśnieniach mówi na koniec o tym, że „projekt miał piętnować nasze wady, przywary” (k. 748). Poza takimi elementami jak np. ludowość (serwetka (...) i chleb), zamiłowanie do piłki nożnej (dziewczyna z akcesoriami kibicowskimi), polityczne wykorzystywanie katastrofy smoleńskiej, przeszłość komunistyczna (gen. W. J.), polskie nawyki konsumpcyjne (wódka, kiełbasa, kaszanka, ogórek) czy być może patriotyczne zadęcie (B. K. i podnoszenie bandery na statku), za taką ewidentnie też uznawał nadmierną religijność – w tym z ich typowymi dla Polski przejawami (kultem śp. Jana Pawła II, kultem Matki Boskiej Częstochowskiej, kultem krzyża i modlitw różańcowych). W tym zakresie trudno dostrzec tolerancję oskarżonego dla innych – niż przez siebie reprezentowane - postaw społecznych. W istocie cała wymowa cyklu (w tym od strony religijnej właśnie kwestionowane prace) poprzez wyśmiewanie owych „przywar” narodowych, faktycznie w pewnym zakresie sprowadzała się do deprecjonowania tych osób, dla których są one akurat ważne. Wzmacniał przekonanie, że taka właśnie była intencja zarówno autora jak i całego cyklu, ten fragment jego wyjaśnień, w którym mówił, że uważa on projekt za „pro-patriotyczny” – niejako odbierając ten przymiot tym osobom, które jego przekonań nie podzielają, a wykazują się większym konserwatyzmem, religijnością i przywiązaniem do bardziej tradycjonalistycznie rozumianej polskości. Sąd dostrzegał naturalnie, że część z tych symboli dotykała zagadnień będących przedmiotem intensywnej i nadal aktualnej debaty społecznej (np. osoba śp. Jana Pawła II i jego roli w tuszowaniu pedofilii w Kościele Katolickim, nadmierna rola Kościoła Katolickiego w P. (...), katastrofa smoleńska), a były i takie dotyczące byłych osób publicznych (np. osoba śp. Jana Pawła II – też jako głowy kościoła i Państwa Watykańskiego), a więc tych, przy których prawo do ich krytyki jest rozciągnięte szerzej. Sąd zauważał wszakże, że sam oskarżony w swoich wyjaśnieniach nie do końca jednak wskazywał, że każdorazowo akurat taki był cel jego prac. Wywody oskarżonego skupiały się bardziej na krytyce postaw społecznych – co wprost wynikało z jego wyjaśnień. Oskarżony ma oczywiście prawo nie podzielać kwestionowanych przez siebie wartości, postaw i zjawisk, a w ramach swobody twórczej przysługuje mu uprawnienie do poświęcenia im swoich krytycznych prac artystycznych. W pluralistycznym społeczeństwie demokratycznym dyskusja czyj patriotyzm jest „lepszy” mieści się co do zasady w prawie do wolności wypowiedzi – jako też dyskusja o tym jaka w ogóle powinna być finalnie P. (...). Na tym polega rola sztuki zaangażowanej – a prace oskarżonego z cyklu (...), pozostawiając na boku obrazoburczą i znieważającą symbole formę, mają niewątpliwie jej cechy. Nie negując zatem co do zasady prawa artysty do formułowania wypowiedzi na podobne tematy w społeczeństwie pluralistycznym, opartym generalnie o wolność słowa, przy powyższym celu artystycznym istotna stawała się jednak forma owych dzieł (zwłaszcza tam gdzie dotykała symboliki ważnej emocjonalnie dla osób nie podzielających jego przekonań, w tym religijnych, a także symboliki państwowej) oraz wreszcie forma ich prezentacji. Wiedzą powszechną jest istnienie w P. (...) jednak nadal licznej grupy osób deklarujących wiarę katolicką, w tym o bardziej konserwatywnych poglądach, dla których tradycyjne pojmowanie religii i patriotyzmu, z dużą rolą symboli religijnych i obiektów kultu religijnego, a także przywiązanie do symboli i barw narodowych, są wartością samą w sobie. Oskarżony intencjonalnie uderzał swoimi pracami w te właśnie symbole. Sąd dostrzegał, że europejskie dziedzictwo kulturowe zna przypadki dzieł sztuki operujących nagością, nawet początkowo odrzucanych z racji zbyt ówcześnie śmiałej i obscenicznej formy, które obecnie uznawane są za niekwestionowane arcydzieła i dla których nawet ich sakralna lokalizacja nie jest już przedmiotem kontrowersji. Pozostawiając na boku złożone przez obrońcę na ostatnim terminie rozprawy zdjęcia z jakichś średniowiecznych pojedynczych ozdób, rzeźb i malowideł, o marginalnym zakresie oddziaływania i pozostających w świetle wiedzy powszechnej gdzieś na peryferiach historii sztuki, faktem objętym notoryjnością powszechną jest, że np. w Kaplicy Sykstyńskiej (a więc miejscu modlitwy i wyborów – wedle wiary katolickiej nawet z udziałem Ducha Świętego - każdego kolejnego Ojca Świętego, do tego w samym Watykanie) na sklepieniu owej świątyni znajdziemy takie prace, uznawane za kanon sztuki europejskiej i chrześcijańskiej, jak nawiązujące skądinąd nawet do Pisma Świętego „Stworzenie Adama” Michała Anioła (XVI w.) – z przedstawieniem go tam całkiem nagiego, w tym z widocznymi genitaliami, w towarzystwie przedmiotu kultu religijnego, a mianowicie wizerunku Boga. Obecnie nikt tego fresku nie myśli przykrywać. Ale też nie ma tam nadmiernego eksponowania genitaliów ani też bezpośrednio konfrontacji symboliki religijnej ze zbliżeniami na narządy płciowe. Wreszcie, sama nagość Adama ma tam uzasadnienie artystyczne – skoro dopiero go się tworzy jako biologiczną istotę. Niemniej jednak zestawienie przedmiotu kultu religijnego z nagością obejmującą też odsłonięte narządy płciowe jest tam bardzo wyraźne. Z drugiej strony, bezspornie istnieje coś takiego jak godne tło czy otoczenie adekwatne do znaczenia pewnych symboli czy zdjęć. Nikt nie umieszcza np. flagi na ogrodzeniu śmietnika – bo byłoby to oczywiście otoczenie niegodne, znieważające ten symbol państwowy. Nie spotkamy również np. zdjęć rodzinnych w toalecie – z analogicznego powodu. W świetle powszechnych ocen społecznych pewnych symboli nie umieszcza się w pewnych miejscach – bo samo nie dość godne miejsce deprecjonuje i znieważa wówczas te symbole. W realiach sprawy oskarżony umieścił niektóre z najdroższych dla polskich katolików symboli (krzyż, wizerunek śp. Jana Pawła II, Matki Boskiej Częstochowskiej) oraz element godła państwowego w tle, które – i tu zgodzić się należało z oskarżycielką posiłkową - bardziej się kojarzy ze stronami pornograficznymi aniżeli formą o wartościowych walorach artystycznych. Niekiedy zresztą nie tylko w samej otoczce sromu ale zarazem w pobliżu równocześnie uwidocznionego otworu odbytu. W rezultacie nie brzmiały wiarygodnie te twierdzenia oskarżonego, w których twierdził, że nie uznawał tła z waginą za deprecjonujące czy znieważające. Popadał tu zresztą w sprzeczność z tymi fragmentami swoich wyjaśnień gdzie szczerze przyznawał, że dokładnie taki był jego zamysł artystyczny i chodziło w tym zestawieniu właśnie o szokowanie, bulwersowanie (k. 347), do tego bardziej dosadnie aniżeli byłby to obecnie w stanie uczynić zwykły akt kobiecy (k. 346 v.). W istocie u samego zarania autorskiej koncepcji oskarżonego leżało właśnie celowe umieszczenie tych symboli w otoczeniu je znieważającym – a więc właśnie o ich znieważenie, z elementem poniżenia i deprecjacji – aby efektem końcowym były takie same reakcje społeczne jakie towarzyszyły wystawom z lat 70-tych. Sąd dostrzegł przy tym, że zamysł artystyczny oskarżonego w ramach cyklu się zmieniał i ewoluował, a oskarżony niekonsekwentnie posługiwał się formą najbardziej obrazoburczą i nawiązującą stylistycznie do pornograficznej. Akcesoria kibicowskie są w pracy oskarżonego przedstawione bez potrzeby sięgania po aż tak drastyczne tło i w zgoła inny sposób. Bochenek chleba w ogóle częściowo przysłania części intymne i nie ma tam żadnych nadmiernych zbliżeń. Zdjęcie z serwetką we wzory ludowe ma już na pierwszy rzut oka pewien walor artystyczny o dość czytelnym układzie graficznym: gdzie róg serwetki stanowi jeden z czterech trójkątów (resztę stanowi łono z widocznymi wzgórkami łonowymi ale bez zbliżenia na sam srom oraz oba uda). Trudno nie zauważyć, że te mniej kontrowersyjne – jak to ujmuje sam autor – rekwizyty, oskarżony był jakoś w stanie wówczas ulokować w tle nawiązującym do ogólnej koncepcji artystycznej cyklu ale już nie tak dosłownym, wulgarnym, w konwencji bardziej subtelnej i artystycznej. Czyli dawało się też w ramach tego cyklu wypowiadać mniej dosadnie, obrazoburczo. Także przez ten pryzmat należało ocenić, że akurat te symbole, które bezpośrednio lub pośrednio podlegają jakiejś ochronie prawnej, mogąc przy tym najbardziej godzić w prawnie chronione wolności innych osób i tym samym wzbudzać największy niepokój społeczny, oskarżony zdecydował się jednak opatrzyć tłem dużo mniej delikatnym, bardziej dosadnym, wulgarnym i nawiązującym do stylistyki pornograficznej. Niewątpliwie wzmacniało to efekt szokowania i bulwersowania oraz sposób oddziaływania takiej pracy na widza – ale oczywiście stawiało pytanie o to czy jednak nie można było tego samego przedstawić nie aż tak drastycznie, a jeśli nawet było to niezbędne – co należało wtedy uczynić od strony organizacyjnej aby uchronić prawa tych innych członków społeczeństwa, dla których podobna konwencja artystyczna z racji ich przekonań religijnych będzie nieakceptowalna i naruszająca ich własne dobro osobiste, którym jest wolność do spokojnego sprawowania kultu religijnego. Tak przyjęta konwencja w sposób oczywisty w zdecydowanie większym stopniu wzbudzała niepokój społeczny – czego efektem była zresztą późniejsza reakcja na wystawę gdy, już poza decyzyjnością autora, nagłośniono ją medialnie. Reasumując, u podstaw kreacji tych najbardziej kontrowersyjnych fotografii (w tym objętych aktem oskarżenia) leżało właśnie ich znieważenie – i uzyskanie tą drogą określonego efektu artystycznego ale też i wydźwięku społecznego tak stworzonych prac. W dacie późniejszej ekspozycji w 2021 r. zamiar oskarżonego o tyle był inny, że ówczesna wystawa P. W. (1) obejmowała retrospektywne przypomnienie całej twórczości oskarżonego, której tylko jednym z elementów był cykl „W. (...)”. O tym, że taka właśnie była na tamten czas intencja autora przekonuje dobitnie brak jakiejś szczególnej promocji z jego strony tej części ekspozycji, która była najbardziej kontrowersyjna. Widać to choćby po umieszczeniu zdjęcia zupełnie spoza cyklu na plakacie umieszczonym na drzwiach wejściowych do galerii. Nie zmieniało to jednak wymowy tej części prac, które zachowały cechy znieważenia przedmiotów kultu religijnego i symboliki państwowej nawet pomimo upływu około 10 lat od aktu ich kreacji. Sąd jako linię obrony uznawał stanowisko oskarżonego i jego obrońcy jakoby wyłączało publiczność działania oskarżonego wprowadzenie owego ograniczenia wiekowego w kontrowersyjnej części ekspozycji (18 lat), tudzież, że istniały podstawy do przeświadczenia, że taką galerię odwiedzą, zwłaszcza w mieście kojarzonym raczej z poglądami liberalnymi i lewicowymi, wyłącznie osoby o dużej tolerancji dla podobnej działalności artystycznej – a zatem, że oskarżony nie działał umyślnie choćby z zamiarem ewentualnym. Dostrzegając naturalnie, że miasto Ł. generalnie nie jest utożsamiane z jakąś silną religijnością czy konserwatyzmem mieszkańców, a wystawa artystyczna z zasady grupuje proporcjonalnie większy odsetek osób w ogóle o podwyższonej tolerancji na sztukę, Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego, że nie przewidywał, iż może tam też trafić na wystawę osoba o poglądach bardziej konserwatywnych, w większym stopniu wyczulona na sferę wolności religijnej, która poczuje się obrażona tak drastycznym przekazem. Statystycznie taka możliwość nadal istniała, że do tak udostępnionej galerii z darmową ekspozycją, wchodzącej w skład nagłaśnianego medialnie wydarzenia artystycznego o charakterze cyklicznym, ulokowanej w samym przecież centrum jednego z największych polskich miast, do grona zainteresowanych tym co się w niej znajduje i wystawia, trafi nawet więcej niż jedna osoba, których uczucia religijne zostaną naruszone pracami oskarżonego. Ostatecznie zresztą dotarła tam I. S. ze znajomymi. Nie był z tej perspektywy żadnym wyznacznikiem pozwalającym oskarżonemu to ocenić przebieg wystawy w L. – patrząc na jej datę, wielkość i jednak dość ograniczony zakresie oddziaływania - gdzie do tego ewidentnie część prac (...) jeszcze nie powstała, a z racji charakteru ekspozycji oskarżony i tak nie mógłby wystawić wszystkich. Wystawa (...) była większa, już kompleksowa, obejmująca całość kontrowersyjnych prac oskarżonego – a zatem prawdopodobieństwo, że może taka ekspozycja obrazić czyjeś uczucia religijne statystycznie wzrastało, a nie malało. Także gdy chodzi o znieważenie „innego znaku państwowego”, umieszczenie miniaturki bandery (zawierającej też godło RP) w sąsiedztwie sromu i otworu odbytu nieuchronnie znieważało symbol państwowy. Jest to na tyle oczywiście niegodne sąsiedztwo dla podobnej symboliki, że oczywiście niewiarygodne życiowo były tu odmienne depozycje oskarżonego jakoby nie miał tego świadomości. Analogicznie ocenić należało późniejszą decyzję o publicznej ekspozycji takiej pracy. Oskarżony działał tu z zamiarem bezpośrednim. Gdy chodzi o symbolikę religijną, decydując się na ekspozycję tej części swoich prac, oskarżony przewidywał i godził się na to, że mogą trafić na jego wystawę autorską podsumowującą cały jego dorobek artystyczny też osoby wierzące, których uczucia religijne naruszy ekspozycja tak bardzo znieważająca cenne dla ich wiary przedmioty kultu religijnego. Oskarżony akceptował ów fakt, wiedząc jaki przekaz i forma stała za pracami tworzącymi cykl (...). Nie podjął przy tym takich działań, które by zapobiegły naruszeniu cudzych uczuć religijnych i tym samym wolności religijnej innych. Działał w tym zakresie umyślnie – z zamiarem ewentualnym. Umieszczenie na wejściu do wystawy skrótowej informacji o tym czego dotyczy – patrząc na jej lapidarną treść – nie ostrzegało o tym jak bardzo obrazoburczy ma ona charakter, a w szczególności – że może obrażać czyjeś uczucia religijne. Znajdujące się przy wejściu do pomieszczenia z ekspozycją (...) ograniczenie wiekowe wyraźnie powiązane było li tylko z przekonaniem własnym (niezasadnym) oskarżonego, że poza ewentualnymi zarzutami o deprawację nieletnich elementami pornograficznymi prac, a zatem możliwym zarzutem o rozpowszechnianie pornografii, w pozostałym zakresie charakter artystyczny prac sam z siebie wyłącza przestępność nawet tak kontrowersyjnej ekspozycji. Wprost to wynika z tej części wywodów oskarżonego gdzie ogólnie uważa, że ma prawo publicznie prezentować nawet treści szokujące i bulwersujące w ramach przysługującej mu swobody artystycznej. Była to ocena nieuzasadniona i nieuprawniona – w rezultacie nie wyłączająca odpowiedzialności karnej (art. 30 k.k.). Gdyby intencją oskarżonego było powstrzymanie przed wejściem do mniejszego z pomieszczeń osób o większej religijności, a nie tylko nieletnich, treść informacji ostrzegawczej byłaby przecież zgoła inna – co wtedy rzeczywiście zaktualizowałoby przy ocenie zachowania konieczność uwzględnienia faktu, że osoba wierząca bezpośrednio zapoznała się z obrazoburczymi pracami oskarżonego w pełni świadomie i za własną zgodą, wiedząc z góry co tam zastanie czy może zastać. W świetle orzecznictwa sądowego, publiczny charakter przestępstwa z art. 196 k.k. sprowadza się do tego, że znieważenie przedmiotu czci religijnej może zostać dostrzeżone przez większą lub bliżej nieokreśloną liczbę osób (por. post. SN z dnia 5 marca 2015 r., III KK 274/14, OSNKW z 2015 nr 9, poz. 72). „ Zachowanie publiczne oznacza podjęcie zachowania w miejscu, które jest dostępne dla nieokreślonego bliżej liczebnie i rodzajowo kręgu osób. Warunek „publiczności” spełnia sama możliwość dostrzeżenia przez bliżej nieoznaczoną liczbę osób zachowania sprawcy ze względu na miejsce jego podjęcia, sposób lub okoliczności. Nie jest natomiast konieczne, aby w konkretnym przypadku zachowanie się sprawcy było dostrzeżone rzeczywiście przez większą liczbę osób.” (por. wyrok SA we Wrocławiu z dnia 27 września 2018 r., II AKa 155/18, KZS 2019/2/60). Przy takim ujęciu ograniczenie wiekowe nie ma żadnego znaczenia skoro wystawa była ogólnodostępna, w godzinach otwarcia – za wyjątkiem nieletnich – każdy chętny, do tego za darmo, mógł ją obejrzeć, wchodząc praktycznie prosto z ulicy (co zresztą uczyniła I. S.). Zresztą z perspektywy oskarżonego jako artysty, pomijając osoby niepełnoletnie, oczywistą jego intencją w świetle zasad doświadczenia życiowego, przy organizacji podobnej inicjatywy wystawienniczej obejmującej przecież dorobek całego jego życia artystycznego w omawianej dziedzinie, było właśnie dotarcie do jak największego kręgu odbiorców zainteresowanych poznaniem jego prac fotograficznych. Jak zaznaczono wcześniej, ustalony przez Sąd krąg pokrzywdzonych czynem z art. 196 k.k. był w tym wypadku odmiennym względem tego co zakładał oskarżyciel publiczny w akcie oskarżenia. Odnosząc poczynione powyżej uwagi do realiów niniejszej sprawy, nie byli pokrzywdzonymi wskazani w akcie oskarżenia: K. K. (1) (M.), W. B., I. K. (1), P. S. (1) i U. R. (1) – skoro w ogóle nie mieli okazji bezpośrednio widzieć kwestionowanej wystawy, a swoje poczucie pokrzywdzenia wywodzili z tego, że zapoznali się ze zdjęciami krążącymi bez zgody autora w sieci. Nie sposób uznać za pokrzywdzoną w niniejszej sprawie również A. W. (2) (...) H. – skoro ta już po otrzymaniu zdjęć od I. S. (1), wiedząc co ta wystawa z grubsza zawiera i jak kontrowersyjne treści niesie, na mocy własnej dobrowolnej i świadomiej decyzji poszła potem na ową wystawę aby jeszcze bezpośrednio się z nią zapoznać. Zgoda samej zainteresowanej na narażenie na ów obrazoburczy przekaz wyłącza ją z kręgu pokrzywdzonych. Identyczna sytuacja była zresztą co do w ogóle nieprzesłuchanej i aktualnie pozostającej poza granicami RP A. M., która towarzyszyła wtedy A. (...) H.. Zaznaczyć należy, że do chwili wyrokowania nie było możliwości pozbawienia tej ostatniej statusu oskarżyciela posiłkowego – bo dopiero niniejszy wyrok finalnie był w stanie przesądzić tak daleko idącą kwestię. Wcześniejsza negatywna decyzja wykluczająca ją ze stron postępowania zasadnie mogłaby się spotkać z zarzutem jakiegoś przedsądu i bezzasadnego pozbawiania jej uprawnień procesowych. Jedyną ustaloną w postępowaniu osobą, która bezpośrednio zapoznała się z ekspozycją oskarżonego na zasadzie braku uprzedniej własnej zgody jako osoby wierzącej na konfrontację z podobnie kontrowersyjnym przekazem była ustalona już w dochodzeniu ale wówczas w ogóle nie przesłuchana I. S. (1) (a także nieustalone przez prokuratora i nie dające się zidentyfikować osoby, które jej towarzyszyły). Pojawiła się w galerii przypadkiem, nie wiedząc co zastanie. W efekcie bez swojej zgody została skonfrontowana z przekazem oskarżonego obrażającym jej uczucia religijne – gdzie w świetle jej przekonujących zeznań ów przekaz faktycznie ją dotknął. Związek przyczynowy między zachowaniem oskarżonego, a owym skutkiem jest tak oczywisty, że nie wymaga szerszego uzasadnienia. Sąd naturalnie dostrzegał, że I. S. nie wskazano pierwotnie w zarzucie aktu oskarżenia. W ocenie Sądu nie można jednak uznać za wyjście poza granice zarzutu uwzględnienia w sentencji innej pokrzywdzonej aniżeli zakładał to sam prokurator, z niezrozumiałych powodów rezygnujący z przesłuchania w dochodzeniu jednego z przecież już wówczas ustalonych kluczowych świadków. Uwzględnienie jej w wyroku mieściło się w granicach czasowych i faktycznych skargi publicznej – skoro chodziło o tą samą kwestionowaną wystawę, ten sam czas, tożsame prace tego samego autora. A zatem bezspornie o ten sam czyn. Co do osób towarzyszących I. S., bez ich przesłuchania – co było niemożliwe skoro ta odmawiała ujawnienia ich tożsamości, a w sumie wychodziło, że nawet nie dysponowała danymi osobowymi i adresowymi – nie dawało się określić w sposób nie budzący żadnych wątpliwości czy rzeczywiście czuli się obrażeni akurat w zakresie sfery religijnej i czy nawet byli katolikami. To, że tak to odbierała I. S., nie przesądzało jeszcze, że faktycznie doszło i tu do obrazy czyichś uczuć religijnych. Zresztą ta i tak wymaga konkretyzacji pokrzywdzonych – a tu nie dawało się ustalić ich danych personalnych. Uznając, że zachowanie oskarżonego P. W. łącznie jednym czynem wyczerpywało dyspozycję art. 137 §1 k.k. i art. 196 k.k., dla oddania pełni szkodliwości społecznej zachowania oskarżonego konieczne było sięgnięcie po kumulatywną kwalifikację prawną czynu (art. 11 §2 k.k.). ☐ 3.2. Podstawa prawna skazania albo warunkowego umorzenia postępowania niezgodna z zarzutem I ---------------------------------------------------------------------- Zwięźle o powodach przyjętej kwalifikacji prawnej ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 4.KARY, Środki Karne, PRzepadek, Środki Kompensacyjne i środki związane z poddaniem sprawcy próbie Oskarżony Punkt rozstrzygnięcia z wyroku Punkt z wyroku odnoszący się do przypisanego czynu Przytoczyć okoliczności P. W. (1) 1 1 Rozważając zakres odpowiedzialności prawnej, Sąd ocenił, że nie ma potrzeby sięgania wobec oskarżonego P. W. (1) aż po wydanie wyroku skazującego. Z drugiej – że nagromadzenie okoliczności obciążających, a dotyczących czynu, wyłącza możliwość umorzenia postępowania poprzez odwołanie się do instytucji znikomej społecznej szkodliwości (art. 1 §2 k.k.). Kumulacja tak ważkich okoliczności jak: liczba jednocześnie znieważonych symboli religijnych i państwowego, ich fundamentalna dla polskich katolików waga, zbliżone do stylistyki pornograficznej tło, w jakich je ulokowano, równoczesne wyczerpanie przez oskarżonego znamion dwóch przepisów ustawy karnej, działanie w pewnym zakresie też z chęci zysku (skoro wszystkie eksponowane prace – w tym kwestionowane - były zarazem na sprzedaż), działanie z zamiarem bezpośrednim w przypadku znieważenia miniaturki bandery, wykluczała możliwość uznania, że stopień społecznej szkodliwości takiego zachowania byłby rzeczywiście subminimalnym. Także w tym kontekście wymienić należy okoliczność, że u podstaw zakwestionowanych prac oskarżonego leżało opisane wcześniej – podyktowane jednak pewną nietolerancją – przeświadczenie oskarżonego, że to jego wizja „polskości” jest lepszą niż ta tradycyjna, oparta o wartości katolickie i narodowe. a więc element jednak pewnej nietolerancji na inne postawy społeczne. Z drugiej jednak strony waga okoliczności łagodzących – zarówno wpływających na społeczną szkodliwość czynu jak i winę – była w sprawie bardzo znacząca: oskarżony jest osobą dotąd niekaraną, brak jest sygnałów aby w przeszłości miał jakieś konflikty z prawem, jego działalność artystyczna i społeczna jest doceniana – o czym świadczą zeznania niektórych świadków oraz odznaczenie go za zasługi dla miasta, na etapie publikacji prac działał z zamiarem ewentualnym naruszenia uczuć religijnych w wyniku znieważenia symboliki religijnej – w związku ze swoją aktywnością artystyczną w ramach nurtu sztuki zaangażowanej, do popełnienia przestępstwa doszło w toku retrospektywnej ekspozycji artystycznej oskarżonego, gdzie oskarżony nietrafnie i bezpodstawnie ocenił, że działalność artysty na tyle usprawiedliwia ekspozycję nawet najbardziej drastycznych prac, iż czyni takie zachowanie bezkarnym (art. 30 k.k.), żadna z zakwestionowanych prac nie powstała intencjonalnie na potrzeby wystawy z 2021 r. dla wzniecania jakiegoś zamętu społecznego na tle religijnym ale była elementem wcześniejszej twórczości oskarżonego, wchodzącej w skład jego dorobku artystycznego, który w dacie czynu postanowił kompleksowo zaprezentować, łącznie z tymi najbardziej obrazoburczymi i uderzającymi w uczucia religijne katolików i symbolikę państwową pracami z cyklu (...), prace mieściły się w kategoriach sztuki zaangażowanej, zamknięta w czterech ścianach budynku – nawet ogólnodostępna i darmowa - publiczna wystawa artystyczna z zasady faktycznie limituje grono widzów, gromadząc tam do tego przede wszystkim jednak osoby bardziej otwarte na sztukę i kontrowersyjność formy. Łączna liczba widzów całej wystawy (do chwili jej zamknięcia) nie przekraczała kilkuset osób, z czego tylko promil artykułował potem zastrzeżenia do zaprezentowanych prac. Podsumowując: społeczne bezpośrednie oddziaływanie zachowania oskarżonego było relatywnie małe. Zwiększyła je znacząco dopiero decyzja A. (...) H. o powiadomieniu prokuratury, nagłośnienie wystawy przez portal „Niezależna.pl”, a wreszcie niniejsze postępowanie karne o dużej medialności i zainteresowaniu publiczności. Chodziło tu jednak każdorazowo o aktywności pozostające przecież poza wolą i zgodą samego oskarżonego, od niego w dużej części w ogóle niezależne, wyodrębniony sposób ekspozycji najbardziej kontrowersyjnej, objętej aktem oskarżenia, części prac oskarżonego, uniemożliwiał zapoznanie się z nimi przynajmniej przez osoby niepełnoletnie, oskarżony nie nagłaśniał w sposób szczególny tej części wystawy, która potem spotkała się z zarzutem aktu oskarżenia, czasokres wystawy był relatywnie krótki (nawet uwzględniając pierwotne plany, do których realizacji nie doszło z uwagi na przedwczesne, przymusowe, zamknięcie ekspozycji) – co również przekładało się na ograniczenie społecznego oddziaływania zachowania oskarżonego, ostatecznie realnie oskarżony bezpośrednio naruszył uczucia religijne tylko jednej konkretnej osoby, która do tego nie wykazywała podczas procesu szczególnej woli ścigania oskarżonego, naruszone przez oskarżonego przepisy ustawy karnej obejmują dwa występki zagrożone każdorazowo bardzo łagodnymi karami (czyn z art. 137 §1 k.k. – sankcją alternatywną grzywny, kary ograniczenia wolności i kary pozbawienia wolności do roku, czyn z art. 196 k.k. – sankcją alternatywną grzywny, kary ograniczenia wolności i kary pozbawienia wolności do lat 2). Nawet w ocenie ustawodawcy chodzi zatem tu o zachowania z zasady cechujące się niewysoką społeczną szkodliwością i zawinieniem – czego przejawem jest właśnie wynikająca z ustawy wysokość sankcji, abstrahując już nawet od tych uwag, jakie poczynił w 2015 r. Trybunał Konstytucyjny na marginesie rozważań o konstytucyjności art. 196 k.k. Waga i liczba tych okoliczności łagodzących, w kontekście przysługującej oskarżonemu wolności wypowiedzi oraz ekspresji artystycznej, w świetle przywołanych wcześniej zapisów Konstytucji RP i EKPCz czyni przedwczesną i zbędą decyzję o sięgnięciu od razu aż po wyrok skazujący, nawet przy skorzystaniu z dobrodziejstwa nadzwyczajnego złagodzenia kary czy odstąpienia od jej wymierzenia. Tym bardziej nie znajdowała uzasadnienia grzywna żądana przez prokuratora. W przekonaniu Sądu prawidłowa implementacja przywołanych na wstępie standardów międzynarodowej ochrony praw człowieka w realiach niniejszej sprawy w pełni uzasadnia podjęcie wobec oskarżonego P. W. uprzednio próby poddania go oddziaływaniu mniej dolegliwej w skutkach instytucji probacyjnej w postaci warunkowego umorzenia postępowania karnego, połączonej z elementami kompensacyjnymi dla jedynej ustalonej w sprawie bezpośrednio pokrzywdzonej i nie wiążącej się z odium karnego skazania. Tym bardziej, że spełnione były wszystkie elementy zawarte w art. 66 §1 k.k. Wina i społeczna szkodliwość czynu oskarżonego nie były znaczne. Przypomnieć tu należy, że brzmienie art. 66 §1 k.k. obejmuje też swoim zakresem przypadki o „średnim” nasileniu (por. wyrok SA w Krakowie z dnia 30 marca 2005 r., II AKa 50/05, Legalis nr 71305). Okoliczności popełnienia czynu nie budziły wątpliwości. Oskarżony nie był dotąd karany za przestępstwo, nie tylko umyślne. Nie ma nawet przesłanek do wniosku, że w przeszłości naruszał w jakikolwiek sposób porządek prawny. Działalność artystyczna i społeczna oskarżonego jest doceniana. Chociaż do winy się nie przyznawał, obstając przy swojej ocenie prawa artysty do wypowiedzi, ogólna postawa oskarżonego – patrząc na całokształt sprawy – w pełni uzasadniała przypuszczenie, że pomimo umorzenia postępowania będzie on przestrzegał porządku prawnego, w szczególności nie popełni przestępstwa. Z tego powodu Sąd skorzystał wobec oskarżonego P. W. (1) z dobrodziejstwa warunkowego umorzenia postępowania karnego. Mając na uwadze stanowisko oskarżonego w toku procesu oraz liczbę i wagę naruszonych symboli i przedmiotów kultu religijnego, w ocenie Sądu uzasadnione było określenie okresu próby na 2 lata - jako celowe dla rzeczywiście dostatecznie pogłębionej weryfikacji zachowania oskarżonego. P. W. (1) 2 1 Wobec obligatoryjnej treści art. 67 §3 k.p.k. ale też dostrzegając cele kompensacyjne, Sąd zobowiązał oskarżonego do uiszczenia na rzecz pokrzywdzonej I. S. (1) kwoty 1.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę wynikającą z naruszenia jej dobra osobistego, którym jest wolność religijna. Kwotę w powyższej wysokości Sąd uznał za adekwatną – mając na uwadze charakter dzieł ale też krótkotrwałość krzywdy, a także postawę samej pokrzywdzonej, którą zachowanie oskarżonego w pierwszym momencie zbulwersowało, naruszając jej uczucia religijne na tyle, że ta nawet powiadomiła A. (...) H. ale dalej zarazem nie wykazywała już potem zainteresowania postępowaniem karnym. Uznać zatem należało, że rzeczywista krzywda nie była nawet przez nią subiektywnie oceniana ostatecznie jako jakoś szczególnie wysoka. W rezultacie kwota 1.000 zł jawi się co do zasady jako wystarczająca rekompensata w sferze majątkowej. Ewentualnej wyższej kwoty pokrzywdzona może zresztą dochodzić samodzielnie na drodze cywilnej. Z uwagi na sytuację materialną oskarżonego Sąd zobowiązał go do uiszczenia tej kwoty w terminie 1 roku – jako w pełni wystarczającej dla zebrania niezbędnych środków bez narażania także małoletniego dziecka oskarżonego na jakiś uszczerbek dla jego niezbędnego utrzymania. P. W. (1) 3 1 Niezależnie od aspektu materialnego, naruszenie przez oskarżonego dobra osobistego pokrzywdzonej I. S., którym jest wolność religijna, skłaniało do naprawienia owej krzywdy w pewien sposób również środkami niepieniężnymi. Dostrzegając jednocześnie ważki aspekt wychowawczy takiego zabiegu, Sąd zobowiązał zatem oskarżonego do pisemnego przeproszenia pokrzywdzonej w terminie 6 miesięcy. Zaznaczyć należy, że nie chodziło tu bynajmniej o jakieś przepraszanie za sam akt kreacji dzieła (to przecież w ogóle pozostaje poza sferą zainteresowania prawa karnego) ale za jego późniejszą publiczną ekspozycję w taki sposób, że bez swojej zgody pokrzywdzona została skonfrontowana z obrazoburczym i znieważającym drogie dla niej wartości przekazem, którego sobie nie życzyła i który obrażał jej sferę wolności, w efekcie naruszając jej dobro osobiste. 5.Inne ROZSTRZYGNIĘCIA ZAwarte w WYROKU Oskarżony Punkt rozstrzygnięcia z wyroku Punkt z wyroku odnoszący się do przypisanego czynu Przytoczyć okoliczności P. W. (1) 4 1 Sąd na podstawie art. 230 §2 k.p.k. rozstrzygnął o dowodach rzeczowych. Wobec zabezpieczenia w toku dochodzenia przez prokuraturę szerokiej dokumentacji fotograficznej, gdzie doskonale widać wszystkie kwestionowane prace i ich szczegóły, są one w całości zbędne dla toczącego się postępowania. 6.inne zagadnienia W tym miejscu sąd może odnieść się do innych kwestii mających znaczenie dla rozstrzygnięcia, a niewyjaśnionych w innych częściach uzasadnienia, w tym do wyjaśnienia, dlaczego nie zastosował określonej instytucji prawa karnego, zwłaszcza w przypadku wnioskowania orzeczenia takiej instytucji przez stronę ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- KOszty procesu Punkt rozstrzygnięcia z wyroku Przytoczyć okoliczności 5 Stosownie do treści art. 627 k.p.k. koszty postępowania obciążały oskarżonego P. W. (1). Ich łączna wysokość wynika z akt sprawy, przy czym zasadniczą część tworzyły koszty opinii biegłych. Mając na uwadze jego sytuację materialną i rodzinną, w tym posiadanie małego dziecka na utrzymaniu, pełne pokrycie przez oskarżonego kosztów procesu byłoby dla niego z oczywistych powodów nadmierną dolegliwością. Tym bardziej, że największą ich część wygenerowały właśnie opinie kolejnych biegłych, które finalnie okazywały się w ten czy inny sposób w dużej części wadliwe czy podważane przez same organy procesowe. W rezultacie trudno aby oskarżony rzeczywiście był zmuszany do ponoszenia całości czy większej części związanych z tym kosztów. Ostatecznie, na podstawie art. 624 §1 k.p.k. Sąd zwolnił oskarżonego od ponoszenia kosztów procesu przekraczających kwotę 2.000 zł. Kwotę 2.000 zł oskarżony jest z powodzeniem bez trudu przy obecnej sytuacji na rynku pracy uzyskać nawet z bieżących dochodów – przy podjęciu w razie potrzeby czasowo zatrudnienia. 8.Podpis

Need to analyze how this precedent applies to your matter?

Cross-reference this judgment against statutes, commentaries, and subsequent citing case law inside Legislator AI.

Open in Legislator →

Full text

Sygn. akt. I C 2007/13

WYROK W IMIENIU

RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 28 grudnia 2018r. Sąd Okręgowy w Krakowie Wydział I Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSO Kamil Grzesik Protokolant: sekretarz sądowy Edyta Sieja po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 18 grudnia 2018 r. w K. sprawy z powództwa Z. R. (1) oraz (...) Związku (...) przeciwko (...) oraz Z. F. – z siedzibą w M. w Niemczech o ochronę dóbr osobistych I. zobowiązuje każdego z pozwanych do umieszczenia poniższych przeprosin, w siedem dni od uprawomocnienia się wyroku, pomiędzy godziną 20.00 a 20.30, w formacie wyświetlonego przez 20 sekund białego tekstu na czarnym tle, o wielkości co najmniej równej wielkości napisów początkowych serialu (...) o widocznym-wyboldowanym-tytule (...) .

R. I (...) ZWIĄZEK (...)” tekst w całości winien być odczytany przez lektora, w normalnym tempie, „Producenci filmu (...) tj. Telewizja (...) oraz firma (...), na skutek przegranego procesu sądowego, przepraszają Z. R. (1) oraz (...) Związek (...), za naruszenie ich dóbr osobistych poprzez prezentowanie treści zawartych w filmie pt. (...) Wskazany film zawiera w swej treści nieuprawnione sugestie dotyczące rzekomego współdziałania (...) w przeprowadzeniu Holokaustu. Nieuprawniona jest też sugestia, że wszyscy żołnierze (...) reprezentowali postawy antysemickie i nacjonalistyczne.

„ Tekst przeprosin ukazać ma się w Telewizji (...) w języku polskim, Telewizji (...): kanał (...), kanał (...), kanał (...), w języku niemieckim; II. upoważnia powodów do opublikowania w Telewizji (...) przeprosin o jakich mowa w pkt I , w przypadku braku publikacji w terminie przewidzianym, na warunkach określonych w pkt I Wyroku; III. zobowiązuje pozwanych do umieszczenia treści w/w przeprosin na własnych stronach internetowych w wersji niemieckiej tj. a. (...) b. (...) na głównej stronie, w odrębnej ramce o wielkości 1/4 ekranu, standardową wersją liter zwyczajowo używanych w serwisach internetowych dla umieszczenia w nich wiadomości, tak aby wielkość czcionki była dostosowana do wielkości ramki, tj. ramka była w całości wypełniona oświadczeniem, czcionka koloru czarnego na białym tle, o tytule „Producent filmu „(...)" przeprasza Polaka Z.

R. i (...) Związek (...)", w taki sposób by każdy, kto będzie korzystał w danym czasie z serwisu internetowego mógł w pełni i bezpośrednio, bez dokonywania dodatkowych czynności, zapoznać się z treścią oświadczenia oraz aby z oświadczeniem tym nie kolidowały reklamy bądź inne treści odciągające uwagę od oświadczenia oraz tak aby oświadczenie było widoczne w całości po wyświetleniu ww. stron internetowych, przez okres 3 miesięcy, w terminie 7 dni od daty uprawomocnienia się wyroku; IV. zobowiązuje pozwanych do zaniechania działań naruszających dobra osobiste powodów Z.

R. (1) i (...) Związku (...) poprzez umieszczenie napisów początkowych, dołączanych do serialu „(...)”, wyświetlanych przed każdorazową emisją serialu-niezależnie od tego gdzie ta emisja ma miejsce- w języku w którym emitowany jest film, o następującej treści: „Producenci filmu oświadczają, że wszystkie postaci żołnierzy (...) wskazane w filmie są fikcyjne i jakiekolwiek podobieństwo do postaci prawdziwych jest niezamierzone. Niemcy okupowali Polskę w latach 1939-1945, prowadząc politykę eksterminacji Polaków i Ż..

Żołnierze (...) w zdecydowanej większości pomagali (...), chronili ich i ukrywali, pomimo groźby utraty życia, jako jedynej kary przewidzianej przez niemieckiego okupanta. W ten sposób zginęły tysiące Polaków- w tym żołnierze (...). Instytut (...) najwięcej tytułów Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata przyznał Polakom, w tym żołnierzom (...)” przy czym napisy te powinny być zaprezentowane w następujący sposób:

a) czcionka i wielkość taka sama jak czcionka i wielkość liter prezentująca nazwiska aktorów-białe litery na czarnym tle;

b) każde zdanie powinno być wyświetlane oddzielnie, po czym wygaszane- na takiej samej zasadzie jak prezentowane są napisy początkowe; V. zasądza od pozwanych (...) oraz Z. F. – z siedzibą w M. in solidum kwotę 20.000 zł (dwadzieścia tysięcy złotych) tytułem zadośćuczynienia za naruszenie dobra osobistego powoda Z. R. (1); VI. oddala powództwa w pozostałej części; VII. zasądza od pozwanych na rzecz powoda Z. R. (1) kwotę 3670,20 zł (trzy tysiące sześćset siedemdziesiąt złotych i 20/100) tytułem zwrotu kosztów postępowania; VIII. zasądza od pozwanych na rzecz powoda (...) Związku (...) kwotę 300 zł (trzysta złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania; IX. odstępuje od obciążenia powodów Z. R. (1) i (...) Związku (...) kosztami postępowania innymi niż uiszczona opłata od pozwu. Sygn. akt I C 2007/13

UZASADNIENIE

wyroku Sądu Okręgowego, Wydział I Cywilny z dnia 28 grudnia 2018 roku W dniu 19 listopada 2013 roku powodowie Z. R. (1) i (...) Związek (...) wnieśli pozew przeciwko (...) będącym producentem serialu „(...)” oraz Z. F. – A. des öffentlichen R. będącego koproducentem serialu „(...)”. W ostatecznie sprecyzowanym żądaniu pozwu powodowie domagali się:

1) zobowiązania pozwanego Z. A. des öffentlichen R. do umieszczenia poniższego tekstu przeprosin w Telewizji (...), w czasie antenowym adekwatnym do czasu wyświetlania serialu, w formacie wyświetlonego przez 1 minutę białego tekstu na czarnym tle, o wielkości co najmniej równej wielkości napisów początkowych serialu o widocznym – wyboldowanym tytule (...). R. I (...) ZWIĄZEK (...)" tekst w całości winien być odczytany przez lektora, w normalnym tempie, w terminie 7 dni od daty uprawomocnienia się powództwa „Producent filmu pt.

„(...)", tj. Telewizja (...), na skutek przegranego procesu sądowego, przeprasza Z. R. (1) oraz (...) Związek (...), za naruszenie ich dóbr osobistych poprzez prezentowanie treści zawartych w filmie pt. „(...). Wskazany film zawiera w swej treści nieuprawnione sugestie dotyczące rzekomego współdziałania (...) w przeprowadzeniu Holocaustu, odmawiania przez żołnierzy (...) pomocy (...) w czasie II wojny światowej, rzekomego dopuszczania się przez żołnierzy (...) mordów na osobach narodowości żydowskiej czy pozostawiania Ż. na pewną śmierć.

Nieuprawniona jest sugestia, że wszyscy żołnierze (...) reprezentowali postawy antysemickie i nacjonalistyczne. Jednocześnie Telewizja (...) oświadcza, że jedynymi odpowiedzialnymi za przeprowadzenie Holocaustu, byli Niemcy i wyraża ubolewanie z powodu naruszenia dóbr osobistych żołnierzy (...). Telewizja (...)”.

2) Zobowiązania pozwanego (...) do umieszczenia poniższego tekstu przeprosin w Telewizji (...), w czasie antenowym adekwatnym do czasu wyświetlania serialu, w formacie wyświetlonego przez 1 minutę białego tekstu na czarnym tle, o wielkości co najmniej równej wielkości napisów początkowych serialu o widocznym – wyboldowanym - tytule (...) . R. I (...) ZWIĄZEK (...)", który jednocześnie będzie odczytany przez lektora, w terminie 7 dni od daty uprawomocnienia się powództwa „Producent filmu pt. „(...)", tj. ( (...), na skutek przegranego procesu sądowego, przeprasza Z.

R. (1) oraz (...) Związek (...), za naruszenie ich dóbr osobistych poprzez treści sugerowane w filmie pt. „(...) Wskazany film zawiera w swej treści nieuprawnione sugestie dotyczące rzekomego współdziałania (...) w przeprowadzeniu Holocaustu, odmawiania przez żołnierzy (...) pomocy (...) w czasie II wojny światowej, rzekomego dopuszczania się przez żołnierzy (...) mordów na osobach narodowości żydowskiej czy pozostawiania Ż. na pewną śmierć. Nieuprawniona jest sugestia, że wszyscy żołnierze (...) reprezentowali postawy antysemickie i nacjonalistyczne.

Jednocześnie Producent (...) oświadcza, że jedynymi odpowiedzialnymi za przeprowadzenie Holocaustu, byli Niemcy i wyraża ubolewanie z powodu naruszenia dóbr osobistych żołnierzy (...). Producent filmu (...) - firm (...)".

3) Upoważnienia Powodów - na podstawie art. 480 § 1 kpc – do opublikowania przeprosin o jakich mowa w punkcie 1., w przypadku braku publikacji w terminie przewidzianym na warunkach określonych w punkcie 1.;

4) Zobowiązania Pozwanych do umieszczenia treści w/w przeprosin na własnych stronach internetowych w wersji niemieckiej tj. a. (...) b. (...) na głównej stronie, w odrębnej ramce o wielkości 1/4 ekranu, standardową wersją liter zwyczajowo używanych w serwisach internetowych dla umieszczenia w nich wiadomości, tak aby wielkość czcionki była dostosowana do wielkości ramki, tj. ramka była w całości wypełniona oświadczeniem, czcionką koloru czarnego na białym tle, o tytule „Producent filmu „(...)" przeprasza Polaka Z. R. i (...) Związek (...)", w taki sposób by każdy, kto będzie korzystał w danym czasie z serwisu internetowego mógł w pełni i bezpośrednio, bez dokonywania dodatkowych czynności, zapoznać się z treścią oświadczenia oraz aby z oświadczeniem tym nie kolidowały reklamy bądź inne treści odciągające uwagę od oświadczenia oraz tak aby oświadczenie było widoczne w całości po wyświetleniu ww. stron internetowych, przez okres 3 miesięcy, w terminie 7 dni od daty uprawomocnienia się wyroku;

5) Zobowiązania Pozwanych do umieszczenia treści przeprosin na kanałach telewizyjnych, w których serial był emitowany;

6) zobowiązanie pozwanych do zaprzestania pokazywania w przedmiotowym serialu znaku (...) Związku (...) (opaska z grafiką – skrótem AK, w której w środkowej części poziomo ułożone są barwy narodowe) – Symbolu Stowarzyszenia (...);

7) Zobowiązania Pozwanych - na podstawie art. 24 k.c. - do zaniechania działań naruszających dobra osobiste Powodów poprzez umieszczenie napisów początkowych przed każdorazową emisją filmu „(...)”, niezależnie od tego gdzie emisja ta ma miejsce o następującej treści: „Producenci filmu oświadczają, że wszystkie postaci wskazane w filmie są fikcyjne i jakiekolwiek ich podobieństwo do postaci prawdziwych jest niezamierzone. Niemcy okupowali Polskę w latach 1939-1945, prowadząc politykę eksterminacji Polaków i Ż.. Żołnierze (...) pomagali (...), chronili ich i ukrywali, pomimo groźby utraty życia, jako jedynej kary przewidzianej przez niemieckiego okupanta.

W ten sposób zginęły tysiące Polaków - w tym żołnierze (...). Instytut (...) najwięcej tytułów Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata przyznał Polakom, w tym żołnierzom (...). Jedynymi odpowiedzialnymi za przeprowadzenie Holocaustu i mordowanie Ż. na terenie Polski, byli Niemcy” – przy czym napisy ten powinny być zaprezentowane w następujący sposób: czcionka i wielkość taka sama jak czcionka i wielkość liter prezentująca aktorów – białe litery na czarnym tle; każde zdanie powinno być wyświetlane oddzielnie – po czym wygaszane – na takiej samej zasadzie jak prezentowane są napisy początkowe;

8) Zobowiązania Pozwanych na zasadzie odpowiedzialności in solidum do zapłaty na rzecz Powoda Z. R. kwoty 25.000 zł tytułem zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych. Tekst przeprosin we wszystkich telewizjach, w których był już emitowany serial w języku właściwym dla danego kraju, tj.: - w telewizji niemieckiej: kanał (...) w poniedziałek, wtorek i środę o godzinie 20:15, kanał (...) w sobotę niedzielę i poniedziałek o godzinie 20:15, kanał (...) w poniedziałek, wtorek i środę 20:15; - w telewizji austriackiej: kanał (...) w poniedziałek, wtorek i środę godzinie 12:15,kanał (...) w poniedziałek, wtorek i środę 20:15 - telewizji norweskiej na kanale (...) we wtorek, środę i czwartek o godzinie 21:30; - telewizji hiszpańskiej na kanale C. w sobotę, niedzielę i poniedziałek o godzinie 20:15; - telewizji polskiej na kanale (...) w poniedziałek, wtorek i środę o godzinie 20:15; - telewizji irlandzkiej: telewizja (...) w niedzielę, poniedziałek i wtorek o godzinie 21:00 - telewizja holenderska: telewizja (...) w sobotę w przedziale czasowym od godziny 22 do 23.

W uzasadnieniu powództwa powodowie wskazali, że serial, pt. „(...)”, którego producentami byli telewizja (...) oraz firma (...) (obecnie U. F.) został wyemitowany w marcu 2013 r. w telewizji (...), a następnie w innych telewizjach wskazanych w pozwie. Ponadto serial był dostępny w internacie na stronie internetowej firmy (...), zaś obecnie dostępny jest na stałe na kanale (...) (w całości i we fragmentach) w internacie. Powodowie wskazywali, że film ten ukazuje żołnierzy (...) jako antysemitów, nacjonalistów, współpracujących z Niemcami w Holocauście narodu żydowskiego.

Powodowie upatrywali naruszenia swoich dóbr osobistych w nieuprawnionych ocenach – bardzo pejoratywnych (antysemityzm, nacjonalizm) oraz przedstawieniem nieprawdziwych faktów dotyczących żołnierzy (...) (pomoc Niemcom w eksterminacji Ż., chęć eliminowania Ż. z (...), głoszenie antysemickich haseł wcielanych następnie w życie). Powodowie wskazali, że naruszone zostały ich dobra osobiste takie jak: - prawo do dumy narodowej, prawo do kultywowania tożsamości narodowej – Polaków jako ofiar II wojny światowej, prawo do niezakłamanej historii, prawo do godności i dobrego imienia, prawo do kultu zmarłych żołnierzy (...), prawo do znaku – symbolu AK i usytuowanie go w kontekście antysemickich zachowań.

W szczególności miało to miejsce w scenach: przybycia V. i A. do obozu partyzantów, zasadzki na Niemców w lesie, targów o żywność z chłopami polskimi w stodole, ataku partyzantów na pociąg, wydalenia V. z oddziału. Pozwani wnieśli o oddalenie powództwa i zasądzenie od powodów na rzecz pozwanych kosztów postępowania. W uzasadnieniu wskazali, że wyprodukowany przez nich film nie jest dokumentalny. Rzeczywistość w nim ukazana jest fikcją, zaś sam film ma charakter fabularny. Fragmenty dokumentalnych kronik historycznych występują w filmie, jednak ich czarno-biała estetyka kontrastuje z pozostałymi fragmentami fabularnymi filmu.

Ponadto wskazali, że serial był przeznaczony dla widowni niemieckiej, zaś jego przesłaniem nie była edukacja historyczna, nie miał informować o wydarzeniach historycznych, czy też być źródłem wiedzy na temat II wojny światowej. Pozwani zaprezentowali także własną, odmienną od powodów interpretację wyżej wymienionych scen, nie dopatrując się w nich złego przedstawienia (...). Podkreślili przy tym, że treści przytoczone w pozwie są przerysowane albo nieprawdziwe albo są niczym niepopartymi wymysłami powodów. P. istnienie dóbr osobistych takich jak duma i tożsamość narodowa, a także prawo do oczekiwania niezakłamanej historii.

Jednocześnie wskazano, że (...) Związek (...) jest osobą prawną i nie może odczuwać dumy z własnej przeszłości, bycia Polakiem lub zachowań narodu polskiego w czasie II wojny światowej, czy też oczekiwania niezakłamywania historii. Ponadto wskazali, że brak jest indywidualizacji naruszenia, ponieważ powód nie utożsamia się z przedstawionymi w filmie osobami, lecz jedynie w sposobie przedstawienia wymyślonych postaci filmowych (partyzantów). Ponadto, tematem filmu nie jest działalność (...), zaś film nie dotyczy w ogóle działalności powoda (...).

Pozwani podnieśli również, iż powodom nie może przysługiwać dobro osobiste w postaci kultu osoby zmarłej, ponieważ jest ono zarezerwowane jedynie dla najbliższych osób zmarłego, zaś osobą najbliższą może być jedynie osoba fizyczna, nie prawna, jaką jest powód (...) Związek (...). Do udziału w niniejszym postępowaniu przystąpił Prokurator Okręgowy w Krakowie, który poparł stanowisko strony powodowej. Postanowieniem z dnia 18 lipca 2016 r. Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił zarzut braku jurysdykcji krajowej. Pozwani wnieśli zażalenie na to postanowienie.

Sąd Apelacyjny w Krakowie postanowieniem z dnia 16 maja 2017 roku oddalił zażalenie pozwanych. (dowód: postanowienie Sądu Okręgowego w Krakowie z dnia 18 lipca 2016 r. - k. 750, postanowienie Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 16 maja 2017 roku - k. 1104) Sąd ustalił następujący stan faktyczny: Telewizja (...) oraz TeamWorx (obecnie U. F.) wspólnie wyprodukowały serial „(...)” (niem. U. M., unsere V., ang. G. War), którego pierwsza emisja nastąpiła w niemieckiej telewizji na kanale (...) w dniach 17-19 marca 2013 r. Po emisji serialu „(...)” wyemitowano w telewizji niemieckiej filmy dokumentalne na temat II wojny światowej. (okoliczność bezsporna) Pozwani producenci są wyłącznymi podmiotami prawa autorskiego do filmu „U.

M., U. V.”. Producenci przenieśli na spółkę (...), bez ograniczeń czasowych, prawo eksploatacji tego filmu na terytorium (...) łącznie z niemieckojęzycznymi prawami dla A. A. i na wybranym przez (...) jednym z następujących obszarów: obszary włoskojęzyczne, w szczególności W., łącznie z (...), (...), K., (...)oraz włoskojęzyczną częścią (...); lub (...); lub obszary francuskojęzyczne, składające się z (...)łącznie z terytoriami DOM/TOM, francuskojęzyczną częścią (...)francuskojęzyczną (...)oraz francuskojęzyczną (...).

Ponadto producent udzielił spółce (...), na okres 12 lat, wyłącznej licencji do dystrybucji praw do eksploatacji filmu na wszystkich innych terytoriach, z dodatkowym wyłączeniem (...), niemieckojęzycznych kantonów Szwajcarii, niemieckojęzycznego (...)oraz L.. Przeniesienie oraz licencja obejmują wszystkie pola eksploatacji współcześnie stosowane dla utworów audiowizualnych. (dowód: umowa – k. 597) Emisja serialu nastąpiła również w innych telewizjach europejskich: - niemieckiej: • kanał (...) w dniach od 19 października 2013 r. (sobota) -21 października 2013 r.(poniedziałek), w każdym dniu o godzinie 20:15;

• kanał (...) w dniach od 26 sierpnia 2013 r. (poniedziałek) do 18 sierpnia 2013 r. (środa), w każdym dniu o godzinie 20:15; - polskiej:, kanał (...) w dniach od 17 czerwca 2013 r. (poniedziałek) do 19 czerwca 2013 r. (środa), każdym dniu o godzinie 20:15; (okoliczność przyznana) Akcja serialu rozgrywa się podczas II wojny światowej, a rozpoczyna się latem 1941 roku, w przeddzień ataku na (...) Głównymi bohaterami serii są 19-21 letni: C., W., G., V. i F.. Spotykają się w B. po raz ostatni przed wyruszeniem przez W. i F. na front wschodni.

Główni bohaterowie wierzą w zwycięstwo III Rzeszy Niemieckiej i zamierzają spotkać się ponownie już w Boże Narodzenie 1941 r. po wygranej wojnie na Wschodzie. V. jest Niemcem żydowskiego pochodzenia i zostaje wysłany transportem na teren Polski do obozu koncentracyjnego Auschwitz. W trakcie podróży ucieka z pociągu wraz z P. A. i przyłącza się do jednego z oddziałów (...). A. i V. zostają zabrani do kwatery oddziału (...). Rozmawiają tam z J. będącym dowódcą oddziału. J. początkowo weryfikuje, czy A. mówi prawdę, że pochodzi z W..

Następnie J. podchodzi do V. i pyta A.: „On jest Niemcem?”, A.: (...), na co J. odparł: „dlaczego jesteś z Niemcem? Pieprzysz się z nim?”, po czym J. łapie za głowę V., obwąchuje i pyta: „Jesteś Żydem?”. A. odpowiada: (...), wobec czego J. pyta ją: „Dlaczego jesteś taka pewna?”. A. odpowiada: „Jest tak jak powiedziałeś, pieprzyłam się z nim”. J. przykłada do policzka V. nóż, następnie zaczyna się śmiać i dodaje „To urocze. Jest wielu szpicli. Niemcy wypłacają im za nas nagrody. Dlaczego miałbym Was puścić żywych?”. (dowód:

O. II, 1:21:40 – 1:23:59) W III odcinku polscy żołnierze (...) po zastrzeleniu Niemców dokonują rabunku cennych przedmiotów należących do zmarłych. J. wydaje rozkaz: „Brać obrączki, złote zęby, zegarki”. (dowód: odcinek III, 0:05:57) W filmie przedstawiono scenę, w której J. i inni członkowie oddziału udali się do polskich chłopów w celu zakupu żywności. W trakcie rozmowy jeden z gospodarzy pyta dowódcę „A są u Was Żydzi?”. J. retorycznie pyta na głos: „Czy są tu jacyś Żydzi?”, a następnie: „Jacyś Żydzi obecni?”.

Po zapewnieniu, że Ż. nie ma, gdyż J., jak sam stwierdził, „poznałby ich po smrodzie”, gospodarz decyduje się sprzedać żywność zaznaczając „I żadnych Ż.”. Na co jeden z żołnierzy (S.) dodaje: „Żydów potopimy jak koty”. V. bierze udział w licznych akcjach zbrojnych, jego towarzysze broni cenią go za jego odwagę. (dowód: odcinek III, 0:09:03 – 0:10:44) Członkowie oddziału (...) pod wodzą J. atakują niemiecki transport kolejowy, który zgodnie z informacjami, jakie uzyskali żołnierze ma przewozić broń i amunicję.

Niemiecka załoga pociągu i żołnierze W. zostają zabici. J. odsuwa drzwi jednego z wagonów, patrzy na znajdujących się tam ludzi i po chwili zasuwa je z powrotem. Wtedy V. pyta się: „Co z nimi?”, na co J. powtarza ze zdziwieniem: „Co z nimi?”. Jeden z żołnierzy (...) mówi następnie: „Większość z nich to Żydzi, a Żydzi są tak samo parszywi jak komuniści czy ruskie. Lepiej martwi niż żywi”. V. pyta: „Chcesz, żeby tu zdechli?”, na co żołnierz odpowiada: (...). Żołnierze są zdecydowani, aby zostawić tych ludzi na śmierć, dla nich sprawa wydaje się oczywista, działają bezrefleksyjnie.

A. daje znać V., że ma nic nie robić. Po zabraniu z pociągu broni i amunicji oraz hełmów oddalają się od pociągu. Wtedy V. wraca do pociągu i wypuszcza ludzi z bydlęcych wagonów. (dowód: odcinek III, 0:44:00 – 0:50:00) Ratując Ż. V. zdemaskował się i oczekując na decyzję dowódcy słyszy, to co mówi żołnierz S.: „Przecież to jest Żyd, co z tym Żydem?”. Dowódca popijając alkohol stwierdza, że się tym zajmie. J. wyprowadza V. na zewnątrz i każe mu iść przed sobą. Scena sugeruje prowadzenie na egzekucję przez rozstrzelanie.

Po chwili, ładując magazynek w pistolecie, dowódca mówi: „Przeczuwałem to od początku. Inni mówili: on nim jest, wygląda na takiego” po czym śmiejąc się dodaje: „Tak. V., teraz to wiem. Jesteś Niemcem i Żydem!”. Ostatecznie dodaje: „Byłeś świetnym kompanem”, a następnie po dłuższej chwili „Ale nie mogę Ci już pomóc”. Dowódca ładuje pistolet i mówi do V.: (...). V. jest zdezorientowany i przerażony. Scena sugeruje, że za chwilę J. zastrzeli V.. Następuje moment kulminacyjny sceny – J. trzyma w dłoni nabity pistolet, V. stoi tyłem do niego i wszystko wskazuje na to, że zaraz padnie strzał.

Nagle J. zwraca się do V.: „Wojna nie potrwa długo. Staraj się przeżyć, życzę szczęścia”. V. jest zaskoczony zachowaniem J.. Pomimo tego, że uniknął śmierci znajduje się w bardzo złym położeniu: musi się ukrywać zarówno przed Niemcami jak i Polakami. Scena jest skonstruowana w ten sposób, że widz przez dłuższy czas pozostaje w przekonaniu, że J. zamierza zastrzelić V.. (dowód: odcinek III, 0:50:08-0:50:32 oraz 0:51:46-0:54:47) W filmie pokazane są fragmenty historycznych kronik filmowych z okresu II wojny światowej.

Ponadto film wiernie oddaje chronologię wydarzeń historycznych tamtego okresu. W filmie występują również liczne podpisy, gdzie aktualnie dzieje się akcja w postaci miejscowości oraz odległości od B. albo od M. np. „J. L., baza zaopatrzeniowa partyzantów, 750 km do B.”. Wskazane są również miesiące, a czasem nawet możliwe jest ustalenie konkretnego dnia kiedy dzieją się wydarzenia np. „3 dni do bitwy o K.”. Na końcu III odcinka filmu następuje ponowne spotkanie przyjaciół, jednak w mniejszym gronie, ponieważ F. i G. zginęli.

Tuż przed pojawieniem się napisów końcowych pojawiają się kolejno informacje o poszczególnych głównych bohaterach: „V. (...)”, „G. 1921-1945”, „C. 1921-2003”, „F. 1923-1945”, „W. 1920-”. Postacie Polaków wypowiadają się w języku polskim, a w trakcie ich wypowiedzi wyświetlane są napisy. (dowód: III O., 1:33:39 – 1:34:02) Żołnierze (...) są ubrani w niby-mundury, noszący na ramieniu opaskę biało-czerwoną z dużym czarnym akronimem (...). Ponadto są niechlujnie ubrani, nie mają ogłady, ustylizowani są na bandę z lasu bez wyraźnej hierarchii (poza dowódcą J.).

Członkowie oddziału mają groźne i zawzięte wyrazy twarzy, szczególnie kiedy mówią o Żydach. Nie przejawiają żadnych pozytywnych emocji. Podobnie Polacy niebędący żołnierzami (...) są przedstawieni w filmie jako osoby niechlujne, nieestetyczne, z zaciętymi i agresywnymi wyrazami twarzy, nie uśmiechają się, poza przypadkami, gdy jest to śmiech szyderczy lub złośliwy. (dowód: odcinek II: 1:21:40 – 1:23:59; odcinek III: 0:05:57, 0:09:03 – 0:10:44, 0:44:00 – 0:50:00, 0:50:08-0:50:32, 0:51:46-0:54:47, 0:50:08-0:50:32, 0:51:46-0:54:47) Główni bohaterowie będący Niemcami są przedstawieni jako jednostki niechcące wyrządzać krzywdy, jednakże zmuszone do tego przez dowódców i okoliczności.

Ponadto są zawsze dobrze, jak na warunki pola walki, ubrani i uczesani. Również dwójka głównych bohaterów, którzy zostali wcieleni do W. jest wizualnie przedstawiona w sposób atrakcyjny. Rosjanie są również, na warunki w jakich są pokazywani, dość schludnie ubrani. W czasie wkraczania czerwonoarmistów do budynku szpitala polowego ich mundury są czyste i wyprasowane, zaś przewinienia poczynione przez żołnierza Armii Czerwonej w postaci gwałtu na C. spotyka się ze zdecydowaną reakcją dowódczyni. (dowód: O. I-III) Serial „(...)” jest aktorskim filmem historycznym, w mało precyzyjnej nomenklaturze polskiej można go określić jako fabularny, nie jest to film dokumentalny, odznacza się on przeciętnie wysokim poziomem fikcjonalizacji na płaszczyźnie „wydarzeń”.

Ponadto charakteryzuje się on zarazem stosunkowo wysokim poziomem autentyfikacji, wytwarzanym zarówno na płaszczyźnie stylu wizualno-dźwiękowego, jak i poprzez cechy niediegetyczne (nieprzynależne do świata przedstawionego). Wykorzystuje on fragmenty kronik archiwalnych (zdjęć niezainscenizowanych) w sekwencjach czasie trwania nieco dłuższym niż w wypadku podobnych sekwencji w typowych pełnometrażowych aktorskich filmach historycznych o tematyce II wojny światowej. (...) przedstawia postaci identyfikowane jako członkowie (...), sceny z oddziałem AK zostały zrealizowane w taki sposób, by przedstawić go jako ugrupowanie nastawione antysemicko, nie tylko dialogi, lecz także zabiegi montażowe sugerują podobieństwo działalności AK oraz niemieckich zbrodniarzy nazistowskich. (dowód: opinia biegłego dr hab.

K. K. (1) – k. 1236 – 1244) (...) (...)” nie był konsultowany na etapie realizacji scenariusza z polskimi historykami ani z polskimi żołnierzami. Serial „(...)” był konsultowany z niemieckimi historykami: prof. J. M. (1), S., dr H., prof. W. oraz prof. N.. Prof. historii B. M. nie uczestniczył w tworzeniu filmu „(...)”, zaś brał jedynie udział w tworzeniu filmu dokumentalnego przez pozwanych. Wszystkie uwagi co do scenariusza były zwracane ustnie, scenariusz z uwagami został odesłany przez prof. M. do (...). Prof. M. udzielił jednego dłuższego wywiadu do filmu dokumentalnego, drugim konsultantem był K.

H.. (dowód: zeznania świadka B. M. – k. 973, zeznania świadka B. B. – k. 1504) Niemcy okupowali Polskę w latach 1939-1945, prowadząc politykę eksterminacji Polaków i Ż.. Okupacyjne prawo niemieckie w Polsce przewidywało karę śmierci dla osób ukrywających Ż.. W czasie II W. Światowej z rąk niemieckiego najeźdźcy zginęło około sześciu milionów obywateli polskich, w tym około 3 miliony osób pochodzenia żydowskiego. Tylko w roku 1942 liczba zamordowanych w niemieckich obozach śmierci przy pomocy gazów trujących wyniosła 1 mln 274 tys. 166 osób.

W akcji (...) rozpoczętej 17 marca 1942 r. i zakończonej w listopadzie 1942 roku zginęło w niemieckim obozie koncentracyjnym w B. około 450 tys. ludzi, a w dwóch pozostałych fabrykach śmierci T. i S. odpowiednio ok. 780 tys. W czasie drugiej wojny światowej w niemieckim obozie koncentracyjnym (...) zostało zamordowanych około 1 mln. osób pochodzenia żydowskiego i około 75 000 Polaków. Niemiecki okupant dokonał na terenie Polski olbrzymich zniszczeń materialnych, z których najbardziej znaczącym było praktycznie całkowite zniszczenie stolicy Polski, W..

W czasie 63 dni Powstania (...) z rąk niemieckiego okupanta zginęło około 150 000 ofiar cywilnych ( w dzielnicy W. wymordowano ponad 65 tys. bezbronnych ludzi, nie znajdujących się na terenie walk powstańczych, a na terenie O. ok. 10 tys. osób). Armia Krajowa stanowiła część sił zbrojnych Polskiego Państwa Podziemnego działających na terenach byłej II Rzeczpospolitej i podległa R. Rzeczpospolitej na uchodźstwie. W AK służyło około 390 000 żołnierzy, a formacja ta w latach 1942–1945 przeprowadziła ponad 110 000 większych akcji zbrojno-dywersyjnych, z czego 6 243 akcje zostały przeprowadzone przez większe siły partyzanckie. (...) akcjach przeciw partyzanckich obok specjalnych oddziałów policji i żandarmerii wziął udział Wehrmacht, w tym jednostki pancerne i lotnictwo.

Wykonano ponad 2300 ataków na transport, wykolejono ok. 1300 pociągów, które wiozły wojsko lub zaopatrzenie na front. Żołnierze AK wykonywali również typowe zadania policyjne takie jak wykonywanie wyroków śmierci na osobach oskarżonych o współpracę z okupantami lub pospolitych przestępcach, przeprowadzali też zamachy na przedstawicieli niemieckiego aparatu represji i uwalniali więźniów. Brak jakichkolwiek relacji historycznych o zdarzeniu, w którym żołnierze AK po odbiciu transportu Ż. przewożonych do obozu koncentracyjnego, pozostawili ich w zamkniętych wagonach.

W (...) obowiązywała wojskowa dyscyplina, stopnie wojskowe oraz hierarchiczna podległość. Żołnierze (...) w zdecydowanej większości pomagali (...), chronili ich i ukrywali, pomimo groźby utraty życia, jako jedynej kary przewidzianej przez niemieckiego okupanta. Pomagając ludności żydowskiej zginęło tysiące Polaków - w tym żołnierzy (...). Instytut (...) najwięcej tytułów Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata przyznał Polakom, w tym żołnierzom (...). W czasie działań wojennych poległo około 100 000 żołnierzy (...) (tylko w samym Powstaniu (...) zginęło ponad 17 000 żołnierzy AK), około 50 000 zostało wywiezionych do ZSRR i uwięzionych.

Po zakończeniu II wojny światowej żołnierze (...) byli prześladowani przez władze komunistyczne. Byli aresztowani, więzieni i mordowani. Odbywały się pokazowe procesy polityczne podczas, których żołnierze (...) byli pozbawieni prawa obrony, a przypisywano im czyny, których nigdy nie popełnili. Działania władz komunistycznych i ówczesnego wymiaru sprawiedliwości były nakierowane na przypisanie (...), że była organizacją zbrodniczą, a jej żołnierze zdrajcami i pospolitymi przestępcami. Wielu z nich na podstawie sfałszowanych oskarżeń skazano na karę śmierci bądź wieloletnie więzienie.

Szacuje się, że w latach 1944 do 1949 z rąk aparatu władzy komunistycznej zginęło około 9 000 żołnierzy AK i osób im pomagających . Powód Z. R. (1) po wojnie został skazany na 12 lat więzienia. Żołnierze (...) nie posługiwali się białoczerwonymi opaskami z napisem AK, a jedynie w czasie Powstania (...) nosili na przedramionach opaski białoczerwone z napisem WP (Wojsko Polskie). W latach 1942–1945, jako organ polskiego rządu na uchodźstwie, działała (...) (...) przy Delegaturze R. RP na Kraj. Była to polska humanitarna organizacja podziemna, której zadaniem było organizowanie pomocy dla Ż.. (...) działała pod konspiracyjnym kryptonimem (...).

Wszystkie pieniądze dostarczane jej przez rząd emigracyjny lub organizacje zagraniczne były dostarczane drogą zrzutów powietrznych, które były odbierane przez oddziały AK. Temat antysemityzmu wśród Polaków, w tym żołnierzy (...) w trakcie II wojny światowej stanowi przedmiot dyskusji w kołach naukowych oraz dyskusji prasowej. Kwestii tej dotyczy m.in. książka „Dalej jest noc. Losy Ż. w wybranych powiatach okupowanej Polski” pod redakcją B. E. i J. G. (1) (cytowana przez pełnomocnika pozwanych w mowie końcowej). Publikacja ta została wydana w 2018 r., liczy ponad 800 stron z czego kilkanaście poświęconych jest stosunkowi żołnierzy AK do ukrywających się Ż..

Autorzy opisują raporty wywiadu AK w powiecie (...) (str. 518 do 523 t. I), z których wynika, że w miejscowych lasach ukrywają się Żydzi zbiegli z pobliskiego obozu koncentracyjnego z T. (niemiecki nazistowski obóz zagłady funkcjonujący od lipca 1942 roku do listopada 1943 roku, w którym przy użyciu gazu zamordowano około 800 000 osób). Z tej części publikacji wynika, że żołnierze AK zarzucali ukrywającym się żydom akcje rabunkowe i akty denuncjacji w przypadku schwytania przez Niemców. Autorzy, pośrednio zarzucają też brak właściwego zaangażowania (...) oddziałów w ratowanie ukrywających się Ż..

W tej części publikacji nie przedstawiono żadnej informacji o aktach przemocy wobec osób pochodzenia żydowskiego, których sprawcami byliby żołnierze (...). Następny fragment dotyczy powiatu (...) i cytowany był w mowie końcowej adw. N.. Autorzy przedstawiają w nim relację naocznego świadka M. H. „ 5 maja 1944 r. 50-osobowy oddział AK wtargnął do gospodarstwa (...), u którego od wielu miesięcy ukrywały się trzy rodziny z K.-H., M. i L.. Napastnicy mieli wówczas rozstrzelać M. i R. M. z czwórką dzieci, H. H. z trójką dzieci nastoletnią T.

L.”. Później partyzanci mieli też zabić też żonę i córkę gospodarza ukrywającego Ż.. Zaznaczyć należy jednak, że autorzy wskazują , że według innego źródła (świadek R. M.) sprawcami mieli być żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych, którzy jak wiadomo nie wchodzili w skład (...). Ostatecznie autorzy stanęli na stanowisku, że zbrodnie tą przypisać należy oddziałowi (...) dowodzonemu przez W. K.. (str. 190 t.I) Autorzy opisują też zbrodnie we wsi R. w grudniu 1943 r. w której miało brać udział 14 żołnierzy AK cytując „tam uszeregowanych twarzą do ściany po kolei rozstrzelano”.

Warto jednak wskazać, że działania te spotkały się z reakcją dowództwa, a jeden z dowódców oddziału został zabity „jako bandyta”. Drugi natomiast uniknął kary. W sumie autorzy zarzucili, że żołnierze AK zmordowali w powiecie (...) 72 osoby pochodzenia żydowskiego. Autorzy przedstawiają też działania żołnierzy AK nakierowane na pomoc żydom oraz akcje skierowane wobec konfidentów i kolaborantów. Między innymi opisują zastrzelenie przez żołnierzy AK jesienią 1943 r. policjanta M., który współpracował w mordowaniu Ż. oraz J.

G. (2), który miał okradać zwłoki pomordowanych Ż. (m.in. złote zęby). W tym miejscu warto też wspomnieć, że w publikacji tej wskazano, że w powiecie (...) Niemcy za ukrywanie Ż. zamordowali 27 Polaków. W tym miejscu zaznaczyć należy również, że funkcjonariusze Wojewódzkiego (...) w K. już od 1946 r. prowadzili działania operacyjne przeciwko żołnierzom (...) dywizji AK. Zbierano informacje, które miały potwierdzać wypadki likwidowania przez AK działaczy komunistycznych. Aresztowani żołnierze poddani zostali torturom i naciskowi psychicznemu.

Proces przeciwko żołnierzom 106. Dywizji Ziemi (...) toczył się w 1953 r. i stał się ważnym elementem akcji propagandowej wymierzonej przeciwko (...). Dowódca jednostki B. O. został skazany na karę śmierci, a po rewizji wyroku na dożywotnie więzienie, które opuścił na mocy amnestii w 1956 r. W wolnej Polsce został przez prezydenta L. W. mianowany generałem. Ostatnim fragmentem dotyczącym stosunku AK do Ż. jest opis zdarzeń z powiatu (...) (str. 630 t.II) i dotyczy akcji podczas, której w walce miało zostać zabitych 8 żydów, zginał też jeden żołnierz a drugi został ranny.

Autorzy przedstawiają cały kontekst sytuacyjny tego zdarzenia i informują czytelnika, że swą wiedzę czerpią z protokołów przesłuchań Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Krakowie, która będąc organem represji komunistycznej prowadziła postępowanie wobec żołnierzy AK za ich rzekomą antypaństwową działalność w okresie powojennym. Kolejną publikacją dotyczącą kwestii omawianych powyżej to przedstawiony w odpowiedzi na pozew tekst „Dostał 10 lat, ale za co?”. Analiza motywacji sprawców zbrodni na Żydach na wsi (...) w latach 1942-1944”, gdzie autorka A.

S. (1) porusza kwestię zbrodni na osobach pochodzenia żydowskiego, której dopuścić się miał oddział AK W. T. (...) oraz oddział (...). W publikacji opisana jest historia partyzanta (...), który miał zostać zabity ze względu na swoje pochodzenie żydowskie. Opracowanie to relacjonuje procesy jakie toczyły się wobec partyzantów w okresie powojennym. Kolejną publikacją przedłożoną do odpowiedzi na pozew był artykuł J. M. (2) i A. S. (1) (...) w drodze na pomoc walczącej W.. Zbrodnie AK na Żydach, w którym opisano morderstwo 7 Ż. w tym 2 kobiet i 2 dzieci.

Podstawą ustaleń autorów były protokoły przesłuchań przed Wojewódzkim Urzędem (...) oraz przed Sądem w Kielcach podczas procesu prowadzonego w 1950 r. Zdarzenia te opisuje również P. Z. w książce „Żydzi. Opowieści niepoprawne politycznie”. (fakty powszechnie znane, artykuł z Gazety (...) „Podczas akcji (...) Niemcy zamordowali 2 mln Ż. z Generalnej G. i (...). Zagłada zaczęła się 16 marca 1942 r.” autorstwa P. N. z dnia 17 lipca 2017, artykuły dołączone do odpowiedzi na pozew k-425 do 460) Z. R. (1) jest obecnie kapitanem Wojska Polskiego.

Mając 16 lat został wraz z całą rodziną aresztowany przez gestapo i wywieziony do Auschwitz-B.. W obozie tym zginęli mężowie sióstr matki, których gestapo aresztowało razem z nim. Z obozu został zwolniony i powrócił do W., gdzie podjął działalność konspiracyjną w Związku (...), a następnie podjął walkę w batalionie Chrobry. W 1942 roku przeszedł do 1. Szkolnej Kompanii Szturmowej (...), IV rejonu V Obwodu (...) (...). Siostra matki Z. R. (1) działała w organizacji (...), zaś sam powód również uczestniczył w wielu akcjach ratowania czy też ukrywania osób o narodowości żydowskiej.

Z. R. (1) walczył podczas Powstania (...) na M.. Po wojnie został zaaresztowany przez Urząd (...) i skazany na karę 12 lat pozbawienia wolności za ukrywanie cichociemnego A. S. (2). Został wypuszczony z więzienia dopiero na mocy tzw. amnestii. Od 1990 r. jest członkiem (...) Związku (...), a obecnie ponadto prezesem K. K. O. (...) Związku (...). Treści zaprezentowane w filmie bardzo go dotknęły, poczuł się urażony takim sposobem przedstawienia (...). Powód nigdy osobiście nie spotkał się z antysemickimi postawami żołnierzy (...).

Z. R. (1) jest silnie zaangażowany w popularyzację pamięci o żołnierzach (...), jak również upamiętnienie wkładu Polaków w ratowanie ludności żydowskiej. Sam daje świadectwo o bohaterstwie żołnierzy (...), udzielając wywiadów i upowszechniając informacje na temat m.in. (...) Powstania (...). Z. R. (1) był za swoją działalność podczas II wojny światowej wielokrotnie odznaczany m.in. Krzyżem Oficerskim, Krzyżem Kawalerskim, Medalem Wojska, Medalem za W.. Z. R. (1) utrzymuje się z renty w wysokości 4000 złotych miesięcznie, wydatki na leki i opiekę nie pozwalają mu na zaoszczędzenie pieniędzy. (okoliczności bezsporne, a nadto: zaświadczenie z dnia 27 lipca 1976 r.

– k. 236; informacja z Czerwonego Krzyża – k. 237, zaświadczenie z dnia 12 lutego 1976 r. - k. 238, zaświadczenie z dnia 2 stycznia 1992 r. - k. 239, patent z 2001 r. - k. 240; przesłuchanie powoda – k. 748, 1639) (...) Związek (...) jest stowarzyszeniem posiadającym osobowość prawną, zrzeszającym byłych żołnierzy (...). Zgodnie ze statutem celem związku jest m.in. obrona godności, dobrego imienia i pamięci (...) i jej żołnierzy oraz struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Zadaniem statutowym stowarzyszenia jest również badanie, utrwalanie i rozpowszechnianie historii, tradycji i dziedzictwa ideowego – etosu (...) i Polskiego Państwa Podziemnego.

Zgodnie z § 4 statutu odznaką (...) Związku (...) jest skrót AK, w którego środkowej części poziomo ułożone są barwy narodowe. Po upadku komunizmu do Związku zgłosiło się około 80.000 osób, obecnie liczy on 5.000 osób, z czego 1/3 działa aktywnie. Każdemu z członków Związku skrót AK jest bardzo bliski, mówi on o walce społeczeństwa o niepodległość. Członkowie Związku postrzegają siebie jako spadkobierców (...). Po emisji filmu „(...)” do (...) Związku (...) docierały liczne sygnały dezaprobaty co do sposobu sportretowania formacji w serialu, w tym szereg listów i telefonów.

Związek zwracał się w tej sprawie do (...) Kombatantów, Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Kultury. W Związku działają komisje historyczne, które zajmują się badaniem działań poszczególnych oddziałów (...). Związek wydaje w tym zakresie biuletyn informacyjny będący miesięcznikiem, w wymiarze ponad 100 stron, który nawiązuje do tradycji pisma wydawanego w czasach okupacji. Publikowane są tam materiały nadsyłane przez członków i wyniki badań historycznych. Członkowie Związku uczestniczą również w spotkaniach upamiętniających wydarzenia historyczne, m.in.

Powstanie W.. W Związku działa również komisja młodzieżowa. Związek prowadzi akcje edukacyjne wśród młodzieży, w tym tzw. „spotkanie z dziadkiem”. W trakcie spotkań z młodzieżą członkowie Związku rozmawiają o postawach żołnierzy (...), opowiadają ich losy. Związek stara się, by w spotkaniach z młodzieżą uczestniczyli żołnierze, którzy brali udział w walkach, jednak jest to coraz trudniejsze z uwagi na wiek tych osób. Podczas tych spotkań członkowie Związku są bardzo dobrze odbierani. Związek pomaga również byłym żołnierzom (...) poprzez działalność socjalną.

Związek utrzymuje się ze składek (4 zł miesięcznie od każdego członka), z darowizn, z wynajmu 9 pięter w budynku „PAST-y” w W., który żołnierze (...) wywalczyli w czasie Powstania. Związek ewidencjonuje również pomniki, tablice pamiątkowe, groby, dba również o mogiły żołnierzy Wojska Polskiego. Związek prowadzi także bliską współpracę z Wojskiem Polskim i organizacjami harcerskimi. Ze sprawozdania finansowego za okres od 1 stycznia 2012 roku do 31 grudnia 2012 roku wynika, iż w 2012 roku (...) Związek (...) osiągnął przychód z działalności statutowej w wysokości 662.718,50 złotych, koszt realizacji zadań statutowych wyniósł 332.288,02 złote, co daje wynik finansowy w wysokości 330.430,48 złotych.

Koszty administracyjne wyniosły 388.914,17 złotych. Z bilansu sporządzonego na dzień 31 grudnia 2012 roku wynika, że na początku roku fundusze własne wynosiły 101.807,94 złote, natomiast pod koniec roku zmniejszyły się do kwoty 43.266,20 złotych. Z kolei zobowiązania i rezerwy na zobowiązania wzrosły z 50.518,61 złotych z początku roku do kwoty 85.564,98 złotych. Na koncie (...) Związku (...) w czerwcu 2013 roku znajdowała się kwota w wysokości 36.063,96 złotych, w lipcu kwota wzrosła do 102.729,39 złotych, w sierpniu wynosiła 100.648,50 złotych, we wrześniu – 137.094,60 złotych, w październiku – 109.848,13 złotych, a w listopadzie zmalała do 472,77 złotych. (dowód: statut (...) Związku (...) – k. 42-46, odpis KRS – k. 49-54, dokumenty obrazujące sytuacją majątkową (...) Związku (...) w 2012 i 2013 roku – k. 165 - 228, zeznanie T.

F. - k. 1507 – 1508) W polskiej prasie po emisji filmu pojawił się szereg artykułów, w których krytykowano sposób przedstawienia (...) w serialu „(...)”. (dowód: publikacje prasowe – k. 55 - 78) Sąd ustalił powyższy stan faktyczny w oparciu o dowody z dokumentów urzędowych, gdyż w ocenie Sądu nie zachodziły żadne podstawy, by podważyć domniemanie z art. 244 k.p.c. Sąd oparł się również na dokumentach prywatnych, którym przyznał nie tylko walor dowodowy wynikający z art. 245 k.p.c., ale w zestawieniu i porównaniu ich treści z pozostałym materiałem zgromadzonym w sprawie, Sąd uznał, że można na podstawie ich treści poczynić ustalenia faktyczne.

Sąd uznał za wiarygodne zeznania prof. B. M. , ponieważ są one szczegółowe i wewnętrznie spójne. Świadek spontanicznie relacjonował, jaką rolę odgrywał w procesie konsultacji filmu dokumentalnego wyprodukowanego przez pozwanych. Prof. B. M. w sposób przekonujący wyjaśnił, że nie brał udziału w konsultowaniu serialu „(...)”. Jego depozycje były spójne z pozostałym zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym. Depozycje prof. M. nie zawierały luk, żadna ze stron nie podważała ich wiarygodności, Sąd również nie dopatrzył się żadnych powodów, by je zakwestionować.

Szczególnego omówienia wymagają natomiast zeznania prof. J. S. , którym sąd również w całości dał wiarę. Wbrew zarzutom strony pozwanej zeznania te mogą stanowić podstawę ustaleń w niniejszej sprawie. W tym miejscu przypomnieć należy, że odbyły się one w drodze telekonferencji, jednak ze względów technicznych brak było możliwości ich nagrywania poprzez sprzęt przekazujący dźwięk i obraz. Na prośbę stron Sąd zezwolił na nagrywanie rozprawy o czym świadek został poinformowany. Podczas przesłuchania pełnomocnik pozwanych składał zarzuty co do jakości tłumaczenia przez biegłego przysięgłego języka niemieckiego.

Sąd zaproponował rejestrację rozprawy za pomocą kamery i późniejszą analizę jej przebiegu przez kolejnego tłumacza. Pełnomocnicy wyrazili akceptację dla takiego rozwiązania. Sąd zarządził przerwę w celu podłączenia kamery o czym poinformowano świadka. Po ponownym połączeniu sędzia obecna w Niemczech poinformowała, że świadek oddalił się informując, że nie wyraża zgody na nagrywanie rozprawy. W tym miejscu zaznaczyć należy, że w obecności sądu świadek nie zgłaszał takich zastrzeżeń, a jak wykazały kolejne przesłuchania w drodze telekonferencji sąd na żądanie osób przesłuchiwanych rezygnował z nagrywania.

Tym samym opuszczenie S., bez jakiegokolwiek pożegnania czy też wskazania realnych przyczyn, traktować należy jako odmowę składania dalszych zeznań. Wobec sposobu przeprowadzenia dowodu sąd był pozbawiony możliwości stosowania środków przymusu. W ocenie sądu świadek opuścił miejsce przesłuchania, albowiem nie był zadowolony z treści zadawanych pytań jak również odpowiedzi, które na nie udzielał. W szczególności dotyczy to wiedzy świadka na temat konkretnych działań w (...), które świadczyłyby o antysemickim nastawieniu jej żołnierzy.

Świadek nie potrafił też wytłumaczyć czym kierowali się twórcy umieszczając na ramionach żołnierzy opaskę z napisem AK i kto w ogóle podjął taką decyzję. Okoliczności tej nie udało się zresztą wyjaśnić, albowiem kolejni świadkowie nie stawili się na przesłuchanie. Przed opuszczeniem S. Świadek opisał co należało do jego zadań w ramach produkcji serialu „(...)”, a mianowicie zaznajomienie się ze scenariuszem i wydanie opinii na temat jego zawartości. Prof. J. S. wyraźnie wskazywał, które sceny nie były poddawane szczególnej konsultacji.

Sąd nie brał pod uwagę tych fragmentów zeznań świadka, w których rozstrzygał on o charakterze filmu „(...)” twierdząc, że jest to film fabularny i uzasadniając tą okolicznością ewentualne istnienie błędów historycznych w serialu. Jak podał sam świadek, jest on emerytowanym profesorem historii, nie zaś osobą posiadającą wiedzę specjalną z zakresu kinematografii. W ocenie Sądu przesłuchanie, które miało miejsce w toku rozprawy z dnia 13 marca 2018 roku zostało przeprowadzone z poszanowaniem wszystkich przepisów polskiej procedury cywilnej.

Sąd na prośbę strony pozwanej zezwolił stronom na nagrywanie we własnym zakresie przesłuchania świadka o czym świadek został poinformowany. Sąd miał na uwadze, że strona pozwana początkowo sama wnosiła o przesłuchanie prof. J. S. w charakterze świadka, jednakże wniosek ten następnie cofnęła. Z kolei powodowie, na których wniosek ostatecznie był przesłuchiwany prof. J. S. nie składała żadnych zastrzeżeń co do sposobu jego przesłuchania, jak również tłumaczenia dokonywanego symultanicznie przez biegłego tłumacza. Jednakże celem wyeliminowania jakichkolwiek wątpliwości, Sąd postanowił dopuścić dowód z opinii biegłego tłumacza języka niemieckiego mgr K.

K. (2) na okoliczność rekonstrukcji przebiegu rozprawy sądowej i zbadania prawidłowości wówczas przeprowadzonego tłumaczenia. Biegła posiadała stosowne wykształcenie i doświadczenie potrzebne do wydania opinii. Opinia była wyczerpująca, jasna i nie zawierała sprzeczności, dlatego Sąd uznał, że może ona stanowić podstawę weryfikacji tłumaczenia dokonanego w toku rozprawy z dnia 13 marca 2018 roku. Biegła K. K. (2) wskazała, że ogólnie treść przekazywanych informacji była zgodna z treścią pytań stawianych przez Sąd, choć zdarzały się liczne uogólnienia.

Tłumaczenie większości odpowiedzi udzielanych przez świadka oddawało sens tych wypowiedzi, miejscami z wyjaśnieniem dla lepszego zrozumienia, a w niektórych przypadkach tłumacz stosował uproszczenia, mające wpływ na treść przekazu, dlatego konieczne było dopytywanie lub uzupełnianie. Biegła jednocześnie wskazała, że potknięcia w komunikacji są często nieuniknione w pracy tłumacza ustnego przy tłumaczeniu konsekutywnym i symultanicznym, jednakże większość tych lapsusów nie miała większego wpływu na oddanie sensu wypowiedzi.

Tym samym opinia ta potwierdza postawioną wcześniej tezę o faktycznych przyczynach przerwania przesłuchania świadka. Za wiarygodne w zasadniczej części należało również uznać zeznania B. B. . Świadek był jednym z trzech producentów filmu i w sposób szczegółowy relacjonował prace nad realizacją scenariusza. B. B. przyznał, że film nie był konsultowany z polskimi historykami ani z polskimi żołnierzami. Podobnie jednak jak prof. J. S., B. B. dokonywał oceny wymagającej wiadomości specjalnych, m.in. kwalifikował serial do kategorii filmowej, czego ze względu na swoje wykształcenie i swoją rolę procesową nie był uprawniony czynić.

Sąd nie dał wiary świadkowi, że dwa ostatnie zdania „byłeś dobrym kolegą… wojna wkrótce się skończy życzę ci szczęścia żebyś ją przeżył” streszczają całe działania partyzantów w serialu. W ocenie Sądu wiarygodne w pełni były zeznania Z. R. (1) . Powód w sposób spontaniczny i konsekwentny opisywał swój życiorys i sytuację majątkową, a jego zeznania znalazły potwierdzenie w dowodach z dokumentów załączonych do akt postępowania. Relacja Z. R. (1) była spójna zarówno w aspekcie zewnętrznym, jak i wewnętrznym, była logiczna i nie zawierała luk.

Sąd nie dopatrzył się żadnych powodów, by kwestionować zeznania Z. R. (1). Również pozwani nie podnosili żadnych zastrzeżeń co do wiarygodności powoda. Jako w całości wiarygodne należało ocenić zeznania T. F. . Członek zarządu strony powodowej w sposób bardzo szczegółowy opisywał działalność (...) Związku (...), którego jest członkiem. T. F. dokładnie zrelacjonował reakcje, jakie miały miejsce po emisji serialu „(...)” i działania podjęte przez Związek jako reakcję na sposób przedstawienia (...) w utworze.

Ponadto, T. F. odniósł się do skrótu AK i jego odbioru w kręgach członków Związku. Zeznania członka zarządu strony powodowej były spójne zarówno w aspekcie wewnętrznym, jak i zewnętrznym. Słowa T. F. były stanowcze, nie wahał się udzielając odpowiedzi na pytania Sądu, prokuratora i stron postępowania. Sąd nie dopatrzył się żadnych powodów, by kwestionować zeznania członka zarządu strony powodowej. Sąd dopuścił dowód z opinii biegłego z zakresu kinematografii dr hab. K. K. (1) na okoliczność ustalenia kategorii filmu „(...)” oraz sposobu przedstawienia w filmie żołnierzy (...), w szczególności, czy sposób ich prezentacji jest ukierunkowany na przedstawienie ich jako antysemitów.

W pierwszej kolejności należy podkreślić, że K. K. (1) posiada stosowne wykształcenie z zakresu objętego przedmiotową opinią, ponadto żadnych wątpliwości Sądu nie budziło jego doświadczenie zawodowe. K. K. (1) jest uznanym naukowcem z tytułem doktora habilitowanego, który w pracy naukowej zajmuje się również tematem odniesień do faszyzmu w powojennej kinematografii niemieckiej. Warto zwrócić uwagę, że biegły w latach 2007-2009 był profesorem gościnnym na Uniwersytecie w T.. Ponadto realizował granty „Pamięć lat nazizmu w kinie niemieckim" (Ministerstwo Nauki - kierownik) i (...) eine europaische F." ( (...) - kierownik zespołu polskiego).

Strona pozwana w piśmie przygotowawczym z dnia 10 sierpnia 2017 roku wskazała, że nie wyraża zgody na powołanie dr hab. K. K. (1) ani żadnego innego biegłego narodowości polskiej do wydania opinii z przedmiotowego zakresu. Strona pozwana wskazała, że jej zdaniem, z uwagi na fakt, że zarzuty postawione w pozwie dotyczą problematyki tożsamości narodowej, żaden polski biegły nie będzie obiektywny i bezstronny w tej sprawie. Jednocześnie podkreślono, że w ocenie pozwanych, każdy Polak będzie oceniał inkryminowane sceny przez pryzmat swojego poczucia przynależności narodowej, patriotyzmu, wiedzy historycznej i reprezentowanej opcji politycznej.

Sąd nie podziela takiego stanowiska strony pozwanej i uważa, że aprioryczne twierdzenia o braku obiektywizmu polskiego biegłego są gołosłowne i nieuprawnione. Sąd stoi na stanowisku, że biegły powinien być oceniany przez pryzmat posiadanych wiadomości specjalnych, doświadczenia, autorytetu naukowego, dotychczasowego dorobku naukowego, rzetelności w pełnieniu swojej funkcji, nie zaś przez pryzmat narodowości. Należy uznać, że twierdzenia strony pozwanej o stronniczości biegłego na podstawie jego polskiej narodowości ma charakter pozamerytoryczny i dyskryminujący.

Również niezrozumiałe są twierdzenia strony pozwanej przedstawione w piśmie z dnia 24 października 2017 roku odnoszące się do dr hab. K. K. (1), że „ mimo, że jest on niewątpliwie specjalistą z zakresu kinematografii niemieckiej, to właśnie ten fakt powoduje, że nasuwają się wątpliwości co do jego bezstronności”. Zdaniem Sądu właśnie ta dodatkowa specjalizacja pozwoliła dr hab. K. K. (1) jeszcze lepiej odnieść się do zagadnienia przedstawionego w postanowieniu Sądu. Biegły K. jest autorem rozprawy habilitacyjnej „Pamięć lat nazizmu w kinie niemieckim”, nigdy wcześniej przed wykonywaniem opinii nie wypowiadał się w kwestii filmu „(...)”.

Biegły podkreślał swe kontakty zawodowe z niemieckimi naukowcami i udział w konferencjach na terenie Niemiec. Z tych wszystkich względów Sąd oddalił wniosek o wyłączenie biegłego K.. Reasumując zatem tę część uzasadnienia; fakt, że opiniującym był Polak nie może stanowić wyłącznej podstawy dyskwalifikacji jego opinii. Zdaniem Sądu nie zasługują również na uznanie argumenty strony pozwanej jakoby pismo przewodnie skierowane do biegłego K. miało poddawać w wątpliwość charakter serialu jako wyłącznie fabularnego i sugerować biegłemu treść opinii.

Należy podkreślić, że Sąd w sposób jasny sformułował tezę dowodową w tym zakresie, a mianowicie uznał, że dowód powinien zostać przeprowadzony na okoliczność ustalenia kategorii filmu „(...)”. W treści pisma przewodniego Sąd wskazał jedynie, że oprócz tego, że opinia ma być zgodna z postanowieniem, to powinna również rozważyć zagadnienia i pytania zgłoszone w przesłanych pismach pełnomocników stron, w szczególności, czy film ma charakter wyłącznie fabularny. Logiczne jest to, że skoro osią sporu jest kategoria filmu, a jedna ze stron twierdzi, że nie jest on wyłącznie filmem fabularnym, bowiem fabuła jest przeplatana filmami historycznymi, odnosi się do konkretnych dat i ruchów wojsk, to zdaniem Sądu biegły powinien to w swojej opinii przeanalizować i przedstawić swoje wnioski.

Sąd uznał opinię biegłego dr hab. K. K. (1), zarówno pisemną z dnia 14 października 2017 roku jak i pisemną uzupełniającą z dnia 30 stycznia 2018 roku za rzetelną, pełną, jasną i wewnętrznie spójną. Biegły opracował opinię zgodnie z zakreśloną w postanowieniu Sądu tezą dowodową. Analiza filmu była bardzo szczegółowa, zaś argumentacja i wnioski końcowe opinii były dla Sądu klarowne i zrozumiałe. Biegły K. w sposób przekonujący wyjaśnił, że serial „(...)” nie jest filmem dokumentalnym, ale aktorskim filmem historycznym.

Biegły uzasadnił również swoje stanowisko co do poziomu fikcjonalizacji filmu, jak również poziomu jego autentyfikacji. Dr hab. K. K. (1) w sposób szczegółowy przeanalizował również sposób przedstawienia w filmie postaci identyfikowalnych jako Armia Krajowa. Biegły w sposób przekonujący uzasadnił, że sceny z oddziałem AK zostały zrealizowane w taki sposób, by przedstawić go jako ugrupowanie nastawione antysemicko, zaś nie tylko dialogi, ale również zabiegi montażowe sugerują podobieństwo działalności AK oraz niemieckich zbrodniarzy nazistowskich.

Strona pozwana w piśmie z dnia 11 grudnia 2017 roku zarzuciła, że potwierdzeniem braku bezstronności dr hab. K. K. (1) są m.in. użyte przez niego sformułowania kategoryczne. Zdaniem Sądu, okoliczność ta w żaden sposób nie świadczy o braku bezstronności biegłego, z kolei jest dowodem tego, że biegły w sposób szczegółowy przeanalizował problem na podstawie posiadanych wiadomości specjalnych i jest przekonany o prawidłowości przedstawionych w opinii wniosków. Przy ocenie opinii biegłego dr hab. K. Sąd wziął również pod uwagę sposób, w jaki w toku rozprawy z dnia 17 stycznia 2018 roku odniósł się do zarzutów stawianych jego opinii.

W polskiej doktrynie i orzecznictwie ugruntowane jest stanowisko, że Sąd nie ma obowiązku dopuszczenia dowodu z opinii innego biegłego w każdym wypadku, gdy strona jest z niezadowolona z niekorzystnej dla jej interesów treści opinii już sporządzonej w sprawie. Żeby wykazać, że istotnie w okolicznościach niniejszej sprawy zachodziła potrzeba powołania dowodu z opinii innego biegłego, strona pozwana musiałaby w sposób przekonujący dowieść, że opinia dr hab. K. K. (1) zawiera istotne luki, nie odpowiada na postawione tezy dowodowe, jest niejasna, nienależycie uzasadniona czy też nieweryfikowalna, czego stronie pozwanej nie udało się wykazać.

Zdaniem Sądu o ewentualnym dopuszczeniu dowodu z opinii innego biegłego tej samej specjalności nie może decydować wyłącznie wniosek strony, lecz zawarte w tym wniosku konkretne uwagi i argumenty podważające miarodajność dotychczasowej opinii lub co najmniej miarodajność tę poddające w wątpliwość. W przeciwnym wypadku wniosek taki musi być uznany za zmierzający wyłącznie do nieuzasadnionej zwłoki w postępowaniu, co winno skutkować jego pominięciem ( por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 25 czerwca 2009 r., V ACa 139/09).

Dopuszczenie w takiej sytuacji procesowej dowodu z kolejnej opinii biegłego prowadziłoby do nieznanej procedurze cywilnej sytuacji dyskusji dwóch biegłych. Byłby to precedens , który w zasadniczy sposób zmieniałby procedowanie w sprawach, których rozstrzygnięcie wymaga wiadomości specjalnych, ale jednocześnie byłoby to działanie niezgodne z obecnie obowiązującą procedurą cywilną, poglądami doktryny i orzecznictwem sądowym. Podobne stanowisko zajmuje również Sąd Apelacyjny w Krakowie, a wyraził je w sprawie I ACa 509/15 gdzie stwierdził, że „Sąd może żądać opinii kolejnego biegłego w razie potrzeby, która zachodzi wówczas, gdy dotychczasowa opinia jest wadliwa, budzi wątpliwości bądź zachodzi potrzeba wyjaśnienia dalszych kwestii.

Sąd nie jest zobowiązany do przeprowadzenia dowodu z opinii kolejnego biegłego tylko z tej przyczyny, że dotychczasowa opinia jest niekorzystna dla strony. Potrzeba powołania kolejnego biegłego musi wynikać z okoliczności sprawy.” W ocenie sądu żadna z powyższych okoliczności nie zachodziła w niniejszej sprawie. Opinia nie została merytorycznie podważona, a w zasadzie jedynym nie obalonym argumentem pozwanej była narodowość biegłego. Sąd uznał więc, że nie zachodziła w niniejszej sprawie podstawa do dopuszczenia opinii z innego biegłego z zakresu kinematografii.

Pozwani złożyli do akt tzw. prywatną opinię sporządzoną przez prof. J. M. (1). Z uwagi na stanowisko powodów, Sąd włączył tzw. opinię prywatną w poczet materiału dowodowego jako dokument prywatny i przez jej pryzmat dokonywał również oceny opinii biegłego dr hab. K. K. (1). Tzw. opinia prywatna prof. J. M. (1) w dużym zakresie potwierdzała wnioski płynące z opinii biegłego K.. W tym miejscu należy jeszcze podkreślić, że oddalenie wniosku o dopuszczenie innego biegłego z zakresu kinematografii nie może w okolicznościach niniejszej sprawy przesądzać o naruszeniu prawa do sądu w rozumieniu art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Strona pozwana popada w swoistą sprzeczność. Początkowo twierdziła, że sprzeciwia się kandydaturze polskiego biegłego z zakresu kinematografii argumentując, że żaden polski biegły nie będzie obiektywny i bezstronny w tej sprawie i każdy Polak będzie oceniał inkryminowane sceny przez pryzmat swojego poczucia przynależności narodowej, patriotyzmu, wiedzy historycznej i reprezentowanej opcji politycznej. Z kolei w piśmie z dnia 15 listopada 2018 roku pozwani wnoszą o dopuszczenie dowodu z opinii ustnej biegłego prof. L. M., argumentując, że pozwani tworząc film „(...)” korzystali z granic wolności twórczości artystycznej przyjętych w Niemczech, w niemieckiej kinematografii oraz niemieckim porządku prawnym.

Podkreślono, że już chociażby z tego względu pożądane jest, aby na film będący przedmiotem pozwu spojrzała i oceniła go w kontekście kwalifikacji gatunkowej osoba kierując się wskazanymi powyżej standardami, bowiem konieczne jest uzupełniające spojrzenie na tę kwestię z innej perspektywy, przy zastosowaniu kryteriów przyjmowanych w niemieckiej kinematografii. Pozwani zarzucili, że zaniechanie w tym zakresie może przełożyć się na naruszenie wolności twórczości artystycznej pozwanych, która przysługuje im w państwie pochodzenia – Niemczech.

Po pierwsze, należy podkreślić, że kwestia granic wolności twórczości artystycznej stanowi domenę oceny prawnej, należącej do Sądu, nie zaś przedmiot opinii biegłego. Sąd będzie analizował kwestie prawne dotyczące art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w dalszej części uzasadnienia. Ponadto, niezrozumiała dla Sądu jest niekonsekwencja pozwanych, którzy z jednej strony wnoszą o wyłączenie polskiego biegłego powołując się na jego narodowość, zaś następnie wnoszą o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego niemieckiego, argumentując, że właśnie okoliczność znajomości przyjętych w Niemczech standardów pozwoli na wydanie prawidłowej opinii.

Jednocześnie, należało mieć na względzie, że biegły K. w swojej opinii podkreślił, że serial „(...)” nie jest filmem dokumentalnym, ale aktorskim filmem historycznym, w mało precyzyjnej nomenklaturze polskiej można go określić jako fabularny. Ponadto powodowie zarzucali, że skutek w postaci naruszenia dóbr osobistych miał miejsce w Polsce, a strona pozwana przenosząc prawa autorskie nie wyłączyła możliwości dystrybucji w Polsce. W tym miejscu zauważyć należy również, że jedną z konsekwencji integracji europejskiej jest konieczność poddania się w określonych sytuacjach sądownictwu państwa wchodzącego w skład wspólnoty.

Co oczywiste jest to jeden z fundamentów Unii Europejskiej. W niniejszej sprawie jest to jurysdykcja sądu polskiego i tym samym stosowanie polskiej procedury cywilnej. Konsekwencją jest osąd sędziego Polaka ale również udział polskich biegłych. Co symptomatyczne dla niniejszej sprawy strona pozwana jeszcze przed jej merytorycznym rozpoczęciem kwestionowała jurysdykcję sądu polskiego, ale również argumentowała, że z przyczyn pozamerytorycznych sędzia polski nie jest kompetentny do przeprowadzenia uczciwego procesu w niniejszej sprawie i wydania sprawiedliwego orzeczenia.

Twierdzenia te są nie tylko sprzeczne z prawem wspólnotowym ale podważają również sens integracji europejskiej. Sąd oddalił wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego historyka na okoliczność zgodności z prawdą przedstawionych w serialu informacji historycznych dotyczących sposobu prezentacji żołnierzy (...). Sąd podziela stanowisko zaprezentowane dotychczas w orzecznictwie, że prawdy historycznej nie można dochodzić na sali sądowej. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 15 listopada 2000 roku ( sygn. akt III CKN 473/00) wskazał, że:

„Przedmiotem ustalenia Sądu nie może być zaistnienie określonego faktu historycznego i "przesądzenie", z mocą autorytetu orzeczenia sądowego, że określony fakt historyczny miał miejsce. Sąd może czynić ustalenia dotyczące stanu wiedzy historycznej co do określonego faktu. Ten stan wiedzy stanowić będzie ważny punkt odniesienia przy dokonywaniu oceny wypowiedzi różnych osób na temat określonych zdarzeń czy faktów historycznych. Ma to znaczenie szczególne wówczas, gdy dany fakt pozostaje, w świetle aktualnej wiedzy historycznej, sporny”.

Pogląd, że sala sądowa nie służy celom ustalania prawdy historycznej został przedstawiony również przez A. P. w piśmie skierowanym do Sądu w dniu 30 listopada 2017 roku (k.1297). W tym miejscu zwrócić należy uwagę, że w ocenie sądu przedmiotem opinii mógł być jedynie zakres dyskusji historyków na temat zachowań antysemickich w szeregach (...) jednak żadna ze stron nie zgłaszała takiego wniosku dowodowego, a sąd na wniosek strony pozwanej dopuścił dowód ze zgłoszonych publikacji. W tym miejscu podkreślić należy, że to na stronie pozwanej (art. 24 k.c.) ciążył obowiązek udowodnienia, że jej działania zostały podjęte w granicach prawa, a tym samym, że zdarzenia przedstawione w filmie były prawdziwe bądź, że ich przedstawienie stanowiło głos w dyskusji jak się toczy na ten temat.

Podobnie Sąd postanowił odnośnie dopuszczenia dowodu z opinii biegłego psychologa na okoliczność, czy duma narodowa oraz tożsamość narodowa są wartościami społecznie użytecznymi, ponieważ okoliczność ta nie ma żadnego znaczenia dla ustalenia, czy kategorie te są dobrami osobistymi, ani też czy pozwani naruszyli je produkując film. Dowód taki nie może wykazać istnienia dób osobistych w postaci dumy narodowej czy tożsamości narodowej, nie ma zatem znaczenia dla ustalenia okoliczności istotnych dla niniejszej sprawy. W odpowiedzi na pozew strona pozwana złożyła również wniosek o przesłuchanie świadka S. G., N. H. i W.

K. wnioskując o przeprowadzenie tego dowodu przez sąd niemiecki w drodze pomocy prawnej. W ocenie sądu możliwości techniczne oraz obowiązujące przepisy prawa pozwalały na przeprowadzenie tego dowodu w drodze telekonferencji co pozwoliłoby na pełną realizację jednej z podstawowych zasad procesu cywilnego, a mianowicie zasady bezpośredniości. Po podjęciu decyzji o takim sposobie przeprowadzenia dowodu strona pozwana cofnęła go, jednak został on dopuszczony na wniosek strony powodowej. Dowodów tych nie udało się jednak przeprowadzić z uwagi na fakt niestawiennictwa wezwanych osób.

W tym miejscu zwrócić należy uwagę, że świadkowie byli wzywani na adres pozwanej, której są pracownikami. Szczególne znaczenie miał mieć dowód z przesłuchania W. K., która jest kostiumolożką zatrudnioną przez stronę pozwaną, a która miała wyjaśnić intencje, którymi kierowano się oznaczając partyzantów opaskami wskazującymi na przynależność do (...). Podobnie ocenić należy brak możliwości przeprowadzenia dowodu z przesłuchania N. H., który wypowiadał się w polskiej prasie na temat filmu stwierdzając, że „postać głównego bohatera W.

W. (3) jest wzorowana na przeżyciach wojennych jego ojca” ponadto, że „naszym błędem było, że nie poradziliśmy się tu historyków z Polski, bo wówczas moglibyśmy wiele zmienić jeszcze w montażu - pięcioma, sześcioma ujęciami mogliśmy zmienić nawet najtrudniejsze sekwencje. Zaniedbaliśmy to, ponieważ od strony dramaturgicznej najbardziej interesowało nas, jak niemiecki Żyd może przeżyć w Polsce. A tak doszło do spiętrzenia scen o antysemickiej wymowie i przez perspektywę pars pro toto interpretuje się to tak, jakbym chciał w takim świetle pokazać wszystkich Polaków.

Tutaj zawiniliśmy, i jest to dla mnie nauczka. Bardzo mi przykro, że zraniłem tym ludzi.(wywiad z dnia 28 czerwca 2013 r. dla Polska (...) T. dostępny na stronie polskatimes.pl).

Sąd zważył, co następuje:

Powództwo zasługiwało na uwzględnienie w części. W ocenie sądu przedmiotowy serial nie był wyłącznie filmem fabularnym lecz miał ambicje pokazania losów bohaterów na tle autentycznych zdarzeń historycznych. Poprzez określone zabiegi wywołał u widza przekonanie, że zdarzenia przedstawione w nim są autentyczne i dzieją się na tle prawdziwej historii drugiej wojny światowej. (...) dla wielu widzów stał się źródłem edukacji na temat drugiej wojny światowej. W filmie przedstawiono żołnierzy (...) w sposób nie odpowiadający ich rzeczywistej roli podczas działań wojennych.

Zachowaniom patologicznym nadano status normy wywołując u widza przekonanie, że Armia Krajowa była organizacją antysemicką, która o ile nie uczestniczyła w holokauście to przynajmniej go akceptowała. Nie wykluczając możliwości wystąpienia takich zachowań w szeregach (...), sąd doszedł do przekonania, że jednostronny i tendencyjny sposób pokazania żołnierzy, którzy walczyli z faszyzmem jest tak daleko idący, że wymaga reakcji w orzeczeniu sądowym. W ocenie sądu film nie stanowił głosu w dyskusji lecz narzucał jednostronny jej obraz.

Powodowie są żyjącymi uczestnikami walki z faszyzmem i nie posiadają środków finansowych aby w jakikolwiek realny sposób przeciwstawić się narracji filmu fabularnego, który na skale europejską można uznać za superprodukcję. Orzeczenie jakie zapadło w niniejszej sprawie w żaden sposób nie ingeruje w sam film i nie stanowi cenzury. Przeprosiny i umieszczenie tablicy informującej o rzeczywistej i niekwestionowanej przez pozwanych, roli (...) ma za zadanie przywrócić właściwe proporcje w dyskusji na temat antysemityzmu w jej szeregach i uświadomić widzom filmu, że nawet jeżeli były takie zachowania to celem (...) była walka z faszystami, a nie wspieranie ich w mordowaniu Ż..

Sąd w żaden sposób nie chciał zamknięcia czy nawet ograniczenia dyskusji na temat patologii wśród żołnierzy AK, a jedynie przedstawienia jej we właściwych proporcjach. Powództwo oddalono w części dotyczącej żądania zaprzeczenia jakoby żołnierze AK nie mordowali Ż.. W ocenie sądu w niniejszym składzie, doświadczenia dwudziestego wieku i twórczości filmowej z okresu poprzedzającego drugą wojnę światową, a także idea integracji europejskiej, przemawiają za przyjęciem, że w przypadku filmów mających ambicje przedstawiać prawdziwą historię, ich twórcy muszą liczyć się z obiektywnymi faktami historycznymi, zwłaszcza, że uczestnicy przedstawionych w nich zdarzeń w dalszym ciągu żyją, a fałszywe czy tendencyjne przedstawienie historii może godzić w ich dobra osobiste.

ZARZUT NARUSZENIA PRAWA DO RZETELNEGO PROCESU W zasadzie od początku niniejszego postępowania strona powodowa zarzucała naruszenie jej prawa do rzetelnego procesu sądowego i tym samym art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Podstawowymi argumentami zgłaszanymi na poparcie tej tezy miała być okoliczność rozstrzygania przez polski sąd co miało z kolei przekładać się na osobiste nastawienie sędziego do żołnierzy (...). Odnosząc się do tej kwestii stwierdzić należy, że argument braku jurysdykcji krajowej został już ostatecznie rozstrzygnięty przez Sąd Apelacyjny w Krakowie.

Tym samym w niniejszej sprawie przesądzone zostało, że sądy, które ją rozstrzygną będą składały się z Polaków. Przyjęcie braku obiektywizmu sędziów polskich de facto stanowiłoby nieznaną ustawie przesłankę braku jurysdykcji krajowej w sprawach dotyczących choćby pośrednio (...). Jeżeli chodzi zaś o samą osobę sędziego to strony na żadnym z etapów niniejszego postępowania nie zgłaszały wniosku o jego wyłączenie. Sędzia nigdy publicznie nie wypowiadał się na temat stron niniejszego postepowania jego przedmiotu czy też na temat (...).

Podobnie jak to stwierdził Sąd Apelacyjny w Krakowie w sprawie I ACa 1080/16, sąd w niniejszej sprawie orzekał w oderwaniu od politycznych ocen, a także ocen polityków, dotyczących tej i innych spraw. Sąd w niniejszym postępowaniu dokonał autonomicznej oceny niniejszego zdarzenia na gruncie prawa cywilnego, a konkretnie w zakresie wykładni normy art. 23 k.c. i art. 24 k.c. w kontekście zgłoszonego roszczenia naruszenia dóbr osobistych. Dodać należy również, że sędzia orzekający nie jest w żaden sposób rodzinnie czy towarzysko związany z żadną ze stron postępowania, a co więcej z byłymi żołnierzami (...) czy też organizacjami kultywującymi pamięć o nich.

Kolejnym argumentem podnoszonym na poparcie naruszeniu art. 6 miał być udział biegłego Polaka i niedopuszczenie biegłego Niemca. Argumenty na odparcie tego zarzutu zostały szczegółowo przedstawione powyżej, a w tym miejscu jeszcze raz podkreślić należy, że niniejsza sprawa miała charakter sporu o charakterze cywilnym. Proces ten nie rozstrzygał sporu o ocenę historii, a jego stronami nie były narody czy państwa, a podmioty prawa cywilnego: kombatant i producent filmu historycznego. Sprawa nie dotyczyła oceny postawy narodu polskiego w czasie drugiej wojny światowej, ale konkretnej jednostki wojskowej, której żołnierze żyją do chwili obecnej i zrzeszają się w (...) Związku (...).

Niezależnie od powyższego stwierdzić należy, że opinia biegłego dotyczyła w istocie oceny charakteru filmu i sposobu przedstawienia w nim żołnierzy (...). Sąd w żadnym miejscu nie zastąpił się biegłym, który jedynie poprzez swą wiedzę specjalistyczną ułatwił on sądowi zrozumienie technik filmowych. Sam wybór osoby biegłego odbył się po konsultacjach ze stronami, które mogły zgłosić własnych kandydatów. Strona pozwana nie złożyła też wniosku o wyłączenie biegłego, który jest dopuszczalny w polskiej procedurze cywilnej.

Biegły w żadnej części swej opinii nie ujawnił emocjonalnego stosunku do niniejszej sprawy. Sąd włączył w poczet materiału dowodowego prywatną opinię przedłożoną przez pozwanych i wziął pod uwagę argumenty w niej przedstawione. Sąd wziął również pod uwagę wszystkie merytoryczne argumenty odnoszące się do opinii biegłego. Nie podziela natomiast argumentacji, że ceniony w Europie naukowiec miałby wydać fałszywą czy nieobiektywną opinię tylko dla tego, że jest Polakiem i występuje przed polskim sądem. Ostateczny brak dopuszczenia dowodu z opinii kolejnego biegłego był podyktowany pozytywną oceną opinii biegłego K., a także wymogami polskiej procedury cywilnej, która wyłącza możliwość dyskusji między dwoma biegłymi.

Na marginesie stwierdzić należy, że w przypadku gdyby Sąd II instancji inaczej ocenił opinię biegłego K. ma on możliwość przeprowadzenia kolejnej opinii, a prowadzenie jej w sądzie I instancji, niejako na wszelki wypadek jest nieuzasadnione ze względu na sprawność i koszty postępowania sądowego. Tym samym w ocenie sądu wbrew zarzutom strony pozwanej niniejszy proces odbył się z zachowaniem zasady równości broni. Pozwane miały możliwość zapoznania się ze wszystkimi przedstawionymi dowodami i złożonymi wyjaśnieniami oraz wypowiedzenia się co tych dowodów i twierdzeń.

Sąd poinformował strony o tym, że śledzi aktualną dyskusję na temat antysemityzmu w (...) w tym o publikacji „Dalej jest noc”, na którą w mowie końcowej powołał się pełnomocnik pozwanej. Terminy rozpraw były ustalane za zgodą pełnomocników stron, a sąd na każdą prośbę pozwanych zmieniał ustalony wcześniej termin, również akta były dostępne na każde ich żądanie. Sąd zwracał uwagę na właściwe zachowanie publiczności. Proces jaki się toczył w niniejszej sprawie był na całym etapie jawny i został zrejestrowany ( z wyłączeniem przesłuchania pozwanego i na jego żądanie).

Sąd zapewniał obu stronom możliwość zadawania pytań przesłuchiwanym w sprawie osobom, a także zgłaszania dowodów. Sąd nie prowadził postępowania dowodowego z urzędu. Sposób prowadzenia przesłuchań nie był kwestionowany przez strony. Jeżeli chodzi o przesłuchanie świadka S. to kwestia ta została szczegółowo omówiona powyżej, a zarejestrowane nagranie dowodzi, że świadek miał prawo swobodnej wypowiedzi, a pytania w żaden sposób nie naruszały jego godności. Sąd w porozumieniu z pełnomocnikami deklarował wszystkie możliwe udogodnienia dotyczące sposobu przeprowadzenia telekonferencji, a także uzgadniał ich terminy.

Sąd deklarował również możliwość wyjazdu do Niemiec w celu bezpośredniego przeprowadzenia przesłuchań. Na prośbę pełnomocników pozwanych bez uprzedzenia zmieniono także kolejność przesłuchań. Sąd nie mógł jednak, bez takiej konieczności zrezygnować z zasady bezpośredniości procesu jaką daje obecna technika. W ocenie sądu tylko możliwość osobistego wysłuchania relacji świadków i stron dawała podstawę do uczciwego procesu sądowego. KWESTIA LEGITYMACJI CZYNNEJ POWODÓW Sąd uznał, że legitymację czynną do występowania w niniejszej sprawie ma zarówno Z.

R. (1), jak również (...) Związek (...). Art. 23 k.c. zawiera jedynie przykładowy katalog dóbr osobistych. Obecnie nie ma wątpliwości, że kategorię dóbr osobistych nieustannie powiększa judykatura i doktryna w drodze twórczej wykładni, korzystając także z kształtujących się w społeczeństwie poglądów, zaś najskuteczniejszą ochronę dóbr osobistych zapewnia konstrukcja praw podmiotowych. Niewątpliwie dobra osobiste są traktowane jako wartości ściśle związane z jednostką ludzką, nie wyklucza to jednak a priori możliwości naruszenia dóbr osobistych określonej grupy podmiotów.

W wypadku działania skierowanego wobec grupy osób, osoba wchodząca w jej skład może domagać się ochrony jej dóbr osobistych, jeżeli okoliczności, w którym to działanie nastąpiło pozwala jego adresatom zidentyfikować tę osobę jako należącą do określonego kręgu podmiotów ( por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 października 2001 r., V CKN 195/01). Zdaniem Sądu nie jest tak, że każdy członek narodu polskiego mógłby zasadnie twierdzić, że przedstawienie (...) w serialu „(...)” naruszyło jego dobra osobiste. Inaczej jednak sytuacja wygląda w przypadku Z.

R. (1) – byłego żołnierza (...), jak również w przypadku (...) Związku (...) – stowarzyszenia, którego celem jest m.in. obrona godności, dobrego imienia i pamięci (...) i jej żołnierzy oraz struktur Polskiego Państwa Podziemnego. W tym miejscu niezbędne wydaje się odniesienie do życiorysu Z. R. (1). Powód jest obecnie kapitanem Wojska Polskiego, mając 16 lat został wraz z całą rodziną aresztowany przez gestapo i wywieziony do Auschwitz-B.. W obozie tym zginęli mężowie sióstr matki, których gestapo aresztowało razem z nim.

Z obozu został zwolniony i powrócił do W., gdzie podjął działalność konspiracyjną w Związku (...), a następnie podjął walkę w batalionie Chrobry. W 1942 r. przeszedł do 1. Szkolnej Kompanii Szturmowej (...), IV rejonu V Obwodu (...) (...). Siostra matki Z. R. (1) działała w organizacji (...), zaś sam powód również uczestniczył w wielu akcjach ratowania czy też ukrywania osób o narodowości żydowskiej. Z. R. (1) walczył podczas Powstania (...) na M.. Od 1990 r. jest członkiem (...) Związku (...), a obecnie ponadto prezesem K.

K. O. (...) Związku (...). Powód jest silnie zaangażowany w popularyzację pamięci o żołnierzach (...), jak również upamiętnienie wkładu Polaków w ratowanie ludności żydowskiej. Z. R. (1) sam daje świadectwo o bohaterstwie żołnierzy (...) udzielając wywiadów i upowszechniając informacje na temat m.in. (...) Powstania (...). Treści zaprezentowane w filmie dotknęły go, z uwagi na nieprawdziwy obraz (...), w tym także mający wymiar antysemicki, mający wpływ na postrzeganie go jako żołnierza tej formacji. Powód nigdy nie spotkał się z antysemickimi postawami innych żołnierzy tej formacji.

Zdaniem Sądu analiza życiorysu powoda Z. R. (1), w zestawieniu z treścią filmu pozwala przyjąć jego legitymację czynną do występowania w niniejszej sprawie. W świetle wyżej przedstawionego, niekwestionowanego biogramu, Z. R. (1) był członkiem (...), aktywnie walczącym z niemieckim okupantem. Z kolei w serialu doszło do przedstawienia (...) jako organizacji. W ocenie Sądu, w takich okolicznościach sprawy, istnieje obiektywna możliwość ustalenia przez przeciętnego odbiorcę, że sposób zobrazowania (...) w serialu, jako grupy reprezentatywnej, odnosi się również do poszczególnych jej członków, w tym również Z.

R. (1). Twierdzenie pozwanych, że film nie ukazuje osoby powoda Z. R. (1) jest trafne, ale w sposób bezsporny można powiązać naruszenie dobra osobistego żołnierzy (...) z dobrem osobistym samego powoda jako członka tej formacji. Z. R. (1) będąc członkiem (...) przysięgał bronić i chronić wartości patriotycznych, również i z tej racji należało uznać, że przysługuje mu legitymacja czynna w sprawie. Stanowisko to zostało potwierdzone przez Sąd Apelacyjny w Krakowie w sprawie I ACa 1080/16, który uznał legitymację procesową czynną więźnia obozu koncentracyjnego w sprawie dotyczącej użycia sformułowania „polskie obozy śmierci”.

Omawiając kwestię legitymacji czynnej Z. R. (1) warto też zwrócić uwagę na orzeczenie (...) (skarga nr (...) I) gdzie przyznano legitymację czynną osobie narodowości żydowskiej, która poczuła się urażona kwestionowaniem ludobójstwa Ż. w czasie II wojny światowej. Sąd nie znalazł podstaw aby w inny sposób potraktować kombatanta, któremu pośrednio zarzucono, że walczył w organizacji o antysemickim charakterze. Odnosząc się zaś do (...) Związku (...), to należy w pierwszej kolejności podkreślić, że jest stowarzyszeniem posiadającym osobowość prawną, zrzeszającym byłych żołnierzy (...).

Nie budziło wątpliwości Sądu, że (...) Związek (...) nie jest bezpośrednim następcą (...), bowiem ta została rozwiązana rozkazem generała L. O. (1) z dnia 19 stycznia 1945 roku. Niemniej jednak kluczowe w ocenie Sądu są inne okoliczności sprawy, a mianowicie to, kto jest zrzeszony w stowarzyszeniu, jakie są jego cele i zadania. Zgodnie ze statutem celem związku jest m.in. obrona godności, dobrego imienia i pamięci (...) i jej żołnierzy oraz struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Zadaniem statutowym stowarzyszenia jest również badanie, utrwalanie i rozpowszechnianie historii, tradycji i dziedzictwa ideowego – etosu (...) i Polskiego Państwa Podziemnego.

Poza tym, zgodnie ze statutem (par.

4) odznaką światowego Związku (...) jest skrót AK, w którego środkowej części poziomo ułożone są barwy narodowe. (...) Związek (...) posiada oznakę jako symbol swojego związku i jest z nią ściśle identyfikowalny. W Związku działają komisje historyczne, które zajmują się badaniem działań poszczególnych oddziałów (...). Związek wydaje w tym zakresie biuletyn informacyjny będący miesięcznikiem w wymiarze ponad 100 stron, który nawiązuje do tradycji pisma wydawanego w czasach okupacji. Publikowane są tam materiały nadsyłane przez członków i wyniki badań historycznych.

Po upadku komunizmu do (...) Związku (...) zgłosiło się około 80.000 osób, obecnie liczy on 5.000 osób, z czego 1/3 działa aktywnie. Członkowie Związku postrzegają siebie jako spadkobierców (...). Członkowie Związku uczestniczą w spotkaniach upamiętniających wydarzenia historyczne, m.in. Powstanie W.. W Związku działa również komisja młodzieżowa. Związek prowadzi akcje edukacyjne wśród młodzieży, w tym tzw. „spotkanie z dziadkiem”. W trakcie spotkań z młodzieżą członkowie Związku rozmawiają o postawach żołnierzy (...), opowiadają ich losy.

Związek stara się, by w spotkaniach z młodzieżą uczestniczyli żołnierze, którzy brali udział w walkach, jednak jest to coraz trudniejsze z uwagi na wiek tych osób. Podczas tych spotkań członkowie Związku są bardzo dobrze odbierani. Związek pomaga również żołnierzom poprzez działalność socjalną. Tym samym uznać należy, że podstawą istnienia i funkcjonowania (...) Związku (...) jest dobre imię (...). Sam związek działa w zasadzie tylko po to aby pomagać żyjącym jeszcze żołnierzom i kultywować pamięć o roli jaką odegrała Armia Krajowa.

Właściwa jej ocena jest uzasadnieniem i podstawą działania związku. Pamiętać należy również, że związek w dużej części utrzymuje się ze składek i darowizn, a tym samym naruszenie pamięci żołnierzy (...) może się bezpośrednio odbić na podstawach działalności związku. Z uwagi na uwarunkowania historyczne stwierdzić można, że (...) Związek (...) jest w pewnym sensie następcą samej (...). W ocenie Sądu w świetle wyżej przytoczonych okoliczności niezasadne byłoby uznanie, że (...) Związek (...) nie posiada legitymacji czynnej do występowania w niniejszej sprawie.

Niewątpliwie członkowie (...) Związku (...) są postrzegani przez społeczeństwo jako spadkobiercy (...). W taki też sposób identyfikują się sami członkowie (...), czemu nie można się dziwić skoro większość z nich stanowią właśnie żołnierze działającej do 1945 roku (...). Jednocześnie, należy podkreślić, że w przypadku (...) Związku (...) nie mamy do czynienia z dużą, ogólnikowo określoną zbiorowością, której krąg jest nieograniczony bądź trudny do ustalenia. Ustalenie osób będących członkami (...) Związku (...) jest możliwe i stosunkowo proste.

W toku postępowania dowodowego T. F. jasno wskazał, że obecnie Związek liczy 5000 osób. Ponadto, osoby te składają deklaracje członkowskie i płacą składki członkowskie. Co więcej, w ocenie Sądu obraz (...) przedstawiony w serialu „(...)” nie miał charakteru ogólnikowego, ale w sposób szczegółowy nawiązywał do rzekomego, określonego działania żołnierzy (...). Sąd nie podziela stanowiska strony pozwanej, że „przyjęcie argumentacji powodów narażałoby pozwanych na liczbę roszczeń o ochronę dóbr osobistych równą liczebności danego narodu (niezależnie od odpowiedzialności na gruncie prawa publicznego)”.

Jak bowiem wykazano powyżej, nie każdy Polak byłby uprawniony do występowania z roszczeniami na podstawie art. 24 k.c. W przypadku Z. R. (1) i (...) Związku (...) ustalono łącznik pomiędzy działaniem pozwanych, a naruszeniem dóbr osobistych powodów. Ponadto, należy mieć na względzie, że w polskim orzecznictwie i doktrynie przyjmuje się, że szczególne okoliczności związane z inkryminowanym działaniem mogą przesądzać o odstąpieniu od sztywnych zasad oceny legitymacji czynnej ( por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 kwietnia 2004 roku, I CK 484/03).

Idąc dalej; sytuacja w której oskarżenia są formułowane wobec poszczególnych członków danej organizacji, mogą godzić również w jej dobre imię. Warunkiem jest aby nieprawdziwe informacje na temat osób fizycznych łączyły się z zakresem działania osoby prawnej. Dla przykładu wskazać można orzeczenie SN z 13.1.2012 r. (I CSK 790/10), wedle, którego zdyskredytowanie kompetencji zawodowych i moralnych dziennikarzy stanowi naruszenie renomy wydawcy dziennika. Reasumując zatem; (...) Związek (...), jako stowarzyszenie zrzeszające kombatantów i mające za podstawowy cel kultywowanie pamięci żołnierzy (...), posiada legitymację czynną w procesach, których przedmiotem jest pamięć o żołnierzach (...).

Stwierdzenie to posiada również wymiar praktyczny albowiem w chwili obecnej członkowie związku są już osobami w podeszłym wieku, często schorowanymi, co w znacznym stopniu utrudnia prowadzenie przez nich postępowań sądowych. KWESTIA LEGITYMACJI BIERNEJ POZWANYCH Sąd uznał, że zarówno (...) będącym producentem serialu „(...)”, jak również Z. F. – A. des öffentlichen R. będący koproducentem serialu „(...)” posiada legitymację bierną do występowania w niniejszym postępowaniu. Stosownie do art. 5 ustawy z dnia z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.

U. z 2018 r. poz. 1191, 1293, 1669, 2245, 2339) przepisy tej ustawy stosuje się do utworów:

1) których twórca lub współtwórca jest obywatelem polskim lub; 1 ( 1)) których twórca jest obywatelem państwa członkowskiego Unii Europejskiej lub państw członkowskich Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) – stron umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym. Nie budziło żadnych wątpliwości Sądu, że twórcy filmu spełniają wskazaną wyżej przesłankę. W ocenie Sądu zawarcie przez pozwanych z (...) umowy licencyjnej nie wpływa na odmienną ocenę Sądu. Jak bowiem wynika z umowy pozwani producenci są wyłącznymi podmiotami prawa autorskiego do filmu „U.

M., unsere V.”. Przenieśli oni jedynie prawo do eksploatacji filmu poza Niemcami, oprócz niemieckojęzycznych kantów (...), (...) oraz (...) Ponadto w przypadku terytoriów określonych obszarach włoskojęzycznych, francuskojęzycznych albo w (...) przeniesienie zostało dokonane bezterminowo. W pozostałym zakresie (...) uzyskało prawo do dystrybucji filmu na okres 12 lat. Należy zatem zauważyć, że producenci filmu nie przenieśli wszystkich majątkowych praw autorskich do filmu na podmiot trzeci, ponieważ niektórych terytoriów umowa w ogóle nie dotyczy, zaś na innych jak m.in. (...) umowa obowiązuje przez okres 12 lat od jej zawarcia.

Fakt przeniesienia część tych praw na podmiot trzeci nie wpływa na brak legitymacji biernej w niniejszym postępowaniu. Przeniesienie takie umożliwiło (...) dokonanie rozpowszechnienia filmu, co było również zamierzeniem pozwanych. GATUNEK FILMU Strony zgodnie uznawały, że film jest utworem, zaś osią sporu był m.in. charakter omawianego dzieła. Pozwani podnosili, że serial „(...)” nie jest filmem historycznym o II wojnie światowej, a jedynie filmem fabularnym, bowiem zamiarem twórców nie było informowanie odbiorców o historii.

Zatem właściwa kategoryzacja filmu stanowiła podstawę dalszych ocen i rozważań sądu, zwłaszcza w kontekście zarzutu naruszenia wolności artystycznej. W ocenie sądu inaczej należy podchodzić do filmów w pełni fabularnych omawiających fikcyjne i indywidualne historie bohaterów, a inaczej do filmów, które niezależnie od opowieści losów indywidualnych postaci przedstawiają szeroką perspektywę i ocenę zdarzeń historycznych. Nie trudno sobie wyobrazić film, który przedstawiałby losy bohaterów (fikcyjne lub też nawet autentyczne) na tle historii w której zanegowany byłby holokaust.

Na tym tle rodzi się również pytanie o możliwość realizacji filmów, które w sposób całkowicie sprzeczny z faktami historycznymi przedstawiają historię najnowszą, której uczestnicy nadal żyją. Można się pokusić o przykład takiego filmu, który w sposób przekonujący wskazywałby, że to Polska zaatakowała Niemcy w 1939 r. Inni twórcy mogliby też uogólniając przedstawić zachowanie wszystkich niemieckich żołnierzy przez pryzmat 101 Policyjnego Batalionu R., który jak opisał to C. B., w książce „Zwykli ludzie. 101.

Policyjny Batalion R. i ostateczne rozwiązanie w Polsce”w ciągu jednego tylko dnia strzałami z przyłożenia bagnetem zamordował około 1 500 Ż. z getta w J.. Żołnierze uczestniczący w tej zbrodni to zwykli mieszkańcy H., którzy mieli możliwość odmowy udziału w egzekucji, jednak z prawa tego skorzystało tylko 12 Niemców. Przykłady można by mnożyć, a istota problemu sprowadza się do tego, czy skorzystanie z formy filmu pozwala na zafałszowanie historii, stosowanie nieuprawnionych uogólnień, czy choćby nawet zrelatywizowanie odpowiedzialności poprzez uwikłanie w nią innych podmiotów.

W tym kontekście rodzi się też pytanie czy użycie formy filmu czy serialu zwalnia całkowicie z odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych. W ocenie sądu podstawą do udzielenia odpowiedzi na te pytania jest ocena charakteru filmu. W niniejszym postępowaniu Sąd ustalił, że serial „(...)” nie jest filmem dokumentalnym, ale aktorskim filmem historycznym, w mało precyzyjnej nomenklaturze polskiej można go określić jako fabularny. Przedmiotowy film należy do dość rozpowszechnionego subgatunku „filmów historycznych z przewagą wątków fikcjonalnych, symulujących komunikat oparty na wydarzeniach autentycznych” – tj. film z fikcjonalnymi bohaterami, ale zarazem z licznymi odniesieniami do faktycznych wydarzeń z przeszłości. (...) charakteryzuje się stosunkowo wysokim poziomem autentyfikacji, wytwarzanym zarówno na płaszczyźnie stylu wizualno-dźwiękowego, jak i poprzez cechy niediegetyczne (nieprzynależne do świata przedstawionego).

Ponadto odznacza się on przeciętnie wysokim poziomem fikcjonalizacji na płaszczyźnie „wydarzeń”. W przedmiotowym filmie faktem ogólnym jest II wojna światowa (a dokładniej jej etap z okresu lat 1941 – 1945). Jednocześnie, film nie zawiera planszy „Wszystkie postaci i wydarzenia przedstawione w filmie są fikcyjne, a ich podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest przypadkowe” lub też o podobnej treści. Sąd podziela stanowisko biegłego dr hab. K. K. (1), że brak takiego komunikatu widzowie mogą traktować jako sygnał, że „coś z tego co pokazane wydarzyło się naprawdę” (k. 1240).

Ponadto, gdyby w serialu zastosowano inny styl wizualno – dźwiękowy, którego elementy służyłyby utrzymaniu dystansu widza i wzmocnieniu postawy krytycznej – autorzy podkreśliliby wykreowany charakter komunikatu (k. 1240). Elementem identyfikującym były niewątpliwie nazwiska pięciu konsultantów historycznych (trzech z tytułami profesorskimi) umieszczane w przedmiotowym filmie na końcu każdego odcinka. „S. historicher F.” zawiera także tzw. press –book serialu (s. 25-26). W tym samym opracowaniu zamieszczono także wypowiedź producenta – N. H., który mówi o serialu, że to jego „najbardziej osobista produkcja, ukoronowanie wieloletniego pragnienia, by opowiedzieć przeżycia wojenne moich rodziców tak dokładnie, jak to możliwe” (s. 11).

Elementem autentyfikującym jest także wykorzystanie materiałów archiwalnych i formuła zakończenia. Na zakończenie filmu podane są imiona oraz daty urodzin i śmierci głównych bohaterów. Według informacji tam umieszczonej jeden z głównych bohaterów nadal żyje. (...) wykorzystuje fragmenty kronik archiwalnych (zdjęć niezainscenizowanych) w sekwencjach, dodatkowo o czasie trwania nieco dłuższym niż w wypadku podobnych sekwencji w typowych pełnometrażowych aktorskich filmach historycznych o tematyce II wojny światowej. Przykładowo, w odcinku III (8.30 - 9.00) jest scena trwająca 30 sekund (w przybliżeniu), złożona aż z 14 ujęć - wedle opinii biegłego dr hab.

K. K. (1) taki przebieg jest dłuższy niż przebieg analogicznych scen z wykorzystaniem archiwaliów w wielu innych znanych mu filmach historycznych (fabularnych / aktorskich) o tematyce II wojny światowej (chodzi przede wszystkim o filmy analizowane w jego rozprawie habilitacyjnej). Ujęcia te wprowadzają do całej narracji, nie tylko do scen, w których się zawierają – sygnał: to, co jest pokazane (także w partiach zainscenizowanych) pozostaje w ścisłym związku z notacjami dokumentalnymi; ergo: partie barwne mogą być odczytane jako uzupełnienie /dopełnienie rejestracji archiwalnych (k. 1241). (...) (...)" zawiera także elementy autentyfikujące inne niż fragmenty filmów archiwalnych.

W części III pojawia się (ok. 71 min 10 sek) nagranie audio z (...) (lub nagranie imitujące takowe), a także (ok. 74 min 30 sek) rekwizyt - gazeta z epoki (lub wykonana tak, by imitować takową). Na uwagę zasługuje nawet sam tytuł filmu, który sugeruje, że opowiada prawdziwą historię Niemców w czasie drugiej wojny światowej. (...) historyczny (zarówno fabularny, aktorski, jak i dokument) tworzy zawsze zredukowane i częściowe przedstawienie spektrum zdarzeń, do których się odnosi, w każdym przypadku mamy do czynienia z subiektywizacją ekranowych przedstawień.

W doktrynie kinematografii wskazuje się, że „od filmu historycznego żąda się jedynie, albo aż, aby nie fałszował oficjalnej, naukowej wersji historii (…) ocena filmu jako dzieła historycznego powinna przebiegać nie na płaszczyźnie wypracowanych w obrębie historiografii szczegółów, ale na poziomie efektów strategii argumentacji, metaforyzacji i symbolizacji, a więc form audiowizualnego modelowania historycznego świata możliwego oraz tego, w jaki sposób film pozwala rozumieć przeszłość ( P. W., Historyczne filmy A. W., „Rocznik instytutut Europy Środkowo – Wschodniej 2015, Rok 2013, zeszyt 1).

Według R. A. R.’a twórcy filmowi mają prawo do własnej wizji historii, nawet do negacji uznanych naukowo prawd; winni jednak pamiętać o tym, by subiektywny charakter ich dzieła był łatwo identyfikowalny, by odbiorca nie traktował takiej relacji jako realistycznej relacji o tym „co było” ( R.A. Rosenstone, The Historical Film: Looking at the Past in a Posliterate Age, [w:] The Historical Film. History and Memory in Media, red. Marcia Landy, New Brunswick, New Jersey 2001, s. 60). W świetle teorii kultury (i filmu), dzieła (także filmowe) posługujące się fikcją mogą być nośnikiem ideologii, w tym również - szowinistycznych stereotypów (k. 1242).

Dowodem są tu liczne komunikaty propagandowe - w tym filmy nakręcone w okresie III Rzeszy (takie jak słynny (...)), powszechnie w książkach i polsko-, i niemiecko- i anglojęzycznych opisywane jako antysemickie. Sąd podziela pogląd biegłego dr hab. K. K. (1), że jeżeli można propagować poprzez film (fabularny / aktorski) postawy antysemickie, to i antypolonizm, i wszelkie inne „anty": D. W. w swej książce o kinie III Rzeszy pisze na przykład wprost o filmach antypolskich ( (...) U."ego, (...) T. ), a także antyrosyjskich i antyangielskich ( D.

W., Propaganda and the German C., 1933 – 1945 (różne wydania). Podsumowując należy stwierdzić, że dla przeciętnego odbiorcy film stanowi źródło wiedzy o tamtych czasach. Niezależnie od zapewnień pozwanych, że celem filmu nie była edukacja historyczna, nie miał on informować o zdarzeniach historycznych, czy też być źródłem wiedzy na temat II wojny światowej, to jednak film ten właśnie takie cele realizuje. Jest to okoliczność niezależna od twórców, jednakże z uwagi na rozbudowanie warstwy historycznej w filmie przez wyżej wymienione środki wyrazu u widza powstaje obraz tamtych czasów przedstawiony przez twórców tego filmu.

Jako naiwne uznać należy twierdzenia, że przeciętny widz zainteresowany filmem sam zapozna się z fachową literaturą dotyczącą danego tematu i wyrobi sobie zdanie na jego temat. Oczywiście takie idealistyczne założenie jest jak najbardziej pożądane, ale nie odzwierciedla rzeczywistości. W ocenie sądu przeciętny widz nie będący szczególnie zainteresowany historią ruchu oporu na terenie okupowanej Polski, swą wiedze będzie czerpał wyłącznie na podstawie źródeł filmowych. Okoliczność tę należy brać pod uwagę przy ocenie tego typu filmów albowiem mogą one poza przekazem artystycznym również kształtować nieprawdziwy obraz historii.

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że film „(...)” nie tylko opowiada osobiste historie jego bohaterów, ale również, a może przede wszystkim pokazuje znaczącą część historii II wojny światowej. SPOSÓB PREZENTACJI ARMII KRAJOWEJ W SERIALU Sąd ustalił, że film przedstawia postaci identyfikowalne jako członkowie (...), sceny z oddziałem AK zostały zrealizowane w taki sposób, by przedstawić go jako ugrupowanie nastawione antysemicko, a ponadto, że nie tylko dialogi, lecz także zabiegi montażowe sugerują podobieństwo działalności AK oraz niemieckich zbrodniarzy nazistowskich.

Strona pozwana w piśmie z dnia 27 lutego 2015 roku zarzucała, że „ przeciętny widz filmu nie włada językiem polskim, nie będąc tym samym w stanie skojarzyć skrótu AK". Sąd uznał takie stanowisko za nieuzasadnione. Z materiału dowodowego zgromadzonego w niniejszym postępowaniu nie wynika jakoby film nie był przeznaczony dla widzów z innych krajów. Producent, zbywając prawa do dystrybucji na rzecz innego podmiotu, ma pełne prawo zastrzec swą niezgodę na rozpowszechnianie filmu w dowolnym kraju lub za pośrednictwem dowolnego medium, co jednak w przypadku przedmiotowego filmu nie miało miejsca.

Skrót (...) już w zestawieniu z polską flagą skutecznie znakuje pojęcie (...) (a ponad wszelką wątpliwość czyni to wówczas, gdy pokazani są partyzanci z okresu II wojny światowej). Zdaniem Sądu pytanie, czy identyfikacja taka następuje u widza przeciętnego czy, akademickiego, polskiego czy niemieckiego - jest bezzasadne, bowiem istotniejsze jest, że rekwizyty takie w ogóle znalazły się w przedmiotowym filmie. W tym miejscu rodzi się też pytanie o cel jaki przyświecał twórcą, którzy umieści napis AK. Skoro było to bez znaczenia to po co to zrobili? Sąd próbował ustalić tę okoliczność jednak świadek S. nie potrafił wyjaśnić tej okoliczności, a kostiumolog bez jakiegokolwiek usprawiedliwienia nie stawiła się na terminy przesłuchań.

Same pozwane cofnęły też ten dowód. W świetle teorii filmu zasadniczym argumentem na intencjonalność dzieła lub jego poszczególnych elementów jest sam film, tj. jego ostateczna wersja montażowa. W profesjonalnej produkcji filmowej nie można mówić o „przypadkowym" ukształtowaniu jakiegoś elementu składowego dzieła filmowego, za wyjątkiem ewidentnych błędów. Zdaniem Sądu w przedmiotowym filmie mamy do czynienia wręcz z ostentacyjnym (z uwagi na kadrowanie ustawienie kamery i oświetlenie) podkreślaniem przynależności partyzantów do AK (np. 10 min 30 sek oraz 53 mm w odcinku 3).

Przekonująca jest argumentacja dr hab. K. K. (1), że producenci filmowi w profesjonalnej produkcji zazwyczaj zważają na to, by w obrazie czy w ścieżce dźwiękowej nie pojawiły się odniesienia do konkretnych instytucji czy firm (z uwagi na ryzyko procesowe), a jeśli takowe odniesienia się pojawiają, to dzieje się to zawsze po dokładnym namyśle (i decyzjach podejmowanych na różnych etapach powstawania filmu) – k. 1243. Znaczenia w dziele filmowym odnoszące się np. do charakterystyki poszczególnych bohaterów wytwarzane są poprzez: ich wygląd (kostiumy, rekwizyty itp.) oraz działania (w tym: wypowiadane dialogi) - na poziomie świata przedstawionego, a także chwyty narracyjne:

ścieżkę dźwiękową lub / oraz montaż. W wypadku świata przedstawionego działania znaczeniotwórcze bliskie są doświadczeniom życia codziennego, ustalonym przez psychologię społeczną - przykładowo, jesteśmy bardziej skłonni ufać osobom uśmiechającym się i odczuwać niepokój widząc osoby o zaciśniętych ustach i zmarszczonych brwiach. W wypadku filmu „(...)” dokonany wybór aktorów grających Polaków o takim, a nie innym wyglądzie, ich charakteryzacja i kostiumy, sposób gry, aktorskiej nadzorowanej przez reżysera ukierunkowana jest na przedstawienie ich jako postaci niesympatycznych.

Natomiast działania bohaterów (w tym dialogi) świadczą niezbicie o tym, że celem twórców było podbicie cech negatywnych, w szczególności poprzez dopełnienie charakterystyki bohaterów o antysemityzm, który w świetle dialogów jest ewidentnie ich cechą zasadniczą (przede wszystkim kwestie dialogowe padające w scenie w stodole u chłopów, oraz w scenie przy wagonie kolejowym). Uwagi te dotyczą przede wszystkim J. oraz S.. Jednocześnie należy zauważyć, że nauki o narracji znają pojęcie „bohatera zbiorowego" - w wypadku scen rozgrywających się w Polsce do kategorii tej zaliczają się „polscy chłopi" oraz „partyzanci z AK".

Obie grupy są przedstawione jako antysemickie - w wypadku partyzantów znaczenie to jest wytarzane przez bierność innych członków oddziału, którzy są świadkami większości kwestii wypowiadanych przez wspomniane dwie postaci J. i S. oraz ich zachowań: nie reagują, nie protestują, mamy tu do czynienia z milczącym przyzwoleniem oraz akceptacją tych słów i działań. W tym sensie film wytwarza sugestię, że wszyscy członkowie AK odznaczali się niemal obsesyjną chęcią tropienia Ż. i odmawiali im pomocy. Byłoby absurdem oczekiwanie od twórców, by charakteryzowali każdego z członków danej grupy osobno - dzieje się tak tylko wówczas, gdy ma być podkreślony, kontrast między zróżnicowanymi postawami członków grupy.

W wypadku omawianego serialu, istotnie mamy do czynienia z delikatnym zróżnicowaniem postaw między J. a S. - ale ponad wszelką wątpliwość obaj bohaterowie są przedstawieni jako antysemici. Strona pozwana odnosząc się do sceny w chłopskiej stodole twierdziła, że zachowanie partyzantów jest „teatralne", ponieważ chcą oni jakoby „zdobyć zaufanie" chłopów. Zdaniem Sądu argumentacja ta byłaby logiczna jednak tylko wtedy, gdyby zapomnieć o wcześniejszej scenie - poznania V. - w której już wcześniej bohaterowie oznakowani jako partyzanci AK ukazali swą obsesję na punkcie Ż..

Z kolei w odniesieniu do wieńczącej „wątek partyzancki" sceny symulującej egzekucję strona pozwana twierdzi, że „polski partyzant został pokazany jak ratujący życie Żydowi, a nie, jak chciałby powód, jako antysemita". W ocenie Sądu taka interpretacja nie jest prawidłowa. Gdyby było tak, jak w przytoczonym zdaniu, strona pozwana musiałaby skorygować opinię, iż antysemicko nastawiony jest jedynie S. (skoro J. chce uratować życie (...) a zagraża mu tylko S., podczas gdy inni członkowie grupy nie są nastawieni antysemicko - wówczas J. powinien raczej „policzyć się" właśnie ze S., przy wsparciu innych członków grupy).

W omawianej scenie dowódca decyduje się raczej wymierzyć „łagodniejszy wymiar kary" - czyli skazać V. na dalszą tułaczkę i niepewny los. Zresztą, ta sama scena zawiera kwestie dialogową: „Już za pierwszym razem miałem przeczucie. Wszyscy mówili: to Żyd, wygląda na Żyda" (w org. „die andere haben gesagt.. .„ - inni mówili...). Kwestia ta potwierdza „obsesję" na punkcie Ż. - nie tylko bohatera, ale także innych członków oddziału. Wątek pobytu V. w oddziale AK nie jest jedynie wątkiem pobocznym (w kontekście przedmiotowego filmu można by rzec, że taką funkcję pełni wątek zdradzanej żony D.) ani „tłem sytuacyjnym" (to można by powiedzieć np. o scenach w niemieckiej piwiarni, gdzie bohaterowie - w komplecie lub osobno - pojawiają się kilkakrotnie).

Świadczy o tym przede wszystkim analiza ilościowa (w III odcinku sceny „polskie" zajmują ok. 24 minut - z 94 minut czasu ekranowego), ale także jakościowa. Sceny te pełnią istotną rolę znaczeniotwórczą, której treść wyczerpuje się w stwierdzeniu „Nie tylko niemieccy żołnierze zabijali Ż. w czasie II wojny; niemieccy naziści mogli liczyć na pomoc AK w swych zbrodniczych działaniach podszytych antysemicką nienawiścią" (opinia dr hab. K. K. (1)). Zdaniem strony pozwanej w argumentacji zaprezentowanej w piśmie z dnia 27 lutego 2015 roku „Polacy oraz partyzanci ukazani są w filmie wyłącznie w celu budowania dramaturgii; nie są oni natomiast tematem filmu".

Tego rodzaju sformułowanie sugeruje, że pewne elementy filmu jedynie „budują dramaturgię", a inne - są faktycznie istotne dla wymowy filmu. Sąd podziela stanowisko biegłego dr hab. K. K. (1), że taka argumentacja strony pozwanej nie zasługuje na uznanie, bowiem wszystkie elementy filmu są potencjalnie znaczeniotwórcze. Ponadto, należy zauważyć, że gdyby faktycznie, jak twierdzi strona pozwana, chodziło jedynie o taką sytuację dramaturgiczną, która podkreślałaby zagrożenie dla V., można było wymyślić dziesiątki wariantów opowieści, które z naddatkiem wypełniałyby ten cel, nie angażując przy tym partyzantów z AK.

Spośród wielu możliwości twórcy filmy zdecydowali się na wariant obecny w przedmiotowym filmie. W konsekwencji, w serialu zaprezentowano taką oto wizję II wojny światowej (zaczęła się w 1941 r.), podczas której niemieccy żołnierze, owszem, dokonują zbrodni wojennych na froncie wschodnim, ale zarazem to polscy partyzanci z AK zatrzaskują zasuwy w pociągu wiozącym żydowskich więźniów do Auschwitz, a tych ostatnich uwalnia bohater, który sam siebie uznaje za Niemca. Pod względem analizy faktograficznej (która, jak była mowa wcześniej, może być stosowana w odniesieniu do filmów fabularnych /aktorskich i nie musi odnosić się do detali, ale do szerzej pojętej klasy zjawisk, w tym kategorii wydarzeń typowych), taki układ wydarzeń wytwarza dyskurs, który może być zasadnie określony jako próba relatywizowania zbrodni dokonywanych podczas II wojny przez III Rzeszę.

Szczególnie istotne dla sposobu prezentacji oddziału AK jest pierwsza scena 3. odcinka, która w przebiegu ok. 5 min 55 sek. - 5 min 58 sek. zawiera kwestię dialogową z wyrażonym przez dowódcę oddziału rozkazem zbierania złotych zębów. W piśmie z dnia 27 lutego 2015 roku strona pozwana wskazała, że scena ta „faktycznie kojarzy się z wyrywaniem złotych zębów ofiarom w O., w tej jednak sytuacji należy to traktować jako formę odwetu na Niemcach". Nie uszło uwadze Sądu, że druga część zdania nie znajduje potwierdzenia w fabule.

Przedstawiciele strony pozwanej traktują tę scenę niczym „skecz sytuacyjny", pozostający w oderwaniu od innych partii filmu. Tymczasem właśnie w nawiązaniu do nich motyw „złotych zębów" zyskuje faktyczne znaczenie (gdyby przyjąć, że faktycznie chodzi o jakąś ‚„formę odwetu", nawet mało doświadczony scenarzysta wymyśliłby dziesiątki innych rozwiązań, równie skutecznie wyrażających tak zakładany cel. Znaczenia dzieła filmowego nie są sumą znaczeń poszczególnych scen, ale ich koniunkcją - tj. sygnały płynące z jednej sceny są dopowiadane (wzmacniane lub osłabiane) przez inne.

Szczególne znaczenie ma przy tym sąsiedztwo obrazów – zarówno poszczególnych ujęć (tzw. efekt K.: znaczenie ujęcia A jest ustalane przez ujęcie A+1), ale także sąsiadujących ze sobą scen. W tym kontekście biegły dr hab. K. K. (1) zwraca uwagę na zastosowane w filmie szczególne zabiegi montażowe (na poziomie łączenia scen). Pod koniec odcinka 2 serialu „(...)” (w przebiegu 87 min 15 sek - 87 min 25 sek) pojawiają się ujęcia skatowanego V. - i dopiero w kolejnym odcinku widz dowie się (choć informacje na ten temat i tak będą niepełne), co dokładnie stało się z bohaterem.

W odniesieniu do odcinka drugiego traktowanego jako integralna całość (zamknięta napisami końcowymi) scena ta może być dla widza pewnego rodzaju zaskoczeniem. Biegły dr hab. K. K. (1) słusznie zauważa, że formuła m.-serialu nie wyklucza tego, ze widz obejrzy tylko jeden z odcinków. Z pozoru mogłoby się wydawać, że jest to klasyczny „ cliffhanger" - ale tylko z pozoru, bowiem zasadą zawieszenia akcji z odcinka na odcinek jest pytanie „co stanie się z bohaterem?”, podczas gdy tutaj mamy do czynienia także z elipsą (ukryciem części zdarzeń minionych).

Wcześniejsza scena, w której pojawił się V. kończy się bowiem (83 min 55 sek) lekko „siłowym" wyprowadzeniem bohatera z ziemianki, w świetle tej wskazówki tekstualnej widz (wypełniający w odbiorczej świadomości luki fabularne) ma pełne prawo podejrzewać, że V. został zakatowany przez „partyzantów z AK" (na przykład z uwagi na swoje żydowskie pochodzenie - a zatem okoliczność, którą bohater ukrywa). O tym, że przebieg zdarzeń mógł być inny (choć, to znamienne, nie można mieć tej pewności - widz nie otrzymuje bowiem informacji, czy krew na twarzy V. nie była prawdziwa) dowiemy się dopiero na początku kolejnego odcinka.

Wrażenie, z jakim pozostawia widza zakończenie odcinka drugiego, jest wytwarzane przez scenę znajdująca się chwilę po wspomnianym wyprowadzeniu (przesłuchanie G. zakończone jej pobiciem 84 min - 85 min 30 sek). Ten sam wzór montażowy pojawi się trzy minuty później (87 min 25 sek): pobita przez esesmana G. tuż przed skatowanym V.. O tym, że mamy do czynienia z celowym podkreśleniem podobieństwa wspólnoty losów V. i G. świadczą analogiczne zabiegi w odcinku trzecim. W przebiegu 50 min - 50 min 35 sek V. w ziemiance „partyzantów z AK” jest wyraźnie przerażony, a narracja podbija tę emocję dialogami (S. „Przecież to jest Żyd! Co z tym Żydem?";

J. „Ja się nim zajmę"). Cały sens tej sceny wyczerpuje się w lęku bohatera przed antysemicko nastawionymi partyzantami z AK. Dosłownie chwilę później widzimy G. oczekującą na wykonanie wyroku w gestapowskim więzieniu. Fakt, ze obie sceny ulokowane są obok siebie, buduje relację analogiczności - pomiędzy ofiarami (V. i G.), ale także między oprawcami (AK i Gestapo). Sam producent filmu mówił w wywiadzie dla „ Polska. (...) T. ”: „ krytyka z Polski jest dla mnie szczególnie bolesna, ale rozumiem ją. I skoro pan o to pyta, to gwarantuję panu, że sceny w Polsce zrobiłbym inaczej - po głosach debaty, które śledzę od tygodni (...) naprawdę tragiczne w tym wszystkim jest to i od tego nie mogę uciec - że na poziomie scenariusza skupiłem się najbardziej na wątku V. i tego, jak Żydowi może się udać przeżyć za granicą.

Naszym błędem było, że nie poradziliśmy się tu historyków z Polski, bo wówczas moglibyśmy wiele zmienić jeszcze w montażu - pięcioma, sześcioma ujęciami mogliśmy zmienić nawet najtrudniejsze sekwencje. Zaniedbaliśmy to, ponieważ od strony dramaturgicznej najbardziej interesowało nas, jak niemiecki Żyd może przeżyć w Polsce. A tak doszło do spiętrzenia scen „o antysemickiej wymowie” (nico-hofmann-producent-nasze-matki-nasi-ojcowie-zranilem-polakow-przykro-mi,2,id,t,sa.html). W ocenie sądu kluczową i niejako symboliczną sceną filmu jest moment zamknięcia wagonu z Żydami przewożonymi do obozu koncentracyjnego.

Wagonu towarowy, którym przewożone były ofiary obozów koncentracyjnych, jest jednym z symboli holokaustu. Przypomnieć należy, że na terenie Instytutu (...) znajduje się pomnik przedstawiający urwany wiadukt kolejowy, na którym stoi towarowy wagon, służący w czasie II wojny światowej do przewożenia Ż. do obozów zagłady. Pomnik w postaci wagonu kolejowego znajduje się również na terenie obozu koncentracyjnego Auschwitz II-B.. Tym samym w ocenie sądu scena, w której żołnierze (...) zamykają odbity wcześniej wagon z osobami przewożonymi do obozu koncentracyjnego, ma w swym wyrazie pokazać, że żołnierze AK akceptowali masową eksterminację Ż., że popierali zbrodnie popełniane przez Niemców w obozach koncentracyjnych.

Sposób, a przede wszystkim jednowymiarowość postaci żołnierzy (...) jest szczególnie widoczny na tle żołnierzy niemieckich. Wprawdzie zdarzali się wśród nich zbrodniarze ale przeważnie byli to zwykli ludzie zmuszeni do określonych zachowań sytuacją, w której się znaleźli. Natomiast żołnierze AK zostali pokazani wyłącznie jako antysemici nienawidzący Ż. i akceptujący ich zabijanie. Pokazany w filmie oddział akceptuje nie tylko zabijanie Ż. w obozach koncentracyjnych ale również mającą nastąpić egzekucje na niedawnym towarzyszu broni.

Sąd nie neguje, że postacie takie czy wręcz całe oddziały (...) mogły być nastawione antysemicko, jednak skala takiego zjawiska (w świetle dyskusji historyków) była niewielka w stosunku do liczebności i zakresu działań AK. W materiałach przedstawionych przez pozwanych opisane są dwa takie zdarzenia w armii liczącej prawie 400 000 żołnierzy i działającej w rozproszeniu jako samodzielne oddziały partyzanckie, w których jak wiadomo znacznie trudniej utrzymać dyscyplinę wojskową. Proporcji tych nie zmienia istotnie, najnowsza publikacja „Dalej jest noc” na którą uwagę zwrócił sąd.

Tym samym należy rozważyć, czy wskazanie w filmie historycznym patologii jaka mogła mieć miejsce w niewielkim rozmiarze i zasugerowanie widzowi, że była to norma w oddziałach AK, może stanowić naruszenie dóbr osobistych żyjących jeszcze żołnierzy. NARUSZENIE DÓBR OSOBISTYCH POWODÓW W myśl art. 23 k.c. dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Językowa wykładnia tego przepisu prowadzi do wniosku, że katalog dóbr osobistych jest na gruncie polskiego kodeksu cywilnego katalogiem otwartym. Art. 24 § 1 k.c. wymienia przesłanki i środki sądowej ochrony dóbr osobistych. Przesłankami ochrony dóbr osobistych, które muszą być spełnione łącznie, są: istnienie dobra osobistego, zagrożenie lub naruszenie tego dobra, bezprawność zagrożenia lub naruszenia. Pierwsze dwie przesłanki udowodnić musi powód dochodzący ochrony, zaś co do bezprawności przyjęto jej domniemanie. To pozwany może bronić się, wykazując, że jego działanie nie było bezprawne.

Ochrona dóbr osobistych jest co do zasady obiektywna, tj. niezależna od winy. Powód nie musi wykazywać, że sprawca działał umyślnie lub niedbale, nie ma również znaczenia, czy był poczytalny. Przepisy prawa cywilnego nie zawierają normatywnej definicji dóbr osobistych. Ochrona tych wartości niemajątkowych, które są ściśle związane z osobowością człowieka, obejmując jego fizyczną i psychiczną integralność, została zagwarantowana w art. 23 k.c., który wymienia tylko niektóre dobra osobiste, pozostawiając judykaturze i doktrynie ocenę, czy dana wartość zasługuje na uznanie jej za dobro chronione prawem.

Istotą dóbr osobistych jest ich nierozerwalny związek z człowieczeństwem i naturą człowieka, stałość i niezależność od jego woli, a cechą - możliwość ich indywidualizacji oraz skonkretyzowania na podstawie kryteriów obiektywnych, a więc na podstawie zmiennych w czasie społecznych ocen wartościujących. Zmienność tych ocen nie oznacza, że dane dobro osobiste istnieje dopiero od określonego czasu, a jedynie wskazuje, że w miarę rozwoju stosunków społecznych i rozwoju prawodawstwa zostaje ono dostrzeżone jako podlegające ochronie zgodnie z wyższymi standardami ochrony krzywd niemajątkowych.

Zakwalifikowanie skonkretyzowanej wartości niemajątkowej jako dobra osobistego wymaga zatem spełnienia takich przesłanek jak immanentne złączenie z istotą człowieczeństwa, charakter osobisty, a nie interpersonalny, niezmienność w czasie, niezależność od woli podmiotu uprawnionego, brak możliwości zrzeczenia się prawa wyznaczanego przez dobro osobiste i indywidualne korzystanie z tego prawa. Taka wykładnia pojęcia dóbr osobistych jest przyjmowana w orzecznictwie Sądu Najwyższego, w którym nie ma sporu o zasadę zagadnienia, choć różnie są rozkładane akcenty co do poszczególnych przesłanek uznania danej wartości niemajątkowej za dobro osobiste ( uchwała Sądu Najwyższego z dnia 19 listopada 2010 r., III CZP 79/10, OSNC 2011, nr 4, poz. 41, oraz wyroki Sądu Najwyższego z dnia 6 kwietnia 2004 r., I CK 484/03, OSNC 2005, nr 4, poz. 69, z dnia 6 maja 2010 r., II CSK 640/09, OSNC-ZD 2011, nr A, poz. 4, z dnia 9 sierpnia 2016 r., II CSK 719/15, OSNC 2017, nr 5, poz. 60, i z dnia 10 lutego 2017 r., V CSK 291/16, "Przegląd Sądowy" 2018, nr 5, s. 85).

Z postanowień art. 23 k.c. wynika, iż wymienione w nim dobra osobiste pozostają pod ochroną prawa cywilnego, niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach, w tym również przepisach prawa karnego. Oznacza to, że uzyskanie ochrony na podstawie innej niż kodeks cywilny, nie może samo przez się stanowić podstawy do odmowy udzielenia jej na podstawie art. 23 i 24 k.c ( por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 14 czerwca 2018 r., I ACa 147/18). Sąd, po zapoznaniu się ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym doszedł do wniosku, że w okolicznościach niniejszej sprawy doszło do naruszenia dóbr osobistych powodów w postaci kultu pamięci osób zmarłych, czci oraz prawa do dumy narodowej i niezakłamanej historii.

Tym samym sąd podziela stanowisko Sądu Apelacyjnego w Krakowie zawarte w orzeczeniu I ACa 1080/16, a dotyczące istnienia takich dóbr osobistych. Kult pamięci osób zmarłych został ukształtowany jako odrębne dobro osobiste przez judykaturę i jest uznany w doktrynie ( wyrok SN z dnia 12 lipca 1968 r., I CR 252/68, OSNCP 1970, nr 1, poz. 18, z aprobującą glosą A. Kędzierskiej-Cieślak, PiP 1970, z. 8–9, s. 417). To dobro osobiste realizuje się w szczególności w warstwie organizacyjnej pochówku osoby bliskiej takich jak np. decydowanie o miejscu pochowania zwłok, wyglądzie nagrobka czy napisów na nim.

Drugim równie ważnym elementem tego prawa jest swoiście rozumiana ochrona czci osoby zmarłej. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 31 marca 1980 roku ( sygn. II CR 88/80), stwierdził, że: „Prawo do pochowania zwłok osoby zmarłej (wraz z prawem do ekshumacji) oraz do pamięci o niej stanowi dobro osobiste, chronione przepisami prawa cywilnego (art. 23 i 24 k.c.). Prawo to przysługuje osobom najbliższym zmarłego. Krąg tych osób nie ogranicza się do wskazanych w art. 10 ustawy z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych (...) ustawa ta bowiem, regulując, jako norma prawa administracyjnego, chowanie i ekshumację zwłok, reguluje je pod kątem porządku publicznego, nie zaś ochrony dóbr osobistych osób dla zmarłego bliskich".

Oprócz opisanego elementu kult pamięci osoby zmarłej obejmuje również ochronę czci i prywatności tej osoby w zakresie, w jakim godzi to w uczucia osób najbliższych ( wyrok SN z dnia 24 lutego 2004 r., III CK 329/02, OSNC 2005, nr 3, poz. 48; A. Szpunar, O ochronie pamięci osoby zmarłej, Palestra 1984, nr 7–8, s. 1 i n.). Cześć człowieka obejmuje dwa aspekty: dobre imię (cześć zewnętrzna) i godność (cześć wewnętrzna). Naruszenie czci może nastąpić poprzez zniewagę określaną zasadniczo jako ubliżenie komuś lub obraźliwe zachowanie wobec niego.

Zniesławienie zaś polega na pomówieniu o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć tę osobę w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Może tu chodzić zarówno o rozpowszechnianie wiadomości określonej treści, która stanowi zarzut pod adresem jednostki, jak i wyrażanie ujemnej oceny jej działalności (J. Wierciński, Niemajątkowa ochrona czci, Warszawa 2002, s. 60). Nie budzi jakichkolwiek wątpliwości, że naruszenie czci może nastąpić również poprzez zaprezentowanie określonych treści w filmie.

Należy zgodzić się z tezą wyroku Sądu Najwyższego z dnia 23 maja 2002 r. ( sygn. IV CKN 1076/00, OSNC 2003, nr 9, poz. 121) zgodnie z którą „w wypadku naruszenia dóbr osobistych polegającego na obrazie czci uwzględniać należy nie tylko znaczenie słów, ale również kontekst sytuacyjny, w którym zostały użyte”, oraz tezą wyroku SA w Gdańsku z dnia 21 czerwca 1991 r. ( sygn. I ACr 127/91, OSA 1992, z. 1, poz.

8) zgodnie z którą: „ Do naruszenia czci, będącej przedmiotem ochrony z mocy art. 23 k.c. może dojść także przez odpowiednio reżyserowany program, stwarzający «konkretny klimat psychiczny», oddziaływający na odbiorcę w sposób nawet niezgodny z góry przyjętym kierunkiem przez jego autorów”. Do naruszenia dóbr osobistych może dojść w wyniku określonego montażu filmowego lub dźwiękowego per se neutralnego materiału, a także przez przedstawienie zachowania określonej osoby w ten sposób, że przypisuje się jej właściwości o bardziej negatywnym niż w rzeczywistości zabarwieniu ( por. wyrok SN z dnia 23 października 2002 r., II CKN 861/00, LEX nr 57236).

Warto podkreślić, że godności osobistej, jako wewnętrznego przekonania człowieka o swoim moralnym i etycznym nieposzlakowaniu oraz czci, jako wyrazu pozytywnego ustosunkowania się innych ludzi do wartości osobistej i społecznej określonej jednostki, człowiek za swego życia nie może utracić. Wskazać w tym miejscu należy, że przewidziane w art. 24 k.c. roszczenia o ochronę dóbr osobistych mogą być dochodzone jako ściśle związane z osobą pokrzywdzoną i tylko przez tę osobę. Nie wyklucza to a priori możliwości naruszenia dóbr osobistych określonej grupy podmiotów.

W wypadku działania skierowanego wobec grupy osób, osoba wchodząca w jej skład może domagać się ochrony jej dóbr osobistych, jeżeli okoliczności, w którym to działanie nastąpiło pozwala jego adresatom zidentyfikować tę osobę jako należącą do określonego kręgu podmiotów ( wskazany już we wcześniejszej części uzasadnienia wyrok SN z dnia 26 października 2001 r., sygn. V CKN 195/01, LEX nr 53107). Ocena, czy doszło do naruszenia czci, musi opierać się na kryteriach obiektywnych. Jeśli nastąpiło naruszenie dobrego imienia, decyduje reakcja opinii społecznej, a dokładniej tych grup, do których należy osoba żądająca ochrony; podobnie w razie naruszenia godności znaczenie ma opinia ludzi rozsądnie i uczciwie myślących.

Mając na uwadze ustalone wyżej określone fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy należy uznać, że cześć Z. R. (1) została naruszona przez ukazanie żołnierzy (...) w negatywny sposób, w szczególności poprzez nadanie ich działaniom i wypowiedziom charakteru antysemickiego. Przede wszystkim poprzez symboliczne postawienie tezy, że Armia Krajowa akceptowała eksterminację Ż.. W ocenie sądu twórcy filmu pokazali jednostkowe patologie, które zdarzają się w każdej armii, jako pewną normę , a nawet cel działania. Bez znaczenia jest przy tym twierdzenie pozwanych, że jedynie żołnierz S. przejawia antysemickie postawy.

Podobną postawę prezentuje dowódca oddziału, zaś żaden z żołnierzy nie staje w obronie V., ani nie pomaga mu w odsuwaniu drzwi do wagonów i uwolnieniu przewożonych ludzi, głównie Ż.. Dzieje się tak pomimo tego, że dowódca nie zabronił tego robić, a jedynie zasunął drzwi do wagonu. Żaden z żołnierzy (...) ukazany w filmie nie jest szlachetny ani dobry w potocznym tego słowa znaczeniu. Niewiele osób chciałby się identyfikować z takimi postaciami jak żołnierze (...). W ocenie sądu, specyficzny charakter ocenianego filmu, w którym przedstawiono w zasadzie całą historię II wojny pozwala postawić tezę, że film ocenia w określony sposób całą jednostkę wojskową jaką była (...).

W tym miejscu należy zauważyć, że taka kreacja żołnierzy godzi w cześć Z. R. (1) z uwagi na jego chlubną historię walki z okupantem niemieckim, a także pomoc (...). Naruszenie tego dobra osobistego w ocenie Sądu jest oczywiste, ponieważ film zawiera jedynie sceny przedstawiające karygodną działalność żołnierzy (...). Nawet jeśli zdarzały się sytuacje nagannych zachowań żołnierzy, których sąd nie neguje, to nie były one na tyle częste, aby wprowadzać do filmu taką generalizację w imię wolności artystycznej. Nie sposób jest uznać działania za artystyczne gdy jego celem lub choćby nawet skutkiem jest zakłamywanie historii czy też obarczanie współodpowiedzialnością za zbrodnie holokaustu.

Zabiegi takie podejmowane pod pozorem działań artystycznych mogą obrażać żyjących jeszcze uczestników drugiej wojny światowej. Zwłaszcza jej bohaterów, którzy ryzykując życiem walczyli o Europę w dzisiejszym jej kształcie. Odbiorca filmu po jego obejrzeniu ma prawo być przekonany, że działania (...) pokazane w nim były typowe dla okresu okupacji niemieckiej, a także że była to formacja o charakterze antysemickim. Nie do obrony jest twierdzenie pozwanych, że film przedstawia jedynie niewielką część (...) i że nie można z tego faktu wywodzić, że pozwanych celem było ukazanie całej (...) w negatywny sposób.

Widz mając dostępny jedynie zaproponowany przez pozwanych punkt widzenia historii, a samemu nie mając dostatecznej wiedzy o (...), co w społeczeństwach zachodniej Europy jest zupełnie naturalne, będzie identyfikował całą tą formację z działaniami oddziału przedstawionego na filmie. Jeżeli zaś intencje twórców nie były takie jak przedstawiono powyżej to w ocenie sądu tablica wyświetlana przed emisją filmu nie może w żaden sposób naruszać ich praw bo jest ona zgodna z ich rzeczywistymi intencjami. Przypomnieć należy, że Sąd proponował ugodę, na którą zgodę wyraziła jedynie strona powodowa.

Zgodnie z jej treścią sposobem rozwiązania sporu miało być jedynie poinformowanie widzów kolejnych emisji filmu, że zdarzenia dotyczące (...) mają charakter fikcyjny (fakt nie kwestionowany przez twórców) oraz o tym jaka była rzeczywista rola (...). Strona pozwana sprzeciwiła się jakiejkolwiek ugodzie czego osobisty wyraz dał podczas przesłuchania B. B.. W ocenie sądu taka postawa świadczy o rzeczywistych intencjach twórców filmu, którzy uważają, że przedstawienie (...) jest zgodne z prawdą historyczną oraz, że była ona organizacją o charakterze antysemickim.

Dobro osobiste Z. R. (1) w postaci czci, a w szczególności dobrego imienia zostało bezsprzecznie naruszone. Dla powoda bycie żołnierzem (...) jest przedmiotem dumy, ponieważ jego zachowanie, a także jego przyjaciół było zupełnie odmienne od przedstawionego w filmie. Powód odczuwa dumę z bycia członkiem tej formacji, z uwagi na charakter jej działalności, którą byłą walka z okupantem, a także pomoc (...) w przetrwaniu wojny. Bycie żołnierzem (...) wymagało odpowiedniej postawy moralnej, przestrzegania przysięgi, zaś sama formacja miała hierarchiczną strukturę.

Nie była bandą z lasu, która sama decydowała o przeprowadzanych akcjach i nie miała kontaktu z innymi jednostkami (...), jak zostało to pokazane w filmie. W tym miejscu należy również odnieść się do twierdzeń pozwanych, że naruszenie dobra osobistego zostało zniwelowane poprzez działalność pozwanego (...) polegającą na emisji programów o II wojnie światowej i produkcji dwóch filmów dokumentalnych, jednego o okupowanej Polsce, zaś drugi o obozie Auschwitz-B.. Twierdzenia te są zupełnie nie do zaakceptowania z uwagi na to, że naruszenie jest kategorią obiektywną, a zaprezentowane przez pozwanych rzekome niwelowanie nie przystaje do faktów.

W szczególności fakt powiązania tych filmów z emisją filmu Nasze matki nasi ojcowie, może świadczyć o tym, że emitujące go telewizje dostrzegły fakt niewłaściwego pokazania rzeczywistej roli i działań (...). (...) został wyświetlony w wielu telewizjach europejskich, ponadto ciągle jest dostępny w internecie na różnych portalach, w tym na (...) istnieje również możliwość obejrzenia go przez inne kanały dostępu. Zakres naruszenia dobra osobistego jest znaczny z uwagi na bardzo szerokie grono widzów, jak również fakt, że film jest komentowany w wielu krajach, a także nagradzany, co również wpływa na zakres naruszenia dobra osobistego powoda Z.

R. (1). Na marginesie należy jeszcze zauważyć, że filmy o charakterze takim jak „(...)” mają zdecydowanie większe grono odbiorców, ponieważ są według niedoskonałej nomenklatury polskiej określane jako „fabularyzowane” i w sposób dostępny opowiadają historię, czego nie można powiedzieć o filmach dokumentalnych, które przeznaczone są dla innego widza i nie mają takiego zasięgu i oglądalności. W tym miejscu odnieść należy się do argumentu jakoby film stanowił swoisty głos w dyskusji na temat zachowań poszczególnych żołnierzy (...).

Przede wszystkim przypomnieć należy film jak na warunki europejskie był superprodukcją, miał olbrzymią widownie i był emitowany w zasadzie w całej Europie. Podkreślić należy również, że Sąd nie kwestionuje walorów artystycznych filmu, który był wielokrotnie nagradzany. Tym samym dyskusja na tym poziomie wymagałaby olbrzymich nakładów finansowych, których pozwani nie posiadają. Nie sposób jest zatem mówić o proporcjonalności środków jakimi miałyby dysponować strony takiej dyskusji. Odnosząc się zaś do kwestii naruszenia dobra osobistego w postaci reputacji (...) Związku (...), które to dobro jest odpowiednikiem czci u osób fizycznych, wskazać należy, że również w tym zakresie zarzuty pozwanych nie są zasadne.

W zasadzie jedyną podstawą funkcjonowania (...) Związku (...) jest reputacja i dobre imię (...). Związek między obiema organizacjami polega nie tylko na tym, że to żołnierze AK tworzą Związek ale również na tym, że statutowym celem jego działania jest dbanie o dobre imię (...). Uwarunkowania historyczne pozwalają w ocenie sądu uznać, że choć Armia Krajowa została rozwiązana to jej następcą w warunkach demokratycznego państwa jest właśnie (...) Związek (...). Tym samym przekazanie treści szkalujących Armię Krajową i jej żołnierzy narusza dobro osobiste Związku tj. jego reputację.

Niezwykle istotną kwestią jest okoliczność, że Kodeks cywilny w art. 24 k.c. przyjął obiektywne pojęcie bezprawności działania jako przesłankę ochrony dóbr osobistych. Z tego względu nie jest wymagany, jako warunek determinujący udzielenie tej ochrony, zamiar osoby naruszającej cudze dobro osobiste. Przy ocenie naruszenia należy mieć na uwadze nie tylko subiektywne odczucie osoby żądającej ochrony prawnej, ale także obiektywną reakcję w opinii społeczeństwa. Nie można też przy tej ocenie ograniczać się do analizy problemu naruszenia dobra w abstrakcji, ale należy go wykładać całościowo ( por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 stycznia 1976 r., II CR 692/75 co do naruszenia czci).

Analiza, czy dane zachowanie miało charakter naruszenia dobra osobistego powinno być dokonywania przez pryzmat opinii społecznej znajdującej wyraz w poglądach ludzi rozsądnie i uczciwie myślących. Należy zatem badać każdorazowo, czy określone zachowanie mogło nie tylko u adresata, ale u przeciętnego, rozsądnie zachowującego się człowieka wywołać negatywne oceny i odczucia ( por. wyrok SN z dnia 8 marca 2012 r., V CSK 109/11, OSNC 2012/10/119 co do wypowiedzi zniesławiającej). Należy w tym kontekście podkreślić, że zarówno przed, jak i po emisji serialu „(...)” szereg środowisk, w tym Żołnierze (...) protestowało przeciwko emisji utworu.

W następstwie emisji serialu na polskich stronach www, jak również w polskiej telewizji pojawiło się bardzo dużo artykułów prasowych, negatywnie oceniających treści zaprezentowane w serialu. Pojawiły się również liczne wystąpienia ze strony organizacji kombatanckich, zaś o utrwalaniu negatywnych stereotypów w serialu wypowiadali się także historycy niemieccy. Zdaniem Sądu, w niniejszej sprawie należało uznać, że prezentowanie (...) w serialu jako organizacji o charakterze typowo nacjonalistycznym i antysemickim mogło wywołać u przeciętnego, rozsądnie zachowującego się człowieka negatywne oceny i odczucia (...) jako organizacji.

Prawo do dumy narodowej i niezakłamanej historii Powodowie podnieśli, że film naruszył ich prawo do dumy i tożsamości narodowej (prawo do dumy z poczucia przynależności do (...), prawo do dumy z własnej przeszłości, prawo do dumy z bycia Polakiem jako dumy z zachowań narodu polskiego w czasie II wojny światowej) oraz prawo do niezakłamanej historii w aspekcie indywidualnym jako prawo do przedstawienia prawdziwych działań powoda jako żołnierza (...) i udzielaniu pomocy (...). W tym miejscu zauważyć należy, że dobra takie nie znajdują się w katalogu dóbr osobistych w art. 23 k.c. W literaturze zauważono, że dobrem osobistym jest poczucie tożsamości narodowej rozumianej jako stan wolny od ingerencji w zespół zachowań, przekonań i poglądów człowieka związanych z uczestnictwem we wspólnocie narodowej zorganizowanej we własnym państwie, z którą identyfikuje się osoba ludzka ( F.

R., Poczucie tożsamości narodowej jako dobro osobiste w świetle polskiego prawa cywilnego, cz. 1–3, (...) 2011, nr 2, 3–4, 2012, nr 1). Poczucie przynależności narodowej oraz duma z takiej przynależności mieszczą się w powszechnie i społecznie akceptowanym zestawie wartości, które mogą stanowić ważny element stanu świadomości i uczuć człowieka, a jeśli są wyznawane i kultywowane przez określoną osobę, należy je uznać za jej dobra osobiste podlegające ochronie przewidzianej w art. 23 i 24 k.c. ( por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 30.09.2015 r., sygn. akt I ACa 403/15).

Należało mieć na względzie, że kwestię istnienia na gruncie polskiego prawa cywilnego dobra osobistego w postaci tożsamości i godności narodowej ustalono również w wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie z dnia 25 kwietnia 2016 roku, w sprawie o sygnaturze akt I C 151/14, a następnie w wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 22 grudnia 2016 roku w sprawie o sygnaturze akt I ACa 1080/16. Dążeniem powodów w okolicznościach niniejszej sprawy jest kwestia ochrony prawa do poszanowania prawdy o działaniach (...) w czasie II wojny światowej, jako czynnika kształtującego jego tożsamość, i wreszcie jego godności narodowej, czyli poczucia dumy i poczucia własnej wartości wynikającej z przynależności do Narodu Polskiego i (...).

Przedmiotem ochrony są zatem dobra indywidualne, będące pochodną istnienia dóbr o charakterze zbiorowym. Znak Żołnierze (...) w filmie noszą biało-czerwone opaski z akronimem (...), co dla widza ma być informacją o tym, że są to polscy partyzanci. Wskazać w tym miejscu należy, że znak symbol (...) użyty w filmie różni się od symbolu (...) Związku (...) w taki sposób, że znaków tych nie można pomylić, pomimo tego że są do siebie podobne. Symbol użyty w filmie, czyli czarne litery AK na biało-czerwonej fladze kontrastuje z białym akronimem AK, którego obrysy są czarna, a wewnątrz znaku jest niewielka biało-czerwona flaga Rzeczypospolitej.

Pozwani nie naruszyli zatem dobra osobistego w postaci symbolu, jakim posługuje się powód. W tym miejscu zauważyć należy natomiast, że twórcy w sposób bardzo prosty chcieli widzowi wskazać narodowość poszczególnych postaci czy nawet całych formacji. Polscy żołnierze oprócz tego, że mówią po polsku, akcja dzieje się w Polsce to dodatkowo żeby widz nie miał już żadnych wątpliwości oznaczeni są białoczerwonymi opaskami z napisem AK. Podobnie U. bijący pałkami Ż., na ramionach mają opaski z flagę ukraińską. ZARZUT BRAKU BEZPRAWNOŚCI DZIAŁANIA Pozwani poza wskazanymi wyżej zarzutami braku naruszenia dóbr osobistych powodów, wynikających również z faktu braku indywidualizacji podmiotu, którego dobra zostały naruszone, podnieśli również, że film przedstawia fikcyjną fabułę i działali w granicach wolności twórczej, ponieważ fakty przedstawione w filmie mogły zdarzyć się naprawdę i nikt nie jest w stanie temu zaprzeczyć.

W tym miejscu należało więc rozważyć, czy działalność pozwanych rzeczywiście mieści się w granicach wolności wypowiedzi, a tym samym czy doszło do wyłączenia bezprawności ich działania. Zarówno prawo do wolności słowa (wolności artystycznej), jak i prawo do ochrony dóbr osobistych to prawa chronione na podstawie polskich ustaw, Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz umów międzynarodowych. Jednakowa ranga obu praw i poziom udzielanej im ochrony, oznacza iż żadnemu z nich nie można przyznać pierwszeństwa i żadne z nich nie ma charakteru absolutnego.

W stanie równowagi kolizja pomiędzy prawem do wolności słowa, a prawem do ochrony dóbr osobistych musi być rozwiązywana w okolicznościach konkretnej sprawy. Prawo wolności wypowiedzi jest podstawowym prawem człowieka w demokratycznym państwie i jest przewidziane w aktach międzynarodowych takich jak Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych czy (...) Deklaracja Praw Człowieka. Zgodnie z art. 19 ust. 1 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych otwartego do podpisu w N. dnia 19 grudnia 1966 r. każdy człowiek ma prawo do posiadania bez przeszkód własnych poglądów.

Stosowanie do ust. 2 tegoż artykułu każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru. W ust. 3 przewidziano zaś, że realizacja praw przewidzianych w ustępie 2 niniejszego artykułu pociąga za sobą specjalne obowiązki i specjalną odpowiedzialność. Może ona w konsekwencji podlegać pewnym ograniczeniom, które powinny być jednak wyraźnie przewidziane przez ustawę i które są niezbędne w celu: (a) poszanowania praw i dobrego imienia innych; (b) ochrony bezpieczeństwa państwowego lub porządku publicznego albo zdrowia lub moralności publicznej.

Z kolei zgodnie z art. 10 ust. 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności sporządzonej w R. dnia 4 listopada 1950 r., zmienionej następnie Protokołami nr (...) oraz uzupełnionej Protokołem nr (...) (Dz. U. z dnia 10 lipca 1993 r. ze zm., dalej: Konwencja) każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Niniejszy przepis nie wyklucza prawa Państw do poddania procedurze zezwoleń przedsiębiorstw radiowych, telewizyjnych lub kinematograficznych.

Stosownie zaś do ustępu 2. tegoż artykułu korzystanie z tych wolności pociągających za sobą obowiązki i odpowiedzialność może podlegać takim wymogom formalnym, warunkom, ograniczeniom i sankcjom, jakie są przewidziane przez ustawę i niezbędne w społeczeństwie demokratycznym w interesie bezpieczeństwa państwowego, integralności terytorialnej lub bezpieczeństwa publicznego ze względu na konieczność zapobieżenia zakłóceniu porządku lub przestępstwu, z uwagi na ochronę zdrowia i moralności, ochronę dobrego imienia i praw innych osób oraz ze względu na zapobieżenie ujawnieniu informacji poufnych lub na zagwarantowanie powagi i bezstronności władzy sądowej.

Biorąc pod uwagę treść art. 10 Konwencji możemy zauważyć, że brak w nim określenia formy w jakiej możliwe jest przekazywanie informacji i idei. Nie stanowi to jednak żadnego problemu, pojęcie „przekazu” użyte w tym przepisie jest bowiem „w znacznym stopniu otwarte tak co do treści, jak i co do formy”. Oznacza to, że mamy w tym przypadku do czynienia z szerokim zakresem przedmiotowym obejmującym różnego rodzaju wypowiedzi, których cechą charakterystyczną jest element publicznego przekazu. Jak wynika z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka mowa tu o trzech rodzajach wypowiedzi, tj. politycznych (przynależnych procesowi debaty publicznej), artystycznych i komercyjnych.

Odnosząc się do wypowiedzi artystycznych, na podstawie dokonanej powyżej klasyfikacji możemy stwierdzić, że stanowią one szczególną formę przekazu. Za pośrednictwem tych wypowiedzi, które mogą być wyrażone w dowolny sposób np. poprzez rzeźbę, malarstwo, teatr czy film, twórca przyczynia się do „wymiany idei i opinii, podstawowej dla społeczeństwa demokratycznego”. W utrwalonym od lat orzecznictwie europejskiego Trybunału Praw Człowieka w interpretacji art. 10 Konwencji podkreśla się, że wolność słowa jest jedną z podstawowych wolności obywatelskich w społeczeństwie demokratycznym, a swoboda wypowiedzi jest jedną z zasadniczych wartości.

Przy czym wskazuje się, że dotyczy to również wypowiedzi, które oburzają, obrażają i poglądów kontrowersyjnych lub bulwersujących, a swoboda wypowiedzi nie ogranicza się wyłącznie do poglądów odbieranych przychylnie lub obojętnie. W tworzeniu dzieła twórca może kierować się wolnością ekspresji, a więc ma możliwość wyrażania w nim elementów szokujących, obrażających, bluźnierczych itp. Należy jednak podkreślić, że nie jest to jednak równoznaczne z brakiem zastosowania wobec twórców ograniczeń wynikających z art. 10 ust. 2 EKPCz, ponieważ także i do nich odnosi się klauzula „obowiązków i odpowiedzialności”.

Niewątpliwie więc, prawo do wolności wypowiedzi, w tym również prawo do wolności artystycznej nie ma charakteru bezwzględnego. Aby ograniczenie swobody wypowiedzi zostało zaakceptowane, musi spełniać równocześnie trzy warunki, które składają się na tzw. trójelementowy test zgodności z Konwencją. Wyznaczenie wyraźnej granicy między wolnością twórcy dzieła, a jej przekroczeniem jest trudne, ponieważ zależy od wielu okoliczności konkretnej sprawy, a nade wszystko od charakteru dzieła. Ograniczenia (wymogi formalne, warunki, sankcje) muszą, najpierw, spełniać wymaganie legalności formalnej.

Działania władzy publicznej muszą opierać się na podstawie, wynikającej z prawa krajowego – w polskich warunkach konstytucyjnych musi to być podstawa o randze ustawowej, chyba, że wyprowadzać się ją będzie z prawa unijnego bądź prawa międzynarodowego. Podstawa ta musi być ujęta w sposób odpowiadający "wymaganiom jakościowym", tzn. dostępności i przewidywalności, istnieć również muszą gwarancje proceduralne chroniące przed arbitralnymi działaniami władzy ( zwłaszcza wyr. ETPCz w sprawie S. T., par. 47–53 oraz wyr.

ETPCz z 13.7.1995 r. w sprawie T. M. p. Zjednoczonemu Królestwu par. 41). Naruszenie tych wymagań stanowi wystarczającą przesłankę dla stwierdzenia naruszenia art. 10 i nie ma wówczas potrzeby podejmowania oceny legalności materialnej czy proporcjonalności ingerencji. Ograniczenia muszą, następnie, spełniać wymaganie legalności materialnej, więc ich zastosowanie musi służyć realizacji jednego z "celów prawowitych", wskazanych w art. 10 ust.

2. Ponadto znaczenie podstawowe ma ocena, czy ograniczenie wolności wyrażania opinii było "niezbędne w społeczeństwie demokratycznym". W orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka sformułowano jeszcze dalsze wymogi jakie powinny został spełnione dla stwierdzenia, że ograniczenie swobody wypowiedzi nie narusza art. 10 Konwencji, co zostanie omówione poniżej. Przechodząc do analizy przesłanek ewentualnego ograniczenia swobody wypowiedzi w niniejszej sprawie, to wskazać należy, że w ocenie Sądu spełniony jest warunek formalnej legalności, ponieważ ograniczenie wolności wypowiedzi, w tym filmowej, został przewidziany przez artykuł 24 Kodeksu cywilnego, a który to jest zgodny z Konstytucją Rzeczpospolitej i Konwencją.

Odnośnie do drugiej z przesłanek, a mianowicie wykazania, że ograniczenie zostało wprowadzone z uwagi na ochronę dobrego imienia i praw innych osób, to należy stwierdzić, że również i ta przesłanka jest spełniona. Prawo do wolności wypowiedzi nie ma charakteru absolutnego, a w sprawie będącej przedmiotem niniejszego postępowania dobre imię powoda Z. R. (1) i (...) Związku (...) zostało naruszone przez film wyprodukowany przez pozwanych. Kwestia naruszenia dobra osobistego w postaci dobrego imienia została już wyżej opisana i dlatego też nie ma potrzeby omawiania powtórnie tego w tym miejscu uzasadnienia.

Kolejny wymogiem, jaki art. 10 Konwencji stawia ograniczeniu, to niezbędność ograniczenia wolności wypowiedzi, które należy powiązać z proporcjonalnością ograniczenia tego prawa konwencyjnego. Z orzecznictwa Trybunału wynika, że nie spełniają kryterium pomocniczości wszelkie sankcje karne ( np. wyr. ETPCz z 17.12.2004 r. w sprawie C. and M. p. Rumunii, par. 116; z 19.2.2009 r. w sprawie M. p. Ukrainie, par. 52–53; także wyr. ETPCz w sprawie S., par. 41–42). Trybunał uznał za wątpliwe nawet sankcje cywilnoprawne, gdy odszkodowanie przybiera nieproporcjonalnie wysokie rozmiary (zob. wyr.

ETPCz w sprawie T. M. – ponad milion funtów; wyr. ETPCz w sprawie (...) and M. – kilkadziesiąt tysięcy funtów). Należy podkreślić, że Sąd w żadnej mierze nie zakazał twórcom prowadzenia dyskusji historycznej. Sąd doszedł do wniosku, że przedstawienie (...) w serialu w sposób jednostronny, poprzez zaprezentowanie jednostkowych zachowań jako typowego zachowania (...) było nieuprawnione, naruszało dobra osobiste powodów i miało charakter bezprawny. Celem działania Sądu jest przywrócenie równowagi w prowadzeniu dyskusji historycznej, a nie jej zakazanie.

Kluczową kwestią w przedmiocie oceny serialu jako naruszającego dobra osobiste powodów było zachwianie proporcji. Zdaniem Sądu, argument o wolności artystycznej byłby uprawniony wówczas, gdyby w serialu doszło do przedstawienia całego spektrum działań (...) lub choćby jednego pozytywnego efektu jej działań. Tymczasem w utworze doszło do zobrazowania (...) w sposób skrajnie niekorzystny i przypisanie jej charakteru organizacji programowo nacjonalistycznej i antysemickiej. Twórcy nie wskazali na fikcyjność zdarzeń przedstawionych w filmie ale użyli wielu zabiegów stylistycznych mających na celu wywołanie u widza przekonani a, że ma do czynienia z przedstawieniem autentycznych zdarzeń.

Sąd podziela pogląd zaprezentowany przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 15 listopada 2000 roku (przytoczona już wyżej sygnatura III CKN 473/00), że: „ o ile bowiem, (…), nie można negować prawa do wyrażania własnych sądów, także w odniesieniu do faktów historycznych, o tyle sposób ich prezentacji, intencje, a także rzetelność, mogą mieć istotne znaczenie, gdy oceniać trzeba będzie, czy działania takie były wykonywaniem praw podmiotowych i mieściły się w porządku prawnym, czy też - przekroczywszy te granice - stały się bezprawne”.

Sąd nie wyklucza badań historyków nad kwestią ewentualnego udziału poszczególnych członków (...) w zachowaniach antysemickich. Dokonując ważenia wartości w niniejszej sprawie należało mieć na względzie to, jak w realiach dzisiejszych czasów dochodzi do upowszechniania wiedzy o historii II wojny światowej. Zasady doświadczenia życiowego Sądu wskazują na to, że młode pokolenia wiedzę o historii świata, w tym II wojny światowej czerpią nie z zajęć w szkole, podręczników, książek historycznych, ale właśnie z filmów, w tym o dużym stopniu fikcjonalizacji.

Jako zbyt optymistyczne jawi się oczekiwanie, że młody człowiek „na własną rękę” rozpocznie analizę źródeł historycznych i weryfikację treści prezentowanych w kinematografii. Tym bardziej, zdaniem Sądu nie można dopuszczać do odwracania w tychże produkcjach proporcji w zachowaniach Niemców i Polaków w czasie II wojny światowej. Skoro producenci zdecydowali się na zaprezentowanie w serialu wielowymiarowego obrazu społeczeństwa niemieckiego – z jednej strony jako silnie popierającego reżim hitlerowski, zaś z drugiej jako przeciwników tego reżimu lub osób wobec niego neutralnych – to tym bardziej niesprawiedliwie jest, że (...) została przedstawiona w serialu przez pryzmat niepotwierdzonych dotychczas przez historyków okoliczności, a ponadto z tych okoliczności uczyniono cechę charakterystyczną tej formacji.

Nieprzekonujące jest tłumaczenie, że przedstawienie (...) w serialu jako skrajnych antysemitów powinno korzystać z ochrony wolności artystycznej. Zdaniem Sądu w serialu „(...)” doszło do zaburzenia proporcji. Rażąco niesprawiedliwie jest prezentowanie Polaków, w tym żołnierzy (...) jako osób nastawionych na eksterminację ludności żydowskiej, skoro to właśnie Polacy, w tym duża część żołnierzy (...) posiada największą liczbę osób uhonorowanych zaszczytnym tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata – aż (...) w 2013 roku (dacie emisji serialu).

Jest to liczba zdecydowanie większa w zestawieniu z tytułami przyznanymi osobom narodowości niemieckiej – 525 w 2013 roku. Zdaniem Sądu ta statystyka przyznanych przez Y. V. tytułów może stanowić dobry punkt odniesienia. Sąd zdaje sobie sprawę, że skoro serial nazywa się „(...)”, to większość czasu serialu będzie przeznaczona na prezentowanie obrazu ludności niemieckiej. Jednak przez 24 minuty, w których pojawiają się żołnierze (...) w utworze, nie ma ani jednego zachowania, które można byłoby ocenić jednoznacznie pozytywnie, jak również ani jednej postaci Polaka, który budzi sympatię.

Serial był emitowany w wielu kanałach telewizyjnych, jest dostępny również w serwisie youtube, grono jego odbiorców było niewątpliwie bardzo duże. Ponadto, serial otrzymał szereg nagród przemysłu filmowego, w tym prestiżową statuetkę E.. Nie ulega wątpliwości Sądu, że serial w sposób bardzo sugestywny ukazuje całościowy obraz (...) jako formacji, co rodzi u przeciętnego odbiorcy zagranicznego jednoznaczne negatywne skojarzenia odnoszące się do działalności (...) w sposób zasługujący na społeczną dezaprobatę. Zdaniem Sądu nie zasługuje na ochronę w ramach wolności twórczości artystycznej ukazanie jednowymiarowego obrazu (...) jako formacji, która nastawiona była przede wszystkim na realizowanie i propagowanie działań antysemickich, w tym mordowanie ludności żydowskiej.

Ewentualne udowodnienie przez historyków, że incydentalnie występowały zjawiska antysemityzmu wśród Polaków w czasie II wojny światowej, w tym w szeregach (...), nie uprawnia producentów serialu „(...)” do sugerowania, że Armia Krajowa była ideowo antysemicka i że do jej zadań należała współpraca z niemieckim okupantem przy eksterminacji ludności żydowskiej. Sąd nie podziela argumentacji zaprezentowanej w odpowiedzi na pozew, że „ film jest tak kontrowersyjny i wzbudza tyle dyskusji, łącznie z zarzucaniem mu próby relatywizowania historii, a to dlatego, że pokazuje niemieckich żołnierzy, nie tylko jako bezwzględnych oprawców (…), ale także jako zwykłych młodych ludzi, którzy u progu dojrzałości musieli stawić czoła wyzwaniu, jakie stawiała ich światopoglądowi, moralności i emocjom wojna.

Zwykłych młodych ludzi, którzy mimo swojego pochodzenia i poglądów są przede wszystkim ludźmi rzuconymi w wojenny wir.” Pozwani zdają się nie zauważać istoty problemu, który stanowił podstawę rozstrzygnięcia w niniejszej sprawie. Zdaniem Sądu serial jest kontrowersyjny, ponieważ producenci serialu „(...)” w sposób nieuprawniony przypisali żołnierzom (...) antysemityzm en masse, przedstawili nieprawdziwy i krzywdzący stereotyp, że każdy Polak/żołnierz (...) to nacjonalista i antysemita. Sąd nie kwestionuje tego, że w serialu „(...)” producent uprawniony był do zaprezentowania części (...) jako sprzeciwiających się reżimowi hitlerowskiemu.

Sąd jak najbardziej rozumie motto serialu: „ Wojna wydobędzie z nas tylko to, co najgorsze”, jednakże pragnie podkreślić, że dyskusja historyczna, w tym również inicjowana przez produkcje filmowe musi być prowadzona z poszanowaniem zasad rzetelności, czego pozwani nie uczynili. Strona pozwana sama odwołuje się do produkcji polskich, w tym serialu (...) wyprodukowanego przez Telewizję (...). Dlatego w tym miejscu należy zauważyć, że w utworze (...), społeczeństwo niemieckie, nie zostało sportretowane w sposób jednoznacznie negatywny.

W przeciwieństwie do prezentacji narodu polskiego w serialu „(...)”, w produkcji Telewizji (...) pojawiają się postaci Niemców, które budzą sympatię, z których wrażliwością i problemami człowiek się identyfikuje. Należy w tym miejscu przytoczyć chociażby przykład doktora O. K., który wielokrotnie pomaga polskiej lekarce, a nawet ratuje ją przed śmiercią. W polskim serialu nawet L. O. (2) Gestapo w W. nie jest przedstawiany przez pryzmat stereotypowego podejścia. Jego postać została sportretowana wielowymiarowo, ukazana jest m.in. jego negatywna ocena prowadzenia polityki „ślepego terroru” w W. przez innych oficerów Gestapo, jak również to, że bywa wielkoduszny i okazuje współczucie jednemu z katowanych więźniów.

Zdaniem Sądu w debacie historycznej, nawet tej, której kanwą są utwory artystyczne konieczne jest poszanowanie zasad proporcjonalności. Sąd doszedł do wniosku, że gdyby producenci serialu nie zdecydowali się na zaprezentowanie żołnierzy (...) w sposób tak jednowymiarowy, a tym samym krzywdzący, merytoryczne rozstrzygnięcie Sądu mogłoby być zgoła odmienne. Rozstrzygnięcie to mogłoby być inne gdyby twórcy poinformowali widza o fikcyjności opisanych zdarzeń, a nie używali środków mających na celu stworzenie wrażenia autentyczności.

Sąd jeszcze raz podkreśla, że wyrok nie ma na celu hamowania dyskusji historycznej, ale doprowadzenie do tego, by dyskusja ta toczyła się w sposób uprawniony, z zachowaniem proporcji. W ocenie Sądu nawet twórcza ekspresja ma określone granice, ponieważ nie może stanowić usprawiedliwienia dla twórczości relatywizującej historię. Oceniając całość scen z udziałem żołnierzy (...) należy stwierdzić, że przekaz ten jest negatywny, stronniczy i prezentujący żołnierzy tej formacji w sposób wyjątkowo niekorzystny jako ludzi bezwzględnych, którzy zostawiają osoby transportowane w tzw. bydlęcych wagonach, godząc się na ich śmierć.

Wskazać w tym miejscu trzeba, że wolność twórcza została przekroczona w kreacji postaci i samej fabuły, ponieważ po obejrzeniu filmu dla przeciętnego odbiorcy niebędącego Polakiem oczywiste będzie, że (...) to ludzie bez moralnych skrupułów, nieokrzesani i nienawidzący Ż.. Wybór jakiego dokonali producenci, a polegający na ukazaniu żołnierzy (...) w sposób jednoznacznie negatywny przekracza wolność twórczą i nie zasługuje na silniejszą ochronę niż naruszone dobra osobiste powodów. Działalność (...) była bardzo szeroka i dotyczyła wielu aspektów życia w okupowanej Polsce m.in. pomocy (...) w postaci ukrywania ich i w zaopatrywaniu w broń w trakcie walk w gettcie (...).

Nie można oczywiście wykluczyć, że w szeregach (...) mogły znaleźć się osoby o nieprzychylnym nastawieniu do Ż., jednakże nie uprawnia to do kreowania przez twórców obrazu żołnierzy (...) jako antysemitów, życzących śmierci (...). Z jednostkowych wydarzeń, które mogły mieć miejsce pozwani uczynili bezzasadną generalizację ukazując Armię Krajową jako organizację zbrodniczą, wspierającą Holocaust. Pozwani nie próbowali też ukazać szerszego kontekstu w jakim znaleźli się żołnierze po kilkuletniej i okrutnej wojnie w trakcie, której w każdej chwili groziła im śmierć lub denuncjacja.

W filmie brak jakichkolwiek scen dotyczących ataku Niemiec i ZSRR na Polskę. Takie działanie pozwanych nie zasługuje na ochronę w ramach wolności wypowiedzi. Należy również podkreślić, że intencje twórców filmu nie mają znaczenia dla określenia bezprawności naruszenia dobra osobistego, ponieważ samo naruszenie dobra osobistego, tak samo jak istnienie takiego dobra jest kategorią obiektywną i niezależną od intencji ludzi, a w szczególności od ich odczuć. W ocenie Sądu nakazanie opublikowania przeprosin, umieszczanie planszy informacyjnej, a także zapłata zadośćuczynienia na rzecz powoda Z.

R. (1) są proporcjonalne do dokonanego naruszenia, ponieważ tylko w taki sposób można chociaż w części zniwelować naruszenie dóbr osobistych powodów. Niniejsze orzeczenie nie spowoduje wprowadzenia następczej cenzury, ponieważ film „(...)” pozostanie w niezmienionej formie, to znaczy każda ze spornych scen może być odtwarzana i nie wpływa to na treść filmu, która nie jest zmieniona w stosunku do pierwotnej wersji. Cały film jest jednak opatrzony planszą informacyjną, co jest adekwatną reakcją na dokonane naruszenia i ma zapobiec kolejnym ingerencjom, ponieważ film nadal znajduje się w dystrybucji, zaś w przyszłości mogą emitować go kolejne kanały telewizyjne.

Sąd doszedł do wniosku, że taka ingerencja była konieczna w społeczeństwie demokratycznym. Podsumowując, w ocenie Sądu ograniczenie wolności wypowiedzi jest w realiach niniejszej sprawy usprawiedliwione i nie narusza w żadnym zakresie art. 10 Konwencji. Należy mieć na uwadze, że również w praktyce niemieckiego wymiaru sprawiedliwości przyjmuje się, że wolność artystyczna nie ma charakteru absolutnego. Dnia 13 czerwca 2007 roku Federalny Trybunał Konstytucyjny zakazał publikowania noweli zatytułowanej (...) ( por. O. Jouanjan Freedom of Expression in the Federal Republic of Germany, Indiana Law Journal, vol 84, issue 3, article 5, s. 882).

Z kolei w wyroku z dnia 21 maja 2013 roku Wyższy Sąd Krajowy w H. zakazał wydawnictwu (...) zamieszczania w niemieckim wydaniu książki, pt. „Oskarżona W. G. ” fragmentów naruszających dobra osobiste. Sprawa ta jest o tyle istotna, że dotyczyła książki napisanej przez polską autorkę, dotyczyła okupacji niemieckiej i byłą relacją naocznego świadka, W. G.. Bacząc na powyższe, pozwani nie wykazali, że w niniejszej sprawie doszło do wyłączenia bezprawności ich działania, a w konsekwencji braku odpowiedzialności na gruncie art. 24 k.c. Szczegółowa analiza okoliczności sprawy doprowadziła Sąd do wniosku, że doszło do naruszenia dóbr osobistych powodów, zaś pozwani nie dowiedli, że ich działanie nie miało charakteru bezprawnego.

OPUBLIKOWANIE PRZEPROSIN Zgodnie z art. 24 § 1 k.c. zdanie drugie, w razie dokonanego naruszenia, ten, czyje dobro osobiste zostało naruszone, może żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności by złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Katalog środków służących usunięciu skutków naruszenia dobra osobistego jest otwarty. Zastosowany środek musi być adekwatny do każdego wypadku. Przy wyborze środka usunięcia skutków naruszenia dobra osobistego należy też brać pod uwagę całokształt okoliczności, takich jak zachowanie się osoby, której dobro zostało naruszone, a w szczególności, czy zajście zostało przez nią sprowokowane itp.

Jak wyjaśnił SA w K. w wyroku z dnia 17 lipca 2002 r. ( I ACa 544/02, (...) 2003, nr 3, s. 101): „W sporze o ochronę dóbr osobistych powód powinien oznaczyć w pozwie dostatecznie skonkretyzowane zachowanie pozwanego, które wedle pokrzywdzonego potrzebne jest do usunięcia skutków dokonanego naruszenia dobra osobistego (…) Czynność ta powinna być dobrana stosownie do rodzaju, intensywności i zasięgu dokonanego naruszenia, sądowi orzekającemu zaś przysługuje kompetencja do kontroli, czy wskazana przez powoda czynność pozwanego stanowi odpowiedni środek usunięcia skutków naruszenia dobra osobistego".

Sąd zobowiązał każdego z pozwanych do umieszczenia przeprosin o następującej treści „Producenci filmu pt. „(...)" tj. Telewizja (...) oraz firma (...), na skutek przegranego procesu sądowego, przepraszają Z. R. (1) oraz (...) Związek (...), za naruszenie ich dóbr osobistych poprzez prezentowanie treści zawartych w filmie pt. „(...)". Wskazany film zawiera w swej treści nieuprawnione sugestie dotyczące rzekomego współdziałania (...) w przeprowadzeniu Holokaustu. Nieuprawniona jest też sugestia, że wszyscy żołnierze (...) reprezentowali postawy antysemickie i nacjonalistyczne,, w siedem dni od uprawomocnienia się wyroku, pomiędzy godziną 20.00 a 20.30, w formacie wyświetlonego przez 20 sekund białego tekstu na czarnym tle, o wielkości co najmniej równej wielkości napisów początkowych serialu (...) o widocznym-wyboldowanym-tytule (...).

R. I (...) ZWIĄZEK (...)" tekst w całości winien być odczytany przez lektora, w normalnym tempie. Tekst przeprosin ukazać ma się w Telewizji (...) w języku polskim, Telewizji (...): kanał (...), kanał (...), kanał S. 3, w języku niemieckim. Sąd zadecydował, że adekwatne będzie nakazanie, by tekst przeprosin ukazał się właśnie w powyższych stacjach. Co do Telewizji (...), programu 1., wiąże się to bezpośrednio z faktem, że to właśnie na tym kanale w dniach 17-19 czerwca 2013 roku doszło do emisji serialu „(...)”. Sąd nie nakazał opublikowania przeprosin w pozostałych stacjach telewizyjnych, na które wskazywali powodowie w treści swojego żądania.

W ocenie Sądu w toku niniejszego postępowania powodowie nie udowodnili, że rzeczywiście doszło do emisji serialu w wymienionych przez nich, innych niż niemieckie i polska, stacjach. Sąd baczył również na to, że nawet gdyby powodowie zdołali wykazać, że film „(...)” ukazał się w szeregu innych stacji europejskich, to opublikowanie przeprosin spowodowałoby efekt odwrotny od pożądanego przez powodów. Ponadto, Sąd uznał, że należało skrócić czas przeproszenia do 20 sekund i wyeliminować z tekstu przeprosin pewne fragmenty.

W szczególności dotyczy to żądań odnoszących się do zaprzeczenia okoliczności jakoby żołnierze (...) mordowali Ż.. Jak wielokrotnie podkreślano to w niniejszym uzasadnieniu, sąd nie chce wykluczyć dyskusji na temat zachowań antysemickich w szeregach AK, badania naukowe świadczą też o tym, że rzeczywiście mogło dojść do jednostkowych przypadków zabójstw osób pochodzenia żydowskiego. Tym samym całkowite zaprzeczenie takich zdarzeń jest niedopuszczalne, sąd orzekając w niniejszej sprawie wyeliminował takie sformułowania z treści przeprosin.

Jednocześnie Sąd upoważnił powodów do opublikowania w Telewizji (...). przeprosin, o jakich mowa w pkt I wyroku, w przypadku braku publikacji przez pozwanych w terminie przewidzianym, na warunkach określonych w pkt I wyroku. Podstawę tego wyrzeczenia stanowił art. 480 § 1 k.c., zgodnie z którym w razie zwłoki dłużnika w wykonaniu zobowiązania czynienia, wierzyciel może, zachowując roszczenie o naprawienie szkody, żądać upoważnienia przez sąd do wykonania czynności na koszt dłużnika. Nie budzi wątpliwości, że istotą zastępczego wykonania jest podjęcie przez wierzyciela czynności zmierzających do wykonania zobowiązania zgodnie z jego treścią, tj. zaspokojenie interesu wierzyciela w wypadku, gdy dłużnik jest w zwłoce ze spełnieniem świadczenia.

W tym miejscu należy również zaznaczyć, że obowiązek usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych, polegający na złożeniu przez dłużnika oświadczenia odpowiedniej treści w formie ogłoszenia, podlega egzekucji na podstawie art. 1049 k.p.c., zaś wierzyciel, który w postępowaniu sądowym otrzymał upoważnienie do wykonania czynności na koszt dłużnika (art. 480 § 1 k.c.), może - na podstawie art. 1049 § 1 zdanie drugie k.p.c. - żądać przyznania mu przez sąd sumy potrzebnej do wykonania tej czynności ( por. uchwała SN z dnia 28 czerwca 2006 r., III CZP 23/06 oraz uchwała SN z dnia 17 lutego 2016 r., III CZP 106/15).

Sąd zobowiązał również pozwanych do umieszczenia treści w/w przeprosin na własnych stronach internetowych w wersji niemieckiej tj. (...) oraz (...) na głównej stronie, w odrębnej ramce o wielkości 1/4 ekranu, standardową wersją liter zwyczajowo używanych w serwisach internetowych dla umieszczenia w nich wiadomości, tak aby wielkość czcionki była dostosowana do wielkości ramki, tj. ramka była w całości wypełniona oświadczeniem, czcionka koloru czarnego na białym tle, o tytule „Producent filmu „(...)" przeprasza Polaka Z.

R. i (...) Związek (...)", w taki sposób by każdy, kto będzie korzystał w danym czasie z serwisu internetowego mógł w pełni i bezpośrednio, bez dokonywania dodatkowych czynności, zapoznać się z treścią oświadczenia oraz aby z oświadczeniem tym nie kolidowały reklamy bądź inne treści odciągające uwagę od oświadczenia oraz tak aby oświadczenie było widoczne w całości po wyświetleniu ww. stron internetowych, przez okres 3 miesięcy, w terminie 7 dni od daty uprawomocnienia się wyroku. Wbrew temu co zarzucali pozwani, Sąd uznał, że przeprosiny powinny zostać umieszczone na głównych stronach internetowych pozwanych.

Sąd miał na względzie, że premierę serialu w niemieckiej telewizji obejrzało aż 7 milionów osób, a więc zakres odbioru utworu był bardzo duży. Sąd doszedł również do wniosku, że należy zobowiązać pozwanych do zaniechania działań naruszających dobra osobiste powodów Z. R. (1) i (...) Związku (...) poprzez umieszczenie napisów początkowych, dołączanych do serialu „(...)", wyświetlanych przed każdorazową emisją serialu-niezależnie od tego gdzie ta emisja ma miejsce- w języku w którym emitowany jest film, o następującej treści:

„Producenci filmu oświadczają, że wszystkie postaci żołnierzy (...) wskazane w filmie są fikcyjne i jakiekolwiek podobieństwo do postaci prawdziwych jest niezamierzone. Niemcy okupowali Polskę w latach 1939-1945, prowadząc politykę eksterminacji Polaków i Ż.. Żołnierze (...) w zdecydowanej większości pomagali (...), chronili ich i ukrywali, pomimo groźby utraty życia, jako jedynej kary przewidzianej przez niemieckiego okupanta. W ten sposób zginęły tysiące Polaków- w tym żołnierze (...). Instytut (...) najwięcej tytułów Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata przyznał Polakom, w tym żołnierzom (...)".

Sąd zaznaczył, że napisy te powinny być zaprezentowane w następujący sposób:

a) czcionka i wielkość taka sama jak czcionka i wielkość liter prezentująca nazwiska aktorów-białe litery na czarnym tle, b) każde zdanie powinno być wyświetlane oddzielnie, po czym wygaszane - na takiej samej zasadzie jak prezentowane są napisy początkowe. Sąd uznał, że umieszczenie napisów początkowych, dołączanych do serialu, wyświetlanych przed każdorazową emisją serialu pozwoli odbiorcy utworu na zapoznanie się z niekwestionowanymi, w tym również przez stronę pozwaną, faktami historycznymi, a zarazem wyeliminuje stronniczość w prezentowaniu treści odnośnie działania (...) w trakcie II wojny światowej.

W pozostałym zakresie powództwo oddalono. Sąd wyeliminował z treści żądanego przez powodów oświadczenia fragment o następującej treści: „Jedynymi odpowiedzialnymi za przeprowadzenie Holocaustu i mordowanie Ż. na ternie Polski, byli Niemcy, a nie jak sugeruje film również żołnierze Polskiej (...)”. Jak już wcześniej jasno wskazano, Sąd w żaden sposób nie hamuje dyskusji historycznej na temat ewentualnego udziału poszczególnych członków (...) antysemickich zachowaniach na terenie Polski. Sąd doszedł do wniosku, że wymazanie części kostiumu (napisu lub opaski) nakazane w wyroku Sądu stanowiłoby interwencję o charakterze cenzorskim.

Biegły dr hab. K. K. (1) słusznie zauważył, że ingerencje w strukturę tekstu właściwego utworu po jego premierze podejmowane na polecenie instytucji władzy nieodłącznie wiąże się w historii kina z praktykami społeczeństw niedemokratycznych (np. dokonywane w ZSRR w dobie stalinizmu wymazywanie postaci z filmów o rewolucji październikowej). Sąd jest daleki od stosowania cenzury, dlatego zdecydował o umieszczeniu napisów początkowych, dołączanych do serialu „(...)", wyświetlanych przed każdorazową emisją filmu. Zdaniem Sądu to poprzedzenie filmu planszą, które można określić jako „swoisty akompaniament do właściwego dzieła” jest adekwatnym w świetle art. 24 k.c. środkiem ochrony dóbr osobistych powodów.

ZADOŚĆUCZYNIENIE W punkcie V. wyroku Sąd zasądził od pozwanych (...) oraz Z. F. - z siedzibą w M. in solidum kwotę 20.000 zł tytułem zadośćuczynienia za naruszenie dobra osobistego powoda Z. R. (1). Zarówno istnienie dobra osobistego, jak również jego naruszenie i bezprawność takiego działania została wykazana we wcześniejszej części uzasadnienia, dlatego też na obecnym etapie omówienia wymaga kwestia zasądzenia od pozwanych na rzecz powoda zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Stosownie do art. 448 k.c. w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia.

W orzecznictwie i literaturze dominuje pogląd, że art. 448 k.c. znajduje zastosowanie jedynie w razie zawinionego naruszenia dóbr osobistych ( zob. Sąd Najwyższy w wyrokach: z 12 grudnia 2002 r.,V CKN 1581/2000, LexisNexis nr 361049; z 1 kwietnia 2004 r., II CK 115/2003, LexisNexis nr 2024700; z 16 września 2004 r.,IV CK 707/2003, LexisNexis nr 2059614; z 15 czerwca 2005 r., IV CK 805/2004, LexisNexis nr 379992, , z 28 września 2005 r.,I CK 256/2005, LexisNexis nr 387932; z 19 stycznia 2007 r., III CSK 358/2006, LexisNexis nr 1912546; z 24 stycznia 2008 r.,I CSK 319/2007, LexisNexis nr 1810861; z 28 września 2011 r., I CSK 33/2011, LexisNexis nr 3892917 ).

Przy winie nieumyślnej sprawca wprawdzie przewiduje możliwość wystąpienia szkodliwego skutku, lecz bezpodstawnie przypuszcza, że zdoła go uniknąć, albo też nie przewiduje możliwości nastąpienia tych skutków, choć powinien i może je przewidzieć. W obu formach chodzi o niedbalstwo ( culpa). Pojęcie niedbalstwa wiąże się więc w prawie cywilnym z niezachowaniem wymaganej staranności. W ocenie Sądu działanie producentów miało charakter zawiniony, ponieważ nie wykazali oni staranności wymaganej przy produkcji tego typu filmu, który jak Sąd już wielokrotnie podkreślał, nie jest typowym filmem fabularnym.

To wyłącznie producenci odpowiedzialni byli za takie dobranie konsultantów z zakresu historii, aby stworzony film przedstawiał w sposób rzetelny obraz tamtych czasów, w tym działalność (...). Sąd miał na uwadze szereg okoliczności sprawy, w tym m.in. zakres naruszenia dóbr osobistych Z. R. (1), który bezsprzecznie był znaczny. Należy podkreślić, że film był rozpowszechniany w wielu krajach, zaś jego przekaz trafił do wielkiej liczby odbiorców. Premierę serialu w samej telewizji niemieckiej obejrzało około 7 milionów osób.

Również liczba odbiorców serialu na skutek emisji w Programie 1. Telewizji (...) była znaczna. Na rozmiar krzywdy miał wpływ charakter naruszenia polegający na prezentowaniu żołnierzy (...) jako formacji nacjonalistycznej, skoncentrowanej na eliminowaniu ludności żydowskiej w trakcie II wojny światowej. Niewątpliwie taki sposób prezentacji (...) był dla powoda Z. R. (1) bardzo bolesny. W toku postępowania ustalono bowiem, że powód należał do (...), czynnie uczestniczył w walce o niepodległość i w trakcie tej batalii o wolność był świadkiem śmierci członków (...), w tym swojej rodziny i znajomych, z rąk niemieckiego okupanta.

Ponadto, Z. R. (1) był czynnie zaangażowany w wiele akcji ratowania, w tym ukrywania osób narodowości żydowskiej. Doskonale zdawał sobie sprawę z istnienia i działalności organizacji (...). Jej czynną członkinią była m.in. jego ciotka. Wiedział, że za pomoc (...) w czasie II wojny światowej jedyną przewidzianą przez niemieckiego okupanta karą była śmierć dla osoby pomagającej i całej jej rodziny. Mimo to on, jak i inni Polacy, w tym członkowie (...), z narażeniem życia tej pomocy osobom narodowości żydowskiej udzielali.

Powód sam postrzega się jako członka (...), jak również jest utożsamiany z Armią Krajową przez społeczeństwo. Prezentowanie w serialu (...) jako grupy nacjonalistów i antysemitów było dla powoda bardzo krzywdzące. Sąd nie znalazł podstaw do uznania, że kwota 20.000 zł tytułem zadośćuczynienia jest wygórowana. Jednocześnie Sąd uznał, że zasądzenie od pozwanych kwoty 25.000 zł tytułem zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych na rzecz Z. R. (1) byłoby niezasadne. Sąd miał na uwadze orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka odnoszące się do wysokości sankcji, a mianowicie, że zasądzanie zbyt wysokich kwot zadośćuczynienia w sprawach cywilnych o ochronę dóbr osobistych może być czynnikiem wpływającym na niezgodne z Konwencją ograniczenie swobody wypowiedzi.

Zdaniem Sądu przyznana kwota zadośćuczynienia w wysokości 20.000 zł jest proporcjonalna do celu, jakiemu miała służyć, zaś orzeczenie to nie wpłynie na pozbawienie pozwanych prawa do kontynuowania dotychczasowej działalności ( por. sprawa T. M. przeciwko Zjednoczonemu Królestwu, skarga nr (...) ). W ocenie Sądu kwota zadośćuczynienia w wysokości 20.000 zł jest adekwatna do krzywdy, jakiej doznał powód i ma charakter symboliczny. Powód w trakcie postepowania podkreślał, że sprawa dla niego jako żołnierza dotyczy honoru, a proponując ugodę rezygnował z zadośćuczynienia.

KOSZTY PROCESU 1. Rozliczenia między stronami Sąd oparł swoje rozstrzygnięcie w przedmiocie kosztów procesu na zasadzie uregulowanej w art. 98 k.p.c. W myśl tego art. strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony (koszty procesu). Wobec tego, Sąd w punkcie VII. wyroku zasądził od pozwanych na rzecz powoda Z. R. (1) kwotę 3670,20 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania. Ponadto, Sąd zasądził od pozwanych na rzecz powoda (...) Związku (...) kwotę 300 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania (pkt VIII. wyroku). (...) Związek (...) w dniu 1 lipca 2014 roku wniósł opłatę od pozwu w wysokości 600 zł, więc w świetle merytorycznego rozstrzygnięcia zasadne było zasądzenie na rzecz powoda zwrotu jej połowy od pozwanych.

2. Rozliczenia ze Skarbem Państwa W punkcie IX. wyroku Sąd odstąpił od obciążenia powodów Z. R. (1) i (...) Związku (...) kosztami postępowania innymi niż uiszczona opłata od pozwu. Art. 102 k.p.c. stanowi, że w wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może zasądzić od strony przegrywającej tylko część kosztów albo nie obciążać jej w ogóle kosztami. W ocenie Sądu w niniejszej sprawie zachodzą okoliczności, które sprawiają, że zasądzenie kosztów od powodów byłoby oczywiście niesłuszne. Sąd miał na względzie, że powodowie są silnie zaangażowani w popularyzację pamięci o żołnierzach (...), jak również upamiętnienie wkładu Polaków w ratowanie ludności żydowskiej.

Z. R. (1) jest prezesem koła K. O. (...) Związku (...) i sam daje świadectwo o bohaterstwie żołnierzy (...) udzielając wywiadów i upowszechniając informacje na temat m.in. (...) Powstania (...). Z. R. (1) był za swoją działalność podczas II wojny światowej wielokrotnie odznaczany m.in. Krzyżem Oficerskim, Krzyżem Kawalerskim, Medalem Wojska, Medalem za W.. Sąd nie mógł nie dostrzec również tego, że Z. R. (1) był ofiarą nie tylko reżimu hitlerowskiego, ale również po wojnie stał się ofiarą reżimu komunistycznego. Po wojnie został zaaresztowany przez Urząd (...) i skazany na szpiegostwo na karę 12 lat pozbawienia wolności.

Został wypuszczony z więzienia dopiero na mocy tzw. amnestii. Nie sposób zaprzeczyć, że powód Z. R. (1) jest osobą niezwykle zasłużoną dla Rzeczypospolitej Polskiej. Zdaniem Sądu obciążanie powodów kosztami sądowymi w sytuacji, gdy zdecydowali się na wystąpienie z roszczeniami mającymi na celu ochronę pamięci (...) i prawdziwego obrazu jej funkcjonowania, byłoby rażącą niesprawiedliwe. Ponadto, Sąd miał na względzie, że podstawa do oddalenia powództwa we wskazanym wyżej zakresie została ustalona dopiero w toku szczegółowego postępowania dowodowego w sprawie.

Roszczenia sformułowane przez powodów na etapie wnoszenia powództwa nie były więc oczywiście bezzasadne. Sąd baczył również na to, że (...) Związek (...) posiada niewielkie zasoby majątkowe, utrzymuje się ze składek członkowskich w wysokości 4 zł od członka i wpisowego, spadków, darowizn, dochodów z działalności statutowej. W przeważającej większości są to byli żołnierze posiadający status kombatantów oraz członkowie struktur cywilnych Polskiego Państwa Podziemnego, osoby w podeszłym wieku, często o bardzo niskim statusie majątkowym.

Stowarzyszenie nie jest organizacją nastawioną na prowadzenie działalności gospodarczej i osiąganie zysków. Wszystkie środki finansowe będące w dyspozycji Związku są przeznaczone na realizację statutowej działalności organizacji. Sąd miał na względzie, że niniejsza sprawa ma charakter precedensowy, jest szczególnie doniosła pod względem zachowania proporcji w prowadzeniu dyskusji historycznej na temat II wojny światowej i odgrywa szczególną rolę społeczną.